Dodaj do ulubionych

mieszkaniowe dylematy...

28.02.15, 22:15
Poproszę Was, kochane o rady odnośnie mieszkania.Mamy możliwość zamiany mieszkania na dom z dopłatą i byliśmy rozentuzjazmowani tym faktem, ale... emocje opadły, a nas dopadły wątpliwości...Bo hipoteka na wiele lat, bo koszty utrzymania, remontowania, palenie w piecu...Przeraża mnie to wszystko... Chyba muszę rozwinąć swoją listę minusów i plusów, pomóżcie, proszę, i te mieszkające w domach i te w blokach...
Obserwuj wątek
    • dzieciata.renata Re: mieszkaniowe dylematy... 01.03.15, 14:17
      A jakie macie obecnie mieszkanie, tzn. czy jest dla Was wystarczające na lata do przodu, czy i tak musicie/chcecie przeprowadzić się do większego? Jeśli przeprowadzka jest nieuniknioną perspektywą, dom jest lepszy niż mieszkanie, chyba że raty za niego byłyby dla Was dużo większym obciążeniem. Dobrze rozumiem, że teraz nie macie kredytu? Czy pracujecie oboje? W jakim wieku są dzieci, czy pomogą już coś w domu? Gdzie ten dom stoi, czy jest infrastruktura (sklepy, szkoła, przedszkole, przychodnia), jak z dojazdami, czy ma sąsiadów? Dom to przede wszystkim większa przestrzeń, własny ogród, własne obejście i brak sąsiadów. Inwestycje tak, ale robisz to na co i za tyle na ile Cię stać.
      • atwar1 Re: mieszkaniowe dylematy... 02.03.15, 19:16
        wszystko zalezy od tego jakie mieszkanie i jaki dom.
        Ja od roku mieszkam w domu- wcześniej zawsze w bloku. Na początku było mi ciężko się przestawić mimo że przeprowadziła się tylko kilka ulic dalej, w tej samej miejscowości. Najstarsza córka nadal ma nam za złe przeprowadzkę- na szczęście jest już na tyle duża że może sobie do koleżanek chodzić.
        Nasz dom mimo ze z rynku wtórnego jest w miarę nowy więc dobrze ocieplony, ogrzewanie gazowe, nie wymagał wielkich remontów. W takim wypadku miało to dla nas sens. Zwłaszcza, że po roku policzyłam średnie koszty utrzymania i wyszło tylko o 100 zł więcej niż czynsz za mieszkanie (stary blok więc czynsze wysokie były)
        Gdybym miałam zamieszkać w domu gdzie musze paliić w piecu (drewno,, węgiel itp), woda ciepła kończy się po 1 kąpieli, w domu jest zimno (po mieszkaniu w bloku byliśmy przyzwyczajeni do ciepełka) to wolałabym mieszkac w bloku. Tak samo gdybym musiała wyprowadzić się do innej miejscowości (dla starszych dzieci zmiana towarzystwa to duże przeżycie) czy gdzies na "zadupie"
        Jeśli jest fajne osiedle,, z normalnymi ludźmi i dobrą infrastrukturą to dla dzieci tez jest lepiej- u nas były 3 place zabaw, zawsze dużo dzieci do zabawy.
        Teraz jest inaczej ale tez już sie powoli przyzwyczajam. Na pewno fajnie jak dzieci latają cały dzień po dworze a ja mogę sobie w tym czasie coś w domu zrobić, obiad ugotować (ale to tez dopiero od pewnego wieku dziecka bo przeciez roczniaka samegow ogrodzie nie zostawisz)
        Duzym plusem domu jest łatwośc przechowywania rzeczy, ubrań, rowerków itp. Na wszystko mam miejsce. Zimą dzieci mają więcej przestrzeni do zabawy w domu (mniej są na dworze), mniej wchodzimy sobie w drogę, jest gdzie się wyciszyć jeśli ktoś ma potrzebę.
        Trudno Ci doradzać jak nie wiemy jakie mieszkanie macie teraz i na co mielibyście je konkretnie wymienić.
        • verdana Re: mieszkaniowe dylematy... 02.03.15, 20:28
          Palenie w piecach zajmuje wiele czasu, dom jest nierównomiernie ogrzany, kąpiel i zmywanie bywają problemem. Nigdy.
          • soa7 Re: mieszkaniowe dylematy... 02.03.15, 20:56
            Ja mogę wypowiedzieć się na temat różnicy między blokiem a domem, ale domem na wsi.
            W bloku jest wygoda, ciepła woda na zawołanie, kaloryfery ciepłe tuż po odkręceniu itd
            Ale z kolei brak przestrzeni, sąsiedzi i odgłosy z klatki schodowej, małe balkony...
            Dom ma wiele plusów, duże podwórko, przestrzeń, ogród, weranda, możliwość grilowania, cisza, świeże powietrze
            Ma również minusy np. palenie w piecu, pilnowanie, żeby nie wygasło, trzeba przynieść drzewo do kotłowni, a wcześniej je porąbać, kosić trawnik, dbać o ogród (chociaż to może być akurat plus bo ja uwielbiam to robić).
            Musisz przede wszystkim pomyśleć czy stawiasz na wygodę, czy będziesz mogła poświęcić swój czas na ogarnięcie domu smile
            • mila_b Re: mieszkaniowe dylematy... 02.03.15, 22:46
              Dzięki, dziewczyny. Dom jest w okolicy osiedla,na którym teraz mieszkamy,tak samo blisko szkoły dzieciaków, pracy męża (ja i tak dojeżdżam, więc nie ma to dla mnie znaczenia), dom wybudowany mniej-więcej wtedy, kiedy nasz blok, w latach dziewięćdziesiątych, więc nie taki znowu stary. Kredyt mielibyśmy płacić 300zł większy niż obecnie, więc argument to niewielki. Dla mnie najważniejsze na plus są trzy kwestie: ogromna przestrzeń do przechowywania (bardzo się z tym w bloku męczę), własny ogród (uwielbiam!) i możliwość posiadania jeszcze jednego dziecka, w obecnych warunkach to, niestety, niemożliwesad
              • mila_b Re: mieszkaniowe dylematy... 02.03.15, 22:49
                i ten ostatni argument pewnie zaważy na decyzji wink
              • mlodyniedowziecia Re: mieszkaniowe dylematy... 11.03.15, 14:05
                My - całe dzieciństwo w bloku, wspólne mieszkanie 2xkamienica, teraz dom.
                Dom jest droższy w utrzymaniu, idzie więcej wody, więcej prądu, gazu. Znacznie droższe są też remonty, a dom z lat 90-tych może ich już wymagać. W kwotach:
                - mieszkanie spółdzielcze - 62m2 czynsz 500 zł (w tym centralne), woda 80 zł (prysznic), prąd i gaz - po 100 zł = razem 780 zł
                - mieszkanie w kamienicy podobna powierzchnia - czynsz 150 zł (ale bez ogrzewania), prąd 500 zł (średnio w tym ogrzewanie elektryczne 300), woda 80 zł (prysznic), 50 zł śmieci = razem 780 zł,
                - dom 110 m2 - czynsz 0, ogrzewanie 400 zł (średnio gazowe), gaz 150 zł, prąd 200 zł, woda 150 zł (wanny, ogród), śmieci 50 zł = razem 950 zł.

                W dwudziestoletni dom bez przerwy coś wkładasz i to nie dlatego, że lubisz zmiany, ale bo musisz. Pada piec co - co najmniej kilka tysięcy, ocieplenie 20.000 zł (ściany, podobnie za piwnice). Dokupujesz meble, bo powierzchnia do zagospodarowania.
                Powinnaś mieć porządek w ogrodzie - kolejne koszty (chociaż i przyjemność).
                Śniadanie w ogrodzie o poranku (ja), kawa po południu (żona), bawiące się dzieci, basen, trampolina, miejsce na graty - bezcenne i nie do osiągnięcia w bloku.
          • alektyc Re: mieszkaniowe dylematy... 03.03.15, 09:17
            Piszesz o domach które nie widziały nowych technologi grzewczych stosowanych przynajmniej od lat 90tych.
    • alektyc Re: mieszkaniowe dylematy... 03.03.15, 08:49
      Ja całe życie mieszkałam na zadupiu i na studiach w dużym mieście się męczyłam, mąż całe życie w bloku i teraz nawet w okolice blokowisk nie chce iść.
      W domu pracy jest więcej jak już zostało to napisane (ogród, piec, więcej do sprzątania), ale z dziećmi +3 nie musisz na dworze być cały czas, możesz gotować obiad i oknem je obserwować. Możesz zaprosić gości ile chcesz i zrobić grilla, każde dziecko często ma swój pokój. Mimo że większa przestrzeń do sprzątania to łatwiej ogarnąć? i są chwile że w domu jest czysto i nie widać kartonów na szafie, góry prania na środku pokoju dziennego. Wszystko ma swoje miejsce. Życie sąsiedzkie jest dużo fajniejsze, mieszkając w bloku dwa lata nikogo z sąsiadów nie znałam, a teraz mam się do kogo odezwać. Ja z 3 dzieci nigdy nie zamienię z własnej woli domu na mieszkanie.
      • marina2 Re: mieszkaniowe dylematy... 03.03.15, 13:18
        Mila jak jest ocieplony dom? ile ma cm wełny/styropianu na dachu ile w ścianach?
        ważne ,żeby rozeznać jak jest zaizolowany od podłoża.jesli sie nie znasz popros budowlańca.
        dalej jaki piec? na co? jaka moc?
        rachunki sprzedający jest w stanie Ci pokazać?
        kominek jest ? lub inne alternatywne ogrzewanie?
        co widzisz trzeba byłoby zrobić/wyremontowac w domu?
        podłogówka?kaloryfery?
    • wisienka752 Re: mieszkaniowe dylematy... 03.03.15, 14:13
      teraz sa nowoczesne piece na eko groszek z podajnikiem gdzie nie musisz pieca wcale pilnować raz na jakis czas go oczyszczasz i cały czas masz ciepło no chyba że nie ma centralnego ogrzewania a piece kaflowe , ale nie sądzę. Ja osobiście zimą wolała bym mieszkac w bloku a na lato mieć działke rekreacyjną ale ja jestem leniwcem który nie lubi kosić trawy , grabić lisci itp. ( mieszkam w domku z podwórkiem) wiekszość tych czynności wykonuje mąż wink
      przestrzeń jest i dzieci swobodnie moga po podwórku ganiać ....
      • eps Re: mieszkaniowe dylematy... 03.03.15, 15:09
        my przenieśliśmy się z bloków do szeregowca i planujemy za 3 lata do doku wolnostojącego.
        Dla mnie zdecydowanie dom o ile nie jest na zadupiu totalnym gdzie jest problem z dojazdem i pracujesz jako taksówka dla dzieciaków.
        Co do ogrzewania to mamy piec z zasobnikiem i mąż raz na tydzień go czyści i wsypuje węgiel. Zajmuje mu to 2 godziny. Zimą nie ma większej różnicy jeśli chodzi o mieszkanie ale latem jest. Rozkładam dzieciakom basen, mamy trampolinę. Jak jest ciepło wywalam towarzystwo na podwórko, gdzie biegają do woli, babrzą się w błocie, piachu itd. Ja w tym czasie mogę na nich spoglądać i pracować/robić pranie/cokolwiek innego. Do tego mnóstwo miejsca na graty i zapasowe rzeczy. Co prawda my się ledwo mieścimy w tym naszym szeregowcu ale tylko dlatego że moja działalność gospodarcza trochę spuchła i zajęła dużo miejsca. Tak czy siak, przy niewielkiej różnicy w kosztach zdecydowanie wolę dom.
        • eva29 Re: mieszkaniowe dylematy... 05.03.15, 10:15
          Część, ja przeniosłem się do domu ok 20 km od bloku gdzie mamy mieszkanie 70 metrów wie nie małe ale zawsze chcieliśmy domek na wsi. Mamy mały domek Ale dla 3 miejsca full. dzieciaki nie chcą słyszeć o bloku. My ogrzewanie mamy na prąd czyli zamontowane mamy panele na podczpodczerwień na sufitach i tylko ustawiam jaką chce temp. Koszty ok 300 zła miesięcznie E za cały prąd łącznie z gotowaniem. Ja jestem zadowolona a dzieciaki jeszcze bardziej

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka