ekonomia a tradycja....

06.03.06, 15:28
W mądrzy ekonomiści głoszą szalenie rygorystyczne tezy. Święta są
nieekonomiczne, spotkania towarzyskie są nieekonomiczne, chrzciny
nieekonomiczne, komunia zaprzeczenie prawom rynku, wesele i ślub zakała dla
budżetu ....
No i tak czytam te mądre tezy i się zastanawiam jak mam żyć, żeby nie rujnując
stereotypów tradycjii być w zgodzie z ekonomią ....
    • ciupazka Re: ekonomia a tradycja.... 06.03.06, 15:32
      Niby dlo kogo to nieekonomiczne, dlo ekonomistów? To oni tacy ekonomiści jak
      z koziyj dooopy trąbka.
    • kolcenumberone Re: ekonomia a tradycja.... 06.03.06, 15:37
      czytając po raz pierwszy taki ekonomiczny wywód na onecie sądziłem, że się ktoś
      szaleju opił... Przecież cała gospodarka rusza dzięki temu ...ale potem
      pomyślałenm jak ekonomista... to same wydatki. Z ekonomicznego punktu widzenia
      bilans zysków i strat jest niewspólmierny i jest w tym racja, że budżet domowy
      zostaje mocno nadszarpnięty.
      • ciupazka Re: ekonomia a tradycja.... 06.03.06, 15:43
        To tyz na tyn przykłod w Kanadzie zaprosajom do knajpy, hale kozdy se płaci
        za sie i som sobie stawio, wedle stawu grobla i swojyj ekonomii Wyobrozos
        se to u nos??? Inkso sprawa, ze kie jest fest siumne góralskie wesele, a
        jesce uryktowane włosnym wkładem pracy, ba z uchowanom świnkom i cielęciem,
        to na nim przy ocepinak zarobiom, bajako. Wte wilk syty i owiecka cało.I
        tradycji stało sie zadość. Nobarzyj kostujom ceperskie wesela, fakt! Ni
        ma przeproś.
        • brookstar Re: ekonomia a tradycja.... 06.03.06, 16:15
          Ty mówisz o tych Kanadyjskich klasach niższych .... w kręgach wyzszych taki
          drobiazg jak zaproszenie kogoś do knajpy na obiad to w ogóle zwyczaj ... i wierz
          mi nie trzeba rusza c kieszenią, ale musi Cię być stać na rewanż.
          ... nie wychodziłam za mąż za górala ze wsi to nie wiem ... mam rodzinę na wsi .
          Każde wesele robione jest w knajpie ... moja znajoma mieszkająca na Podhalu ma
          problem z dostaniem pracy i zawsze mówi tak , przez tych cholernych górali moje
          dziecko nie będzie mogło wyść za mąż, ani się ożenić ... bo żeby opłacic ślub o
          weselu nie wspomnę to trzeba niestety mieć ...
    • metaxa_cool Re: ekonomia a tradycja.... 06.03.06, 16:37
      Fakt nie idą w parze. W tym rok świąt Wielkanocnych nie robie, bo mnie na nie
      niestać i tyle ...
    • brookstar Re: ekonomia a tradycja.... 06.03.06, 20:21
      coś trzeba wybra ć, albo ekonomię, albo tradycję ...jeśli jest inaczej to proszę
      mnie z błędu wyprowadzić
      • ciupazka Re: ekonomia a tradycja.... 07.03.06, 21:55
        Godzę jedno z drugim od lat , tylko trzeba chcie popracować nad oprawą
        wiąteczną. Barszcz juz kiszę, cebula nasadzona w skrzynkach na szczypior,
        owies za tydzień posieję albo rzezuszke i już zabieram się za porządki
        domowe, pranie, krochmalenie, maglowanie, mycie okien i tam takie inne roboty
        wykonuje dużo wcześniej. Potem zostanie pieczenie mazurków, pasztetu ,
        jakiegoś miesiwa, nie za dużo, tak na 2 dni, zeby domownicy byli syći i
        zdrowi. Piwnica pełna przetworów(ogórki konserwowe, kiszone, grzybki,
        papryka marynowana) kompoty różne, borówka, zurawina, powidła, to efekt pracy
        w lecie, wszystko jest w zasięgu ręki. Nalewka wiśniowa, z czarnej porzeczki,
        śliwowica i pigwóweczka też stoją we flaszeczkach. Dobra gospodyni żyje za
        pan brat z ekonomią i wszystko ma.
        Telo.Pozdr.
        • audir Re: ekonomia a tradycja.... 08.03.06, 08:16
          ciupazko .... teraz dobra gospodyni to archaik ... wybacz nigdy nie miałam
          ambicji nią być, a poza tym .... ty ciągle mowisz o ludziach mieszkających na
          wsi, którzy niesprzedane produkty ładują do słojów i spiżarni...
          Ja mieszkam w mieście .... te Twoje weeki kosztują w moim przypaku dwa razy
          więcej niż kupione w sklepie ... ekonomi powie Ci tak ... jak sama sobie
          wyhodowałaś i włożyłaś , to week kosztuje Cię tyle, co woda, cukier , sól, ocet,
          oliwa i opał, dolicz do tego w wypadku ludzi mieszkających w mieście koszt
          truskawek, czereśni, ogórków , gruszek itd... i okaże się, że nie licząc
          zmarnowanego czasu straciłaś więcej niż ten, kto poszedł i kupił gotowe ...
          Abstrachując już od słojów, których zawartosc jak się okazuje jest umiarkowanie
          zdrowa, mrożonki też tanie wcale nie są . Poza tym ja osobiście nie lubię
          przetworów... Święta Wielkanocne to przede wszystkim nowalijki ... zielone
          ogóry, sałata, pomidory, szczypiory , młode ziemniaki, cytrusy , grochy,
          kukurydze , jaja , szynki,balerony, polędwice, udźce, drumstiki, skrzydełka,
          majonezy, musztardy, ketchupy , schaby i kury, gęsi kaczki, indory oraz
          wołowinka i goloneczka , galarety biała kiełbasa i żur, sery wszelkiej maści
          .... a takie tam Baby cytrynowe, drożdżowe, kokosowe, ananasowe,mazurki
          lukrowane czy z pomadą, mandaryny, gruszkowe panamy, wiśniowe torty
          marcepanowe, rolady zawijane, serniki ala pompa dur , czekoladowe żaby i
          zajączki, baranki białe,kurczaki szafranem pociągane, czy jajeczka fagbrege poza
          zwykłymi od kury , w końcu herbaty wymyślne,kawy rożne ze śmietanka i bez,
          cappucino, mąki masła, bakalie , proszki do pieczenia, posypki, aromaty
          wszelkiej maści, żelatyny,cukry i polewy oraz stroiki, o alkoholach zapomnieć
          nie można poza winem, stateczną staraką, whisky trzeba mie też czyściochę -
          przecież to śmigus dyngus ... no i zapaszek to inna inszość ...
          Na moje święta do spiżarni nie mam po co zagladać ... to robiłam na Boże
          Narodzenie ....
          ... dla mnie święta to wydatki... kosztują, ale są jak święta ... fetą odrodzenia

        • metaxa_cool Re: ekonomia a tradycja.... 08.03.06, 10:00
          kobieto , komu w dzisiejszych czasach imponują kury domowe:))
          • ciupazka Re: ekonomia a tradycja.... 08.03.06, 12:33
            metaxa_cool napisała:

            > kobieto , komu w dzisiejszych czasach imponują kury domowe:))


            Tiaaaak... Ta kura domowa jest n.akad., z tytułami naukowymi, miała(i ma)
            trójke dzieci, 5-ioro wnuków, mieszka 500 km od Was, w dużym ok. 300tys.
            mieście i dlatego wie, co mówi. Forum trzyma przy życiu, jreszcze ten
            dziadowski N.Targ wspiera... Nie koniec na tym, jeszcze uprawia z dziecmi 2
            działki, stąd owoce, hehe, no i zeby było Was czym podnieść na duchu,
            zakończę: do roboty NIETOTY! Hehe...
            A że tyram, oj tyram przez całe życie, ale nie tylko brałam i biore
            z życia bardzo dużo. To moje i nikt mi tego nie moze zabrać, hehe.
            Tradycja to sacrum! I trzeba o niej pamiętać, nie tylko o Dniu 8 marca. Hej!
        • metaxa_cool Re: ekonomia a tradycja.... 08.03.06, 10:11
          .... no ale wsztystko ma niestety stare ... w moim rodzinnym domu nikt tej
          bakteriologi w słoikach jeść nie chce ... poza tym my jestemy optymlni, to mam z
          tej Twojej spiżarni nic by nie skapło
        • brookstar Re: ekonomia a tradycja.... 08.03.06, 10:14
          na naleweczkę to byśmy reflektowali wszyscy ...a z resztą to my optymalni
          jesteśmy i owoce jemy ale świeże, bo ich niedużo w naszej diecie i jarzyn też za
          wiele nie ma ... wszystko kupić trzeba i stać przy garach w lecie szkoda czasu,
          bo niepotrzebne. Każdy radzi sobie jak potrafi ... my napewno inaczej !
        • audir Re: ekonomia a tradycja.... 08.03.06, 11:20
          Tak pomyślałam ciupazko, że przy mojej diecie ... optymalnej od 3 lat to zapasy
          w spiżarni niestety są zbędne.
    • audir Re: ekonomia a tradycja.... 08.03.06, 11:36
      nadal uważam, że pogodzić się nie da tradycji i ekonomii ... przynajmniej w moim
      wypadku
      • ciupazka Re: ekonomia a tradycja.... 08.03.06, 12:36
        A cóż Ci potrzeba: jajeczko, koszyczek, troszkę zielonego, palemka i moze być
        zwykły obiad w gronie rodzinnym.
        • audir Re: ekonomia a tradycja.... 08.03.06, 12:51
          nie zwykły, bo świąteczny ... a poza tym o ile mnie pamięć nie myli to raczej
          śniadanie wielkanocne jest ważne ...
          Jak to mi nie potrzeba...potrzeba ... i to zdecydowanie więcej niż tym, którzy
          uznają tylko rośliny .... bo my kochamy mięcho! ...
          jaja chyba czekoladowe, bo tych driobiowych to raczej nie , w myśl zasady
          strzeżone Pan Bóg strzeże ...
          a poza tym ciupazko to chyba kilka rzeczy w jednym chcesz utopić ...
          - mogę Ci oczywiście strzelić wykład jak u mnie to wygląda
          Święconka : Obiad: wielkiej soboty, podwieczorek , kolacja zwykła
          Niedziela : Śniadanie wielkanocne, obiad , podwieczorek , kolacja
          Poniedziałek : Śniadanie , Obiad rodzinny , impreza rodzinna , kolacja domowa

          • kolcenumberone Re: ekonomia a tradycja.... 08.03.06, 13:03
            Fakt , jeśli chce si je godnie obchodzić to trzeba mieć co i do koszyczka i na
            stół położyć ... chociaż księdza to można okpić, ale jak już na stól przyjdzie
            to trzeba położyć konkret.
            • ciupazka Re: ekonomia a tradycja.... 08.03.06, 13:20
              I nie dziwota, że ...traaaaach, pękniecie, albo wylądujecie w szpitalu. Któz
              to widział tyle jeść, po Bożemu to inaczej, raniutko o 6-ej Rezurekcje,
              potem szybko szykuję swiateczne śniadanie( podział pracy w rodzinie, kazdy cos
              tam robi i przynosi) a potem w samochody i nad jezioro, nad zalew, na
              Starówke, gdzie kto może, może do Kazimierza, albo gdzie indziej na
              resztę dnia i spacerować, spacerować, na powietrzu Wieczorem juz nic nie
              jeść, no chyba, (ze zgłodniejecie), hehe, i dopiero w Pn W. przekąsić w
              gronie rodzinym dobry obiad. A po obiedzie ruszyć się znowu w plener.
              Przecież to ja decyduje co będzie, jak będzie , ile zjem i czy wyjdzie mi to
              na zdrowie. Tyle i biore się do porządków. Na dzisiaj dosyć.Hej!
              • gumanumberone Re: ekonomia a tradycja.... 08.03.06, 16:37
                ale pierdoły opowiadacie ciupazka ... co wy myślicie, że jak w Nowym targu
                mieszkamy to nie wiemy, co wy wyrabiacie , ile to kosztuje i ile wydajecie ...
                komu tak oczy mydlisz ...
                Te farmazony , co wypisujesz to się tak mają do prawdy jak kwiatek do
                kożucha ...
                To z powodu tych kłamstw już nikt takich oszustów słuchać nie chce
    • parkur_fun Re: ekonomia a tradycja.... 29.03.06, 19:43
      co tam oni wiedzą ....fachowcy od siednmiu boleści ...gdyby tacy dobrzy byli
      wszyscy mielibyśmy świetną pracę nie byloby bezrobocia i oferowalibyśmy rynek
      pracy innym
Pełna wersja