ewamonika1
16.02.04, 23:30
Cześć,
Z góry przepraszam te z Mam, które uważają, że ww. forum powinno być tylko
dla tych, które straciły swe dziecko. Wiem, że niektóre z Was uważają, że
osoby z chorymi dziećmi mogą tu współistnieć. A więc spróbujmy .....
Przypomnę się: Ewa - mama trójki dzieci, z których ostatni - Piotruś -
urodził się z niewykształconą do końca lewą dłonią i bez paluszków
(wszystkich).
W tej chwili synek ma nieco ponad 3 miesiące.
Dziewczyny - poradźcie proszę, bo jestem w bardzo dużym kłopocie.
Z chwilą, kiedy okazało się, że Piotruś ma wadę dłoni, postanowiliśmy szybko
udać się do chirurga ortopedy, aby dowiedzieć się, czy w Polsce są jakieś
szanse na pomoc Piotrusiowi. Trafiliśmy do jednego z najlepszych (w Poznaniu).
Dowiedzieliśmy się, że owszem - robi się u nas operacje, która jest dla mnie
trudna do spokojnego myślenia o niej. Dlaczego? Otóż operacja ta polega na
odcięciu zdrowego palca stopy naszego synka i przyszyciu mu jako kciuka
(najważniejszy palec dłoni jeśli chodzi o funkcjonalność) + ewent. odcięcie
drugiego palca i przyszycie w dalszej kolejności jako drugi palec dłoni. Wg
zapewnień lekarza (lekarz z wieloletnią praktyką również w tego typu
operacjach) funkcje stopy pozostają praktycznie bez zmian, jest 90 % szans na
powodzenie (wg mnie dużo), dłoń zyskuje dużo więcej niż ma obecnie (dla osób
które mają wszystkie członki, w tym dłonie i palce, może się wydać
niezrozumiała walka o choćby jeden palec. Ale my chcemy, aby nasz Synek
dostał od medycyny wszystko, co jest możliwe w naszym kraju).
I teraz pytanie - czy uważacie, że warto myśleć o takiej operacji
i "poświęcać" zdrowy palec (palce) u nogi. Brzmi to dramatycznie, gdy patrzę
na stopkę Piotrusia i wyobrażam sobie, że lekarze odcinają mu ten śliczny,
maleńki paluszek i przyszywają go do ręki, ale bez gwarancji 100 %, że się
przyjmie - robi mi się słabo.
Pomóżcie proszę - decyzję podejmę ja z mężem, ale ciekawi mnie Wasza opinia -
cały czas bijemy się z myślami i codzień jesteśmy głupsi.
Zastanawia mnie jeszcze, czy rodzice powinni podejmować takie decyzje za
dzieci - dając im szanse na bardzo wczesne przeszczepy i funkcjonowanie dużo
lepsze niż obecnie, czy powinni czekać aż dziecko dorośnie na tyle, aby się
samo wypowiedziało, ale wtedy dużo trudniej jest się do nowych palców (w tym
przypadku) przyzwyczaić.
Boję się planowania operacji, która średnio trwa 8,5 godzin, minimum 3
tygodnie trzeba przebywać w szpitalu (jeśli nie ma powikłań). Inaczej wygląda
sprawa operacji w nagłych przypadkach. My musimy zdecydować i zaplanować ją
dokładnie. Czy ktoś był w podobnej sytuacji? Napiszcie proszę, Ewa