22.08.08, 15:52
Jeżdził ktoś? moi Rodzice uznali taki sposób spędzania wakacji za zbyt
niebezpieczny. Bardzo zazdrościłam tym obdartusom z książeczkami, z których
dawali jakieś kupony kierowcom, a kierowcy - co dalej z tym robili? Jeżdził
ktoś z Was?
Obserwuj wątek
    • tamsin Re: Auto-stop 22.08.08, 17:26
      Juz od najmlodszych lat jezdzilam autostopem razem z moja ciocia na
      weekend do babci; godzina drogi autostopem zamiast trzygodzinej 2
      autobusami. Zazwyczaj to bylo nas czworo: moja ciocia z trojka
      dzieci, w tym dwojej jej wlasnych. Z kuzynka jechalysmy tylko pare
      razy z Olsztyna do Mragowa, zamiast czekac na pociag, no i mnie nas
      to kosztowalo.
      • ewa9717 Re: Auto-stop 22.08.08, 18:13
        Na wakacyjny autostop opieka domowa mówiła stanowcze NIE! Ale 4 lata
        dojeżdżałam do liceum do sąsiedniego pipidówka (15 km), legalnie
        wyjazd 7.10, powrót 17.30 (no taka była wówczas komunikacja), ale na
        łebka, ho, ho!!!! Prawie codziennie coś się łapało na powrót do
        domu. Raz nawet jechaliśmy nyską czy żukiem, siedząc na trumnie z
        nieboszczykiem wiezionym ze szpitala, gdzie mu się zeszło, do
        kaplicy w rodzinnym mieście. Wtedy (mieliśmy po 16 lat) nas to jakoś
        nie przerażało...
    • luccio1 Re: Auto-stop 22.08.08, 21:14
      Podwoziłem się okazjami. Ale nigdy przy pomocy książeczki - tej nie widziałem na
      oczy.
    • yanga Re: Auto-stop 22.08.08, 23:05
      Ja, jeden raz, na studiach. Namówił mnie kolega (wyłącznie kolega,
      nie żaden osobisty narzeczony), który miał już wtedy spore
      doświadczenie. Na inne wakacje nie było mnie wtedy stać. Mnóstwo się
      nauczyłam - np. odróżniać numery rejestracyjne, gdzie najlepiej
      zatrzymywać - zawsze staliśmy już za granicami miast i tam, gdzie
      kierowca mógł stanąc, nie utrudniając ruchu. Przemierzyliśmy tam
      szmat kraju - to był rok 1960, miałam 20 lat, pracowałam, więc
      nikomu nie musiałam się tłumaczyć - nie mieszkałam już z rodzicami.
      Z Warszawy dotarliśmy pierwszego dnia na Dolny Śląsk, stamtąd do
      Poznania, Szczecina, wzdłuż wybrzeża do Gdańska i z powrotem do
      Warszawy. Zabrało nam to dwa tygodnie. Spaliśmy różnie - w
      stodołach, schroniskach, u znajomych jego i moich, nawet raz w
      zaprzyjaźnionym klasztorze. Tylko raz utknęliśmy tak, że musieliśmy
      spać w lesie pod pałatką - nie mieliśmy namiotu. Pamiętam nieludzkie
      zmęczenie po powrocie, ale w zasadzie było sympatycznie i ciekawie.
      Potem autostop przestał być taki bezpieczny, zdarzały się
      nieprzyjemne przygody, zresztą nie miałam już ochoty.
    • yanga Re: Auto-stop 22.08.08, 23:08
      Jeszcze o kuponach dla kierowców: oni je zbierali i potem ci, co
      mieli najwięcej, byli jakoś nagradzani. Oczywiście kierowcy aut
      osobowych w ogóle ich nie brali, ale i tak głównie jeździliśmy
      ciężarówkami i pickupami.
    • yanga Re: Auto-stop 22.08.08, 23:14
      Moje dwie koleżanki jeździły przez ładnych parę lat. Miały swoje
      sposoby: jeździły zawsze w spódnicach za kolana (wtedy jeszcze nie
      było mini) i bluzkach bez dekoltów - zrobione na skromne panienki.
      Były mistrzyniami od wyłudzania noclegów w klasztorach. Mówiły np.
      na furcie, że w pobliskim schronisku są wprawdzie wolne miejsca, ale
      na wspólnej z mężczyznami sali, a im coś takiego nie mieści się w
      głowie...
      • woman-in-love Re: Auto-stop 23.08.08, 15:27
        Pamiętam, kołacze mi się piosenka Karin Stanek
        Auto-stop, auto-stop
        siadaj bracie dalej hop!
        rusza wóz, będzie wiózł
        będzie wiózł nas dziś ten wóz.
        W ogóle chodziły piosenki, które dzis można by nazwać propagandowymi. Np. o
        margarynie. auto-stop był chyba też pieszczony przez ówczesne władze. Chociaż
        nie wiem dlaczego, bo była to manifestacja wolności.
        • luccio1 Re: Auto-stop 23.08.08, 17:00
          Prawdopodobnie na zasadzie, że lepiej, aby tęsknota za wolnością znalazła ujście
          w jeżdżeniu "stopem" - i tam się wypaliła, pozostawiając wszystkie zasadnicze
          pytania nietknięte.

          (Ten sam punkt wyjścia miała nieco późniejsza ograniczona tolerancja wobec
          "big-beatu").
    • ampolion Re: Auto-stop 24.08.08, 02:11
      Jeździłem w pierwszej połowie lat szesdziesiątych. Było bezpiecznie z przygodami.
    • luccio1 Re: Auto-stop 03.09.08, 22:09
      Mój ostatni autostop - trzy lata temu.
      Schodziłem wtedy z Góry Jaroszowickiej (nad Wadowicami) do Łękawicy, z zamiarem
      dojścia do Stryszowa.
      Gdy tylko doszedłem do pierwszych domów, jakiś człowiek (z bardzo starym "dużym"
      fiatem) zaofiarował się sam, że podwiezie mnie tam, dokąd sam jedzie - na drugi
      koniec wsi.
      Zaoszczędziłem około 3 km marszu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka