Dodaj do ulubionych

Przeczytane nad ranem...-a propos

08.01.04, 05:08
"...Alkoholika można przyrównac do huraganu niszczącego życie innych
ludzi.Łamie serca,burzy stosunki rodzinne,rujnuje uczucia.Jego
bezwgledne,samolubne nawyki niszczą ognisko domowe.Dlatego sądzimy,że człowiek
który uważa,iż tylko wystarczy nie pić nie przemyślał wszystkiego...
Powtarzanie w kółko,że jest nam przykro i że żałujemy własnych czynów,nie
zdoła naprawić strat.Musimy razem z najbliższymi szczerze przeanalizować
przeszłość z obecnego punktu widzenia...
Sa krzywdy,których nie jesteśmy w stanie w pełni naprawić.Nie zamartwiajmy się
z tego powodu.Najistotniejsza jest nasza gotowość do ich naprawienia,gdy tylko
bedzie to możliwe..."
Obserwuj wątek
    • Gość: ptyś Re: Przeczytane nad ranem...-a propos IP: *.chello.pl 09.01.04, 00:52
      Hepiku, skąd ten cytat, bo to omnie. Temat jest dla mnie bardzo ważny i
      powrócę do niego jutro, bo teraz jest już późno, a już trochę popisałem w
      innych postach i muszę jeszcze coś napisać służbowo. Do jutra

      pozdrawiam

      ptyś
      • hepik1 Re: Przeczytane nad ranem...-a propos 09.01.04, 03:26
        Anonimowi Alkoholicy-rozdz VI-Do czynu :))
        • Gość: ptys Re: Przeczytane nad ranem...-a propos IP: *.chello.pl 10.01.04, 11:15
          Wracam jak obiecałęm. Cytat ten jest o mnie. Jako alkoholik byłęm tak
          cholernym egositą, że trudno to sobie wyobrazić. Stan ten utzrymywałem przez
          wiele lat niepicia. Zaniedbałęm rodzinę, czyli zonę i 2 synów. Moi
          synowie /obaj ponad 20/ wiedzą dziś o tym dobrze. Dzisiaj wiem jedno, co
          piekielnei boli, nie będę miał już małych synków, którymi mógłbym się zjąć.
          Robię co mogę, żeby odbudować te uczucia, ale jest trudno.

          Pozdrawiam

          ptyś
          • Gość: stachu34 Re: Przeczytane nad ranem...-a propos IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.04, 17:48
            Ptyś jakie jest to mi bliskie...Jakby o mnie.
            Dla mnie jest jeszcze jedno ważne-aby nie popełnili tego samego błędu co ja.
            • Gość: ONA-JONA Re: Przeczytane nad ranem...-a propos IP: *.rzeszow.mm.pl 11.01.04, 08:12
              Sama mądrość. Nic dodać, nic ująć. I żeby wszyscy, których to dotyczy wzięli
              sobie to do serca!!!
              • Gość: ptyś Re: Przeczytane nad ranem...-a propos IP: *.chello.pl 11.01.04, 20:19
                Oj taka jest właśnie prawda o chorobie alkoholowej. Choroba alkoholika to
                jedno, a choroba rodziny, polegająca na zranionych uczuciach, chorych
                wieziach, niedojrzałości emocjonalnej zaniedbanych współmażonków i dzieci.
                Osiagnęłem w tej dzioedzinie znaczne zaniedbania /egoizm, pycha, itp/. Staram
                sie teraz mozolnie to nadrabiać. Sa sukcesy, są porażki. Codziennie
                zastanawiam sie co mogę /rano/ i co zrobiłem /wieczorem/. Niestety to drugie
                zajmuje mi znacznie mniej czasu niz to pierwsze.
                Oj cięzka jest dola alkohola...

                pozdrawiam

                ptyś
                • Gość: stachu34 Re: Przeczytane nad ranem...-a propos IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.04, 07:45
                  Ptyś ale za to nagroda wielka.Nikomu prócz trzeźwego (trzeźwiejącego)
                  alkoholika nie dane jest poznanie cudownego smaku odradzania się
                  miłości,przyjaźni, budowy kruchego na początku,ale jednak...zaufania.
                  Zobaczyć w oczach żony akceptację tego co robisz,a nie spojrzenie pełne
                  strachu,niepewności-czy ten człowiek na progu jest aby trzeźwy?
                  Mnie niestety nie dane było tego spróbować,związek rozpadł się zanim
                  zaprzestałem picia.Z drugiej zaś strony musialo sie tak stać,abym zaprzestał
                  pić i tym samym uratował swoje życie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka