Dodaj do ulubionych

Drugi "Cud nad Wisłą" !!!?

08.11.05, 19:57
Większość ludzi już przestała wierzyć, że coś może się zmienić w tym kraju. Po prostu, kto może wyjeżdża, aby gdzieś w normalnym świecie zapewnić byt sobie i swojej rodzinie, bo tu nie ma żadnej przyszłości...
Obecna sytuacja to nie przypadek, to dzieło misternej i perfidnej zarazem gry, którą prowadzi finansjera międzynarodowa wobec naszego państwa i narodu. A jak to się zaczęło ciekawie opisał Bush_w_wodzie:

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=25173580&a=25174579
Do dziś funkcjonują mechanizmy, które ewidentnie działają na szkodę narodu polskiego, ale media będące w "czyichś rękach" kamuflują zjawiska upłynniania i wypływu za granicę dorobku kilku pokoleń naszych przodków.

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=31249659
W ciagu kilkunastu lat stosunki własności zmieniły się tak radykalnie, że niewiele zakładów pracy, banków, dużych placówek handlowych jest w rękach polskich, sektor surowcowy, a więc strategiczny dla funkcjonowania państwa niszczy się, zbrojeniówka ledwie zipie, ciągle zmniejsza się nakłady na wojsko, ogranicza się liczbę żołnierzy, itd, itd, itd... , a zadłużenie zagraniczne przekroczyło już 100 mld dolarów, nie mówiąc o gigantycznym długu publicznym, którego najprawdopodobniej nie spłacą nawet wnuki naszych wnuków.

I oto przychodzą wybory 2005 r. Wszystko przygotowane, media w pogotowiu, agitacja, przekonywanie, ośrodki badań sondażowych ciągle podają kto (prawie napewno) zwycięży... I booooom!!! Zaskoczenie. Wygrywają Kaczyńscy na wszystkich frontach.

Zawsze myślałem, że układ "okrągłego stołu" był niemal monolitem. Kaczyńscy zawsze byli gdzieś obok i czasem blisko tego, co robiły kolejne rządy. Przedwyborcze deklaracje tworzenia koalicji POPiS również utwierdzały mnie w przeświadczeniu, że nic się nie zmieni po tych wyborach. A tu zaskoczenie... PiS zagarnia resorty siłowe, przez co PO się obraża i zrywa negocjacje. A więc wnioskuję, że PO dogadało się z SLD i chciały mieć spokój i gwarancję braku rozliczeń za przeszłość. Czyżby miały się skończyć te wszytkie afery, a Polską nareszcie miał zaczął rządzić Polak? Czy to możliwe? Nie bardzo w to wierzyłem w pierwszej chwili. Ale zmasowany atak mediów i prymitywne, nachalne i naprzykszające się argumenty coraz to nowych "dotychczasowych autorytetów" o tragedii niedojścia do koalicji z PO, przekonują mnie i dają nadzieję, że długo oczekiwani przez naród politycy nareszcie pojawili się na polskiej scenie politycznej. Gdyby tak było rzeczywiście, to czy mamy świadomość, że przewrót ten prawdopodobnie miałby większe znaczenie historyczne dla Polski niż cud 1920 roku?

www.gazetapolska.pl/?module=content&lead_id=495
"Antypisowska stronniczość salonowych mediów przekroczyła podczas minionej kampanii wszelkie granice nieprzyzwoitości. Jako symbol vel syndrom tego bezwstydu wskazałbym zachowanie trzech pań –– trzech mających status gwiazdy prezenterek dzienników w TVP, TVN i Polsacie. Gwiazdka TVP, podczas niedzielnego wieczoru, który przyniósł zwycięstwo parlamentarne PiS, mruknęła: „Niech nastrój poprawią nam siatkarki, które zdobyły złoto ...”. Gwiazdka TVN, podczas niedzielnego wieczoru, który przyniósł klęskę Tuska, jęczała zszokowana: „Ale może to nie jest jeszcze przesądzone... Może powtórzy się rok 1995, kiedy zasypialiśmy w niedzielę ze zwycięstwem Wałęsy, a w poniedziałek okazało się, że jednak zwyciężył o włos Aleksander Kwaśniewski...”. Bolało! Gwiazdeczkę Polsatu bolało nieomal do furii, gdy Sejm wybrał Marka Jurka –– prowadząc tego dnia „Wiadomości” była tak gniewna, iż zdawało się, że ze złości zacznie gryźć pulpit, przy którym siedziała (a jako autorytety zwerbowała wówczas posła SLD nomen omen Gadzinowskiego i swego przyjaciela nomen omen Lisa, który już dawniej tyrał na wizji jako „adwokat” PO).

Sondaże przedwyborcze tych dubeltowych wyborów wejdą do historii jako hańba polskich ośrodków badania opinii publicznej. Pomyłkę rzędu 3–5 proc. można tłumaczyć błędem „statystycznym” lub warsztatowym, jednak wyższa pomyłka to już oczywista manipulacja. Tydzień przed drugą (definitywną) turą wyborów prezydenckich „błąd” rodzimych sondażowni wahał się między 16 a 25 proc. –– horrendum! Była to cyniczna próba werbowania elektoratu dla PO i dla Tuska przy wykorzystaniu psychologicznego mechanizmu, który dawno już na świecie rozpoznano i zdiagnozowano: olbrzymia część wyborców nie mających sprecyzowanych preferencji politycznych przyłącza się do większości, którą jej podsuwają sondaże. Tym razem ta próba nie powiodła się całkowicie, gdyż mimo wszystko wygrali Kaczyńscy, jednak częściowo się powiodła, bo przy uczciwych sondażach wygraliby z przewagą dużo większą. Sondażowcy ukradli PiS–owi mnóstwo głosów. Korwin–Mikke słusznie pyta: jak długo jeszcze będą w Polsce bezkarne tak monstrualne oszustwa sondażowe?

I wreszcie konkluzja. „Służby”, przegrawszy jedne i drugie wybory mimo wielkiej operacji medialno–sondażowej, uczepiły się ostatniej deski ratunku: PO musi wziąć MSW, za wszelką cenę, inaczej z nami koniec, Kaczyńscy, Dorn, Ziobro i Wassermann rozwalą nas! O to –– o MSW, czyli o kontrolę nad „służbami” –– szła jedyna prawdziwa walka podczas prób montowania koalicji. Reszta rzekomych przyczyn krachu to bełkot PO mający zamydlić wzrok publice. Rozkaz dla PO był jasny: musicie przejąć ten resort, koszty są nieważne, oddajcie Kaczorom wszystko inne, byle nie MSW! Jednak bracia Kaczyńscy nie pozwolili zrobić z siebie idiotów –– chwała im za to! MSW w rękach klonu Unii Wolności i personalnie pana Rokity (antylustratora zwalczającego prawicę, gdy rządził Polską jako szef URM) oznaczałoby triumf „służb” starego, renegackiego chowu, a numeracja RP mogłaby zostać bez zmiany. Nie wyszło, towarzysze! I co teraz? Będziecie czekać aż Kwaśniewski rozwiąże Sejm dzięki sterowanej zmianie frontu sojuszników PiS, czy już kombinujecie zamach stanu, czy tylko fizyczny odstrzał paru wrogów? Uważajcie, duże ryzyko!..."

Obserwuj wątek
    • krzyd Re: Drugi "Cud nad Wisłą" !!!? 08.11.05, 21:23
      Abram, ty to powaznie napisałeś? Tak funkcjonuje Twój rozum, taki stworzył
      obraz świata?!
      • abram777 Re: Drugi "Cud nad Wisłą" !!!? 08.11.05, 21:54
        Tak, napisałem. I jest to moim pobożnym życzeniem, aby rzeczywiście tak było jak napisałem. Choć życie uczy, że pobożne życzenia rzadko się spełniają. Ale taka jest moja nadzieja. Mimo, że moja koncepcja funkcjonowania państwa jest o wiele inna, niż proponuje to PiS.
        Państwo, jak pokazują przykłady, aby się rozwijać, może przyjmować różne filozofie. Najważniejszą jednak cechą dobrze i szybko rozwijającego się państwa jest rząd, którego intencją jest działanie w interesie państwa i w interesie obywateli.

        Ktoś powie, ależ oni nie mają kadr, nie mają szans. Myślę, że równie ważna, a może ważniejsza niż tytuły profesorskie jest moralność, bo wiedzę można nabyć. Przy okazji chciałem zadedykować wszystkim mędrcom rządzącym do tej pory pewną fraszkę o profesorach u władzy:


        Marzą mędrcy w naszym kraju,

        Aby w rządach mieć spełnienie,

        Aby żrejąc sięgnąć raju

        I mieć lekkie wypróżnienie.
        • krzyd Re: O nadziejach 08.11.05, 23:03
          abram777 napisał: "Państwo, jak pokazują przykłady, aby się rozwijać, może
          przyjmować różne filozofie. Najważniejszą jednak cechą dobrze i szybko
          rozwijającego się państwa jest rząd, którego intencją jest działanie w
          interesie państwa i w interesie obywateli. Myślę, że równie ważna, a może
          ważniejsza niż tytuły profesorskie jest moralność, bo wiedzę można nabyć".

          Poważnie mi odpowiadasz, w związku z tym najzupełniej poważnie się do tego
          odniosę.
          1. Filozofią państwa musi być służenie obywatelom. Mówię o współczesnych
          teoriach państwa, w których - rzecz jasna - podtrzymuje sie również
          marksistowskie (chociaz bez przywołania autora)stwierdzenie, że prawo służy
          władzy (Marks mówił o klasie). Problem tylko w tym, że pojęcie "służyć
          obywatelom" jest wyjatkowo nieostre. Bo wielka jest pokusa, aby władza
          arbitralnie orzekła co jest, a co nie jest w interesie obywateli. I tu juz
          pojawia sie mozliwość ograniczania praw jednych (na przykład mniejszości
          wyznaniowych, mniejszości seksualnych, następnie mniejszości politycznych i tak
          dalej)w zboznej intencji ochrony praw innych.Już z chwilą powiedzenia i różnych
          filozofiach państwa dopuszczasz możliwość dyktatu ideologii. Niezliczoną ilość
          zbrodni i bezprawia usprawiedliwiano "dobrem obywateli" i racja stanu. Dlatego
          też najbezpieczneiejszą filozofia państwa jest - przecież nie tylko moim
          zdaniem - minimum państwa w życiu obywateli.Od sławnej koncepcji
          ludwikowej "Państwo to ja", poprzez nastepną "Co dobre dla GM, dobre dla
          Ameryki" doszliśmy przecież do koncepcji " państwo to my".Inaczej mówiąc -
          państwo, jako aparat ucisku i organizacji zbiorowego życia ma tyle tylko
          ograniczać swobody obywatelskie (jednostek i grup społecznych) o ile te swobody
          naruszałyby swobody innych obywateli czy grup. Dlatego filozofia prawa obecna w
          Unii jest ochrona prawa mniejszości. Nie dlatego, że kocha się w Unii gejów,
          komunistów czy ateistów, ale dlatego, że to jest jedyny dowód i gwarancja
          prawdziwych swobód.
          Na przykład gwarancją wolności obywatelskich dla ateistów, muzułmanów czy żydów
          w katolickim kraju (jak Polska) jest prawny zakaz wprowadzania katolickiej
          religii do publicznych szkół. Czyli zakaz obowiązkowych lekcji z jakiejkolwiek
          religii. Zakaz demonstrowania poglądów religijnych w państwowych urzędach. W
          sadach. Wydarzenia w Francji - kraju, który piwrwszy stworzył nowoczesne
          państwo - są, niestety, dowodem, że nie jest to filozofia łatwa. Wierzę jednak,
          że Francja zdusi fanatyków.
          2. Przypomnę Ci przesławne: Nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie
          oficera". Najbardziej przerażające - i najbardziej w swoich skutkach zbrodnicze
          w historii - były i są systemy państwowe (wg. Ciebie - filozofie), w których
          nie kwalifikacje, czyli wiedza, ale walory moralne,wierność ideologii, zasługi
          bojowe i jakiekolwiek inne pozamerytoryczne kryteria stanowią o weryfikacji
          kadr w urzedach państwowych. A to dlatego, że nie ma takiej możliwości: nie ma
          na ziemi Pana Boga, który byłby w stanie wskazać tych moralnych, uczciwych,
          dobrych, godnych. Nawet gdyby Kaczyńscy obaj razem byli wcieleniami Św.
          Franciszka ze św. Bernardem - otoczy ich, bo nie może być inaczej, cały tłum
          żądnych tylko władzy i pieniędzy ludzi. Gorzej - będzie jeszcze tłum żądnych
          zemsty. I oni właśnie stworzą komisje weryfikacyjne, komisje do spraw
          rozliczeń, komisje śledcze, wejdą do sądów, apartu ścigania.
          Od pilnowania moralności polityków i urzędników, od etyki sprawowania władzy sa
          wyborcy wspomagani przez wolne, niezależne media. Państwo, o którym piszesz, tę
          wolność wyborów i wolność mediów z definicji swojej filozofii ograniczy (bo
          uzna, że niektóre gazety sa społecznie szkodliwe, niektóre programy telewizyjne
          obrażają uczucia, niektóre stacje radiowe sa w rękach wrogów itd)i już tylko
          władza bedzie decydowała kto ma byc władzą.
          Nie mam najmniejszych złudzeń, że Cię przekonam. Wyborcy Kaczyńskich - tylko
          nie bierz tego do siebie, jako obrazę! - są wyjątkowo silnie przekonani do
          swojej wizji i niechętni do wprowadzania jakichkolwiek wątpliwości. To
          przywilej i natura wierzących w prawdy ostateczne, to kwintesencja myślenia
          ideologicznego - obozu Kaczyńskich. Na ile prezentowana przez nich ideologia
          jest uwewnętrznioną przez nich, a na ile medialną perezentacją dla wyborców -
          to zupełneie inna sprawa.
          Pewne jest jedno (bo i cała działalność Braci tego dowodzi): mają misję, mają
          wrogów, wrogów oni definiują, muszą wrogów zniszczyć,wojna jest ich żywiołem.
          Nie oni pierwsi chcą państwa ideologicznego i z misją. Ale w odróżnieniu od
          fiszpańskich poddanych Ferdynanda i Izabeli czy francuskich Filipa Świętego, w
          odróżnieniu od po raz pierwszy doświadczonych socjotechniczną manipulacją
          niemieckich wyborców w 1933, w odróżnieniu od Polaków w powojennych
          dziesięcioleciach - dzisiaj Polacy mogą tego horroru uniknąć. Na razie nie
          chcieli. Na szczęście tylko czwarta część z 40 procent. To daje nadzieję, że
          Twoja wizja państwa moralnej sanacji pod wodzą Wodza nie potrwa długo...
          • abram777 Re: O nadziejach 09.11.05, 20:43
            Cieszę się, że dyskusja nasza doszła tak daleko i dzięki temu mogę poznać inne niż ponure oblicze Twojej osobowości.

            Jeśli przeczytasz moje wczesniejsze posty, zwłaszcza te, które pisałem przed wyborami do sejmu, pewnie zorientujesz się, że moje poglądy są bardzo zbliżone do koncepcji "państwa minimum", o której pisałeś.

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=28867276
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=29254910
            Obaj mamy chyba jednak świadomość, że koncepcja taka ma niewielkie szanse na to, aby się urzeczywistnić na naszym polskim gruncie. Społeczeństwo nasze, zresztą to tkwi niemal w każdym człowieku, chce najpierw coś dostać (wyrwać), a potem dopiero zastanawia się dlaczego jest możliwe to, że w ogóle coś dostaje.

            To, o czym piszesz: równe prawa dla dla grup grup etnicznych, wyznaniowych, regijnych, grup od odmiennych preferencjach seksualnych - to rzeczy piękne, ale nierzeczywiste, utopijne. I Polska nie jest tu żadym wyjątkiem. Właściwie to nie ma takiego ustroju, w którym można by zrealizować do końca wszystkie te wzniosłe ideały. Wszędzie ideały te podlegają niejako rynkowi. Ktoś, kto jest silniejszy, kto posiada większą siłę nacisku, forsuje swoje swoje postulaty i zwycięża. Demokracja ma to do siebie, że zwycięża ilość, nie jakość. Żaden ustrój zresztą, w praktyce, nie zapewnia całkowitej realizacji wszystkich tych wzniosłych ideałów.

            To o czym mówisz, to wynik marzeń o społeczeństwie idealnym, to wynik przemyśleń tej bardziej wrażliwej i wyedukowanej części społeczeństwa, która chciałaby lepszego świata. Jak wielki musiałby być stopień świadomości całego narodu, aby coś takiego mogło być realizowane. Napewno nigdy nie będą to całe społeczeństwa, bo społeczeństwa w każdym narodzie są zróżnicowane. I nie da się oddzielić takiej "myślącej" grupy od pozostałości, tak jak to kiedyś pisałeś o dwóch Polskach. Głodny bezrobotny zawsze będzie "ślinił się" patrząc na suto zastawiony stół elit, aż w końcu wyciągnie rękę po to, co według niego się mu należy.

            Zarządzanie państwem i społeczeństwem to bardzo skomplikowany temat. Rządzący muszą znaleźć sposób na pogodzenie interesów wielu grup społecznych, organizacji, partii politycznych itd. Do tego istnieje również problem "maczania palcy" przez sąsiednie państwa w interesy kraju. Historia pokazuje, że najsilniejszym narzędziem scalającym wykorzystywanem przez rządzących była i jest ideologia. Ideologia pozwalała większości obywateli poczuć się wyżej od innych nacji, pokazać swoją wyższość, a to z kolei doprowadzało z czasem do ekspansi terytoralnych.

            Masz całkowitą rację, że obawiasz się oddania całej władzy w jedne ręce. Tylko kontrola społeczna, jawność polityki i jeszcze raz kontrola społeczna mogą zapobiec dewiacjom władzy. Najważniejszym elementem tej kontroli są wybory. Społeczeństwo powinno w końcu zrozumieć, że posiada w swoim ręku potężną broń przeciw patologiom życia politycznego i powinno go wykorzystywać w stopniu o wiele wyższym niż do tej pory. Zbyt niska jest frekwencja wyborcza w naszym kraju. Myślę, że jest to wina naszych mediów, które obrzydzają politykę widzom, jak mogą. Jest to myślę zamierzone. Zresztą rola mediów w naszym państwie, to temat na osobną dyskusję.

            Nie zgadzam się z Tobą, że poparcie dla PiS to czwarta część 40%. W naszym kraju zostało zniszczone tak wiele, że w wiekszości wyborcy głosują "przeciw" niż "za" dokonaniom władzy. Zdecydowana większość tych, którzy nie idą na wybory jest właśnie przeciw. A więc obecny rzad ma większe poparcie społeczne niż mówisz.

            Podsumowując: oczywiście istnieje pewne zagrożenie, że jedno ugrupowanie polityczne zdominuje resorty siłowe, a to może prowadzić w dłuższym etapie do jakichś patologii. Natomiast uważam, że dotyczasowy brak kontroli nad tymi resortami jest dużo wiekszym zagrożeniem dla Polski, bowiem wykorzystywały one słabość państwa dla partykularnych, jak się okazało, mafijnych interesów. Niejako słabość państwa i jego struktur ścigania przestępstw był "na rękę" tym służbom. Poparciem mojej słuszności mojej tezy może być bilans "osiągnięć" gospodarczych w ciągu okresu przemian i zmiana stosunków własności zdecydowanie na niekorzyć narodu polskiego. Z wielu stron możemy patrzeć na otaczający nas świat, ale okresowo należy zestawiać fakty i robić bilans dokonań. I to jest prawdziwą miarą działalności. Pozdrawiam
            • krzyd Re: O nadziejach 09.11.05, 23:48
              abram777 napisał: "Właściwie to nie ma takiego ustroju, w którym można by
              zrealizować do końca wszystkie te wzniosłe ideały. Wszędzie ideały te podlegają
              niejako rynkowi. Ktoś, kto jest silniejszy, kto posiada większą siłę nacisku,
              forsuje swoje swoje postulaty i zwycięża. Demokracja ma to do siebie, że
              zwycięża ilość, nie jakość. Żaden ustrój zresztą, w praktyce, nie zapewnia
              całkowitej realizacji wszystkich tych wzniosłych ideałów."
              Oczywiście, że na ma ideałów. Sa jednakże kwestie, które - przynajmniej w
              Europie - nie podlegają dyskusji: na przykład niezależne sądownictwo czy
              apolityczna administracja państwowa.Na te niezależności wszędzie chyhają
              politycy, ale, po pierwsze - świadomi są, że werdykty wyborców bywają różne,
              więc nie jest w interesie aktualnej władzy naruszać owe pryncypia. Po drugie:
              sugerowane w takiej Francji, Niemczech czy jakiejś Holandii, że chce się robić
              czystki w urzędach, naprawiać państwo, czyli głosić program Kaczyńskich -
              oznaczałoby ewidentna i natychmiastowa klęskę wyborczą.
              Pisałem tu kiedyś: gdybyśmy mieli w Polsce taka pozycje i niezawisłość sądów,
              jaką mają Amerykanie - nie obawiałbym się Kaczyńskich. Ale takich sadów nie
              mamy, niestety.
              Piszesz dalej:"Poparciem słuszności mojej tezy może być bilans "osiągnięć"
              gospodarczych w ciągu okresu przemian i zmiana stosunków własności zdecydowanie
              na niekorzyć narodu polskiego."
              Osiągnięcia - bez żadnego cudzysłowu - sa niewątpliwe. Inna sprawa, kto z tych
              osiągnięć korzysta. Pozostaje poza sporem, że proces prywatyzacji i pozbywania
              się majątku państwowego (przede wszystkim banków, energetyki i przemysłu
              strategicznego) jest skandaliczny. To nie jest wszakże - a przynajmniej ni musi
              być, jak chcą Kaczyńscy z Giertychem i Rydzykiem - żaden spisek międzynarodowy
              ani tez żaden planowany cynicznie proces. To rynek: jak sie Polacy dali
              ograbić, to zostali ograbieni. A dali się, ponieważ - co pisałem - do władzy
              rwali się skutecznie albo ideolodzy jakiejś starożytnej wersji liberalizmu
              rynkowego i dogmatycy monetaryzmu (Bielecki, Balcerowicz, Lewandowski itp) albo
              też ideolodzy walki z komuną, bolszewią, złodziejami, czyli gospodarczy
              amatorzy. I własnie dorwała się do rządów kolejna ekipa z "misją": lustracji,
              dekomunizacji, naprawiania Polski, szukania wrogów, spectrybunałów. Siłą rzeczy
              rzadzić będą wierni a nie kompetentni. Co juz widać i aż straszno od tego
              widoku.
              Pozdrawiam
              • abram777 Re: O nadziejach 10.11.05, 11:22
                krzyd napisał:

                Po drugie:
                > sugerowane w takiej Francji, Niemczech czy jakiejś Holandii, że chce się robić
                > czystki w urzędach, naprawiać państwo, czyli głosić program Kaczyńskich -
                > oznaczałoby ewidentna i natychmiastowa klęskę wyborczą.

                Kiedy właśnie dzięki obietnicom naprawienia państwa i zrobienia czystek PiS i Kaczyńscy uzyskali taki wynik wyborczy.

                > To rynek: jak sie Polacy dali
                > ograbić, to zostali ograbieni.

                Przykro mi, ale właśnie doszedłem do wniosku, że żyjesz we własnym, zamkniętym i wyidealizowanym świecie i tak naprawdę to zapewne nigdy nie spotkałeś się z takimi pojęciami, powszechnie spotykanymi w cywilizowanym świecie jak działalność międzynarodowych korporacji finansowych, które dążą do uzależniania rządów słabych państw, pewnie nie słyszałeś o chętnie udzielanych pożyczkach takim rządom, które to pożyczki, najczęściej defraudowane, potem spłacają obywatele przez dziesięciolecia. Pewnie nie słyszałeś o dumpingu potrafiącym rujnować całe branże gospodarki, o potężnych darach rzekomo humanitarnych, które potrafią doszczętnie zniszczyć rodzimą produkcję np. zboża itd, itd...

                Traktujesz Polaków jak głupków, którzy dali się ograbić. Nie! Ja ciężko pracuję i pewnie Ty też ciężko pracujesz. Obaj płacimy podatki i robimy wszystko tak, jak się należy. To bez naszej wiedzy i zgody ktoś wziął wielomiliardowe kredyty, które teraz my musimy spłacać. To ktoś prywatyzując oddaje za bezcen owoce pracy Twojego i mojego ojca i dziadka, a Ty masz do mnie Polaka żal, że Ty i ja jesteśmy teraz biedni. Wydaje mi się, że nie rozumiesz pojęcia władzy i wszystkiego, co się z nią wiąże. Nie słyszałeś pewnie nigdy o intrygach, manipulacjach, morderstwach politycznych...

                > Piszesz dalej:"Poparciem słuszności mojej tezy może być bilans "osiągnięć"
                > gospodarczych w ciągu okresu przemian i zmiana stosunków własności zdecydowanie
                >
                > na niekorzyć narodu polskiego."
                > Osiągnięcia - bez żadnego cudzysłowu - sa niewątpliwe.

                O jakich osiągnięciach mówisz? Czym Polska może pochwalić się bilansując ostatnie 16 lat? Jakim produktem możemy poszczycić się i jaki to produkt jest symbolem naszej prężnej gospodarki? Mówisz o wysokich technologiach, motoryzacji, przemyśle maszynowym? Mówisz o autostradach, drogach? A może mamy idealne prawo? Zapewne mówisz o UE, która obarczyła nas podatkiem VAT i gigantyczną biurokracją. Zapewne mówisz o NATO, ale tu absurdalnie stwierdzę, że po co nam wojsko, skoro nasze ostatnie rządy i tak oddają nasz majątek narodowy za bezcen, a ziemię już niedługo cudzoziemcy będą mogli kupować za grosze od głodującej ludności. Nie miałbym nic przeciw temu, aby Niemiec, Francuz czy Hiszpan kupił sobie dom obok mnie. Ale żeby nnie było stać kupić sobie dom w Niemczech, Francji czy Hiszpanii. A, zapomniałbym, mamy jeden doskonały towar eksportowy: młode ręce do pracy. Towar jest przedni i ekspotujemy go milionami.

                Kto dziś wojuje karabinem? Dziś walczy się pieniądzem, ekonomią i bankami. Dziś walczy się i ujarzmia całe narody poprzez przekupstwo skorumpowanych urzędników państwowych.

                Jeśli nie znajdzie się ktoś, jakieś ugrupowanie polityczne na tyle silne, że zatrzymałoby ten permanentny proces degradacji dóbr narodowych naszego kraju, to..., nie, nie będę Cię więcej przekonywał. Pozdrawiam
                • scrutator o glupocie 14.11.05, 20:41
                  bardzo sie zgadzam z przedmowca. silniejsze stada zjadaja slabszych.
                  Panstwa z glupimi albo skorumpowanymi rzadami popadaja w najwieksze problemy.

                  wine ponosza jednak nie skorumpowane wladze, tylko brak kontroli obywatelskiej
                  nad wladza wskutek braku zrozumienia funkcjonowania mechanizmow wyborczych wsrod
                  samych wyborcow.

                  Ironia jest to, ze najwyzsza wladza jest demokratyczne spoleczenstwo i ono
                  ponosi najwyzsza odpowiedzialnosc w wyniku swoich wyborow i ponosi tez
                  najwyzsze straty.

                  Wyborcy nie rozumieja dzialania wladzy i rynku i kieruja swoja zlosc na ...
                  globalizm, podczas gdy powinni raczej obwiniac swoje wybory i sposob rozumienia
                  swiata. Upor i brak ochoty poznania tych mechanizmow stanowia wspaniala pozywke
                  dla propagandowych dzialan oglupiajacych.

                  Niestety z uporem, fanatyzmem i glupota walczyc niesposob.
                  Dlatego glupota sie poglebia a nie zmniejsza.
                • vice_versa O swietej naiwnosci wiedza nieskazonej... 08.02.06, 22:46
                  abram777 napisał:

                  > Traktujesz Polaków jak głupków, którzy dali się ograbić. Nie! Ja ciężko
                  > pracuję i pewnie Ty też ciężko pracujesz. Obaj płacimy podatki i robimy
                  > wszystko tak,jak się należy. To bez naszej wiedzy i zgody ktoś wziął
                  > wielomiliardowe kredyty, które teraz my musimy spłacać. To ktoś prywatyzując
                  > oddaje za bezcen owoce pracy Twojego i mojego ojca i dziadka, a Ty masz do
                  > mnie Polaka żal, że Ty i ja jesteśmy teraz biedni. Wydaje mi się, że nie
                  >rozumiesz pojęcia władzy i wszystki ego, co się z nią wiąże. Nie słyszałeś
                  > pewnie nigdy o intrygach, manipulacjach,morderstwach politycznych...

                  Abram, a Ty oczekujesz od WLADZY ze DOBROWOLNIE zrezygnuje ze swoich
                  KOMPETENCJI w zakresie: a) stosowania przemocy, b) brania pozyczek i zadluzania
                  swoich obywateli c) ograniczania tym samym wlasnych kompetencji decyzyjnych,
                  komu dac, komu nie, gdzie autostrade zbudowac, a gdzie nie, bo tego bez CUDZYCH
                  pieniedzy wladza zrobic nie moze czy tez tego ze Bog w uznaniu sprawiedliwosci
                  dziejowej przelomu zamiast deszczu zrzuci z nieba troche pieniedzy? Ty naprawde
                  wierzysz w PRZYZWOITOSC wladzy? Uszczypnij sie i sie obudz.

                  > O jakich osiągnięciach mówisz? Czym Polska może pochwalić się bilansując
                  > ostatnie 16 lat? Jakim produktem możemy poszczycić się i jaki to produkt jest
                  > symbolem naszej prężnej gospodarki? Mówisz o wysokich technologiach,
                  > motoryzacji, przemyśle maszynowym? Mówisz o autostradach, drogach? A może
                  > mamy idealne prawo? Zapewne mówisz o UE, która obarczyła nas podatkiem VAT i
                  gigantyczną biurokracją.

                  Abram, z przerazeniem stwierdzam ze Ty myslisz czynem stachanowskim,
                  przodownictwem pracy i planami piecioletnimi. Tobie perspektywa kolektywnego
                  ogladu rzeczywistosci zastepuje oglad wlasnego podworka, wlasnego mieszkania,
                  wlasnych wakacji. Ja juz rozumiem, ze to RZAD ma zmienic TOBIE podworko,
                  mieszkanie, samochod i wakacje, i ze do tego poczucia wielkosci niezbedne sa
                  pewne flagowe osiagniecia bo TY ani Microsoftu ani Ikei nie stworzysz...
                  Dokad w Polsce tak ludzie beda myslec, dotad ten kraj bedzie biedny.

                  P.S. A kwestii EU i VAT w PL poswiecilbym na Twoim miejscu troche wiecej czasu,
                  bo jakos zwiazku nie widac...
                  Mowiac najprosciej prawo podatkowe ulega skomplikowaniu wraz z rozwojem
                  gospodarczym. Powodem jest coraz wieksza czesc obrotu z roznych przyczyn NIE
                  PODLEGA opodatkowaniu. To JEST DOBRE bo ekonomicznosc produkcji/inwestycji i
                  zwrotu z kapitalu ROSNIE wraz z MALENIEM wplywow politykow w rzadach i maleniem
                  arbitralnych narzutow na handel, obrot, produkcje, dochod czy majatek. Biorac
                  pod uwage rozny stopien zaawansowania systemow gospodarczych najbardziej
                  skomplikowane systemy i najmniejszy % opodatkowania (obrotu czy dochodu) jest
                  w panstwach najzamozniejszych. W tym miejscu mozesz zastanowic sie czemu sluza
                  raje podatkowe i czy to obywatele tych wysp dorobili sie tak na turystyce.
                  • abram777 Re: O swietej naiwnosci wiedza nieskazonej... 09.02.06, 19:42
                    vice_versa napisał:

                    > Abram, a Ty oczekujesz od WLADZY ze DOBROWOLNIE zrezygnuje ze swoich
                    > KOMPETENCJI w zakresie: a) stosowania przemocy, b) brania pozyczek i
                    > zadluzania swoich obywateli c) ograniczania tym samym wlasnych kompetencji
                    > decyzyjnych, komu dac, komu nie, gdzie autostrade zbudowac, a gdzie nie, bo
                    > tego bez CUDZYCH pieniedzy wladza zrobic nie moze czy tez tego ze Bog w
                    > uznaniu sprawiedliwosci dziejowej przelomu zamiast deszczu zrzuci z nieba
                    > troche pieniedzy? Ty naprawde wierzysz w PRZYZWOITOSC wladzy? Uszczypnij sie i > sie obudz.

                    Ależ ja nie proponuję, aby WłADZA dobrowolnie zrezygnowała ze wszystkich, jak to uczenie nazwałeś, KOMPETENCJI. Skąd taki wniosek? Wszystko co wymieniasz, a więc: "stosowanie przemocy, branie pożyczek i zadłużanie swoich obywateli, komu dać, komu nie, gdzie autostradę zbudować, a gdzie nie", wszystko to mieści się w "zakresie czynności" każdej WŁADZY. Z Twoich słów wynika, że jeśli ktoś dojdzie do władzy, to może tą władzę wykorzystywać w dowolny sposób. Mylisz się bardzo. Ty mówisz o chorobie władzy, a ja jestem przekonany, że kiedyś będziemy mieć w Polsce władzę, która będzie robiła wszystko, aby dbać o interes narodu, umiejętnie wkomponowując ten interes w interesy Europy i świata. A wszystko to ma dziać się za zgodą obywateli, którzy w poczuciu własnego obowiązku będą rozliczać tych, których wybrali, licznie głosując podczas każdych wyborów.

                    Piszesz, że WŁADZA "bez CUDZYCH pieniedzy wladza zrobic nie moze". Znowu jesteś w błędzie. Budżet, to nie cudze pieniądze. To pieniądze podatników. Nawet pieniądze pożyczone, też nie są cudzymi pieniędzmi, bo spłacać ich nie będzie nikt inny jak obywatele. Ciągle dyskutuje się, także na tym forum, jak dzielić pieniądze z naszych podatków. W prawidłowo działającym państwie WłADZA powinna działać w interesie państwa, a także w interesie obywateli. Ale, być może, mylę się w tej mojej, świetnie przez Ciebie nazwanej, "świętej naiwności wiedzą nieskażonej". A może to właśnie "skażenie wiedzą" u niektórych, wywołuje choroby, z których tak ciężko wydobyć się naszemu państwu?

                    Pytasz czy wierzę w przyzwoitość władzy. Wierzę. Władza nigdy nie będzie idealna - zbyt wiele pokus. Ale przyzwoita - tak, może być przyzwoita. O ile obywatele, a także media i opozycja będą chcieli ją kontrolować. Ty nie wierzysz w to? Szkoda...

                    > Abram, z przerazeniem stwierdzam ze Ty myslisz czynem stachanowskim,
                    > przodownictwem pracy i planami piecioletnimi. Tobie perspektywa kolektywnego
                    > ogladu rzeczywistosci zastepuje oglad wlasnego podworka, wlasnego mieszkania,
                    > wlasnych wakacji.

                    Ja po prostu staram się patrzeć dalej niż czubek własnego nosa. A Twoja opinia o moich poglądach... No cóż, to Twoja opinia, ja myślę o sobie inaczej.

                    > Ja juz rozumiem, ze to RZAD ma zmienic TOBIE podworko,
                    > mieszkanie, samochod i wakacje, i ze do tego poczucia wielkosci niezbedne sa
                    > pewne flagowe osiagniecia bo TY ani Microsoftu ani Ikei nie stworzysz...
                    > Dokad w Polsce tak ludzie beda myslec, dotad ten kraj bedzie biedny.

                    Nie, wystarczy tylko, aby rząd nie przeszkadzał obywatelowi w rozwoju obywatela, który chce być przedsiębiorcą.

                    O jakim polskim Microsofcie albo Ikei mówisz? Czy możliwe byłoby w Polsce, aby choćby najwspanialszy pomysł doczekał się takiej realizacji jak pomysł B.G.? Pamietasz rewolucyjny polski wynalazek - niebieski laser sprzed kilku lat? Miał zrewolucjonizować informatykę. I my z takim podejściem chcemy tworzyć Microsofty?

                    > P.S. A kwestii EU i VAT w PL poswiecilbym na Twoim miejscu troche wiecej czasu,
                    > bo jakos zwiazku nie widac...
                    > Mowiac najprosciej prawo podatkowe ulega skomplikowaniu wraz z rozwojem
                    > gospodarczym. Powodem jest coraz wieksza czesc obrotu z roznych przyczyn NIE
                    > PODLEGA opodatkowaniu. To JEST DOBRE bo ekonomicznosc produkcji/inwestycji i
                    > zwrotu z kapitalu ROSNIE wraz z MALENIEM wplywow politykow w rzadach i maleniem
                    > arbitralnych narzutow na handel, obrot, produkcje, dochod czy majatek.

                    A więc wszyscy, którzy mówią o uproszczeniu systemu podatków sa w błędzie, bo nie rozumieją, że postęp musi wiązać się z komplikacją. A ktoś kiedyś powiedział, że "geniusz tkwi w prostocie", więc pewnie się mylił. No bo z czego by żyli obywatele pewnych wysp...
            • aspagnito Re: O nadziejach 27.09.06, 11:01
              abram777 napisał:

              > moje poglądy są bardzo zbliżone do
              > koncepcji "państwa minimum", o której pisałeś.

              Proszę bardzo, jedź do Taiwanu, tam nic nie dostaniesz i jeśli nie będziesz
              szefem konsorcjum krzemowo dolinianego, czekają Cię slamsy.

              > Społeczeństwo nasze, zreszt
              > ą to tkwi niemal w każdym człowieku, chce najpierw coś dostać (wyrwać), a
              potem
              > dopiero zastanawia się dlaczego jest możliwe to, że w ogóle coś dostaje.

              A to już czysty komunizm. Był taki kraj w Azji w którym jedna idea nic nikomu
              nie dać - niech wszyscy mają tylko własność osobistą, czyli majtki i trawę, z
              której gotują sobie zupę, była myślą przewodnią. Nikt tam nie myślał o
              nienawiści, ale o minimum, które jest potrzebne człowiekowi. Stwierdzano nawet
              że minimum musi być najmniejsze. Żyło się tam gorzej niż w krajach afrykańskich.
          • pepe49 O pozorach 10.11.05, 21:50
            1. Filozofią państwa musi być służenie obywatelom. Mówię o współczesnych
            teoriach państwa, w których - rzecz jasna - podtrzymuje sie również
            marksistowskie (chociaz bez przywołania autora)stwierdzenie, że prawo służy
            władzy (Marks mówił o klasie). Problem tylko w tym, że pojęcie "służyć
            obywatelom" jest wyjatkowo nieostre. Bo wielka jest pokusa, aby władza
            arbitralnie orzekła co jest, a co nie jest w interesie obywateli. I tu juz
            pojawia sie mozliwość ograniczania praw jednych (na przykład mniejszości
            wyznaniowych, mniejszości seksualnych, następnie mniejszości politycznych i tak
            dalej)w zboznej intencji ochrony praw innych.

            - Prawa wszystkich są ograniczone zawsze, dla ochrony praw wszystkich pozostałych.

            Już z chwilą powiedzenia i różnych
            filozofiach państwa dopuszczasz możliwość dyktatu ideologii.

            -Zawsze rządzi jakaś ideologia. Kwestią wyboru jest "jaka".

            Niezliczoną ilość
            zbrodni i bezprawia usprawiedliwiano "dobrem obywateli" i racja stanu. Dlatego
            też najbezpieczneiejszą filozofia państwa jest - przecież nie tylko moim
            zdaniem - minimum państwa w życiu obywateli.Od sławnej koncepcji
            ludwikowej "Państwo to ja", poprzez nastepną "Co dobre dla GM, dobre dla
            Ameryki" doszliśmy przecież do koncepcji " państwo to my".Inaczej mówiąc -
            państwo, jako aparat ucisku i organizacji zbiorowego życia ma tyle tylko
            ograniczać swobody obywatelskie (jednostek i grup społecznych) o ile te swobody
            naruszałyby swobody innych obywateli czy grup. Dlatego filozofia prawa obecna w
            Unii jest ochrona prawa mniejszości. Nie dlatego, że kocha się w Unii gejów,
            komunistów czy ateistów, ale dlatego, że to jest jedyny dowód i gwarancja
            prawdziwych swobód.


            - To nie jest ochrona praw faszystów, zoofili i muzułmanów, tylko wymuszanie na
            reszcie braku reakcji na działania tamtych wykraczające poza nich samych.
            Naruszające wolność innych.


            Na przykład gwarancją wolności obywatelskich dla ateistów, muzułmanów czy żydów
            w katolickim kraju (jak Polska) jest prawny zakaz wprowadzania katolickiej
            religii do publicznych szkół. Czyli zakaz obowiązkowych lekcji z jakiejkolwiek
            religii.

            - Proszę jednak przyjąć do wiadomości, że ci, którzy tu mieszkają, chcą urządzić
            swoje życie podług swoich reguł i zapraszają innych (masonów, hinduistów,
            Świadków Jehowy) do państwa, w którym reguły są określone. Będą mile widzianymi
            gośćmi, ale jeżeli zechcą zostać Polakami - naturalizować się, tak jak we
            Francji, muszą pozbawić się atrybutów swojej dotychczasowej religii lub jej
            braku i zachowywać się tak jak większość. Reguły tożsame z francuskimi, tyle że
            tam ideologią rządzącą jest ateizm francuski a u nas polski katolicyzm.
            Tak - w regule nie ma różnicy!

            Zakaz demonstrowania poglądów religijnych w państwowych urzędach. W
            sadach. Wydarzenia w Francji - kraju, który piwrwszy stworzył nowoczesne
            państwo - są, niestety, dowodem, że nie jest to filozofia łatwa. Wierzę jednak,
            że Francja zdusi fanatyków.

            - Zakaz demonstrowania osobistych poglądów w instytucjach państwowych. Również
            uważam, że nie jest to filozofia łatwa. Wierzę jednak, że Polska zdusi fanatyków.
            Brzmi tak samo, prawda?


            2. Przypomnę Ci przesławne: Nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie
            oficera". Najbardziej przerażające - i najbardziej w swoich skutkach zbrodnicze
            w historii - były i są systemy państwowe (wg. Ciebie - filozofie), w których
            nie kwalifikacje, czyli wiedza, ale walory moralne,wierność ideologii, zasługi
            bojowe i jakiekolwiek inne pozamerytoryczne kryteria stanowią o weryfikacji
            kadr w urzedach państwowych. A to dlatego, że nie ma takiej możliwości: nie ma
            na ziemi Pana Boga, który byłby w stanie wskazać tych moralnych, uczciwych,
            dobrych, godnych. Nawet gdyby Kaczyńscy obaj razem byli wcieleniami Św.
            Franciszka ze św. Bernardem - otoczy ich, bo nie może być inaczej, cały tłum
            żądnych tylko władzy i pieniędzy ludzi. Gorzej - będzie jeszcze tłum żądnych
            zemsty. I oni właśnie stworzą komisje weryfikacyjne, komisje do spraw
            rozliczeń, komisje śledcze, wejdą do sądów, apartu ścigania.


            - Władcy muszą być sprawiedliwi. Oceniać swoich urzędników i reagować
            natychmiast. Tak jak to zrobił PiS do pana Kurskiego i tak jak nie zrobił tego
            PO do pana Szymali i pani Walcowej.


            Od pilnowania moralności polityków i urzędników, od etyki sprawowania władzy sa
            wyborcy


            - Co 4 lata? Wyborcy juz 3 razy odrzucili komunistów, dwa razy odrzucili
            Solidarność. Co to im pomogło? Następną słuszną ofertą było PO.


            wspomagani przez wolne, niezależne media.


            - Kóre w całości opowiedziały się za jednym wyborem. Nie są niezależne. Nie są
            wolne. Nie ma czegoś takiego w Polsce. Może Radjo Maryja, i NDz, które mają
            określone poglądy. Objektywnych nie ma. Mogą stracić koncesje. Są w układach
            państwowo-prywatnych.



            Państwo, o którym piszesz, tę
            wolność wyborów i wolność mediów z definicji swojej filozofii ograniczy (bo
            uzna, że niektóre gazety sa społecznie szkodliwe, niektóre programy telewizyjne
            obrażają uczucia, niektóre stacje radiowe sa w rękach wrogów itd)i już tylko
            władza bedzie decydowała kto ma byc władzą.


            -Tak się dzieje do tej pory - koncesje i Rada.


            Nie mam najmniejszych złudzeń, że Cię przekonam. Wyborcy Kaczyńskich - tylko
            nie bierz tego do siebie, jako obrazę! - są wyjątkowo silnie przekonani do
            swojej wizji i niechętni do wprowadzania jakichkolwiek wątpliwości.


            -WSZYSCY wyborcy w demokracjach mają ten stan ducha. Wyborcy PO zniesławiają
            Polskę przekazując jej obecny obraz za granicę. Z czystej nienawisci do wroga
            wyborczego.


            To
            przywilej i natura wierzących w prawdy ostateczne,


            -W tym wypadku to natura demokracji.


            to kwintesencja myślenia
            ideologicznego - obozu Kaczyńskich. Na ile prezentowana przez nich ideologia
            jest uwewnętrznioną przez nich, a na ile medialną perezentacją dla wyborców -
            to zupełneie inna sprawa.
            Pewne jest jedno (bo i cała działalność Braci tego dowodzi): mają misję,


            -PO również miało misję. Polska do UE (to część ideolo), uwolnienie gospodarki,
            niezidentyfikowane w szczdegółach, ale żebyśmy tak zdrowi byli, bo jak będziemy
            rząd i prezydenta to będzie dobrze.


            mają
            wrogów, wrogów oni definiują, muszą wrogów zniszczyć,wojna jest ich żywiołem.
            Nie oni pierwsi chcą państwa ideologicznego i z misją. Ale w odróżnieniu od
            fiszpańskich poddanych Ferdynanda i Izabeli czy francuskich Filipa Świętego, w
            odróżnieniu od po raz pierwszy doświadczonych socjotechniczną manipulacją
            niemieckich wyborców w 1933, w odróżnieniu od Polaków w powojennych
            dziesięcioleciach - dzisiaj Polacy mogą tego horroru uniknąć.

            - W odróznieniu od otumanionych uepropagandą wyborców Holandii, Danii, Polski AD
            2004? W odróżnieniu od szlachciców polskich otumananych propagandą moskiewską
            czy rakuską przy wolnych elekcjach?
            Wrogowie dzisiaj, to nawet nie PiS, to Kaczyńscy, Kaczory, Kaczaki, Drób, nawet
            jeszcze nie zacząłem wymieniać prawdziwych wyzwisk.


            Na razie nie
            chcieli. Na szczęście tylko czwarta część z 40 procent. To daje nadzieję, że
            Twoja wizja państwa moralnej sanacji pod wodzą Wodza nie potrwa długo...


            -Wizji nieokreślonej poprawy Polski pod wodzą Prezydenta Tuska uległa tylko
            piąta część 40% wyborców.
            Ale ja się z tego nie cieszę. 40% poszło na wybory. Za dużo o 35 punktów
            procentówych. 5% szaleńców zawsze się znajdzie.
            • abram777 Re: O pozorach 11.11.05, 18:34
              pepe49 napisał:

              > -Wizji nieokreślonej poprawy Polski pod wodzą Prezydenta Tuska uległa tylko
              > piąta część 40% wyborców.
              > Ale ja się z tego nie cieszę. 40% poszło na wybory. Za dużo o 35 punktów
              > procentówych. 5% szaleńców zawsze się znajdzie.

              Czy więc proponujesz, aby do wyborów nie chodzić wcale? Proponujesz całkowicie oddać władzę najsilniejszym ugrupowaniom politycznym, bez żadnej kontroli społecznej, bez żadnej możliwości wpływu społeczeństwa na zmiany jeśli rządzący zawiodą oczekiwania społeczne?

              Oczywiście, że decyzje tłumu zawsze są mniej mądre i mniej postępowe od decyzji elit, ale demokratyczny sposób wybierania władz to skuteczny mechanizm kontrolowania i rozliczania tych, którzy zobowiązali się robić wszystko dla dobra narodu i państwa. Mechanizm ten funkcjonuje poprawnie tylko wtedy, gdy sposób liczenia głosów nie budzi zastrzeżeń, oraz, co jest najważniejsze, gdy wyedukowany obywatel rozumie, co się dzieje wokół niego i potrafi wykorzystać swą potężną broń, jaką jest jego głos wyborczy.


              • pepe49 O pozorach demokracji 12.11.05, 18:37
                > pepe49 napisał:
                >
                > > -Wizji nieokreślonej poprawy Polski pod wodzą Prezydenta Tuska uległa tyl
                > ko
                > > piąta część 40% wyborców.
                > > Ale ja się z tego nie cieszę. 40% poszło na wybory. Za dużo o 35 punktów
                > > procentówych. 5% szaleńców zawsze się znajdzie.
                >
                > Czy więc proponujesz, aby do wyborów nie chodzić wcale? Proponujesz całkowicie
                > oddać władzę najsilniejszym ugrupowaniom politycznym, bez żadnej kontroli społe
                > cznej, bez żadnej możliwości wpływu społeczeństwa na zmiany jeśli rządzący zawi
                > odą oczekiwania społeczne?
                >
                > Oczywiście, że decyzje tłumu zawsze są mniej mądre i mniej postępowe od decyzji
                > elit, ale demokratyczny sposób wybierania władz to skuteczny mechanizm kontrol
                > owania i rozliczania tych, którzy zobowiązali się robić wszystko dla dobra naro
                > du i państwa. Mechanizm ten funkcjonuje poprawnie tylko wtedy, gdy sposób licze
                > nia głosów nie budzi zastrzeżeń, oraz, co jest najważniejsze, gdy wyedukowany o
                > bywatel rozumie, co się dzieje wokół niego i potrafi wykorzystać swą potężną br
                > oń, jaką jest jego głos wyborczy.
                >

                Był ten mechanizm skuteczny przez pierwsze może 200 lat istnienia I
                Rzeczpospolitej, od czasów Kazimierza Wielkiego. Ale od kiedy przestał być
                skuteczny, tak już zostało. Rozkwit i upadek państwa trwały 400 lat.
                Możemy wojować w ten sposób, nawet sam poszedłem na wybory, przyjąłem tą samą
                argumentację co Pan, ale nie zapominam, że nie jest demokracja dobrym sposobem
                rządzenia.
                Proszę zważyć, że nie piszę "nie jest najlepszym" a "nie jest dobrym". Bo
                uważam, że jest złym sposobem na rządzenie.

                "demokratyczny sposób wybierania władz to skuteczny mechanizm kontrol
                > owania i rozliczania"

                Tak, ale zbyt rzadki. Co 4 lata. Częstszy z kolei sprzyja destabilizacji władzy.

                "tych, którzy zobowiązali się robić wszystko dla dobra naro
                > du i państwa

                O ile nie skłamali.

                " Mechanizm ten funkcjonuje poprawnie tylko wtedy, gdy sposób licze
                > nia głosów nie budzi zastrzeżeń, oraz, co jest najważniejsze, gdy wyedukowany o
                > bywatel rozumie, co się dzieje wokół niego i potrafi wykorzystać swą potężną br
                > oń, jaką jest jego głos wyborczy.

                Owszem. Czyli nigdy.
                W tym poglądzie różnię się zarówno od Pana jak i od pana krzyda. Panowie bowiem
                staracie się zanalizować sytuację pod kątem "jak ulepszyć". Ja zaś dałem sobie z
                tym spokój. Wolałbym raczej rozwiązanie dynastyczne.

                Demokracja ma bowiem tylko jedną zaletę w porównaniu z monarchią: kanalizuje
                bunty w elekcje. Do uniknięcia w monarchii.
    • exerik Re: Drugi "Cud nad Wisłą" !!!? 08.11.05, 23:08
      abram777 napisał:

      "Drugi "Cud nad Wisłą" !!!?"


      Bez przesady. Dziś chodzi "tylko" o Polskę.
      • klip-klap Re: Drugi "Cud nad Wisłą" !!!? 09.11.05, 19:03
        Zawsze to jakas kasa do wypompowania. Jezeli za pisowcami nikt nie stoi, to juz
        po nich, bo tu o powazne rzeczy chodzi i maja wielu przeciwnikow.
        • abram777 Re: Drugi "Cud nad Wisłą" !!!? 09.11.05, 20:46
          klip-klap napisał:

          > Zawsze to jakas kasa do wypompowania. Jezeli za pisowcami nikt nie stoi, to juz
          > po nich, bo tu o powazne rzeczy chodzi i maja wielu przeciwnikow.

          Czy pamiętasz kwotę, która była przeznaczona na wybory parlamentarne? Była wyższa niż kwota PO.
          • klip-klap Re: Drugi "Cud nad Wisłą" !!!? 14.11.05, 16:11
            > Czy pamiętasz kwotę, która była przeznaczona na wybory parlamentarne? Była wyżs
            > za niż kwota PO.

            Oficjalnie wzieli kredyt i mieli dotacje, wiec nie wiem czy to o czyms swiadczy.
    • wicek72 Re: Drugi "Cud nad Wisłą" !!!? 09.11.05, 20:32
      Od początku widoczny jest brak WIĘKSZOŚCI PARLAMENTARNEJ do tworzenia "IV
      Rzeczpospolitej", zwłaszcza przy zwalczaniu i usuwaniu "wspaniałego porządku i
      pełnej demokracji?" III Rzeczpospolitej. I w tej sytuacji, istotnym pytaniem
      staje się, czy dla Polski lepsza jest koalicja PIS z Samoobroną, PSL i LPR, czy
      też opozycja PO z SLD oraz czy poparcie dla PIS ze strony w/w partii jest
      chęcią budowy IV Rzeczpospolitej, czy też wyłącznie doraźnym interesem? Być
      może naiwnie, ale nadal liczę na pełną realizację głoszonego przez PIS programu
      społeczno-politycznego i lekko skorygowanego "na postęp" programu gospodarczego
      w silnej i wzajemnie lojalnej koalicji! Liczę, że tak jak w przeszłości nasze
      społeczeństwo właściwie oceni postawę PO i zgotuje jej w przeciwnym przypadku
      niepamięć, tak jak Partii Demokratycznej i jej niechlubnych dla większości
      Polaków partyjnych przodków!!!!
    • abram777 Nie będzie łatwo... 14.11.05, 14:01
      Prasa: Warszawa idzie śladami Austrii Haidera

      "Sytuacja w Polsce przypomina tę w Austrii, gdy do koalicji rządzącej weszła partia Wolnościowych prawicowego populisty Joerga Haidera" - pisze węgierski dziennik "Nepszabadsag"

      "Może dojść do tego, że w jednym z największych krajów Unii Europejskiej powstanie wyraźnie »eurosceptyczna administracja«. Negatywne nastawienie do euro pozwala już na snucie pewnych przypuszczeń. Można powiedzieć, że nowy rząd ma w Europie tak złą prasę, jak żaden inny. Za wzorzec służy Austria, gdzie partia Haidera weszła do koalicji rządzącej. Ale, jak wiemy, kwestię Austrii Bruksela już załagodziła. Ciekawe, jak będzie wyglądał ciąg dalszy z Polską".

      wiadomosci.onet.pl/1194942,12,item.html
    • abram777 Minęło 100 dni... 05.02.06, 22:37
      Po 100 dniach rząd ma 50% poparcia społeczenego. Aferałowie z lewa i prawa zepchnięci zostali w cień i coraz mniej mają do powiedzenia. Powstał pakt stabilizacyjny z LPR i Samoobroną gwarantujący spokój przez najbliższe 12 miesięcy. Media oburzają się, że stacja nadawcza o. Rydzyka rośnie w siłę i przez to łamie się monopol na manipulowanie ludźmi. Opozycja dostaje histerii, a Rokita z tajemniczym uśmiechem Giocondy wyrywa sobie ostatnie włosy z głowy. 49 ustaw, w tym o KRRiT. Medialny Marcinkiewicz z uśmiechem obiecuje dzielić solidarnie pieniądze z budżetu i... krok po kroku realizuje swe obietnice. Media kontrolują każdy krok rządu i widać w ich działaniach agresję. Nie sprzyjają rządowi. Nie ma się co dziwić, przecież tam króluje układ układ PO i SLD. Ale kontrola i przyglądanie się poczynaniom władzy to pozytywne zjawisko. Może zapobiegnie to chorobie władzy, która dotykała rządy w Polsce przez tyle lat. I najważniejsze: w wyniku tego "cudu nad Wisłą", który dokonał się podczas ostatnich wyborów, w Polsce rządzą ludzie, którzy nareszcie myślą o Polsce i Polakach. Długo czekaliśmy na to. Oby nie brakło im determinacji w swych działaniach.
      • vice_versa Cynicznie.... 08.02.06, 22:13
        abram777 napisał:
        > Ale kontrola i przyglądanie się poczynaniom władzy to pozytywne zjawisko.
        >Może zapobiegnie to chorobie władzy, która dotykała rządy w Polsce przez tyle
        > lat. I najważniejsze: w wynikutego "cudu nad Wisłą", który dokonał się
        > podczas ostatnich wyborów, w Polsce rządzą ludzie, którzy nareszcie myślą o
        > Polsce i Polakach. Długo czekaliśmy na to. Oby nie brakło im determinacji w
        swych działaniach.

        Abram, Ty naprawde w ten sposob myslisz o rzadzie i rzadzacych?
        To jest strasznie smutne, wiesz?
        Twoje wywody sa jak idealistyczne mrzonki ktore nie maja szans sie spelnic.
        Nie dlatego ze wrogie media zniszcza dobra wladze.
        Dlatego ze wiara w "dobrego cara" kiepsko swiadczy o tym narodzie ktory o takim
        carze marzy, kiepsko rokuje takiemu narodowi na przyszlosc, a to z tego powodu,
        ze taki narod nadzieje poklada we WLADZY a nie w INDYWIDUALIZMIE i wierze w moc
        sprawcza jednostki, ktora teze wladze jest w stanie pokonac. Taki idealizm jest
        skazany na kolejne gorzkie zawody milosne. I pisze to naprawde gleboko
        zasmucony kolektywizmem Twoich nadziei, patetycznoscia Twojego ogladu
        rzeczywistosci. Ancien regime to nie tylko oficjalne struktury, wplywy i
        powiazania. Ta wladza ma wybor, albo zakorzeni sie i znajdzie sojusznikow w
        istniejacych strukturach spoleczenstwa, chocby byly to struktury komusze, albo
        bedzie z tymi strukturami walczyc.
        Przejecie wladzy to po prostu zmiana jednej struktury na druga, pierwsza nie
        zrezygnuje tak latwo ze swoich przywilejow, a druga bedzie MUSIALA SZYBKO sie
        nachapac i stworzyc nowy zrab struktur panstwowych, nowi oddani wladzy ludzie,
        nowe instytucje, te same pieniadze... W szczegolnosci tej nowej wladzy NIE STAC
        na walke z okrzeplymi strukturami bez PIENIADZA. Nie majac armat nie rusza sie
        na wojne, a nowa wladza stoi pod presja dokonania PRZELOMU instytucjonalnego,
        poniewaz takiego NIE MOZNA dokonac bez pieniedzy, alternatywa jest prosta: albo
        PODATKI na wojne z ancien regimem, albo FASADOWOSC, zmiany nomenklatury, nowe
        instytucje i nowe rozwolnienie legislacyjne.

        Kazda wladza tworzy nowa grupe uprzywilejowanych. Ty snisz o wladzy na rzecz
        ludu. Straszny sen, bo nigdy sie nie spelnia. Taka juz jest natura wladzy. A
        jak wladzy uda sie przekonac ze jest odwrotnie, tym straszniejszy los poddanych.
        • abram777 Dlaczego tak pesymistycznie? 09.02.06, 21:34
          Myślę, że nie dostrzegłeś prawdziwej intencji moich słów. Najważniejszą rzeczą tego, co ja nazywam "drugim cudem nad Wisłą", jest to, że nareszcie, po latach wpływów agentur wschodu i zachodu, ich niszczącego wpływu na polską gospodarkę i, co najważniejsze, destrukcyjnego wpływu na świadomość narodową Polaków, nareszcie po tylu latach, ktoś zaczyna mówić o patriotyzmie i naprawie na wskroś skorumpowanego państwa.

          A jeśli chodzi o rządy ludu i krytykowany przez Ciebie mój pogląd, demokracja to przecież... he, he, rządy ludu, prawda? Więc cóż dziwnego, że skoro żyję w demokracji, to mówię i piszę o demokracji takiej, jaką sobie ją wyobrażam?

          Piszesz o moich idealistycznych mrzonkach związanych z dobrą władzą. Mnie w tym wszystkim najbardziej chodzi o intencje ludzi przy władzy, a całą resztę związaną z funkcjonowaniem państwa, mają załatwiać narzędzia demokracji. Mnie chodzi o to, aby władze naszego kraju potrafiły przeciwstawić się skutkom nierównej miedzynarodowej walki ekonomicznej, zapobiegając niszczeniu polskiej produkcji i wrogiej ekspansji na rynki polskie. I nie mówię tu o wolnym rynku i zwykłej, zdrowej konkurencji, ale splocie wydarzeń i posunięć, które doprowadziły tysiące polskich zakładów pracy do ruiny. Tyle o intencjach.

          > Kazda wladza tworzy nowa grupe uprzywilejowanych. Ty snisz o wladzy na rzecz
          > ludu. Straszny sen, bo nigdy sie nie spelnia. Taka juz jest natura wladzy. A
          > jak wladzy uda sie przekonac ze jest odwrotnie, tym straszniejszy los poddanych

          Tak, każda władza tworzy nowe grupy uprzywilejowania. Kilka razy nawiązałeś w swoich wypowiedziach do innych epok. Mówiłeś o carze, stachanowcach, kolektywizmie, a teraz o losie poddanych. A ja ciągle mówię o demokracji. Martwi mnie Twój olbrzymi pesymizm. Uważasz, że nic się nie da zrobić, bo władza jest ponad człowiekiem, ponad prawem i ponad wszystkim. Tak wcale nie musi być, bo przecież w założeniach podstawą demokracji jest obywatel i jego głos w wyborach, którym może się bronić. Jeśli kiedyś uda się i dojdzie do tego, że świadomość obywatelska osiągnie taki poziom, że wyborca będzie oddawał swój głos jedynie na polityka, którego nieodłącznymi cechami będą nieskazitelność i honor, i który będzie robił wszystko, aby być lojalnym wobec swych wyborców i swojego państwa, to wtedy będziemy mieć przyjazną władzę i przyjazne państwo. Ale żeby do tego doszło społeczeństwo nie może być ogłupiane. Media nie mogą należeć do ludzi jednej opcji politycznej, tak jak to się dzieje dziś. Demokracja to umiejętność korzystania z niezwykle silnej broni, jaką jest głos oddany w wyborach. Ale, aby demokracja stała się rzeczywistą władzą ludu, wybory powinny być świadome, a frekwencja możliwie najwyższa.
    • abram777 UE - pieśń swobody, pieśń miłości, pieśń pokoju? 03.09.06, 12:44
      (...)za sprawą nieubłaganej teorii konwergencji, zachodnie narody uległy perwersyjnej fascynacji bolszewizmem, którego powracająca fala podchodzi nam dziś do gardeł w postaci „standardów” i praw narzucanych przez Eurosojuz. Na czele tej fali surfuje dawny moskiewski nowotwór, dyskretnie wspomagany przez przebierańców, którzy dla miłego brzęku srebrników wyrzekli się nawet Chrystusa Pana.

      Jeżeli zatem podczas uroczystych obchodów 86 rocznicy sławnego naszego zwycięstwa zaczęłaby nas rozpierać duma, to nie zapominajmy, że wyzwolenie od bolszewickiej nawały jest dopiero przed nami. Cała chwała bowiem należy do pokolenia 1920 roku, które swój obowiązek wobec siebie samych i wobec Polski spełniło. Dla obecnych pokoleń walka o uwolnienie z bolszewickiego jarzma dopiero się rozpoczyna.


      Stanisław Michalkiewicz
      www.michalkiewicz.pl/web_15-08-2006.php
      • babaqba Re: UE - pieśń swobody, pieśń miłości, pieśń poko 24.09.06, 03:16
        abram777 napisał:
        (...)Dla obecnych pokoleń walka o uwolnienie z bolszewickiego jarzma dopiero się rozpoczyna.
        >
        > Stanisław Michalkiewicz

        Walka się rozpoczyna, owszem, tylko strony walki są u Michalkiewicza (jak zresztą większość jego
        bełkot-publicystyki) przekłamane. Naród polski musi zwalczyć jarzmo katolickie! Ucisk kleru jest
        powodem biedy i ciemnoty w kraju nad Wisłą. Ucisk umysłów a przez stulecia ucisk materialny. Ten
        drugi odżył i ciągle rośnie.

        Napisz mi dlaczego wraz z Michalkiewiczem sądzisz, że 50 lat socjalizmu miało tak wielki wpływ na
        naród? Wpływ przewyższający setki lat siłowego karmienia nas katolicyzmem? Z jednego pokolenia
        żyjącego w socjalizmie otrząśniemy się szybko. Mentalność ciemnego Polaka-pijaka-nieroba, to efekt
        długich wieków hodowli chłopów pańszczyźnianych w dobrach biskupich. Zauważ, że ta "sól ziemi" jest
        hołubiona przez aktualny reżim, w przeciwieństwie do "łże-elit" i "łże-inteligencji". Pod czyje dyktando
        działają Kaczyńscy? Bo to, że nie są oni niezależni, widać. Qui bono? Popatrz w stronę Episkopatu i
        dalej...
        • abram777 Re: UE - pieśń swobody, pieśń miłości, pieśń poko 24.09.06, 21:25
          > Walka się rozpoczyna, owszem, tylko strony walki są u Michalkiewicza (jak
          > zresztą większość jego
          > bełkot-publicystyki) przekłamane. Naród polski musi zwalczyć jarzmo katolickie!
          > Ucisk kleru jest
          > powodem biedy i ciemnoty w kraju nad Wisłą. Ucisk umysłów a przez stulecia
          > ucisk materialny. Ten drugi odżył i ciągle rośnie

          Zarzucasz Michalkiewiczowi "bełkot-publicystyki", a sam wykrzykujesz jakieś propagandowe hasła o rzekomym ucisku narodu, który jest przyczyną biedy wielu, jak i zapewne Twojej biedy, i czegoś tam jeszcze (o czym piszesz, a ja przez grzeczność nie wspomnę). Michalkiewicz swoje tezy argumentuje faktami historycznymi, odwołuje się do literatury, biblii, koranu, cytuje i przeprowadza swego rodzaju dowódy własnego rozumowania, a przez to czyta się go z pewnym zainteresowaniem. To prawda, że jego poglądy nie podobają się niektórym, ale cóż by to było, gdybyśmy wszyscy myśleli tak samo?. Napisz, proszę jakiś tekst polemizujący z Michalkiewiczem przedstawiając własne argumenty ubrane w mniej lub bardziej błyskotliwe spostrzeżenia i wnioski, a wtedy wszyscy przekonamy się czy Twoja ocena czyjegoś "bełkotu" ma jakąś wartość.

          > Napisz mi dlaczego wraz z Michalkiewiczem sądzisz, że 50 lat socjalizmu miało
          > tak wielki wpływ na
          > naród? Wpływ przewyższający setki lat siłowego karmienia nas katolicyzmem? Z
          > jednego pokolenia
          > żyjącego w socjalizmie otrząśniemy się szybko. Mentalność ciemnego Polaka-
          > pijaka-nieroba, to efekt
          > długich wieków hodowli chłopów pańszczyźnianych w dobrach biskupich. Zauważ,
          > że ta "sól ziemi" jest
          > hołubiona przez aktualny reżim, w przeciwieństwie do "łże-elit" i "łże-
          > inteligencji". Pod czyje dyktando
          > działają Kaczyńscy? Bo to, że nie są oni niezależni, widać. Qui bono? Popatrz
          > w stronę Episkopatu i dalej...

          Prawie pół wieku socjalizmu to mało? To dwa, jedno po drugim, rodzące się pokolenia. Sądzisz, że nachalna propaganda komunistyczna nie wywarła wpływu na ludzi żyjących w Polsce? Spójrz choćby na własny stosunek do kleru i religii. W czym się różni on od poglądów komunistów? Dokładnie te same hasła, jakbym słyszał swoją wychowawczynię z podstawówki, zajadłą komunistkę.

          Piszesz, że "mentalność ciemnego Polaka-pijaka-nieroba, to efekt długich wieków hodowli chłopów pańszczyźnianych w dobrach biskupich", a więc dowiadujemy się od Ciebie, że rozpity naród do zasługa biskupów. Ciekawe. Powiedz tylko czy biskupi dawali gorzałkę chłopom przed odpracowaniem dziesięciny czy po odpracowaniu. A może w trakcie? A nieróbstwo Polaków jak ci "wredni" biskupi zmajstrowali? Pewnie tą pańszczyzną. 10% dla pana, 10% dla plebana, tak? Znasz dzisiejsze obciążenia obywatela? Dziś ludzie nie powinni w takim razie chyba w ogóle pracować. A czy nie spotatkałeś się może z taką opinią (np. z doniesień prasowych), że Polacy, to jeden z najbardziej pracowitych narodów na świecie, mających opinię wzorowych, sumiennych i wydajnych pracowników, a jest to opinia w Zachodniej Europie (Angli, Irlandii, Szwecji, Hiszpanii itd), USA i wielu innych? No to jak jest z Twoją tezą o "ciemnym Polaku-pijaku-nierobie"? Będziesz ją dalej bronił?
    • aspagnito Re: Drugi "Cud nad Wisłą" !!!? 27.09.06, 10:47
      A ja Ci się dziwię, że chcesz wyjeżdżać. To nie jest postawa patriotyczna. Ten
      kraj wcale nie będzie lepszy, jeśli zwiezie się tu pieniądze. Pieniądze to
      tylko papier z nadrukiem, który służy Balcerowiczowi do zaniżania inflacji.
    • don.kichote Re: Drugi "Cud nad Wisłą" !!!? 28.09.06, 01:15
      No!
      To teraz się nie dziwię, że i w cuda wierzysz!!!
      • redemptorasta Re: Drugi "Cud nad Wisłą" !!!? 11.10.06, 11:45
        W radiomaryjnej, odtworzonej 11 października pogawędce pt. „Walki partyjne z
        wojskiem w tle” ksiądz Czesław Bartnik (pożal się boże profesor) wydał był
        opinię na temat wojny z bolszewikami w roku 1920, „odkrywając” że powodem
        zwycięstwa Polski były błędy w dowodzeniu armią bolszewicką. O świętobliwa
        zgrozo! O sakralna hipokryzjo! Okazuje się, że Niepokalana Zawsze Dziewica nie
        miała zasadniczego wpływu na losy tej wojny? Powiada ksiądz-specjalista od
        historii batalistyki, że „o wyniku tej wojny ze strony sowieckiej zadecydowali
        nie wojskowi lecz cywile”. Marszałek Michał Tuchaczewski podaje w swoich
        opracowaniach, że błąd w taktyce wymusił cywilny komisarz polityczny. Natomiast
        armią konną Budionnego faktycznie dowodził inny komisarz Józef Stalin,
        kierowany ideologią bolszewicką szykował najazd na Węgry i wdał się w wojnę
        lwowską co opóźniło odsiecz na Warszawę.
        Czyli żadnego „cudu nad Wisłą” nie było? I takie herezje głosi ksiądz rzymsko-
        katolicki?
        • hirondelle123 Re: Drugi "Cud nad Wisłą" !!!? 17.10.06, 18:19
          > Czyli żadnego „cudu nad Wisłą” nie było? I takie herezje głosi ksią
          > dz rzymsko-
          > katolicki?



          A więc nie kazdy ksiądz musi byc niedouczonym fanatykiem? Faktycznie dziwne.
    • abram777 KONTROFENSYWA - "kuszenie dziewicy" 06.10.06, 15:08
      Miałem coś sam napisać o "kuszeniu dziewicy", ale Michalkiewicz jest nie do pobicia:

      Istinno, istinno – na tym świecie, a zwłaszcza w tej części tego świata, w której leży Polska, dzieją się teraz rzeczy, które z całą pewnością nie śniły się filozofom. Jak tak dalej pójdzie, to tylko patrzeć, jak również Andrzej Lepper powiększy grono – nie, nie żadnych tam aniołków („powiększył grono aniołków wyznania mojżeszowego” – głosił napis na pewnym warszawskim nagrobku) – więc oczywiście nie aniołków, tylko autorytetów moralnych. Pani posłanka Renata Beger już do tego nieśmiertelnego grona na jeden dzień dołączyła, a to za sprawą dwóch oficerów frontu ideologicznego, panów Morozowskiego i Sekielskiego, zatrudnionych w charakterze dziennikarzy w TVN. Ale – incipiam.

      W miarę nieubłaganego zbliżania się terminu rozwiązania Wojskowych Służb Informacyjnych, który zgodnie z ustawą przypada 30 września, razwiedka dopinała ostatnie guziki misternego planu obalenia znienawidzonego przez cały postępowy świat, faszystowskiego reżimu braci Kaczyńskich. Pierwszy sygnał „obywatelskiego nieposłuszeństwa” dał Leszek Balcerowicz. Za komuny – posłuszny członek PZPR, karnie uczestniczący we wszystkich partyjnych czynach („jak zwykle – grabimy!”wink – za demokracji, pod wpływem obcmokiwania przez Salon, najwidoczniej owies uderzył mu do głowy, więc odmówił stawienia się przed sejmową komisją śledczą badającą prywatyzację sektora bankowego.

      Zaraz w samej komisji przedstawiciel Samoobrony wyłamał się z koalicyjnych uzgodnień, a wkrótce potem Trybunał Konstytucyjny uznał uchwałę powołującą tę komisję za sprzeczną z konstytucją, informując przy okazji, że od prezesa NBP nikt nie może żądać wyjaśnień nawet gdyby ukradł wszystkie rezerwy bankowe. Krótko mówiąc, Trybunał postąpił identycznie jak w toku 1992, kiedy to, na rozkaz razwiedki, rozprawiał się z uchwałą lustracyjną Sejmu, więc dla obserwatora było jasne, że ktoś dał rozkaz: zaczynajcie.

      Zaraz tedy pan Andrzej Lepper przebywał w Poznaniu, gdzie oczywiście w żadnym wypadku nie spotkał się z Donaldem Tuskiem. Gdyby bowiem się spotkał, to Donald Tusk wystąpiłby w charakterze „francuskiego łącznika” razwiedki z Lepperem, a tak, to pan Andrzej działał suwerennie i samorządnie, niczym sam gen. Jaruzelski w 1981 roku. Tak działając, ogłosił swoją suwerenną decyzję, że nie poprze budżetu, za co został niezwłocznie zdymisjonowany.

      Kilku posłów Samoobrony przeszło do obozu rządowego, a pani Renata Beger zaczęła się ostentacyjnie wahać, nie wiedząc, co jest lepsze „dla dobra Polski” – czy wytrwać przy panu Andrzeju, czy sarnim susem przeskoczyć do PiS. W tej fazie merdia zblatowane z razwiedką wprost złociły jej rogi; doszło nawet do tego, że zaproszono ją do TVN na rozmowę w towarzystwie samej pani profesor Senyszyn z SLD, za pan brat jak, za przeproszeniem, świnia z pastuchem.

      To widowisko telewizyjne było jednak tylko przykrywką dla technicznych przygotowań w poselskiej alkowie pani Renaty, gdzie technik instalował ukryte kamery. Kiedy pomyślnie zainstalował, pani poślina wezwała do siebie ministra Lipińskiego, żeby przy kamerze wydębić od niego, czy za zdradę pana Andrzeja daliby jej dyferencjał („Niech mi chociaż dyferencjał dadzą!” – śpiewał Kazimierz Grześkowiak w piosence „Ważne to je, co je moje”wink, w postaci stanowiska podsekretarza stanu w Ministerstwie Rolnictwa.

      Min. Lipiński, acz nieco zaskoczony zuchwałością pani Renaty, przecież nie chciał zrazić potencjalnej sojusznicy i z wystudiowaną nonszalancją zapewnił, że „nie ma problemu”. To zarejestrowała kamera i tego właśnie razwiedce było potrzeba. Jeszcze ciepłą „taśmę prawdy” zawieziono do TVN, gdzie oficerowie frontu ideologicznego Morozowski i Sekielski zaprezentowali ją parlamentarzystom zgromadzonym w studio i telewidzom.

      Natychmiast wybuchł straszliwy skandal („Jechała pani z panem aeroplanem, puszczali sobie pszczoły na pupy gołe, kakoj skandał...”wink. Jak wiadomo, nic tak nie gorszy, jak prawda, więc widząc rozmowę, jedną z tych, w jakich każdy z nich wielokrotnie uczestniczył, parlamentarzyści zapłonęli świętym oburzeniem. Niektórzy chyba musieli nawet z góry wiedzieć, że szykuje się jakaś sensacja, bo Platforma na poczekaniu urządziła w Sejmie konferencję prasową w środku nocy, kiedy na ulicy Wiejskiej zazwyczaj słychać tylko wołanie upiora i ujadanie strwożonych psów.

      Zaraz potem mogliśmy podziwiać podobny występ zjednoczonej lewicy w osobach Jerzego Szmajdzińskiego i Marka Borowskiego, przy czym w imieniu Jerzego Szmajdzińskiego, z nieruchomą twarzą starego psa z góry św. Bernarda, ujadał robiący za szefa SLD pan Olejniczak, dla kontrastu przypominający ratlerka. Rano te głosy oburzenia zestroiły się w jeden potężny ton, żądający natychmiastowego ustąpienia rządu, a przynajmniej – samorozwiązania Sejmu.

      „Lecz tymczasem na mieście inne były już treście” – jak przewidział poeta i PiS przystąpił do obrony przez kontratak. Rewelacja z „taśm prawdy” została sprowadzona do rutynowej rozmowy, jakie codziennie toczą się w parlamentach i ratuszach całego demokratycznego świata, a premier Kaczyński w telewizyjnym przemówieniu oskarżył „układ” o desperacką próbę odzyskania władzy, na którą – jak ostrzegł – „nie pozwolimy”. „Układ” na wezwanie Donalda Tuska zorganizował tymczasem demonstrację przed Sejmem, ale zamiast „całego narodu” przyszło zaledwie około 200 wyrostków.

      Gdyby tak, dajmy na to, dr Kulczyk albo inny kompradorski plutokrata, wzorem Sorosa, wywalił dla demonstrantów ze 20 mln dolarów, to z pewnością więcej ludzi by się skorumpowało i protest przeciwko korupcji oraz demoralizacji obyczaju politycznego byłby liczny niczym na kijowskim Majdanie Niepodległości. Widać jednak ani dr Kulczyk ani inni kompradorscy biznesmeni nie bardzo wierzą, że Donald Tusk z Janem Rokitą coś zwojują, bo forsy jak nie było, tak nie ma.

      W tej sytuacji marszałek Jurek przetrzymał wściekłe szturmy wicemarszałków Komorowskiego i Olejniczaka i wyznaczył rozpatrzenie złożonego akurat wniosku o samorozwiązanie Sejmu na 13 października. W międzyczasie będą toczyły się intensywne rozmowy, tyle, że już nie z panią Renatą. Najwyraźniej została ona agentem jednorazowego użytku, bo nawet merdia, które zaledwie wczoraj złociły jej rogi, znowu zaczęły naigrawać się z „kurwików w oczach” i innych ludzkich słabostek pani pośliny.

      Tymczasem pan Andrzej wysunął pomysł „powołania rządu fachowców spoza Sejmu”, co oznacza, że razwiedka nie rezygnuje z obalenia rządu poprzez tzw. konstruktywne votum nieufności, tzn. natychmiastowe powołanie nowego premiera. Zaiste, czas nagli, bo właśnie w Radiu Maryja min. Macierewicz, przewodniczący Komisji Weryfikacyjnej dla dawnych funkcjonariuszy WSI powiedział, że prace nad badaniem prawie 3 tys. oświadczeń „zostały zakończone”.

      W tej sytuacji losy ewentualnego konstruktywnego votum zależą od tego, kto przekupi Waldemara Pawlaka i jego PSL, który biega za prawdziwe „wojska łączności” w tym znaczeniu, w jakim używał tego określenia marszałek Piłsudski.
      www.michalkiewicz.pl/tor_03-10-2006.php
      • abram777 Dziennikarstwo dyspozycyjne 06.10.06, 15:49
        Czy Ziemkiewiecz nie ma racji?

        "(...) ostatnio taki jest w telewizji zwyczaj, że zaprasza się gości, żeby nie dawać im dojść do głosu, bo dla prowadzących takie programy gwiazd to nie goście są ważni, tylko one same - ale to naprawdę jest zwyczaj zły. A już zapraszać kogoś po to, żeby zakrzykiwać go we dwóch z udziałem porykującej publiki to zwykły magiel, a nie żadne dziennikarstwo. Jeśli ktoś nie potrafi w rozmowie utrzymać nerwów i języka na wodzy, to się nie nadaje do tego zawodu."

        fakty.interia.pl/felietony/ziemkiewicz/news/kali-bronic-niezaleznosci,797956
        "Teraz my" - fajny tytuł, prawda. Kogo lansują tam dziennikarze? Po co pytam, tytuł wskazuje to jednoznacznie.

        "Co z tą Polską" - dobre pytanie. Media stały się pierwszą władzą w Polsce. Nie czwartą, ale pierwszą. Media chcą kreować i kreują rzeczywistość polityczną w Polsce tendencyjnie manipulując informacją, a zatem oczywistym jest, że wpływają na preferencje wyborcze obywateli. Czy mam tu przypomnieć jak manipulowano sondażami przed ostatnimi wyborami, kiedy w prawyborach Bochni i Wrześni np. PJKM uzyskiwał wyniki sześcio- i ośmioprocentowe wyniki, a Kamil Durczok w głównym wydaniu Wiadomości poinformował, że wynik tej partii jest poniżej błędu statystycznego? Czy na tym ma polegać niezależność mediów?
      • abram777 Porwanie wnuczka posłanki Beger 11.10.06, 22:31
        Zorganizowana prowokacja

        Czy więc osoby obawiające się likwidacji WSI i ujawnienia prawdy stały za aferą z "taśmami Beger"? Trudno stwierdzić jednoznacznie. Jednak jest coś nienormalnego w tym, iż dziennikarze TVN zlecają posłance Renacie Beger nagranie rozmów z politykami PiS. Jak sami się przyznali, to oni - Sekielski z Morozowskim zadzwonili do posła Janusza Maksymiuka, prawej ręki Andrzeja Leppera, z propozycją zorganizowania prowokacji wobec posłów PiS, namawiających członków Samoobrony do opuszczania klubu. Poseł Maksymiuk miał wskazać posłankę Beger, która była w pierwszej grupie posłów mających opuścić szeregi partii Leppera. Jednak zażądała dla siebie funkcji wicemarszałka Sejmu. Na to nie zgodził się lider "secesjonistów" poseł Jan Bestry. Wtedy zapowiedziała własne negocjacje z PiS. Zażądała od nich fotela wiceministra rolnictwa. W tym samym czasie do Maksymiuka zgłaszają się dziennikarze TVN. Ten wskazuje Beger. Resztę widzimy na taśmach. Jest jeszcze coś. Otóż 21 sierpnia posłanka Beger zgłasza policji próbę porwania jej 9-letniego wnuczka - Sebastiana. Dwóch mężczyzn miało uprowadzić bawiącego się w pobliżu domu chłopca, a później niespodziewanie uwolnić. 31 sierpnia w "Dzienniku" ukazuje się tekst, iż porwanie było fikcyjne, a całą sprawę zmyślił wnuczek posłanki w obawie przed karą za późny powrót do domu. W artykule wypowiadają się anonimowo policjanci, którzy nie wierzą w porwanie. Tymczasem następnego dnia po ukazaniu się dużego tekstu o zmyśleniu porwania do prokuratury prowadzącej postępowanie w tej sprawie przychodzi ekspertyza psychologa dziecięcego, będącego przy przesłuchaniu chłopca. Ekspertyza wyklucza zmyślenie zeznań przez wnuczka posłanki Beger.

        O tym media już nie piszą. Czy próba porwania wnuczka posłanki Beger miesiąc przed potajemnym nagraniem przez nią polityków PiS ma coś wspólnego z prowokacją zaproponowaną Samoobronie przez dziennikarzy TVN? Nie wiadomo, lecz przyznają państwo, że to też zaskakujący zbieg okoliczności.

        www.nczas.com/?a=show_article&id=3337
      • abram777 RMF FM narzędziem specsłużb? 12.10.06, 10:58
        Nazwiska specjalistów zasiadających w komisji zajmującej się weryfikacją żołnierzy Wojskowych Służb Informacyjnych zostały ujawnione wczoraj przez jedną z komercyjnych stacji radiowych. Zdaniem Antoniego Macierewicza, ujawnienie nazwisk tych osób może zagrozić ich bezpieczeństwu i zablokować powstanie raportu dotyczącego likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Można przypuszczać, że upublicznienie nazwisk likwidatorów nie było przypadkowe i nastąpiło na kilkanaście godzin przed planowanym przesłuchaniem byłych szefów WSI.
        Wczoraj wieczorem radio RMF FM ujawniło, powołując się na bliżej niesprecyzowane źródło, nazwiska członków komisji weryfikującej żołnierzy Wojskowych Służb Informacyjnych. Personalia osób pracujących w kierowanym przez Antoniego Macierewicza gremium były do tej pory utajnione ze względu na ich bezpieczeństwo. Obawiano się, że żołnierze WSI, którzy wcześniej prowadzili działalność sprzeczną z prawem, mogą uciekać się do szantażu lub działań zagrażających życiu i bezpieczeństwu członków komisji i ich rodzin.

        W czyim interesie?
        To, przed czym chciano ochronić specjalistów, naukowców pracujących nad likwidacją WSI, stało się realne wczoraj wieczorem. Wtedy to radio RMF FM upubliczniło nazwiska osób, które uczestniczą w pracach nad weryfikacją żołnierzy WSI. Wśród nich, według rozgłośni, mają być Sławomir Cenckiewicz, znany historyk IPN, autor szeregu książek i publikacji dotyczących historii najnowszej, oraz Piotr Woyciechowski, pracownik MSW w rządzie Jana Olszewskiego.
        - To niestety jest prawda, jestem członkiem komisji. Zrobiono rzecz naprawdę złą, ujawniając te dane - powiedział nam Sławomir Cenckiewicz. Nasz rozmówca nie chce komentować całej sprawy, przyznaje jednak, że ujawnienie nazwisk członków komisji weryfikacyjnej może utrudnić przygotowanie i ujawnienie raportu z likwidacji WSI. I - jak mówi - to mogło zostać zrobione celowo. Według RMF FM, w komisji prawdopodobnie zasiadają również były rzecznik interesu publicznego sędzia Bogusław Nizieński oraz Adam Taracha, były wiceszef UOP. - Stanowczo zaprzeczam! Kategorycznie zaprzeczam, nie jestem członkiem tej komisji - mówi sędzia Nizieński.
        Szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego Antoni Macierewicz uważa, że ujawnienie przez radio RMF FM nazwisk członków komisji likwidacyjnej WSI może zagrozić ich bezpieczeństwu osobistemu oraz uniemożliwić powstanie raportu komisji, który musi być gotowy do 31 października. - Fakt publikacji nazwisk członków komisji likwidacyjnej może zagrozić ich bezpieczeństwu osobistemu w ostatniej fazie pracy nad sprawozdaniem dla marszałka Sejmu, które musi być gotowe do 31 października tego roku - powiedział Antoni Macierewicz.
        W oświadczeniu przekazanym wieczorem PAP Macierewicz określił ujawnienie nazwisk jako nieodpowiedzialne złamanie "dobrego obyczaju, który przez dwa miesiące pozwolił im bezpiecznie pracować". Uznał to za "przejaw brutalnej walki politycznej, mającej na celu ratowanie pozostałości WSI". Tego samego dnia, biorąc udział w Rozmowach niedokończonych w Telewizji Trwam, zaznaczył, że na zniekształcenie raportu mogą wpłynąć "zachowania osób, które znajdują się pod olbrzymim obstrzałem i naciskiem". - Chciałbym spytać tych, którzy zadecydowali o ujawnieniu nazwisk, czy wzięli na siebie odpowiedzialność za ochronę tych ludzi, a także za to, że sprawozdanie będzie zniekształcone - stwierdził Antoni Macierewicz.
        Co ciekawe, kiedy w środę w południe Antoni Macierewicz, jako gość sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych, indagowany był przez dziennikarzy o nazwiska członków komisji, zaapelował o wstrzemięźliwość i nieutrudnianie prac nad raportem. Wskazał przy tym na Wielką Brytanię, gdzie dobry obyczaj nakazuje dziennikarzom nie poruszać publicznie spraw, które mogłyby narazić ich kraj na niebezpieczeństwo. Jak się okazało, argumentacja Macierewicza nie pomogła, a nazwiska członków komisji weryfikacyjnej zostały ujawnione. (...)

        www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20061012&id=po04.txt

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka