Dodaj do ulubionych

stmatolodzy w prl

17.01.07, 14:29
oczywiście klub wiewwiórki pamięta każdy
ale o wizytach rzeżnickich u dentystym należy zapomnieć.
Obserwuj wątek
    • lustroo Re: stmatolodzy w prl 18.01.07, 13:35
      Ja nie pamiętam wiewiórki, może to nie w moich latach.
      Natomiast zawsze po wizycie u dentysty prosiłam mamę "Byłam grzeczna kupisz
      mi..." A w kiosku przyszpitalnym były fajne zwierzaki plastikowe, miałam całe
      zoo. Oczywiście kupowane pojedynczo, także w zwykłych kioskach przy innych
      okazjach. Z sentymentu mam je do dziś :) A raz pani dentystka dała mi takie
      małe pudełeczko(wielkości tego do Tic-tac'ów)za to, że byłam grzeczna, puste,
      plastikowe składające się z dwóch części zielonej i przezroczystej. Brat mi
      zabrał :)
      • tamsin Re: stmatolodzy w prl 18.01.07, 17:17
        ludzie nie dbali o swoje zeby i chodzilo sie do dentysty jak juz geba spuchla z
        bolu. Moj ojciec ze swojego pokolenia byl wyjatkiem, bo mial wszystkie "swoje"
        zeby. Reszta jadla jablka za pomoca noza.
        • mister1 Re: stmatolodzy w prl 18.01.07, 17:46
          u nas tak nie bylo - chodzilismy regularnie do dentysty,moze dlatego, ze
          dentystka byla zaprzyjazniona sasiadka,miala poczatkowo wiertarke z napedem
          noznym (brrrrrrrrr), pozniej juz dorobila sie elektrycznej.
    • sherman-doberman Re: stmatolodzy w prl 18.01.07, 22:27
      wydaje mi się, że nie ma co demonizować. Bardzi kiepscy stomatolodzy zdarzają się w każdym kraju.
      czego osobi.cie doświadczyłam już w 5.
      Co odróżniało PRL-stomatologów od dentystów w krajach "normalnych", to właśnie
      staroświeckieprzestarzałe wyposażenie i brak nie tylko nowoczesnych ale w ogóle wszelkich
      materiałów. I to też nie ich wina, bo materiałów po prostu nie był na rynku. Jak kto miał za co -
      niektórzy prywatni - kupowali na czarnym rynku za dolary. Inni. na chudych państwowych posadkach,
      mogli sobie tylko pomarzyć. Przekonałam się o tym osobiście, jak przy jakimś wyjściu na miasto w
      latach 70tych kuzynka-dentystka mojego znajomego prosiła nas o wpadnięcie do sklepu
      specjalistycznego i sprawdzenie, czy coś tam, czego potrzebowała, przypadkiem jest. Oczywiście nie
      było, a sceny w i przed sklepem przypominały moment przywiezienia pralek pod sklep z kolejką
      zapisami.
      W takich warunkach bycie dobrym dentystą wymagało kolosalnego samozaparcia i poświęcenia.
      Znałam takich paru, a raczej parę, bo kobiety.
      • nolwen58 Re: stmatolodzy w prl 19.01.07, 09:05
        Profolaktycznie chodzilismy do znajomej dentystki.Niestety w szkole i tak mi
        poplombowala dentystka trzonowce i 20 lat pozniej , dentysci nie mogli wyjsc z
        podziwu ze " dlaczego ma pani te plomby!?- reszta zdrowa! , po co", gdy
        uslyszeli ze to w szkole tylko kiwali glowami
        • maglara Re: stmatolodzy w prl 20.01.07, 16:28
          jak sie szlo do szkolnego stomatologa, (przychodzila pani pomocnica od
          trzymania glowy i czytala nazwiska z kartki - na katusze) to jedna dziewczyna
          zawsze mdlala, matka zakazala ja brac z listy,jak mysmy jej zazdroscili. To, co
          tam sie dzialo przypominalo tortury sredniowiecza, ja sama zerwalam kiedys
          jakis pasek z bolu, ta baba to byla chyba sadystka, a wyzywala przy tym od
          najgorszych... wspominam z wielkim obrzydzeniem i niechecia.
    • luccio1 Re: stmatolodzy w prl 21.01.07, 11:57
      W mojej podstawówce (Kraków, koniec lat 60.) dentystka była, ale nie
      przypominam sobie, żeby robiła cokolwiek. Natomiast gabinet dentystyczny był
      miejscem, do którego można było uciec z lekcji, na której wolało się akurat nie
      być: pani doktor sadzała delikwenta do cięcia ligniny - było to zaliczane
      jako "praca społeczna", usprawiedliwiająca nieobecność.
    • bja74 Re: stmatolodzy w prl 28.01.07, 09:36
      :) A ja dzieki temu watkowi dopiero przypomnialam sobie to klasowe szorownie
      zebow jakims ekstra preparatem (co to bylo? pasta z fluorem?), zbiorowe klasowe
      plucie do misek, potem tabeltki do ssania rozdawane z wielkiego brazowego
      sloika:) ech...
      Natomiast koszmarnie wspominam same wizyty - ale nie te z podstawowki (ciemna
      plomba wytrwala cale lata) czy wczesniejsze z mleczakami, ale licealne -
      poczatek lat 90-tych, leczenie kanalowe w gabinecie szkolnym skonczylo sie
      nocna wizyta na pogotowiu, podczas ktorej mnie wyjacej z bolu
      wyrywano "wyleczonego" zeba. Do dzis mam traume
    • maglara Re: stmatolodzy w prl 28.01.07, 11:59
      ja zapamietalam ze bylo jakies "mrozenie zeba" - psikneli tam czyms i
      natychmiast rwali, ja wstalam zaraz po tym i zatoczylam sie przy drzwiach. Czy
      to mrozenie sie jeszcze stosuje ??
      • horpyna4 Re: stmatolodzy w prl 28.01.07, 13:27
        Chyba już nie, to był eter.
        • robin153 Re: stmatolodzy w prl 06.02.07, 23:15
          Ja pamietam wizyte i jakiegos starawego chirurga szczekowego, ktory mi wyjmowal
          korzen z zeba ktorego mi zaplombowano w szkole podstawowej i po tym leczeniu
          sie zab sie zlamal. Siedze ja na tym fotelu okryta fartuchem, a chirurg w
          pewnej chwili lapie mnie za ...biust, i cos komentuje. Ja nie mialam wiecej niz
          16 lat i zamiast narobic krzyku, myslalm ze tam umre. Mieszkajac w PRL nawet na
          mysl mi nie przyszlo zeby poskarzyc sie gdzies na tego chirurga. W PRL sexual
          harassment nie byl znanym terminem.
          • tamsin Re: stmatolodzy w prl 07.02.07, 01:41
            moja mama dowiedziala sie od kogos tam, ze dyrektor liceum do ktorego sie
            wybieralam, klepie dziewczynki po posladkach..Nie mogla biedaczka spac, bo z
            jednej strony dyrektor = pan bog, a z drugiej strony, jak ten stary pierdziel
            smie dotykac dziewczynki! Na cale szczescie na miejscu okazalo sie, ze (juz)
            nie klepal nikogo, chociaz maltretowal uczniow w innych sposob (wyzwiska,
            ponizanie). Na szczescie po roku czasu przeszedl na emeryture.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka