Dodaj do ulubionych

"chlapnąć" ozorem

13.09.04, 14:01
Czy często zdarza się Wam usłyszeć tzw. "chlapnięcie ozorem" - głupie,
nieprzemyślane uwagi natury ogólnej - nawet nie dotyczące Was konkretnie, ale
w jakiś sposób potrafiące zaboleć?
W sobotę byliśmy na placu zabaw, a nieopodal miała miejsce tzw. impreza
integracyjna dość znanej firmy.
W czasie jednej z konkurencji osoba prowadząca - nazwijmy go wodzirejem -
rzuciła przez mikrofon, słychać było b. dobrze: "z takimi osiągami to możecie
najwyżej startować w PARAolimpiadzie, bo w prawdziwej byście nie dali rady".
Jakoś mnie to zabolało, ukłuło.
Bo przecież fakty są takie, że akurat niepełnosprawni olimpijczycy przywożą
dużo więcej medali, niż nasi zdrowi sportowcy (w czasie poprzedniej
paraolimpiady bodajże 54, a w czasie niedawnej, "zwykłej" - sami pewnie
pamiętacie, szkoda gadać). Ale to nawet nie o to chodzi. Mnie jako mamę
niepełnosprawnego dziecka takie zdania sprawiają przykrość i w naszym
przypadku Piotrusia od razu stawiają w jakimś drugim lub trzecim szeregu.

Wiem, że takie lapsusy słowne często wyrywają się szybciej, niż się pomyśli.
Ale tak bym chciała, żeby było odwrotnie.

e.


Obserwuj wątek
    • j0204 Re: "chlapnąć" ozorem 13.09.04, 14:31
      Ewo, choćby dla nich Piterek był na końcowym miejscu, dla nas jest zawsze na
      pierwszym. Głupków nie sieją i nie orzą - sami wyrastają. O takich
      nieprzemyślanych zdaniach i chlapaniem ozorem, spotykamy się na każdym kroku i
      niestety, musimy być silne, słuchając takich zdań bo nie zawsze można na nie
      zareagować.
      Także, nieprzejmuj się tym (choc pewnie mi jest tak łatwo napisać).
      Jestes wspaniała matką (powtarzam się?) i wiem,że Piterek nie usłyszy niczego
      przykrego w swym zyciu, a jeśli dojdzie do tego, to będzie umiał się wybronić -
      bo go tego nauczysz.
      Pozdrawiam mocno
    • vinga_o Re: "chlapnąć" ozorem 13.09.04, 15:46
      Bardzo często słyszę "chlapnięcie ozorem", które raczej można traktować jako
      powiedzenie czegoś nieprzemyślanego. Ostatnio usłyszałam komentarz koleżanki na
      temat kobiety chorej na raka oka, że "ta pani lubi się nad sobą poużalać". Ta
      wypowiedź nie dotyczyła mnie osobiście, ale była jakimś policzkiem. Kobieta
      niedość, że ma raka to przez to raptownie traci wzrok, czyli zmaga się z dwoma
      tragediami, więc jak ma się nie użalać i nie opłakiwać swojego losu, jeśli
      naprawdę cierpi ??? I od razu pomyślałam, co ta koleżanka musi mówić o mnie,
      która wiem, że urodzę za 2 m-ce chore dziecko ???
      Jeszcze gorsze od takiego nieprzemyślanego chlapnięcia są przemyślane
      wypowiedzi. Mój znajomy powiedział mi, że dużo myślał o mojej sytuacji i
      doszedł do wniosku, aby najlepiej moje dziecko umarło tuż po urodzeniu i dało
      nam spokój. Długo też zastanawiał się, dlaczego ja dziecka nie usunęłam. Jak
      można tak mówić matce, która cierpi i modli się, aby dziecko żyło ??? Przecież
      chore dzieci w niczym nie są gorsze od zdrowych, a są przede wszystkim ludźmi,
      chorymi ale ludźmi. Skąd ta znieczulica ?
      Wybaczcie, że się uniosłam, ale Ewa poruszyła temat, który mną wstrząsa od
      jakiegoś czasu. A może to ja robię się przewrażliwiona na słowa ludzi i się
      czepiam ... ?
      • mharrison Re: "chlapnąć" ozorem 13.09.04, 16:44
        Temat chlapania ozorem poruszyłam już w wątku Kącik ludzkiej głupoty i plotki i
        ustosunkowałam się do niego jednoznacznie.

        Vinga, poruszyłaś ważną kwestię. Mnie, znacznie bardziej niż
        nieprzemyślane "chlapnięcie ozorem" dobijają stwierdzenia będące
        efektem "głębokich przemyśleń" takiej osoby.

        A takiej osobie "mądrej i wrażliwej inaczej" chciałoby się aż powiedzić " a
        teraz zwiń swoje przemyslenia ciasno w rulonik i rozważ znaczenie słowa
        czopek" (zapożyczone z super sygnaturki jednej z forumowiczek).
        • ewamonika1 Re: chlapnąć ozorem - do Magdy 13.09.04, 20:37
          Magdo - masz rację, powinnam się dopisać do tamtego wątku, przepraszam.
          Takie miałam dziś przemyślenia i trochę za szybko chciałam napisać, zamiast
          poszperać. Taki ze mnie "niecierpek" (tak na mnie mówią czasem w domu :o))

          pozdr. ewa
      • gruchotka Re: "chlapnąć" ozorem 13.09.04, 17:03
        vinga_o napisała:

        > Jeszcze gorsze od takiego nieprzemyślanego chlapnięcia są przemyślane
        > wypowiedzi. Mój znajomy powiedział mi, że dużo myślał o mojej sytuacji i
        > doszedł do wniosku, aby najlepiej moje dziecko umarło tuż po urodzeniu i dało
        > nam spokój. Długo też zastanawiał się, dlaczego ja dziecka nie usunęłam. Jak
        > można tak mówić matce, która cierpi i modli się, aby dziecko żyło ???

        Vinga bardzo dobrze Ciebie rozumiem. Mój syn urodził się w 26 tygodniu i to
        cud, że żyje, bo miał niewiele szans. Przez pierwszy rok życia ponad 8 miesięcy
        spędził w szpitalach. Gdy miał ponad 2 lata okazało się, że jest śmiertelnie
        chory. I od rodziny bliższej i dalszej słyszałam, takie "teksty" jak Ty od
        kolegi. Miewam różne doły, ale nie wyobrażam sobie jakby chore dziecko trafiło
        do takich biało-czarnych ludzi. Albo by się pogodzili, albo...

        > Wybaczcie, że się uniosłam, ale Ewa poruszyła temat, który mną wstrząsa od
        > jakiegoś czasu. A może to ja robię się przewrażliwiona na słowa ludzi i się
        > czepiam ... ?

        Nie, nie czepiasz się. Ale ludzie w swoich mylnie pojętych, pocieszających
        słowach potrafią zranić tak, że rana zabliźnia się długi, długi czas...

        Pozdrawiam
    • wustyle Re: "chlapnąć" ozorem 13.09.04, 17:39
      wczoraj tak chlapnalem odpisujac na post o synku bez kciukow
      pol nocy nie moglem zasnac
      czasem spontaniczne dzialanie przynosi wiecej zlego niz dobrego
      mam nadzieje ze rodzice tego synka nie beda mieli zalu ze uzylem popularnego zwrotu - akurat w tej
      sytuacji najbardziej niefortunnego jakiego tylko moglem uzyc...

      glupio mi

      sebastian - tata Laury
    • nemiki1 Re: "chlapnąć" ozorem 13.09.04, 19:58
      Mnie jako mamę
      > niepełnosprawnego dziecka takie zdania sprawiają przykrość i w naszym
      > przypadku Piotrusia od razu stawiają w jakimś drugim lub trzecim szeregu.

      Skąd ja to znam... Ja równiez niejednokrotnie słyszałam jak to mi ludzie
      współczują bo mam niewidome dziecko (stawiając go jak gdyby w tej drugiej
      kategorii). Tomeczek jest dla mnie cudownym dzieckiem i to, że nie widzi nie
      dyskwalifikuje go jako człowieka. Ja naprawdę potrafię się cieszyć z takiego
      Tomka i gdybym miała wybor - nie zamieniłabym go na inne dziecko.

      Potrafię sobie równiez wyobrazić jak mogła Ciebie zaboleć ta wypowiedź -
      słyszałam kiedyś wypowiedź jednego członka z mojej dalekiej rodziny - Tak to
      takie smutne urodził się ślepy - jak ja nie cierpię tego określenia!!!!!!!

      Pozdrawiam Ewo i inne mamy niezwykłych dzieci
      Aneta
      • ewamonika1 Re: "chlapnąć" ozorem - do Anety 13.09.04, 20:47
        Anetko,
        dziękuję za pozdrowienia.
        Pozwolę sobie napisać jeszcze jedno odnośnie chlapnięcia.

        W mojej firmie pracuję od ponad 13 lat - z przerwą na długi wychowawczy.
        Kolega, z którym pracowałam od początku i wydawało mi się, że się dość dobrze
        znamy i lubimy - odchodził z pracy w czasie, gdy byłam na macierzyńskim po
        urodzeniu Piotrusia. Robił pożegnanie. Było mi wyjątkowo przykro ze względu na
        to, że nie zostałam na nie zaproszona (ale ja już wiem, że czasem osoby
        tzw. "siedzące w domu", z dziećmi, wypadają z obiegu, są jakby "poza"). Przykro
        jednak było i w rozmowie telefonicznej dałam koledze to odczuć, a w przypływie
        szczerości powiedziałam o Piotrusiu. Chciałam, żeby ten kolega wiedział, tym
        bardziej, że odchodził z pracy i nie miałabym później okazji opowiedzieć o
        Piotrusiu (to był taki okres, gdy mówienie pomagało, było taką dziwną terapią,
        jakby oswajaniem się z sytuacją). Dodam tylko, że był jedną z nielicznych osób
        z mojego departamentu (15 osób) wtajemniczonych w kwestię rączki Piterka.
        Jak się potem dowiedziałam - ten kolega na forum publicznym, na samym wstępie
        owej pożegnalnej balangi nie omieszkał opowiedzieć, jak to niemiło się z nim
        rozprawiłam w kwestii niezaproszenia mnie, a potem padły słowa, po których
        zapadła głucha cisza: "i do tego jeszcze to chore dziecko". (ten człowiek
        wiedział, że nie wszyscy w pracy wiedzą o Piotrusiu i tak wykorzystał moje
        zaufanie mu).
        Oczywiście o wszystkim doniosła mi życzliwa koleżanka, podobno dla mojego
        dobra - żebym wiedziała.

        Ja teraz nie umiem się tam pokazać.

        e.
        • melka_x Re: "chlapnąć" ozorem 14.09.04, 11:12
          Ewo podobnie jak w przypadku wątku Magdy: nie wiem co powiedzieć, sama często
          się zastanawiam czy ludzie są tak przerażająco bezmyślni, czy tak potwornie
          brakuje im empatii, czy też są świadomie okrutni, ale jeśli tak... to dlaczego?
          Ściskam Cię Ewo mocno
      • liliana22 Re: "chlapnąć" ozorem 22.09.04, 14:43
        Mędrzec Monimos (jeżeli dobrze pamiętam) mawiał, że lepiej być ślepym niż
        głupim, bo ślepiec wpada w rów, a głupi w otchłań.
        Pewnie, że Twój synek jest super człowieczkiem. I tego się trzymaj.
        Pozdrawiam
        Lila
        mama Pawełka (14.09.1998r.), Andrzejka (09.06.2000r.) i Wielorybka (luty 2005r.)
    • aniao3 Re: "chlapnąć" ozorem 20.09.04, 20:36
      Jak mawiala moja babunia: Sa ludzie i taborety.
      tych drugich niestety chyba przewaga.
      A Piotrus ma przepiekne oczka i cudny usmiech, ktorym niejednej pannie jeszcze
      zlamie serducho :)
      sciskam
      anka
    • foczka4 Re: "chlapnąć" ozorem 20.09.04, 23:36
      A wiecie co mnie doprowadza wrecz do furii? Tablice z napisami na parkingach
      przy supermarketach przy miejscachdla niepelnosprawnych: "Wziales moje miejsce
      Wez moje kalectwo". To tak jakby kalectw bylo jakims towarem przetargowym,
      czyms co mozna brac i oddawac, bardz nakladac na kogos gdy jest niegrzeczny.
      Moze za bardzo sie unosze ale mowie wam, az sie gotuje gdy to widze...i nigdy
      tam nie parkuje!
      • martek40 Re: "chlapnąć" ozorem 21.09.04, 00:12
        foczka4 napisała:

        > A wiecie co mnie doprowadza wrecz do furii? Tablice z napisami na parkingach
        > przy supermarketach przy miejscachdla niepelnosprawnych: "Wziales moje
        miejsce
        > Wez moje kalectwo". To tak jakby kalectw bylo jakims towarem przetargowym,
        > czyms co mozna brac i oddawac, bardz nakladac na kogos gdy jest niegrzeczny.
        > Moze za bardzo sie unosze ale mowie wam, az sie gotuje gdy to widze...i nigdy
        > tam nie parkuje!
        Reniu,nie denerwuj się tak.Myślę,że to tylko rodzaj przenośni,mającej na celu
        uzmysłowienie parkującemu w takim miejscu niewłaściwości postępowania.Zdrowi
        nie mają pojęcia kiedy i w jaki sposób utrudniają życie tym,którym powinni je
        ułatwiać(mając choć odrobinę człowieczeństwa i kultury
        osobistej).Pozdrowionka,Martek.
        • zorka7 Re: "chlapnąć" ozorem 21.09.04, 13:16
          Znam dobrze ten rodzaj wściekłości. Moja przyjaciółka urodziła Stasia z
          zespołem Downa. Staś żył 9 dni. Gdy słyszę gdy ludzie zwracają się do siebie
          słowami: "Ty Downie" to po prostu mnie krew zalewa! Wrrr...
    • nemiki1 Re: "chlapnąć" ozorem- do Ewy 21.09.04, 16:25
      Ja tez nie rozumiem takich ludzi. Tak jak napisała chyba Ania "są ludzie i
      taborety" chodzi mi o twojego "kolegę".
      Podobnie jak ty przechodziłam okres mówienia o Tomeczku (jeszcze trochę nadal
      go przechodzę). Osobom, ktore przyglądają się Tomkowi i pytaja o jego zdrowie -
      po prostu mówię, że jest niewidomy. Wydaję mi się, że łatwiej mi jest
      powiedzieć to samej niz odpowidać na pytanie z zaskoczenia (bo dowie się od
      kogoś uprzejmego).
      TRochę nieskładnie mi wyszło ale dziś jest jakis strasznie śpiący dzień.
      Aneta

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka