Tonę

07.02.05, 20:32
W stercie przedmiotów.Uświadomiłam to sobie wiele lat temu,kiedy usiłowałam
się spakować na obóz.Pełen plecak,myślałam,czy to wszystko naprawdę jest mi
potrzebne?No,ale to niby normalne,że z czasem gromadzi się w domu duża ilość
rzeczy,mniej lub bardziej potrzebnych.Tylko że w ciągu ostatnich kilku lat ta
powódź przedmiotów przybrała monstrualne rozmiary.Na każdym kroku natrętnie
pchają sie w ręce,krzyczą kup mnie! weź mnie!Są najczęściej tanie,plastikowe
i tandetne.Przychodzą do domu w niechcianych reklamach, i w chcianych
czasopismach. W jogurtach,jajkach-niespodzianka ch,w paczkach płatków
śniadaniowych,w postaci prezentów od babć i cioć.Wreszcie my sami ulegamy
pokusie,bo tanie,bo ładne,bo chwilowy odruch...Dziesiątki samochodzików,stosy
kubeczków,talerzyków i sztućców dla lalek,gumowe dinozaury,pierścionki za
złotówke z których wypadły oczka,koraliki i takie małe,plastikowe
kuleczki.Próbki kosmetyków,gąbki z siatki,nie pasujące na nikogo czapeczki
reklamowe,mazaki (czy ktoś pamięta,jaki to kiedyś był rarytas-żółty
mazak?),...Do tego gazety,wycinki z gazet,reklamowane książki,które często
okazują się nic nie wartym bełkotem...Można by wyrzucić,ale jak to
zrobić,jeśli jest się chomikiem?A jeśli to kółko od autka jeszcze się przyda?
A może znajdzie się pierścionek do tego oczka?A może zatemperujemy te kredki?
Zużyjemy próbkę kremu? Chyba muszę podjąc mocne postanowienie i
wyrzucać,wyrzucać...
Kasia
    • agnieszka35 Re: Tonę 07.02.05, 20:54
      Wyrzucać,stanowczo wyrzucać.Bo jak nie to w końcu wypłyniesz z własnego domu na
      stercie gratów.No może za wyjątkiem książek(oddać komuś,oddać bo najbliższej
      biblioteki,w najgorszym przypadku ułożyć pod osiedlowym śmietnikiem - dla
      ciebie bełkot a komuś może się podobać)kredek(faktycznie można zatemperować)i
      niepasujących do niczego czapeczek jeśli jeszcze jakieś dziecko do nich nie
      dorosło - jesli wyrzucisz pomarańczową czapeczkę,to za miesiąc dziecko dostanie
      pomaranczowy szaliczek i rękawiczki albo wręcz kurteczke z pomarańczowym
      wykończeniem.Wiem to z własnego doświadczenia.Próbki kosmetyków można
      wykorzystywać o ile nie masz alergii.Wszystko inne albo konsekwentnie wyrzucać
      albo w przypadku zabawek chować.Za miesiąc jak znalazł - dzieci w zalewie
      zabawek i tak nie pamietają co im się od tygodnia pałęta pod łóżkiem.Kółko od
      samochodzika się nieprzyda,a jeśli znajdziesz pierścionek to i tak nie od tego
      oczka.Ja od jakiegoś czasu wyrzucam i zauważyłam,że jakoś łatwiej mi się
      poruszać po własnej chałupie.Pozdrawiam.Agnieszka.
      • eleanorrigby Re: Tonę 07.02.05, 21:18
        Książek nie wyrzucę za nic.Kredki zatemperuję,tylko one chyba w środku
        połamane..ale może nie...Czapeczki za małe,ale jak będę mieć jeszcze jedno
        dziecko?Kosmetyki..no,przecież zużyję...Zabawki chowam od 10-ciu lat,no właśnie
        chowam,bo to kółeczko może jednak..był taki niebieski samochodzik i on jest
        gdzieś schowany...A mój mąż mówi, że z tych 4 zepsutych zapalarek do gazu da
        się zrobić jedną dobrą.Bo on też chomik...Oj,zginiemy marnie..na stercie gratów
        mówisz...święta racja
        Kasia
    • jola.wie Re: Tonę 07.02.05, 21:22
      Zdaję sobie sprawę, że twój post nie ma charakteru wołania o radę, raczej
      felietonu, i że sprawę utrudnia charaker chomika, ale... chyba wszyscy,
      zwłaszcza mający dzieci, mamy z tym problemem tonięcia mniej lub bardziej do
      czynienia...

      Próbki kremów należy weryfikować po dacie ważności. Jeśli kóraś jest otwarta, a
      przestałam jej używać i leży otwarta, wywalam bezlitośnie natknąwszy się na nią
      następnym razem. Jeśli mam coś, czego nie użyję - daję dalej - niech się ktoś
      inny męczy...wink. Kiedy tylko stwierdzę najmniejszą usterkę w dupereli która
      jest własnością dzieci - wywalam bezlitośnie. Mam krótką pamięć, zwłaszcza
      ostatnio, więc wiem, że boleć mnie będzie przez bardzo krótką chwilę smile)) A
      dzieci jeszcze krócej. Co jakiś czas sprawdzam, czy w duperelach czegoś nie
      brakuje - jakiejś części - stwierdziwszy braki - wywalam. Odczucia - j.w. Kiedy
      znajdę w domu coś, co nie wiem od czego jest, najpierw udaję się do ekspertów -
      dzieci - z zapytaniem co to jest? (kiedyś sama byłam takim ekspertem, ale mózg
      już jak ser szwajcarski...) Jeśli nie są w stanie odpowiedzieć na to pytanie -
      wywalam. Być może kiedyś w ręce wpadnie mi rzecz, której będzie brakować tej
      właśnie części, ale pewnie zidentyfikuję ja jako rzecz z brakiem i ... wywalę.
      Jeśli nie można za nic się z czymś rozstać, np. z kolekcją z płatków
      śniadaniowych, zawsze można je spakować do woreczka (byle w komplecie) i usunąć
      z oczu, np. do piwnicy, czy na strych - może będzie to kiedyś dużo warte, na
      pewno będzie wiele radości jak to dorosłe już dzieci po latach znajdą.
      Gazety wartościowe (czasopisma) składać w roczniki, z reszty wycinać rzeczy
      przydatne (np. przepisy kulinarne) ale koniecznie NATYCHMIAST pakować je w
      odpowiednie segregatory, jeśli nie opłaca nam się zakładać nowego segregatora
      to znak, że wycinek nalezy.... wywalić! Gazety "historyczne" przechowywać!
      Książki, jakie by nie były, należy zachować, może zmieni nam się gust...
      Kredki zatemperować, te o długości poniżej 4 cm wywalać! I tak nie da się ich
      wygodnie uchwycić...
      Sposobem na czapeczki i inne tekstylia jest niewywabialne ich polamienie, np.
      długopisem - wtedy nie żal wywalić. Albo nalezy takich koszulek i czapeczek
      używać przy remontach - zabrudzenia budowlane należą do najtrwalszych!

      Tego się nauczyłam, nie bez bólu, po okresie chomikowania.

      Oczywiście myląca moze być pozorna rozpacz dzieci w trakcie "czystki" np, ale
      po pierwsze: takie akcje należy robic pod ich nieobecność (gwarantuję, ze
      niczego nie zauważą!), a po drugie: można zrobic prosty test: spakować część
      nawet "najgorętszych" zabawek w worki i usunąc z pola widzenia. Po ok. pół
      roku, o ile dzieci sobie nie przypomną, a gwarantuję, ze nie, można
      je "zlikwidować". Ja osobiście przeprowadziłam to powyższe nie raz, a parę
      miesięcy temu zrobiłam test jeszcze bardziej drastyczny: zgarnęłam do jednej
      torby WSZYSTKO co syn miał na biurku z poleceniem, ze ma to posprzątać.
      Widocznie pojęcie to okazało się dla niego zbyt dużą abstrakcją, bo cała ta
      torba stoi do dziś dnia nietknięta: znaczy, ze nic stamtąd nie było mu
      potrzebne! Może warto taki eksperyment zrobić z samym sobą?
      • agnieszka35 Re: Tonę 07.02.05, 21:35
        Jola ma w dużej mierze świętą rację.A tak apropo zabawek zbieranych od 10 lat
        to albo dać dzieciom do zabawy niech wreszcie zniszczą na dobre,albo jeśli
        zbierane z myślą o kolejnym dziecku,to przejżeć wybrać te które tobie się
        podobają najbardziej(w końcu ty je będziesz musiała oglądać)albo te którymi
        starsze najchetniej się bawiły(jest szansa,że najmłodsze też).Resztę bez
        pardonu wywalić.Od razu okaże się,że przy trzech torbach a nie siedmiu miejsca
        jest więcej.Trzymaj się i dryfuj szczęśliwie.A mężowi daj tydzień,jak zrobi tę
        jedną zapalniczkę to super,jak nie zrobi to nie zrobi już nigdy,awtedy sprawa
        prosta.
        • eleanorrigby Re: Tonę 07.02.05, 21:43
          Pisałam trochę z przymróżeniem oka,ale w sumie sprawa jest poważna i dotyczy
          nie tylko zabawek czy ubranek ,ale ogólnie dostępności towarów i wpychania tych
          towarów klientom jako tzw.prezentów czy reklamówek.
          Rady się przydadzą,a właściwie to wsparcie moralne,bo przecież wiem,co powinnam
          zrobić...Mam kilka toreb z odłożonymi rzeczami,także swoimi,i właściwie to
          głupie,że jakoś nie mogę się z nimi rozstać.Najtrudniejsze wydawało mi się
          wyrzucanie rzeczy dzieci,bo one czasem coś znajdują i mówią "o,właśnie tego
          szukałem",ale może zrobię tak jak Jola- skoro jej się udało...
          No i czasopisma-tu wiem,że po prostu kupuję ich za dużo,bo i tak nie przetrawię
          tej całej informacji,nawet tylko z mojej dziedziny.Trudno,czas dorosnąć do
          zmiany...żegnaj,chomiczku
          Kasia
          • mama_kasia Re: Tonę 07.02.05, 21:55
            Jak ja Ciebie rozumiem; właśnie dzisiaj była akcja wywalania
            rzeczy z pokoju córek. Niestety, pod jej obecność. Jestem na
            etapie, że wszystko (!), czym się nie bawią albo jest wybrakowane
            trafiło do wielkiej siatki. Co z tym zrobię, jeszcze nie wiem.
            Jutro ciąg dalszy czystki wink Mam zamiar dać to mężowi do
            utylizacji wink, ale obawiam się, że większość z tych rzeczy
            pozostanie w domu, tylko trafi na szafę. Pod łóżko chyba nie,
            bo tam już pełno.
            Niestety brakuje mi odwagi, aby to z domu po prostu wynieść sad
    • aa17 Re: Tonę 07.02.05, 22:13
      ja wyrzucam, ale te rzeczy się mnożą....
      • jola.wie Re: Tonę 08.02.05, 00:09
        Kasiu, masz rację, że te rzeczy wpychają się nam bez pardonu do naszego życia.
        Zewsząd. Ja jako załączniki do gazet mile widziane akceptuję filmy na dvd,
        reszta od zakupu gazety (!)mnie raczej odstręcza, załączniki do gazet
        dzieciowych, cóż "zło" konieczne wink, płatki śniadaniowe staram się kupowac
        właśnie te bez załącznika (za plecami dzieci kiedy nie widzą i nie zawsze mi
        się udaje), a w hpiermarkecie, kiedy ręce same się wyciągają wink wyćwiczyłam się
        tak, że wystarczy, że wyobrażę sobie tę rzecz u mnie w domu (a raczej jej sobie
        właśnie nie wyobrażę!) i to bardzo pomaga. Kiedyś nie umiałam wyjść np. z Ikei
        z pustymi rękami - teraz mogę! Bo jeszcze więcej niż chomika jest we mnie
        nietolerancji dla przeładowanej przestrzeni - może dlatego, ze jesteśmy
        alergikami i MUSIMY mieć w miarę pusto i łatwo do sprzatania.

        Ale przysżło mi coś do głowy: zbierać co bardziej wartościowe rzeczy i chronić
        (nie zniszczyć i nie zużyć), a w okresie świątecznym wykorzystać w
        tzw. "loterii prezentów" (forumowa koleżanka bornholmka zdradziła nam zasady
        tej gry i u mnie w święta bożego narodzenia świetnie wyszło!). Nawet zestaw
        zbieranych przez cały rok próbek kosmetycznych byłby tu chyba atrakcyjnym i
        oryginalnym prezentem! smile)) Ja w każdym razie wrzuciłam (mam nadzieję, ze nie
        czyta tego ktos z uczestników) kilka takich własnie "ładnych i zupełnie
        niepotrzebnych" rzeczy, z którymi nie wiadomo było co zrobić.

        (nie jestem taka znowu doskonała, odkąd zbieram czasopisma z wykrojami nie
        umiem się z nimi rozstać...smile)), podobnie jak z włóczkami i resztkami
        materiałów... - niektóre kojarzę jeszcze ze studenckich czasów.... zgroza...)
    • hongkonggabi Re: Tonę 08.02.05, 06:00

      Jedyną rzeczą z upłynnieniem której nie mam problemu są ciuchy – stosuje prosty
      test – jeżeli nie było noszone przez rok, lub jeżeli dzieci wyrosły
      (niezależnie czy ładne czy nie) – oddaję. Robię taki przegląd dwa razy do roku
      i stosuję też zasadę jedna szafa na łepka, jedna i pół dla mnie, na wszystkie
      rzeczy zimowe i letnie. Jeżeli się nie mieści to znaczy, że mamy za dużo i
      trzeba oddać. Z zabawkami też nie jest źle. Dzieci same decydują co im jest już
      niepotrzebne.

      Książki wszystkie trzymamy. Gazety i czasopima idą na makulaturę. Przepisów
      nigdy nie wycinam, choć mnie kusi, muszę jednak najpierw przerobić choć kilka z
      książek kucharskich. Do tego momentu taka wycinanka nie ma szansy realizacji.

      Moją zmorą są te niepotrzebne rzeczy których z jakiegokolwiek powodu SZKODA
      WYRZUCIĆ, A NIE MOŻNA ODDAĆ. W tej kategorii prowadzą buty, stary sprzęt
      elektroniczny i wszelkiego rodzaju gadżety. Mój problem z butami ma chyba
      podłoże psychologiczne (dotkliwe braki w dzieciństwie), dlatego, zwłaszcza te
      mało zniszczone trudno mi wyrzucać. Zepsuty sprzęt elektroniczny i zegarki – od
      lat czekają na serwis i nowe baterie. Różnego rodzaju paskudełka, zwłaszcza te,
      które dostałam w prezencie od najbliższej rodziny – chowam po kątach. Puste
      ramki czekają aż zrobię dodatkowe odbitki ulubionych zdjęć. Dekoracje
      bożonarodzeniowe – plątają się pod nogami do lata zanim w końcu wszystkie
      trafiają na kilka miesięcy zasłużonego odpoczynku we właściwym pudle.

      Ile to życia się traci na sortowanie tych wszystkich śmieci! W ciągu 10 lat
      mieszkaliśmy w 5 różnych miejscach. Po każdej przeprowadzce ten sam horror
      rozpakowywania się. Czasem mija ponad rok zanim rozpakuję ostatnie pudła. Im
      więcej czasu mija tym robota mniej wdzięczna, bo wiem, że wyciągam z nich
      rzeczy, bez których świetnie możemy się obyć!
      • wiga1968 Re: Tonę 08.02.05, 09:21
        Nie przebijecie chyba z chomikowaniem mojej sąsiadki, która ma jeszcze rzeczy
        sprzed powstania warszawskiego, a są to farby artystyczne (no i wiele innych
        drobnych, nieużytecznych rzeczy). Ja także lubię coś odłożyć, bo może mi się
        przyda, jednak przed chomikowaniem chroni mnie przykład wspomnianej sąsiadki.
        Ona zbiera dosłownie wszystko, nawet papierki od cukierków, bo mogą się kiedyś
        przydać, więc w domu ma tylko ok. pół metra wolnego miejsca(ścieżka pośrodku).
        Ta pani jest artystką i to wszystko ma być jej potrzebne do prac, tyle, że
        ciągle tylko mówi, że coś będzie robić, a efekty są znikome.
        Ja zazwyczaj, przy okazji większych porządków sprawdzam, czy coś, co miało się
        niby przydać rzeczywiście się przydało. Jeżeli nie, ląduje w koszu. Podobnie w
        pokoju dzieci, tyle, że raczej pod ich nieobecność. Zazwyczaj nie
        zauważają "straty". Czasopism raczej nie kupuję, więc nie mam problemu z
        dołączonymi próbkami, a gazety "dzieciowe" - jest kilka różnych tytułów, w
        których piszą raczej o tym samym, więc wybieram z takim prezentem, który
        faktycznie przyda się. Zazwyczaj są to bajki na DVD. W dużych sklepach
        bierzemy ze sobą listę tego, co jest potrzebne i raczej trzymamy się tej listy,
        (lub ilości gotówki w portfelu ).
        Honkonggabi pisze, że nie potrafi pozbyć się butów. Wiem, że nie jest to
        artykuł, który powinno się komus oddawać, ale u nas wiele razy korzystaliśmy i
        nadal korzystamy z butów, które od kogoś dostaliśmy, choć nie wszystkie
        nadawały się do noszenia. Starsi raczej wolą nowe buty, ale dla wszystkich
        młodszych dzieci niemożliwością (finansową) byłoby kupienie nowych butów.
        Dlatego, mimo wszystko, oddaj komuś i buty. Na pewno niedaleko znajdzie się
        jakaś rodzina, która ucieszy się z "nowych" butów i nie będzie odczuwać braków,
        jak ty w dzieciństwie. Ty będziesz miała więcej porządku, a komuś sprawisz
        radość.
        • akve Re: Tonę 08.02.05, 17:09
          Szczytem chomikowania była pewna starsza pani,która poznaliśmy kilkanaście lat
          temu w Londynie.Wyemigrowała podczas wojny i chyba miłość do ojczyzny kazała
          jej gromadzić wszystko z Polską związane lub z Polski przywiezione.
          W jej mieszkaniu też była wąska ścieżka przez korytarz.Wszystkie meble,
          kredensy,komody i szafeczki były misterie utkane przez miejsze lub większe
          przedmioty,smieci, karteczki.Przechodząć korytarzem do kuchni czy łazienki
          lubiłam się zatrzymywać i ogladać.Trzeba było uważać ,zeby czegoś nie ruszyć,bo
          konstrukcja mogla runąć i to byłaby katastrofa.
          Czego tam nie było?!
          Moje zainteresowanie wzbudziłam pamiętam tubka po paście do zębów chyba z lat
          50-tych ,z wizerunkiem kobiety w czepku ,uśmiechającej się zachęcająco.Moze to
          nie było polskie?
          Puszki , puszeczki, słoiki ,słoiczki,kartki ,karteluszki...
          Trudno spamietac i opisać.Panował tam pólmrok i lekki smrodek.Dobrze,ze byliśmy
          tam tylko kilka dni smile
          Kasiu, uważaj ,zebyś tak nie skończyła wink))))
          • eleanorrigby Re: Tonę 08.02.05, 17:31
            Rany,niezła perspektywa!Na razie nie jest ze mną aż tak źle,ale kto wie co
            będzie jak się zestarzeję!Dlatego już przystąpiłam do zmiany światopoglądu i
            uzbierałam trochę części zabawek do wyrzucenia.Gorzej,że śmieciarka przyjeżdża
            do nas co 2 tygodnie a to dostatecznie długo,żeby się rozmyślić.No nic,może się
            uda.
            Kasia
            • agnieszka35 Re: Tonę 09.02.05, 10:26
              Kasiu wrzuć do śmietnika i przysyp odpadkami kuchennymi luzem.Do tego dodaj
              rozbite jajeczko.Jak się pięknie zaśmiardnie to nawet jak się rozmyślisz to już
              nie wyciągniesz.Może to trochę drastyczne ale wiesz o co chodzi.U nmie na
              szczęście śmietnik zbiorczy a nie prywatny więc jak już coś wrzucę to
              przepadło.Moja sześciolatka jedzie z babcią na ferie w góry więc ja sobie w tym
              czasie zrobię porządeczek w jej zabawkach.Ciekawe kiedy uzbiera kolejną stertę
              ukochanych śmieci?Pozdrowionka.Agnieszka.
Pełna wersja