Dodaj do ulubionych

Bachów, Brzuska, Sufczyna...

20.11.07, 14:29
O pogromie ludności ukraińskiej w Pawłokomie słyszał dzisiaj chyba
każdy. Sporo na ten temat napisano i to zarówno w oparciu o polskie,
jak i ukraińskie źródła. Niewiele natomiast się mówi o podobnej
akcji, która miała miejsce 11 kwietnia 1945 r., w wyniku której
ucierpiała ukraińska ludność cywilna trzech wiosek leżących nad
rzeką Stupnicą: Bachowa, Brzuski i Sufczyny. W publikacjach, z
których na temat można się cokolwiek dowiedzieć, pojawiają się różne
dane na temat liczby ofiar, przyczyn i sprawców tych pogromów.
Często pomija się także w tych rozważaniach Sufczynę. A jak było
naprawdę - oto jest pytanie...
Obserwuj wątek
    • tawnyroberts Brzuska - niechciany krzyż 20.11.07, 14:39
      W przewodniku "Pogórze Przemyskie" S. Krycińskiego, w opisie
      dotyczącym Brzuski, czytamy m.in.:

      "11 kwietnia 1945 r. na wieś napadł polski oddział partyzancki zza
      Sanu wspomagany przez polskich mieszkańców trzech wsi spod Dynowa.
      Napastnicy zamordowali 187 osób, w tym 6 dzieci. Zginął również
      greckokatolicki proboszcz ks. Aleksy Biłyk. Pomordowani zostali
      pochowani w zbiorowej mogile na cmentarzu przycerkiewnym.

      Jesienią 1945 r. deportowano na wschód większość ludności
      ukraińskiej, a pod koniec października oddział UPA podpalił
      opuszczone gospodarstwa. Podczas Akcji „Wisła" w maju 1947 r.
      wysiedlono 82 osoby.

      W środkowej części wsi, na wzgórzu, stała drewniana greckokatolicka
      cerkiew parafialna p.w. św. Mikołaja Cudotwórcy, zbudowana w 1783 r.
      Po wysiedleniach opuszczona popadała w ruinę. W latach 70. XX w.
      zawalił się dach. Ruina została podpalona i spłonęła doszczętnie w
      1984 r. Na terenie wsi dwie murowane kapliczki z XIX w.

      Na cmentarzu przycerkiewnym kilkanaście nagrobków, w tym dobrze
      zachowany ks. A. Biłyka. W 1999 r. młodzi Ukraińcy z Przemyśla
      odnaleźli miejsce masowego grobu, usypali na nim kurhan i postawili
      trójramienny krzyż, który jednak został zniszczony. Obecnie stoi tam
      krzyż brzozowy, a mogiła znajduje się na trasie corocznego objazdu
      pamięci społeczności ukraińskiej Przemyśla, przypadającego na
      kwiecień."

      A tak wygląda obecnie zbiorowa mogiła pomordowanych w Brzusce 11
      kwietnia 1945 r.:

      fotoforum.gazeta.pl/3,0,964514,2,1.html
      fotoforum.gazeta.pl/3,0,964484,2,5.html
      • jolop Re: Brzuska - niechciany krzyż 27.04.22, 17:26
        Można gdzieś znaleźć nazwiska tych 82 osób wysiedlonych w akcji W?
    • tawnyroberts Sowieckie wywózki w Bachowie 30.01.08, 11:46
      Teraz trochę z innej beczki - o sowieckich deportacjach, które
      dotknęły mieszkańców Bachowa w latach 1940-1941 (artykuł Norberta
      Ziętala, "Nowiny", 25-27 stycznia 2008 r.).

      "Sowieci wywieźli naszą wioskę"

      Przez lata nie wolno było o tym mówić. Jeszcze dziś mieszkańcy ze
      zgrozą wspominają tamten koszmar.

      W 1940 roku mieszkańców Bachowa, obecnie gmina Krzywcza, wywieziono
      w głąb ZSRR. Wioska miała pecha, znalazła się na nowej granicy
      niemiecko - sowieckiej.

      Wincentyna Król w dniu wywózki miała 14 lat. Pamięta wszystko,
      niemal z fotograficzną dokładnością.

      - 10 lutego 1940 r. To była sobota, kilka minut po godz. 6 rano.
      Chłopaki z ojcem jeszcze spali. A my z mamą już krowy doiłyśmy -
      wspomina pani Królowa, wówczas Szczepanowicz.

      *Po co pościel do wozu?*

      Wpadło do chaty trzech wojskowych w rosyjskich mundurach. Ojcu pani
      Wincentyny zarzucili, że przechowuje broń. Nawet nie chcieli słuchać
      wyjaśnień, że nie. Kazali się ubierać wszystkim. I zabrać pościel ze
      sobą.

      - Trochę się zastanawialiśmy, po co ta pościel? Najpierw
      tłumaczyliśmy sobie, że po to, aby się na saniach ogrzać. Wieźli nas
      prosto do Przemyśla, a mróz był ponad 20 stopni. Mama zdołała
      chwycić trochę ubrań i tyle. Pojechaliśmy głodni, bez śniadania. Bo
      w domu najpierw się szło oporządzić inwentarz, a potem dopiero jedli
      ludzie – wspomina pani Królowa.

      *Zapamiętali głód i siarczysty mróz*

      Wyciągnięto ludzi z 30 domów. Głównie z parcelacji i „górali". W tej
      części wsi mieszkańcy Bachowa pokupili niewielkie pola. To
      wystarczyło, aby Sowieci uznali ich za kułaków, czyli w sowieckim
      myśleniu, wyzyskiwaczy innych chłopów.

      Nastoletnia wówczas pani Wincentyna nie zdawała sobie sprawy, że
      Bachów znalazł się w centrum wielkiej polityki. Przedzielający jej
      wioskę San, od kilku miesięcy stał się granicą okupantów. Od zachodu
      Niemiec, od wschodu stalinowskiej Rosji. Bachowianie stali się
      niebezpieczni dla komunistycznej władzy.

      - Siarczysty mróz i ciągły głód przez wiele dni - to najbardziej
      zapamiętał brat pani Wincentyny, Władysław Szczepanowicz. W chwili
      wywózki miał 6 lat.

      *Tej miejscowości nie ma na mapie*

      W Przemyślu zapakowali ich do wagonów towarowych. Jechali prawie
      miesiąc. Stawali tylko, aby załadować węgiel do lokomotywy. Potem
      tory się skończyły. Załadowali ich na sanie i wieźli przez
      niekończące się lasy.

      Do dzisiaj nie wiedzą dokładnie, gdzie trafili.

      - Krywoja to nazwa posiołka, czyli osiedla, do którego nas wywieźli.
      W pobliżu przepływała rzeka Cisowaja. Szukałam niedawno jej na
      dokładnej mapie. Nie znalazłam - tłumaczy pani Wincentyna.

      Gdy wyjeżdżali z syberyjskich lasów, w dokumentach, czyli
      tymczasowych paszportach, Sowieci napisali im „Mołotowska Obłast -
      Krywoja".

      Mężczyźni pracowali przy wyrębie lasu. Kobiety w kuchni. Wiecznie
      głodni. Kilogram chleba na dobę dla pracujących i 60 deko dla
      pozostałych.

      - Cały czas chodziło za mną jedno marzenie. Choć raz najeść się do
      syta - mówi pani Wincentyna, a jej brat Władysław potwierdza.
      Uciszyć choć na godzinę pusty żołądek.

      *Żurek z końskiego owsa*

      Na szczęście dla wywiezionych Polaków, w 1941 Niemcy zaatakowali
      ZSRR. Rosjanie przegrywali bitwę za bitwą. Stalin w obliczu klęski
      musiał przystać na koalicję z Zachodem. Nasz rząd emigracyjny
      poprzez alianckich sojuszników domagał się uwolnienia wywiezionych
      Polaków.

      - Przyjechało jakichś czterech wojskowych. Mówią jak jest, że teraz
      jesteśmy sojusznikami. Na koniec ogłosili, że puszczają nas wolno.

      Szczepanowiczowie trafili do jakiegoś kołchozu. Warunki spartańskie,
      ale o niebo lepiej, niż w lesie. Można było podkraść jakiegoś
      ziemniaka z pola albo owsa dla koni ze żłobu.

      - Mama gotowała z tego żurek. Nawet zjadliwy był - wspomina pani
      Wincentyna.

      Wrócili w 1946. Najpierw do Przemyśla, bo w tych latach w Bachowie
      było niebezpiecznie. Trwały walki z UPA. W zasadzie nie było do
      czego wracać. We wsi wszystkie domy rozkradzione, rozebrane lub
      spalone.

      *Urodzona na Syberii*

      Halina Dudek nie pamięta przedwojennego Bachowa, bo w chwili wywózki
      nie było jej na świecie. Opuszczała Polskę w łonie matki. Urodziła
      się po siedmiu miesiącach tułaczki. W dowodzie osobistym, w miejscu
      urodzenia ma wpisane Krasnosłucka.

      Dudkowa szczęśliwie wróciła z rodziną do Bachowa i została do
      dzisiaj. Pamięta niewiele. Jedynie jakieś ważne dla dziecka
      wydarzenia z kołchozowych czasów.

      - Zapamiętałam głód. I taką scenkę. Zakradłam się do kurnika. Do
      sukienki nabrałam jajek. Zauważyła mnie jakaś Sowietka. Narobiła
      krzyku. Zaczęłam uciekać. Wywróciłam się i wybiłam wszystkie jajka –
      dzisiaj śmieje się na to wspomnienie. Wtedy nie było tak wesoło, bo
      cała rodzina straciła porządny obiad.

      Ma rzadki rarytas. Wspólną fotografię zrobioną w Rosji tuż przed
      wyjazdem. Mama trzyma ją na kolanach. Obok stoją siostra i brat.
      Ojca na zdjęciu już nie ma. Wstąpił do wojska polskiego. Przeszedł
      cały szlak aż do Berlina.

      - Mama stwierdziła, że przed wyjazdem musimy sobie zrobić wspólne
      zdjęcie. To był dobry pomysł - wspomina pani Halina.

      *Na piechotę uciekł do Polski*

      Michał Linda z rodziną został wywieziony z Bachowa w kwietniu 1940.
      W drugim rzucie.

      - W lutym wywieźli ludzi z parcelacji i górali. Ledwo nieco
      majętniejszych od innych biedaków, ale dla Sowietów kułaków. W
      kwietniu zabrali pozostałych mieszkańców. Wszystkich, co do jednego -
      wspomina pan Michał.

      Miał wówczas 18 lat. Doskonale wiedział, co się dzieje. W kwietniu
      1940 r. do Bachowa przyjechało trzech sowieckich oficerów.
      Skrzyknęli zebranie mieszkańców. Zapowiedzieli, żeby się pakować.

      - Obiecywali, że na Polesiu i Wołyniu, gdzie jedziemy, czeka nas
      lepsze życie. Że są kina i teatry. Przyjechaliśmy, a tam bagna,
      piach i nic więcej - wspomina.

      Chociaż bliżej Polski, to wcale nie lepiej niż na dalekiej Syberii.
      Praca ponad siły, powszechny głód. I zimno, bo w tych latach
      panowały ciężkie zimy. Dodatkowo niechęć do Polaków miejscowych.
      Uciekł wspólnie z dwoma kolegami. Najpierw pieszo, potem konno.
      Dotarł do Bachowa.

      - Te wywózki nas zniszczyły. Przed wojną Bachów to była duża wieś. W
      okolicy nie było takiej, co by jej mogła dorównać. Teraz nawet
      czwartej części z tego nie ma - wyjaśnia pan Michał.

      - Miałam jakieś dziwne przeczucie, gdy nas Sowieci pakowali do sań.
      Ukradkiem wzięłam figurkę Matki Bożej Kalwaryjskiej. Kupiła mi ją
      babcia, podczas mojej pierwszej pielgrzymki do Kalwarii Pacławskiej.
      Ukrywałam ja cały czas. Wróciła ze mną do Polski. Mam ją do dzisiaj.
      Może to dzięki niej cała moja rodzina szczęśliwie wróciła do kraju –
      zastanawia się pani Wincentyna.

      W 2000 r., w miejscowym kościółku, zamocowana została tablica z 45
      nazwiskami mieszkańców Bachowa, którzy nie wrócili z sowieckiej
      niewoli.
      • tawnyroberts Rocznicowe uroczystości w Bachowie 31.01.08, 07:34
        Artykuł o sowieckich deportacjach w Bachowie pojawił się także na
        internetowych stronach "Nowin".

        www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080130/WEEKEND/986865594


        Jest tam także wzmianka o uroczystościach z okazji 68. rocznicy
        deportacji, które odbędą się 10 lutego 2008 r. w Bachowie.

        "Rocznicowe uroczystości"

        Uroczystości z okazji 68. rocznicy wywózki mieszkańców Bachowa w
        głąb ZSRR odbędą się 10 lutego (niedziela) w Szkole Podstawowej w
        Bachowie. Poprzedzi je msza św. w miejscowym kościele. Potem
        zostanie odsłonięta okolicznościowa tablica na głazie ustawionym
        przed szkołą. Organizatorami są Stowarzyszenie "W Dolinie Sanu”,
        Szkoła Podstawowa w Bachowie, Gminne Centrum Kultury w Babicach i
        Urząd Gminy w Krzywczy.
    • mariusz9959 Kupna 09.02.08, 23:17
      Opiszę pewne wydarzenie z Waszych stron o którym wspominają
      Z.Konieczny i G.Motyka.

      Konieczy:
      Luty 1948 r. Kupna, pow. Przemyśl – Został zamordowany przez UPA w
      Kupnie doprowadzony z Huty Brzuskiej Winiarski Wawrzyniec – gajowy.
      Uwaga: Morderstwo datowane jest też na 5.03.1948 r. ( G.M- Tak było
      w Bieszczadach)”

      Motyka:
      „Zdarzały się też zabójstwa – 5 marca upowcy zabili gajowego gromady
      Kupna, a jego zwłoki wrzucili do Sanu.”

      Tak to wydarzenie opisuje raport milicji.
      5.03.1948 r. zaginął gajowy lasów wsi Kupna. Milicja podjęła akcje
      poszukiwawczą w dniu 8 marca o godz.7.20. W akcji brało udział 23
      milicjantów i 98 ormowców. Dodatkowo uczestniczyli w poszukiwaniach
      leśniczy rewiru Kupna W. oraz bracia Sz. z Kupna, jeden będący
      gajowym a drugi sołtysem.
      Poszukiwania rozpoczęto od tzw. lasu Załaski przylegającego do
      gromady Kupna a po przeszukaniu go ok. godz. 11.30 przesunięto
      poszukiwania do lasu zwanego Popow Garb.
      W trakcie akcji chor. R. zauważył przy potoku płynącym z Huty
      Brzuskiej do Kupnej ślady stóp odciśnięte w śniegu. Ślad prowadził
      do wsi Kupna a w odległości 1,5 m od niego były ślady wskazujące na
      powrót z Kupnej w kierunku Popow Garb. Po oświadczeniu leśniczego W.
      że las na Popowym Garbie o obszarze ok. 100 ha nie był od 1944 r.
      odwiedzany i przeszukiwany postanowiono ruszyć przez las idąc po obu
      stronach wspomnianego potoku.

      „W potoku o godz. 13.20 odkryto bunkier banderowski doskonale
      zamaskowany. Po pobieżnym jego przeglądnięciu stwierdzono, że
      bunkier ten zamieszkały do niedawna przez banderowców i tego dnia
      był przez nich wykorzystywany, o czym świadczył świeży kał ludzki w
      pobliżu tegoż w latrynie. (…)
      Odkryty w lesie Popow Garb w oddziele 2.1 bunkier zbudowany został
      wedle przypuszczeń w roku 1946 w miesiącach marcu lub kwietniu, bo w
      tym okresie w Kupnej banderowcy rozebrali gajówkę i z tej materiał
      budulcowy rozpoznał właśnie leśniczy W. w tym bunkrze.
      Bunkier ten, a raczej budynek mieszkalny (znajdował się bowiem w
      wąwozie) na powierzchni ziemi zaopatrzony w dwa okna z szybami
      posiada jedną izbę o powierzchni 3,5m x 4,5m w której znajdują się
      łóżka piętrowe zdolne pomieścić 16 osób, piec kuchenny i do
      pieczenia chleba, stoły, ławki, naczynia kuchenne, żelazko do
      prasowania bielizny, prawidła do butów wysokich z cholewami, oraz
      całą masę urządzenia domowego włącznie z krzesłami z jakiegoś
      kompletu mebli. (…)
      Z artykułów żywnościowych trochę ziemniaków i fasoli około 5 kg
      soli, 9 litrów mleka świeżego we flaszkach o poj. 1 litra oraz 6
      litrów nafty ciemnej we flaszkach i 2,5L oliwy do konserwacji broni,
      a w odległości 50 metrów od budynku zakopana w ziemi, bardzo dobrze
      zamaskowana beczka dębowa z mięsem z dzika, dobrze zakonserwowanym.
      Stwierdzono, że banderowcy przebywali w bunkrze dłuższy okres czasu,
      o czym dowodziły 3 duże latryny już zasypane i 1 duża latryna
      wypełniona cała odchodami, jeszcze nie zasypana.”

      Dalej raport opisuje kolejne odkrywane schowki z żywnością i
      przedmiotami codziennego użytku. Badania milicji były bardzo
      dokładne stwierdzono np. że ok. 40 min przed ich przybyciem ktoś tu
      był „O tym świadczył kał ludzki jeszcze ciepły”.
      Milicja doszła do wniosku, że gajowego Winiarskiego musieli
      zlikwidować mieszkający w bunkrze osobnicy gdy przypadkowo trafił na
      ich bunkier.

      Ciekawe jest to, że wiosna 1948 roku a więc już prawie rok po Akcji
      Wisła ukrywało się tam ok. 10 osób. Musiały one mieć stałe wsparcie
      od osób zamieszkujących okolicę. ( w bunkrze znaleziono też gazety
      np. „Wolność” z dnia 28.02.1948 r.) Do tych oczywistych wniosków
      doszli również milicjanci i poszerzają swoje domysły o dodatkowe
      informacje.

      „Stwierdzam na podstawie wywiadów i obserwacji, że ludność z gromad
      Chołowice, Kupna i Reczpol – odcinek przyległy do Sanu współpracuje
      z bandytami, dostarcza im żywności i innych rzeczy. Jak wspólnie z
      chor. R. stwierdziliśmy na podstawie wywiadów to w gromadzie
      Chołowice położonej po lewej stronie Sanu z banderowcami
      współpracują…” ( wymienione są rodziny i osoby z imienia i nazwiska,
      oraz inni z Kupna i Reczpola).
      • tawnyroberts "Wistun", Płeczeń i inni 11.02.08, 09:14
        W 1948 r. na terenie Pogórza Przemyskiego było jeszcze kilka takich
        ukrywających się grup, złożonych z członków rozbitych sotni i
        cywilnej siatki OUN. Najsłynniejsza z nich - grupa "Wistuna",
        została zlikwidowana w Kormanickim Lesie w 1948 r. Kontakt
        z "Wistunem" utrzymywał Omelan Płeczeń, który ukrywał się w tym
        czasie w lasach Hroszówki, razem z kilkunastoma innymi członkami
        ukraińskiego podziemia. Po rozbiciu grupy "Wistuna", "oddział" do
        którego należał Płeczeń został rozwiązany (po naradzie we własnym
        gronie), a jego członkowie udali się na Ziemie Odzyskane. W okolicy
        pozostał tylko Płeczeń z "Krukiem", którzy dotrwali w ukryciu aż do
        amnestii w 1956 r. Ciekawe jakie były dalsze losy tej grupy z
        milicyjnego raportu, który zacytowałeś.

        Interesujący jest też fakt pomocy udzielanej upowcom przez polskich
        mieszkańców okolicznych wsi. Nie wiem czy w przypadku grupy z Kupnej
        ta pomoc była dobrowolna, czy też pod przymusem (z raportu można
        wywnioskować, że raczej dobrowolna). Jeśli chodzi o Płeczenia, to
        przeżył on razem ze swoim kolegą "9 lat w bunkrze" dzięki
        dobrowolnej pomocy dwóch rodzin: Hawrylaków z Jawornika Ruskiego
        (Ukraińcy) i Feniów z Huty Poręby (Polacy).

        Czy cytowany przez Ciebie raport milicji został gdzieś opublikowany,
        czy dotarłeś do niego sam szperając w archiwach?
        • mariusz9959 Re: "Wistun", Płeczeń i inni 11.02.08, 10:35
          Los Płeczenia dzięki publikacji wspomnień jest takim sztandarowym
          przykładem losów ukrywających się członków UPA po Akcji Wisła.
          Przyznam, że była to pierwsza publikacja, jaką przeczytałem na ten
          temat i zrobiła na mnie duże wrażenie szczególnie, że był to rok
          1991. Nawet kiedyś myślałem o wyprawie po miejscach, które opisuje
          Płeczeń, ale jakoś nigdy tego nie zrealizowałem.

          Przypuszczam, że raport, który cytuję nie był nigdzie publikowany,
          ja znalazłem go przeglądając dokumenty KPMO z Przemyśla. Jest tam
          wiele innych ciekawych materiałów, gdyby dostęp do archiwów IPN był
          łatwiejszy pewnie wielu historyków amatorów mogłoby stworzyć na ich
          bazie ciekawe publikacje. Zawodowcy nie mają na tyle czasu by to
          wszystko spokojnie przeglądać i jest ich niewielu. Co oczywiście nie
          bez znaczenia kopie w IPN otrzymuje się bezpłatnie a nie jak u
          zdzierców w archiwach państwowych po 4 zł za stronę A4. Dobrze,
          jeśli trafią się przyzwoici pracownicy i nie czepiają się tego, że
          ktoś dokumenty fotografuje. To jednak już temat na inną dyskusję.

          Wszystko wskazuje na to, że mieszkańcy okolicznych wsi udzielający
          pomocy ukrywającym się robili to z własnej woli. Są wśród nich
          ciekawe osoby ze względu na stanowiska, jakie pełnili, ale nie chcę
          o tym publicznie pisać.

          PS.
          Grupy „Wistuna” nie kojarzę, muszę poszukać czegoś na ten temat.
          • tawnyroberts O "Wistunie" 13.02.08, 12:04
            "Wistun" był rejonowym referentem gospodarczym jednego z rejonów
            (nie pamiętam którego) w nadrejonie "Chołodnyj Jar". W jego bunkrze
            w Kormanickim Lesie (koło wsi Kormanice) był punkt kontaktowy, w
            którym składała swoje meldunki grupa Omelana Płeczenia "Czabana",
            ukrywająca się w lasach Hroszówki. Bywali tam także łącznicy z
            Ukrainy.

            "Czaban" dwukrotnie odwiedził "Wistuna" - w sierpniu i październiku
            1947 r. Następne spotkanie planowane było na maj 1948 r., ale do
            niego nie doszło. Grupa "Czabana" wyruszyła na umówione miejsce, ale
            w nocy na bunkier w Kormanickim Lesie napadło KBW, likwidując przy
            tym całą załogę, łącznie z "Wistunem". Gdy Płeczeń z towarzyszami
            dotarli do bunkra byli tam jeszcze kabewiacy. Podczas odwrotu upowcy
            zostali zasypani gradem kul, ale udało im się szczęśliwie wyrwać z
            pułapki. Uciekając natknęli się na dwóch ludzi z obstawy "Wistuna",
            których referent wysłał wieczorem do punktu łącznościowego
            grupy "Oracza". Wedle ich przypuszczeń kryjówkę "Wistuna" wydał
            strzelec "Szweć" (był szewcem w referacie "Wistuna"), który dwa dni
            wcześniej udał się w odwiedziny do swojej ciotki w Kupnej i stamtąd
            już nie powrócił. "Czabanowi" i jego kompanom udało się, co prawda z
            przygodami, dotrzeć do Hroszówki.

            Tragiczna śmierć "Wistuna" zerwała ostatnią nić łączącą grupę
            Płeczenia z UPA. Wkrótce potem większość jej członków próbowała
            przedzierać się na Ziemie Odzyskane (nie wiem z jakim skutkiem). Na
            miejscu pozostali tylko Płeczeń i Stefan Soroczak "Kruk", ale
            porzucili Hroszówkę i przenieśli się do Lasów Dylągowskich, w
            okolice Jawornika Ruskiego, gdzie "Kruk", który stamtąd pochodził,
            miał kilka znajomych polskich rodzin.
            • mariusz9959 Re: O "Wistunie" 13.02.08, 12:56
              Dzięki za informacje o "Wistunie".
              Przy okazji, jeżeli nie znasz tej strony to zajrzyj, warto tutaj
              przeglądać strukturę OUN-UPA.
              www.interklasa.pl/portal/dokumenty/r_mowa/strony_pol02/dokumenty/dokumenty08.htm
              • tawnyroberts Re: O "Wistunie" 13.02.08, 14:05
                Dzięki za link do strony. Stronka pożyteczna, choć napisana trochę
                mało przejrzyście.

                Z informacji tam zawartych wynika, że referentami gospodarczymi I
                rejonu w nadrejonie "Chołodnyj Jar", który swoim zasięgiem działania
                obejmował Kormanice, byli: Iwan Dlaboha "Ihor", "Czeremszyn" (1945 -
                X.1946) i Michał Korecki "Lutyj" (X.1946 - VII.1947). Opracowanie
                nie wymienia "Wistuna" na tym stanowisku, a taką informację
                znalazłem właśnie u Płeczenia w "9 lat w bunkrze". Być może "Wistun"
                objął to stanowisko (oczywiście formalnie, bo właściwe struktury OUN
                w Polsce przestały już w tym czasie funkcjonować) po przedostaniu
                się "Lutego" na Ukrainę w 1947 r., a może po prostu Płeczeń się myli.

                O donosie na Michała Koreckiego - "Lutego" pisałem, cytując
                materiały IPN, w wątku "Kos kontra UPA":

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=49301&w=74475270
        • darino więzy krwi 11.02.08, 12:38
          Z tą pomocą to było tak: terminy Polak/Ukrainiec oznaczały u
          większości wyznanie, a zawierano tyle małżenstw "ekumenicznych", że
          bardzo dużo ludzi było ze sobą spokrewnionych lub spowinowaconych. I
          to właśnie oni pomagali, bo wiadomo, że rodzina ważniejsza od
          ustroju czy narodowości.
      • 99venus Re: Kupna 22.07.13, 22:17
        miłosnicy UPA mają bardzo wybiórczą pamięć.
        dziwnym trafem nie są w stanie zpamietać przyczyn jakie spowodowały akce odwetowe-niestety nieliczne.
    • mariusz9959 Bircza 12.02.08, 12:09
      Meldunek komendanta posterunku milicji w Birczy z 14.04.1945r.
      „…w jakich % ludność zdała kontygent? Ludność polska w 70% zaś
      ukraińcy wyższy % a nawet w gminach czysto ukraińskich ponad 100%,
      tylko w Malawie około 70%”

      Zachowano oryginalną pisownię.
    • mariusz9959 MO z Wojtkowej 18.05.08, 20:44
      Z protokołu ze spotkania Komendantów Posterunków MO pow.
      przemyskiego odbytego dnia 07.04.1945 r.
      Na spotkaniu komendanci posterunków składali sprawozdania z wydarzeń
      jakie miały miejsce na ich terenie.

      „…Posterunek Milicji Obywatelskiej w Wojtkowej.
      Brak sprawozdania z powodu aresztowania przez Władze
      sowieckie /NKWD/ komendanta Posterunku i całej załogi w dniu 5
      kwietnia 1945 r. za zastrzelenie 11 osób narodowości ukraińskiej”
      • darino Re: MO z Wojtkowej 19.05.08, 13:25
        Nie wiem czy to w ten właśnie dzień, ale właśnie milicjanci z tego
        posterunku zamordowali adwokata z Birczy Ilnickiego, i nauczyciela z
        Leszczawy Górnej (nazwiska nie pamiętam). Milicjanci pochodzili
        chyba z Leszczawt Dolnej albo Leszczawki, ale stacjonowali w
        Wojtkowej.
        • tawnyroberts MO z Wojtkowej w akcji na Leszczawę Górną 21.05.08, 13:51
          Chodzi tutaj o wydarzenie z 19 marca 1945 r., dość szczegółowo
          opisane przez Siwickiego w trzecim tomie "Dziejów...", w rozdziale
          zatytułowanym "Leszczawa Górna". W czasie akcji na Leszczawę Górną,
          połączone siły posterunków MO z Wojtkowej i Birczy, spaliły 25 chat
          i rozstrzelały 11 Ukraińców, uchylających się przed wcieleniem do
          Armii Czerwonej. Był to odwet za powieszenie Polki, Olgi
          Wasylkiewicz. Przebieg wydarzeń tak opisuje aresztowany komendant
          posterunku MO z Wojtkowej, Jerzy Zarański:


          Wyciąg z protokołu przesłuchania aresztowanego Jerzego Zarańskiego
          s. Karola.

          J. K. Zarański, ur. 1923 r. we Lwowie, Polak, wykształcenie średnie,
          od 1931 do 1941 r. mieszkał w ZSRR, komendant posterunku milicji we
          wsi Wojtkowa, stopień wojskowy - podporucznik.
          Pytanie: Proszę opowiedzieć wydarzenia z 19 marca 1945 r.
          Odpowiedź: Jeden z informatorów milicji zawiadomił, że we wsi
          Leszczawa Górna znajduje się banda banderowców. Zawiadomiłem o tym
          posterunek milicji w Birczy i ustaliliśmy z komendantem, że ja ze
          swoimi milicjantami otoczę wieś z jednej strony, a on z drugiej,
          bowiem Leszczawa Górna leży pomiędzy Wojtkową i Birczą. 19 marca
          wysłałem 9 milicjantów, a dwóch zabrałem ze sobą. We wsi panował już
          spokój. Spotkałem komendanta milicji z Birczy - Wróbla, z nim był
          porucznik Osypenko. Później furmanki z Wojtkowej przyjechały z 16
          zatrzymanymi Ukraińcami, którzy ukrywają się przed wcieleniem do
          Armii Czerwonej. Kiedy furmanki podjechały do drzewa, na którym była
          powieszona Olga Wasylkiewicz, zatrzymałem wozy, a gdy wszyscy
          zsiedli, wybrałem pięciu młodych mężczyzn, pozostałych ustawiłem w
          szereg i kazałem rozstrzelać. Rozkaz wykonał milicjant z Birczy
          imieniem Wacek. Furmanki z pozostałymi młodymi mężczyznami pojechały
          do Przemyśla. Potem milicjanci razem z bratem powieszonej,
          Wasylkiewiczem, zaczęli palić domy spokojnych mieszkańców i strzelać
          do ludności i w górę, w rezultacie spalono ponoć 25 chat.

          Protokół zeznania zapisany poprawnie na podstawie moich słów,
          przeczytałem: (-) Zarański
          Przesłuchał: (-) kapitan Dymow
          Wyciąg poprawny: (-) st. lejtnant Chlusniew

          Archiwum Państwowe Rzeszów, zespół WUSW, sygn. 182, teczka 6, k. 3.
          • tawnyroberts Re: MO z Wojtkowej w akcji na Leszczawę Górną 22.05.08, 14:16
            Zeznania kolejnego z aresztowanych milicjantów z posterunku w
            Wojtkowej, też z trzeciego tomu "Dziejów..." Siwickiego.


            Protokół przesłuchania z 9 kwietnia 1945 r.

            Przesłuchiwany: Trabenda Franciszek syn Stanisława, urodzony w 1921
            r., mieszkający od urodzenia we wsi Rozpucie (pow. Przemyśl), Polak,
            piśmienny, kawaler, w wojsku nie służył, bezpartyjny, wg zeznania
            nie karany, milicjant posterunku we wsi Wojtkowa.

            Pytanie: Aresztowano was za udział w grabieży i zabójstwach ludności
            ukraińskiej we wsiach Leszczawa Górna i Groździewo, opowiedzcie o
            swojej działalności.
            Odpowiedź: Udziału w rabunkach i zabójstwach razem z milicją w wyżej
            wymienionych wioskach nie brałem. Byłem przydzielony na posterunku
            wsi Wojtkowa do ochrony komendanta Zarańskiego.
            Pyt.: Organom śledczym wiadomo, że przy posterunku wsi Wojtkowa
            zabito kilka osób. Opowiedzcie co to za ludzie i kto ich zabił?
            Odp.: Tak, przy posterunku Wojtkowa zabito sześciu Ukraińców. Trzech
            rozstrzelał komendant, resztę milicja - to znaczy my. Nazwisk
            rozstrzelanych ludzi nie znam.
            Pyt.: Od kiedy pracujecie jako milicjant na posterunku Wojtkowa?
            Odp.: Jako milicjant na posterunku pracuję od listopada 1944 r.
            Pyt.: Ile razy wyjeżdżaliście w teren celem grabieży ludności
            ukraińskiej?
            Odp.: Wyjeżdżałem wiele razy z komendantem posterunku lub z samymi
            milicjantami w celu ściągania podatków z Ukraińców. Zabieraliśmy
            konie, krowy, zboże i odzież.
            Pyt.: Jeśli ściągaliście tylko z Ukraińców, to nie były to chyba
            podatki, tylko zwykła grabież ludności?
            Odp.: Tak, rzeczywiście, ściągaliśmy tylko z Ukraińców, to znaczy
            rabowaliśmy ich. Część zabranego dobytku odwoziliśmy do Przemyśla,
            resztę zabieraliśmy dla siebie.

            (-) Trabenda Franciszek

            Archiwum Państwowe Rzeszów, zespół WUSW, sygn. 182, t. 7, k. 3.
            • piotrzr fakty, suche fakty 22.05.08, 18:07


              czytam i z jednej strony jestem pełen podziwu dla inwencji szanownych
              współautorów wątku.Z drugiej strony zastanawiam się - to jaki był ten Siwicki -
              tendencyjny, subiektywny a może??? tylko mól archiwalny wyciągający jeszcze
              przed IPNem ( tym sprzed epoki pisowskiej) fakty prześladowań Ukraińców?/
              I od razu potwierdzam swoje wcześniejsze wypowiedzi- w części dokumentacyjnej
              tylko i wyłącznie "mól" prezentujący ukraińskie spojrzenie na historię pogranicza.
              Z drugiej strony jadąc ostatnio przez Wojtkową myslałem sobie - jakąż zawiłą
              historię może mie nawet taka mała wioszczyna na samym krańcu obecnej Polski - i
              historię I wojny i II i okresu tuż powojennego.
              Ktoś by pomyślał że w takich "zadupiach", pieknych zadupiach cóż mogło się dziac
              - a wystarczy poczytac i spojrzec na piekną cerkiewkę w Wojtkowej, Kuźminie czy
              Roztoce..















          • tawnyroberts Re: MO z Wojtkowej w akcji na Leszczawę Górną 26.05.08, 07:51
            Ostatnie z przesłuchań dotyczących zajść w Leszczawie Górnej z
            trzeciego tomu "Dziejów..." Siwickiego. Tym razem zeznawał
            Włodzimierz Wasylkiewicz - sekretarz z Birczy, również oskarżony o
            grabieże i zabójstwa na ludności ukraińskiej w Leszczawie.


            Protokół przesłuchania aresztowanego Wasylkiewicza Włodzimierza s.
            Antoniego z 9 kwietnia 1945 r.

            Wasylkiewicz Włodzimierz s. Antoniego, ur. 1917 r. w Leszczawie
            Górnej (pow. przemyski, woj. rzeszowskie), Polak, pochodzenie
            chłopskie, bezpartyjny, wykształcenie średnie, żonaty, podlegający
            obowiązkowi służby wojskowej, sekretarz gminy Bircza (pow.
            przemyski), zamieszkały we wsi Bircza.

            Pytanie: Czy znacie język rosyjski?
            Odpowiedz: Tak, rosyjski znam dobrze.
            Pyt.: Aresztowano Was jako uczestnika zabójstw, grabieży i
            podpalenia chat Ukraińców zamieszkałych we wsi Leszczawa Górna.
            Proszę o tym opowiedzieć.
            Odp.: 18 marca 1945 r. o godz. 6 wieczorem we wsi Leszczawa Górna
            powieszono moją siostrę, Olgę Małecką c. Antoniego (panieńskie
            nazwisko Wasylkiewicz), Polka, urodzona w 1912 roku. Jak opowiadają
            mieszkańcy Leszczawy Górnej powiesili ją podobno banderowcy. O
            powieszeniu siostry poinformował mnie milicjant posterunku w Birczy,
            Laszkiewicz, około godz. 12 w nocy. Poszedłem więc natychmiast do
            komendanta milicji st. sierżanta Wróbla z prośbą, aby wysłał do
            Leszczawy Górnej milicjantów celem ratowania siostry, lecz komendant
            posterunku Bircza nie zgodził się jechać w nocy i obiecał wysłać
            patrol z samego rana. Rano 19 marca 1945 r. do Leszczawy Górnej, pod
            dowództwem st. sierżanta Wróbla, wyjechało 15 milicjantów z
            posterunku Bircza i 12 z Leszczawy Dolnej. Ja przyjechałem tam z
            porucznikiem wojska polskiego Osypenką i milicjantem posterunku w
            Birczy, Dymkiewiczem, jakieś trzy godziny po milicji. Kiedy
            przyjechaliśmy do Leszczawy Górnej, to na miejscu, gdzie była
            powieszona moja siostra, leżało około 10 zabitych Ukraińców.
            Rozstrzelała ich polska milicja. W centrum wioski paliły się chaty
            podpalone przez polskich milicjantów z m. Bircza i wsi Wojtkowa.
            Mojej siostry już nie było na miejscu powieszenia, gdyż komendant
            posterunku z Wojtkowej wysłał podwodę z ciałem do Wojtkowej.
            Dopędziłem ją koło cerkwi w Leszczawie Górnej i skierowałem do
            Birczy. Później pojechałem do sołtysa Stefana Popiela, u którego
            wypiliśmy wino z komendantem posterunku Wojtkowa – podporucznikiem
            Zarańskim i milicjantami Soroką, Stasickim i Nachmanem. W
            zabójstwach, grabieży i podpalaniu chat Ukraińców w Leszczawie
            Górnej osobiście udziału nie brałem.
            Pyt.: Mówicie nieprawdę. Wiemy, że osobiście braliście czynny udział
            w grabieży, zabójstwach i podpalaniu chat Ukraińców w Leszczawie
            Górnej. Śledztwo żąda od was prawdziwych zeznań.
            Odp.: Jeszcze raz twierdzę, że nie brałem osobiście udziału w
            grabieży, zabójstwach i podpalaniu chat ukraińskich. Mój udział w
            akcji ograniczył się tylko do tego, że kilka razy wystrzeliłem w
            chatę psalmisty Michała Najducha. Razem z Paraszem (imienia nie
            znam), Polakiem ze Starej Birczy zabraliśmy około 70 kg owsa i nie
            wyprawioną skórę, wiszącą na ścianie. Nic więcej nie robiłem.
            Pyt.: Jakimi kulami strzelaliście?
            Odp.: Zwykłymi kulami z karabinu typu rosyjskiego.
            Pyt.: Nie opowiedzieliście jeszcze wszystkiego o swym udziale w
            grabieży, zabójstwach i podpalaniu chat ukraińskich w Leszczawie
            Górnej. Śledztwo jeszcze raz żąda od was prawdziwych zeznań.
            Odp.: Opowiedziałem prawdę i więcej nic powiedzieć nie mogę.
            Pyt.: Kogo znacie spośród ludzi uczestniczących w zabójstwach,
            grabieży i podpalaniu chat ukraińskich w Leszczawie Górnej?
            Odp.: W zabójstwach, grabieży i podpalaniu chat ukraińskich w
            Leszczawie Górnej 19 marca 1945 r. brali udział milicjanci z
            posterunków Wojtkowa, Bircza, Leszczawa Dolna i Huta Brzuska. Oto
            ich nazwiska:
            1. Jabłecki Stanisław - milicjant post. Bircza
            2. Sarabin Włodzimierz - milicjant post. Bircza
            3. Winerski Józef - milicjant post. Bircza
            4. Cybenko Józef - milicjant post. Bircza
            5. Sokołowski Jan - milicjant post. Bircza
            6. Gródecki Ludwik - milicjant post. Bircza
            7. Dymkiewicz Józef - milicjant post. Bircza
            8. Nachman - milicjant post. Bircza
            9. Wróbel Paweł - komendant post. Bircza
            10. Zarański - komendant post. Wojtkowa
            11. Łaban - milicjant post. Wojtkowa

            Nazwisk pozostałych uczestników nie znam. Nie wiem również, co
            konkretnie robił każdy z nich. Prócz tego, osobiście widziałem jak
            milicjant z posterunku Wojtkowa bił batem jednego Ukraińca. Nazwiska
            tego milicjanta nie znam. To brunet powyżej średniego wzrostu z
            niesympatyczną twarzą. Obecnie także jest aresztowany i siedzi w
            więzieniu w Sanoku.
            Pyt.: Gdzie się podziało mienie i bydło zrabowane Ukraińcom z
            Leszczawy Górnej 19 marca 1945 r.?
            Odp.: Milicjanci z Birczy opowiadali, że trzy furmanki z różnymi
            rzeczami oraz część bydła, zrabowane Ukraińcom Leszczawy Górnej,
            zostały skierowane do Wojtkowej. Do Birczy odesłano 7 koni, które
            rozdano Polakom i 6 krów, które na polecenie starosty czy też
            powiatowej komendantury skierowano do szkoły rolniczej w Przemyślu.
            Pyt.: Co możecie jeszcze dodać do swych zeznań?
            Odp.: Nie mam nic więcej do powiedzenia.


            Protokół sporządzono ściśle według moich zeznań i odczytano w
            zrozumiałym dla mnie języku, co stwierdzam swym podpisem: (-)
            Wasylkiewicz
            Przesłuchał śledczy opergrupy Ukr. „Smersz" 4-go Frontu
            Ukraińskiego, st. lejtnant: (-) podpis nieczytelny

            Archiwum Państwowe Rzeszów, zespól WUSW, sygn. 182, teczka 6, k. 1-2.
    • mariusz9959 Iskań. 19.05.08, 20:50
      Z meldunku komendanta posterunku MO w Dubiecku z dn. 9.02.1945 r.

      Dnia 7-go lutego 1945 około godziny 22-giej grupa nieznanych
      sprawców napadła na przysiółek gromady Iskań „Chałupki”, zamieszkały
      przez ludność ukraińską, gdzie mieści się 6 gospodarstw.
      Jednocześnie we wszystkich 6-ciu domach dokonano rabunku w czasie
      którego dokonano morderstwa na 16-tu osobach, zaś 4 raniono, tylko 2
      osoby ocalały ponieważ schowały się do kryjówki urządzonej w domu.
      W czasie rabunku zabrano wszystka garderobę, bieliznę i obuwie a
      nadto zabrano 3 konie.
      (…)
      W czasie dochodzeń ustalono, że sprawcy otoczyli cały przysiółek,
      jednocześnie napadli wszystkie 6 domów, gdzie po zrabowaniu rzeczy,
      domowników wylegitymowali i zabrali ich karty rozpoznawcze następnie
      dokonali morderstwa na obecnych.
      (…)
    • tawnyroberts Berezka: ginęli Ci na literę U 18.07.13, 13:49
      Kilka miesięcy temu na portalu "Ukraińcy.wm.pl" pojawił się tekst znakomicie wpasowujący się w tematykę tego wątku: "Berezka: ginęli Ci na literę U". Co prawda, w części opisowej artykuł niczym nowym nie zaskakuje, ale za to cennym załącznikiem do niego jest spis pomordowanych mieszkańców wsi, sporządzony przez sołtysa Berezki Konstantego Pełecha. Wykaz ofiar nie pozostawia żadnych złudzeń: w Berezce ludzie ginęli tylko za to, że byli Ukraińcami. Wiek, czy płeć nie miały żadnego znaczenia. Nie bez przyczyny wydarzenia krwawej wiosny nad Sanem w 1945 r. niekiedy określa się mianem "małego Wołynia".


      "Berezka: ginęli Ci na literę U"

      Stanisławowi Seneczce bandyci zabili ojca. Był Ukraińcem. Matka ocalała. Była Polką. Wszyscy mieszkali w jednej chacie we wsi Berezka pod Przemyślem.

      Nie jest do końca jasne kto 11 kwietnia 1945 mordował mieszkańców Berezki. Na pewno uczestniczyli w tym mieszkańcy sąsiednich polskich wsi. Część historyków uważa, że pacyfikacji dokonał oddział Batalionów Chłopskich pod dowództwem Romana Kisiela "Sępa".

      Odział ten miał brać też udział w pacyfikacjach: Małkowic (138 zamordowanych), Bachowa (69), Skopowa (67), Korytnik (53), Trójczyc (28), Woli Krzywieckiej/Krecowskiej (27) i jeszcze kilku innych wsi.

      W każdym razie pacyfikacja Berezki trwała od 2 do 3 godzin. Zginęło w niej co najmniej 161 osób. Tyle ofiar naliczył sołtys Berezki Konstanty Pełech 15 kwietnia 1945 roku, kiedy przygotowywał spis zamordowanych dla władz. Ten spis zachował się do naszych czasów. 12 kwietnia inny spis sporządził miejscowy działacz OUN i UPA Iwan Krywućkyj. Liczył on 187 nazwisk.

      Około 50% ofiar stanowiły kobiety, 35% to osoby powyżej 60 roku życia, a około 20 %
      to dzieci poniżej 15 roku życia. Większość ofiar zastrzelono. 53-letniego księdza Ołeksę Biłyka i jego 54-letnią żonę Marię zarąbano siekierami.

      W Berezce o życiu decydowała niemiecka kenkarta. Ta z literką "U" (Ukrainiec) oznaczała wyrok śmierci, ta z literką "P" (Polak) oznaczała życie. Dlatego zginął ojciec Stanisława Seneczki, a ocalała jego matka.

      Wspomnienia Stanisława Seneczki, urodzonego w 1919 roku w Berezce: W kwietniu 1945 roku wpadła do wioski uzbrojona banda. Legitymowali ludzi. Kto miał kennkartę z "U", tego zastrzelili na miejscu, kto z "P", tego nie zabijali. To byli ludzie z sąsiedniej wioski, ale i zza Sanu, i wysiedleńcy z Wołynia. W Brzusce zabili wtedy 182 ludzi, w Sufczynie, wydaje mi się, 80, w Bachowie też około tylu. Pochowano ich w zbiorczej mogile, ludzie policzyli, więc wiedzieli, ilu było zabitych. Ja wróciłem do wioski we wrześniu 1946 roku, ale żyła moja mama i brat, to wszystko dokładnie opowiedzieli. Podczas tego napadu zabili mojego ojca i brata. Leżą oni w wielkiej, starej mogile, za mogiłami ojców Biłyka i Hadziaka. Obok leżą mój ojciec i brat, a jakieś trzy metry za nimi wybrana była jama, i w tej jamie leży 182 ludzi, to długa jama, dłuższa niż 10 metrów... Mama była Polka, to jej nie zabili.

      Wiosna 1945 roku to okres największego terroru skierowanego przeciwko ukraińskiej ludności cywilnej. W tym czasie odziały polskiego podziemia oraz odziały wojska, WOP i milicji spacyfikowały ponad 80 ukraińskich wsi, zabijając pond 5 tysięcy cywilów.

      W ramach akcji odwetowej UPA zniszczyła wtedy ponad 20 posterunków milicji. Spalono też wieś Borownica (wieś położona ok. 25 km od Berezki), gdzie UPA rozstrzelała 27 mieszkańców wsi, których oskarżono o mordowanie Ukraińców.

      Po pacyfikacji Borownicy doszło do rozmów i porozumienia pomiędzy UPA i podziemiem poakowskim. W efekcie obie strony powstrzymały się na tym terenie od atakowania ludności cywilnej.

      Березка/Berezka (pol. Brzuska): Wieś w województwie podkarpackim, w powiecie przemyskim, w gminie Bircza, położona 9 kilometrów od Birczy i 21 kilometrów od Przemyśla. Pierwsze informacje o Berezce pochodzą z 1418 roku. W 1938 roku w Berezce mieszkało około 1,5 tysiąca osób, w tym około 80 Polaków i 50 Żydów. W maju 1947 roku ostatnich mieszkańców wsi wysiedlono w ramach Akcji "Wisła". We wsi pozostała cerkiew z 1783 roku. Spalona w 1984 roku.

      Opracował: Igor Hrywna
      • tawnyroberts Załącznik: lista pomordowanych w Berezce 18.07.13, 14:02
        Lista osób pomordowanych w Brzusce/Berezce 11 kwietnia 1945 roku. Spis sporządzony 15 kwietnia 1945 roku (liczba porządkowa, nazwisko i imię, imię ojca, rok urodzenia).

        1. Doskocz Wasyl, s. Stepana, 1888
        2. Doskocz Petronela, 1899
        3. Doskocz Anna, c. Dmytra, 1902
        4. Mrudz Kateryna, c. Pietra, 1882
        5. Mrudz Anna, c. Wasyla, 1911
        6. Bodnar Kateryna, c. Iwana, 1902
        7. Bodnar Stefania, c. Wołodymyra, 1940
        8. Bodnar Jarosław, s. Wołodymyra, 1945
        9. Kopka Julia, c. Iwana, 1905
        10. Kopka Kateryna, c. Mychajła, 1926
        11. Kopka Iwanna, c. Mychajła, 1929
        12. Kopka Tadej, s. Mychajła, 1937
        13. Kopka Wołodymyr, s. Mychajła, 1944
        14. Kopka Helena, c. Mychajła, 1931
        15. Sztur Adolf, s. Mychajła, 1934
        16. Czubak Nestor, s. Mychajła, 1922
        17. Filwarskyj Mychajło Iwan, 1899
        18. Popowycz Marta, c. Hrycia, 1905
        19. Konował Kateryna, c. Dmytra, 1879 (ciężko ranna)
        20. Duda Kateryna, c. Iwana, 1895
        21. Czubak Marija, 1886
        22. Doskocz Kateryna, 1874 (spalona w ogniu)
        23. Roman Oleksa, s. Wołodymyra, 1888
        24. Roman Iwan, 1923
        25. Czubak Anna, c. Hrycia, 1891
        26. Dzwinyk Julia, c. Iwana, 1903
        27. Dzwinyk Maria, c. Mychajła, 1940
        28. Derewenko Mychajło, s. Mykoły, 1893
        29. Kaczmarska Maria, c. Iwana, 1890
        30. Kaczmarska Maria, c. Mychajła, 1923
        31. Horbowyj Andrij, s. Mychajła, 1884
        32. Kaczmarska Kateryna, c. Iwana, 1905
        33. Rusnak Iwan, s. Ołeksy, 1881
        34. Tymoczko Julija, 1880
        35. Szewczyk Maria, c. Danyły, 1906
        36. Rusnak Iwan, s. Mychajła, 1922 (czerwonoarmista, inwalida)
        37. Rusnak Kateryna, c. Iwana, 1868
        38. Dmytriw Iwan, s. Wasyla, 1926
        39. Bekasz Pawlina, c. Wasyla, 1919
        40. Artym Roman, 1899
        41. Artym Kateryna, c. Iwana, 1905
        42. Artym Tadej, s. Romana, 1930
        43. Mrudz Anna, c. Iwana, 1881 (ranna)
        44. Melnyk Mychajło, 1874
        45. Melnyk Olha, 1909
        46. Rusnak Mychajło, s. Jurka, 1874
        47. Rusnak Iwan, s. Kateryna, c. Pietra, 1884
        48. Rusnak Kateryna, 1906
        49. Rusnak Iwan, s. Iwana, 1942
        50. Rusnak Wira, c. Iwana
        50. Rusnak Wira, c. Iwana, 1943
        51. Rusnak Iwan, s. Mychajła, 1914 (ranny)
        52. ojciec Biłyk Ołeksa, s. Mychajła, 1892
        53. Biłyk Marija, c. Iwana, 1891
        54. Kwasnickyj Stefan Hr., 1931
        55. Czubak Iwan Andr., 1900
        56. Czubak Anna Dm., 1906
        57. Czubak Mikołaj Mych. (niemy), 1919
        58. Czubak Kateryna Iw., 1874
        59. Dzwinyk Iwan Mych., 1898
        60. uszkodzenie arkusza, nazwisko nie do odczytania
        61. Dzwinyk [?] Iw., 1925
        62. Dzwinyk Nadija Iw., 1930
        63. Dzwinyk Dmytro W., 1895
        64. Dzwinyk Julija Łuk., 1906
        65. Dzwinyk Myron W., 1939
        66. Dzwinyk Marijan W., 1939
        67. Dzwinyk Iwan W., 1898
        68. Dzwinyk Marija Dmytr., 1901
        69. Dzwinyk Marija Iw., 1928
        70. Bodnar Anna Oł., 1913
        71. Horbowyj Wasyl Iw., 1874
        72. Kapustianska Anna Łuk., 1900
        73. Kapustianskyj Iwan Dm., 1926
        74. Kapustianskyj Teodor Dm., 1870 (ranny)
        75. Kocka Pietro Pawł., 1880
        76. Birak Ołeksa M., 1906
        77. Birak Anna And., 1903 (ranna)
        78. Birak Kateryna Oł., 1937
        79. Birak Iwanka Oł., 1940
        80. Horbowyj Mykoła Iw., 1882
        81. Sawka Marija Iw., 1878
        82. Sawka Kateryna Onuf., 1910
        83. Sawka Roman Onuf., 1941
        84. Kozubskyj Stefan Hr., 1902
        85. Kozubska Kateryna Iw., 1899
        86. Kozubska Anna Stef., 1929
        87. Kozubska Kateryna T., 1874
        88. Kozubska Marija Stef., 1919
        89. Bal Dmytro Andr., 1879
        90. Bal Kateryna B., 1882 (ciężko ranna)
        91. Dorotiak Marija Hr., 1905 (mąż w Armii Czerwonej, osierociła dwoje dzieci)
        92. Piszczacyk Julija St., 1905
        93. Piszczacyk Anna St., 1929
        94. Piszczacyk Łeontija St., 1931
        95. Piszczacyk Marija St., 1943
        96. Piszczacyk Wołodymyr St., 1927
        97. Piszczacyk Kateryna St., 1877
        98. Piszczacyk Ksenia Iw., 1919
        99. Czmil Iwan W., 1883
        100. Trybała Paraskewia F., 1886
        101. Trybała Kateryna F., 1915
        102. Seneczko Ilko And., 1874
        103. Seneczko Senklia Iw., 1874
        104. Trybała Ewstachia, 1936
        105. Worobel Zofija Hr., 1869
        106. Duda Anna Hr., 1905
        107. Duda Kateryna W., 1891
        108. Bodnar Justyna Stef., 1885
        109. Serniak Marija Iw., 1890
        110. Seneczko Wasyl Hr., 1894
        111. Seneczko Anna Mych., 1905
        112. Seneczko Mychajło Ilko, 1883
        113. Seneczko Wołodymyr Iw., 1908
        114. Chomyk Pietro Iw., 1896
        115. Serniak Mykoła Dm., 1894 (inwalida)
        116. Serniak Anna Andr., 1897 (ranna)
        117. Łazar Emilija Mych., 1920
        118. Łazar Liubom Iw., 1940
        119. Łazar Marija Iw., 1943
        120. Serniak Marija Dm., 1866
        121. Czmil Iwan Stef., 1896
        122. Czmil Marija Sem., 1898
        123. Czmil Kateryna Iw., 1873
        124. Derewenko Mykołaj D., 1904
        125. Derewenko Olha Hr., 1912
        126. Czmil Kateryna Hr., 1886
        127. Czmil Anna Hr., 1909
        128. Sawka Jarosław Andr., 1945
        129. Jurczyszyn Łuka Hr., 1870
        130. Seneczko Marija Dm., 1890
        131. Dzwinyk Iwan Iw., 1871
        132. Czubak Wołodymyr, 1930
        133. Chudzkewycz Justyna Iw., 1880
        134. Tymoczko Wasyl Ser., 1879
        135. Derewenko Mykołaj Sen., 1906
        136. Parańczak Stefan Jur., 1906
        137. Bal Wasyl M., 1889
        138. Filwarskyj Andrij Andr., 1878
        139. Filwarska Marija Iw., 1887
        140. Horbowyj Wasyl And., 1880
        141. Horbowyj Iwan And., 1877
        142. Horbowyj Olha Sen., 1874
        143. Horbowyj Myron Iw., 1923 (czerwonoarmista – inwalida)
        144. Kczyk Marija Dmit., 1881
        145. Filwarska Justyna Iw., 1879
        146. Filwarskyj Andrij M., 1873
        147. Pankiewycz Marija M., 1909
        148. Kuras Anna Dm., 1931
        149. Szpak Olha Iw., 1916
        150. Radwanska Anna And., 1881
        151. Krajewskyj Iwan M., 1886
        152. Sokił Iwan And., 1877
        153. Sokił Marija Iw., 1882
        154. Bal Iwan Ilko, 1864
        155. Bal Anna W., 1874
        156. Kaczmarska Paraskewia Iw., 1900
        157. Pankiewycz Tadej W., 1933
        158. Pankiewycz Julian W., 1941
        159. Bodnar Kateryna An., 1880
        160. Swatyk Mykołaj, 1859
        161. Melnyk Antoni M., 1861

        ukraincy.wm.pl/150648,Berezka-gineli-Ci-na-litere-U.html#axzz2Xz5MbAzC

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka