Witam wszystkich!
Nasz Bąbel ma 5,5 miesiąca. Testy przesiewowe wyszły źle. Skierowano nas na kontrolę na Lenartowicza. Otoemisja i tympanometria bez odzewu ;/
Cały czas wszyscy z uśmiechem mówili że to minie, że to przejściowe - że woda, że maź płodowa, że nie wykształcone jeszcze połączenia nerwowe...
Kolejne badanie 2 x ABR na Lenartowicza - wyszło za każdym razem to samo po 50dB na każde uszko

Ale panie doktor z tej poradni kazały czekać - bo to się zmienić może, bo jest jeszcze mały a po za tym usłyszałam że dzieci z takim niedosłuchem sobie radzą bez aparatów bardzo ładnie - więc z entuzjazmem i nadzieją chciałam czekać.
Bąbel dostał się do żłobka (cud że to integracyjny) i pani logopedka pyta co z dzieckiem robimy - czy chodzimy do logopedy, psychologa no i kiedy wreszcie będzie miał aparaty bo przy 50 dB to nie nauczy się mówić wyraźnie i będzie miał potem kłopoty.
Dopiero ze żłobka dostałam namiary co i jak dalej robić.
Znaleźliśmy inną lekarkę (udało się na NFZ) i zrobiliśmy 3 ABR tym razem prywatnie bo zależało nam na czasie. Umówiłam tez się na Lenartowicza na rozmowę z lekarką.
3 ABR dalej to samo 50 dB - nowa p. doktor od razu dała wniosek na aparaty, mówiąc że im szybciej zacznie w nich chodzić tym lepiej będzie mówił i się rozwijał, składamy wniosek o przyznanie stopnia, czekamy już na aparaty i na termin w ośrodku wczesnego wspomagania rozwoju.
A na lenartowicza co usłyszałam?
Że to nie uleczalne i się NIGDY nie cofnie bo to niedosłuch odbiorczy (więc pytam po co kazali czekać?!)
Że to że nie gaworzy to nie problem - bo dzieci głuche tez gaworzą (ciekawe - wiem że dzieci głuche głużą ale na pewno nie gaworzą)
dokumentów żadnych mi nie wypisze bo muszę iść do innej lekarki - szkoda tylko że tego w rejestracji nie powiedzieli!
No i oczywiście dowiedziałam się że z ubytkiem 50 dB to mowę słyszy tylko nie słyszy niektórych dzwięków (s, t, f, ś, dź, ći itd) ale przecież poczekajmy bo niektóre dzieci sobie dość dobrze radzą bez aparatów - tylko pytam po co czekać (ABR kazali pwtórzyć u nich jak będzie miał 8 miesięcy - i w te czy sobie może poradzi w tylko będzie trochę nie wyraźnie mówił? skoro dzisiejsza technologia pozwala zapewnić dziecku prawidłowy rozwój - przez malutkie i lekkie aparaty!
dlaczego przez prawie pół roku wmawiali że to minie, cofnie się i się zmieni?
teraz kiedy muszę wracać do pracy dopiero zacyznamy szukać pomocy i zaczniemy pracę z dzieckiem u logopedy wariactwo
jestem wsciekła i przemilczę komentarz niech każdy sam się zastanowi czy czasem nie lepiej iść gdzieś indziej i sprawdzić, popytać bo są lekarze którym zależy a sa i tacy dla których to czy dziecko bedzie sie prawidłowo rozwijać mimo dysfunkcji czy może nie bbędzie miało takiej szansy obchodzi ich tyle co nic - jak by nie chodziło o żywą i czującą istotę która też ma prawo do szczęścia
PS na lenartowicza jak na razie zrazilam sie tylko do lekarzy - reszta jest póki co super (plusy dla Sebastiana)