danusia1958 09.08.06, 14:29 www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=Lead05&news_cat_id=541&news_id=187545&layout=1&forum_id=5549&fpage=Threa ds&page=text Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
danusia1958 Re: polecam....ja sie poplakalam 09.08.06, 15:51 bardzo przepraszam ...wkleilam nie ten link awww.polityka.pl/polityka/index.jsp? place=Lead05&news_cat_id=541&news_id=187545&layout=1&forum_id=5549&fpage=Threads &page=text to jest wlasnie ten Odpowiedz Link
gruchotka Artykuł jest bardzo dołujący!!!. Poprawny link 09.08.06, 16:53 Polityka 31/2006 Konieczny dowód na istnienie To, co medycyna nazywa poronieniem, porodem przedwczesnym albo też niepowodzeniem położniczym, dla większości rodziców jest śmiercią dziecka, na które czekali. Mimo wyniesionego na sztandary umiłowania dla życia poczętego w szpitalach wciąż brakuje dla tej śmierci szacunku. tinyurl.com/q664j p.s. Link trzeba skrócić, żeby był aktywny na forum. Odpowiedz Link
danusia1958 Re: Artykuł jest bardzo dołujący!!!. Poprawny lin 09.08.06, 20:40 dziekuje slicznie za poprawke ....chcialam dobrze ale chyba nie umiem poprawnie wklejac...no coz jestem tylko babcia Aniolka ....dla waszych wszystkich Aniolkow (*****) pozdrawiam Odpowiedz Link
iorek Re: polecam....ja sie poplakalam 14.08.06, 00:19 na jakimś anglojęzycznym forum czytałam, że chyba w USA jest taka akcja charytatywna, że ludzie robią na drutach maleńkie ubranka dla tych wcześniaków... podobno często te maleństwa są pochowane właśnie w tych ubrankach, bo nie ma dla nich innych. sama robię na drutach... tylko czy w Polsce jest coś takiego? Odpowiedz Link
vinga_o małe sprostowanie ... 16.08.06, 00:20 Przeczytałam artykuł i jest poruszający - przyznaję i wiele w nim prawdy z realiów polskich szpitali. Ale ponieważ brzydzę się kłamstwem i naciąganiem słów dla wzbudzenia sensacji, napiszę małe sprostowanie do fragmentu artykułu: "Oto bohaterowie nagrodzonego reportażu telewizyjnego „Moje dziecko jest Aniołem” autorstwa Moniki Górskiej z poznańskiego ośrodka TVP. Młoda kobieta jest w ciąży. U jej malutkiej dziewczynki (rodzice dali jej już imię Julka) zdiagnozowano letalny zespół Edwardsa. Rodzice nie chcą przerwać ciąży, postanawiają urodzić dziecko i pozwolić mu umrzeć bez bólu. Przygotowują wyprawkę, tata podręcznikowo czyta bajki przy dużym brzuchu żony. Jednak ponad miesiąc przed końcem ciąży matka czuje się bardzo źle. Kamera towarzyszy więc rodzinie podczas wizyty w szpitalu. Filmowany lekarz bardzo się stara. I mówi: „Nie może pani wrócić do domu, rozwiążemy panią dzisiaj. Jak się wady będą kształtowały, będzie można zobaczyć dopiero po wydaleniu płodu”. Przed chwilą tata Julki prasował dla niej maleńkie spodenki, ale teraz Julka jest już znowu płodem." To fragment o mnie i mojej córeczce. Po pierwsze nie wiem, skąd wzięto fakt, że ponad miesiąc przed porodem źle się czułam, kiedy ja do samego końca ciąży "biegałam" i czułam się świetnie. Nie rozumiem, czemu ma służyć taki dziennikarski zabieg? Po drugie i najważniejsze - jak można na filmie zobaczyć lekarz powiedział, że jak kształtują się wady płodu zobaczymy po URODZENIU, a nie wydaleniu!!! On operował językiem medycznym, więc słowa "płód" w jego ustach zupełnie nie poczytuję jako złośliwość czy niedelikatność. Dodatkowo w czasie mojego pobytu w tym szpitalu okazano mi niesamowicie dużo życzliwości i zrozumienia, a lekarz którego można zobaczyć na filmie na każdym obchodzie trzymał mnie za rękę i ciepła w jego oczach nie zapomnę do końca życia. I tym bardziej jest mi przykro, że ktoś tak przeinaczył tą wypowiedź, nawet nie postarał się zacytować jej dokładnie. Ale nie byłoby sensacji przecież ... Na szczęście nie podano w artykule o który szpital chodzi, a ja mam nadzieję, że ci lekarze nie przeczytają tego artykułu, bo nie zasłużyli sobie na krytykę. Wybaczcie być może tą prywatę, ale chciałam, abyście chociaż Wy znali prawdę. A ja szanując lekarzy ze szpitala, w którym rodziłam, czuję że jestem im tą prawdę winna. Odpowiedz Link