Dodaj do ulubionych

Samotnosc, samotnosc, samotnosc ....

23.01.05, 05:51
Jak nauczyc sie z nia zyc?
Wyjechalam z Polski dwa lata temu. Nie mam tutaj nikogo...rodziny, meza,
znajomych, przyjaciol )))) Podejmowalam wielokrotne( !!!! ) proby
zaprzyjaznienia sie z kims ..wszystko sie nie udaje. Ludzie sa zamknieci, nie
wykazuja checi zawarcia blizszej znajomosci, wszystko ogranicza sie do
zdawkowej wymiany zdan. Oni potrafia zyc samotnie, nie maja takiej potrzeby
zawierania dodatkowych znajomosci (maja juz swoje grono, niechetnie widza w
nim kogos nowego). Ja nie potrafie ! Mecze sie, miotam, rozpaczliwie usiluje
kogos znalezc , brakuje mi bratniej duszy...
Kluby, kursy, spacery, wyjazdy, nic nie wnosza nowego w moje zycie. Ciagle
sama, sama , sama ....wszedzie poruszam sie sama ....
W Polsce nie mialam zadnych problemow z zawieraniem znajomosci; ciagle
otoczona ludzmi, znajomymi, przyjaciolmi. Czasami nawet musialam
przystopowac, bo brakowalo juz czasu. Tutaj - zwrot o 180 stopni . Czy blad
tkwi we mnie, czy poprostu jest to tutejsza normalna rzeczywistosc? Jezeli to
drugie, to jak sie przystosowac? Jak sie odnalezc ? Jak zmienic swoje zycie?
Gdzie zabiegac o przyjazn ????????
Ta frustracja wprowadza mnie w depresje, ponury nastroj, odbiera chec
wszytkiego ! Nie potrafie zyc sama dla siebie !!! Pomozcie prosze !!!
Obserwuj wątek
    • spongia Re: Samotnosc, samotnosc, samotnosc .... 23.01.05, 06:02
      bonnie388 skad jestes?
      ja mysle czasem tak samo jak Ty, ale potem mi przechodzi, bo co tam jezeli
      zawieranie przyjazni nie wychodzi bo po prostu inni sie do tego nie pala, to
      olac ich, w koncu ktos fajny i wartosciowy sie znajdzie, na sile sie pchac nie warto
      jak mozesz i nie masz jeszcze to zaadoptuj psiaka czy kota z nimi zawsze lepiej smile
      probowalas szukac wlasnie za posrednictwem takich forow? tzn rozmawiajac na
      jakies tematy jakos bardziej ludzie sie poznaja, czesto 'zaprzyjazniaja' z
      osobami z ktorymi na codzien moze i by nie zamienily slowa, tutaj tez latwiej
      wyrazic swoje mysli bo jak juz cos napiszesz, nacisniej te wyslij to hoooo leci
      i potem ktos zawsze na to kliknie, zobaczy, moze sie zainteresuje (najpewniej)
      z przypadkowymi osobami w codziennym swiecie czy sytuacjach w tych
      'naturalniejszych' (hehe, to chyba w przeszlosci, bo dla mnie te na forum sie
      wydaja jakos na rowni naturalne) okolicznosciach moze byc trudniej
      u mnie w szkole nikt poza jedna osoba pierwszego dnia nie zagadal do mnie, a ja
      wychodze z zalozenia ze nic nie mozna na sile, ze to bez sensu jest zeby to
      zawsze bylo ze to ja ciagne rozmowe, proponuje jakies wypady razem etc. jakby
      takie sie wpraszanie na sile, tez to czuje, dlatego przestalam sie przejmowac
      jak ma przyjsc to przyjdzie czy spotka sie taka osobe z ktora da sie zaprzyjaznic
      moze to sie wyda dla wielu dziwne i rzadko spotykane, ale w zyciu nie mialam
      przyjaciolki, kazda osoba nawet ta najblizsza, tzn nie z rodziny, byla kolezanka
      co najwyzej i nie krylam sie z tym, z taka najsuperejsza wink kolezanka, ktora
      wielu by uwazalo za moja przyjaciolke, zawsze mowilysmy sobie otwarcie ze
      jestesmy super kolezankami ale nie przyjaciolkami, bo naprawde nie wiemy jak to
      ma wygladac to bycie przyjaciolka czyjas, moze znaczenie slowa wtedy dla nas
      bylo jakies za bardzo niedostepne, czy wzniosle, czy w ogole jakby idealne i nie
      myslalysmy ze to da sie osiagnac
      teraz wiem ze moim przyjacielem jest moj narzeczony, takim naprawde, tym
      'idealnym' chociaz on sam idealny nie jest
      smile
      ok koniec moich lazienkowych wywodow - nie zbrzydzajcie sie, ale wlasnie z
      laptopem siedze w ustronnym miejscu gdzie jest spokoj cisza i moja druga
      przyjaciolka suka miska mi nie przeszkadza
      pa
      karolek
      • mulinka Re: Samotnosc, samotnosc, samotnosc .... 23.01.05, 06:12
        skad jestes?
        gdzie mieszkasz?
        moze jestesmy sasiadkami?

        na razie zapraszam do pisania
        pobadz tu z nami, na pewno troche sie posmiejesz
        troche powzruszasz
        mamy tu swoje towarzyskie zycie
        smile))

        wiesz, w Polsce masz mozliwosc poznawania duzej ilosci ludzi, a...tu zdarza
        sie, ze w okolicy jest kilka osob, ktore mowia tym samym jezykiem , co Ty
        ale...trafienie na kogos, kto odbiera na tej samej fali graniczy wprost z cudem

        na szczescie mamy komputery
        przy ich pomocy mozna znalezc nawet Meza (i to dobrego)
        wiec na pewno mozna tez szukac przyjaciol

        a na naszym forum, jesli tylko bedziesz miala chec z nami pisac, znajdziesz
        osoby, ktore Cie chetnie wysluchaja i usmiechna sie do Ciebie calkiem
        bezinteresownie
        jak ja teraz
        smile))))
        buziak!
      • bonnie388 Re: Samotnosc, samotnosc, samotnosc .... 23.01.05, 06:18
        Mieszkam w Australii. Kraj ladny, ale ludzie zyjacy w duzej izolacji.
        Odleglosci nie sprzyjaja znajomosciom. Polacy raczej wrodzy ..okropnosc ))))
        • bonnie388 Re: Samotnosc, samotnosc, samotnosc .... 23.01.05, 06:20
          Dziekuje !!! Bardzo brakuje mi rozmow, brakuje mi ludzi zyczliwych, brakuje mi
          tego wszystkiego co nazywa sie "social life". Moze tutaj znajde chociaz
          namiastke tego, czeka tak rozpaczliwie teraz szukam ))))
          • mulinka Re: Samotnosc, samotnosc, samotnosc .... 23.01.05, 06:31
            Kochanie,
            mamy na forum jedna Dziewczyne z Australii
            nie pamietam dokladnie, gdzie ona mieszka i...Australia dosc duza
            ale...nigdy nic nie wiadomo
            smile)
            w kazdym razie na pewno tu sie mozesz wygadac
            klopotem moze byc roznica czasu
            ale....tu jest co czytac
            mozesz odpisywac kazdej z nas
            a nastepnego dnia na pewno znajdziesz postu do Ciebie

            a skad sie tam wzielas?
            i co tam rocisz?
            smile))
            • mulinka Re: Samotnosc, samotnosc, samotnosc .... 23.01.05, 06:33
              nasza "Australijka" - Brookie
              jesli zaadresujesz do niej post, to na pewno sie odezwie
              ale...jak w naglowku, my tu wszystkie gadac lubimy
              • mulinka Re: Samotnosc, samotnosc, samotnosc .... 23.01.05, 06:36
                jesli mozesz i masz chec, to...
                napisz troszke o sobie
                (mozesz kliknac na gorny link i otworzy Ci sie watek)
                teraz...ide po malutku spac
                ale jutro wszystko przeczytam i pewnie nie tylko ja, ale i inne Dziewczyny
                napiszemy do Ciebie duuuuuuuuuuuuuuuuuzo smile))
                czy u Ciebie lato? i sa dojrzale pomidory?
                buziak!
    • aneta05 Re: Samotnosc, samotnosc, samotnosc .... 23.01.05, 06:48
      Bonnie,

      Wiem co czujesz poniewaz na poczatku mojego pobytu tutaj tez czulam sie
      strasznie samotna. Co prawda od razu mieszkalam z obecnym mezem, ale on
      wychodzil na cale dnie do pracy a mnie zostawal tylko telewizor (10 lat temu
      jeszcze nie slyszlam o internecie.) Z czasem sie polepszylo poniewaz poszlam na
      studia i tam spotkalam fajnych ludzi i dalej utrzymuje z nimi kontakt. Nie jest
      to tak liczne grono ludzi jakie mialam w Polsce, ale zawsze to cos. Faktem jest,
      ze poniewaz mieszkam w Nowym Yorku to dosyc latwo spotkac tu Polakow. Wydaj mi
      sie ze nie powinnas rezygnowac z dalszych poszukiwan, nie zamykaj sie w sobie a
      ktoregos dnia na pewno poznasz kogos wartosciowego. NA razie pisz tu bo my
      wszystkie chetnie Cie przygarniemy i wysluchamy.
      Dobranoc ze snieznego Nowego Yorku. Fajnie ze jutro mozna dlugo spac.
      • bonnie388 Re: Samotnosc, samotnosc, samotnosc .... 23.01.05, 07:53
        Chodzilam na kilka kursow tutaj. Poznalam ludzi, ale to tylko JA potem
        zabiegalam o utrzymanie znajomosci. Ja dzwonilam ciagle, ja opowiadalam, ja
        chcialam sie spotykac. Oni ciagle zajeci swoimi sprawami, ciagle mieli cos
        wazniejszego. Potem dalam sobie juz spokoj. Zniechecilam sie ...
    • abere8 Re: Samotnosc, samotnosc, samotnosc .... 23.01.05, 10:12
      Tak jak dziewczyny, zapraszam do nas na dluzej. To moze tylko
      namiastka "prawdziwego" zycia, ale jakze absorbujaca. Dla mnie to zreszta duza
      czesc mojego zycia towarzyskiego, bo jestem tu tylko z mezem i chociaz poznalam
      troche osob, to tak jak Ty mam wrazenie, ze kazdy jest zajety swoimi sprawami,
      a ja sie nie chce wciskac na sile miedzy wodke a zakaske smile No a tutaj sie
      swietnie bawie.

      Poza tym, jak sie tu u nas wciagniesz, to przestaniesz tak odczuwac brak
      przyjaciol, a wtedy akurat moze sie zdarzyc, ze poznasz kogos fajnego. To tak
      jak z czekaniem na milosc - jak ktos czyni rozmaite wysilki, zeby znalezc sobie
      druga polowke, to nic sie nie udaje, a jak tylko przestanie i zajmie sie czyms
      innym, to nagle zjawia sie jakis super osobnik do wziecia smile

      I na koniec jeszcze male pytanko, mam nadzieje, ze nie masz nic przeciwko
      odpowiedzi - co Cie tam wywialo do tej Australii? Bo tu wiekszosc z nas raczej
      za sercem na obczyzne zawedrowala, a Ty piszesz, ze nikogo tu nie masz.

      Pozdrawiam,
      sasiadka zza Morza Tasmanskiego smile

      PS. Oprocz Brookie zaglada tu do nas Agnieszka_syd - z Sydney - ale rzadko.
      • bonnie388 Re: Samotnosc, samotnosc, samotnosc .... 23.01.05, 11:16
        Zdecydowalam sie na przyjazd tutaj ze wzgledu na corke. Moje zycie w kraju bylo
        uporzadkowane i dobre, ale dla dzieci, mlodzierzy nie ma tam narazie
        przyszlosci.
        Chyba moge powiedziec z cala odpowiedzialnoscia, ze poswiecilam to co ja
        osiagnelam, na rzecz mojej corki. Moze to glupie, ale balam sie o nia, balam
        sie ze moze mi sie cos przytrafic i ona nie da tam sobie rady. (nie mam tam juz
        najblizszej rodziny, odeszli w ostatnim czasie)
        Wiem, ze tutaj jest bezpieczna, radzi sobie coraz lepiej, obserwuje to ..i to
        mnie cieszy.
        A ja ?...no coz...same juz wiecie jak to znosze ))))) Modle sie, aby miec sily
        przetrzymac i ... wytrzymac. Chcialabym kiedys powiedziec, ze to co zrobilam
        nie poszlo na marne. Chcialabym widziec kiedys usmiech i szczecie na twarzy
        mojego dziecka ...chcialabym wtedy poczuc sie szczesliwa )))) Potem moge juz
        odejsc ....
        Ale narazie musze poradzic sobie z ta okropna samotnoscia )))) MUSZE !!!!!!!!!
        • st0kro-tka Re: Samotnosc, samotnosc, samotnosc .... 23.01.05, 12:57
          czesc Bonnie, serdecznie cie witam na naszym milym forum! zobaczysz, ze piszac
          tutaj poczujesz sie, ze masz grono znajomych, ktorzy i doradza, i cie
          rozsmiesza, wysluchaja, usmiechna sie do ciebie a nawet beda swietowac twoje
          urodziny i inne okazje!

          po przyjezdzie do Londynu wszystko ukladalo sie pomyslnie, mialam dobrych
          znajomych, mialam ukochanego m., z ktorym bylam bardzo szczesliwa i w 100%
          pewna ze to 'TEN', z praca tez nie bylo najgorzej. Po kilku latach moi znajomi
          porozjezdzali sie (w wiekszosci byli to Polacy, ktorzy wrocili do Polski),
          znajomi m. byli dopoki malzenstwo nie upadlo i w pewnym momencie poczulam, ze
          jestem sama! wydawalo mi sie przez jakis czas, ze to ze mna cos nie tak, ze
          moze nie jestem towarzyska, ze to, lub tamto powoduje, ze nie moge znalezc
          bratniej duszy, ale potem uswiadomilam sobie, ze styl zycia w Londynie jest
          taki, ze ludzie przyjezdzaja tu sie dorobic, a nie zawierac przyjaznie. W pracy
          nie jest tak jak w Polsce, ze tworza sie przyjaznie, owszem, ma sie swoje grono
          lepszych znajomych, z ktorymi sie codziennie rozmawia, nawet zwierza, ale po
          pracy kazdy idzie we wlasna strone do swojego zycia. W Polsce nie pracowalam
          duzo, tylko rok, w szkole, ale od razu zaprzyjaznilam sie z trzema osobami, z
          ktorymi regularnie umawialismy sie na piwo, czy cokolwiek! w Polsce to jest
          normalne, tutaj nie. Rozmawialam z dziewczyna z Francji, mowila, ze tam w pracy
          jest jeszcze chlodniej, ludzie ida do pracy pracowac i nawet nie wypada sie z
          kims zaprzyjazniac!
          Ale mimo tych trudnosci uwierzylam, ze poznam bratnie dusze i poznalam ich juz
          kilka. Mam nadzieje poznac ich wiecej, ale spokojnie, nie na sile. czego i
          tobie zycze!
        • asia.sthm Re: Samotnosc, samotnosc, samotnosc .... 23.01.05, 13:25
          Bonnie, trzyma cie to juz dlugo, zebys nie popadla tylko w jakas glebsza
          depresje.
          Praktyczne rady zdaje sie juz ci nie sa potrzebne, pamietam twoj watek z
          wrzesnia i go odszukalam nawet.
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16726&w=15495413&a=15496999&v=2&wv.x=0
          Straszny smutek przebijal juz wtedy i nadal cierpisz.
          Nie zalamuj sie, w momentach kiedy najmniej czegos oczekujemy to cos wlasnie
          przychodzi. Sztuka polega na tym , zeby tego nie misnac, umiec to zauwazyc,
          skorzystac z okazji. Nie izoluj sie w zadnym wypadku od ludzi, nie poddawaj.

          Pozdrawiam cie serdecznie i bierz czesto udzial w naszych tu, nie zawsze
          powaznych, pogaduchach .
          smile)))))))
    • asica74 Re: Samotnosc, samotnosc, samotnosc .... 23.01.05, 13:16
      boni? czy ty przypadkiem juz nie opisywalas swej historii? Cos mi sie kolacze,
      ze pislalas wiele miesicy temu o swej histrorii, o tym ze wyjezdzasz dla corki,
      etc?

      Niemniej witam serdecznie! Boni, ja tylko chcialam powiedziec, bys nie
      zniecheccala sie tak szybko. Abere, to fajnie ujela: zajmij sie swoim zyciem,
      soba, a przyjaciel sie znajdzie!

      Sciskam na dzis! I na jutro!
    • semantics Re: Samotnosc, samotnosc, samotnosc .... 23.01.05, 14:45
      bonnie338,
      mam taka mame , ktora sie dla mnie poswieca, nic z tego dobrego nie wychodzi bo po jakims czasie ja
      mam swoje zajecia, zycie a ona nic i wtedy czuje ze nie ma nikogo, ze jest niepotrzebna.

      Bylam w Australii, wiem jak wyglada sytuacja z Polonia, ale na pewni jest tam rowniez ktos,
      nieonieczniePolak, ktory ma podobne uczucia do Twoich.
      Pisalas ze chodzilas na jakies kursy- opiszesz nam jakie? Jezykowe, hiobbistyczne?
      A moze byloby fajnie zajac sie czyms czego nie robilas jeszcze nigdy a chcialabys? typu malowanie albo
      lepienie garnkow. Na takie kursy zapisuja sie ludzie o mniej lub bardziej artystycznej duszy, wiec
      rowniez troche bardziej wrazliwi- moze tam spotkasz osobe z ktora bedzie mozna milo rozmawiac i
      sie spotykac?
      I absolutnie znajdz sobie cos co lubisz- czy to kwiatki w ogrodku przed domem, Brookie tez z Oz
      opisywala ze sosiadki zawsze zazdrosne o jej ladne kwiatki , az w koncu ktorejs zaniosla szczepki i
      okazalo sie ze tamta to bardzo ujelo i juz nie byla taka obca.

      3mam za Ciebie kciuki mocno! I pisz na forum, torszke wiecej, daj sie poznac, tu tez nisamowita
      koncentracja kochanych ludkow!
    • polomania77 Re: Samotnosc, samotnosc, samotnosc .... 23.01.05, 16:27
      witam ...hmm. ciekawe... ja tez mialem ten problem ... samotnosc ... wyjechalem
      do francji (w ciemno) i jakas tam prace znalazlem - mysle na poczatek moze
      byc ...ale tak mi samotnosc dokuczala...ze czesciej myslalem o powrocie ... i w
      koncu wrocilem do kraju.. hmm... pojechalbym za granice ...ale nie sam.. tylko
      z jakas (do jakiejs) kobiety(a) ..zeby razem dozyc do czegos .. a samemu to
      jakos sil mi brak... ;o( pozdrawiam serdecznie (gg2872452)
      • asia.sthm Re: Samotnosc, samotnosc, samotnosc .... 23.01.05, 17:54
        Ho,ho tego jeszcze nie bylo smile)))

        Witaj! Szczerze ci zycze, zeby sie jakas zyczliwa dusza odezwala na gadu gadu.
        Wierze, ze wczasach internetu mozliwosci poszerzaja sie automatycznie na caly
        swiat.
        Potrzymam te moje slawne kciuki i za twoja pomyslnosc Polomania smile)
    • basia553 Re: Samotnosc, samotnosc, samotnosc .... 24.01.05, 09:26
      przepraszam, ze sie wtracam. jestem wiele od was starsza i tutaj tylko
      na "goscinnych wystepach". Ale moze moja rada cos pomoze? Otöz po smierci meza
      bylam przez pare lat tutaj w Niemczech sama - z wyboru sama. Po 5 latach w
      ktörych udalo mi sie nawet zawrzec sporo milych znajomosci w röznych singel-
      klubach, dalam ogloszenie w yahoo, ze szukam kogos na wedröwki görskie
      (jezdzilam w ostatnich latach sama w Dolomity). No i napisal do mnie facet
      niemalze z sasiedztwa. z mojego ogloszenia nie wynikalo, ze pochodze z polski,
      dopiero jak zobaczyl w mojej odpowiedzi nadawce "basia" to sie zorientowal,
      skad ja jestem. bo tak sie sklada, ze i on jest z polski. przypadek? nie wiem,
      nie wierze, takich przypadköw jest w naszej historii wiele. nie bede o tym
      pisac, ale tylko krötko: po paru spotkaniach bylismy juz sobie bardzo bliscy.
      teraz mieszkamy od paru miesiecy razem i jestesmy oboje szczesliwi.
      opisalam ta historie aby was zachecic do szukania niekoniecznie partnera, ale
      moze choc znajomosci w internecie. wiem, ze w europie to latwiejsze jak w
      olbrzymiej australii, ale kto wie? moze to jest wlasnie wyjscie z samotnosci?
      pozdrawiam i zycze powodzenia.
      • bietka1 Re: Samotnosc, samotnosc, samotnosc .... 24.01.05, 13:44
        Bardzo interesujaca historia, az stalam sie bardzo ciekawa, jakie sa te inne przypadki...
        smile
    • bietka1 Re: Samotnosc, samotnosc, samotnosc .... 24.01.05, 13:51
      Bonnie, mysle, ze dobrze Cie rozumiem.
      Aczkolwiek, gdybym wiedziala, jak bede sie czula po usilnych probach poznania kogos, to
      wolalabym czuc sie tylko samotna, a nie jak wyplute ciastko. I nie zalowac kazdego
      wypowiedzianego slowa - jak to powiedziala Bibi.
      A teraz postanowilam dac sobie duzo czasu, polubic aktualna sytuacje i wpadac na forum smile

      Tobie rowniez zycze wszystkiego najlepszego i poprawy nastroju smile
      • basia553 Re: Samotnosc, samotnosc, samotnosc .... 24.01.05, 14:37
        jesli chodzi o mnie, to nie szukalam usilnie, wrecz przeciwnie: bylam
        zdecydowana jedynie znalezc towarzysza wycieczek görskich. Co mi möj Towarzysz
        Zycia obecnie ze smiechem wypomina. Moja droge przez yahoo nie polecalam dla
        znalezienia na sile partnera, ale dla znalezienia towarzystwa, bo o to latwiej.
        a na przykladach znajomych widze, ze im bardziej pröbuje sie znalezc partnera
        na sile, tym marniejsze wyniki.
        PS jednym z kolejnych "przypadköw" w mojej znajomosci jest to, ze urodzilismy
        sie tego samego dnia, choc nie tego samego roku. ze oboje przyjechalismy do
        Niemiec w styczniu, kiedy mielismy po 30 lat. Dalej nie bede wyliczac, ale
        musisz przyznac, ze to naprawde ciekawe..
        • mulinka Re: Samotnosc, samotnosc, samotnosc .... 24.01.05, 15:21
          Basiu!
          witam Cie serdecznie
          smile)))
          ja tez mam internetowego meza i...tez mamy urodziny tego samego dnia!
          to nie przypadek smile
          to przeznaczenie
          buziak!
          • asia.sthm Kawal prawie na temat. 24.01.05, 16:02
            Siedzą dwie myszki polne przy worku ziarna w stodole. Jedna mówi:

            - Wiesz, poznałam wczoraj superfaceta, jest taki przystojny,
            inteligentny, doskonale się dogadujemy, o, popatrz, mam jego zdjęcie.

            Druga mysz patrzy uważnie na zdjęcie:

            - Przecież to nietoperz!

            - A mówił, że jest pilotem!


            PS Prosze zauwazyc ,ze to nie byla znajomosc internetowa smile))))
          • bietka1 Re: Samotnosc, samotnosc, samotnosc .... 24.01.05, 20:52
            O rany, ale niesamowite...
            Wszystko jest niesamowite, te daty i mezowie z internetu...
            smile)
            Pozdrawiam

    • monie_pl Re: Samotnosc, samotnosc, samotnosc .... 24.01.05, 19:07
      Bonnie,

      1. Podjelas decyzje i to juz swiadczy o Twojej sile!
      2. Bycie samemu (nawet jesli mieszkasz z corka) powoduje, ze stajemy sie
      zamknieci w swojej skorupce, zeby przetrwac...mnie to dotyczylo bardzo
      3. Szukanie na sile nie pomoze, bo do przyjazni i milosci nikogo nie zmusisz
      4. Rozejszyj sie dookola, bo moze ktos byc tuz przed twoim nosem, ale go nie
      zauwazasz....tez samony(a) jak ty
      5. Dawanie nie jest najlepsza recepta na zycie, bo ludzie inni takze lubia
      dawac i trzeba to przyjmowac.... nawet jesli to jakas mala glupota...tez
      musialam sie tego nauczyc, bo nauczono mnie w domu bycia samowystarczalna, a
      nie tylko samodzielna!
      6. Ludzie lubia o sobie mowic i trzeba ich po prostu sluchac, zeby w pewnym
      momencie zaczeli potrzebowac porozmawiac z toba rowniez o tobie.
      7. Co z twoimi przyjaciolmi w Polsce? Czy wiesz co sie u nich dzieje? Czy
      wiedza to co ty wiesz o Australii? Ja nie wiem i pamietam, ze moj kolega
      przesylal mi opowiesci ze swoich podrozy w ramach informowania ludzi o
      ciekawych aspektach zycia na dalekim kontynencie!

      Podsumowujac: wychodz do ludzi, ale bez oczekiwan, bo wtedy jest latwiej
      nawiazac znajomosci...i ci co chca nawiazac znajomosc wykaza zainteresowanie!

      Pisz do nas o swojej Australii, a najlepiej zaloz blog, zebysmy mogly takze
      zdjecia poogladac!

      Pozdrawiam
      Monia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka