ciupazka
22.02.07, 08:24
dra Głowackiego z
Poronina, ks. Leopolda Kmietowicza z Chochołowa i organistę chochołowskiego
Jana Kantego Andrusikiewicza. Z nimi to ustalił, że po wybuchu powstania na
Podhalu i opanowaniu Nowego Targu oddziały powstańcze skierują się na
Wadowice.
Powstanie wybuchło 21 lutego 1846 roku, górale zaatakowali i rozbroili
posterunek graniczny w Suchej Horze. Zryw został jednak szybko stłumiony
przez Austriaków przy pomocy mieszkańców Czarnego Dunajca, Podczerwonego i
Wróblówki. Powstańców spotkały represje, przywódcy znaleźli się w więzieniu.
W Chochołowie dla postrachu jeszcze w 1846 roku wystawiono szubienicę, która
stała do 1848, potem władze - w obawie przed kolejnym buntem - kazały ją
porąbać. Pamiątką tamtych wydarzeń jest stojąca w Chochołowie przy drodze
figura św. Jana Nepomucena ustawiona tyłem do Czarnego Dunajca.
Nie mają historycy pewności, co przesądziło o postawie
tłumicieli "poruseństwa" z trzech miejscowości na trasie powstańców. Być może
zostali wprowadzeni w błąd przez władze austriackie lub wiązali z nimi
nadzieje na pozytywne rozstrzygnięcie swoich spraw własnościowych. Niesnaski
w Państwie Czarnodunajeckim trwały jeszcze dwa lata, a w roku 1848 władze
austriackie, obawiając się kolejnego wybuchu, skierowały do Chochołowa i
Czarnego Dunajca oddziały wojskowe. (ASZ)
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=170&w=36967736&a=37368764