A'propos Baśnioboru

07.05.13, 14:48
Nie wiem czemu tak zacna pozycja nie doczekała się własnego wątku! ;-)

Mam dwa pytania:
Czy wiadomo ile docelowo ma być tomów?
oraz
Coś mi się obiło o uszy, że ktoś wykupił prawa do ekranizacji - czy coś więcej wiadomo na ten temat?
    • abepe Re: A'propos Baśnioboru 07.05.13, 15:08
      Rozmowa na temat Baśnioboru toczy się w wątku o seriach;) Jednak raczej o tym kto czytał a kto odłożył;) Nikt nie analizuje treści.

      Nie potrafię odpowiedzieć na Twoje pytania, ale muszę przyznać, że piąty tom trochę mnie zmęczył. Po kilku tygodniach od zakończenia czytania poprzednich miałam problem z przypomnieniem sobie kto jest kim (poza ścisłą czołówką bohaterów;) I czasem męczyły mnie zwroty akcji.
      Oczywiście te uwagi oburzyłyby mojego syna.
      • gopio1 Re: A'propos Baśnioboru 07.05.13, 15:13
        Czyli rozumiem, że piąty tom nie jest ostatnim? Tego się obawiałam...
        • abepe Re: A'propos Baśnioboru 07.05.13, 15:17
          gopio1 napisała:

          > Czyli rozumiem, że piąty tom nie jest ostatnim? Tego się obawiałam...


          Jak wydedukowałaś to z mojego postu???;)

          Ale z informacji na stronie Baśnioboru wynika, że jest szansa na kolejne tomy i film.

          • gopio1 Re: A'propos Baśnioboru 07.05.13, 15:28
            abepe napisała:
            > Jak wydedukowałaś to z mojego postu???;)

            No jak to jak? A to trudne?
            • abepe Re: A'propos Baśnioboru 07.05.13, 15:37
              Po starej znajomości proszę - Waćpani nie kpij ze mnie;) Napisałam: Nie potrafię odpowiedzieć na Twoje pytania!
              • abepe Re: A'propos Baśnioboru 07.05.13, 15:38
                W każdym razie chętnych i na kilkanaście tomów znalazłoby się sporo!
              • gopio1 Re: A'propos Baśnioboru 07.05.13, 19:22
                Nie kpię! To taki skrót myślowy ;-)
                Skoro przeczytałaś 5 tom i napisałaś, że nie umiesz mi odpowiedzieć na pytanie, pomyślałam, że z fabuły wynika, że to jeszcze nie jest definitywny koniec. Znaczy, że będzie więcej, tylko nie wiesz ile. Pokrętna ta moja dedukcja? ;-)
                • abepe Re: A'propos Baśnioboru 07.05.13, 20:08
                  gopio1 napisała:

                  > Pokrętna ta moja dedukcja? ;-)
                  >

                  Pokrętna;)
                  I jeszcze nie skończyłam 5. tomu. Przerwałam czytanie go dla "Oro", teraz jestem w 2/3. Postaram się skończyć do końca tygodnia i dam znać;)
      • cipcipkurka Re: A'propos Baśnioboru 08.05.13, 20:26
        A mnie już czwarty tom przerasta :) Skończę, bo nie lubię zostawiać rozgrzebanych lektur, ale już bez pierwotnego entuzjazmu.
        O kolejnych tomach myślę z przestrachem ;-)

        Natomiast film może mi się podobać. Zresztą ta cała opowieść wydaje mi się bardzo filmowa - w sensie pisana z myślą o przyszłej ekranizacji :)
        • bea-sjf Re: A'propos Baśnioboru 08.05.13, 21:08
          > Natomiast film może mi się podobać. Zresztą ta cała opowieść wydaje mi się bard
          > zo filmowa - w sensie pisana z myślą o przyszłej ekranizacji :)

          Podobnie mi się pomyślało przy jedynym przeczytanym tomie 1, prawie-dziesięciolatek łyknął wszystkie tomy, ale uważa, że "Eragona" bardziej lubi, jednak;).
    • steffa Re: A'propos Baśnioboru 08.05.13, 22:50
      Pragnę zauważyć, że nastukałyście już tyle, ale nic o samej książce. ;-)
      • biealka Re: A'propos Baśnioboru 09.05.13, 08:32
        Piąty tom definitywnie jest ostatni.
        Brandon Mull mówi, że MOŻE wykorzystać niektórych bohaterów, ale w zupełnie innej historii.
        W piątym tomie rzeczywiście wyjątkowo dużo się dzieje, trudno to ogarnąć:)
        • cipcipkurka Re: A'propos Baśnioboru 10.05.13, 10:56
          Potwierdzam ;-)
          Zmęczyłam dziś w nocy czwarty tom i na zakończenie przeczytałam:
          "Przede wszystkim dziękuję Tobie, drogi czytelniku, za to, że jesteś z Baśnioborem już tak długo. Pozostał tylko jeden tom."

          Powierzchniowa przygodówka to bardzo trafne określenie, jak kończę czytać jeden tom, to już nie pamiętam szczegółów poprzedniego, dlatego też ciężko mi uzasadnić mój brak zachwytu. Nie przekonuje mnie sama koncepcja, dwoje naiwnych dzieci, które zbawiają świat bardziej przez przypadek niż jakieś celowe działanie. Wydaje mi się, że mnóstwo szczegółów jest niedopracowanych, jak na przykład ta (uwaga, spoiler, ale w sumie można się tego samemu domyślić ;-) babcia zamieniona w kurę i dziadek, który niby nic nie mógł z tym zrobić.
          Na plus - na pewno jako dziecko byłabym zachwycona opisem niezwykłych stworzeń, zwłaszcza wróżek. Jeden niespodziewany zwrot akcji pod koniec IV tomu (przynajmniej ja się nie spodziewałam ;-)). Interesujące pomysły, jak żądlikula czy chlebak.
          Może już po prostu jestem za duża na takie książki? ;-)
      • abepe Re: A'propos Baśnioboru 09.05.13, 21:11
        steffa napisała:

        > Pragnę zauważyć, że nastukałyście już tyle, ale nic o samej książce. ;-)

        Książka jest oparta na całkiem dobrym pomyśle - rodzeństwo nastolatków trafia do posiadłości swoich dziadków, który okazuje się rezerwatem dla magicznych stworzeń. Stworzenia te (wróżki, satyry, centaury, demony, upiory itd.) z jakiegoś powodu (nie pamiętam jakiego) nie mogą przebywać na świecie na wolności. Stworzono dla nich specjalne miejsca, jednym z nich jest właśnie Baśniobór. Dziadkowie Kendry i Setha są jego opiekunami. Stworzenia te żyją tam według ustalonych zasad. W pierwszej części dzieci (a właściwie Seth) łamią panujące w Baśnioborze zasady przez co prawie doprowadzają do unicestwienia rezerwatu. Oczywiście udaje się im cało wyjść z opresji. W kolejnych częściach problem jest jeszcze większy - tajemnicze stowarzyszenie próbuje uwolnić zamknięte w więzieniu demony i przewrócić do góry nogami cały (czyli ten nasz, ludzki) świat a dzieci wraz z przyjaciółmi starają się do tego nie dopuścić. Okazuje się, że dzieci są obdarzone specjalnymi mocami. Trochę mnie rozczarowało, że skoro Kendra okazała się być wróżkokrewna - Seth też musiał został obdarzony jakimiś darem - został zaklinaczem cieni. Brakuje mi nieco bardziej pogłębionej analizy związków między bohaterami, czy na przykład jakiegoś opisu ich rozwoju. Kendra cały czas jest tak samo ostrożna, jak Seth jest lekkomyślny. Seria jest typową powierzchowną przygodówką. Dużo tu fajnych pomysłów na magiczne stworzenia, ale czasami mam poczucie, że autor przedobrzył.
        • violik Re: A'propos Baśnioboru 10.05.13, 09:28
          U nas książka nie spotkała się z zachwytami. Starsza córka stwierdziła że "Baśniobór" to jej nie leży, a młodsza chciała być grzeczniejsza i tylko zauważyła, że raczej jej się nie podoba. Myślę, że przyczyną jest wcześniejszy kontakt z trylogią Tolkiena.
          • steffa Re: A propos Baśnioboru 10.05.13, 11:40
            Mnie na początku odstraszyła okładka (i fakt, że nie miałam z kim czytać, gdy wyszedł), potem zgubiłam pierwszy tom. Mam drugi i trzeci, a chyba głupio tak zaczynać. ;)
          • abepe Re: A'propos Baśnioboru 10.05.13, 16:35
            violik napisała:

            > U nas książka nie spotkała się z zachwytami. Starsza córka stwierdziła że "Baśn
            > iobór" to jej nie leży, a młodsza chciała być grzeczniejsza i tylko zauważyła,
            > że raczej jej się nie podoba. Myślę, że przyczyną jest wcześniejszy kontakt z t
            > rylogią Tolkiena.

            Ale Baśniobór dla młodszych niż Trylogia!
            A może nie? Czytanie Trylogii na razie udało mi się starszemu wybić z głowy. Ale i tak wesoło skacze po poziomach - "Biały Kieł" - "Baśniobór" - "Winnetou" - "Do zobaczenia Felku i Tolu";)
            • violik Re: A'propos Baśnioboru 10.05.13, 17:02
              Sorry, ale "Baśniobór" to nie trylogia. Młodsza miała 9 lat jak zaczęła "Wyprawę" wydaną przez Czytelnika. Teraz to "Drużyna Pierścienia". Szło jej szybko.
              Ale rzeczywiście, jest teraz tak duży wybór fajnych książek, że może szkoda, że "Baśniobór" ją ominął, kiedy był na to czas.
              • bea-sjf Re: A'propos Baśnioboru 10.05.13, 17:34
                Mój 13-prawie-latek wymownie prychnął, gdy zaproponowałam mu "Baśniobór", nie wypada mu o wróżkach przecież, to nic, że fan z niego wielki Kucyków (rysuje je, rysuje, szok!).
                • abepe Re: A'propos Baśnioboru 10.05.13, 21:07
                  bea-sjf napisała:

                  > Mój 13-prawie-latek wymownie prychnął, gdy zaproponowałam mu "Baśniobór", nie w
                  > ypada mu o wróżkach przecież, to nic, że fan z niego wielki Kucyków (rysuje je,
                  > rysuje, szok!).

                  Ale te wróżki za słodkie nie są!
                • kolorko Re: A'propos Baśnioboru 10.05.13, 22:25
                  Bea, mój obecnie 15-latek jeszcze rok temu kucyki rysował i oglądał, ba , z kolegą z ławki głównie o kucykach rozmawiali:)
                  • bea-sjf Re: A'propos Baśnioboru 11.05.13, 15:02
                    kolorko napisała:

                    > Bea, mój obecnie 15-latek jeszcze rok temu kucyki rysował i oglądał, ba , z kol
                    > egą z ławki głównie o kucykach rozmawiali:)

                    Plaga jakaś! ;) J. to sobie zażyczył nawet koszulkę z Rainbowcośtam;) Żałuję, że sprzedałam kucyki, które kiedyś zbierała Najstarsza;).
              • gopio1 Re: A'propos Baśnioboru 10.05.13, 17:51
                U nas to wyglądało tak: po Baśniobór sięgnął 10-latek, fascynat różnych serii w nurcie fantasy. Był już po Władcy Pierścieni, mimo to Baśniobór go tak zachwycił, że zmusił nas - dosłownie - do przeczytania. Zaczął nam czytać na głos, jak jedliśmy kolację. Potem wciągnęła się 8-latka i tak dwójka dzieci przeczytałam nam na głos ponad połowę książki. Potem się wystarczająco wciągnęliśmy, żeby przeczytać rodzinnie do końca 1 tom. Na drugi nie mieliśmy wielkiej ochoty. Ale córka tak bardzo chciała czytać dalej, że sama wzięła się za 2 tom. To był niesamowity przełom, bo do tej pory samodzielnie czytała jedynie krótsze rzeczy i zdecydowanie bardziej infantyle (np. Hania Humorek, Zuźka Zołzik, ciągle też wraca do Elmera ;-) To był zdecydowanie jej rekord. Gdy skończyła, to bardzo zachęcała mnie do przeczytania obiecując, że drugi tom wciągnie mnie dużo bardziej niż pierwszy. Sama wzięła się za trzecią część, co było dla mnie tak wielkim szokiem, że z ciekawości przeczytałam drugi tom. Faktycznie - ciekawszy niż pierwszy ;-)

                Syn jest po 4 tomach, czeka na piąty, ale w bibliotece jeszcze nie mają. Córka czyta trzeci, ale celowo ją spowalniam, bo wiem, że za tydzień dostanie na komunię pakiet 5 tomów. I niesamowicie jestem rada, że to całość ;-) Ja może sięgnę po kolejne, ale bez tego dziecięcego entuzjazmu w oczach. Mój mąż poprzestał na pierwszym, choć jak zobaczył mnie i Maję leżące razem - ja czytałam drugi, a Maja trzeci tom, i kompletnie go zignorowałyśmy, gdy coś do nas mówił - to powiedział, że chyba się skusi.

                Z tego co wiem, kilka osób z Kuby klasy czyta - czyli potwierdziłoby się to, że to dobra pozycja dla 8-12 latków.
                • abepe Re: A'propos Baśnioboru 10.05.13, 21:09
                  gopio1 napisała:

                  Mój mąż poprzestał n
                  > a pierwszym, choć jak zobaczył mnie i Maję leżące razem - ja czytałam drugi, a
                  > Maja trzeci tom, i kompletnie go zignorowałyśmy, gdy coś do nas mówił - to powi
                  > edział, że chyba się skusi.

                  Mój syn i mąż tak podczas majówki czytali "Winnetou" - ale mąż jeden tom dalej niż syn;)
              • abepe Re: A'propos Baśnioboru 10.05.13, 21:06
                violik napisała:

                > Sorry, ale "Baśniobór" to nie trylogia.

                Oczywiście, że nie. To zupełnie inna liga.

                Młodsza miała 9 lat jak zaczęła "Wypraw
                > ę" wydaną przez Czytelnika. Teraz to "Drużyna Pierścienia". Szło jej szybko.
                > Ale rzeczywiście, jest teraz tak duży wybór fajnych książek, że może szkoda, że
                > "Baśniobór" ją ominął, kiedy był na to czas.

                Myślę, że dużo nie straciła. Książka jest ciekawa, ale czy jakoś wyjątkowo warta czytania? Nie sądzę.
        • rzezucha.ma Re: A'propos Baśnioboru 10.05.13, 21:36
          A ja będę bronic Basnioboru :) Właśnie skończyłam dziś piaty tom. Choć też cieszę się, że to koniec - nie lubię tasiemców i oczekiwania.
          OK, zgadzam się, że to "powierzchniowa przygodówka", ale właśnie dlatego podoba mi się i ją cenię. Uważam, że dzieci też maja prawo do "czytadeł", a to jest na prawdę dobre w tej klasie. Nie znoszę książek "niepowierzchniowych" dla dzieci i młodzieży, bo zwykle roi się w nich od namolnych morałów i komentarzy, albo drętwych definicji. Żeby napisać coś "pouczającego" trzeba to umieć zrobić dobrze i mimochodem - bardzo niewielu autorów to potrafi. Mull próbował trochę w którymś tomie - nie pamiętam 3. czy 4. - zaczęło zajeżdżać trochę proekologicznymi hasłami, ochrona rezerwatów, gatunków itp. I zaczęło być drętwo. Na szczęście zmienił zdanie i powrócił do tego, co mu na prawdę dobrze wychodzi, czyli do Akcji.
          Myślę, że skoro książki i tak na ogół muszą walczyć o czytelnika z komputerami i filmami, powinny być takie właśnie, które wciągną go bez reszty w swój świat, zachwyca akcją, bohaterami.
          Owszem, mogłabym mieć jakieś zastrzeżenia, ale pamiętajmy, że podstawowym celem nie są osoby 30+ ;), które przeczytały już niejedno. Tylko dzieciaki, które raz wciągnięte przez Baśniobór w czytanie, być może znajdą w nim (czytaniu) upodobanie i będą sięgały dalej, po inne książki, bo odkryją - po prostu - ze książki tez mogą być fajne.
          Jako przynęta moim zdaniem Basniobór świetnie się nadaje.
          • abepe Re: A'propos Baśnioboru 10.05.13, 22:33
            zezucha.ma napisała

            > Myślę, że skoro książki i tak na ogół muszą walczyć o czytelnika z komputerami
            > i filmami, powinny być takie właśnie, które wciągną go bez reszty w swój świat,
            > zachwyca akcją, bohaterami.
            > Owszem, mogłabym mieć jakieś zastrzeżenia, ale pamiętajmy, że podstawowym celem
            > nie są osoby 30+ ;), które przeczytały już niejedno. Tylko dzieciaki, które ra
            > z wciągnięte przez Baśniobór w czytanie, być może znajdą w nim (czytaniu) upodo
            > banie i będą sięgały dalej, po inne książki, bo odkryją - po prostu - ze książk
            > i tez mogą być fajne.
            > Jako przynęta moim zdaniem Basniobór świetnie się nadaje.

            Patrzę z perspektywy matki dziecka, które trzeba do czytania...zniechęcać. A jak się u babci dorwało do komputera, to grzebało na stronach wydawnictw w poszukiwaniu książek, które planuje kupić.
          • steffa Re: A propos Baśnioboru 11.05.13, 01:34
            Jako przynęta może być zbyt grube. ;-)
            Chyba wypożyczę z biblioteki pierwszy tom i sprawdzę, czy to wabi.
            • sylwina76 Re: A propos Baśnioboru 11.05.13, 13:55
              Mój syn pierwszy tom przeczytał z zapartym tchem ;) Drugi też połknął błyskawicznie. Na trzeci musieliśmy trochę poczekać i gdy w końcu się ukazał, syn przeczytał z dużo mniejszym zapałem. Kolejnych już nie chciał. Pochłonął go całkowicie najpierw Terry Deary a później Rick Riordan. Do Baśnioboru na razie nie ma ochoty wracać. Ale tak samo było np ze Zwiadowcami: przeczytał pierwszy i drugi tom, kolejnych nie chciał, a dopiero teraz, po 1,5 roku czyta dalsze części.
              • abepe Re: A propos Baśnioboru 11.05.13, 18:32
                sylwina76 napisała:

                > Mój syn pierwszy tom przeczytał z zapartym tchem ;) Drugi też połknął błyskawic
                > znie. Na trzeci musieliśmy trochę poczekać i gdy w końcu się ukazał, syn przecz
                > ytał z dużo mniejszym zapałem. Kolejnych już nie chciał. Pochłonął go całkowic
                > ie najpierw Terry Deary a później Rick Riordan. Do Baśnioboru na razie nie ma o
                > choty wracać. Ale tak samo było np ze Zwiadowcami: przeczytał pierwszy i drugi
                > tom, kolejnych nie chciał, a dopiero teraz, po 1,5 roku czyta dalsze części.

                A mój syn ani Zwiadowców ani Percy'ego Jacksona nie tknął, nawet nie spróbował. Ja wypożyczam i oddaję. Wziął się za Londona i Maya. I nie wiem co dać mu dalej. Verne'a?
                • beataj02 Re: A propos Baśnioboru 13.05.13, 13:33
                  abepe napisała:

                  > Wziął się za Londona i Maya. I nie wiem co dać mu dalej. Verne'a?
                  Curwooda !!
                  A potem może jeszcze Sat Okha, Grey Owla, Złoto Gór Czarnych...
                  • abepe Re: A propos Baśnioboru 13.05.13, 13:44
                    beataj02 napisała:

                    > abepe napisała:
                    >
                    > > Wziął się za Londona i Maya. I nie wiem co dać mu dalej. Verne'a?
                    > Curwooda !!
                    > A potem może jeszcze Sat Okha, Grey Owla, Złoto Gór Czarnych...

                    Właśnie ściągnęłam ich z półki z moimi książkami z dzieciństwa:) Kurz leciał aż miło (oczywiście nie leżą am od mojego dzieciństwa, ale i 5 lat pod sufitem wystarczy, żeby się pokryć kożuszkiem).
                    • abepe Re: A propos Baśnioboru 14.05.13, 20:51
                      Skończyłam piątą część.

                      UWAGA! BĘDZIE O ZAKOŃCZENIU!!!





                      Zakończenie trochę jak z Pottera - dzieci zbawiły świat, pięknie zapowiada się romans;) Myślałam, że za Sfinksem może być jak ze Snapem, ale jednak stało się inaczej. Myślę, że autora mogło kusić, żeby podobnie zakończyć. Bo bez pomocy Sfinksa mogłoby się nie udać. I autor musiał wymyślić inną przyczynę jego powrotu na stronę jasnej strony mocy;)

                      I faktycznie - kolejnych tomów autor się wypiera.

                      Czy w związku z tym ktoś już sięgnął po "Pozaświatowców"?
                      • abepe Re: A propos Baśnioboru 16.05.13, 23:29
                        abepe napisała:

                        > Skończyłam piątą część.
                        >
                        > UWAGA! BĘDZIE O ZAKOŃCZENIU!!!


                        Jeszcze o zakończeniu:))

                        Skojarzyłam sobie, że "Baśniobór" kończy się jak "Małe kobietki" - ten ukochany, który chce czekać aż jego wybranka dorośnie do związku;) (chociaż taki idealny typ może czekać w spokoju, wybranka nie powinna zmienić zdania;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja