Dodaj do ulubionych

chciałam się przywitać

03.11.14, 08:56
Witajcie...Napiszę troszkie o sobie...mam 31 lat ( 32 rocznikowo) , dwie córeczki ( 10 i 6 lat) i...jestem w trzeciej ciazy.Szczerze nieplanowanej ( wpadka mimo antykoncepcji), początkowo nie chcianej ( głupie mysli o aborcji .)...Powoli oswajam sie i zaczynam się cieszyc z tego maluszka...Teraz gdy pierwszy szok minał i złe mysli ...chociaż jeszcze mam obawy jak to będzie ( zwłaszcza finansowo ciężko) ale z drugiej strony...starsze dzieci już na tyle "odchowane" że łatwiej powinno byc teraz.Kiedy ten maluszek przyjdzie na świat to córki będa miały 11 i 7 lat, duża różnica , już teraz starszą córkę uczę "opieki" nad młodszą np. odbiera młodszą ze szkoły itp.Już przygotowuję się psychicznie na komentarze rodziny ( mówiłam, że nie będzie kolejnego dziecka, ze się zabezpieczam), zwłaszcza na reakcje teściów z którymi mieszkamy...jeszcze pół roku temu teść mówił, że mamy dwoje i tyle powinno nam starczyć a ja powinnam isć do pracy ( z naciskiem na prace)....Cóż przezyję ich reakcje...Na szczęście kolezanka niedawno urodziła to bedę miała ciuszki po jej smyku na początek a reszta ( wózek, łóżeczko itp) kupywać będę z tzw. "becikowego" Los pisze różne scenariusze, ja miałam właśnie rozpocząć prace ( pierwszą od urodzenia dzieci) no ale teraz to nie realne.Jak wychodziłam za mąż to planowałam z mężem trójkę dzieciaków ale musieliśmy świadomie rezygnować , niestety maż nie zarabia nawet sredniej krajowej...Los zdecydował za nas, może to i lepiej bo pewnie celowo byśmy się nie zdecydowali a tak gdy ten maluszek zacznie chodzić do szkoły to najstarsza zacznie wkraczać w dorosłość.Praca musi jeszcze troszkie na mnie poczekać.A ja oswajam się z myślami i swoimi obawami , coraz lepiej mi to wychodzi ( zaczyna się pojawiać akceptacja i nawet radość ). To tyle o mnie, kończę pisanie, bo jak się rozpiszę to wyjdzie długi tekst ( czasami tak mam).Pozdrawiam wszystkie forumowe mamy
Obserwuj wątek
    • gepardzica_z_mlodymi Re: chciałam się przywitać 03.11.14, 10:27
      Gratuluję Ci trzeciego maluchasmile Domyślam się, jakie huśtawki przyszło Ci przeżyć ale wszystko powoli się ułoży. Do emerytury jeszcze zdążysz się napracować. Zdrowia i pogody ducha życzę.
    • mamaaniiasia Re: chciałam się przywitać 03.11.14, 13:21
      Ja też gratulujęsmile Głowa do góry wszystko się ułożysmile a komentarzami się nie przejmuj to wasze życie
      • luxnordynka Re: chciałam się przywitać 03.11.14, 13:58
        Gratuluję, będzie dobrze, zobaczyszsmile. Przeszłam podobne chwile a teraz jestem dumna z mojej rodziny i przekonana, że więcej dzieci, to najlepsze co mogło się nam w życiu przydarzyć. Mam nadzieję, że mąż będzie Cie wspierał przy teściachsmile.
        • nikaewa1982 Re: chciałam się przywitać 03.11.14, 15:46
          co do męza to nie jestem pewna...to raczej ja potrafię się "postawić" , cóż przyjął wiadomość o ciązy trudno ale zaczyna podobnie jak ja się oswajać...u mnie to na razie początek 7 tc. ( oby do końca 1 trymestru, bo mam za sobą juz poronienia)...mam nadzieje, że wszystko będzie ok. tym razem . Aha wózek też mam zapewniony od nowej sąsiadki ( mieszka niedaleko mnie od roku), która ma córcie i da mi za darmo wózek ....Będzie dobrze, niech tylko maleństwo zdrowo się rozwija ( cholernie się teraz boję straty , gdy już zdecydowałam o urodzeniu)...ech hormony mną ządzą....wachania nastrojów i dziwne smaki wink
      • nikaewa1982 Re: chciałam się przywitać 03.11.14, 15:53
        Niby nasze zycie ale problem polega na tym, że w pewien sposób jesteśmy zależni od teścia , bo on opłaca rachunki za dom ( pracuje za granica w sezonie na to) i oczekiwał, że teraz pójdę do pracy i zacznę zarabiać na ich i nasze rachunki ( mamy osobne mieszkania)...teściowa...pewnie powie, że celowo zaszłam aby nie ruszyć du...y do pracy ( nie lubi mnie bo żyję po swojemu i nie pozwalam jej rządzić sobą, mężem i dziećmi i się nie "spowiadam" ze wszystkich naszych decyzji a i dzieci wychowuję po swojemu)
        • goscinnie_ino Re: chciałam się przywitać 04.11.14, 11:33
          jeszcze dużo czasu przed Wami, na pewno wszyscy oswoją się z nową sytuacją, zwłaszcza, że masz za sobą już trudne przejścia, czyli myśl, że będzie trzeci bobas nie jest taka nowa.
          z teściami czy rodzicami bywa ciężko, to prawda, zwłaszcza, gdy w jakiś sposób jesteśmy od nich zależni. ale i to da się przeżyć, może czas pomyśleć jak zacząć żyć samodzielnie.
          • nikaewa1982 Re: chciałam się przywitać 04.11.14, 12:53
            Właśnie chcieliśmy zacząć samodzielne zycie, bez korzystania z pomocy innych , miałam iść do pracy ( mąż zarabia 1360 zł netto), ta ciąża wszystko przekreśla, dlatego myslałam o innych rozwiązaniach... niestety tu gdzie mieszkam( miasteczko 10 tys mieszkańców i 4 zakłady pracy, oprócz sklepów i dyskontów) ciężko jest o lepszą pracę dla meza, szczęśliwi ci co ja mają taką "wypłatę" jak my bo sa i niższe za 900 zł na umowach o dzieło ( większośc młodych juz wyjechało pozostali ci z rodzinami i brakiem możliwości wyjazdu) ,planowaliśmy i nic z tego...jak o tym myslę to tylko jestem zła , że zaszłam w ciaże ( mimo tabletek)może w większych miastach są inne mozliwosci, przedszkola, żłobki...ale nie u mnie, tu gdzie mieszkam nawet dzieci 5 letnie ( urodz. pod koniec roku 2008, więc we wrześniu miały 5 lat) poszły do szkoły bo za mało przedszkoli ( w klasie córki są 5, 6 i 7 latki)...staram się widziec jakies pozytywne strony tej ciazy( bardziej się cieszyc a nie tylko akceptować) ale ....jak zaczynam myśleć to zbyt wiele czynników mi na to nie pozwala...niby pieniądze szczęścia nie daja ale bez nich ciężko o "szczęście i spokojne zycie "U mnie właśnie rozpoczął się 8 tc.Moje wczesniejsze straty były ( 1-ciąża , druga zakończona porodem , znowu strata i kolejna zakończona), wtedy to była inna sytuacja bo miało być dwójkę urwisów ( trzecie miało pozostać w marzeniach ) a teraz nikt na to malenstwo nie będzie czekał ( oprócz mnie)ech lepiej skończe pisać i myśleć bo jakiegoś doła złapie. Pozdrawiam
            • verdana Re: chciałam się przywitać 04.11.14, 13:21
              Gratuluję, ale uważam, ze nie masz prawa narzekać na teścia. Jeśli to on płaci rachunki, a Twoje pójście do pracy miało go odciążyć, to nie jest tak, ze Twoja ciąża to nie jego sprawa. Jak najbardziej jego, bo nagle sie okazuje, że będzie musiał płacić kolejne lata, mimo, ze najwyraźniej już nie ma ochoty. Jego uwagi sa wiec całkowicie uzasadnione. To znaczy macie oczywiście prawo miec kolejne dziecko, ale jednocześnie w tym wypadku trudno zakładać, zę będziesz w domu - na koszt teściów - kolejne lata...
              Rzeczywiście, Wasza sytuacja jest trudna, ale teścia też i trzeba go przynajmniej zrozumieć.
              • nikaewa1982 Re: chciałam się przywitać 04.11.14, 15:43
                w żadnym momencie nie napisałam, że nie rozumiem a tylko, że się obawiam reakcji teścia i napisałam dlaczego...więc skoro uzasadniam dlaczego to wiem, ze mam powody do nie pokoju i rozumiem...
                • 77kunda Re: chciałam się przywitać 04.11.14, 15:54
                  to i ja dołączę. Marzyłam o trójce ale ze względów finansowych ( mąż sam utrzymuje nasza rodzinę, rodzice troszkę pomagają) i problemów dzieci nie decydowaliśmy się. A dziś zrobiłam test i dwie kreski.
                  Z jednej strony się ciesze ale z drugiej się boję bo lata nie te, kasy nie ma, pomocy nie będzie....
                  • nikaewa1982 Re: chciałam się przywitać 04.11.14, 16:13
                    77kunda......widzę, ze nie tylko ja mam teraz taką sytuacje....napisz co zamierzasz i jak sobie to wyobrazasz, bo ja wogóle ...pozdrawiam
                    • 77kunda Re: chciałam się przywitać 04.11.14, 16:21
                      chce urodzić i mam nadzieję że się uda.
                      Wiem że będzie ciężko pod względem finansowym ale mam nadzieję że dam radę i że jakoś wszystko się poukłada.
                • nikaewa1982 Re: chciałam się przywitać 04.11.14, 16:09
                  z drugiej strony ...pozostaje jedynie aborcja ( czy zabicie to mniejsze zło?) czuję , ze nie mam prawa usuwać tej ciazy , chociaż może są ku temu ważne powody, . Staram się sama jakoś zaakceptować fakt , że będę miała kolejne dziecko,abym póżniej umiała je pokochać , zebym nawet nieświadomie kiedyś nie odrzucała je jako niechciane....Najlepszą dla mnie sytuacja byłoby poronić , bo ani usunąć a i jak urodzę to bedzie żle....jestem w kropce.Teraz znowu zaczynam mysleć o aborcji ,dla mnie osobiście też byłoby lepiej bez tej ciąży, w końcu zaczełabym pracować a nie tylko "łapać" dorywczo zajęcia ,nikt by na mnie "krzywo "nie patrzał, sama bym odżyła przebywając więcej między ludżmi a nie tylko obracać się wokół domu, dzieci i szkoły. Tesć opłaca teraz wszystkie rachunki bo chce abyśmy my ( z mężem) kiedyś zajeli się nim , teściowa ( opieką nad nimi), rachunkami itd. gdy on zrezygnuje z pracy ( za granicą kilka miesięcy , w polsce też pracuje-to typ pracocholika), taka była umowa między nami jak zaczeliśmy mieszkać pod wspólnym dachem , dlatego tym bardziej teraz ciągnie mnie do pracy bo nie wiem, czy kiedyś gdy przyjdzie mi opiekować się teściami( wiem jak to wygląda, bo teściowa swoimi rodzicami się opiekowała też i musiała zrezygnować z pracy) będę mogła pracować, nie chciałabym swego zycia spędzić na opiece , teraz przy dzieciach , potem przy teściach . Tego się najbardziej boje, ciągłego "uwiązania" w domu, a mnie ciągnie do świata też . Równiez moja sytuacja finansowa byłaby lepsza, skończyłoby się życie od wypłaty do wypłaty z długopisem w ręku.....Muszę się jeszcze raz zastanowić czy faktycznie mniejszym złem byłoby urodzić...pozdrawiam
                  • 77kunda Re: chciałam się przywitać 04.11.14, 16:23
                    Dasz radę wiem że pierwszy to szok.
                    A nie możesz iść do pracy teraz?
                    • nikaewa1982 Re: chciałam się przywitać 04.11.14, 16:26
                      bedac w ciąży nie przejdę badań w medycynie pracy ( niezbędne do pracy z art, spożywczymi), tzn. przejdę ale wyjdzie, że jestem w ciąży i mnie nie zatrudnią
                      • 77kunda Re: chciałam się przywitać 04.11.14, 16:29
                        a może spróbuj pogadać z pracodawcą czy by się na jakiś okres nie zatrudnił
                        • nikaewa1982 Re: chciałam się przywitać 04.11.14, 16:36
                          porozmawiać moge ale wątpię bo tam gdzie chciałam iść wystrzegają się ciężarnych, bo 3 lata temu jedna dziewczyna zataiła ciążę i wylądowała w szpitalu - poroniła ( noszenie towaru na magazynie , dżwiganie przy odbiorze towaru) i pracodawca miał problemy, że ciężarnej kazał to robić, oraz był potępiany w naszej małej społeczności.
                          • 77kunda Re: chciałam się przywitać 04.11.14, 17:11
                            to w taki razie lepiej nie ryzykować.
                            A rodzina pomarudzi pomarudzi i tyle, zresztą jesteś młoda i po porodzie możesz iść do pracy
                            • nikaewa1982 Re: chciałam się przywitać 04.11.14, 18:19
                              Niby tak ale wtedy co zrobię z takim małym dzieckiem? starsze - jest możliwosć aby przebywały w świetlicy szkolnej do 15: 30 a potem starsza z młodszą ( starsza już odbiera młodszą i prowadzi do domu w ramach nauki) poszłyby do tesciowej ( te 2 godz. popilnowałaby ale nie dłużej, wiem bo już rozmawiałam o tym 3 tyg. temu), mąż po 17-tej wróciłby do domu a to maleństwo? żłobka brak, po wynajęciu niani , zapłaceniu jej ( doliczajac mleko modyf. , pieluchy itp.) nie wiele zostawało by z mojej pensji....Zresztą wczoraj doszły nowe powody, dla których nie powinnam teraz mieć kolejnego dziecka ( a zadbać o swoje zabezpieczenie finansowe, iść do pracy), ale tutaj o nich nie chce pisać. Dlatego żegnam sie z tym forum, bo ono nie bedzie dla mnie...Decyzja została podjęta przez rozum a nie serce.
                              • mali-nki Re: chciałam się przywitać 04.11.14, 19:14
                                stop!
                                A nie moglabys sie zwrocic do organizacji charytatywnych albo do urzedu o pomoc? Z pewnoscia sa takie w Waszej miejscowosci. Popros o pomoc finansowa i wsprarcie psychologiczne dla ciebie i dla meza. Nie jestescie pierwszymi i ostatnimi, ktorzy sa w takiej sytuacji i sa organizacje, ktore sa gotowe pomoc, tylko trzeba wyszukac gdzie to jest.
                                • luxnordynka Re: chciałam się przywitać 05.11.14, 08:04
                                  nie rób tego!!!
                                  • czarne-jagody Re: chciałam się przywitać 05.11.14, 08:09
                                    Nie rób tego, to dziecko juz jest, twoja malutka córeczka albo synek. Sytuacja moze sie poprawic za jakiś czas, a ty bedziesz to rozpamietywac do konca zycia bo widac że jestes wrazliwa osoba.
                                    • 77kunda Re: chciałam się przywitać 05.11.14, 09:13
                                      Nie rób tego, to dziecko już jest zobaczysz 3 lata zleca szybko dziecko pójdzie do przedszkola a ty do pracy.
                                      • lahna Re: chciałam się przywitać 05.11.14, 14:34
                                        Bardzo mnie poruszył ten wątek. Może głównie dlatego, że jestem sama w ciąży i nie wyobrażam sobie takiej decyzji, zupełnie... i aż mi się serce kroi jak pomyślę o tym niechcianym maluchu...

                                        Autorko wątku, jeśli jeszcze tu zaglądasz - zastanów się raz jeszcze, bo możliwe, że bedziesz tego żałować do końca życia - szczególnie, że - jak sama mówisz - nie jest to decyzja dyktowana sercem, a rozsądkiem. Po latach wyraźnie widać, że "rozsądek" nie zawsze podpowiada dobre wybory.
                                        Jest ci ciężko, to jasne, niestety przez internet nie mamy jak Ci realnie pomóc. Ale może spróbuj porozmawiać z psychologiem o tym, albo z jakąś zaufaną osobą. Często jak się jest słabym, zdołowanym, zrozpaczonym - dajemy się namówić otoczeniu na działania, których byc może nie podjęlibyśmy gdyby decyzja była w 100% nasza.
                                        Pomyśl, czego Ty chcesz tak naprawdę, czy nie znajdziesz w sobie siły, żeby o to walczyć?
                                        Czy jesteś w stanie żyć z taką decyzją? Patrzeć na swoje dzieci i mysleć, że mogło być jeszcze jedno, tak samo kochane?
                                        • nikaewa1982 Re: chciałam się przywitać 05.11.14, 19:21
                                          Dziecka już nie ma, nie usunełam ....poronienie w toku tak powiedział gin gdy do niego poszłam dzis po południu z krwawieniem, bardzo silnym krwawieniem....Natura wszystko rozwiazała, powinnam się cieszyć ale nie potrafię....Tak naprawdę nie potrafiłabym w żaden sposób sama przerwać tą ciążę , wiem, że mam za dużo uczuć w sobie, za bardzo sercem podchodze do zycia...ech nie mam ochoty pisac...dziękuję wam za odpisy, czytałam cały czas, uspokajały mnie i sprawiały, ze sama nie zazyłam tabletek ( leza od 2 dni), wiele razy byłam o krok ale nie potrafiłam , chociaz sama siebie przekonywałam,. że powinnam.Za dużo stresu, nerwów, brak apetytu i snu...to przez to to dziecie się nie utrzymało . Stresem nie było tylko ono, ale inne ważne dla mnie sprawy przez , które rozważałam aborcje, dziś ...nie jestem już z mężem, wyprowadziłam się na jakiś czas...( to sprawa o której nie chciałam tutaj pisać a przez nią miałam mętlik), mój mąż ma kochankie( tak w skrócie), dowiedziłam się nie dawno od niego, tę prawdę wyjawił na wieść , ze zamierzam urodzić, teraz zaczynam na nowo układać swoje zycie, co będzie nie wiem, czas pokaże nie zamierzam się śpieszyć z decyzjami, szkoda mi tylko naszych wspólnych lat ( 17)....może pokonamy ten zakręt na naszej drodze a moze każde z nas pójdzie inna....przez tą sprawę w duzej części ( bo druga sprawa to finanse)moje niepokoje, złe myśli i emocje. teraz jestem na wsi u siostry ( na szczęście dowozi swoje a teraz tez moje dzieci będzie dowozić do tej samej szkoły), muszę się uspokoić , wyciszyć przemyśeć swoje zycie . Dziękuję, że byliście ze mną w tak ciężkim dla mnie czasie, teraz opuszczam forum, kryje laptop i odcinam się od świata do czasu, aż będę na tyle silna aby na nowo jakoś żyć.
                                          • lahna Re: chciałam się przywitać 05.11.14, 22:44
                                            Bardzo Ci współczuję, trzymaj się jakoś...
                                            I musze powiedzieć, że jakąś taką ulgę poczułam, że nie usunęłaś... choć przecież i tak żal, że maluszek nie przeżył. Ale przynajmniej wiesz, że to natura, a nie będziesz mieć tej decyzji na sumieniu. Z tego, co piszesz, za tę śmierć jest odpowiedzialny Twój mąż, który zapewnił Ci takie "atrakcje". Co za drań (choć na usta cisną się mocniejsze słowa). Nie dziwię się, że było Ci bardzo ciężko, skoro on, który powinien Cię w tym wszystkim najbardziej wspierać, którego dziecko przecież miałaś w sobie - namawiał Cię na aborcję, a gdy nie chciałaś, rzucił "bombę" w postaci takich wieści.
                                            Bardzo dobrze, że zdecydowałaś się wyprowadzić, mam nadzieję, że się teraz wszystko ułoży - tak albo siak, ale najlepiej dla Ciebie. Trzymam kciuki.
    • poiana Re: chciałam się przywitać 07.11.14, 18:32
      Czyli siedzicie teściom na karku i radośnie się rozmnażacie? Nie dziwię się, że będą niezadowoleni. Ale zazdroszczę Wam niefrasobliwości w tym temacie. Seriosmile
      • nikaewa1982 Re: chciałam się przywitać 13.11.14, 01:40
        "radośnie się rozmnażacie" a znasz pojęcie ciąży nieplanowanej? wiesz może, że zabezpieczenie może zawieść? Ta ciąża zniszczyła wszystko, moje małżeństwo, życie, nie była planowana , myślałam o aborcji ale nie potrafiłabym...Za kilka lat teściowie by siedzieli mi na karku i miałabym im to wypominać? Skoro umawialiśmy się na takie a nie inne warunki naszego wspólnego mieszkania to raczej nie siedziałam im na karku ,warunki , które sami ( teściowie) nam zaproponowali.Zanim cokolwiek coś napiszesz poczytaj troche , wcześniej napisałam co i jak.Zresztą temat nieaktualny, nie ma i nie będzie już dziecka, nie ma już nic.
        • gepardzica_z_mlodymi Re: chciałam się przywitać 13.11.14, 10:22
          Nikaewa, jest coś: jesteś Ty, są Twoje córki! Nie zapominaj o tym! I nie bierz sobie do serca takich dołujących wpisów. Jesteś młoda, dużo przed Tobą i choć teraz nie wygląda to ciekawie, na pewno da się ułożyć. Daj sobie też czas na opłakanie tej sytuacji z nieudaną ciążą i zdradą. Najważniejsze byś znalazła wsparcie w kimś z najbliższego otoczenia. Trzymam kciuki.
    • basha Re: chciałam się przywitać 13.07.15, 19:49
      prosze moderatora o interwencję!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka