oryginal23 07.09.08, 17:35 Na jednym z wątków wyczytałem,że w tamtych czasach nie było żebraków. Ja tam pamiętam takich ludzi od zawsze,a sporo lat w PRL przeżyłem. Pamiętacie żebraków z tego czasu? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
horpyna4 Re: Żebracy w PRL 07.09.08, 19:29 Byli, tylko nie tak widoczni. W dużych miastach milicja przepędzała ich z miejsc bardziej publicznych. Ale było ich zdecydownie mniej, bo wszyscy byli "krajowi", nie było wtedy "importu" z Rumunii. Odpowiedz Link
robin153 Re: Żebracy w PRL 07.09.08, 21:34 W Nowym Saczu gdzie spedzalam wakacje zebrali Cyganie "pani da na chleb dla dziecka" Odpowiedz Link
horpyna4 Re: Żebracy w PRL 08.09.08, 10:22 No właśnie, żebrali Cyganie miejscowi. Zwłaszcza w miejscowościach podgórskich było ich sporo. Było też trochę dziadów proszalnych. To taki relikt z dawniejszych czasów, za datek modlili się we wskazanej intencji. Często rezydowali pod cmentarzami, zwłaszcza w Zaduszki. Odpowiedz Link
luccio1 Re: Żebracy w PRL 19.09.08, 19:22 Od kiedy pamiętam, tj. od przełomu lat 50./60., aż do początku lat 80., na rogu Szewskiej i Jagiellońskiej (po stronie parzystej ulicy Szewskiej - idąc od Rynku Głównego nieco przed sklepem mięsnym i zegarmistrzem Płonką) grał codziennie niewidomy skrzypek. Zawsze w garniturze i w kapeluszu. Stopniowo, z latami, grał coraz gorzej (ręce zawodziły?). Odpowiedz Link
tamsin Re: Żebracy w PRL 19.09.08, 21:25 taki jeden "muzyk" z harmoszka siedzial przy tylnym wejsciu dworca glownego we Wroclawiu. Nie gral na niej, tylko ja otwieral i zamykal, bylo to okropne bo on przy tym wrzeszczal na przechodzacych ludzi, ze sluchaja a teraz maja mu placic. Gdzies na wczasach nad morzem pamietam grajka na wozku inwalidzkim, bez rak i bez nog, mial przyczepiona harmonijke na wyskoci ust i na niej gral, a ktos go po poludniu zabieral do domu. Cyganki zwykle nie zebraly ale byly chetne "powrozyc" za 5 zl. Odpowiedz Link
luccio1 Re: Żebracy w PRL 26.09.08, 19:04 W Krakowie aż po schyłek lat 70. funkcjonowało grono "tradycyjnych" Dziadów, a raczej Babć podkościelnych: kobiety niewiadomego i nie do rozpoznania na pierwszy rzut oka wieku, okutane zima-lato w tą samą wielowarstwową odzież, zasiadające zawsze każda pod "swoim" kościołem. W tych samych latach zaczęły się pojawiać żebraczki zupełnie innego "typu": starsze Panie, podchodzące do ludzi na ulicy i nieśmiało, omalże szeptem proszące o parę groszy - ich sposób mówienia, noszone przez nie kostiumy i kapelusze,obojętnie jak bardzo zniszczone obecnie - a gdy udało się spojrzeć Komuś takiemu wprost w oczy, także twarze, świadczyły, że zanim znalazły się w punkcie i sytuacji obecnej, odbyły daleką drogę z bardzo wysoka (nie było tylko wiadomo, w ciągu jak długiego czasu). Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Żebracy w PRL 26.09.08, 21:12 Podupadłe "hrabinie" dziadujące pod koniec lat siedemdziesiątych? Chyba znowu ci się coś pomyliło. Odpowiedz Link