Dodaj do ulubionych

ehhhh . . .

08.08.06, 19:49
Po pierwsze nalezy rozgraniczyc co mamy na mysli mowiac "puszysta" - dla mnie
osoba puszysta to taka ktora przyslowiowo "latwiej przeskoczyc niz obejsc" i
trudno tu sie wypowiadac o jakis granicznych rozmiarach ubran, bo wiadomo ze
im czlowiek wyzszy tym rozmiary automatycznie ida w gore chocby ze wzgledu na
dlugosc rekawow czy nogawek.
Powiem tak - moja mama uwaza sie za osobe gruba, choc wedlog mnie jest osoba
o calkowicie normlanej figurze - ma 173cm wzrostu i rozmiar 46. To ze na nia
ciuchow nie ma uwazam za kuriozum, mozliwe tylko w kraju 3 swiata czyli u
nas. Osoba puszysta jestem juz ja - 179cm wzrostu i 115kg wagi. Jako kobieta
ktora juz zyje 25 lat na tym swiecie powiem tak: owszem, puszysta osoba ma
wszelkie predyspozycje zeby skonczyc samotnie. Puszystosc to jest pewna
dysproporcja ciala - wiekszosc z was tutaj nie jest puszysta, jest lekko
wieksza niz nakazuja stukniete standardy, ale puszysta nie jest. Puszystosc (
mowiac poprostu bycie grubym ) jest ogromna wada. Ludzie moga miec wiele wad
ale tylko bycie grubym i kaleka widac - nikt nie ma na czole wypisanego bycia
wredna jedza, czy zawistnym gnojem, to ze ktos jest gruby widac z daleka. I
nie bedzie nigdy tak ze za ta wlasnie wade bedzie was ktos chcial ( tak samo
jak nie mozna oczekiwac ze za bycie wredna jedza bedzie was ktos chcial ) .
To jest zawsze pomimo [wada] ,( pomimo bycia gruba , lub pomimo bycia
zazdrosna histeryczka , lub leniwym nieudacznikiem) jest sie z kims tam.
Ludzie maja wady , tyle ze wszystkie inne wychodza w tzw "praniu". I ja
uwazam ze to jest pierwsza rzecz jaka nalezy sobie uswiadomic, jezeli sie
chce kogos sobie znalesc - ze ma sie duza wade, z powodu ktorej tlumy
przedstawicieli plci przeciwnej nas "skreslaja" , bez naszej wiedzy nawet o
tym. Bo wszelkie gadki typu " facet nie pies , na kosci nie leci", czy "
zmeczony wiecznym odchudzaniem sie zony pan pozna mial puszysta" - to sa
bajki. "Sa faceci ktorzy lubia puszyste tylko sie do tego nie przyznaja" -
albo bajka albo bardzo dobrze wdrozony fakt. Normalni faceci ( a przecierz o
takich nam chodzi ) nie "leca" na osoby puszyste ( czyli takie jak ja ) z
prostej przyczyny - nie sa one atrakcyjne fizycznie. Staranny makijaz, ladne
i dobrane dobrze ubrania nie zmienia tego faktu. Osoba gruba w przyslowiowym
worku na kartofle czy w super ubranku to nadal osoba gruba. Bycie puszystym
to nie egoizm ktory mozna przechrzcic na asertywnosc
Owszem, nie tylko wyglad jest wazny, a w gruncie rzeczy w zwiazku nie liczy
sie prawie wogole, ale w pierwszym etapie - poznania, liczy sie tylko on. Co
z tego ze osoba puszysta moze byc b inteligetna, mila, wesola itp itd jezeli
potencjalny partner sie o tym nigdy nie dowie bo nie podejdzie i nie zagada
do kobiety ktora zwyczajnie jest nieatrakcyjna fizycznie dla niego.
Nawet w tych "rozmowach w toku" co byly o grubasach ostatnio - facet tej
grubej dziewczyny, stwierdzil ze jej waga mu nigdy nie przeszkadzala - i moze
to nawet byc prawda, choc po 8 latach trudno zeby cos innego mowil, ale
prawda jest tez taka ze sam by do niej nie podszedl i nie "wyrwal", i to nie
dlatego ze jest chamem czy cos, ale dlatego ze zwyczajnie taki wyglad jest
nieatrakcyjny. A atrakcyjnosc to ponad 90 proc sukcesu ( co juz zapewne same
zauwazylyscie ). Tamta dziewczyna sama musiala za nim biegac - zreszta
jeszcze chyba Wellman powiedziala, ze tez o kazdego sie sama wystarala.
I to jest nastepny krok aby znalesc sobie kogos - samemu zaczac "ryzykowac"
czyli wyrywac plec przeciwna. I w koncu sie znajdzie - ale bycie bezczynnym i
czekanie na "tego" jest bezcelowe - ksiaze na bialym koniu sie nie zjawi.
Owszem czlowiek sie przejedzie, i to nie raz, ale czy ma inny wybor?? Jezeli
niechce sie byc samemu, to nie.

I tak w gruncie rzeczy, czy chcialbyscie naprawde byc z jakims "wielbicielem
nadmiaru ciala" ?? Bo ja nie. Tak samo niechcialabym byc z sadysta czy innym
zwolennikiem "niepospolitych" uciech. Powiem nawet wiecej - jezeli ktos sie
uwaza za wielbiciela puszystych to odrazu wydaje mi sie osoba o
niebezpiecznym skrzywieniu - ale nie wiem skad mi sie to wzielo, choc pewnie
swoje dolozyly porno strony gdzie seks z puszysta jest na rowni z
podniecaniem sie kobietami ciezarnymi (jest to dziwne, po za oczywistymi
przypadkami kiedy to dziecko ktore ma sie urodzic jest podniecajacego sie),
nadmiernie owlosionymi, karlami i tranwestytami - slowem najbardziej dziwne
upodobania.
Obserwuj wątek
    • martusia80 Re: ehhhh . . . 09.08.06, 12:51
      podoba mi się Twój post...
      Dużo w tym smutnej prawdy.
      Sama też zdałam sobie jakiś czas temu sprawę że chcę coś zrobić ze swoim
      życiem... Chcę być z kimś kto nie będzie wielbicielem "atrakcyjnych inaczej", i
      komu będę się zwyczajnie w świecie podobać - jako atrakcyjna babka. Atrakcyjna
      dla mężczyzn - a nie tylko dla tego niewidzialnego procenta panów (ponoć
      istniejącego) lubiących puszyste dziewczyny.
      I wzięłam się za siebie.
      Nie osiągnęłam jeszcze celu, ale jestem na dobrej drodze.
      Moje doświadczenia męsko-damskie znacznie się wzbogaciły od czasu gdy we
      wrześniu 2005 pojawiłam się na tym forum z wagą 95kg.
      Mam za sobą dwa nowe związki, [nie wyszło nam bynajmniej nie z winy moich
      kompleksów, zahamowań, czy problemów z wagą - sama zrezygnowałam z tych panów
      ponieważ jak się okazuje - nie jest łatwo znaleźć tzw "normalnego" faceta koło
      30] - nabrałam pewności siebie i uwierzyłam w swoją atrakcyjność. Przypomniałam
      sobie jak cudowną rzeczą jest sex...
      Ważę 73kg i czuję się kobiecą i interesującą osobą... Aż strach pomysleć co
      będzie gdy dojdę do 60 ;-) [ oby tylko mi się w głowie nie poprzewracało]

      ogólnie konkluzja jest taka:
      nie ma co płakać w poduszkę czekając aż "superfacet" przyjdzie do mnie do domu -
      by nie patrząc na moją tuszę porwać mnie w ramiona... bo coś takiego NIGDY się
      nie przytrafi.
      Trzeba wziąść się w garść i powolutku małymi kroczkami pozbywać się ciałka:
      *Dla zdrowia,
      *dla urody,
      *dla sexu!!!

      pozdrawiam
    • silie Re: ehhhh . . . 11.08.06, 20:36
      Tak, Ewelinka trafiła w sedno.Dokładnie tak jest - dla mnie samej, przez
      większość życia puszystej, panowie o dużych gabarytach nie są atrakcyjni.A co
      dopiero takie kobiety dla mężczyzn, tych wzrokowców??
      Moa największa osiągnięta waga to 86 kg, teraz ważę 70 kg i zamierzam jeszcze
      10 porzucic.Dopiero wtedy poczuje sie w pelni atrakcyjna.
      Wprawdzie widuje sie takie pary+on chudy, ona spokojnie 100 kg, ale pomyslcie,
      jak czesty jest to widok...Bardzo rzadki.

      s.
      • ewelinka1988 Re: Coś o mnie ... 11.08.06, 22:20
        Osobiście waże 105 kg na 170 wzrostu ... wiec jak sie każdy domysli jestem
        ogromna ... próbuje ale bezskutecznie ... ale mam cichą nadzieje (choć wszyscy
        wiemy NADZIEJA MATKA GŁUPICH ) że przyjdzie czas i wezme sie za siebie ... ale
        na to jeszcze troszke poczekamy POZDRAWIAM wszystkie panie myślace podobnie do
        mnie (mam na myśli 1 post :) )

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka