Dodaj do ulubionych

Ukraina-Polska z Rosja w tle

29.01.06, 16:29
Wklejam tu ciekawy tekst Raczynskiego z Polishnewz w nadziei na dyskusje

Pomarańczowa rewolucja i co Dalej?
Część 1: „W Uścisku Geopolityki”


Do poniższych refleksji skłoniło mnie oświadczenie prasowe, o zgłoszeniu
projektu lustracji przez koalicję obecnego prezydenta W. Juszczenki „Nasza
Ukraina”. Mówi się w nim, że osoby krytykujące Ukraińską Armię Powstańczą
(UPA) nie będą mogły zajmować stanowisk publicznych na Ukrainie. Dla nas
Polaków OUN-UPA jest symbolem zbrodni ludobójstwa na kilkuset tysiącach
Polaków, Ukraińców, Żydów i Rosjan. Były to zbrodnie przeciwko ludzkości,
podlegające ściganiu z mocy prawa międzynarodowego. Jednakże dla wielu
Ukraińców OUN-UPA jest symbolem patriotyzmu. Poparcie dla w/w projektu
lustracji zgłosił Kongres Ukraińskich Nacjonalistów (KUN) i jego
paramilitarna przybudówka: UNA-UNSO (odpowiedzialna za profanację Cmentarza
Orląt we Lwowie). Nacjonaliści ukraińscy nawiązali kontakty z neofaszystowską
Narodowo-Demokratyczną Partią Niemiec powołując się na „braterstwo broni z II
Wojny Światowej.” Teraz wystawiają politykom ukraińskim rachunek za swoje
poparcie w czasie „pomarańczowej rewolucji.” Żądają uznania OUN-UPA za
ukraiński ruch narodowo-wyzwoleńczy.

Wspomniany projekt lustracji jest skierowany przeciwko mniejszościom
narodowym na Ukrainie, a zwłaszcza Rosjanom i Polakom. Czy takiego rozwoju
sytuacji oczekiwało społeczeństwo w Polsce, gdy masowo popierało Ukraińców w
dramatycznych chwilach ostatnich miesięcy 2004? Już wówczas ostrzegano, że
formacje pokrewne OUN-UPA odgrywają ważną rolę w strukturach „Naszej Ukrainy”
W. Juszczenki, oraz że Polacy powinni zająć bardziej neutralne stanowisko.
Polska administracja popierała dotychczas W. Juszczenkę bezkrytycznie. Jak
się teraz zachowają polskie elity? Czy znowu nabiorą wody w usta i udadzą, że
nic się nie stało? Jeżeli Ukraińcy myślą poważnie o dołączeniu cywilizacyjnie
do Europy, będą musieli przeprowadzić rozrachunek z przeszłością.

„Miodowy miesiąc” demokracji ukraińskiej minął. Szał medialny i radość ze
zwycięstwa jedynie słusznej ideologii (demokracji) na Ukrainie też mamy za
sobą. Jest przerwa na myślenie i można się zastanowić co naprawdę się tam
stało. Zastrzegam z góry, że są to rozważania niepoprawne politycznie i
zwolenników obiegowych dogmatów politycznych mogą razić. Z PRL-u wyniosłem
nieufność do wszelkich jedynie słusznych racji, które się często zmieniały,
zwłaszcza jeżeli towarzyszy im aprobujący zgiełk mediów. Moje uwagi wynikają
z dążenia do stanu, który można określić jako „suwerenność myśli”.

Pomimo medialnego zamętu, zaczyna wychodzić na jaw kto stoi za pomarańczową
rewolucją. Amerykanie mogą się tłumaczyć, że aby wyrwać Ukrainę z orbity
wpływów rosyjskich muszą popierać na Ukrainie takie układy jakie istnieją.
Dla nich jest to tylko sprawa peryferyjna, w drodze do zajęcia korzystnych
pozycji strategicznych i kontrolowania zasobów surowcowych na świecie. Z
perspektywy Polski, to co się dzieje na Ukrainie ma jednak fundamentalne
znaczenie dla przyszłości tej części Europy.

Dla uważnych obserwatorów Wschodu, powyższy projekt lustracji nie był
zaskoczeniem. Wiele wątków „pomarańczowej rewolucji” było niejasnych od
samego początku. Przede wszystkim spontaniczność całego przedsięwzięcia
wydawała się wątpliwa. Wrzask medialny (prasa polskojęzyczna i światowa, z
małymi wyjątkami, mówiły jednym głosem) też był podejrzany. Przypominał
chwile sprzed napaści na Jugosławię, Afganistan czy Irak. Ponadto fakt, że
dotyczył on grupy ludzi z ukraińskich elit władzy eliminuje możliwość
spontaniczności. Sytuacja na Ukrainie jest niezwykle złożona. Przez ostatnie
kilkanaście lat była ona rządzona wyłącznie przez oligarchów o rodowodzie KGB-
wskim, ściśle powiązanych z Moskwą. Siły nacjonalistyczne, obecne w
Zachodniej Ukrainie (dawna Galicja), miały jedynie pośredni wpływ na władzę.
Skąd więc nagle w kraju gdzie nie istnieją poważne siły demokratyczne, wzięły
się ugrupowania mające ogromne poparcie Zachodu? Przecież przywódcy
rewolucji: W. Juszczenko, J. Tymoszenko, czy P. Proszenko do niedawna grali z
klanem Kuczmy w tej samej drużynie. Oligarchowie najwidoczniej pokłócili się
ze sobą i jedni z nich (drużyna W. Juszczenki) przyjęli USA za sponsora. Tym
samym oligarchowie podzielili się na dwie kategorie, tych naszych
tzn. „dobrych” i rosyjskich czyli „złych.” Jeden z klanów zmobilizował do
walki masy i tak niedawni gangsterzy z klanu Juszczenki zakwalifikowali się
do kategorii „ulubieńców ludu.” Walka pomiędzy klanami była bezwzględna –
Juszczenkę próbowano otruć dioksynami. Wielu ludzi nie wie o co idzie gra i
myśli, że doszło do wyzwolenia narodowego Ukraińców.

Zastanawia podobieństwo „pomarańczowej rewolucji” do analogicznych i
wcześniejszych rewolucji w Serbii, na Litwie czy w Gruzji („różana
rewolucja”). W Serbii po udanym obaleniu prezydenta Miłoszewicza w 2000 r,
którego dokonała organizacja „Otpor,” weterani tego ruchu założyli spółkę z
o.o. "Przewrót," znaną jako Centrum na rzecz Oporu bez Przemocy. Udzielają
teraz porad jak przeprowadzać „spontaniczne rewolucje” bez użycia siły oraz w
jaki sposób przeciągnąć na swoją stronę policję i wojsko. Przeszkoleni
zostali w USA. Ich działalność jest ukierunkowana głównie na kraje byłego
Związku Sowieckiego, gdzie fałszerstwa wyborcze są codziennością.

To Otporowcy przeszkolili za pieniądze amerykańskie młodzież gruzińską i
prezydent Szewardnadze musiał pożegnać się z władzą. Jego miejsce, podobnie
jak w Serbii zajął polityk o orientacji pro-zachodniej i zwolennik
liberalnych reform. Obecny prezydent Gruzji, M. Saakaszvili udzielił gorącego
poparcia W. Juszczence i razem spędzili Boże Narodzenie w ukraińskich
Karpatach. Do bezpośredniego wsparcia pomarańczowej rewolucji przyznała się
też firma amerykańska od „public relations,” Rock Creek Creative, z
Washington, D.C. Zmiany, które następują na Ukrainie są analogiczne do tego,
co przeprowadzono wcześniej w Polsce. Nasze państwo i inne kraje Europy
Środkowej były jedynie poletkiem doświadczalnym jak zadziałają: demokracja i
mechanizmy rynkowe w krajach postkomunistycznych (czytaj: przejęcie
gospodarki i finansów tych krajów przez korporacje zachodnie). Z Rosją ten
eksperyment nie w pełni się udał, bo chociaż majątek narodowy rozkradziono,
Rosjanie (sprawa JUKOS-u i jego właściciela M. Chodorkowskiego oraz sprawa B.
Bierezowskiego) nie pozwolili na przejęcie majątku przez Zachód.

Odpowiednikiem „Otporu” jest na Ukrainie organizacja młodzieżowa „Pora.” Jej
działacze też zostali przeszkoleni przez Otporowców. Podobno część szkolenia
przebiegała w Polsce, z ostrożności przed ukraińskimi i rosyjskimi służbami
specjalnymi. Dr W. Poliszczuk, Ukrainiec mieszkający w Kanadzie, znany
politolog i historyk, uważa, że przygotowania do „spontanicznej rewolucji”
trwały 3 lata i wymienia nazwiska Ukraińców, obywateli USA, którzy w tym
brali udział: Myron Wasyłyk i Adrian Karatnyćkyj. Nacjonaliści ukraińscy
oddali usługi Amerykanom również poprzez penetrację struktur „Naszej
Ukrainy.” Dla przykładu, lider banderowców Jarosława Stećko reprezentowała tą
koalicje w Radzie Najwyższej Ukrainy (aż do jej śmierci). Inny przykład to
Wasyl Czerwonyj, faszysta z Wołynia. Jest on atamanem koszowym Siczy
Wołyńskiej i deputowanym do parlamentu. Z jego inicjatywy pojawiają się na
Ukrainie antypolskie wydawnictwa, od których włos się jeży na głowie.
Faszyści jego pokroju popierają Juszczenkę od kilku lat, w zamian za co
odsłaniał on pomniki wystawiane przez nich dla bohaterów band UPA (np.
Dmitrija Klaczkiwskiego - „Kłyma Sawura,&#
Obserwuj wątek
    • naf-naf Re: Ukraina-Polska z Rosja w tle 29.01.06, 16:30


      Pomarańczowa rewolucja i co Dalej?
      Część 2: „Państwo na Rozdrożu”


      Wolna i demokratyczna Ukraina, mająca przyjacielskie stosunki z Polską jest
      niewątpliwie w naszym interesie. Osłabienie wpływów rosyjskich na Ukrainie też
      mogłoby mieć pozytywne skutki dla całej Europy. Jednakże, mam poważne
      wątpliwości czy w tym kierunku zmierzają sprawy. Myślę, że w najlepszym wypadku
      wytworzy się na Ukrainie sytuacja podobna do obecnej w Polsce: bezsilne
      państwo, elity wykonujące polecenia zewnętrznych sponsorów, kłótnie o władzę
      lub resztki nierozkradzionej gospodarki, zepchnięcie kraju do roli zaplecza
      taniej siły roboczej i rynku zbytu oraz panoszenie się wszelkiej maści
      gangsterów międzynarodowych. Myślę, że sytuacja Ukrainy może być o wiele
      trudniejsza niż sytuacja Polski po 1989 r. Składa się na to wiele przyczyn.

      Juszczenko wprawdzie zdobył władzę pod naciskiem Zachodu, ale 50% Ukraińców mu
      nie ufa. Jego przejęcie władzy miało cechy „pełzającego zamachu stanu” i źle
      wróży przyszłości demokracji w tym kraju. Już obecnie wiadomo jak
      wyglądały „negocjacje” z jego przeciwnikami z Klanu Donieckiego: prezydentem
      Kuczmą i premierem Janukowyczem. Kuczmie i jego rodzinie Amerykanie zamrozili
      konta wartości 8 mld dolarów USA. Po pomyślnym zakończeniu „negocjacji,”
      i „zwycięstwie rewolucji,” rachunki bankowe odmrożono. Kuczma dostał ponadto
      gwarancje bezpieczeństwa ze strony Rosji, Zachodu i Juszczenki. To wszystko
      przy asyście prezydentów Polski i Litwy.

      Juszczenko był w przeszłości i jest nadal, ściśle powiązany z oligarchami. Z
      ramienia Klanu Donieckiego był najpierw prezesem Narodowego Banku Ukrainy a
      potem premierem rządu. Obecny premier J. Tymoszenko, „oligarcha w spódnicy,”
      nazywana też „gazową księżniczką,” zrobiła miliony na kupowaniu i odsprzedawała
      rosyjskiego gazu. Uprawiała ten proceder również będąc wicepremierem przy
      Juszczence. W dodatku jako członek Klanu Dniepropietrowskiego była wylansowana
      przez największego złodzieja publicznych pieniędzy, P. Łazarenkę. Postawiona
      przed prokuratorem, wywinęła się od odpowiedzialności, zwalając winę na szefa.
      Nakaz aresztowania J. Tymoszenko wydała też, za nadużycia w kontaktach z
      przedsiębiorstwami rosyjskimi, prokuratura moskiewska (jej nazwisko znajduje
      się na stronie internetowej Interpolu). Mianowanie jej premierem stawia pod
      znakiem zapytania czy Juszczenko naprawdę chce rozliczyć władzę za rabunek
      mienia publicznego. Czy jej rola nie będzie polegać na zacieraniu śladów swojej
      oraz innych oligarchów działalności przestępczej? Inny as wspierający obecnego
      prezydenta, P. Proszenko jest magnatem cukrowym i właścicielem 5-go kanału
      telewizyjnego uchodzącego za „niezależny.” Kanał ten odgrywał ważną rolę w
      czasie ostatnich wydarzeń. W zespole Juszczenki nawet „płotki” były umoczone w
      jakieś afery gospodarcze. Doradcą nowego rządu J. Tymoszenko został Borys
      Niemców, Rosjanin pochodzenia żydowskiego, liberał i jeden z budowniczych
      systemu oligarchicznego w Rosji.

      4 marca 2005 Juri Krawczenko, były szef MSW popełnił samobójstwo (jest bardziej
      prawdopodobne, że go zamordowano). W ten sposób wyeliminowano człowieka, który
      za dużo wiedział. Krawczenko był drugim co do ważności ukraińskim politykiem po
      Kuczmie i miał złożyć zeznania w sprawie udziału b prezydenta w zamordowaniu
      dziennikarza J.Gongadze. Ze śmierci Krawczenki zadowoleni są również politycy
      powiązani z obecnym obozem władzy skupionym wokół Juszczenki. Samobójstwo to
      wskazuje, że polityka ukraińska pozostanie bagnem jeszcze na długo, a mafijne
      struktury, tj. mieszanina kryminalistów i elit władzy pozostają nadal u steru.

      Czy można się dziwić, że połowa narodu nie ma do tych ludzi zaufania? W
      najlepszym przypadku będą oni namiestnikami obcych sił w swoim kraju. To co się
      stało, przypomina polski „okrągły stół,” i bezkarność (oraz możliwość dalszego
      wzbogacania się) dla gangsterów. Ukraina to bardzo bogaty kraj zdolnych i
      wykształconych ludzi, zasobny w wiele surowców, o znakomitej pozycji
      geograficznej umożliwiającej tranzyt dóbr we wszystkich kierunkach. Stanowi on
      część tzw. korytarza euroazjatyckiego, który umożliwia kontrolę przesyłania
      ropy naftowej i energii na Zachód. Znaczenie tego korytarza wzrosło gdy w 2000
      potwierdzono odkrycie na dnie Morza Kaspijskiego u wybrzeży Kazachstanu,
      największych na świecie nie eksploatowanych złóż ropy naftowej i gazu ziemnego.
      Aby wykorzystać te złoża zaplanowano budowę rurociągu poprzez pogranicze
      afgańsko-pakistańskie do Morza Arabskiego. Ponieważ afgańscy Talibowie się temu
      sprzeciwili, zostali usunięci z Afganistanu w 2001 r. Inna wersja rurociągu z
      Kazachstanu ma prowadzić przez Kaukaz do Morza Czarnego (omijając Rosję), a
      następnie przez teren Ukrainy do Polski (tzw rurociąg Odessa-Brody). Część tej
      ropy byłaby przerabiana w Płocku i Gdańsku, a większość przetransportowana na
      Zachód.

      Tak więc, wydarzenia na Ukrainie mają swoje podłoże gospodarcze. Jest to walka
      o dostęp do złóż środkowo azjatyckiej ropy naftowej. Poparcie USA dla Ukrainy
      jest też elementem rozgrywki Amerykanów z Chinami. Potęga tego kraju rośnie
      bardzo szybko i Chińczycy nie będąc samowystarczalnymi też chcą mieć swój
      udział w eksploatacji złóż w Kazachstanie.

      Dla Rosjan ten korytarz euroazjatycki jest niezbędny dla jej przetrwania.
      Dlatego nie odpuści ona nacisku na Ukrainę. Spotkanie czterech przywódców
      państw (Niemiec, Francji, Rosji i Hiszpanii) w Paryżu w marcu 2005 wskazuje o
      zrozumieniu i poparciu Unii dla rosyjskich interesów na Ukrainie (a także chęci
      przeciwstawienia się wspólnie dominacji USA). Tak więc, bez życzliwości Rosji
      Ukraińcy nie mogą liczyć na poparcie UE. Dlatego Juszczenko musi grać na kilku
      instrumentach jednocześnie. Obecnie jest gotów do porozumienia z Rosją, choć
      wcześniej pośrednio oskarżał Rosję o swoje otrucie (trucizna miała pochodzić ze
      źródeł KGB). Pamięta o tym, że Ukraina jest całkowicie uzależniona od
      rosyjskich surowców energetycznych. Rosja nie musi nawet zakręcać kurka.
      Wystarczy, że każe Ukraińcom płacić taką cenę jaką żąda od Unii (w tym od
      Polaków), tzn. trzykrotnie wyższą. Sytuacja polityczna jest więc
      nieprawdopodobnie skomplikowana.

      Analizując dalej sytuację na Ukrainie trzeba podkreślić ogromne wpływy Rosji w
      jej wschodniej części. Znajduje się tam cały przemysł ciężki i zbrojeniowy
      Ukrainy (m.in produkuje się systemy radarowe „Kolczuga,” mogące
      wykryć „niewykrywalne” bombowce amerykańskie B-1). Poziom życia jest znacznie
      wyższy i tu wytwarzana jest większość dochodu narodowego. Jeżeli „pomarańczowa
      rewolucja” nie spowodowała zapaści gospodarczej republiki, jest to zasługą
      Doniecka. Tam zakłóceń w pracy nie było. Istnieją uzasadnione obawy, że Zachód
      (USA i UE) pragnie zlikwidować „zbrojeniówkę” na Ukrainie ponieważ stanowi ona
      dla nich konkurencję. Nie ma lepszej metody likwidacji całych działów
      gospodarki jak włączenie państwa w struktury międzynarodowe. Setki tysięcy
      ludzi znalazłoby się na bruku. Oni o tym wiedzą. Widzieli co się stało w
      krajach Europy Środkowej. Nie chcą też pracować na nacjonalistów z zachodniej
      części państwa i woleliby mieć własne! Natomiast w Zachodniej Ukrainie przemysł
      padł i panuje ogromne bezrobocie!

      Wątpliwe jest też czy poprzez rewolucję Ukraińcy „poczują się narodem.”
      Ukraińcy nie stanowią jednorodnej nacji. Różnice regionalne są o wiele większe
      niż w Polsce i obecne zmiany jeszcze bardziej podzieliły ludzi. Mieszkańcy
      Doniecka czy Ługańska wyrażają się o mieszkańcach Galicji z pogardą nazywając
      ich „chachłami” lub „banderowcami.” Bliżej jest im do Kozaków Kubańskich lub do
      Sybiraków, z którymi zaliczają się do kręgu szeroko pojmowanej kultury
      • naf-naf Re: Ukraina-Polska z Rosja w tle 29.01.06, 16:36

        Wątpliwe jest też czy poprzez rewolucję Ukraińcy „poczują się narodem.”
        Ukraińcy nie stanowią jednorodnej nacji. Różnice regionalne są o wiele większe
        niż w Polsce i obecne zmiany jeszcze bardziej podzieliły ludzi. Mieszkańcy
        Doniecka czy Ługańska wyrażają się o mieszkańcach Galicji z pogardą nazywając
        ich „chachłami” lub „banderowcami.” Bliżej jest im do Kozaków Kubańskich lub do
        Sybiraków, z którymi zaliczają się do kręgu szeroko pojmowanej kultury
        rosyjskiej. Ich religią jest moskiewska cerkiew prawosławna. Z kolei mieszkańcy
        Galicji uważają Wschodnioukraińców za Rosjan i nazywają ich „kacapami.” W
        Galicji religiami dominującymi jest ukraińska autokefaliczna cerkiew
        prawosławna oraz unici (część kościoła katolickiego). Czują się związani
        cywilizacyjnie z Zachodem. 30% ludności Ukrainy to Rosjanie. Niektóre rejony są
        przez nich zamieszkałe w zwartej grupie (np. Krym, Odessa). Nie ma wątpliwości,
        że będą ciążyć w stronę Moskwy. 300 lat niszczenia narodowego ruchu
        ukraińskiego i wmawiania Ukrainie, że są „Małą Rosją” zebrało swoje plony.
        Podobno ok.50% Ukraińców nie posługuje się już mową ukraińską (zwłaszcza w
        miastach), a językiem rosyjskim. W świetle krzywd jakie zaznali Ukraińcy od
        Rosji, wypominanie Polakom domniemanych win jest niepoważne.

        Jeżeli Juszczenko spełni przyrzeczenie kampanii prezydenckiej, że Ukraina
        będzie federacją, jego rywal Janukowycz zostanie niekwestionowanym przywódcą
        Wschodniej i Południowej Ukrainy (z Krymem i wszystkimi portami czarnomorskimi
        włącznie). Na konfrontację z nim zwycięska koalicja nie może sobie pozwolić i
        wiele spraw w państwie będzie załatwianych pod dyktando jego wschodniej części.
        Ponadto, tuż przed odejściem ze stanowiska Kuczma przeforsował zmianę
        konstytucji w celu ograniczenia władzy prezydenta. Może to być zaczynem
        przyszłej słabości państwa. Najważniejszą osobą w państwie będzie premier a nie
        prezydent. Kandydata na premiera będzie również wysuwać parlament a nie
        prezydent. Skutek jest taki, że już obecnie premier J. Tymoszenko próbuje
        odsunąć od władzy swojego koalicjanta, czyli zwycięzcę rewolucji, prezydenta W.
        Juszczenkę i objąć niepodzielną władzę na Ukrainie. Tak więc walka o władzę
        trwa nadal, tyle, że w obozie zwycięzców. Na jesieni lub w 2006 odbędą się
        wybory. Spełnienie przyrzeczeń danych ludziom przez koalicję „Naszą Ukrainę”
        będzie niemożliwe. Trzeba rozważyć w jakim kierunku pożegluje Ukraina jeżeli
        koalicja przegra wybory.

        Wreszcie przejęcie władzy lub wpływy ludzi o orientacji nacjonalistycznej (o
        korzeniach OUN-UPA) nie wróżą niczego dobrego. Dojdzie do niepokojów etnicznych
        głównie z popieraną przez Rosję mniejszością rosyjską. Mniejszości te
        (Rosjanie, Polacy, Żydzi, Węgrzy, Słowacy, Tatarzy) nie poprą bloku Juszczenki
        ze względu na jego oparcie w nacjonalistach ukraińskich. Istnienie znacznego
        odsetka ludności muzułmańskiej na Krymie może skończyć się przeniesieniem tam
        terroryzmu muzułmańskiego.

        Pamiętajmy też, że nacjonaliści ukraińscy wysuwają roszczenia terytorialne
        wobec Polski (tzw. Nadsanie i Łemkowszczyzna, Chełmszczyzna, część Podlasia-
        tj. ok.19, 500 km kw.). Pretensje o te ziemie zgłasza też Związek Ukraińców w
        Polsce. Na temat przeszłości polsko-ukraińskiej przytoczę wypowiedź profesora
        Uniwersytetu Jagiellońskiego Bogumiła Grotta: „ jednym z przekłamań
        zakradających się do lansowanej niekiedy wizji historii stosunków polsko-
        ukraińskich są próby stawiania znaków równości pomiędzy działalnością w czasie
        II wojny Światowej strony polskiej i strony ukraińskiej.” Nacjonaliści
        ukraińscy stawiają na równi Armię Krajową z OUN-UPA. W tym kierunki idzie
        współczesna propaganda ukraińska w Polsce i na Zachodzie i trzeba to
        bezwzględnie zwalczać. Tym z Polaków, którzy nie są przekonani o ogromie
        zbrodni popełnionych na naszym narodzie przez OUN-UPA, ze względów
        oportunistycznych chowają głowę w piasek, lub są otumanieni przez propagandę,
        należałoby polecić bezcenne prace w/w dr W. Poliszczuka (np. „Ludobójstwo
        Nagrodzone,” Toronto 2003), lub pracę Władysława i Ewy Siemaszków „Ludobójstwo
        na Ludności Polskiej Wołynia,” Warszawa 2000. A na Ukrainie, wbrew faktom, to
        Polskę przedstawia się jako najeźdźcę i grabieżcę (np. „Historia Ukrainy” 1997-
        rekomendowana przez Ministerstwo Oświaty Ukrainy). Do odpowiedzialności za
        masowe mordy na Polakach niepodległa Ukraina się nie poczuwa. Nie ma potępienia
        zbrodniarzy, czy próśb o wybaczenie!

        Premier Ukrainy, J. Tymoszenko, żona W. Juszczenki i wielu innych popierających
        go polityków otwarcie się przyznają do orientacji OUN-UPA (frakcja Bandery).
        Sam W. Juszczenko kształcił się na Uniwersytecie Tarnopolskim, jego żona jest
        obywatelką USA i banderówką. Z wypowiedzi Juszczenki na temat nacjonalizmu
        ukraińskiego wynika, że jest on pod ich wpływem. Odmowę załatwienia sprawy
        Cmentarza Orląt podobno radni Lwowa też z nim uzgadniali. Był wtedy premierem
        ukraińskiego rządu, co źle wróży przyszłości stosunków polsko-ukraińskich.
        Spośród innych działaczy nacjonalistycznych w/w ataman koszowy Siczy Wołyńskiej
        Wasyl Czerwonyj, za poparcie udzielone Juszczence, został gubernatorem obwodu
        rówieńskiego. Roman Zarycz, współwydawca wraz Mykołą Lebediem (twórcą UPA)
        pisma „Proloh”wydawanego w USA i współzałożyciel Kongresu Ukraińskich
        Nacjonalistów (KUN), został w rządzie Julii Tymoszenko ministrem
        sprawiedliwości. Inny współpracownik Juszczenki, Andrij Szkil był szefem ultra
        nacjonalistycznej UNA-UNSA. To ci trzej panowie: Czerwonyj, Zarycz i Szkil
        protestowali przeciwko polskim obchodom rocznicy rzezi Polaków na Wołyniu.

        Jeżeli znaczenie mają symbole, to przysięga Juszczenki składana na buławę
        hetmana Chmielnickiego (wypożyczoną z Muzeum Wojska Polskiego), może też
        oznaczać, że prawdziwych dążeń niepodległościowych nie będzie. Juszczenko i
        Tymoszenko pozwolą się ludziom wyszumieć i wszystko będzie po staremu.
        Chmielnicki na pomnikach ukazywany jest jako „pogromca Polaków” i na symbol
        przyjaźni polsko-ukraińskiej się nie nadaje. Rosjanie pewnie mają nadzieję, że
        nawiązanie do Chmielnickiego i kozaczyzny doprowadzi do konfliktu z Polską i
        Zachodem i do nowego Perejesława (włączenie do Rosji lewobrzeżnej Ukrainy w
        1654). I znowu wszystkiemu winni będą „polscy panowie,” a Ukraina wpadnie im z
        powrotem w łapy. Gdyby Juszczenko wybrał za patrona hetmana Mazepę, który jest
        symbolem separatyzmu ukraińskiego (od Rosji) to może bylibyśmy świadkami
        dążenia do wolnej Ukrainy. Dla równowagi dodam, że nienawiść do Polski jest
        powszechna w środowiskach nacjonalistycznych głównie na Ukrainie Zachodniej i
        jak dotąd nie jest notowana na Ukrainie Środkowej i Wschodniej. Sentymenty
        antypolskie na Ukrainie były w przeszłości sterowane przez carską policję tajną
        („Ochranę”), o potem przez KGB.

        Naciski zewnętrzne i konflikty wewnętrzne mogą też doprowadzić do rozpadu (lub
        rozbioru Ukrainy). Część wschodnia, uprzemysłowiona i z większością surowców,
        może dryfować w stronę Moskwy, a część zachodnia, rolnicza i słaba gospodarczo,
        może być zaanektowana przez Unię. Byłaby to nowa tragedia Ukrainy. A Polska
        odczułaby to negatywnie z racji sąsiedztwa. Amerykanie zrobili wiele aby
        osłabić Rosję ale czy zaangażują się aby uzdrowić gospodarkę ukraińską i
        zapobiec konfliktom? Przypadek Polski wskazuje, że nie!

        Gdyby były wątpliwości w jaką stronę zmierza sytuacja na Ukrainie, wystarczy
        przeczytać wypowiedzi polityków ukraińskich. Mają oni zorientować politykę i
        gospodarkę ukraińską na Zachód, przeprowadzić liberalne reformy, starać się o
        członkostwo w UE i NATO, itp. Retoryka podobna do tej uprawianej w Polsce przez
        ostatnie 15 lat. Tyle, że w Unii traktuje się Ukrainę na równi z państwami
        północnoafrykańskim
        • naf-naf Re: Ukraina-Polska z Rosja w tle 29.01.06, 16:41
          Gdyby były wątpliwości w jaką stronę zmierza sytuacja na Ukrainie, wystarczy
          przeczytać wypowiedzi polityków ukraińskich. Mają oni zorientować politykę i
          gospodarkę ukraińską na Zachód, przeprowadzić liberalne reformy, starać się o
          członkostwo w UE i NATO, itp. Retoryka podobna do tej uprawianej w Polsce przez
          ostatnie 15 lat. Tyle, że w Unii traktuje się Ukrainę na równi z państwami
          północnoafrykańskimi i obecnie o przyjęciu jej na członka nie ma mowy. W Unii
          czy poza nią, gospodarka ukraińska zostanie przejęta przez zachodnie korporacje
          a naród wywłaszczony. Wystąpi też permanentna kryzysowa sytuacja ekonomiczna
          (tak jak w Polsce). Dla Brukseli ważniejsze jest aby nie zdominowali tego
          terenu Amerykanie i gotowa jest w tym celu do współdziałania z Moskwą.
          Natomiast NATO traci swoje znaczenie wojskowe i polityczne. W Kijowie już można
          zaobserwować otrzeźwienie; coraz więcej ludzi zaczyna sobie zdawać sprawę, że
          to dopiero początek bardzo trudnej drogi. Ale dokąd ona prowadzi?

          Krzysztof Marek Raczyński
          Marzec 2005

          Część 1: „W Uścisku Geopolityki”
    • naf-naf Re: Ukraina-Polska z Rosja w tle 29.01.06, 16:32


      Pomarańczowa rewolucja i co Dalej?
      Część 3: „Polska i Ukraina, z Rosją w Tle”


      Ukraińcy będą musieli sami uporać się ze swoimi problemami. Polska nie jest w
      stanie rozwiązać ich problemów i nie powinna brać odpowiedzialności za zmiany
      na Ukrainie. Jeżeli nie USA, nie Rosja i nie Polska, to pomocy mogą udzielić
      Ukrainie tylko Niemcy (pod sztandarem Unii). Wracamy więc do sytuacji z przed
      1939 i mamy gotową nową tragedię w stosunkach polsko-ukraińskich. Wykorzystać
      to mogą, tak jak w przeszłości, tylko nasi wrogowie w Rosji i w Niemczech.
      Jeżeli ktoś liczy, że uchroni nas przed konfliktem UE lub NATO, to będzie
      bardzo rozczarowany. NATO jest w rozkładzie, a UE jest zdominowana przez Niemcy
      i zwasalizowaną przez nie Francję. Czy pomocy udzielą nam Amerykanie? Warto
      przypomnieć jak nas potraktowano w II Wojnie Światowej, oraz niedawne
      stwierdzenie Z. Brzezińskiego, że Polska jest lokalnym sojusznikiem USA, a nie
      strategicznym.

      Udział polskich polityków w widowisku na Ukrainie był naprawdę zastanawiający.
      Brak było w tym umiaru i dojrzałości politycznej. Jeszcze kilka tygodni
      wcześniej gdy prezydent Kuczma zacieśnił stosunki z Moskwą, odzywały się głosy
      o zdradzie ze strony naszego „strategicznego partnera”. A przecież Kuczma
      otrzymał odmowę z Unii w sprawie integracji, a także odmowę z NATO. Do kogo
      miał się zwrócić? Nie bronię decyzji Kuczmy, ale zdziwienie w Warszawie jest
      zaskakujące. Nasz kraj był, narażając się Moskwie, tzw „adwokatem Ukrainy” w
      Europie. Wyraźnie w tej strategii „coś nie wyszło” i naszą dotychczasową
      politykę wschodnią należałoby wyrzucić do kosza.

      Zaskoczeni przez wydarzenia nasi politycy wskoczyli do pociągu z
      napisem: „pomarańczowa rewolucja.” Dokonania prezydenta Kwaśniewskiego, w tej
      operacji były ewidentnie sterowane z Waszyngtonu. Zorganizował on
      Ukraińcom „okrągły stół,” określając skromnie swój udział, jako „politykę
      autorską.” Można mieć uzasadnione wątpliwości czy był autorem tej polityki, a
      ponadto, co może doradzić Ukraińcom prezydent państwa rządzonego przez mafie?
      Chodziło raczej o apanaże w strukturach NATO lub UE po ustąpieniu ze stanowiska
      w Polsce, niż o interes Polski. L. Wałęsa tym razem nie musiał przeskakiwać
      płotu, jak rzekomo kiedyś w Stoczni Gdańskiej. Znaleźli swoje pięć minut na
      Ukrainie politycy z próchniejącej już Unii Wolności, bo w Polsce nikt ich nie
      chce słuchać. Głośno gardłowali także politycy Platformy Obywatelskiej i PiS-u.
      Nawet Episkopat Polski wydał na ten temat oświadczenie.

      Po zwycięstwie Juszczenki, jeden z profesorów w Polsce wezwał do skierowania
      polskich wysiłków na Rosję, doprowadzenia w niej do pożądanych zmian
      politycznych i do podminowania jej imperialnych dążeń. To przypomina czasy
      Dymitrów Samozwańców na początku 17 wieku. Wtedy Rzeczpospolita była potęgą i
      skutek był taki, że Rosja szybciej wyszła z zamętu wynikającego ze zmiany
      panującej dynastii i stała się zagrożeniem dla Rzeczpospolitej. Zważywszy jak
      ograniczone są obecnie możliwości Polski można się domyślać, że w Moskwie i
      Berlinie mają duży ubaw oceniając „polską politykę mocarstwową” jako przejaw
      braku dojrzałości politycznej. Poza zaspokojeniem ambicji odgrywania
      międzynarodowej roli przez niektórych polityków, nic to Polsce nie daje. Niech
      Amerykanie znajdą sobie innego pomocnika w realizacji swoich planów!

      Poprzednie ekipy polskie opierały kontakty z Ukraińcami na osobistych relacjach
      z ludźmi pokroju Kuczmy. Rezultaty są opłakane. Nasza wymiana gospodarcza jest
      znikoma. Przez kilkanaście lat nasi politycy nie potrafili rozwiązać nawet
      sprawy Cmentarza Orląt we Lwowie, choć prezydent Ukrainy to obiecywał. Księża
      katoliccy pracujący na Ukrainie mówią o zastraszaniu Polaków oraz o tym, że
      polskie parafie muszą się regularnie opłacać gangsterom pod groźbą spalenia z
      trudem odbudowanych kościołów. Miejsca pochówku Polaków pomordowanych przez UPA
      są zacierane, a potrzebne jest przeprowadzenie ekshumacji na masową skalę,
      zbudowanie cmentarzy, itp. O tym władze w Warszawie nie chcą wiedzieć! Obecne
      działania polskie prowadzone są na podstawie samych ukraińskich deklaracji, bez
      warunków wstępnych i bez pewności, że ich intencje dotyczące współpracy z
      Polską są szczere. W przyszłości może jeszcze dojść nienawiść samych Ukraińców
      (w miarę jak sytuacja będzie się pogarszać!). Popieranie skrzydła politycznego
      reprezentującego Zachodnią Ukrainę może popsuć nasze relacje ze Wschodnią
      częścią państwa.

      Polscy politycy powinni teraz przedstawić Juszczence pakiet spraw, który z
      polskiego punktu widzenia wymaga natychmiastowego załatwienia. Probierzem w
      stosunkach polsko-ukraińskich jest nadal nie załatwiona sprawa Cmentarza Orląt
      we Lwowie. Rozwiązanie jej mogłoby zapoczątkować jakiś przełom! Ostatnie
      oświadczenia Juszczenki dotyczące Cmentarza, w czasie pobytu w Polsce z okazji
      uroczystości w Auschwitz (styczeń 2005), należy traktować bardzo ostrożnie.
      Podobnych oświadczeń było już wiele. Decyzje w tej kwestii podejmują radni
      miasta Lwowa, a to jest twierdza „postbanderowskiego betonu.” Juszczenko
      musiałby się uporać z nim aby pokazać, że ma realną władzę. Sformułowania
      zawarte w wymienionym na wstępie projekcie lustracji na Ukrainie wskazują, że
      ulega on naciskom skrzydła nacjonalistycznego.

      Polska jest potrzebna obecnie Ukrainie jako pośrednik w nawiązaniu kontaktów z
      autentycznymi decydentami w Unii - z Niemcami. Jednocześnie z Niemcami dogaduje
      się Rosja, z ale już bez naszego pośrednictwa. Otwarcie się już mówi o osi:
      Paryż-Berlin-Moskwa. Czy polscy politycy zastanowili się nad skutkami takiego
      okrążenia Polski? Czy wpychanie Ukrainy w niemieckie łapy jest w naszym
      interesie?

      Zwraca uwagę to, że Niemcy w czasie kryzysu na Ukrainie, w swoich reakcjach
      politycznych zachowywali się bardzo powściągliwie. Prawdopodobnie liczą, że
      Polacy ich wyręczą w imię wrogości do Rosji, a Ukraińcy i tak się zwrócą do
      nich o pomoc i współpracę. Ostrożność zachowały również Czechy, Słowacja i
      Węgry. Tak powinni zachować się w tej sytuacji nasi politycy, jeżeli mają na
      względzie interesy państwa polskiego. Powinni obserwować rozwój sytuacji i
      popierać tę czy inna stronę nieoficjalnie.

      Zmiany na Ukrainie wystawiły na próbę, i tak już złe stosunki Polski z Rosją.
      Od lat prowadzimy z nią bezskuteczne negocjacje w sprawie rozwiązania kilku
      kluczowych zagadnień gospodarczych (np. eksportu polskich produktów rolnych).
      Rosjanie stosują wiele sztuczek prawnych aby utrudnić polski eksport oraz
      działalność polskich inwestorów w Rosji. Na stosunek Moskwy do Polski składa
      się wiele przyczyn. Należą do nich oprócz deklaracji wprowadzenia Ukrainy
      na "europejskie salony” i czynnego udziału w „pomarańczowej rewolucji,” jawne
      wspieranie partyzantów czeczeńskich, przedstawianie Putina jako imperialistę i
      nowego Stalina, komentarze prasowe po tragedii w Biesłanie obciążające
      rosyjskie służby specjalne, itp. Śledztwo prowadzone przez IPN w sprawie
      Katynia też drażni Moskwę (w tej sprawie nie wolno ustąpić!).

      Odnosi się wrażenie, że popieranie Ukrainy przez Polskę ma na celu robienie na
      złość Rosji! Polskie elity przypominają bardziej misjonarzy zajmujących się
      zbawianiem świata niż praktyków, którzy walczą o interesy gospodarcze Polski.
      Próbują też do swojej misji wciągnąć Unię. Polski rząd liczy na to, że Unia
      wywrze nacisk na Rosję w sprawach gospodarczych. Tak jakby Unia była tym
      zainteresowana! Niemcy i Francja są zainteresowane współdziałaniem z Rosją, a
      nie konfliktami z nią.

      Rosja jest niesłychanie trudnym partnerem. Pomimo słabości gospodarczej,
      politycznej i ogromnego problemu z niżem demograficznym, próbuje nadal
      prowadzić politykę imperialną. W jej zachowaniach jest kompleks utraconej
      potęgi. Polska
    • naf-naf Re: Ukraina-Polska z Rosja w tle 29.01.06, 16:34
      Pomimo słabości gospodarczej, politycznej i ogromnego problemu z niżem
      demograficznym, próbuje nadal prowadzić politykę imperialną. W jej zachowaniach
      jest kompleks utraconej potęgi. Polska dla przywódców Rosji to
      nadal „Nadwiślański Kraj” i strefa jej politycznych wpływów. Mafie rosyjskie
      powiązane z mafiami polskimi poprzez zależności KGB-UB walczą w Polsce o swoje
      interesy. Przykładem tego jest afera wokół ORLEN-u. Na arenie międzynarodowej
      Rosja ignoruje Polskę i porozumiewa się, w sprawach dotyczących naszego
      państwa, ponad głowami Polaków (np. sprawa „korytarza” do Królewca). Jest w tym
      wiele naszej własnej winy, ponieważ oddaliśmy nasze sprawy narodowe w obce ręce
      (w ręce Brukseli). Ponadto, Rosjanie nie wyciągnęli jeszcze wniosków z
      przeszłości. Upadek Związku Sowieckiego był w ich rozumieniu, wynikiem spisku
      sterowanego przez CIA i w dużym stopniu wykonanego rękami Polaków. Bunty
      narodowo-społeczne w Polsce i powstanie Solidarności miały jakoby podminować
      system komunistyczny. Te kompleksy i oceny sprawiają, że porozumienie się z
      Rosją jest bardzo trudne.

      Jednakże, retoryka wielu polskich polityków jakoby Rosja była w stanie zagrozić
      niepodległości Polski czy innych państw Europy Środkowej, nie ma zupełnie
      oparcia w faktach. Wydarzenia na Ukrainie wskazują, że Rosja jest na to za
      słaba i próbuje jedynie utrzymać obecny stan posiadania. Bez przyjaznej wobec
      niej Ukrainy, Rosja nie ma możliwości utrzymania nawet obecnego statusu
      regionalnego hegemona. Owszem, nadal prowadzi politykę imperialną, ale to
      imperium jest stale „obskubywane.” Czy silna Rosja pozwoliłaby na istnienie
      amerykańskich doradców wojskowych w prawie wszystkich republikach
      postsowieckich? Takich porażek jest więcej. Rosja ostatnio traci wpływy w
      Abchazji, Kirgizji oraz grozi jej wykluczenie z Grupy G-8. Utrata pozycji na
      Ukrainie podważa sens istnienia Wspólnej Przestrzeni Gospodarczej, którą jako
      narzędzie wpływów rosyjskich zaproponował prezydent Putin. Ponadto, gdyby Rosja
      rzeczywiście stanowiła zagrożenie dla Polski, pewnie nikt z polskich polityków
      nie ośmieliłby się powiedzieć tego otwarcie. Wydaje się też, że Rosjanie
      wyciągnęli pewne wnioski ze wspólnych stosunków polsko-rosyjskich. Włączenie
      Polski do imperium stanowiło dla Rosjan duży kłopot i łatwiej jest ją (Polskę)
      kontrolować pośrednio, np. przez opanowanie rynku paliwowego czy ograniczanie
      wymiany gospodarczej.
      Odbudowa dawnej rosyjskiej potęgi to sprawa odległa, jeżeli w ogóle możliwa.
      Dramat Rosji polega na tym, że jej ambicje mocarstwowe nie mają oparcia w jej
      potencjale gospodarczym. Ma największy obszar na ziemi ale jej produkt narodowy
      brutto odpowiada produktowi małej Holandii!

      Większe zagrożenie dla Polski stanowi oś Paryż-Berlin-Moskwa-Pekin. Czy w tej
      sytuacji nie należałoby zachować przynajmniej pozorów poprawnych stosunków z
      Rosją? Przecież dla rozwoju naszej sytuacji gospodarczej wymiana handlowa z
      Rosją ma duże znaczenie. Jak dotąd handel z nią przejmują inni (np. Włosi i
      Niemcy) co jest świadomie sterowane z Moskwy jako forma nacisku na Warszawę.
      Nie przypadkiem szczyt Bush-Putin odbył się na Słowacji a nie w Polsce. Polska
      została w ten sposób ukarana. Przykręcono też Polsce kurek z ropą naftową.
      Pamiętajmy, że Rosjanie są przyzwyczajeni do niedostatków i Rosja bez sprzedaży
      ropy przeżyje. Natomiast Polska i Europa Zachodnia bez rosyjskiej ropy nie
      przetrwają.
      Wschodnia polityka zagraniczna Polski nie może polegać na tym, że nasze elity
      władzy są spuszczane ze smyczy na sygnał z Waszyngtonu i warczą lub kąsają
      Rosję! Jeden z komentatorów zauważył, że politycy z SLD mają tzw „rosyjski
      kompleks,” który wynika z ich roli w historii PRL, i są nadgorliwi w swojej
      antyrosyjskości. Jednakże, wroga polityka wobec Rosji a jednocześnie popieranie
      niejasnych sił na Ukrainie jest brnięciem w ślepą uliczkę. Ścisła współpraca z
      USA jest Polsce potrzebna, ale obecna polityka wobec Rosji nie da Polsce
      uznania i szacunku na świecie (również w USA). Przykładem braku realizmu
      politycznego jest niedawny apel polskiego ministra spraw zagranicznych, A.
      Rotfelda, aby Niemcy wpłynęły na Rosję w celu zmiany jej „punktu widzenia na
      Jałtę!”

      Trzeba jeszcze rozważyć czy będąc na pierwszej linii walki politycznej,
      ideologicznej i gospodarczej: na Ukrainie i w Iraku nie można by przynajmniej z
      tego skorzystać. Turcy, którzy niechętnie wspierali USA w czasie napaści na
      Irak „wyciągnęli z tego od USA” wiele miliardów dolarów. Polska nie tylko nie
      dostała niczego, ale dopłaca do utrzymania okupacyjnych wojsk na Bliskim
      Wschodzie. Trzeba przyznać, że jest to dość wąsko pojęty interes państwa
      polskiego.

      Istnieje jeszcze inny wariant interpretacji obecnych zmian na Ukrainie. Jest
      nim wymiana pod dyktando Rosji jednej ekipy, która już jest niepopularna
      (Kuczma) na inną, która stwarza pozory zmian, aby nic się nie zmieniło (tzn.
      wymiana starych agentów na nowych agentów). Nie jest to niemożliwe, bo Rosja ma
      w takich rozgrywkach długą tradycję. Według zwolenników tego wariantu,
      antyrosyjskość Juszczenki jest mitem i jako dowód podają wpuszczenie inwestorów
      rosyjskich na Ukrainę, gdy był premierem rządu. Cały ten okres charakteryzować
      miała zgodna współpraca z Rosją. Podczas gdy rzekomo prorosyjski Janukowycz gdy
      był gubernatorem Doniecka Rosjan nie wpuszczał. Oznaczało by to, że mamy do
      czynienia z dużej klasy grą i zarówno Amerykanie jak i UE byliby „wystrychnięci
      na dudków.” Jednakże, bardzo mocne zaangażowanie się Amerykanów w sprawę
      Ukrainy i słabość Rosji wskazują, że ten wariant jest mało prawdopodobny.

      Wątpliwości i pytania można mnożyć. Myślę, że politycy pielgrzymujący do
      Kijowa, pełni frazesów na temat „demokratycznej i wolnej Ukrainy” zmierzają do
      podziału państwa na strefę „amerykańsko-europejską oraz rosyjską. Polityka
      amerykańska ma na względzie opanowanie strategicznych surowców (ropy),
      natomiast polityka Unii ma na celu dodatkowo zagarnięcie majątku narodowego
      kolejnego kraju w orbicie jej wpływów oraz stworzenie rynków zbytu i rejonów
      taniej siły roboczej (nie spiesząc się z włączeniem Ukrainy do Unii, podobnie
      jak w wypadku Polski w latach 1993-2004). Ponadto, UE obawia się dominacji
      amerykańskiej w tym rejonie. W Brukseli uważa się, że Polska została już
      zwasalizowana przez USA, co osłabia władzę centralną superpaństwa
      europejskiego. Nie chcą, aby pojawiła się jeszcze zwasalizowana przez USA
      Ukraina.

      „Połknięcie” przez Zachód całej Ukrainy jest też mało prawdopodobne. O tym czy
      lepsze jest dla Ukraińców pozostawanie w strefie rosyjskiej jako jedno państwo,
      czy w/w podział, muszą zdecydować sami. Przecież tu chodzi o suwerenność i o
      istnienie ich państwa!
      Czy w takich warunkach Juszczenko stworzy z Ukrainy normalny i cywilizowany
      kraj? Czy naród ukraiński odrodzi się i czy nastąpi rzeczywiste pojednanie w
      stosunkach polsko-ukraińskich?
      Życzę Ukraińcom jak najlepiej, ale myślę, że nadchodzą dla nich (i dla Polski)
      trudne czasy. To jest dopiero początek ich długiej drogi do wolności.

      Krzysztof Marek Raczyński
      Marzec 2005

      Część 1: „W Uścisku Geopolityki”

      Część 2: „Państwo na Rozdrożu”





      --------------------------------------------------------------------------------
      Copyright © 1996-2005 POLISH NEWS
      ® All rights reserved
      Report any suggestions or bugs to Webmaster

      • antykremlin Re: Ukraina-Polska z Rosja w tle 30.01.06, 21:29
        naf-naf napisał:
        Czy w takich warunkach Juszczenko stworzy z Ukrainy normalny i cywilizowany
        > kraj? Czy naród ukraiński odrodzi się i czy nastąpi rzeczywiste pojednanie w
        > stosunkach polsko-ukraińskich?
        > Życzę Ukraińcom jak najlepiej, ale myślę, że nadchodzą dla nich (i dla
        Polski)
        > trudne czasy. To jest dopiero początek ich długiej drogi do wolności.
        >
        > Krzysztof Marek Raczyński
        > Marzec 2005
        --------------------------------------------------------------
        E, brednie jakieś. Czy ten człowiek była na Ukrainie, czy zna Ukraińców?
        Jakie pojednanie, przecież nie jesteśmy skłóceni ani wrodzy sobie?

        Tak wygląda pisanie artykułów na podstawie wiadomości z polskiej prasy.
    • ignorant11 To nie to forum:)) 29.01.06, 20:13
      Sława!

      W sprawach poslko -uktraińskich specjalizuje sie forum Polska-Ukraina.

      I tam znajdzie sie wiecej zainteresowanych i komptentenych e temacie.

      Ja ze swej strony powiem,ze Moskwie nie nalezy wierzyc i lepiej miec
      demokratyczna Ukraine i Bialorus za sasiadów niż jedna neoiperialna Rosje -
      odrażającą putinowską kacapię...

      Pozdrawiam i zapraszam na:
      Forum Słowiańskie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka