pustezycie
20.10.06, 19:10
Często tu zaglądam. Ale nie dlatego,ze straciłam dziecko.
Ale też odczuwam ból, przeogromny, nawet nie wiem czy ktoś z mojego otoczenia
potrafi sobie wyobrazic jaka jestem rozdarta.
STRACIŁAM RODZICÓW
Z dnia na dzień, jedno po drugim.
Byliśmy szczęśliwą kochającą się rodzinką 2+2. Mam brata.
Mama od zawsze chorowała na serce,wada wrodzona, dziura w sercu, wymiana
zastawek, rozrusznik serca. Ale nigdy się nie poddawała.Nigdy nie narzekała.
Tato zdrowy jak koń.
Aż pewnego zimowego dnia 2002 roku okazało sie ze ma mięsaka. (nowotwór
złośliwy). Były chemie, naświetlania. Stan taty był coraz gorszy. Mama się
załamała.
Nie znałam drugiej takiej miłości jaką się obdarowywali. Byli wspaniałymi
ludzmi.
Mamy serce nie wytrzymało zmarła 27.07.2002r o godzinie 10. Brat był przy
mamie a ja w tym czasie w szpitalu u taty. Kiedy tata się dowiedział, zmarł
28.07.2002r o 2 godzinie w nocy.
Świat się dla mnie zawalił. Mama miała 46 lat, tata 48.
Rodzice wierzyli w Boga.
Czasami się zastanawiam jakiego Boga?
Nienawidze Go. Zabrał mi wszystko co miałam. nie wierze juz w nic.
Jestem człowiekiem a w środku mam ból,pustkę i ból...