Gość: Rumcajs
IP: 80.72.65.*
12.05.03, 15:10
Wczoraj bylem z rodzinka na jednodniowym wypadzie w gorkach! Godzinke
samochodem, a potem 3h z plecaczkami w gore. Cudo! Na zboczach snieg, na hali-
zielono, pierwiosnki, krokusy. W okolo zywej duszy - tylko my. Gdybyscie nas
tylko zobaczyli - padlibyscie ze smiechu widzac buszujacych po polanie
osobnikow w turbanach z recznikow na glowach. Wygladalismy jak beduini, ale
niestety byla to jedyna mozliwosc unikniecia udaru slonecznego. Szalone
slonce pieklo tak mocno, ze zadna czapka nie byla w stanie ochronic glow.
Widoki fantastyczne - male polaczenie Polany Chocholowskiej z okolicami
Zmarzlego Stawu. Ale w tym istnym raju na ziemi tylko jednego mi brakowalo.
Na prozno staralem sie przyrownac ogladane turnie do Koziego, Granatow czy
Koscielca. Niestety... Nie ma to jak Tatry! Pusta Dol. w sierpniowym sloncu
albo Rusinowa... Czarny Staw pod Rysami... Przyslop Mietusi... Eeeeech!...
Dzien zakonczyl sie ogniskiem i pieczeniem roznych specjalow, "zakrapianych"
zrodlana woda z szumiacego w poblizu potoku. Potem powrot przez nagrzany
sloncem las, pelen magicznych zapachow /pachnialo prawie jak w Tatrach/. Wory
juz nam nie ciazyly wiec fajnie sie szlo. Oczywiscie jako "rasowe" gorolazy
wybralismy inna droge na powrot. Nie ma to jak sloneczny dzien spedzony na
lonie natury, tylko foto nam sie zepsulo. Nie wiem, czy bedzie cos ze
zdjec...