Wasze radości

09.06.04, 11:04
Napiszcie jakie są wasze radości i powody do zadowolenia, z powodu posiadania
dużej rodziny.
Ciekawa jestem który wątek będzie przeważał - ten, czy ten o zmorach?

Bo u mnie:
1. zawsze jest się do kogo przytulić i pocałować, wytrzeć łzy
2. nie można się nudzić
3. nie ma problemów ze zbytem na słodycze i smakołyki
4. dzieci się ze sobą świetnie dogadują, stają w swojej obronie itp., aż
czasem myślę że jestem im niepotrzebna
    • fumag Re: Wasze radości 09.06.04, 11:54
      Moje radości:
      -przytulanie,całowanie - zwlaszcza takie male ciałko dzidziusiowe to mnie tak
      rozczula-od razu staję się łagodniejsza,
      -rozmawianie na takie dziwne tematy w stylu:a co jest szybsze ścigacz motor czy
      wyścigówa;
      -że mój synek jak tylko zobaczył jakąś ladną panią w reklamie to krzyczal-mama!
      -że drugi syn mówi do mnie-ty moja księżniczko
      -że dostaliśmy z mężem laurkę od córki:"dziękuje rodzicom,że się mnoł poiekujoł"
      -dzieci są koleżeńskie w przedszkolu,pomagają mlodszym kolegom,potrafią
      przeprosić,
      -pamiętają o np.urodzinach,życzeniach
      -córka rozmawia ze mną o swoich smutkach i radościach-mamy swoje wspólne
      tajemnice
      -nauczylam się dzięki chlopakom marek samochodów-co to za mama która się nie
      zna na samochodach?
      -jak są razem to się nie nudzą-w zasadzie nic nie muszę im organizować -są
      samowystarczalni-jedyne to najwyżej rozdzielenie walczących,
      -i jeszcze tysiąc innych powodów do radości,zadowolenia,przeżywania intensywnie
      swojego życia!
      • jol5.po Re: Wasze radości 09.06.04, 18:14
        Ciekawe, że na razie więcej dziewczyn pisze o zmorach smile
        Moje radosci zaś, to:
        ciekawe, wesołe, niekonwencjonalne życie. Śliczne, wesołe dzieci. To ,że 5 razy
        trzymałam noworodka (wiem, wiem, że to już było wyżejwink. To, że nie mam czasu
        się nudzić. Że tyle ludzi o mnie myśli i mnie kocha (byle nie rano, jak ich
        budzę). Że poznałam kilka fajnych dziewczyn, które też mają dużo dzieci.
        I jak to było wyżej, jeszcze wiele innych radości, ale te mi przyszły pierwsze
        do głowy smile)

        • bonifacek Re: Wasze radości 09.06.04, 19:15
          Dodam jeszcze :

          1.Najpiękniejsze otwieranie prezentów i cudowna wigilijna kolacja.
          2.Moment, kiedy wracam z pracy i zaczyna się maraton które pierwsze dobiegnie
          do mnie…. najmłodsza Konstancja 11mies. ledwo chodzi i w takich momentach leci
          tak bardzo ze zawsze się wywraca, jest ostatnia, tak zawodzi i krzyczy
          strasznie mnie to rozczula.
          3.Camilla, która po cichu wyciąga moje ubrania kiedy idzie na party.
          4.Kiedy widzę jak dzieci potrafią się dzielić.
          5.Kiedy dostaję rysunki i wiersze.
          6.Kiedy wieczorem, całą czwórką lądujemy w łóżku i bijemy się na poduszki.
          7.Kiedy Camilla sama z siebie, robi spaghetti.
          8.W takiej grupie nie trzeba namawiać do jedzenia.
          9.Kiedy widzę że problemy z rówieśnikami ich nie dotykają , są odporniejsi na
          krytykę,zaczepki. ...itp
          10. Kiedy widzę jak młodsze podciągają się dzięki starszym i tym sposobem
          wyprzedzają rówieśników.
          11. Czterokrotnie częściej słyszę słowo kocham.
          • akve Re: Wasze radości 09.06.04, 23:39
            u mnie:
            1.całusy i przytulanki poczwórnie (5-tygodniową Zosię tez liczę, a co)
            2.niedziela rano i nasze łózko przypominające,przepełniony tramwaj.Wszyscy chca
            się najpierw przytulać(cyt."bo jesteś taka cieplutka i mieciutka")a potem
            rozrabiać w łożku.
            3.potrafią sie dzielić i pamietają o sobie("czy mogę prosić cukierka dla mojego
            brata")
            4.kiedy mówią swoim kolegom, wyuczonewinkprzez nas ,ze brat(siostra!)to
            najlepszy przyjaciel
            5.dostaję maleńka karteczke z napisem: naiukochańsza mama na siwiecie+
            namalowany mój portret ,z kilku kresek i bardzo udany
            6.przychodzą do domu ze szkoły i mówią,ze w klasie sa takie "biedne"(sic!)
            dzieci które nie maja rodzeństwa."Co oni robią ,mamusiu?, okropnie się nudzą i
            nie ma z kim się pokłócić..."
            I jeszcze pare radości by się znalazło smile
            • jola.wie Re: Wasze radości 18.09.04, 10:17
              1. Że miałam okazję się przekonać, jakie są różnice między dziećmi różnych płci
              od tych samych rodziców
              2. Że moge prowadzić różne odświeżające "filozoficzne" dyskusje z moimi
              dziecmi, a jest to nie byle co, bo trzeba sięgać aż do samego "spodu" pewnych
              zagadnień. Co pozwala uświadomić sobie proste prawdy i zalezności o których w
              dorosłym życiu mamy okazję zapominać. A nie powinniśmy.
              3. Że dostaję ciągle i ciągle namacalne "dowody miłości" w postaci laurek bez
              okazji, rysunków i karteluszków z coraz lepiej wykonanym "kocham cię"
              (wszystkie skrzętnie zbieram, na odwrocie data)
              4. Że kiedy już jestem kompletnie zdołowana zawsze znajdzie się ktoś do głębi
              wstrząśnięty moim stanem emocjonalnym, przytuli się i powie "kocham cię. nie
              płacz. wszystko będzie dobrze." I temu komuś wierzę.
              5. oraz wszystkie radości codziennego dnia
            • nata76 Re: Wasze radości 03.08.05, 15:51
              Ej ,dziewczyny podnosze stary wątek,bo....tak super piszecie. Łza sie kręci.
              Ojejku, jak ja Was wszystkięluvię, jak ja sie ciesze,ze jest to forum!!!!Zebym
              tylko zawsze dostęp do kompa miała. No i życzę nam,żebyśmy kiedyś zrobiły zlot
              forumowy i zeby wszystkie mamuski sie spotkały. Amen,amen,amen.....
              pozdrawiam,nata
    • aska1972 Re: Wasze radości 21.09.04, 11:17
      Moja największa radość, że mam tyle dzieci, że wszystkie są moje, kochane,
      najkochańsze na świecie. Najbardziej lubie nasze wspólne posiłki, patrzę sobie
      wtedy na nich, jak się cieszą, rozmawiają, opowiadają. Każde jest takie inne,
      każde daje inny rodzaj radości.
      Uwielbiam ich opowieści, np. mam dziewczyny, bliźniaczki i one zawsze opowiadają
      i co w szkole. Mam relację X 2. Niby to samo, ale widziane innymi oczyma.
      Poza tym to nie ma szans na nudę, cały czas coś gdzieś.... Faaaaaaaaaajnie jet smile
    • mama5plus Re: Wasze radości 22.09.04, 12:47
      Ah no i wyszlam na rasowa pesymistke bo zadebiutowalam na tym forum w watku o
      zmorach bodajze smile A nastepnie w tym o wyzuciu z zasad wink
      A myslalam ze taka optymistka ze mnie hihi. Ale na usprawiedliwienie dodam, ze
      zaczelam czytac od gory i te najbardziej popularne najpierw mi pod klawiature
      wpadly smile

      Jolu dzieci za wyciagniecie tego. Trzeba mu troche wiecej postow nabic.

      Ah, moje radosci...za z natury malo wylewna jestem to nie latwo mi przyjdzie
      sie tu rozkleci, ale dla idei wszystko smile. Bo inaczej odwiedzajacy pomysla, ze
      my takie utyrane, zagryzione przez zmory jestesmy big_grin Jakby ubytek mozgu juz nie
      wystarczyl wink

      radosci, prosze bardzo..
      Ostatnio sie wzruszylam gdy moje najstarsze dziecie mi miejsce przy kompie
      umoscilo. Rano sniadanie, wszystkich nakarmic, dogladnac.. Pozniej dzieci cos
      tam jak zwykle gdy sa na zwolnionych obrotach bo zoladek trawi a ja z kubkiem
      goracej herbatki wedruje do komputerowego na chwile relaksu i codzienny rytual
      sprawdzania poczty...` Mamus, wlasnie wszystko dla Ciebie przygotowalam` I tu
      gleboki dyg w stylu barokowym...no zaiste...fotel podsuniety, komp wlaczony,
      lampka tez...odkurzone(???)- ( tak mi sie wydawalo, ze odkurzacz slyszalam ale
      myslalam, ze juz od tej wrzawy mi w uszach szumi ;-P
      Oj, no wzruszylam sie smile
      Ale najbardziej kocham te ich wzajemne relacje. To jak starsze dbaja o mlodsze.
      Archie np najchetniej zasypia przytulony do Elli i glaskany przez nia po
      lepetynce. Czy gdy gdzies wychodzimy, bardzo pilnuja sie nawzajem. Trzymaja za
      rece. A juz szczegolnie ostatnio, od momentu gdy raz na zakupach bylismy
      swiadkami zaginiecia malego chlopczyka..panika i przerazliwy krzyk matki i
      starszego dziecka.
      Ale nawet bez tak traumatycznych przezyc bardzo sa `za soba`, bardzo sie
      kochaja (rhinox he he, juz wiesz skad sie ta opinia u ludzi bierze wink ),
      bardzo czuja ta solidarnosc rodzinna.
      To, ze z wlasnej inicjatywy roztaczaja nad soba wzajemnie opieke i nawet
      porywaja sie na zabiegi pielegnacyjne. Pamietam jak Ella reagowala niczym radar
      na placz Lily. Zanim jeszcze ja uslyszalam I natychmiast krzyczala: `mami lili
      kuain!` I wszystko musialam rzucac bo ciagnela mnie i sama zaczynala plakac.
      I ktora teraz idac do kuchni po jablko najpierw obdziela wszystkich, ktorzy sie
      tam przywlekli w slad za nia a nastepnie na widok pustego koszyka stwierdza: a
      to ja sie ... wody napije`

      Kiedy wlasnie teraz z takim zaangazowaniem przygotowuja miliony niespodzianek
      dla Ollie na jej dzisiejsze urodziny (wlasnie zostaly mi zaprezentowane
      papierowe kwiaty na patyku i padla propozycja, zeby Ollie polozyc na pare
      godzin do lozka gdzie sobie poczeka na te swoje niespodzianki )
      I gdy Matt wraca i kazde probuje swoj kawalek taty dorwac wsrod przekrzykiwania
      sie co kto zrobil, z kims sie poklocil, co narysowal, ile zjadl, o ktorej sie
      obudzil.....ciagna go do pokoju i wsrod salw smiechu i obszczekiwania psa
      przewracaja na dywan..

      te wszystkie szepty, niespodzianki, prezenciki dla mamy, codzienne kwiatki,
      bukieciki w kuchni i pod kompem wink...nic to, ze moje wypielegnowane (no bez
      przesady wink ) donice ogrodowe stanowia zaplecze dla najmlodszych wink,
      niezliczone laurki z okazja i bez okazji i slodkie `mamus! przygotujemy dla
      ciebie NIC`
      Bilety na przedstawienia, balety, koncerty, pokazy i wyscigi konne na ktorych
      jestesmy jedynymi widzami.
      Wlasnego autorstwa piosenki
      Poranne ciasne ale cieple lozko. Szczegolnie w zimowe poranki.
      Wszystkie smieszne powiedzonka pomnozone przez piec.
      Nasza kuchnia ktora jest nareszcie wymarzona, wymodlona przez pajdokracje.
      Odpowiednio duza by pomiescic wszystkich chetnych do pichcenia pomocnikow.
      Nasza wlasna tradycja, ktora powoli nabiera coraz wyrazistszych ksztaltow.
      No i duma tez mnie rozpiera. Gdy np na urodzinach babci wstaly w pewnym
      momencie, weszly na murek i trzymajac sie za rece odspiewaly Happy B-day i
      wlasna, przygotowana po drodze w busie piosenke dla babci. Pierwsze takie
      wystapienie w obecnosci szerokiej publiki (jakies 60-70 osob). W drodze co
      prawda wyrazaly obawy czy sie osmiela ale gdy przyszlo co do czego to bez
      zachety nawet sie obylosmile I przyznaje bezwstydnie, ze miodem na uszy byly
      szepty publicznosci stojacej przede mna (bo akurat wrocilam z lazienki z
      przebranym Archino) Itd itd Tyle mi sie narazie przypomina.
Pełna wersja