Dodaj do ulubionych

kochany kler:)

03.09.04, 19:25
mysle, ze gdyby nie ta cudowna instytucja..nie dałabym rady..
Skoro ludziska czesto mieszaja kosciol z blotem na podstawie opinni o jednym
ksiedzu, tudziec zaslyszanych durnych plotkach, to ja na bede mowic o
kosciele same dobre rzeczy...bo spotkalam tam ludzi, ktorzy mi bardzo
pomogli..
A nie jestem bynajmniej ani swieta, ani daleko mi do wzorcowej katoliczki...
No..jeden maly incydent moglby rzucic cien na ten mily stan rzeczy..ale to na
skutek ludzkiej głupoty..wiec pomijam..
Co tydzien warujemy z mezem (niewierzacym, tylko ochrzczonym wieki temu) na
naszego ksiedza i na pogaduchy z nim.Ostatnio rozmawialismy o tym jak to jest
tam po drugiej stronie...i czy moj maz bedzie tam moim mezem, a synek moim
synkiem:)
Na pogrzebie Mateusza nikt nie wspominal o pieniadzach, ani o grosiku! nikt
nie pałetał sie z taca..Dosc duzo czasu spedzilismy w kosciele, przed glownym
ołtarzem ( a moja Mama mowila mi, ze w moim rodzinnym miescie dzieci zegna
sie w zachrystii...) Tu nikt sie nie spieszyl...Ksiadz odprowadzil nas na
cmentarz...(czego w moim rodzinnym miescie ksieza tez nie robia...)
Bede wdzieczna ksiezom z mojej parafii, odkrytym w momencie pogrzebu Mateusza
(wczesniej nawet nie wiedzialam , ktora to moja parafia..)za to jacy sa, za
to jak pozegnali naszego synka...
Mysle, ze dzieki tym gestom , tego smutnego dnia, moj maz szuka sciezki do
Boga:)

Obserwuj wątek
    • vika411 Re: kochany kler:) 03.09.04, 20:00
      kochanie .Polecam Ci watek o Vikanach w moim forum.Tam byc moze znajdziesz cien
      odpowiedzi na swoje pytanie dotyczace TAMTEJ STRONY ZYCIA.
      A co do ksiezy...Jestem podobnie jak Ty katoliczka, mocno wierzaca i
      niepraktykujaca.Do kosciola chodze , owszem, lecz gdy wyraznie odczuwam taka
      potrzebe.Moim wychowawca byl swiety czlowiek choc nie wyniesiony na oltarze:
      Ksiadz Pralat Jerzy hrabia Ojrzynski.
      Cale zycie byl sluga swoich owieczek,zyl z wlasnej woli w biedzie,za rodzinna
      fortune ufundowal kosciolek na Skalce w Mirowie pod Czestochowa.To miejsce
      cieszy sie slawa wsrod wiernych spelniania najbardziej niemozliwych marzen.
      Ksiadz Ojrzynski wszystko co mozliwe robil dla dobra innych.Podobnego ksiedza
      spotkalam tu, w Austrii.
      Pisze o nim na wesolo w watku (ktory jest zalazkiem do mojej nowej powiesci)o
      (przepraszam)Zadupiu.-)
      Coz, ksieza sa tylko ludzmi i jak wszyscy sa dobrzy lub zli.Sa tylko
      ludzmi...ale najwazniejsze jest, zeby chowac w sercu obraz Boga! Tak samo dla
      nas, zwyklych ludzi jak i dla nich:duchownych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka