Dodaj do ulubionych

Książka, która nie spodoba się nauczycielce ;-)

25.05.07, 12:15
Córeczka koleżanki (10 lat) została ostro skrytykowana w szkole za miłość
do "Koszmarnego Karolka" - bo jak coś takiego może się podobać wzorowej
uczennicy??? Skutek jest taki, że dziecko kocha Karolka jeszcze bardziej i
szuka następnych książek, które NIE spodobałyby się nauczycielce.
Usłużnie podsunęłam "Matyldę" Dahla, okazała się strzałem w dziesiątkę.
Znacie może jeszcze inne niepokorne książki, które miałyby jednak jakieś
przesłanie i nie ruinowały wszystkich zabiegów wychowawczych?
Obserwuj wątek
    • mamalgosia Re: Książka, która nie spodoba się nauczycielce ; 25.05.07, 12:44
      Jestem nauczycielką. I "Matylda" jest według mnie ok, a Karolek rzeczywiście
      koszmarny
    • domil Re: Książka, która nie spodoba się nauczycielce ; 25.05.07, 13:34
      Podejrzewam, że problemu by nie było, gdyby nauczycielka skrytykowała książkę,
      ale ona skrytykowała dziecko za czytanie tejże. Mamalgosiu, powiedziałabyś
      uczniowi, że stracił w Twoich oczach, bo nie akceptujesz jego lektury?
      • verdana Re: Książka, która nie spodoba się nauczycielce ; 25.05.07, 16:02
        Ja tam Karolka lubię.... Za to, ze zamiast dziecka robi to, na co ono zawsze
        miało ochotę, ale było zbyt grzeczne. Coś jak Fizia Pończoszanka (ktorej
        zresztą nie lubię...).
        • mankencja Re: Książka, która nie spodoba się nauczycielce ; 25.05.07, 21:15
          Coś jak Fizia Pończoszanka (ktorej
          > zresztą nie lubię...).

          za co?
          • verdana Re: Książka, która nie spodoba się nauczycielce ; 25.05.07, 22:22
            Za niechęć - daleko posuniętą - do wszelkich konwenansów i dobrego wychowania.
            Za to, ze przestrzeganie zasad jest uważane za złe z definicji, a ich łamanie -
            za dobre z definicji.
            Za przyjecie założenia, ze grzeczni musza być nudni, a sens życia jest w
            niegrzecznosci i byciu "innym" za wszelka cenę. Za egocentryzm posunięty do
            roli sztuki.
            Ale wiem, ze niektórzy lubią.
            • mankencja Re: Książka, która nie spodoba się nauczycielce ; 25.05.07, 23:22
              ja lubie, choc w pewnym stopniu zapewne przez sentyment.

              to, co ty wymieniasz jako wady, srtanowi moim zdaniem częśc konwencji tej
              książki - dziecko, które wszystko robi na odwrót siłą rzeczy nie będzie
              grzeczne i poukładane, a jego "inność" jest wpisana w jego kreację.

              ponadto:
              > Za to, ze przestrzeganie zasad jest uważane za złe z definicji, a ich
              łamanie -
              >
              > za dobre z definicji.
              z tym się zgodzić nie mogę - Tommy, Annika i inne dzieci nie są w całej swojej
              uległosci wobec norm złe - wrecz, jak sadze, przeciwnie, przedstawione z
              sympatia

              > Za przyjecie założenia, ze grzeczni musza być nudni,
              Jako nudni też nie są przedstawiani

              • verdana Re: Książka, która nie spodoba się nauczycielce ; 25.05.07, 23:38
                Dla mnie jednak nudni - moze sypatyczni, ale troche głupkowaci... Są
                sympatyczni głównie dlatego, ze przyjmuja pewne pomysły Fizi (o ile pamietam,
                ale moge sie mylić, nic nowego nie wymyslaja - czyli są konformistyczni wobec
                nonkonformizmu). Mówiac, ze przestrzeganie norm jest "złe" miałam na mysli,
                nie "złe" w rozumieniu "zle dziecko", ale raczej niemądre, niepotrzebne,
                banalne. Zdecydowanie lepiej i zabawniej jest normy łamać. Oczywiscie, ze
                rozumiem konwencję, ale nie lubię książek dla dzieci gloryfikujacych
                nonkonformizm za wszelką cenę. Trochę szaleństwa - jak najbardziej, szaleństwo
                jako metoda - już mniej.
                • mankencja Re: Książka, która nie spodoba się nauczycielce ; 26.05.07, 19:12
                  moze i masz troche racji (chociaż dla mnie te dzieci sa sympatyczne tak czy
                  owak), ale to nie jest ksiazka, ktora ma ksztaltowac postawy, tylko bawic. i
                  mnie jako dziecko bawilo.

                  przeszkadza mi w niej natomiast sklonnosc pippi do obdarowywania innych dzieci -
                  wyglada to troche tak, jakby za wszelka cene zabiegala o ich towarzystwo,
                  jakby w ten sposob chronila sie przed samotnoscia. pytanie tylko: czy taki byl
                  zamysl autorki, czy tak po prostu wyszlo?
                  • verdana Re: Książka, która nie spodoba się nauczycielce ; 26.05.07, 23:13
                    Ja nie mam nic przeciw Karolkowi, o którym wiadomo, ze jest niegrzeczny. Ale
                    Pippi zachowuje się wlasciwie - powiedziałabym, ze jedynie wlasciwie - reszta
                    to smetne mieszczaństwo, bez fantazji i polotu.
                    Dla mnie ta książka własnie MA kształtować postawy, ma pokazać radość z buntu i
                    zalety nonkonformizmu, zycie jako niepodporzadkowanie się normom. Rozumiem ta
                    postawę w świetle życiorysu autorki i obyczajów ówczesnej szwedzkiej prowincji,
                    ale wychowywać na tych wzorach nie chcę.
                    • mankencja Re: Książka, która nie spodoba się nauczycielce ; 27.05.07, 13:23
                      tyle tylko, ze autorka nie te jedna "pippi ponczoszanke" napisala - w takich
                      np. "dzieciach z bullerbyn" juz tej pochwaly nonkonformizmu nie ma.
                      • verdana Re: Książka, która nie spodoba się nauczycielce ; 27.05.07, 14:25
                        A "Zwierzenia Britt-Marie" to wręcz "Moralność pani Dulskiej"... Mysle, że ta
                        książka (powstała z wieczornych opowiadań dla coreczki) to książka
                        dla "odreagowania" wlasnych przezyć.
                        • uccello Pipi 27.05.07, 18:28
                          Tylko że w "Pipi", ten cudzysłów niezwykłości, bajkowości jest tak
                          wyrazisty ,że dziecko widzi ( a może raczej czuje), że książka jest wielką
                          pochwałą wyobraźni. Pipi jest niegrzeczna, samowolna i tym spełnia niejako
                          zastępczo dziecięce sny o sile, niezależności i potędze.
                          Rozumiem, że dla wielu dorosłych "Pipi", albo książki Ronalda Dahla są
                          niewychowawcze, ale książki służą nie tylko kształtowaniu charakteru, czy
                          zdobywaniu wiedzy o świecie ,ale po prostu zabawie. Niektóre dorosłe kobietki
                          czytają kipiące od nieprawdopodobieństw romanse, co poniektórzy faceci
                          oglądają z lubością i przejęciem Bonda, dzieci lubią czytać o dziewczynce ,
                          która ma Tatę pirata i podnosi konia jedną ręką. Te książki/filmy to takie
                          nasze ulubione sny, w których spełniają się niespełnialne marzenia.

                          O książkach Astrid Lingren ( w tym o Pipi) pisze arcy -ciepło i ciekawie Jacek
                          Podsiadło:

                          www.tygodnik.com.pl/numer/274507/podsiadlo-felieton.html
                          • domil Re: Pipi 27.05.07, 23:35
                            Gdy czytałam Pippi w dzieciństwie, jej ekstrawagancje budziły mój zachwyt, ale
                            to było oczywiste, że nie da się ich naśladować, tak jak nie da się podnieść
                            jedną ręką konia. Można było natomiast pomarzyć trochę...
                            Z kolei moja córka pod wpływem Pippi próbuje od czasu do czasu spać z nogami na
                            poduszce. Zdaje się, że raz też poszukiwała skarbów. Innych wpływów nie
                            zauważyłam :-)
                            • pszczolamaja Re: Pipi 28.05.07, 23:37
                              Przede wszystkim, chronicznie nie lubię określania dzieci przymiotnikami
                              "grzeczny" i "niegrzeczny". Uważam, że te słowa są wyrazem bezradności i lęku
                              dorosłych przed dziecięcym "żywiołem", są takim kurczowym trzymaniem się "stanu
                              rzeczy". Myślę, że i Pippi, i Karolek, i Matylda - każde w innym stylu, rzecz
                              jasna - są wyzwaniami rzuconymi płaskiemu i sztywnemu światu dorosłych. Przy
                              czym, pochwałą destrukcji i zadymiarstwa, a wykpieniem posłuszeństwa jest wg
                              mnie zdecydowanie Karolek, którego barwność to jedynie efekciarstwo wybryków
                              (mój syn przepada za tymi książkami, niestety). Pippi jest rzeczywiście taką
                              postacią - jak to się mówi - archetypiczną? Ona uosabia drugą stronę tego jakoś
                              tam uporządkowanego świata; dla mnie Pippi reprezentuje tę część człowieka,
                              która działa spontanicznie, mówi, co myśli, bierze, czego potrzebuje, łatwo się
                              wzrusza, czasem ma chęć rzucić wszystko i po prostu "miejsce bycia zmienić".
                              Wcale nie pokazuje, że "grzeczni" są nudni i do bani, tylko, że nie samą
                              grzecznością żyje człowiek, że z tej grzeczności czasem niewiele wynika, bo ona
                              może być najzwyczajniej w świecie wynikiem naszych zahamowań i ograniczeń. Dla
                              mnie sztandarowe historie o Pippi to te, w których rozprawia się ze złodziejami
                              i broni gnębionego przez bandę wyrostków chłopca. I myślę sobie, że w takim
                              świecie hołdować konformizmowi to jakaś straszna chała :-)
                              Zupełnie nie znajduję w książkach o Pippi potwierdzenia dla argumentów Verdany -
                              mamy jakąś totalnie inną optykę w patrzeniu na tę postać. Pippi jest inna, ale
                              nie na pokaz czy na siłę, tylko w zgodzie z sobą i nie przeciwko komukolwiek. A
                              Tommy i Annika nie są wg mnie absolutnie głupkowaci, tylkko po prostu zaskoczeni
                              zachowaniami sąsiadki. A dla Pippi są bardzo ważni!!!
                              W ogóle, to się zdenerwowałam. Jak można takie rzeczy o Pippi wypisywać??? ;-)
                              A w tym rozdawnictwie Pippi na pewno jest taki kawałek "zagłuszania samotności",
                              ale też widzę to jako wyraz tej niezwykłej spontaniczności i wielkiej
                              życzliwości dla ludzi, w gruncie rzeczy. Pippi jest po prostu dobra.
                              Niech będą pochwaleni dobrzy, bliżsi prawdy niż grzeczni :-)
                              Hm, Domil, chyba nie o tym miał być wątek, sorry ;-)


                              • abepe Re: Pipi 29.05.07, 13:07
                                pszczolamaja napisała:

                                > Przede wszystkim, chronicznie nie lubię określania dzieci przymiotnikami
                                > "grzeczny" i "niegrzeczny". Uważam, że te słowa są wyrazem bezradności i lęku
                                > dorosłych przed dziecięcym "żywiołem", są takim kurczowym trzymaniem się "stanu
                                > rzeczy".

                                Rany, też zawsze unikałam tych określeń ale w kontakcie z ostatnio totalnie
                                rozbrykanym, przekornym i robiącym na złość Grzesiem czasem mam ochotę wołać
                                "badź dziś grzeczny, proszę!!!!!!":))


                                Pippi jest rzeczywiście taką
                                > postacią - jak to się mówi - archetypiczną? Ona uosabia drugą stronę tego jakoś
                                > tam uporządkowanego świata; dla mnie Pippi reprezentuje tę część człowieka,
                                > która działa spontanicznie, mówi, co myśli, bierze, czego potrzebuje, łatwo się
                                > wzrusza, czasem ma chęć rzucić wszystko i po prostu "miejsce bycia zmienić".
                                > Wcale nie pokazuje, że "grzeczni" są nudni i do bani, tylko, że nie samą
                                > grzecznością żyje człowiek, że z tej grzeczności czasem niewiele wynika, bo ona
                                > może być najzwyczajniej w świecie wynikiem naszych zahamowań i ograniczeń. Dla
                                > mnie sztandarowe historie o Pippi to te, w których rozprawia się ze złodziejami
                                > i broni gnębionego przez bandę wyrostków chłopca.

                                U nas Pippi czytana się nie przyjęła ale Grześ lubi bajkę na mini-mini (mój mąz
                                też podśpiewuje "co nam pzyniesie dzień?), choć nie może przeboleć, że zajęła
                                miejsce Mai:)
                                Odcinki o złodziejach i obronie chłopca były. Jak się ma bajka TV do książki?
                                Nie mogę sprawdzić, bo miałam Pippi z biblioteki.

                                Trudna to sztuka, prawda, tak wychować dziecko, żeby choć trochę chciało nas
                                słuchać a jednocześnie nie był z niego konformista?

                                Mąż marudzi, że był tak wychowywany, że dorosły miał zawsze rację. Każdy. Bardzo
                                chce tego uniknąć jako rodzic. Siedzę i myślę - niech Grześ ma swoje zdanie a
                                jedocześnie nie przemeblowuje dziadkowi ogrodu. Sorki, to nie to forum:))
                                • pszczolamaja Re: Pipi 29.05.07, 23:39
                                  Nie znam bajki z mini - mini - chyba zerknę któregoś razu, z ciekawości.
                                  Myślę, że trochę bezzasadnie omawiamy Pippi w kontekście pedagogiki i naszych
                                  wychowawczych problemów - wszak Pippi jest dziewczynką po przejściach, z rodziny
                                  jednak megaproblemowej, i jaką taką trudno stawiać ją za wzór "zbalansowanej
                                  emocjonalnie" (jak mawiała pewna pani kurator sądowa)i dobrze prowadzonej
                                  wychowawczo. Właśnie cały pic z Pippi polega na tym, że nie może być traktowana
                                  w taki sposób, jak ją opisuje Verdana, bo to jest jak... jak ciąć koronki z
                                  Koniakowa nożem kuchennym, jakieś pomieszanie z poplątaniem. Ją trzeba traktować
                                  z szacunkiem, a jednocześnie z przymrużeniem oka - z poczuciem własnego - jako
                                  sztywnego dorosłego - komizmu - i cudzego humoru. Pippi nie można się bać.
                                  A to, że my sobie nie radzimy z naszymi słodkimi dzieciaczkami (Maja jest jak
                                  torpeda i na dodatek horrendalnie niegrzeczna), to naprawdę nie jest wina Pippi
                                  :-)))) Choć w dorosłych to ona nigdy za bardzo nie wierzyła. Powiedzcie, czyż
                                  nie miała racji?
                                  No dużo piszę, ale ja tak mam, jak się zbulwersuję.
                                  • abepe Re: Pipi 29.05.07, 23:56
                                    pszczolamaja napisała:


                                    > A to, że my sobie nie radzimy z naszymi słodkimi dzieciaczkami (Maja jest jak
                                    > torpeda i na dodatek horrendalnie niegrzeczna), to naprawdę nie jest wina Pippi
                                    > :-))))

                                    Pszczółko, poprawiła mi humor ta informacja o Mai, hehe.
                                    Mam zamiar wrócić do książki o Pippi wkrótce (bajki w telewizji na razie Grześ
                                    sobie odpuścił, woli szaleństwa w ogródku:))
                                    Na razie wróciliśmy do Emila, Grześ z wielkim zainteresowaniem:))

                                    Choć w dorosłych to ona nigdy za bardzo nie wierzyła. Powiedzcie, czyż
                                    > nie miała racji?


                                    Miała, miała:(
                                    • domil Re: Pipi 30.05.07, 07:54
                                      Abepe, wydaje mi się, że Twój Grześ jeszcze trochę za młody na Pippi czytaną.
                                      Podejrzewam, że za trochę powinna mu się spodobać.
                                      W związku z "niegrzecznością" - nie wiem, czy to Cię pocieszy, ale moja 4-
                                      letnia wtedy Asia zupełnie zbiesiła się po urodzeniu braciszka.

                                      I jeszcze wracając do Pippi:
                                      Cała jej niepoprawność dotyczy tylko konwenansów. Jeśli chodzi o świat wartości
                                      to nie tylko nie wyłamuje się, ale wręcz może służyć za wzór. Ot, takie skutki
                                      pirackiego wychowania ;-)
                                      Karolek również nie przestrzega jakichś tam przyjętych norm, ale to akurat
                                      mogłabym mu darować. Niewychowawczy jest dlatego, że dla niego najwyższą
                                      wartością jest TV i paczka chipsów.
                                      • uccello Re: Pipi 30.05.07, 23:15
                                        Po ostatnich doniesieniach prasowych dotyczących oskarżenia o propagowanie
                                        homoseksualizmu przez t.e.l.e.t.u.b.i.s.i.e( nie zmyślam!), mogą podpaść
                                        jakiejś czujnej osobie i poczciwe Muminki. Taki Paszczak - tfy! samczyk niby ,a
                                        w sukience chodzi.
                                        Myślę ,że te kryteria niepoprawności książek dla dzieci są płynne. Kiedyś
                                        pewnie Makuszyński był szokujący i zbyt nowoczesny, nie wychwalał ci on,
                                        grzeczności i posłuszeństwa , i nie na każdej stronie było o Ojczyźnie. Który
                                        pisarz "dziecięcy" nie marzy o tym, żeby jego książki czytali małoletni w nocy
                                        pod kołdrą i jeszcze żeby jakieś cioteczki miały za złe.
                                      • pszczolamaja Re: Pipi 31.05.07, 01:28
                                        No właśnie. Karolek to taki wywrotowiec na miarę naszej cywilizacji. Cośby się
                                        wywróciło, ino nie chce się. Lepiej z chipsami przed telewizorem ;-) Pippi to
                                        jdnak inny format...
    • smoczykowka Re: Książka, która nie spodoba się nauczycielce ; 31.05.07, 09:22
      Dobrze napisane o książkach "wywrotowych"!
      Kupą, mości autorzy
      • mama_kasia Re: Książka, która nie spodoba się nauczycielce ; 31.05.07, 10:14
        Z zalinkowanego artykułu:
        "Jaka powinna być dobra książka dla dzieci? – Udana książka dla dzieci
        to, paradoksalnie, taka, która nie znudzi dorosłego – zaznacza Joanna
        Olech. Czyli oparta na oryginalnym koncepcie (ile można pleść o
        krasnalach, kotkach i dobrych wróżkach?) i z humorem. No i jak
        najdalej uciekająca od kanonu grzecznych książeczek dla grzecznych
        dzieci. Na szczęście ukazują się wreszcie u nas książki zabarwione
        absurdem, surrealizmem, lekko niepoprawnościowe."

        To, co? Ciepłe, wzruszające książki dla maluchów już nie mają szans?
        • uccello Re: Książka, która nie spodoba się nauczycielce ; 31.05.07, 11:07
          mama_kasia napisała:
          > To, co? Ciepłe, wzruszające książki dla maluchów już nie mają szans?

          Jasne,że są potrzebne. W każdym gatunku można znaleźć książki świeże ,
          niebanalne, tworzące nowy, pociągający świat. I zdarzają się wtórne,nudne,
          pełne banałów i ze zbyt nachalnym przesłaniem.
          Przecież nie chodzi o podział,że to co awangardowe i prowokacyjne jest dobre,
          a rzeczy miłe i pogodne są nudne i głupie.
          Chodzi tylko o prawo do różnorodności. Niektórzy lubią landrynki ,a inni suchą
          bułę z musztardą. Ważne,żeby nie krytykować gustów- jak zrobiła to Pani
          Nauczycielka z maila rozpoczynającego ten wątek.
          • abepe Re: Książka, która nie spodoba się nauczycielce ; 31.05.07, 12:13
            uccello napisała:


            > Chodzi tylko o prawo do różnorodności. Niektórzy lubią landrynki ,a inni suchą
            > bułę z musztardą.

            A niektórzy i to i to - przykładem Grześ wsuwający na zmianę chleb z miodem oraz
            "aromatyczny" chleb z serem pleśniowym. I to samo w litaraturze:))
            • abepe Re: Książka, która nie spodoba się nauczycielce ; 31.05.07, 12:16
              abepe napisała:


              >
              > A niektórzy i to i to - przykładem Grześ wsuwający na zmianę chleb z miodem ora
              > z
              > "aromatyczny" chleb z serem pleśniowym. I to samo w litaraturze:))


              Przepraszam, "aromatyczny"jest oczywiście ser nie chleb:)
    • steffa Re: Książka, która nie spodoba się nauczycielce ; 01.06.07, 23:27
      Cóż za ciekawa dyskusja skryła się pod tym tytułem. ;-)
      Pipi bardzo dawno nie czytałam, więc nie mam jej świeżego obrazu w głowie, ale
      kiedyś ją uwielbiałam. Nie wpływało to negatywnie na moje ówczesne zachowanie,
      a kto wie, może dobroczynnie na przyszłe... Zawsze jednak miałam wrażenie, że
      to jednak do końca nie jest prawda. Że Pipi tak naprawdę jest opowiadaniem o
      smutnej dziewczynce, która siłą wyobraźni rozświetla sobie świat.
      Karolka nie czytałam (jeszcze?), na razie "nie dorosłam do targetu." ;-)
      Ale ja lubię "niegrzeczne" książki. W przeciwieństwie do dzieci. Che che.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka