ciupazka 26.11.04, 21:26 ....i wszystko na bieżąco: www.nt.nowotarski.pl/ Zapraszamy! Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ciupazka Re: Strona Nowego Targu... 13.05.05, 12:58 Co u nos? Poziyrojcie tu: www.nt.nowotarski.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re: Strona Nowego Targu...o jednym z Was... 01.07.05, 21:14 Cytuję z Kuriera Lubelskiego co piszą o jednym z Was: MAGAZYN: Góral zapowiadacz STANISŁAW JASKUŁKA Z NOWEGO TARGU Przychodzi dziadek, gdzieś znad Buga, nie pamiętam, istna bida z nędzą i wciska mi w rękę flaszkę, że podzieli się ze mną piwkiem. – Ja bym panu całe postawił, ale pieniędzy nie mam, a pan, panie redaktorze (!), to tak potrafi zapowiedzieć, że od razu lepiej się gra. I dodaje: – Ja muszę panu powiedzieć, chociaż to trochę wstyd chłopu mówić, ale ja jestem pana uwielbiciel! I jak tu się po takim geście nie wzruszyć. Takie spotkania tylko dodają skrzydeł, żeby tu do Kazimierza wracać i wracać, i robić to, co już robię tyle lat – mówi Stanisław Jaskułka, jak zwykle ubrany w góralski strój i jak zwykle, na bok odstawiając swą aktorską profesję, posługując się czystą podhalańską gwarą, taką jak na prawdziwego górala przystało. Talizman prawdziwków Ktokolwiek przystanie w namiociku obok estrady Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu, przekona się, że w słowach Staszka nie ma krzty przesady. On tu nie jest Zenkiem Walencikiem z telewizyjnego tasiemca „Plebania”. On jest swój. Guru babć z zespołów śpiewaczych i dziadków z kapel, tych „prawdziwków”, jak mawia się na festiwalu, do których dołączają młodzi, równie Jaskułkę wielbiący. – Zapowies? – pytają. – Zapowiem! – obiecuje. I zrobi to tak, że nie tylko pełne miłości do folkloru serce rośnie. Poprawianie Jana Nepomucena Nie, nie świętego, tylko Jana Nepomucena Kamińskiego, autora „Zabobonu”, kontynuacji „Krakowiaków i górali”. Jaskułka indagowany na okoliczność, jak trafił na kazimierski festiwal wspomina: – Przez Teatr Osterwy. Kiedy skończyłem szkołę teatralną, myślałem, że się pożegnałem z góralszczyzną. Aż tu w 1974 r. zagrałem w Lublinie rolę Bryndasa, przywódcę górali w „Zabobonie”. Cały ten tekst był napisany mazurzącą pseudogwarą, jakimś wyobrażeniem gwary. Bolało mnie to i starałem się mówić jak góral, zaś w śpiewie, a było czym wtedy śpiewać – miałem trzy oktawy, opierać się na góralskim białym głosie. Po spektaklu przyszły jakieś panie. Spodobałem się im, komplementują mnie i mówią: – Pan tak pięknie imituje gwarę góralską! Najpierw się zdenerwowałem na takie potraktowanie mnie, górala, ale jak usłyszałem pytanie, czy dałbym radę poprowadzić Festiwal Kapel i Śpiewaków Ludowych, spuściłem z tonu. To były Krysia Chruszczewska i śp. Alicja Dolina z WDK, od kilku lat organizatorki festiwalu, ta druga także jego komisarz. Zupełnie zmiękłem, jak usłyszałem, że mam zapowiadać z Wandą Czubernatową, poetką góralską, która była jak na tamte czasy prawdziwą gwiazdą medialną. 32 lata w Kazimierzu – Przyjeżdżam więc do Kazimierza na kapele 32 lata i tylko w jednym roku tu nie byłem, bo wyjechałem do Szwecji. Szybko jednak wróciłem stopem do Ystad i do Wrocławia. To była miłość do Krysi, która nas w teatrze uczyła śpiewać i była akompaniatorką. Miłość wielka, chociaż koledzy nazywali mnie Ścigany, bo żadna kobita nie mogła mnie doścignąć. Dopadła mnie w czasie żółtaczki, więc się śmieli, że byłem ofiarą rocznej abstynencji. Jestem z miasta... Jaskułka pochodzi z Nowego Targu. Mówi, że jest z miasta i że jak się tak powie, to góralom wystarczy, wiedzą o co chodzi. Miasto, bo był magistrat i było więzienie. Z całego Podhala ludzie zjeżdżali do miasta załatwiać interesy albo ich przywożono, żeby zamknąć w więzieniu. Ale teatr się w Jaskułce obudził gdzie indziej. – Miałem w swojej „łacinnej” klasie w liceum pierepałki z panią od polskiego – zanurza się w jeszcze dawniejsze niż kazimierskie wspomnienia. – Bazgrałem jak kura pazurem, nie uczyłem się, a ona mi powiedziała, że będę recytował wiersz Broniewskiego „Do Anki”, na szczęście nie patriotyczny. Pomyślałem, że nie będę się wygłupiał, ale w końcu uległem. Widownia nawet się wzruszyła, pierwszy raz poczułem, jaka jest siła wypowiadanego słowa i co robi ze mną i z widownią. Uwierzyłem, że ta gwara, za którą ciotki polonistki mnie gnębiły, ta gwara mówiona do Podhalan daje rodzaj wtajemniczenia, komunikacji z nimi. Miałem dwie miłości – góralszczyznę i Melpomenę. Wybór drugiej mógł oznaczać rozstanie z pierwszą. Z gumownika do teatru Ale na krakowską PWST za pierwszym razem po maturze w 1966 r. się nie dostał. Otrzymał lekcję pokory w postaci pracy w laboratorium chemicznym w nowotarskim Kombinacie Skórzanym, popularnie zwanym gumownikiem, bo wytwarzał gumowe podeszwy do butów. Po zmianach nocnych kierowniczce brakowało 4,5 kg spirytusu, czyli 9 litrów! – Pojąłem, co znaczy zaprzyjaźnić się ze starszymi kolegami, to było pierwsze poznanie brutalności poranków – wspomina. Po studiach w 1971 r. pognało go do Koszalina, ale szukał innego, ambitniejszego teatru i już w następnym sezonie wylądował w Lublinie, gdzie w Osterwie teatr kreował Kazimierz Braun, wystawiając m.in. dramaty Różewicza. Jaskułka najlepiej wspomina rolę Jordana w „Komu bije dzwon” Hemingwaya i pracę z potęgą reżyserii Lidią Zamkow. I domki, i psie zaprzęgi – Koledzy zaczęli mnie namawiać, żebym przeniósł się do Warszawy, bo jedna firma na Bródnie stawia promocyjne domki kanadyjskie – ciągnie wspomnienia Jaskułka. – Za trzecim razem, zgodziłem się dla świętej zgody. Próbowałem grać w teatrze, ale rodziny nie mogłem wyżywić, więc 3 lata pracowałem w tej firmie. Potem okazało się, że przyjemne jest wrócić do zawodu, ale to już nigdy nie było związanie się z teatrem etatem – wyjaśnia. 11 lat temu zaproszono go do Zawoi pod Babią Górą, żeby poprowadził wyścigi psich zaprzęgów, chociaż – jak sam mówi – wiedzę na ich temat miał tylko z lektury Centkiewiczów i Londona i nie odróżniał psa husky od malamuta. – Przy 22-stopniowym mrozie zapowiadałem tylko w koszuli i serdaku, to mi wąsiska do sitka przymarzły i mówiłem, że jestem dzwonnik z Notre Dame, syćko mi zwoni i kolana, i zymby, i ta reszta – wspomina i dodaje: – Ale jak mi GOPR- owcy zaprzyjaźnieni przez niejeden kieliszek spirytusu (dygresja: – Tyle różnych rzeczy robię, a piję tylko przy okazji), dali garcek z arbatką, jak durkło we wnuku, to mi się od razu ciepło zrobiło pod czupryną i w pięty. We własnych portkach – W drugim roku występów w Kazimierzu zabrałem z domu w Nowym Targu własne portki, a góral – wyjaśnia Staszek – ma dwie pary portek, stare po ojcu do roboty i paradne do ślubu, które potem przechodzą na syna. Wziąłem ciupagę, kosulkę, kapelusik, tylko opasek miałem własny dopiero po 10 latach, bo wtedy kosztował 150 dolarów, więc 3-5 pensji. Jeżdżąc z Lubelską Estradą też korzystałem z tych bukowych portek, co to twarde jak buk. I dalej jestem zapowiadaczem. Pytają się mnie, jak to się panu nie znudzi? Najprostsza odpowiedź brzmi: Trzeba to lubić, lubić tych, co występują i tych, co słuchają. To podstawa. Jak ktoś tego nie lubi, nie ma co tu szukać. Dzięki festiwalom zostałem przy gwarze góralskiej i mogę powtarzać za Wandą Czubernat „Fcom mi Cie zabrać/ moja gwaro./ Fcom Cie podeptać/ ześ staro, brzyćko, niepotrzebno/ moja mowo”, ale już z pełną wiarą, że tak się nigdy nie stanie.Andrzej Molik STANISŁAW JASKUŁKA Urodził się w 1948 r. w Nowym Targu. Studia ukończył w PWST w Krakowie w 1971 r. Jego sceniczne kreacje wielokrotnie nagradzano, otrzymał m.in. Złotą Maskę – zapomnianą już nagrodę publiczności i krytyków lubelskich za rolę w „Niemcach” Kruczkowskiego w Teatrze Osterwy. Pracował z wieloma reżyserami teatralnymi: Lidią Zamkow, Kazimierzem Braunem, Mikołajem Grabowskim, Wojciechem Kępczyńskim, Helmutem Kajzarem, Bogdanem Hussakowskim. Ma za sobą wiele ról filmowych (debiut ekranowy w 19 Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re: Dbi Ziemi Nowotarskiej w Krakowie- program 26.08.05, 17:27 .. 28 sierpnia a Wy nic? To wydarzenie! forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=170&w=7689512&a=28228618 Odpowiedz Link Zgłoś
ciupazka Re: Gdzie poszaleć zimą na nartach? 18.11.05, 20:20 Białe szaleństwo Ci na to odpowie: www.nt.nowotarski.pl/index.php?id=11&rozdzial=Wyciągi Odpowiedz Link Zgłoś