imagiro 19.03.07, 16:31 czego to nie bylo ? ogoreczki, grzybki, cebulka, galaretki ... widzialem klientow pijacych pod "zapach chleba" ... zaciagneli sie zapachem chleba i wychylali szklenice ... to byly czasy ... Imagine. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
luccio1 Re: zagrycha ... 19.03.07, 17:17 Sałatki majonezowe w ladach chłodniczych, w których majonez zdążył stwardnieć na wierzchu, bułki z szynką! i takimi sałatkami - patrząc na coś takiego można było dostać rewolucji żołądkowej. (Tu już chyba tylko alkohol mógł oddziaływać "dezynfekująco")... Odpowiedz Link
minerwamcg Re: zagrycha ... 19.03.07, 17:26 Aaa! I tu mi się przypomniał stary kawał, opisany przez Hłaskę, Stachurę, Tyrmanda... no zabijcie, nie pamiętam. Jest sobie bar, przy barze kolejka, każdy zamawia setę z zagrychą. A zagrycha okropna: na bułce ze zjełczałym masłem sine jajo w zaschniętym majonezie. Syf. Oczywiście każdy za zagrychę płaci a nie je, więc zagrycha jest przechodnia, sprzedawana następnemu, następnemu, następnemu... A bufetowemu kasa leci. Aż dochodzi do lady - i tu nie pamiętam kto, jakiś obermenel samym wyglądem budzący strach, czy zgoła ruski oficer... - i tę ohydną zagrychę najspokojniej zjada! Bufetowemu oczy wyszły na wierzch, zgroza na twarzy, i wreszcie powiada: - Tfu! Takiego chamstwa to jeszcze żem w życiu nie widział!!! Odpowiedz Link
brillen Re: zagrycha ... 19.03.07, 17:42 hehe...jakiś obermenel samym wyglądem > budzący strach, czy zgoła ruski oficer... w NRD opowiadano, jak to zamowił on piwo. Kelner przyniósł i postawił na tekturowej okrągłej podstawce. Kolejne piwa przynoszone już były i kładzione na stole bezposrednio, bez tej okragłej tekturowej podstawki.Ten obermenel samym wyglądem > budzący strach, czy zgoła... dopominał się o wafelek. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: zagrycha ... 19.03.07, 17:46 I stąd dzisiejszy "wafel" jako nazwa tej tekturki :))) Odpowiedz Link
horpyna4 Re: zagrycha ... 19.03.07, 19:03 Ja to znałam w takiej wersji: Siadł sobie krasnoarmiejec w knajpie i zamówił piwo. Kelnerka przyniosła i postawiła je na tekturce. Wypił, zeżarł tekturkę i prosi o następne. Kelnerka przyniosła już bez tekturki, na co klient zawiedzionym tonem: - A wafla uże niet? A teraz autentyczna historia, działo się to krótko po wojnie. W bufecie kolejowym siadło sobie przy stoliku kilku radzieckich oficerów. Zamówili kiełbasę (jeszcze wtedy była dostępna). Ale w trakcie jedzenia zobaczyli, że przy sąsiednim stoliku ludzie używają sztućców, a oni nie dostali. Jeden wstał, zażądał noża, a jak go dostał, to położył kiełbasę na drewnianym siedzeniu krzesła, z którego właśnie wstał przed chwilą, no i... ciach, ciach, ciach - sprawnie pokroił kiełbasę. Odpowiedz Link
a_weasley Re: zagrycha ... 19.03.07, 20:01 minerwamcg napisała: > Jest sobie bar, przy barze kolejka, każdy zamawia setę z zagrychą. A zagrycha > okropna: na bułce ze zjełczałym masłem sine jajo w zaschniętym majonezie. Syf. > Oczywiście każdy za zagrychę płaci a nie je, więc zagrycha jest przechodnia, > sprzedawana następnemu, następnemu, następnemu... A bufetowemu kasa leci. Tło jest takie, że w gastronomii nie sprzedawano alkoholu bez zakąski. Nie jesz, twoja rzecz, ale kupić musisz. Odpowiedz Link
luccio1 Re: zagrycha ... 19.03.07, 22:32 Ogłoszenie na budce z piwem przed stacją w Bieżanowie (±1970): "Dozwolona konsumpcja najwyżej 2 piw przez jednego konsumenta - przy czym przy podaniu piwa drugiego obowiązuje konsumpcja bułki z szynką". Norma prawna najniższego rzędu - ustanowiona przez Panią Kioskarkę. Odpowiedz Link
tamsin Re: zagrycha ... 20.03.07, 00:11 siodma klasa szkoly podstawowej, lata siedmdziesiate, lekcja biologii, eksperymentujemy za pomoca szklanki, wody i jakiegos oleju rzepakowegoi czegos tam moze jeszcze. Po eksperymencie wlania plynow do szklanki, pani nauczycielka pyta sie kto jest chetny wysunac wniosek. Odwazny chlopczyk podnosi reke, dumny wstaje i wyciaga wniosek z calego eksperymentu: "przed spozyciem wodki nalezy najesc sie smalcu" Odpowiedz Link