Dodaj do ulubionych

Ludzie są podli

14.10.05, 13:21
Czy żeby kogoś zrozumieć, trzeba przeżyć to samo co ten ktoś?
Moja mama bardzo cierpi po stracie swojej pierwszej ukochanej wnusi.
Koleżanka, która z nią pracuje - zdawałoby się - "przyjaciółka"chyba jednak
nie ma ani serca, ani rozumu. Niedawno jej córka urodziła dziecko, a ta cały
czas do niej dzwoni (oczywiście przy mojej mamie) i się dopytuje czy to
dziecko śpi, czy zrobiło kupkę, czy zjadło itd. Poza tym jej córka przychodzi
do nich do pracy z dzieckiem. Moja mama jest osobą raczej zamkniętą w sobie,
wszystkie uczucia dusi w sobie, więc nie powie jej, że to sprawia jej ból.
Nie wiem co mam zrobić, tak bardzo żal mi mamy, że musi słuchać tej głupiej
baby.
Dziewczyny, czy wam też zdarza się coś takiego, jak sobie z takimi podłymi
zachowaniami radzicie?
Obserwuj wątek
    • kartoflanka Re: Ludzie są podli 14.10.05, 13:31
      przykro mi, ale wcale nie uważam, ze takie zachowanie jest podłe. Kobieta sie
      cieszy, bo urodziła jej się wnuczka, co w tym złego? Moze pomogło by gdyby
      Twoja mama zaczeła rozmawiac o swojej wnusi. Co z tego, ze juz jej tu z nami
      nie ma?
      Kiedy kobiety przy mnie rozmawiaja o swoich dzieciach ja mowie o Piotrusiu. W
      koncu przeciez byl. Bardzo mi to pomaga, nie czuje sie dziki temu raniona ani
      wyrzucona poza nawias:) a widze ze po chwili zakłopotania i moje rozmówczynie
      troche sie rozluzniaja, pytaja o Piotrusia o przebieg ciazy, o lekarza.
      Dla mnie to jest bardzo mile.
      Twoja mama tez napewno ma jakies wspomnienia zwiazane z wnusia tez moze o nich
      opowiadac.
      • wustyle Re: Ludzie są podli 14.10.05, 13:52
        dla mnie to nie fair
        wyglada jakby kolezanka mamy mowila:
        -patrz, nam sie udalo, dziecko mojej corki zyje i jest zdrowe
        ze juz o zakamarkach pokretnej czasem kobiecej psychiki nie wspomne...
        to jest po prostu brak empatii
        czlowiek z klasa wychodzi w takiej sytuacji na korytarz i tam rozmawia czy
        dziecko spi itd

        sorry, jak dla mnie spory nietakt
        • jaewa1 Re: Ludzie są podli 14.10.05, 13:58
          Też tak uważam.
          Oczywiście ma prawo cieszyć się z wnuczki, ale trochę ludzkiego zrozumienia
          przydałoby się.
          Ludzie są podli- dokładnie tak samo niedawno mówiłam koleżance po stracie
          córeczki, którą bolały słowa "pocieszenia".
    • podi11 Re: Ludzie są podli 14.10.05, 14:11
      Ludzie potrafią być okrutni. Ja pracuję z babą, która już mnie uodporniła do
      swojej głupoty. Przyszła do mnie jak wróciłam po "macierzyńskim" i mówi: Wiesz
      widziałam dziś rodziców z bliźniaczkami. Wiesz jaki to piękny widok! Nikomu
      tutaj nie muszę tłumaczyć co czułam. Takimi opowieściami i historiami raczy
      mnie do dziś i nie może znieść, ze ja nie reaguję! A ja reaguję tylko nie przy
      niej, ją traktuję ją jak powietrze, bo nie wygram z jej głupotą.
      W twoim przypadku nie wiem czy to złośliwe. Raczej bezmyślne. Taki już nasz
      los, że bolą nas sytuacje, które nie powinny, bo przecież narodziny dziecka
      nawet czyjegoś to radosne chwile. Musimy nauczyć się z tym żyć.

      Podi mama 2 aniołków
    • mama.mimi Re: Ludzie są podli 14.10.05, 14:32
      Ja ostatnio widziałam się z kumpelką, zapytała co się urodziło jak maleństwo,
      miałyśmy podobny termin. Powiedziałam że się nie udało, a ta za 5 minut
      zadzwoniła do swojej mamy, bo chyba za mało pokarmu zostawiła dla swojego
      dziecka. Szkoda gadać
    • mmmmmm2 Re: Ludzie są podli 14.10.05, 14:40
      No, niestety, syty głodnego nie zrozumie.
      Kiedy tego typu pogaduszki mnie drażniły, a osoba która zachowywała się jak
      znajoma Twojej mamy wiedziała co mnie spotkało po prostu waliłam prosto z mostu
      co czuję i już.
      W stylu: "czy ja muszę tego słuchać?" albo " wiesz, mnie to akurat zupełnie nie
      interesuje". Albo po prostu "nie chcę jeszcze o tym rozmawiać ani oglądać
      innych dzieci, więc bardzo proszę, bądź bardziej dyskretna". albo jak ktoś piał
      na temat jakiegoś dzidziusia, pytałam: "po co mi to mówisz?"

      Tylko,że niektórzy ludzie to buraki i nie zrozumieją nawet walnięcia prosto z
      mostu.

      Pozdrów mamę!
      • wiosenna10 Re: Ludzie są podli 14.10.05, 14:54
        Kurczę, jak ja Was doskonale rozumiem.
        Ludzie albo są nieczuli, albo podli, albo po prostu to skończeni idioci.
        Nie wiem czy robią to specjalnie? Przecież wystarczy odrobina rozumu,
        żeby zrozumieć, że drugi człowiek cierpi i nawet najmniejsze słowa rozdzierają
        mu serce.
        Ostatnio moja babcia pytała się szwagra jak nazwą dziecko(siostra rodzi w
        podobnym terminie jak ja rok temu Julcię - 13.12.-16.12.2004)Nie ruszyło jej,że
        stoję obok, że mojej córeczki już nie ma. Wiem, że rozwiązanie jest coraz
        bliżej, ale nie wiem jak je przeżyję. Zazdroszczę im, mam wrażenie, że to moje
        dziecko nosi w brzuchu, że mi je ukradła. Dobra, ale to inny temat.
        Ludzie nigdy nie zrozumieją. I tak jak napisała mmmmmm2 trzeba im to mówić
        prosto z mostu, a że idioci nie rozumieją? Może trzeba ostrzej? Niech się nawet
        obrażą, w końcu po co nam tacy "życzliwi"? Tylko szkoda, że ja tak nie umiem.
        Ja od razu zaczynam płakać, a tak chciałabym im wygarnąć!!!! Gosia
        • mmmmmm2 Re: Ludzie są podli 14.10.05, 15:13
          Wiosenna, przeżyjesz.
          Trzeba być tylko ASERTYWNYM (nauczyłam się tego fajnego słówka po stracie -
          było mi dzięki temu o wiele lżej) - czyli nauczyć się odmawiać i postępować
          tak, aby to mi było dobrze a nie ciągle zadowalać innych. Oczywiście bez
          przesady i nie w każdej dziedzinie życia, ale właśnie jeśli chodzi o kwestię
          dzieci.
          Zaproszenie na imprezkę do rodziców nowonarodzonego dziecka - odmawiałam.
          Prośba o bycie chrzestną - odmawiam. I albo mówię nie bo nie, jak ktoś burak
          totalny to mówię że nie - bo małe dzieci mnie drażnią, a jak ktoś życzliwy
          tylko chlapnął głupstwo - mówię że temat małych dzieci mnie boli, i mówię żeby
          dali mi jeszcze trochę czasu.

          Można jeszcze próbować tłumaczyć świeżej mamie (która szybko chce schudnąć i
          jest na diecie) a ciężko rozumuje, że dla mnie oglądanie dziecka jest jak dla
          niej wąchanie pizzy.
          Może zrozumie???

          • wustyle Re: Ludzie są podli 14.10.05, 15:36
            i o to chodzi
    • mamajaromira Re: Ludzie są podli 14.10.05, 23:53
      Ludzie są podli - to mało powiedziane! Dziś doświadczyłam czegoś co rozbiło
      mnie znów w drobny pył... po 10 trudnych m-cach prób zbierania siebie do kupy.
      Dziś pierwszy raz po śmierci Jaromirka odwiedziłam brata mojego męża z żoną -
      (Kubę i Iwonę) i ich półrocznego synka Oskarka. Pewnie nie byłoby w tym nic
      dziwnego, gdyby nie fakt, że Oskar urodził się 2 dni przed planowanym terminem
      narodzin Jaromirka. Wiedziałam, że jak go zobaczę, to tak jakbym patrzyła na
      własnego synka.
      Nie trudno sobie wyobrazić ile było radości, gdy ponad rok temu dowiedziałam
      się że obie z Iwcią jesteśmy w ciąży. Snułyśmy wspólne plany, co będzie gdy
      będą dwie dziewczynki, lub chłopcy, jak się będą wspólnie bawić itp. Namówiłam
      ją nawet, żeby poprowadziła ją moja pani ginekolog i śmiałyśmy się, że jeszcze
      razem wylądujemy w tym samym szpitalu na porodówce. Szkoda mówić.
      Długo ze sobą walczyłam, żeby przełamać ten paraliżujący strach i w końcu do
      nich pojechać. Nawet nie byłam na chrzcinach, mimo ze mój mąż był chrzestnym,
      bo wiedziałam, że to ponad moje siły. Ale dziś nadarzyła się okazja. Byłam w
      okolicy i w dodatku dziś były urodziny Kuby, więc zdobyłam się na odwagę,
      wypiłam 3 kielichy wina na znieczulenie i poszłam złożyć życzenia. I co!
      Zobaczyłam tylko wk...ą minę Iwony, jak usypiała małego. Nawet się ze mną nie
      przywitała, nie powiedziała do mnie ani słowa!!! Jak się później dowiedziałam
      od jej męża była obrażona, że się nie odzywałam i nie przyjeżdżałam. Wyszłam
      stamtąd jak skopany pies. Ciężko mi nawet o tym pisać. Nawet widok Oskara mnie
      tak nie przybił, jak to jej potraktowanie mojej osoby. To tak bardzo boli,
      przeraźliwie boli... Przecież Iwona powinna mnie zrozumieć najbardziej,
      przecież to jej najłatwiej było postawić się w mojej sytuacji...
      Przepraszam, musiałam się tym z kimś podzielić.
      W świetle tego co mnie dziś spotkało, nie dziwię się, że osoby z pracy nie
      potrafią uszanować takiego cierpienia, jeżeli nie rozumie tego nawet najbliższa
      rodzina i serce innej matki.
      • dalia771 Re: Ludzie są podli 15.10.05, 00:27
        niestety i ja tego doświadczam. Od przyjaciółki dowiedziałam się, że to ja mam
        problem, bo ona urodziła dziecko pół roku po smierci mojego synka. I że ona nie
        bedzie się z umartwiać i udawać, ze nie ma dziecka. Nie oczekiwałam tego. Ale
        spodziewałam się, że ona uszanuje to, że nie mam ochoty oglądać dzidziusia -
        choć słuchalam chetnieco u niej słychac. Nie znajdowałam jednak zrozumienia, że
        utyła po ciąży, że mała ma kolki... jakże ja chciałam być na jej miejscu i mieć
        te wszystkie niesprzespane noce!
        Ja musze zrozumieć, że inni mają dzieci, ale inni niech zrozumieją, że jestem
        mamą bez dziecka
        • joanna99201 Re: Ludzie są podli 15.10.05, 07:34
          wydaje mi sie że nie o to chodzi że ludzie są podli.chodzi o to żeby nie
          pokazywać swoich uczuć.że jest nam zle,że coś boli.coś w stylu :bądż twarda wez
          się w garść,było mineło.trudno jest wczuć się w czyjąś sytuację.tak trudno o
          empatię.nie straciłam dziecka,ale mam dziecko chore,moja koleżanka też i
          zachowuje się jakby tylko jej dziecko chorowalo amoje nie.tak jakby można
          porównać choroby.myślę ,że musicie mówić na głos co was boli i nie przejmować
          się jak ludzie na was patrzą.czasem można się z tych nieczułych pośmiać.myślcie
          o swojej psychice,a śmiech pomaga.nie chciałabym nikogo dotknąć ale dobrze robi
          patrzenie czasem z boku.
    • kaste11 Re: Ludzie są podli 15.10.05, 08:26
      A ja nie wierzę w to, że ludzie celowo robią Wam przykrość. I na pewno nie
      wynika to z ich podłości. Oni po prostu chcą normalnie żyć i cieszyć się swoimi
      dziećmi. Niestety to my "odstajemy" swoją wrażliwością, a oni po prostu nie są
      tego świadomi. Niestety same musimy sę uporać z bólem na widok innych dzieci,
      ale nie możemy oczekiwać, że inni schowają swoje dzieci na czas naszej żałoby.
      Myślę, że może im być bardzo przykro i wasze zachowanie zachowanie mogą
      odbierać zbyt osobiście. Ja też byłam w ciąży jednocześnie z moją sąsiadką. Ona
      urodziła zdrowiusieńkie dzieciątko, a mojej Zosi już nie ma. Codziennie ją
      spotykam, ostatnio moja starsza córeczka chciała prowadzić wózeczek z jej
      dzidziusiem. Czułam potworne kłucie w sercu, ale przecież tamten dzidziuś nie
      jest niczemu winien.
      Kasia
      mama zdrowej Gabrysi (2,5l) i Aniołka Zosi (17.06.2005)
      • yen74 Re: Ludzie są podli 15.10.05, 12:07
        Wybaczcie, ale ja nie znajduję w sobie usprawiedliwienia dla takiego zachowania
        z waszej strony. Wymagacie empatii, zrozumienia i pamięci jednocześnie
        obrażając kogoś wyzwiskami typu 'idiotka', 'burak', 'podły'. Ból i cierpienie
        nie uprawnia do obrażania kogoś, a wręcz przeciwnie jest to zniżanie się do
        poziomu tych, którzy według was nietaktownie się zachowali. I chcę tu
        zaznaczyć, że nie usprawiedliwiam tu zachowań owych 'buraków'. Jedynie chcę
        powiedzieć, że przerzucanie swoich złości i frustracji na osoby, które mają
        zdrowe dzieci jest nie fair z waszej strony.
        Wiele osób pisało już tutaj na forum (mając zdrowe, żywe dzieci), że to
        wszystko nie wygląda tak jak piszecie oskarżając ich o brak szacunku, taktu i
        wrażliwości. Każdy ma swoje prawa-jeden do przeżywania smutku, drugi do radości.
        • dalia771 Re: Ludzie są podli 15.10.05, 18:53
          a dlaczego nasi znajomi obrazili się na nas, gdy grzecznie odmówilismy
          oglądania ich nowonarodzonej córeczki miesiąc po smierci naszego synka? Do tej
          pory się z nami nie kontaktują. Napiszecie, że maja prawo do dzielenia się
          swoim szczęściem. Owszem, maja prawo. Ale ja mam prawo nie chcieć oglądać
          noworodków, szczególnie miesiąc po mojej tragedii, prawda? czy to jest powód,
          żeby się do mnie więcej nie odezwać? Tym bardziej, że opowieści jaka mała jest
          fajna wysłuchalam, zdjęcia obejrzałam. Oni o moim synku i moim bólu słuchac nie
          chcieli, łez moich ogladać też nie... Ja cały czas powtarzam - inni maja prawo
          do swojej radości, nie musza chowac przede mną swoich dzieci, albo udawać, ze
          one nie istnieją, ale ja chcę tylko, żeby uszanowali, że mój dzidziuś umarł i
          pewne rzeczy zmieniły sie u mnie na zawsze.
          • kartoflanka Re: Ludzie są podli - dalia 771 15.10.05, 20:51
            A to to naprawdę jest podłe, brak mi słów!
          • yen74 Re: Ludzie są podli 15.10.05, 21:17
            Ależ ja nie twierdzę, że ludzie są zawsze w porządku tylko rodzice po stracie
            mają wygórowane wymagania.
            Ruszają mnie jedynie słowa obraźliwe skierowane w kierunku rodziców nie po
            stracie typu 'idiotka'burak' itd.
            To wszystko-szanujmy innych jesli wymagamy szacunku.
            A na pozbawionych empatii ludzi mam jeden sposób-ignorancję.
            Uważam, że szkoda mojej energii na walkę z wiatrakami.
            • mmmmmm2 Re: Ludzie są podli 17.10.05, 08:48
              "Ruszają mnie jedynie słowa obraźliwe skierowane w kierunku rodziców nie po
              stracie typu 'idiotka'burak' itd."

              No cóż, jesteś jedną z osób nie rozumiejących tekstu pisanego.

              Wyjaśnię jeszcze raz - może zrozumiesz (choć po Twoich wypowiedziach sądzę że
              będzie Ci ciężko).

              Jeżeli spotykam znajomą - świeżą mamę, nie mówię do niej: idiotko, buraku.

              Jeżeli ktoś upierdliwie namawia mnie do przełamania moich uczuć i oglądania
              noworodków, podziwiania ich albo trzymania na rękach - odmawiam, myśląc, że mam
              do czynienia, właśnie z burakiem - który wie doskonale że kilka miesięcy temu
              przeżyłam tragedię a mimo to każe mi się cieszyć swoim szczęściem.

              Teraz, po kilku latach - potrafię to robić, ale na początku było ciężko.



              "Uważam, że szkoda mojej energii na walkę z wiatrakami."

              No, to do niewidzenia!
              • ewamonika1 Re: Ludzie są podli 17.10.05, 09:35
                Ewo,

                Kasia (yen) wyraziła swoją opinię. Nikogo nie obraziła, nikogo nie żegna.
                Podobnie jak Ty przeżyła tragedię i ma prawo do takich przemyśleń, jakie ma.

                Padały na forum różne słowa - o chęci kopania ciężarnych w brzuch, o
                nienawiści, teraz o idiotkach i buractwie. Wydaje mi się, że Kasia sprzeciwia
                się brutalizacji opinii wydawanych w miejscu, gdzie powinien być spokój.

                Dlatego proszę - różnić się? Ok, ale z klasą :-)

                ewa
                • dalia771 Re: Ludzie są podli 17.10.05, 15:08
                  ja nie oponuję, bo oczywiście kulturę należy mieć wszędzie, ale... w końcu to
                  jest miejsce, byc może jedyne, gdzie możemy wyrazić swoje uczucia i odczucia,
                  bez ryzyka, że będziemy napiętnowane. Ja też nigdy nie zachowałam się
                  niekulturalnie wobec innych rodziców, ale to nie znaczy, że nie myślalam o
                  nich "idioci". Tak, tak własnie myslałam i nienawidziłam, nie za to, że mają
                  dzidziusia, ale za to, że ranią mnie tak bardzo zmuszając do słuchania
                  opowieści i dowiedzin, a mnie nie wolno odmówić! Bo nie wypada?
                • mmmmmm2 Re: Ludzie są podli 18.10.05, 09:34
                  "Kasia (yen) wyraziła swoją opinię. Nikogo nie obraziła, nikogo nie żegna"

                  I za to moje do niewidzenia - przepraszam.

                  Jednak pozwólcie nam - bardziej zezłoszczonym na świat i ludzi, zachowywać się
                  tak jak chcemy. To że ktoś mówi że ma ochotę kopnąć ciężarną w brzuch - tak
                  myśli, ale wiadomo że tak nie zrobi!!! (o kopaniu to akurat nie ja pisałam,
                  aczkolwiek przez czas jakiś trudno mi było z sympatią patrzeć na brzuszki
                  ciężarnych)
                  A poza tym u jednych z nas takiej chęci nie ma, dalej kochają wszystkich,
                  poddają się losowi - bo tak miało być. Inne mają chwile buntu, złości a nawet
                  agresji. Ale ta złość jest w nich, w środku - nie zrobią nic złego.
                  Dajmy sobie czasu.
                  Nie potępiajmy tych które nie potrafią zwiesić głowy, nie zepsuć atmosfery, itd.

                  Ewo, już po raz drugi się spieramy - z tego co pamiętam.
                  Ja już jestem na etapie brania dzieci znajomych na ręce i patrzenia z sympatią
                  na kobiety ciężarne.
                  Ale zrozum, że u niektórych kobiet żal do świata jest olbrzymi, a jeszcze
                  podsycany przez niedelikatnych (nazywanych przeze mnie burakami) ludzi narasta.

                  Osoba która niechcący zrobi Ci krzywdę jest niedelikatna.
                  Ale osoba która drąży temat, który rozdrapuje Twoją świeżą ranę aż do Twojego
                  płaczu (a na koniec "nie rozumie" co Cię doprowadziło do placzu) jest dla mnie
                  burakiem. Być może z jakiś czas będę myślała tak jak Ty, krok po kroku wszakże
                  się socjalizuję.

                  Tymczasem, uczmy się powoli kochać świat, ale uczmy też świat delikatności w
                  stosunku do nas.

                  POZDRAWIAM te spokojne i te bardziej groźne!!!


                  • ewamonika1 Re: Ludzie są podli 18.10.05, 10:36
                    mmmmmm2 napisała:

                    >
                    > Ewo, już po raz drugi się spieramy - z tego co pamiętam.

                    ------
                    ja tego w ogóle nie pamiętam, słowo. Zresztą wg mnie nie spieram się z Tobą,
                    tylko stanęłam w obronie osoby, która jest tu również od dawna, również jest po
                    stracie dziecka i została wyproszona. Ale za to już przeprosiłaś, ok. Chciałam
                    się tylko odnieść do słów "spieramy się".
                    Może ta obrona to takie pozostałości po dawniejszym byciu współadminem.
                    ------
                    > POZDRAWIAM te spokojne i te bardziej groźne!!!

                    ja również pozdrawiam :-)

                    ewa
                    >
                    >
                    >
                    >
                    >
              • yen74 Re: Ludzie są podli-do mmmmmm2 18.10.05, 09:41
                No cóż mam wrażenie, że sama masz problem ze zrozumieniem tekstu.
                'szkoda mi energii na walkę z wiatrakami'- to moje określenie na walkę z ludzmi
                nie rozumiejącymi notorycznie straty dziecka.
                NIgdzie nie stwierdziłam, że ktokolwiek piszący tu mówi wprost to świeżej mamy:
                buraku, idiotko itd. Niemniej dla mnie nie różnicy czy mówimy to komuś wprost
                czy tutaj. Swiadczy to o elementarnym braku kultury.
                Jeszcze raz powtarzam-dla mnie to zniżanie się do cudzego poziomu, który
                próbujecie piętnować.
                I bardzo cię proszę nie obrażaj mnie, bo ja tego nie robię w stosunku do ciebie.
                • mmmmmm2 Re: Ludzie są podli-do mmmmmm2 18.10.05, 09:57
                  Jeszcze raz PRZEPRASZAM!!!

                  Nie chcę nikogo obrażać, a swoją drogą miałam wczoraj zły dzień.

                  "dla mnie nie różnicy czy mówimy to komuś wprost czy tutaj. Swiadczy to o
                  elementarnym braku kultury."

                  No więc jestem niekulturalna.

                  Co można powiedzieć o osobie która mówi wprost: "co ty możesz wiedzieć o
                  wychowaniu dzieci - przecież nie masz swoich"
                  albo o osobie dla której zmarłe dziecko to nie dziecko?
                  Albo o osobie która mówi "nie przejmuj się, zrobicie sobie następne"
                  Albo o osobie która kilka dni po śmierci Twojego dziecka w towarzystwie innych
                  osób prosi na głos żebyś została chrzestną, pomimo Twojej odmowy z uporem
                  maniaka dopytuje się A DLACZEGO NIE? A ty musisz się tłumaczyć na głos
                  (niektórzy z towarzystwa nie wiedzą co Cię spotkało) albo jak jesteś bardziej
                  miękka to ryczysz.

                  Nie jestem święta.
                  Nie potrafię udawać że wszystko jest w porządku.
                  Reaguję stwierdzeniem: buractwo. Jest to mój sposób na reagowanie na tzw.
                  niedelikatność.
                  Jeżeli wg Ciebie jest to brak kultury - jestem niekulturalna.
                  • yen74 Re: Ludzie są podli-do mmmmmm2 18.10.05, 10:19
                    Ja nie udaję, że wszystko jest w porządku, kiedy nie jest.
                    Niestety nie znam odpowiedzi na wszystkie odpowiedzi.
                    Uważam jedynie, że nasza postawa niejako wymusza zachowania innych.
                    Ostatnio jakaś moja znajoma, która ostatnio widziała mnie w ciąży pyta jak ma
                    się moje dziecko wiedząc, że moja córka nie żyje. I co? Mam się obrazić? wyzwać
                    ją? (choćby tu).Raczej nie zrobię tego, bo doskonale zdaję sobie sprawę, że
                    moje cierpienie to moje życie nie jej. Ona nie musi mnie traktować jak pępka
                    świata, ona nie żyje moim życiem.
                    Zaznaczam, że jest to mój punkt wiedzenie i nie odnosi się do zachowania innych
                    osób po stracie.
                    I jeszcze jedno- nie jest moim celem ocenianie kogoś czy jest kulturalny czy
                    nie.Nie ja jestem w danych sytuacjach i rozumiem jakie emocje może wzbudzać
                    pewne zachowanie osób 'spoza tematu' Chciałam jedynie odwrócić sytuację, bo
                    jakże często wymagamy od innych tego czego sami nie robimy.
                    Ps. ja też do świętych nie należę, kieruję się głównie emocjami ;-)
                    • yen74 Re: Ludzie są podli-do mmmmmm2 18.10.05, 10:53
                      I jeszcze jedno
                      'no, to nie dowidzenia'
                      Zastanawiam sie jak mam to potraktować.
                      Jako 'wynocha z forum'?
                      Podobno jest to azyl dla wszystkich. Czy tylko dla mówiących 'jednym głosem'?
                      A może nie wiedziałaś, że moja córka nie żyje? I zostałam potraktowana tak 'nie
                      znająca tematu szczęśliwa mama'?
                      Przykre to trochę.
                      • mmmmmm2 Re: Ludzie są podli-do mmmmmm2 18.10.05, 11:35
                        ""Kasia (yen) wyraziła swoją opinię. Nikogo nie obraziła, nikogo nie żegna"

                        I za to moje do niewidzenia - przepraszam."

                        To było w linku powyżej. Przeprosiłam. A Ciebie przepraszam jeszcze raz, bo
                        naprawdę miałam wczoraj zły dzień!!!! (co mnie nie usprawiedliwia, wiem).

                        Nie chciałam Ci sprawiać przykrości, przyznaję, że nie znam Twojej historii,
                        myślałam że jesteś jedną z osób "neutralnych" które nie wiedząc co
                        czujemy "dobrze" radzą.

                        A że w realu troszkę takich właśnie szczęśliwych mam doprowadziło mnie do
                        płaczu teraz zamiast płakać walę prosto z mostu co myślę.

                        Już się nie gniewaj qrcze za to moje do niewidzenia bo mi wystarczająco głupio!

                        Pozdrawiam!!!
                        • yen74 Re: Ludzie są podli-do mmmmmm2 18.10.05, 12:58
                          Nie gniewam się ;-) przeprosiny przyjęte.
                          No cóż, niestety sprawdza się trochę moja teoria, że wobec siebie (rodziców po
                          stracie)jesteśmy wyrozumiali, wobec innych nie. Dlaczego tak się dzieje?
                          Tak naprawdę niewiele wiemy o naszym 'rozmówcy'. Gdybyś wiedziała, ze moja
                          córka nie zyje inaczej byś rozmawiała. Tak naprawde to wszyscy jesteśmy 'tylko'
                          ludźmi.Nie chcę w żadnym wypadku nikogo oceniać może tylko skłonić do reflesji.
                          To wszystko
                          pozdrawiam
    • mama.mimi Re: Ludzie są podli 15.10.05, 16:36
      Wiecie co? Zawsze sobie powtarzam, że jak ktoś mi coś jeszcze powie bez
      zastanowienia to mu wygarnę, że mnie to boli, to zachowanie danej osoby. Ale
      kiedy dochodzi do takiej sytuacji to mnie zatyka, dosłownie zatyka, opanowuję
      łzy, milczę, wychodzę i pozostawiam to bez komentarza. Nie umiem inaczej. Kiedy
      będę umiała? Jak nie teraz!
      • mama-oliwki1 Re: Ludzie są podli 17.10.05, 09:19
        Ja mam tak samo jak mama.mimi - chciałabym czasami coś komuś odpowiedzieć, że
        mi przykro itd. ale mnie po prostu zatyka i dopiero w domu daję upust swoim
        uczuciom, swojemu bólowi.
        Niestety niektórzy według mnie nie mają racji twierdząc, że nie należy się
        odzywać, tylko zagryść zęby i cierpieć po cichu. Oczywiści nie odmawiam
        prawa "szczęśliwym" do cieszenia się ze swoich żywych, zdrowych dzieci, ale bez
        przesady - oni nie muszą co chwila szczebiotać o swoim szczęściu, nie zważając
        zupełnie na nasze cierpienie.
        Dobrze, że nie tylko ja tak myślę. Pozdrawiam Was
    • alina30 Re: Ludzie są podli 17.10.05, 16:58
      Ja podobnie jak Wy nie znoszę szczebiotania nad dziećmi (nawet nad swoim), ale
      ze względu na młodszego synka nie unikam takich spotkań. Jest mi trudno, ale
      bezmyślne przytakiwanie i uśmiech dyplomatyczny załatwiają sprawę, bo rozmówca
      się zniechęca widząc brak ekscytacji.
      Wczoraj jednak spotkało mnie coś przykrego, nad czym nie umiem przejść do
      porządku dziennego. Na rodzinnej imprezie ciotka męża zapytała mnie ile młodszy
      (żyjący) synek ma lat i jak się dowiedziała że 4, to palnęła: "To on już musi
      mieć brata, robicie mu straszną krzywdę".
      I podobnie jak Wy, już miałam na końcu języka całą prawdę do wyrzucenia,
      zwłaszcza że ciotki wnuczka ma 6 lat i też jeszcze nie ma rodzeństwa, ale
      pokornie zwiesiłam głowe i zamilkłam. Nie chciałam psuć atmosfery.
      Troche żałuję, chociaż może nasze milczenie było bardziej wymowne?
      pozdrawiam!
      Alina
      • kartoflanka Re: Ludzie są podli 17.10.05, 21:51
        "Nie chciałam psuć atmosfery."
        Daj spokój!
        Nie uważam, ze opowiadanie o dziecku, ktore sie bardzo kochalo a ono umarlo to
        psucie atmosfery. Puszczanie bakow w towarzystwie to jest psucie atmosfery.
        To czy sie chce o swoim dziecku mowic czy nie, to juz insza inszosc, ale nigdy
        nie przyjme stanowiska, ze opowiesci o moim synku moga psuc atmosfere!
        • alina30 Re: Ludzie są podli 18.10.05, 09:56
          Ano widzisz Kartoflanko, ja tak akurat poczułam. Rozmowa nie była o moim
          zmarłym synku bezpośrednio, tylko tym, że ten żyjący jest ciagle sam i że tym
          go rzekomo krzywdzimy. Dlatego pomyślałam, że jak się odezwę to popsuję
          atmosferę :( i wywołam dyskusję, której nigdy nie chciałabym prowadzić akurat z
          tymi przypadkowymi ludźmi na imieninowej imprezie jakiejś tam ciotki...to nie
          ich sprawa.
          pozdrawiam
          • ela82 Re: Nie wiem czy mi wolno 18.10.05, 16:03
            sie tu wypowiedziec, bo reprezentuje te druga strone. Druga nie w sensie podla,
            ale druga w sensie : nie przezylam takiej tragedii.

            Sa ludzie i sa parapety.
            Ale wlos mi sie zjezyl na glowie jak poczytalam niektore historie (propozycja
            bycia chrzestna, panie na cmentarzu).

            I chcialam tylko napisac, ze czasami sie wstydze, ze tez jestem czlowiekiem.
            Choc podobno - czlowiek to brzmi dumnie....

            Jezeli moja wypowiedz jest niestosowna, to prosze ja usunac.

            • ela82 Re: Nie wiem czy mi wolno 18.10.05, 16:07
              i chcialam jeszcze dodac, ze kobiety-matki, ktore sie tak zachowuja sa w mojej
              opinii nienormalne. Dlatego, ze ja na kazde chore i cierpiace dziecko patrze
              przez pryzmat mojego syna. Czasem to tylko moment, zeby przejsc na druga strone
              i nikt nie wie, co przyniesie jutro....
            • kartoflanka Re: Nie wiem czy mi wolno 18.10.05, 17:15
              CO do bycia chrzestna: zostalam chrzestna w tym roku. Chrzciny odbyly sie dzien
              po pierwszej rocznicy smierci naszego Piotrusia. Dziecko dostalo dwa imiona:
              Michal, Piotr. To drugie - nie wiem czy ze wzgledu na nas, nie pytam, bo chce
              myslec ze tak.
              W kazdym razie bylo to dla mnie bardzo mile, ze mi to zaproponowano. Wogóle
              mnie to nie zranilo, wrecz przeciwnie, bardzo mnie to wzruszylo. Czy jestem
              dziwna...?
              • zorka7 Re: Nie wiem czy mi wolno 18.10.05, 19:07
                Nie jesteś dziwna, Kartofelku,zrobiłam podobnie i czułam podobnie.

                W roku, w którym zmarła Martynka zostałam mamą chrzestną małej Agnieszki. Jej
                mama miała termin porodu taki sam jak ja (poznałyśmy się w sieci), maleńka
                również urodziła się jako wczesniak (32 tydz., miesiąc po mojej Martynce).
                Pierwszy raz widziałam Agnieszkę gdy miała 3 miesiące. Trudy i piękny moment.
                Ponoć Agula sama mnie wybrała - byłam pierwszą osobą z zewnątrz, do której się
                przytuliła i od razu ufnie zasnęła.
                Decyzja o byciu mamą chrzestną była trudna, ale w uszach zadzwoniło "Wypłyń na
                głębię". No i wypłynęlam. A teraz jestem wyjątkową ciocią dla bardzo fajnej
                małej dziewczynki. Nie żałuję! :)
                • bata22 Re: Nie wiem czy mi wolno 18.10.05, 21:07
                  zorka7 napisała:

                  > Nie jesteś dziwna, Kartofelku,zrobiłam podobnie i czułam podobnie.
                  >
                  > W roku, w którym zmarła Martynka zostałam mamą chrzestną małej Agnieszki. Jej
                  > mama miała termin porodu taki sam jak ja (poznałyśmy się w sieci), maleńka
                  > również urodziła się jako wczesniak (32 tydz., miesiąc po mojej Martynce).
                  > Pierwszy raz widziałam Agnieszkę gdy miała 3 miesiące. Trudy i piękny moment.
                  > Ponoć Agula sama mnie wybrała - byłam pierwszą osobą z zewnątrz, do której
                  się
                  > przytuliła i od razu ufnie zasnęła.
                  > Decyzja o byciu mamą chrzestną była trudna, ale w uszach zadzwoniło "Wypłyń
                  na
                  > głębię". No i wypłynęlam. A teraz jestem wyjątkową ciocią dla bardzo fajnej
                  > małej dziewczynki. Nie żałuję! :)

                  pieknie napisane :)
              • dalia771 Re: Nie wiem czy mi wolno 19.10.05, 14:45
                oczywiście, że nie jesteś dziwna, Kartoflanko :)
                Chodzi tylko o nie zmuszanie nas do pewnych rzeczy, na które nie mamy ochoty, o
                niedrążenie pewnych spraw. Jeżeli ktoś, po stracie dziecka, odmówił
                krótkim "nie dziękuję" na taka propozycję, to winno się ją uszanować, a nie
                dopytywac i dziwić...
                Ja wcale się nie dziwię mamom po stracie, które odwiedzają małe dzieci, cieszą
                się z noworodków itp. Nawet daje mi to pewną nadzieję, że można... Ale ja nie
                mogę, nie mogę oglądać, słuchac, nie daję sobie z tym rady, boli okrutnie, tak
                bardzo, że nie umiem tego opisać. Chciałabym po prostu żeby inni uszanowali mój
                ból, to wszystko. Nie zmuszali do rzeczy, na które nie mam ochoty i daję temu
                uprzejmy wyraz.
                Wczoraj w sklepie patrzyłam na maleńkiego chłopczyka w foteliku samochodowym i
                omało mi serce nie pękło :(
                • wiosenna10 Re: Nie wiem czy mi wolno 19.10.05, 15:01
                  Zgadzam się z Dalią771. Ja też nie mogę patrzeć na małe dzieci. Mam dość widoku
                  ciężarnych. Może znowu ktoś się oburzy, że rodzice żywych dzieci przecież nie
                  schowają ich, bo ja nie mam swojego. Trudno. Nic nie poradzę, że tak czuję, że
                  nienawidzę szczęśliwych matek. Po tym co się stało, inaczej nie umiem. Nie
                  życzę im źle, ale niech cieszą się swoim szczęściem z dala ode mnie.
                  Kiedy patrze na moją siostrę (nawet nie wiem na kiedy ma termin, ale myślę, że
                  podobny jak ja rok temu), to aż mnie skręca z zazdrości. Przypomina mi się jak
                  Julcia szalała w moim brzuchu, jej cudowne czkawki. A teraz nie mam nic. Trochę
                  wspomnień, tych najcudowniejszych i niepowtarzalnych, a zaraz po nich widok
                  mojego dziecka jak umiera mi na rękach...
                  Czy to tak dużo, że nie mam ochoty brać udziału w szczęściu innych, kiedy
                  zawalił się świat? Nie wiem, co zrobię jak się dziecko urodzi? Mam dość! Nawet
                  nie potrafię powiedzieć, że mnie coś boli, żeby nie mówili przy mnie o ciąży,
                  bo to dla mnie jest straszne. Po prostu uciekam i płaczę. Nie mam siły...
                  • mmmmmm2 Re: Nie wiem czy mi wolno 19.10.05, 15:44
                    Wiosenna, poczekaj troszkę.
                    Najpierw przestają boleć rany fizyczne. Po cc trwa to długo (po 5-ciu latach
                    dalej czuję zrosty, np. przy kichaniu).
                    Rany psychiczne trwały bardzo długo.
                    Potem trafiłam na to forum.
                    I pisałam o mojej niechęci do dzieci i kobiet ciężarnych.
                    Pewnie jeśli kobieta ma dziecko, albo szybko po stracie zajdzie w ciążę jest
                    łatwiej. Tak przynajmniej ja sobie tłumaczę.

                    Wypłakałam swoje, wygadałam się na forum, wyżaliłam, zobaczyłam że nie ja jedna
                    reaguję w ten sposób.
                    Nadal nie jest dobrze - często mam łzy w oczach i przypominam sobie Juleńkę w
                    moim brzuszku i moment porodu. Tego nie zapomnimy nigdy.

                    Ale złagodniejemy nieco w stosunku do świata.
                    Reasumując: ja już chyba mam za sobą etap niechęci.
                    Czyli - musi troszkę minąć czasu zanim przytulisz dziecko znajomych.

                    Jak chcesz płakać, to płacz, z czasem nauczysz się też o tym mówić na głos,
                    odmawiać.
                    Troszkę to chaotyczne, ale mam nadzieję że wiecie o co mi chodziło.

                    Bardzo mocno pozdrawiam!

                    Ewa - mama Aniołka Julii
    • ewa2000 Re: Ludzie są podli 18.10.05, 16:39
      Ja bym tego aż tak ostro nie nazywała. Może nie maja wyczucia, moze są mało
      taktowni itp.
      Życie płynie dalej, jedni się rodzą, inni umierają ( to okrutne, ale
      prawdziwe), trudno wymagać od tej kobiety, zeby nie interesowała się wnuczka i
      trwała w żałobie z Twoją Mamą. Podobnie jak nikt nie może zmusic Twojej Mamy,
      aby zachwycała się wnuczka kolezanki.
      Zdarzają się trudne sytuacje. U mnie w szpitalu , gdy nie ma miejsc, do jednej
      sali kładzie sie kobiety z obumarłą ciążą ( czekające na usunięcie obumarłego
      płodu - inaczej tego nie umiem nazwać, też pewnie ktos mi zarzuci
      niedelikatność) i takie, które są w ciąży zagrożonej.
      To trudne doświadczenie dla obu ( i dla nas -lekarzy), ale czasem nie ma rady.
      Jedynym wyjściem dla Twojej Mamy jest opuszczanie pokoju na czas rozmów
      telefonicznych, a gdy koleżanka będzie się chwaliła wnuczka - wykazanie
      umiarkowanego zainteresowania.
    • iwoniec Re: Ludzie są podli 20.10.05, 22:30
      To ja opowiem swoję histoię.
      W grudniu zeszłego roku byłam już w 6-tym m-cu ciąży i dowiedziałam się że moja
      siostra jest gdzieś w 10-12tc. Super. I nagle kilka dni przed wigilią-jej
      dziecko nie żyje. Zabieg. Jeszcze tego samego dnia była w domu. Dowiedziałam
      się o tym kupując jej prezent pod choinkę. W moim brzuchu aż zawrzało. Szok.
      Płacz.Zwłaszcza że całą ciąże sama bałam się o Mikego (ma już pół roczku). Nie
      mieszkamy w tym samym mieście. Nie byłam w stanie pojechać na święta. Musiałam
      odczekać, czułam ,że nie mogę się jej w tym momencie pokazywać. Pojechałam
      trochę później. Zaprosiła nas, abyśmy u niej nocowali. Potem też przyjechała do
      mnie. A we mnie cały czas kołacze pytanie:jak rozmawiać? Tyle tylko,że nie
      starałam się nigdy udawać,że nic się nie stało. Spędziłśmy we dwie wieczór nad
      filiżanką czekolady rycząc obie jak bóbr. Prawdę mówiąc niewiele było słów,
      pamiętam tylko,że nigdy nie czułam takiej bliskości z moją siostrą.
      Na to forum trafiłam gdy dowiedziałam się, że w obecnej drugiej ciąży ma też
      jakieś kłopoty.Chciałam dowiedzieć się, jak teraz mam postępować. I wiele się
      nauczyłam od Was, przede wszystkim szacunku do życia i nie przejmowania się
      drobiazgami typu: budzi się w nocy,mam teraz nadwagę ,albo nie mam czasu na
      fryzjera.To są michałki. Nawet nie zaglądam już na Niemowlaki, bo szkoda mi
      czasu. A życie jest takie kruche, dzis jest OK a jutro to niewiadoma.
      Chcę Wam tylko powiedzieć, że nikt nie mówi ani nie robi niczego na złość albo
      przeciwko Wam . To jest trudne także dla tej "drugiej strony", zwłaszcza gdy
      się to przytrafia komuś bliskiemu-tak jak mojej Siostrze. Nie sposób wtedy
      zniknąć. Ale jak nie unikać tematu? I jak pozostać otwartym nie będąc
      posądzonym o grubiaństwo? To potwornie trudne i jeśli możecie, poradźcie mi jak
      mam postępować z moją siostrzyczką, bo nie chcę jej stracić! A jest też mnóstwo
      osób które są już dalej niż obok i nie żyją naszym życiem. I tak jak nie żyją
      Waszą tragedią, tak samo nie ekscytowałyby ich Wasze osiągnięcia. Wiem tylko
      tyle,że najważniejszy jest szacunek dla Waszych przeżyć i czasem w tej sytuacji
      chyba najlepsze bywa milczenie. A niektórzy nie chcąc być grubiańskimi chowają
      się za murem własnego życia i własnych problemów i właśnie wtedy wychodzą na
      najbardziej grubiańskich...
      Iwona
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka