naf-naf
29.01.06, 16:29
Wklejam tu ciekawy tekst Raczynskiego z Polishnewz w nadziei na dyskusje
Pomarańczowa rewolucja i co Dalej?
Część 1: „W Uścisku Geopolityki”
Do poniższych refleksji skłoniło mnie oświadczenie prasowe, o zgłoszeniu
projektu lustracji przez koalicję obecnego prezydenta W. Juszczenki „Nasza
Ukraina”. Mówi się w nim, że osoby krytykujące Ukraińską Armię Powstańczą
(UPA) nie będą mogły zajmować stanowisk publicznych na Ukrainie. Dla nas
Polaków OUN-UPA jest symbolem zbrodni ludobójstwa na kilkuset tysiącach
Polaków, Ukraińców, Żydów i Rosjan. Były to zbrodnie przeciwko ludzkości,
podlegające ściganiu z mocy prawa międzynarodowego. Jednakże dla wielu
Ukraińców OUN-UPA jest symbolem patriotyzmu. Poparcie dla w/w projektu
lustracji zgłosił Kongres Ukraińskich Nacjonalistów (KUN) i jego
paramilitarna przybudówka: UNA-UNSO (odpowiedzialna za profanację Cmentarza
Orląt we Lwowie). Nacjonaliści ukraińscy nawiązali kontakty z neofaszystowską
Narodowo-Demokratyczną Partią Niemiec powołując się na „braterstwo broni z II
Wojny Światowej.” Teraz wystawiają politykom ukraińskim rachunek za swoje
poparcie w czasie „pomarańczowej rewolucji.” Żądają uznania OUN-UPA za
ukraiński ruch narodowo-wyzwoleńczy.
Wspomniany projekt lustracji jest skierowany przeciwko mniejszościom
narodowym na Ukrainie, a zwłaszcza Rosjanom i Polakom. Czy takiego rozwoju
sytuacji oczekiwało społeczeństwo w Polsce, gdy masowo popierało Ukraińców w
dramatycznych chwilach ostatnich miesięcy 2004? Już wówczas ostrzegano, że
formacje pokrewne OUN-UPA odgrywają ważną rolę w strukturach „Naszej Ukrainy”
W. Juszczenki, oraz że Polacy powinni zająć bardziej neutralne stanowisko.
Polska administracja popierała dotychczas W. Juszczenkę bezkrytycznie. Jak
się teraz zachowają polskie elity? Czy znowu nabiorą wody w usta i udadzą, że
nic się nie stało? Jeżeli Ukraińcy myślą poważnie o dołączeniu cywilizacyjnie
do Europy, będą musieli przeprowadzić rozrachunek z przeszłością.
„Miodowy miesiąc” demokracji ukraińskiej minął. Szał medialny i radość ze
zwycięstwa jedynie słusznej ideologii (demokracji) na Ukrainie też mamy za
sobą. Jest przerwa na myślenie i można się zastanowić co naprawdę się tam
stało. Zastrzegam z góry, że są to rozważania niepoprawne politycznie i
zwolenników obiegowych dogmatów politycznych mogą razić. Z PRL-u wyniosłem
nieufność do wszelkich jedynie słusznych racji, które się często zmieniały,
zwłaszcza jeżeli towarzyszy im aprobujący zgiełk mediów. Moje uwagi wynikają
z dążenia do stanu, który można określić jako „suwerenność myśli”.
Pomimo medialnego zamętu, zaczyna wychodzić na jaw kto stoi za pomarańczową
rewolucją. Amerykanie mogą się tłumaczyć, że aby wyrwać Ukrainę z orbity
wpływów rosyjskich muszą popierać na Ukrainie takie układy jakie istnieją.
Dla nich jest to tylko sprawa peryferyjna, w drodze do zajęcia korzystnych
pozycji strategicznych i kontrolowania zasobów surowcowych na świecie. Z
perspektywy Polski, to co się dzieje na Ukrainie ma jednak fundamentalne
znaczenie dla przyszłości tej części Europy.
Dla uważnych obserwatorów Wschodu, powyższy projekt lustracji nie był
zaskoczeniem. Wiele wątków „pomarańczowej rewolucji” było niejasnych od
samego początku. Przede wszystkim spontaniczność całego przedsięwzięcia
wydawała się wątpliwa. Wrzask medialny (prasa polskojęzyczna i światowa, z
małymi wyjątkami, mówiły jednym głosem) też był podejrzany. Przypominał
chwile sprzed napaści na Jugosławię, Afganistan czy Irak. Ponadto fakt, że
dotyczył on grupy ludzi z ukraińskich elit władzy eliminuje możliwość
spontaniczności. Sytuacja na Ukrainie jest niezwykle złożona. Przez ostatnie
kilkanaście lat była ona rządzona wyłącznie przez oligarchów o rodowodzie KGB-
wskim, ściśle powiązanych z Moskwą. Siły nacjonalistyczne, obecne w
Zachodniej Ukrainie (dawna Galicja), miały jedynie pośredni wpływ na władzę.
Skąd więc nagle w kraju gdzie nie istnieją poważne siły demokratyczne, wzięły
się ugrupowania mające ogromne poparcie Zachodu? Przecież przywódcy
rewolucji: W. Juszczenko, J. Tymoszenko, czy P. Proszenko do niedawna grali z
klanem Kuczmy w tej samej drużynie. Oligarchowie najwidoczniej pokłócili się
ze sobą i jedni z nich (drużyna W. Juszczenki) przyjęli USA za sponsora. Tym
samym oligarchowie podzielili się na dwie kategorie, tych naszych
tzn. „dobrych” i rosyjskich czyli „złych.” Jeden z klanów zmobilizował do
walki masy i tak niedawni gangsterzy z klanu Juszczenki zakwalifikowali się
do kategorii „ulubieńców ludu.” Walka pomiędzy klanami była bezwzględna –
Juszczenkę próbowano otruć dioksynami. Wielu ludzi nie wie o co idzie gra i
myśli, że doszło do wyzwolenia narodowego Ukraińców.
Zastanawia podobieństwo „pomarańczowej rewolucji” do analogicznych i
wcześniejszych rewolucji w Serbii, na Litwie czy w Gruzji („różana
rewolucja”). W Serbii po udanym obaleniu prezydenta Miłoszewicza w 2000 r,
którego dokonała organizacja „Otpor,” weterani tego ruchu założyli spółkę z
o.o. "Przewrót," znaną jako Centrum na rzecz Oporu bez Przemocy. Udzielają
teraz porad jak przeprowadzać „spontaniczne rewolucje” bez użycia siły oraz w
jaki sposób przeciągnąć na swoją stronę policję i wojsko. Przeszkoleni
zostali w USA. Ich działalność jest ukierunkowana głównie na kraje byłego
Związku Sowieckiego, gdzie fałszerstwa wyborcze są codziennością.
To Otporowcy przeszkolili za pieniądze amerykańskie młodzież gruzińską i
prezydent Szewardnadze musiał pożegnać się z władzą. Jego miejsce, podobnie
jak w Serbii zajął polityk o orientacji pro-zachodniej i zwolennik
liberalnych reform. Obecny prezydent Gruzji, M. Saakaszvili udzielił gorącego
poparcia W. Juszczence i razem spędzili Boże Narodzenie w ukraińskich
Karpatach. Do bezpośredniego wsparcia pomarańczowej rewolucji przyznała się
też firma amerykańska od „public relations,” Rock Creek Creative, z
Washington, D.C. Zmiany, które następują na Ukrainie są analogiczne do tego,
co przeprowadzono wcześniej w Polsce. Nasze państwo i inne kraje Europy
Środkowej były jedynie poletkiem doświadczalnym jak zadziałają: demokracja i
mechanizmy rynkowe w krajach postkomunistycznych (czytaj: przejęcie
gospodarki i finansów tych krajów przez korporacje zachodnie). Z Rosją ten
eksperyment nie w pełni się udał, bo chociaż majątek narodowy rozkradziono,
Rosjanie (sprawa JUKOS-u i jego właściciela M. Chodorkowskiego oraz sprawa B.
Bierezowskiego) nie pozwolili na przejęcie majątku przez Zachód.
Odpowiednikiem „Otporu” jest na Ukrainie organizacja młodzieżowa „Pora.” Jej
działacze też zostali przeszkoleni przez Otporowców. Podobno część szkolenia
przebiegała w Polsce, z ostrożności przed ukraińskimi i rosyjskimi służbami
specjalnymi. Dr W. Poliszczuk, Ukrainiec mieszkający w Kanadzie, znany
politolog i historyk, uważa, że przygotowania do „spontanicznej rewolucji”
trwały 3 lata i wymienia nazwiska Ukraińców, obywateli USA, którzy w tym
brali udział: Myron Wasyłyk i Adrian Karatnyćkyj. Nacjonaliści ukraińscy
oddali usługi Amerykanom również poprzez penetrację struktur „Naszej
Ukrainy.” Dla przykładu, lider banderowców Jarosława Stećko reprezentowała tą
koalicje w Radzie Najwyższej Ukrainy (aż do jej śmierci). Inny przykład to
Wasyl Czerwonyj, faszysta z Wołynia. Jest on atamanem koszowym Siczy
Wołyńskiej i deputowanym do parlamentu. Z jego inicjatywy pojawiają się na
Ukrainie antypolskie wydawnictwa, od których włos się jeży na głowie.
Faszyści jego pokroju popierają Juszczenkę od kilku lat, w zamian za co
odsłaniał on pomniki wystawiane przez nich dla bohaterów band UPA (np.
Dmitrija Klaczkiwskiego - „Kłyma Sawura,