mam pytanie

11.02.05, 12:36
witam
chcialabym was o coś zapytać, mam dwójkę dzieci dwie córki, marzy mi się
jeszcze chociaż synek no i pewnie bedzie bo nie wiemy z mężem co to jest
antykoncepcjasmile i kochamy dzieci. Ale ostatnio zaczęłam się zastanawiać.
dzieci wymagają na prawdę 110% naszej uwagi naszego czasu, czy nigdy nie
przychodzi Wam do głowy, że moze lepiej było porzestać na 2 3 ? miałybyście
więcej czsu dla siebie, mniej trosk, czy nigdy nie myslicie, ze było by
łatwiej, ze to jednak za dużo, czy nigdy nie macie doła, nie myslicie"nie mam
już siły, po co mi to było?'" nie wiem czy to odpowiedzialne jeśli zdecyduję
się na następne dziecko. A jak to znoszą wasze ciała, czy nie czujecie się po
kilku ciążach zniszczone, zmęczone za grupe albo coś innego, często sie
zastanawiam, chciałabym decyzję o następnym dziecku podjąć całkiem swiadomie
i troszkę się boję, jestem jedynakiem i zawsze mażyłam o dużej włoskiej
wesołej rozkrzyczanej rodzinie, o więzi między moimi dzieckim, której ja
nigdy z nikim nie mmiałam, mój mąz też jest jedynakiem, kiedy urodziłam drugą
córkę nikt się nie cieszył, mama i teściowa martwią się i lamentują,
najbliższa rodzina ma nas za wariatów, bo do tego dochodzą psy, koty i takie
tam, zaczynam się czuć jakby coś ze mną było nie tak, jakbym nie miała prawa
mieć następnych dzieci, jakby to był nie ten kierynek, czemu wszyscy mnie
żałują, tak mnie to wkurza (mam 27 lat)
pozdrawiam
    • andaba Re: mam pytanie 11.02.05, 13:02
      Opinią rodziny nie należy się przejmować, chyba, ze jest się od niej zależnym,
      wtedy to trochę inna sprawa. Ale jezeli jesteście samowystarczalni, to nie ma
      problemu.
      Odpowiadając na Twoje podstawowe pytanie - nie nie zaluję nigdy... Za to często
      z zachwytem patrze, jaką mam wspaniała dzieciarnię, choc niezbyt liczną, ale
      może to jeszcze nie koniec.
      Oczywiście, ze nie mam dla kazdego tyle czasu, ile mialabym przy jednym czy
      dwojgu, ale tez oni sami ten czas sobie wypełniają jezeli jestem zajęta. W
      duzej rodzinie paradoksalnie mama jest mniej potrzebna w każdej chwili, bo z
      siostrą można zagrać w grzybki, brat zatemperuje kredki, siostra zrobi picie, a
      z bratem można pograc w piłkę. Jedynak o wszystkie te rzeczy nudzi matkę...
      Jezeli chodzi o moje cialo - no cóż, najszczuplejsza nie jestem, ale jest
      wiele kobiet bezdzietnych grubszych ode mnie, więc niekoniecznie tu tkwi
      problem, a zdrowa jestem, nawet zęby mam zupelnie zdrowe.
      Zmęczona również bywam, ale kto nie bywa... A bodziec w postaci głodnych dzieci
      wspaniale działa na próby lenistwa, co ja uważam za zaletę.

      Pozdrawiam.
      • agnieszka35 Re: mam pytanie 11.02.05, 21:28
        Jeżeli problem tylko w akceptacji rodziny to uważam,że to żaden problem.Musicie
        tylko być oboje z mężem pewni,że chcecie mieć kolejne baby.Rodzinie należy po
        prostu powiedzieć,że chcecie mieć kolejnego dzidziusia i wyrazić nadzieję że
        będą się cieszyć razem z wami.Oczywiście jak napisała andaba warunkiem jest że
        jesteście niezależni.Miłość do dzieci pomnaża się wraz z kolejnym dzieckiem i
        jest jej coraz więcej.Co do tego czasu to dzieci zajmują się sobą
        nawzajem.Początkowo razem się bawią potem zaczynają sobie pomagać.Kiedy
        podrosną zaczynają pomagać mamie i jakoś to leci.Oczywiście,mama wielokrotna ma
        mniej czasu dla siebie,ale wynagradza jej to autentyczna radość z posiadania
        swojej gromadki.A co do tego czsu to to zabieganieto też nie do końca prawda.Ja
        mając troje małych dzieci(dwoje w przedszkolu i jedno na początku podstawówki)
        skończyłam studium pielęgniarskie ze średnią 4,9 i zrobiłam dyplom na 5.Teraz
        mając czworo dzieci(gimnazjum,podstawówka i przedszkole)skończyłam studia
        licencjackie na AM ze średnią 4,7 i również dyplom na 5.Teraz robię studia
        magisterskie.Dzieci nie są zaniedbane,obiad codziennie na stole,dom czysty i w
        miarę posprzątany a mąż też nie uciekł.Dzieciaki są bardziej samodzielne i
        opiekuńcze wobec siebie niż rówieśnicy,ale to uważam za plus.A poza tym w
        dzisiejszym paskudnym świecie dobrze mieć na kogo liczyć(a na kogo jeśli nie na
        siostrę lub brata?)A jeśli chodzi o ciało to jest tyle środków pielęgnacyjnych
        że można sobie jakoś poradzić.Jeśli naprawdę chcesz to nie ma się nad czym
        zastanawiać.Pozdrawiam.Agnieszka.
    • mama5plus Re: mam pytanie 12.02.05, 16:04
      Coz moge dodac. Podpisze sie pod poprzedniczkami chyba smile
      A..jesli chodzi o czas to uwazam, ze jestem o niebo lepiej
      zorganizowana przy piatce dzieci niz kiedykolwiek bylam
      przy jednym czy dwojce. I teraz gdy dzieci sa juz nieco starsze
      ( acz przedzial wiekowy 2-7 lat wiec znowu nie takie dorosle)
      mam naprawde sporo tego czasu dla siebie, rowniez mamy czas
      jako malzenstwo choc nie korzystamy z niczyjej pomocy plus
      mamy specyficzna sytuacje o tyle, ze sami uczymy dzieci w domu.
      Paradoksalnie, moze wlasnie dzieki temu dzieci sa bardzo samodzielne
      w temacie zdobywania wiedzy i nastawione entuzjastycznie wiec ida jak burza
      i nie trzeba im stac nad glowa by odrobily lekcje czy czegos nowego sie
      nauczyly.
      Na zdrowie rowniez nie narzekam. Jedno przeziebienie rocznie to nie powod
      do narzekan przeciez wink
      Na figure moglabym pewnie popsioczyc,
      ale ja nie z tych co przywiazuja wage do `szczegolow` wink))
      Grunt dla mnie to zdrowe odzywianie i dobre samopoczucie.
      Opinii rodziny w ogole nie uwzgledniamy i mysle,
      ze dzieki takiemu naszemu nastawieniu zaniechali wszelkich prob
      komentowania. Zreszta od samego poczatku malzenstwa
      `uprzedzalismy lojalnie` wink o naszych planach przy czym maz z powazna mina
      przepowiadal tuzin wiec teraz pewnie zacieraja rece bo jestesmy dopiero na
      dobrej drodze do polmetka tongue_outP
      Kolejna szostka musialaby sie rodzic systematycznie co rok bysmy mieli szanse
      wyrobic sie z planem wink)


      • eleanorrigby Re: mam pytanie 12.02.05, 18:33
        Mama5plus,napisz proszę,jak Ci się udało załatwić tą naukę w domu,ja uczyłam
        Asię do 6 lat,a Kubę do 8.5,ale były z tym duże formalne kłopoty,mimo,że ustawa
        dopuszcza taką możliwość.
        Kasia
        • rhynox Re: mam pytanie 12.02.05, 21:09
          rzadko ostatnio bywam, bo wróciłam do pracy (buuuu), ale napiszę krótko. Mam na
          razie jedno dziecko i cały czas za czymś gonię, wciąż brak mi czasu...
          teoretycznie gdybym miała czas poswiecony dziecku pomnożyć razy 6 doszłabym do
          wniosku, że mamy szóstki to chyba żyją w innej czasoprzestrzeni. tymczasem
          pamiętam (pisałam tu juz, ze pochodzę z rodziny z 5 dzieci) doskonale moją mame
          siedzaca nad książką, czytajaca gazety itd. a mysmy w tym czasie nie siedzieli
          ze ściśniętymi brzuszkami z głopu. moja mama przy naszej piątce zrobiła chyba z
          trzy fakultety (już się pogubiłam - nie ściemniam) a figure ma lepszą ode mnie
          (do hipopotamów nie należę)...
          a jeśli chodzi o przemnożenie miłości na wszystkie dzieci to jest to proste
          matematyczne równanie - nieskończoność pomnożona przez jakąkolwiek liczbę (czy
          to 1 czy 15) daje nieskończoność...
          • jola.wie Re: mam pytanie 13.02.05, 12:46
            Wiesz, ja może niekoniecznie na temat, ale kiedy czytam coś takiego, jak
            napisałaś:
            "zawsze mażyłam o dużej włoskiej
            wesołej rozkrzyczanej rodzinie, o więzi między moimi dzieckim, której ja
            nigdy z nikim nie mmiałam, mój mąz też jest jedynakiem, kiedy urodziłam drugą
            córkę nikt się nie cieszył, mama i teściowa martwią się i lamentują,
            najbliższa rodzina ma nas za wariatów"
            to musze powiedzieć, że chyba by mi serce pękło, gdyby nasze własne matki się z
            dzieci nie cieszyły. Obie uważają dzieco za absolutnie największą wartość i na
            wieść o trzeciej naszej ciąży moja mama oszalała ze szczęścia (jest taka
            bardziej ekspresyjna) a teściowej oczy zmokły ze wzruszenia, choć moment na
            dziecko u nas nie był najlepszy; nie wiem, co bym zrobiła, gdybym się spotkała
            z taką reakcją jak ty...
            Współczuję ci.
            • jol5.po Re: mam pytanie 14.02.05, 20:03
              Magdalenki - mi też sę smutno zrobiło, kiedy przeczytała o stosunku Twojej rodziny do kolejnych dziecisad(
              wiesz, zdarzyło się juz pare razy, że na forum pisały osoby z podobnym pytaniem jak Ty. Ta swiadoma decyzja o nowym dzidziusi, jeszcze do tego kolejnym, to jest jednak wyzwanie (jeszcze w dzisiajeszym świecie, jeszcze tam gdzie znajomi mają to najczęscie 2+1 lub 2+2, a do tego rodzina nieprzychylna) - to często trudna sprawa. Wklejam Ci link Kiny74, która miała podobne wątpliwiości jak Ty, moze odpowiedzi cos Ci podpowiedzą.
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16714&w=19755826&v=2&s=0
              Zdarzyło mi sie kilka razy usłyszeć przy którymś dziecku jakiś niemiły komentarz z ust bliskiej osoby (babcia bądź jeszcze dalej - prababcia), mam wrażenie, ze to było całkiem nieumyslne, ale jednak mnie dotkneło, pamietam to do dzis.
              Trzymaj się, życzę Ci satysfakcji z rodzinnego zycia, nawet pomimo nastawienia starszego pokolenia. Powoli to Twoja rodzina bedzie tym najwazniejszym ogniwem w Waszym rodzinnym łańcuchu - tym co nadaje charakter Waszej rodzinie w szerokim pojęciu. Możesz przekazac marzenie o wielkiej włoskiej rodzinie jako nową tradycję - taką, która zacznie się od twojego pokolenia - Wszystko przed Tobą (i Twoim mężemwink. Pozdrawiam Jola
          • praktycznyprzewodnik Re: mam pytanie 16.02.05, 12:38
            Zrobiłam :
            1. Kursy katechetyczne ( z dwójka)
            2. DALF ( z czworka)

            Wróciłam do pracy i pracujac:

            3. Studia Podyplomowe ( z piatka)
            4. Studia Licencjackie "z innej bajeczki"(j.w.)
            5. Studia magisterskie ( j.w.)

            Nikt nam nie pomagał (ni tesciowa,ni mama, ni szwagierka)

            Mysle, zeby jeszcze cos zrobic i móc uczyc nie dwoch ale trzech przedmiotow.
            Jeszcze 1o lat pracy zawodowej mnie czeka, ło matko !



            Zapewniam ze w domu miałam posprzatane ZAWSZE. Było nawet o wiele czysciej niz
            teraz, gdy maz juz nie pracuje i zajmuje sie gotowaniem i całoksztaltem.

            Po prostu w miare jak przybywa dzieci przestajemy byc nadopiekuncze i
            nadaktywne. Dajemy dzieciom pozyc, nie zyjemy "za nie", nie wciskamy im
            rozrywek i zajec popoludniowych - szukaja sobie same i to z pozytkiem dla
            sprawy (najpierw obowiazek potem przyjemnosc !).

            No i wyrabiamy sobie wlasne zdanie - niezalezne od tego co akurat modne jest w
            czasopismach dla matek - na rozmaite tematy.

            I okazuje sie, ze najwazniejsze to pozbyc sie z domu owych czasopism i ksiazek
            dla matek. Dalej masa spraw "robi sie sama", a wychowawcze oddzialywanie
            stale zwiekszajacej sie grupy znaja ci, którym dane bylo byc harcerzami.
            Chodzi o konsumpcje bez zbednych kompleksów obiadów i kolacji skomponowanych
            przez dzieci (trzy pierwsze sa nieszczegolne nastepne nabieraja stylu !),
            cierpliwosc wobec poszukiwan w dziedzinie ubioru, kosmetyki i szkoly swoich
            marzen.

            • mama5plus Re: mam pytanie 16.02.05, 13:40
              praktycznyprzewodnik napisała:

              > Po prostu w miare jak przybywa dzieci przestajemy byc nadopiekuncze i
              > nadaktywne. Dajemy dzieciom pozyc, nie zyjemy "za nie", nie wciskamy im
              > rozrywek i zajec popoludniowych - szukaja sobie same i to z pozytkiem dla
              > sprawy (najpierw obowiazek potem przyjemnosc !).
              >
              > No i wyrabiamy sobie wlasne zdanie - niezalezne od tego co akurat modne jest
              w
              > czasopismach dla matek - na rozmaite tematy.
              (....)
              Dalej masa spraw "robi sie sama", a wychowawcze oddzialywanie
              > stale zwiekszajacej sie grupy znaja ci, którym dane bylo byc harcerzami.
              > Chodzi o konsumpcje bez zbednych kompleksów obiadów i kolacji skomponowanych
              > przez dzieci (trzy pierwsze sa nieszczegolne nastepne nabieraja stylu !),
              > cierpliwosc wobec poszukiwan w dziedzinie ubioru, kosmetyki i szkoly swoich
              > marzen.


              Lepiej bym tego nie ujela!



              > I okazuje sie, ze najwazniejsze to pozbyc sie z domu owych czasopism i
              ksiazek
              > dla matek.


              Na poczatku tej ciazy dostalam wraz z karta ciazy, roznymi ulotkami i
              poradnikami, numer pisemka `dla mlodej mamy`.
              Otworzylam i w miare przegladania zaczelo mnie na przemian i smieszyc i zbierac
              mi sie na mdlosci...
              Jakiez to wszystko infantylne, wystylizowane, sztuczne...nierzeczywiste(??)...
              straszne, ze karmi sie tym przyszle matki...rowniez wypowiedzi
              czytelniczek...trudno mi to nawet okreslic...naprawde ja TEZ?? bylam na tym
              etapie ????!!!! 8-OOO W kazdym razie pare lat temu (i co najmniej 4 ciaze
              temuwink) jakos latwiej mi bylo te pisemka strawic.
              Zawracanie glowy.wink
              • praktycznyprzewodnik Sprostowanie 19.02.05, 13:42
                Prawda jest, ze nie pomagal nam nikt z blizszej ni dalszej rodziny w takich
                sprawach jak opieka nad poloznica, spacerki z dziecmi,pilnowanie ich
                wieczorami, wozenie do lekarza i stanie (lata osiemdziesiate ) w długich
                kolejkach.

                Rodzina blizsza a tym bardziej dalsza nie pomagala nam takze finansowo.
                Blizsza z tej przyczyny, ze juz jej nie bylo i nie dane jej bylo cieszyc sie
                wnukami, a dalsza z sobie znanych tajemiczych przyczyn.

                Ale pomagali nam znajomi w Polsce i zza granicy.

                Pomoc w Polsce polegala na kupowaniu roznych rzeczy jak sie udalo kupic i
                proponowaniu zamiany na inne rzeczy, które kupilam ja i maż.

                Pomagaly nam siostry niepokalanki, do których chodzilam kiedys do liceum
                przysylajac nam paczki z ciuchami, zabawkami i artykulami papierniczymi i
                gospodarstwa domowego, ktore one z kolei dostawaly w transportach z Francji.

                W podobny sposob pomagali nam przyjaciele z Francji, znajomi rodziny u której
                kiedys, jeszcze jako panna, pracowalam jako au pair.

                Maz przypomina, ze pomagali nam takze zwiazkowcy z podziemnej solidarnosci.
    • aa47 :) 16.03.05, 12:52
      Mamy jedno dziecko, każdy się cieszył. Mam dopiero 20 lat mąż też. Tak
      naprawde myślimy żeby mieć 5 dzieci. Tylko jak rodzice rozmawiali o tym jak
      ludzie maja 5 dzieci to patologia że jest jedna baba.... ble ble ble żygać mi
      się chciało i zatkało ich jak powiedzialam to przygotujcie się. To oni nagle
      zmienili kierunek: żeby mieć tyle dzieci to wiesz ile trzeba mieć pieniedzy?
      trzeba im zapewnić jakiś start w życiu itd itp eh a gdzie oj bedziecie musieli
      mieć dużo cierpliwości miłości na 5 dzieci. Ja nie wiem co się porobiło z tym
      światem z tymi ludzmi. Tak tylko składam protes...
    • apsik1 Re: mam pytanie 16.03.05, 18:04
      mieć dzieci tzn dla mnie mieć je odpowiedzialnie i być za nie odpowiedzialnym.
      Mieć je świadomie i nie obarczać nimi kogokolwiek innego niż siebie i męża.
      Rodzeństwo zawsze może pomóc ale nie powinno przejmować roli rodziców. Nie
      chciałabym by moje dzieci kiedyś mi powiedziały, że ich koledzy czy koleżanki
      mogą robić to i tamto a ja nie bo w domu nie starcza na np.przedstawienia na
      które idą całą ktasą ze szkoły czy basen, nie wspominając o nauce języków czy
      jak dorosną o dodatkowych kursach. Nie chcę by kytoś mi kiedyś powiedział że
      oni do mnie dokładają z jakiś zasiłków czy innej pomocy państwa, O stronie
      ekonomicznej też trzeba pomyśleć zanim zdecydujemy się na kolejnego
      dzidziusia.Dzieciaki też chorują w okresie np. jesienno-zimowym a leki kosztują
      sporo.
      • grrrrw Re: mam pytanie 27.03.05, 18:26
        Myśle, ze odpowiedzialność za utryzmanie i wychowanie wiekszej gromadki, a
        swaidczenie komus pomocy i przyjmowanie jej to dwie zupenie rozne sprawy.

        Niemozliwe jest zycie bez wzajemnej zyczliwosci i pomocy.

        Rodzina wielodzietna, która przyjmuje pomoc od kogos, kto ja dobrowolnie
        swaidczy nie powinna czuc sie gorsza od takiej, która ograniczyla ilosc
        dzieci do ilosci uznawanej za odpowiednia i utrzymuje sie bez niczyjej pomocy.

        Poza tym, rodzina która pomoc przyjmuje niekoniecznie przyjmuje ja dlatego, ze
        bez niej nie dala by sobie rady.
        Po prostu z taka pomoca jest lzej, latwiej, mozna przeznaczyc pieniadze na cos
        wiecej niz tylko na to, co podstawowe.

        Jesli to jest wlasnie intencja osoby ofiarowujacej pomoc, nie widze problemu.

    • mamamalina Re: mam pytanie 05.04.05, 08:01
      Nie nigdy smile Nigdy nie żałowałam że jestem wielodzietna,no i dość młoda
      wielodzietna.Pozdawiam.
Pełna wersja