Dodaj do ulubionych

Hory Portier i Gary Oldman

14.06.04, 20:56
Dziś nastapił ten pamiętny dzień, w którym udało mi się w końcu trafić do kina
na 3 część Harrego Pottera. Jak się drodzy czytelnicy zapewne domyślają nie ma
to jak ksiązka. Oczywiście brakło trochę treści, pomimo tego, że film trwa
ponad 2 godziny. Nie udało się upchnąć wszystkiego ale zwykle tak jest. Jak
dla mnie uwypuklono przemianę jaka następuje w Harrym, który w każdej
następnej części książki staje się zarozumiałym gnojkiem. Zdaje się, że twórcy
filmu poszli dalej jesli chodzi o początek romansu pomiędzy Ronem i Hermioną
:))) Generalnie jest to chyba najsłabszy z filmów. Nie ratuje go nawet świetny
Gary Oldman, który doskonale pokazuje to "szaleństwo" miotające Syriuszem
Blackiem. Film już raczej dla fanów.
Obserwuj wątek
    • madziurex Re: Hory Portier i Gary Oldman 18.06.04, 01:22
      Byłam dziś na filmie!
      Ogólnie podobał mi się, lecz bez rewelacji. Jako ekranizację oceniam go na 5;
      za efekty, stronę wizualną itd. też mogę dać 5; no ale jako film w ogóle to
      ledwo 4- (3+ ?). Obawiam się, że jeśli ktoś nie czytał książki, może trochę się
      pogubić. Trochę za długi był, no ale i tak wieeelu rzeczy nie dało się upchnąć.
      Myślę, ze gdyby nakręcić SERIAL HP, wtedy wszystko by się zmieściło, byłby czas
      na niuanse, rozwinięcie wątków, dokładne portrety bohaterów itd. A tak to -
      niedosyt.
      Aktorzy OK, dziatwa dobrze sobie poradziła, Syriusz - rewelacja, tylko Lupin -
      czemu taki paskudny?? (jedna z moich ulubionych postaci!). Za mało Weasleyów.
      Wilkołak straszniejszy od dementorów. Sceny z Dziobkiem najpiękniejsze!
      • h8red Re: Hory Portier i Gary Oldman 18.06.04, 08:12
        madziurex napisała:

        > tylko Lupin -
        > czemu taki paskudny?? (jedna z moich ulubionych postaci!).

        Czyż nie??? Choć paskudny to może złe słowo ale charakteryzacja a la francuski
        malarz??? Beretu z antenką mu brakowało i pędzla :))) Poza tym odniosłem
        wrażenie po lekturze książki, że powinien być trochę bardziej "mroczny".
        Ostatecznie skrywa tajemnicę.
        • madziurex Re: Hory Portier i Gary Oldman 18.06.04, 20:06
          Paskudny! Te spodnie wiszące na tyłku...;) Może trochę a la fr. malarz, ale mi
          bardziej przypominał takiego Anglika z automobilu ("Lata dwudzieste, lata
          trzydzieste...") - i ta muzyczka, której słuchał...
          Mroczny rzeczywiście mało, ale ogólnie zagrał ok, był w nim ten smutek i
          łagodność, która w książce jest. Wizualnie tylko niefajny.

          Mam jeszcze parę zastrzeżeń, co do filmu:
          -czy rzeczywiście w książce Hardodziob walczył z wilkołakiem?? jakoś nie
          pamiętam
          -powinno być choć SŁOWO wyjaśnienia dot. przemiany w zwierzęta (Łapa, Rogacz
          itd.), bo niezorientowany widz nie bardzo wie, o co w tym wszystkim chodzi
          -to samo z Mapą Huncwotów - ani słowa o tym, do kogo należała - kto to jest ten
          cały Łapa itp.
          -na meczu quiditcha to nie przez prawdziwych dementorów Harry spadł, tylko
          przez Draco - chyba, ze ja już źle pamiętam...
          Mozna zmieniać wątki, ale te ważne rzeczy powinny zostać takie, jak w książce
          • jurek7 Re: Hory Portier i Gary Oldman 22.06.04, 18:51
            a mi się trzecia część zdecydowanie najbardziej spodobała. Mroczny klimat,
            zdjęcia i efekty na pewno są atutami filmu. Mugolskie (też nie zawsze) stroje
            uczniów w ogóle mi nie przeszkadzały.

            Jednak zawsze łatwiej jest poczepiać się, więc napiszę o kilku drobiazgach,
            które niekoniecznie mi się podobały:

            - trochę inaczej wyobrażałem sobie Lupina.

            - tak jak juz wspomniano powyżej szkoda, że nie wyjaśniono w filmie kwestii
            przemiany w zwierzęta
            - to samo dotyczy Mapy Huncowtów. Tu przecież wystarczyłaby krótka wzmianka
            Lupina, że to on razem z kumplami ja zrobili. Nie zajęłoby to więcej niż
            minutę.

            (do Madziurex: chyba źle pamiętasz. Harry spadł przez prawdziwych dementorów.
            Kiedy Malfoy z ekpią przebrał się za dementorów Harry był przygotowany i
            napędził im stracha)

            Teraz drobiaz, który jednak dotyczy już samej książki (choć w konsekwencji
            również filmu). Nie za bardzo podobał mi się ten pomysł z cofaniem czasu. CZary
            czarami, wiadomo, że w takiej książce postaci muszą mieć wiele niezwykłych
            zdolności, ale przenoszenie się w czasie psuje wiarygodność książki
            (oczywiście wiarygodność w ramach ustalonej konwencji). Bo przecież skoro
            Hermiona mogła za zgodą Ministerstwa Magii dostać takie urządzenie, to czemu z
            niego nie mógłby skorzystać Voldemort albo mu podobni? Wystarczyłaby mu krótka
            poprawka wcześniejszych działań i cały świat Harrego Pottera pogrążyłby się
            chaosie.
            Jak dla mnie to chyba jeden z najsłabszych punktów całej serii.
            • madziurex Re: Hory Portier i Gary Oldman 22.06.04, 22:07

              przenoszenie się w czasie psuje wiarygodność książki
              > (oczywiście wiarygodność w ramach ustalonej konwencji). Bo przecież skoro
              > Hermiona mogła za zgodą Ministerstwa Magii dostać takie urządzenie, to czemu
              z
              > niego nie mógłby skorzystać Voldemort albo mu podobni? Wystarczyłaby mu
              krótka
              > poprawka wcześniejszych działań i cały świat Harrego Pottera pogrążyłby się
              > chaosie.
              > Jak dla mnie to chyba jeden z najsłabszych punktów całej serii.
              >
              >
              Ano rzeczywiście!
              W ogóle - czary czarami, ale igranie z czasem to już chyba wyższa szkoła jazdy.
              I na coś takiego pozwoliliby dziewczynce, początkującej czarownicy, tylko po
              to, aby sobie wszystkie przedmioty zaliczyła??
              Ten wątek nie powinien mieć miejsca, zgadzam się z Tobą.
            • h8red Mała kontra 22.06.04, 23:05
              Zróbmy założenie, że tego typu rzeczy (do podróży w czasie) nie są zbyt
              powszechne. Najprawdopodobniej potrzeba było kilku potężnych magów aby coś
              takiego stworzyć. Taka rzecz powinna być raczej dobrze strzeżona i
              Ten-którego-nie-można-nazwać nie mógł jej tak po prostu dostać.
              • jurek7 Re: Mała kontra 22.06.04, 23:52
                h8red napisał:

                > Zróbmy założenie, że tego typu rzeczy (do podróży w czasie) nie są zbyt
                > powszechne. Najprawdopodobniej potrzeba było kilku potężnych magów aby coś
                > takiego stworzyć. Taka rzecz powinna być raczej dobrze strzeżona i
                > Ten-którego-nie-można-nazwać nie mógł jej tak po prostu dostać.

                cóż, dla mnie jest to jednak łamanie pewnej konwencji. W świecie Harrego można
                bardzo dużo, ale podróż w czasie (co z tego że tylko krótka) jest moim zdaniem
                nie tylko niezgodna z regułami rządzącymi światem, ale i z rozsądkiem, który
                nawet w czarodziejskim świecie powinien obowiązywać.

                A co do Twojej teorii o potężnych magach, to Voldemortowi wsytarczyłoby jedno
                takie urządzenie, powszechność występowania nie jest tu konieczna. Voldemort
                był (z wyjątkiem Dumbledora) najpotężniejszym magiem. Paru zdolnych magów też w
                jego otoczeniu się znalazło, więc nie mieliby problemu z taką konstrukcją.

                Reasumując dla mnie sam fakt pojawienia się urządzenia przenoszącego w czasie
                był błędem.
                • h8red Re: Mała kontra 23.06.04, 07:18
                  jurek7 napisał:

                  > A co do Twojej teorii o potężnych magach, to Voldemortowi wsytarczyłoby jedno
                  > takie urządzenie, powszechność występowania nie jest tu konieczna. Voldemort
                  > był (z wyjątkiem Dumbledora) najpotężniejszym magiem. Paru zdolnych magów też
                  > w jego otoczeniu się znalazło, więc nie mieliby problemu z taką konstrukcją.

                  He, he, he. Widzę, że trafiło się dwóch uparciuszków :)))

                  > Reasumując dla mnie sam fakt pojawienia się urządzenia przenoszącego w czasie
                  > był błędem.

                  Wcześniej nie odniosłem się wogóle do tego stwierdzenia. Czas na to ;) Że użycie
                  motywu podróży w czasie jest błędem to się nie zgadzam. Wiele różnych książek
                  zawiera w sobie taki element (ale chyba nie o to ci chodzi). Jednak muszę się
                  zgodzić, że można było to chyba rozwiązać w jakiś inny sposób (oczywiście w mowa
                  o 3 części przyód Harrego). W jaki jednak, tego nie wiem.
            • panislomka Re: Hory Portier i Gary Oldman 25.06.04, 05:43
              O tym filmie juz rozmawialam chyba setki razy, wiec dzis ogranicze sie
              tylko do jednego watku...
              Lupin.. tak, cos o nim wspominaliscie.. "obwisle portki", aparycja "a la
              francuski malarz".. i takie tam.. A teraz moje zdanie.. Czyz mnie pamiec myli,
              czy Lupin nie jest biedakiem? Chyba raczej ktos, kto nie ma nic w kieszeni, nie
              kupi sobie ubran u versace, prawda.. A wiec te nieszczesne portki to chyba
              kolej naturalna kolej rzeczy... W ogole ten ciapowaty wyglad to w koncu caly
              sir wilkolak, znany takze pod nazwiskiem Lupin.
              Tylko te wasy??? co to mialo byc? Ale prywatnie, bez tego cudownego
              zarostu, musze przyznac, ze jest niczego sobie... Jak dla mnie dobor aktora
              raczej celny.. A fanki nieskazitelnej urody moga mi teraz napluc na buty, nie
              wzrusza mnie to.. A idzcie w cholere do waszego pieknego Pottera, ja tez chce
              miec cos z "zycia"...
              ***
              No i moj ulubiony snape na koniec:
              - Juz pani mowilem(..) ze nie mam zapasow veritaserum. Jesli nie chce go pani
              otruc( o Harrym), a zpewniam, ze niemialmym nic przeciwko temu.. nie moge pani
              pomoc"
              • h8red Re: Hory Portier i Gary Oldman 25.06.04, 09:28
                panislomka napisała:

                > A teraz moje zdanie.. Czyz mnie pamiec myli,
                > czy Lupin nie jest biedakiem? Chyba raczej ktos, kto nie ma nic w kieszeni,
                > nie kupi sobie ubran u versace, prawda.. A wiec te nieszczesne portki to chyba
                > kolej naturalna kolej rzeczy... W ogole ten ciapowaty wyglad to w koncu caly
                > sir wilkolak, znany takze pod nazwiskiem Lupin.

                Tu się jeszcze wszystko zgadza.

                > Tylko te wasy??? co to mialo byc?

                I właśnie o to głównie chodzi. Dla mnie zupełnie nie pasują. NIe tak go sobie
                wyobrażałem. Nie pamiętam dokładnego opisu z książki ale to co było w filmie
                rozjeżdża się z moim widzimisię :)))
                • panislomka Re: Hory Portier i Gary Oldman 25.06.04, 11:22
                  Ja tez na poczatku bylam przerazona Lupinem... Jak go ujrzalam w pierwszej
                  sekundzie, to sie niezle zszokowalam... Ale w trakcie filmu ta pierwsza
                  niefortunna reakcja, jakos przeistaczala sie nawet w pewna fascynacje... No a
                  jak obejrzalam film za drugim razem, to stwierdzam, ze Lupin jest ok..
                  W filmie smieszyly mnie tylko te sentymentalny spacery po bloniach pana
                  wilkolaka ze slynnym harrym potterem.. te wzruszajace gadki o starych Wrrr...
                  Podkreslam, ze ja nie przepadam za ksiazkowym syriuszem i lupinem, ale w
                  filmie zrobili na mnie wrazenie, a to chyba sztuka...

                  • madziurex Re: Hory Portier i Gary Oldman 25.06.04, 15:20
                    panislomka napisała:

                    > Ja tez na poczatku bylam przerazona Lupinem... Jak go ujrzalam w pierwszej
                    > sekundzie, to sie niezle zszokowalam... Ale w trakcie filmu ta pierwsza
                    > niefortunna reakcja, jakos przeistaczala sie nawet w pewna fascynacje... No a
                    > jak obejrzalam film za drugim razem, to stwierdzam, ze Lupin jest ok..
                    > W filmie smieszyly mnie tylko te sentymentalny spacery po bloniach pana
                    > wilkolaka ze slynnym harrym potterem.. te wzruszajace gadki o starych Wrrr...
                    > Podkreslam, ze ja nie przepadam za ksiazkowym syriuszem i lupinem, ale w
                    > filmie zrobili na mnie wrazenie, a to chyba sztuka...
                    >

                    Wtrącę jeszcze swoje 3 grosze. Mi chodziło TYLKO o aparycję Lupina właśnie.
                    Gościu zagrał fajnie i czuć, ze to jest właśnie ten Lupin, co w książce. Ale
                    ten wygląd do niczego mi nie pasuje, jest wkurzający. I tu nie chodzi mi
                    bynajmniej o to, że nie jest "uroczy"(??) jak Harry (no, to już mi zakrawa na
                    pedofilię), ale NIE PASUJE! Snape też uroczym nazwać raczej nie można, ale
                    jednak wygląda, no wiesz - milusio!
                    • h8red Re: Hory Portier i Gary Oldman 25.06.04, 15:25
                      madziurex napisała:

                      > Snape też uroczym nazwać raczej nie można, ale
                      > jednak wygląda, no wiesz - milusio!

                      ???????????????????????????????????????????????????????????????????????????
                      • madziurex Re: Hory Portier i Gary Oldman 25.06.04, 15:43
                        h8red napisał:

                        >
                        > ???????????????????????????????????????????????????????????????????????????
                        >
                        No, może u mnie słowo "milusio" oznacza co innego, niż u innych ludzi...;)
                        Tak czy inaczej Snape fajny wizualnie jest, pasuje do roli itd. Ja tam wolę
                        takiego gościa, niż jakichś gogusiów :)
                        Wystarczy popatrzeć.
                        yacht.zamok.net/DV/Potter/Posters/Snape/
                        Wiem, czasami wygląda jak stara babcia ;)(ale tylko czasami!)
                        A najfajniejszy był w Klubie Pojedynków.

                        A Lupina b. mi żal (że takiego w filmie zrobili), bo ja go strasznie lubię, a
                        oni mi popsuli całą zabawę :(



                        • monia.i Re: Hory Portier i Gary Oldman 14.07.04, 12:51
                          A ja jestem Thewlisowym Lupinem zauroczona..:-))) Fakt - wyobrażałam go sobie
                          nieco inaczej...no i jak zobaczyłam w necie pierwsze zdjęcia to popadłam w
                          lekkie przygnębienie - ale szybko sobie wytłumaczyłam (no bo daremne żale w
                          końcu..no i co sobie będę przyjemność psuła!) że moja wyobraźnia to mój
                          problem...A w kinie wystarczyło kilka minut, bym zapomniała o swoich
                          wcześniejszych zastrzeżeniach. I już nie przeszkadzał mi wąsik, laseczka i inne
                          takie...Thewlis stworzył niezwykle wyrazistą postać..taki trochę dziwaczny,
                          liryczny i sentymentalny - a przy tym ciepły i opiekuńczy - no i stanowczy też
                          (opieprz Harry'ego!) - a jego wygląd doskonale się komponował z gramofonem i
                          muzyką..No i te szramy na twarzy - cudne!
                          Natomiast totalną porażką był dla mnie Peter - a raczej jego wygląd. Kojarzył
                          mi się z jakąś postacią z Alicji w Krainie Czarów. Był groteskowy i wzbudzał
                          śmiech - a przecież to nie jest śmieszna postać...W końcu Peter przyczynił się
                          do śmierci Potterów.
                          No i ta scena we Wrzeszczacej Chacie - trochę realizatorom nie wyszła. Totalny
                          bałagan i znikoma ilość dramaturgii. Ktoś, kto nie czytał książki, może się
                          pogubić..
                          I nie podobał mi się Patronus. Wyglądał jak antena satelitarna..:-)
                          Ale tak ogólnie - film, moim zdaniem, świetny! I jak tylko ukaże się na DVD
                          (napisy!!!) to nabędę..
                          Pozdrawiam!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka