Ostatnio staram się dzieciakom jakos zorganizować ciekawie czas. Są wakacje, nie wyjechali jeszcze nigdzie.... moment zeby odwiedzić miejsca na które zazwyczaj nie ma czasu.
zauważyłam, że tam gdzie chcialam pójść (Centrum Naukowe Kopernik, Zoo....) są bilety rodzinne ale tylko dla max 4 osoby, w tym na przykład dwójka dorosłych. Tak sobie myslę, że to jest przejaw dyskryminacji. Dlaczego włąsciwie nie ma biletów rodzinnych w rzeczywistym wymiarze. Dlaczego rodzina 2+2 może sobie kupić preferencyjnie bilety a 2+3 już nie? I jeszcze tak sobie myslę, ze to może być na prawdę duże ograniczenie dla rodzin wilodzietnych w dostępie do różnych form spędzania czasu. I tak dochodzę do wniosku, że "tych wielodzietnych" konsekwentnie wyrzuca się poza nawias....... Jest mi przykro po prostu.
czy ktoś ma podobne spostrzeżenia? czy raczej powinnam odpocząć, zrelaksowac się i odpuścić sobie myśli w podobnym tonie

?