Dodaj do ulubionych

Anegdoty tatrzanskie

IP: 80.72.65.* 15.09.03, 18:25
Jesli znacie jakies anegdoty o znanych i nieznanych gosciach pod Tatrami,
ceprach, taternikach i.i. - opowiedzcie je TUTAJ!!! ;o)))

Na poczatek anegdotka taternicka:

"Wersja wspinaczkowiczow:
> Jakis czas temu wybralismy sie na szkolenie z nocnej wspinaczki
w górach. No ale jak to w kazdym sporcie szef ekipy wyciagnal flaszke i
zaproponowal co by sie po jednym napic, zeby nam sie ta sciana
(pionowa generalnie) troszeczke polozyla. Tak tez uczynilismy. Poniewaz
metoda ta zaczela funkcjonowac, panowie wyciagneli nastepne flaszki i
kladlismy te sciane jeszcze bardziej. Skonczylo sie po paru godzinach na
kompletnej ubojni.
Rano sie budze, jeszcze wszyscy kompletnie nagrzmoceni i okazuje sie, ze
nie mozemy sie doliczyc organizatora tego calego nocnego wspinania.
Poniewaz
nie moglismy go namierzyc doczlapalem sie do schroniska przy morskim oku i
wezwalem GOPR.
Wersja goprowców:
Zapierniczamy gazikiem, wyjezdzamy zza zakretu a tam przed nami idzie
facet na czworakach, wbija haki w asfalt i asekuruje sie lina."



Obserwuj wątek
    • Gość: Rumcajs Re: Anegdoty tatrzanskie IP: 80.72.65.* 15.09.03, 21:42
      Sabala i dr Chalubinski

      Przisel Saba do dochtora Alubinskiego pytoc na ks`ciny.
      - Jasiu, wezwij fryzjera, musze sie ogolic.
      - Nie trza wasa mielos`c`, jo wos ogole!
      Wzial Sabala pedzel i mydlo i zaczyna pluc na pedzel. Dr Chalubinski patrzy
      zdziwiony:
      - Alez Jasiu, jakze to tak?
      - Nie bojcie sie wasa mielosc, kaby to byl kto insy to jo byk mu naplul prosto
      na gembusie a nie na pendzyl. Haj!
      • Gość: Rumcajs Re: Anegdoty tatrzanskie IP: 80.72.65.* 15.09.03, 21:57
        Trzej wczasowicze jadąc dorożką umilają sobie czas pogawędką. Rozmowa schodzi
        na temat żon.
        - Żeby dać panom obraz mojej małżonki - mówi pierwszy - użyję takiego
        porównania: żona moja jest jak Rzym. Co prawda leciwa, ale nadal piękna, pełna
        surowej harmonii, tajemnicza, nie do końca poznana...
        - Moja żona - powiada drugi - jest jak Wenecja. Też niemłoda, ale wciąż piękna,
        romantyczna, wilgotna...
        - Jeżeli już trzymamy się takich porównań - odzywa się trzeci - małżonkę moją
        porównałbym do miasta Paryż. Ma już swoje lata, ale nadal urodziwa, frywolna,
        zalotna, pełna humoru...
        - A wy, gazdo - zwracają się do powożącego górala - macie żonę?
        - No, mom babe.
        - Słyszeliście naszą rozmowę?
        - Słysołek.
        - No to opowiedzcie nam o swojej połowicy. Do jakiej miejscowości
        porównalibyście żonę?
        - A no, panowie, moja baba bedzie jako Murzasichle.
        - ???
        - Bo to wicie, okolica straśnie piykno, ino dziura sakramencko!
        • Gość: Rumcajs Re: Anegdoty tatrzanskie IP: 80.72.65.* 15.09.03, 22:20
          Kondukt pogrzebowy podąża w kierunku cmentarza. Za trumną idzie najbliższa
          rodzina, za nimi wielki, biały owczarek, a dalej, w pewnym odstępie, rząd
          żałobników, samych mężczyzn. Zaskoczony takim zestawem konduktu turysta
          dyskretnie zaczepia idącego za trumną młodego gazdę z czarną krepą na rękawie
          cuchy:

          – Moje najszczersze wyrazy współczucia. Proszę wybaczyć moje, w niezbyt
          fortunnym, zapewne, momencie zadane, pytanie, ale zadziwia mnie skład
          żałobników. Czy mógłby mi pan łaskawie odpowiedzieć czyj to pogrzeb, i dlaczego
          w kondukcie idzie pies?

          – Widzicie, panocku, to jest pogrzyb mojyj teściowej.

          – Na co umarła?

          – Nie umarła, ino tyn pies, co z nami idzie, jom zagryz.

          – Gazdo! Pożyczcie mi tego pieska na parę dni!

          – Pomalućku, panocku! Stońcie se nojpiyrw w kolejce.

          – W jakiej kolejce?

          – Te syćka chłopy, co za psem idom, byli przed wami!
          • Gość: Rumcajs Re: Anegdoty tatrzanskie IP: 80.72.65.* 15.09.03, 22:52
            Cos o gornikach:

            Górnik, wynajmujący pokój u gazdy, serdecznie zaprzyjaźnił się ze swym
            gospodarzem gdy okazało się, że obaj są namiętnymi wędkarzami. Któregoś
            wieczora, po spożyciu solidnej porcji „góralskiej herbaty” postanowili, że
            następnego dnia pójdą na pstrągi. Góral znał ukryty w górach mały stawek, w
            którym aż roiło się od ryb, górnik zaś nie był „detalistą” i miał ze sobą na
            wszelki wypadek laskę dynamitu. Wyszli bladym świtem i po kilku godzinach
            żmudnej wspinaczki bezdrożami przybyli na miejsce. Stawek rzeczywiście był
            niewielki, za to pełen ryb. Górnik fachowo przygotował ładunek, podpalił lont,
            i obaj kłusownicy ukryli się za pobliską skałką. Huknęło. Gdy, lekko ogłuszeni,
            wychylili się zza kamieni – czekała ich niespodzianka. Eksplozja
            dosłownie „wymiotła” stawek, z którego pozostała tylko kamienista niecka. Góral
            rozejrzał się i mówi:

            – Syćko piyknie, Karlik, ino jedny rzecy my ze sobom na te pstrongi nie wzieni.

            – Czego?

            – A grabiny.

            – ???

            – Widzis, kieby my mieli grabine, to moze by sie dało pore rybek ze smreków
            pozbiyrać!

            • Gość: Szwager Poznouech blank gibko! IP: *.dip.t-dialin.net 16.09.03, 09:24
              To bou dyc Hanys!!!
              • Gość: Ciupazka Re:" Naski świat "- Józka Pitonia IP: *.it-net.pl 16.09.03, 17:37
                ... - Świat dzisiejsy to juz hetki, psiokrew, zwartogłowioł- zacynoł Sobcok -
                Fto to widzioł, bestyjo, takie rzecy. Kielo to ludzi wygineno w tyk obozak i i
                bez te bombardowanio. Dyć jo przecie tyz był na piyrsej wojnie, hale tam to
                sie ino bombardowało bunkry i śtelunki, nie chałupy. Na talijańskim froncie tyz
                wygineno chłopa moc. Talijańcy siedzieli w turniak i biyli do nos ani do kacek.
                Byli to strzelcy wyborowi, a i gwery mieli, bestyjo, dobre. Inoś cłeku łeb
                wystawiył, juz ci copka spadła. - Hej, kieby ino copka - przepedzioł ftorysi,

                - Po nasyj stronie tyz byli tacy, co mieli oko strzeleckie, hale były tyz i
                dziady. Boce jesce przed wojnom, byłek ftej kaprolym. A chłopy były rozmaite:
                Poloki, Cesi, Słowoki, Madziarzy, Rumuny, Bośnioki...Ci byli bestyje, okropnie
                zawzięci. Niekbyś tak do ftorego zazywiył, juześ mioł nuz w ziobrak, Nogorzyj
                to sie było dogodać z Madziarami. Godoj do niego, a ón na syćko: nem tudom. A
                do strzylanio, to juz ni mieli oka nijakiego. Nei ucem ik roz strzylanio.
                Bijom i bijom z tyk gwerów i ni mogom nijakim światem trafić na 50 kroków w
                tarce.. Cuksfirer sie wściyko, hipce, ferluktuje... Mnie to tyz zezłościyło i
                padom: - Basam wom teremtere, dziady zatracone, dyć jo piyrwyj skałom w te
                tarce trafiem.
                - Łap skołke, przycylowołek i peu!!! Prosto w środek! i co? Dostołek za to od
                cuksfirera nogrode, ba haj!..."

                Fragment opowiadania w: "Naski świat" - Józef Pitoń. Kraków. 1999. Wyd.
                Miniatura. Polecam dialektologowi, może tam znajdzie to, co go interesuje (
                między wiyrsami). Hej!
                • Gość: Basisty Re:" Naski świat "- Józka Pitonia IP: *.localdomain / *.kim.pl 16.09.03, 17:50
                  jedyn gazda okrutnie roz był zły na swojom babe, i godo jej tak:
                  - wiys ty po cym poznać babe od muchy?
                  - no nie wiym
                  a gazda na to:
                  - nej mucha dokuco ino latoś
                • dialektolog Re:" Naski świat "- Józka Pitonia 16.09.03, 17:53
                  Gość portalu: Ciupazka napisał(a):


                  > Fragment opowiadania w: "Naski świat" - Józef Pitoń. Kraków. 1999. Wyd.
                  > Miniatura. Polecam dialektologowi, może tam znajdzie to, co go interesuje
                  > (między wiyrsami). Hej!

                  Myślem, ze było to, cegok sukoł. Jo se tak myślem, ze Józef Pitoń to je teroz
                  nolepsy twórca takik krótkik opowiostek, troche uciesnyk, a troche smutnyk
                  (nicego nie ujmujęcy J. Guttowi-Mostowemu).

                  D.


                  • Gość: Ciupazka Re:" Naski świat "- Józka Pitonia IP: *.it-net.pl 16.09.03, 17:57
                    Tak pom prowdzie, Józek Pitoń lepsy..., nei młodsy, inksy, lzyjsy styl w
                    pisaniu...
                    • dialektolog Re:" Naski świat "- Józka Pitonia 16.09.03, 18:06
                      Gość portalu: Ciupazka napisał(a):

                      > Tak pom prowdzie, Józek Pitoń lepsy..., nei młodsy, inksy, lzyjsy styl w
                      > pisaniu...

                      Ale nie wiadomo, cy by Pitoniowi siyły starcyło na napisanie "utworu
                      scenicznego". To jest inno liga.
                      D.
                      • Gość: Ciupazka Re:" Naski świat "- Józka Pitonia IP: *.it-net.pl 16.09.03, 18:24
                        Nei dobrze, ze som tacy i tacy, ba i jesce inksi( poeci, muzycy, tonecnicy,
                        zbójnicy, budorze i wselenijakiej maści artyści) I temu to syćko zyje i nawet
                        dobrze sie miywo ba, nawet na sie zarobio. Hej!
                        • Gość: Ciupazka Re:... Anegdoty tatrzańskie... IP: *.it-net.pl 06.05.04, 11:15
                          Gonie Wos do roboty i temat kontynuować, bo fajny! Hej!
                          • Gość: Ciupazka Re:... Anegdoty tatrzańskie... IP: *.it-net.pl 15.10.04, 20:11
                            Up!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka