ewengarda
19.04.06, 19:01
"To ja przyslalem ci Blyskawice. Krzywolap zaniosl zamowienie na sowia poczte.
Uzylem twojego nazwiska, ale powiedzialem im, zeby wzieli zloto ze skytki u
Gringotta - skrytka numer siedemset jedenascie, moja wlasna" (HPiWA, str. 448)
To fragment listu Syriusza do Harrego. Mam w zwiazku z typ pytania dotyczace
dzialania banku czarodziejow:
1. jak to jest, ze ktos wysyla zamowienie na bardzo drogi przedmiot, podpisuje
jednym nazwiskiem, a kase zleca pobrac z konta zupelnmie innego czlowieka??
2. miotle Harry dostal na Gwiazdke, czyli mniej wiecej pol roku po tym, jak
Syriusz nawial z Azkabanu. Jak to jest, ze facet, bedacy wrogiem publicznym nr
1, poszukiwany przez wszystkich aurorow i hordy dementorow, a nawet przez
sluzby mugolskie, moze sobie swobodnie korzystac ze swoich pieniedzy? Dlaczego
Ministerstwo nie zablokowalo lub chociaz nie monitorowalo tego, co sie dzieje
z jego bankowa skrytka? Wynik niedbalstwa czy raczej polityka goblinonskiego
banku?