IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.05, 11:16
Janusz Korwin-Mikke

Te kilka tez piszę dosłownie w kilkanaście minut po śmierci JŚw. Jana Pawła
II. Piszę je na zimno, jako polityk, czy może: jako analityk i historiozof;
jako człowiek podlegający uczuciom piszę do bardziej popularnych czasopism.


A piszę - bo nie pisałem tego, dopóki żył śp. Karol Wojtyła.

Otóż: był On papieżem wyjątkowym. Do tej pory papieże oddziaływali mocą
autorytetu Kościoła, przemawiali w imieniu Boga, byli istotami tajemniczymi;
zwykły człowiek nie widział ich nigdy - chyba że miał wyjątkowe szczęście
albo był Włochem (zwłaszcza rzymianinem). Słowa papieży czytała (i często
krytykowała) tylko znająca łacinę szlachta (dziś: "inteligencja") - reszta po
prostu żywiła do papieży nabożną cześć (znów: z wyjątkiem Włochów - zwłaszcza
rzymian).

Jan Paweł II zmienił to wszystko. Miliardy widziały Go na ekranach, setki
milionów zobaczyły na żywo. Przemawiał w ich językach, dyskutował z nimi -
pozwalał nawet się oklaskiwać.

I osiągnął ogromny sukces - w sensie popularności. Widziały Go - i
oklaskiwały - tłumy. Wcale niewykluczone, że liczba ludzi na na jednym
spotkaniu z Nim na krakowskich Błoniach była większa niż liczba wszystkich
ludzi, którzy kiedykolwiek (do Piusa XII włącznie) widzieli jakiegokolwiek
żywego papieża!

Natomiast był to sukces pozorny. Nie był to sukces Kościoła
rzymskokatolickiego - lecz osobisty sukces Karola Wojtyły.

Jak słusznie ćwierć wieku temu zauważył p. Tomasz Gabiś, nasz publicysta we
wczesnych latach: "Jeśli wolno papieża oklaskiwać - to wolno i wygwizdać!".
Jeśli Następca Karola Wojtyły nie będzie miał tej samej charyzmy (a o to
niełatwo) - Kościół Wojujący zacznie się rozsypywać; jeśli charyzmę mieć
będzie, ale poglądy będzie miał odrobinę inne (mogę się np. założyć, że
znaczna większość katolików uważa, że Jan Paweł II był przeciwnikiem kary
śmierci!) - nastąpi rozpad Kościoła. (W tym przypadku wystarczy, że nowy
papież przeczyta dosłownie Katechizm!!)

Można, oczywiście, dyskutować: czy Wielka Schizma (a potem Reformacja) nie
były dla chrześcijaństwa korzystne (konkurencja jest lepsza od monopolu). To
kwestia subiektywnej oceny. Czy np. rozpad Kościoła rzymskokatolickiego -
zapoczątkowany przez Pawła VI wskutek zniesienia łaciny - sprzyjałby
ekumenizmowi czy przeciwnie? Kto to wie?

Przyszłość jest niewiadomą. Jedno jest pewne: wraz ze śmiercią Jana Pawła II
skończyła się pewna epoka. Wiele razy pisałem, że wiek XXI jeszcze się nie
był rozpoczął - brak przełomowego wydarzenia dzielącego go od nieszczęsnego,
przeklętego wieku XX. Być może tak jak wiek XIX datujemy od kongresu
wiedeńskiego w 1815 r., a wiek XX od 1914 r. (wybuch I wojny światowej) -
wiek XXI będzie w przyszłości datowany od dnia odejścia Jana Pawła II. Lub od
daty intronizacji Jego następcy.

Polacy, przejęci stanem zdrowia Jana Pawła II, nie zwrócili uwagi na
wypowiedź JEm. Józefa kardynała Ratzingera, prefekta Kongregacji Wiary
Świętej, który - prowadząc w Wielki Piątek procesję (pod hasłem "Zaprawdę,
powiadam wam: jeśli ziarno pszeniczne, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, samo
zostawa; lecz jeśli obumrze, wielki owoc przynosi" - Jan 12-24) - wybrał
Stację IX, by tak oto rozważać:

Co nam może powiedzieć trzeci upadek Jezusa pod Krzyżem? Rozważaliśmy ogólny
upadek człowieka - i odpadanie wielu chrześcijan od Chrystusa w bezbożny
sekularyzm. Czyż nie powinniśmy też pomyśleć, jak wiele cierpi Chrystus w
Swoim własnym Kościele? Jak często jest święty sakrament Jego Obecności
nadużywany, jak często musi wchodzić do próżnych i złych serc! ‡ Jak często
celebrujemy tylko siebie, nawet bez uświadomienia sobie, że On tam jest! Jak
często jest Słowo przekręcane i używane niewłaściwie? Jakże mało wiary stoi
za za tak wieloma teoriami, tak wieloma pustymi słowami! Ileż brudu jest w
Kościele - a nawet pomiędzy tymi, którzy, z uwagi na swe kapłaństwo, powinni
należeć całkiem do Niego! Ileż dumy, ileż samozadowolenia! Jakże mało
szacunku okazujemy Sakramentowi Pojednania - gdy On czeka na nas, gotów
podnieść nas, kiedykolwiek byśmy upadli! Wszystko to jest obecne w Jego
Pasji. Zdradzenie Go przez Jego uczniów, ich niegodne przyjmowanie Jego Ciała
i Krwi - jest z pewnością największym cierpieniem znoszonym przez
Odkupiciela; ono rozdziera Jego serce. Możemy tylko wołać doń z głębokości
serc naszych: Kyrie eleison - Panie, zbaw nas!

- i dalej modlił się:

Panie, Twój Kościół często wydaje się łodzią, która już ma zatonąć - łodzią
nabierającą wody ze wszystkich stron. Na Twoim polu widzimy więcej kąkolu niż
pszenicy. Upaćkana twarz i ubiór Twojego Kościoła wprawiają nas w
pomieszanie - ale to myśmy sami je ubrudzili! To my zdradzamy Ciebie raz za
razem, po wszystkich naszych próżnych słowach i wielkich gestach. Ulituj się
nad Swoim Kościołem; Adam upada również wewnątrz niego. Upadając, ściągamy
Cię do ziemi - a szatan raduje się, gdyż liczy, że nie zdołasz podnieść się z
upadku. Ma nadzieję, że przygięty do ziemi upadkiem Twojego Kościoła,
pozostaniesz zdruzgotany i obezwładniony. Ale Ty znów powstaniesz. Ty
wstałeś, podniosłeś się - i możesz także podnieść nas. Ratuj i uświęć Swój
Kościół. Uratuj i uświęć nas wszystkich.

*Aluzja do memo sprzed dziewięciu miesięcy, w którym Kardynał niemal wprost
zakazał udzielania Komunii wszystkim chrześcijanom, którzy opowiadają się za
aborcją i eutanazją - z czytelną aluzją do Jana Kerry’ego.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka