Dodaj do ulubionych

..-->> karate kyokushin ...no, no ..no.!

27.12.05, 09:25
...cego to sie góralskie dziewcęta juz chyciyły...karate kyokushin
(wszystko w kategoriilekkiej) Pedzielibyście?

"Już 10 rok Ewa Pawlikowska (YMCA Kraków) to 3-krotna mistrzyni świata
(1997, 1998, 2003), 2-krotna wicemistrzyni świata (2001, 2005) i 5-krotna
mistrzyni Europy (1996, 2000, 2001, 2002, 2005) w karate kyokushin (wszystko
w kategorii lekkiej, do 55 kg). W tym roku nowotarżanka po raz kolejny
potwierdziła swą klasę. Najpierw została wicemistrzynią świata w Tokio, potem
mistrzynią Polski we Wrocławiu, a następnie mistrzynią Europy w Warnie.

W Tokio spotkał ją nie lada zaszczyt, gdyż została wybrana do złożenia
przysięgi - po japońsku! - w imieniu wszystkich uczestników. - Tekstu
kilkuzdaniowej przysięgi uczyłam się niezbyt długo. Najpierw uczyłam się
pojedynczych słów, potem całych zdań. Tremę miałam, ale jakoś mi poszło. Nie
musiałam sobie robić żadnej ściągi - żartuje Pawlikowska.

W finale przegrała z Rosjanką Jeleną Worobjową. - Była lepsza. Wygrała bez
dogrywki. Ja miałam trudniejszą drogę do finału, byłam porozbijana, bolały
mnie ręce i golenie, ona była mniej zmęczona. W półfinale wygrała z Hiszpanką
Zurine Eciolazą już po pół minucie. Trenowała przez trzy miesiące w Japonii.
Mnie na to nie było stać - zaznacza Pawlikowska.

Na ME wyjechała do Warny z nadziejami na piąty triumf w tych zawodach. I
osiągnęła go, w dodatku we wspaniałym stylu. W finale pokonała katowiczankę
Paulinę Pawlusek (z którą wygrała też w finale MP) przez przewagę techniczną
i została uznana za najlepszą zawodniczkę ME!

Na zakończenie sezonu ponownie poleciała do Tokio, tym razem, by stoczyć
pokazową walkę w ringu z aktualną mistrzynią Japonii Miyoko Kimurą.
Zakończyła się ona remisem.

Czym jest dla niej karate? - Warto je uprawiać. Daje ono sens życia, poczucie
bezpieczeństwa, wyrabia samodyscyplinę, kształtuje charakter. Podczas
treningu mogę się wyżyć - podkreśla. Nie potrafi wytłumaczyć, na czym polega
fenomen jej sportowej długowieczności. - Sama nie wiem, jak to robię, że tyle
już lat odnoszę sukcesy. Może to kwestia góralskiego charakteru, uporu...

Od września szkoli się w Wyższej Szkole Policji w Szczytnie. - Mam osiem
godzin zajęć dziennie. Uczę się wszystkiego, co musi wiedzieć policjantka,
zachowania w różnych sytuacjach. Kurs podstawowy trwa 47 tygodni - mówi. Swą
zawodową przyszłość chce związać właśnie z pracą w policji. W Szczytnie nadal
trenuje karate. Na sportową emeryturę jeszcze ma czas. (FIL)"

Strak be teroz po Zokopanym i Nowym Targu a Krakowie chodzić, hehe...



Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka