Dodaj do ulubionych

12 kroków do raju...

25.02.11, 21:13
www.swiatproblemow.pl/2005_12_1.htm
Obserwuj wątek
    • aaugustw Re: 12 kroków do raju... 26.02.11, 11:15
      pierzchnia napisał:
      > www.swiatproblemow.pl/2005_12_1.htm
      _________________________________________.
      Dziekuje Ci Pierzchnia za przytoczenie tego listu...!
      A...
      Ps. Po przeczytaniu wydrukowalem sobie ten piciorys,
      aby pokazac go na Grupie AA.
    • b.u.r.a.t.i.n.o Re: 12 kroków do raju... 26.02.11, 11:50
      pierzchnia napisał:

      > www.swiatproblemow.pl/2005_12_1.htm
      ------------------------------------------------------------------------------
      Przeczytałem.
      Piciorys ja picirys.
      Facej uciekał przed rzeczywistością w alkohol, a teraz ucieka w AA.
      Typowe.
      Ale co to ma wspólnego z rajem?
      Tyłuł wątku nie pasuje do treści - ani trochę.
      ;-))
      • aaugustw Re: 12 kroków do raju... 26.02.11, 12:41
        b.u.r.a.t.i.n.o napisał:
        > Ale co to ma wspólnego z rajem?
        ____________________________.
        A chocby to, ze (jak mowia w AA):
        "Nie ma drogi na skroty", albo:
        "Droga do Nieba prowadzi przez Pieklo"
        A...
        • b.u.r.a.t.i.n.o Re: 12 kroków do raju... 26.02.11, 14:20
          b.u.r.a.t.i.n.o napisał:
          > Ale co to ma wspólnego z rajem?

          August napisał:
          > A chocby to, ze (jak mowia w AA):
          "Nie ma drogi na skroty", albo:
          "Droga do Nieba prowadzi przez Pieklo"
          A...
          -----------------------------------------------------
          Skoro mówisz o "drodze na skróty".
          Zwróć uwagę na to jak autor tamtego piciorysu gładko przechodzi od opisu swojego łajdackiego życia kiedy pił...
          do tego jaką radość i zadowolenie przynosi mu teraz niesienie połania "jeszcze cierpiącym".

          No faktycznie, sprytna ta gapa - przyjaciel Billa W.
          Tak jak napisał, nauczył się "czerpać korzyści z tego, co oferuje nowy sposób życia według programu Dwunastu Kroków".

          Tylko, że "niesienie posłania", to zdaje się dwunasty krok, a przed nim są między innymi takie jak zadośćuczynienie za wyrządzone przez siebie łajdactwa, itd...

          No ale jak widać droga na skróty też się sprawdza i jeszcze znajduje poklask.
          ;-))

          • aaugustw Re: 12 kroków do raju... 26.02.11, 21:20
            b.u.r.a.t.i.n.o napisał:
            > Skoro mówisz o "drodze na skróty".
            > Zwróć uwagę na to jak autor tamtego piciorysu gładko przechodzi od opisu swojeg
            > o łajdackiego życia kiedy pił...
            - - - - - - - - - - - -
            • b.u.r.a.t.i.n.o Re: 12 kroków do raju... 28.02.11, 09:51
              aaugustaw napisał:
              > (Takze i moja dawna ofiara wypadku samochodowego jest mi dzisiaj przyjaciolka,
              > a dla mojej rodziny jej pelnoprawnym czlonkiem...!).
              > A...
              ----------------------------------------------------------------------
              to swietnie!!
              :-))


              aaugustw napisał:
              > Otoz nie dokonczyles tego "12 Kroku", ze niesienie poslania innym nastepuje po
              > przebudzeniu duchowym w rezultacie tych poprzednich Krokow AA...!
              > Z pewnoscia i on dokonal tego budujac swoja przyszlosc, inaczej nie moglby byc
              > szczesliwy bez rozliczenia sie z przeszloscia...!
              -----------------------------------------------------------
              To wcale nie jest pewne.
              To nawet mało prawdopodobne.
              Wracając do Billa W.:
              - on doznał przebudzenia duchowego leżąc w szpitalu odwykowym, pod wpływem narkotyku. To wtedy miał tą swoją wizję.
              I to wtedy mu minęła obsesja picia.
              A kroków żadnych wcześniej nie wykonał, bo w ogóle napisął je później.
              Poza tym jak oszukiwał bliskich ludzi wcześniej, tak oszukiwał ich później.
              Jak uganiał się za kochankami wcześniej, tak robił to dalej...
              itd...
              Z przeszłością się nie rozliczył...
              a jednak czuł się szczęsliwy, bo stał się podziwiany, ważny, zarobił spore pieniądze.
              A z Programu najlepiej mu szło "niesienie posłania", czyli krok 12-ty, oraz krok 13-ty, który też regularnie praktykował z młodymi alkoholiczkami, które spotykał na mityngach.
              ;-))

              • aaugustw Re: 12 kroków do raju... 28.02.11, 10:25
                b.u.r.a.t.i.n.o napisał:

                (A...):
                Z pewnoscia i on dokonal tego budujac swoja przyszlosc, inaczej nie moglby byc
                szczesliwy bez rozliczenia sie z przeszloscia...!
                -----------------------------------------------------------
                > To wcale nie jest pewne.
                > To nawet mało prawdopodobne.
                - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                Nie ma szczesliwej przyszlosci bez rozliczenia sie z przeszloscia...!!!!
                _________________________.
                b.u.r.a.t.i.n.o napisał:
                > Wracając do Billa W.:
                > - on doznał przebudzenia duchowego leżąc w szpitalu odwykowym, pod wpływem nark
                > otyku. To wtedy miał tą swoją wizję. I to wtedy mu minęła obsesja picia.
                - - - - - -
                • b.u.r.a.t.i.n.o Re: 12 kroków do raju... 28.02.11, 11:27
                  aaugustw napisał:

                  > Bzdura, lezal wycienczony w szpitalu po kolejnym ciagu alkoholowym...
                  > On nie byl narkomanem, a dlaczego eksperymentowal z narkotykiem,
                  > ktory uwazany byl wtedy za lekarstwo - przeczytaj w ksiazce; "Podaj Dalej".

                  > Wg. takiego sposobu myslenia, takze Kolumb nie odkryl Ameryki, bo szukal drogi
                  > do Indii...
                  > (na poczatku byly tylko 4 Kroki AA, nastepne zrodzily sie z doswiadczenia innyc
                  > h alkoholikow).
                  > Nie przesadzaj... - Nikogo nie oszukiwal. To byl prawy i szczery czlowiek...!

                  > Przypisuja mu tylko jego sekretarke, ale jak tam bylo nikt tego nie wie...
                  > Trzezwi alkoholicy mowia, ze wraz u odzyskaniem trzezwosci, utracili
                  > zainteresowanie na sex z innymi (obcymi) kobietami...

                  > To juz jest szkalowanie... - Zadnych pieniedzy nie zarobil na Wspolnocie AA,
                  > zawsze byli oni biedni... - Malo tego pretendowany byl do nagrody Nobla i odmow
                  > il...
                  > Tylko na poczatku swej drogi probowal wraz z przyjaciolmi otrzymac pomoc
                  > finansowa od Rockefelera, a ten im odmowil co bylo blogoslawienstwem dla AA,
                  > z tego zrodzila sie pozniej Tradycja 7: "Kazda grupa AA powinna byc samowystarc
                  > zalna i nie powinna przyjmowac dotacji z zewnatrz".

                  > Tu juz pier--lisz, jak po ciezkim wypadku...
                  > Czy ty wiesz kiedy pierwsza kobieta pojawila sie na Mityngu AA, i ile on wtedy
                  > mial juz lat...?
                  > A...
                  ---------------------------------------------------------
                  Aaugustw, wiesz w czym rzecz?
                  W tym, że Ty znasz historię AA (w tym historię Billa W.) z literatury i przekazów wewnątrzorganizacyjnych. Ja zapoznałem się z tą tematyką na podstawie literatury oraz przekazów pozaorganizacyjnych.
                  To są dwa inne obrazy tamtej rzeczywistości.
                  Dlatego nazywam aowską literaturę mitologią.
                  Nie jest to jakaś jednoznacznie negatywna ocena.
                  Widzę też sporo pozytywów.
                  Nie waham się jednak nazywać mitologii mitologią, bo zależy mi na niezakłamywaniu rzeczywistości. Traktuję to jako element trzeźwości.
                  - to tyle na moje ustrawiedliwienie.
                  :-)


                  • aaugustw Re: 12 kroków do raju... 28.02.11, 12:05
                    b.u.r.a.t.i.n.o napisał:
                    > Aaugustw, wiesz w czym rzecz?
                    > W tym, że Ty znasz historię AA (w tym historię Billa W.) z literatury i przekaz
                    > ów wewnątrzorganizacyjnych. Ja zapoznałem się z tą tematyką na podstawie litera
                    > tury oraz przekazów pozaorganizacyjnych.
                    > To są dwa inne obrazy tamtej rzeczywistości.
                    > Dlatego nazywam aowską literaturę mitologią.
                    > Nie jest to jakaś jednoznacznie negatywna ocena.
                    > Widzę też sporo pozytywów.
                    > Nie waham się jednak nazywać mitologii mitologią, bo zależy mi na niezakłamywan
                    > iu rzeczywistości. Traktuję to jako element trzeźwości.
                    > - to tyle na moje ustrawiedliwienie.
                    __________________________________________________.
                    Przyjmuje to usprawiedliwienie i wkladam twoj opis Billa i AA
                    do przedzialu wymyslonych zlych bajek...!
                    Bo ta niby twoja wiedza o AA z literatury "pozaaowskiej"(...!?)
                    nie zmieni faktow, ktore ja tu przytoczylem o pierwszej kobiecie
                    na Mityngu AA, ani nie zmieni tego, ze niektore narkotyki byly
                    w latach 30-ych lekarstwem, czy nie zmieni takze twoich oszczerstw,
                    ze Bill (wraz z kompanami) zrezygnowal(i) z nagrody Nobla, etc...
                    Zapomnialem jeszcze o tej malej drobnostce (i jego sekretarce), ;-)
                    ale to pozostawiam ocenie czytelnikom. Przypomnial mi sie teraz
                    Clinton i Monika...! ;-)
                    A...
                    • b.u.r.a.t.i.n.o Re: 12 kroków do raju... 28.02.11, 12:48
                      aaugustw napisał:
                      > Przyjmuje to usprawiedliwienie i wkladam twoj opis Billa i AA
                      > do przedzialu wymyslonych zlych bajek...!
                      -------------------------------------------------------------------
                      A proszę Cię bardzo, zrób tak.
                      Być może tak będzie dla Ciebie lepiej, nie wiem.

                      Bo odkłamywanie mitów i iluzji bywa kijem o dwóch końcach.
                      Czasem iluzje pomagają człowiekowi ratować się psychicznie od tego, co mogłoby być za ciężkie do uniesienia.

                      Wrócę tu ponownie do naszego ulubnieńca Billa W.

                      Dr. Silkworth podał mu środki halucynogenne, gdy Bill ponownie trafił do niego na detoksykację. To pod wpływem tych środków Bill przeżył tą swoją "duchowe przeżycie", w wyniku której stracił przymus picia.
                      Dr. Silkworth nie wyprowadzał Billa z błędu, gdy ten zaczął się zachowywac inaczej.
                      Bill W. udawał, że nie wie o narkotykach, które dostał wówczas. Doktor tego nie prostował.
                      Stwierdził po prostu, że Bill był już naprawdę bliski zapicia się na świerć - więc lepiej niech Bill zostanie maniakiem, niz miały umrzeć. Również po latach nie prostował, gdy Bill W. mijał się z prawdą w tej sprawie.

                      Po kilku latach, gdy Bill założył AA i propagował swój "duchowy" program leczenia z alkoholizmu, a program ten najczęsciej nie działał, gdyż pijacy mimo zabiegów Billa i jego wspólników, wracali do nałogowego picia, Bill również robił eksperymenty podając niektórym z tych alkoholików narkotyki. Było to możliwe, bo jego wspólnik Dr Bob jako lekarz miał wstęp na odddziały detoksykacyjne szpitali.
                      Bill najwyraźniej liczył na to, ze pod wpływem narkotyków Ci beznadziejni pijacy doznają podobnego odlotu, jaki jemu się kiedyś przytrafił - i odejdzie im na dobre pociąc do alkoholu.
                      To jednak też się nie sprawdziło. Bill przeżył tu kolejne rozczarowanie.
                      Jendak wbrew faktom nadal rozwijał mity na temat skuteczności jego programu.
                      Pisał kłamstwa w kolejnych organizacyjnych publikacjach.

                      Ta dygresja jest tu tylko po to aby pokazać, że to jest faktycznie dylemat, to czego doświadczył Dr. Silkworth - mówić czy nie mówić prawdę? co będzie lepsze dla zdrowia pacjenta?

                      Pytania z gatunku zawsze aktualnych.

                      ;-))



                      • tenjaras Re: 12 kroków do raju... 28.02.11, 14:19
                        Jak widzę z Waszego sporu, panowie, ścisła wiedza i Billu ma drugorzędne znaczenie. Książka "Podaj dalej..." jest wiarygodną biografią Billa i tylko dlatego została wydrukowana przez Anonimowych Alkoholików i nie ma tu żadnego przekrętu.

                        Ścisła wiedza, jak obserwuję, u obu Was, panowie, jest omijana z dwu różnych powodów.

                        aaugustw, jak widzę i wiem, z powodu tego, że ma ważniejszą osobę na głowie, samego siebie, ale nie pomija potrzebujących.

                        b.u.r.a.t.i.n.o, jak widzę i rozpoznaję, z powodu negacji, na co już zwracałem uwagę, poszukując wszelkich przeciwności do podjęcia leczenia z alkoholizmu.

                        Teraz pytanie dla czytających - który z nich posługuje się wolną wolą, a który potrzebą.
                        • tenjaras Re: 12 kroków do raju... 28.02.11, 14:23
                          Dodam, że ja również kieruję się dość wybiórczo kilkoma faktami z życia Billa, które są potrzebne mi do własnych celów. Myślę, że nie ma takiego fascynata, który potrafiłby idealnie i ściśle chronologicznie przedstawić jego życie, ale przecież to nie o to chodzi w zdrowieniu z alkoholizmu ;-)
                          • aaugustw Re: 12 kroków do raju... 28.02.11, 14:42
                            tenjaras napisał:
                            > Dodam, że ja również kieruję się dość wybiórczo kilkoma faktami z życia Billa,
                            > które są potrzebne mi do własnych celów. Myślę, że nie ma takiego fascynata, kt
                            > óry potrafiłby idealnie i ściśle chronologicznie przedstawić jego życie, ale pr
                            > zecież to nie o to chodzi w zdrowieniu z alkoholizmu ;-)
                            ____________________________________________________________.
                            Nie wiedzac, ze napisales w tym temacie, wyslalem moj list - niepotrzebnie...! ;-)
                            Pozdrowki: A...
                          • pierzchnia Re: 12 kroków do raju... 28.02.11, 15:07
                            Wcześniej było 6 kroków - resztę Bili dopisał, w 30 minut - jak sam stwierdził, coś go natchnęło...
                            Dlatego nie Bilem trzeba się zajmować - nikt nie jest doskonały i zawsze można znaleźć coś nagannego.
                            • b.u.r.a.t.i.n.o Re: 12 kroków do raju... 28.02.11, 15:51
                              pierzchnia napisał:

                              > Dlatego nie Bilem trzeba się zajmować - nikt nie jest doskonały i zawsze można
                              > znaleźć coś nagannego.
                              -------------------------------------------
                              No tak, Ty byś wolał, żebyśmy my wszyscy zajmowali się tym twoim Ramakrishna Paramahansa, czy jak mu tam było...
                              ;-))
                        • b.u.r.a.t.i.n.o Re: 12 kroków do raju... 28.02.11, 15:48
                          tenjaras napisał:

                          > Jak widzę z Waszego sporu, panowie, ścisła wiedza i Billu ma drugorzędne znacze
                          > nie. Książka "Podaj dalej..." jest wiarygodną biografią Billa i tylko dlatego z
                          > ostała wydrukowana przez Anonimowych Alkoholików i nie ma tu żadnego przekrętu.
                          >
                          > Ścisła wiedza, jak obserwuję, u obu Was, panowie, jest omijana z dwu różnych po
                          > wodów.
                          >
                          > aaugustw, jak widzę i wiem, z powodu tego, że ma ważniejszą osobę na głowie, sa
                          > mego siebie, ale nie pomija potrzebujących.
                          >
                          > b.u.r.a.t.i.n.o, jak widzę i rozpoznaję, z powodu negacji, na co już zwracałem
                          > uwagę, poszukując wszelkich przeciwności do podjęcia leczenia z alkoholizmu.
                          >
                          > Teraz pytanie dla czytających - który z nich posługuje się wolną wolą, a który
                          > potrzebą.
                          >
                          ---------------------------------
                          tenjaras,
                          a teraz pytanie do Ciebie:
                          - czy nie lepiej byłoby gdybyś wcinajac się w rozmowę dwóch dyskutujących ze sobą dżentelmenów, miał cokolwiek sensownego do napisania?
                          ;-))
                          • tenjaras Re: 12 kroków do raju... 28.02.11, 16:15

                            Cokolwiek napiszę, odzew z Twojej strony będzie ten sam. Na szczęście to nie moja sprawa.
                      • aaugustw Re: 12 kroków do raju... 28.02.11, 14:36
                        b.u.r.a.t.i.n.o napisał:
                        > ... Dr. Silkworth podał mu środki halucynogenne...
                        > Bill W. udawał, że nie wie o narkotykach, które dostał wówczas. Doktor tego nie
                        > prostował.
                        > Stwierdził... niech Bill zostanie maniakiem, niz miały umrzeć.
                        __________________________________________.
                        Czy ty sie dobrze dzisiaj czujesz bura......!?
                        Taka metoda to ty i JPII mozesz jeszcze przed 01.maja zalatwic...!
                        Czy ty wiesz, ze naglego przebudzenia duchowego doswiadczali
                        (i doswiadczaja) takze inni alkoholicy...!?
                        Ze Bill oprocz alkoholizmu cierpial na ciezka depresje i ze
                        nie byly to zadne halucynogeny, lecz srodki uspakajajace...!?
                        Czy ty wiesz kto to byl Bill, co stworzyl i co napisal oraz ilu ludzi
                        dzieki niemu zostalo uratowanych w ostatnich 75-latach...?
                        Czy ty wiesz, ze do tej pory nie wymyslono zadnego lekarstwa,
                        ani skuteczniejszego Programu od tego, ktory stworzyli Bill i dr. Bob?
                        Wreszcie czy ty wiesz, jak b. pozytywnie i jakie to instytucje i wybitnosci
                        ocenily jego dzielo, ktore zrewolucjonizowalo takze te wszystkie szkolki
                        terapeutyczne, ktore od tamtego momentu zaczely leczyc alkoholikow...!
                        Biorac to wszystko w skrocie i do kupy, odczuwam twoje tu parskanie
                        pryszcza, jako zapaskudzanie mojego monitora...
                        Ale nie ty pierwszy i ostatni probujesz tu swoje kompleksy nadrobic...!
                        Pisz wiec dalej, jezeli ci to pomaga i nie przejmuj sie niczym... ;-)
                        A...
                        Ps. Morfina byla uwazana jako lekarstwo i ogolnie dostepna...
                        Marihuana po dzien dzisiejszy przepisuje sie dzieciom w USA...
                        Lekarstwem na alkoholizm w latach trzydziestych byl srodek; "bella...",
                        (zapomnialem tej egzotycznej nazwy), itd...
                        • b.u.r.a.t.i.n.o Re: 12 kroków do raju... 28.02.11, 16:04
                          aaugustw napisał:
                          > Czy ty wiesz, ze do tej pory nie wymyslono zadnego lekarstwa,
                          > ani skuteczniejszego Programu od tego, ktory stworzyli Bill i dr. Bob?
                          -------------------------------------------------------------
                          To skoro nie wymyślono lekarstwa, może w końcu trzeba będzie przyznać, że uznanie alkoholizmu przez medycynę za chorobę było błędem?

                          No dobra.
                          Widzę przecież, jakim wielkim ideolem jest dla Ciebie ten geszefciarz i hochszpaler - Bill W.
                          Więc nie będę już psuł Ci dobrego samopoczucia i prostował mitów, które przekazujesz na podstawie tego waszego "podaj dalej".
                          Może sam kiedyś dojrzejsz do tego aby otworzyć oczy.
                          Jeśli tak będzie - to daj znać.
                          :-))
                          • aaugustw Re: 12 kroków do raju... 28.02.11, 16:22
                            b.u.r.a.t.i.n.o napisał:
                            > To skoro nie wymyślono lekarstwa, może w końcu trzeba będzie przyznać, że uznan
                            > ie alkoholizmu przez medycynę za chorobę było błędem?
                            - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                            Na to swiat nauki jeszcze nie wpadl... - Napisz to do WHO, bedziesz wielki...
                            _______________________.
                            b.u.r.a.t.i.n.o napisał dalej:
                            > ... Może sam kiedyś dojrzejsz do tego aby otworzyć oczy.
                            - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                            Uwazaj, zebys ty wczesniej swoich nie zamknal...!
                            A...
                • 2-lena Re: 12 kroków do raju... 02.03.11, 10:58
                  August napisał:
                  (A...):
                  Z pewnoscia i on dokonal tego budujac swoja przyszlosc, inaczej nie moglby byc
                  szczesliwy bez rozliczenia sie z przeszloscia...!
                  ---------------------------------------------------------
    • ela_102 Re: 12 kroków do raju... 26.02.11, 12:26
      Z mojej wiedzy jasno wynika, że ludzie, którzy za cel obierają sobie podważanie faktów, zasadności czyjegoś prawa i drogi do szczęścia jednocześnie nie mając własnego pomysłu na życie to ludzie nazwijmy ich wprost "marni" lub jak stoi w Piśmie Świętym "prostaczkowie", których istnienie jednak Bóg przewidział, a ja od niedawna zaczynam akceptować. Jest to dalece rozsądne, bo skąd wiedziałabym, że jeden człowiek jest wspaniały i dlaczego go za takiego uważam, gdybym nie miała nikogo po przeciwnej stronie ;-) kogoś kto wiele razy udowadniał już swoją marność. Trzeba więc Bogu za takich dziękować, bo to swoiste drogowskazy prowadzące ku ludziom wybitnym.
      • aaugustw Re: 12 kroków do raju... 26.02.11, 12:35
        ela_102 napisała:
        > Z mojej wiedzy jasno wynika, że ludzie, którzy za cel obierają sobie podważani
        > e faktów, zasadności czyjegoś prawa i drogi do szczęścia jednocześnie nie mając
        > własnego pomysłu na życie to ludzie nazwijmy ich wprost "marni" lub jak stoi w
        > Piśmie Świętym "prostaczkowie", których istnienie jednak Bóg przewidział, a ja
        > od niedawna zaczynam akceptować. Jest to dalece rozsądne, bo skąd wiedziałabym
        > , że jeden człowiek jest wspaniały i dlaczego go za takiego uważam, gdybym nie
        > miała nikogo po przeciwnej stronie ;-) kogoś kto wiele razy udowadniał już swoj
        > ą marność. Trzeba więc Bogu za takich dziękować, bo to swoiste drogowskazy prow
        > adzące ku ludziom wybitnym.
        ________________________________________________.
        Super to opisalas Elu na 102...! - Pozdrawiam i dziekuje...! :-)
        Tym bardziej mi sie to podoba, bo to wylacznie Twoje slowa,
        a nie zadne malpowanie, z czym tu nagminnie mamy do czynienia...!
        A...
        • ela_102 Re: 12 kroków do raju... 26.02.11, 17:00
          August bardzo się cieszę, że już jesteś - i dzięki za meila, bo naprawdę martwiłam się o Ciebie.
          Przegapiłam gdzieś chyba wieść o Twoim urlopie.
          A jak tu pisałam, niedaleko mojego domu przejeżdżał sobie yuraa takim środkiem lokomocji, który wykluczał wdepnięcie na kawę, jednak miły sms, to zawsze dobra wiadomość :-))))))
          • aaugustw Re: 12 kroków do raju... 26.02.11, 21:22
            ela_102 napisała:
            > August bardzo się cieszę, że już jesteś ...
            ___________________________________.
            I ja sie ciesze, ze moge byc niedaleko Ciebie...! ;-)
            Pozdrawiam: A...
    • ela_102 Wyobraziłam sobie w peesie 26.02.11, 12:35
      Że jako osoba wierząca w Boga realizująca swoją religijność w K.K, co jakiś czas zachodzę do Synagogi po to, by podważać sens religijności tamtejszej braci i nie zmieściłam się w tym wyobrażeniu, musiałabym być kimś wyjątkowo marnym aby się w tym odnaleźć ;-)

      albo zupełnie nieświadomym....
      • 2-lena Re: Wyobraziłam sobie w peesie 02.03.11, 11:06
        Ela_102 napisała:
        Że jako osoba wierząca w Boga realizująca swoją religijność w K.K, co jakiś czas zachodzę do Synagogi po to, by podważać sens religijności tamtejszej braci i nie zmieściłam się w tym wyobrażeniu, musiałabym być kimś wyjątkowo marnym aby się w tym odnaleźć ;-)

        albo zupełnie nieświadomym
        ....

        ----------------------------------------

        Wytłumaczę Ci to Elu, skoro nie rozumiesz:
        Po pierwsze, Aowcy często podkreślają, że program AA nie jest programem religijnym, a więc porównanie kościoła K.K. z synagogą niezbyt adekwatne.
        Czy Buratino, Eska albo Lena chodzą za Tobą na miting AA? Chyba nie, prawda?
        Po drugie, jesteśmy na publicznym forum. Każdy, kto wypowiada się publicznie, obojętnie polityk, artysta, Ela_102, czy Lena, powinien być przygotowany nie tylko na pochwały, ale również na głosy krytyki.
        Jeśli nie jest się na krytykę przygotowanym, najlepiej pisać pamiętnik w zaciszu domowym, albo spotykać się ze znajomymi na prywatnym forum, gdzie Buratino, Eska, czy Lena nie pisują.


        • b.u.r.a.t.i.n.o Re: Wyobraziłam sobie w peesie 02.03.11, 11:44
          2-lena napisała:

          > Po pierwsze, Aowcy często podkreślają, że program AA nie jest programem religijnym, a więc porównanie kościoła K.K. z synagogą niezbyt adekwatne.
          ------------------------------------------------
          Witaj Lena,
          czy pogoda u Ciebie równie słoneczna jak tu u mnie?
          :-)

          Co Aowcy "podkreślają" a co robią faktycznie - to dwie różne sprawy.
          Organizacja stworzona przez Billa W ma cechy kultu parareligijnego, wbrew temu co oficjalnie twierdzą jej przedstawiciele..
          Ale czy jest jakaś sekta, która nazywałaby siebie "sektą"?
          Albo czy istnieje jakaś sitwa, której członkowie mówiliby otwarcie o sobie "działam w sitwie", "działam w zmowie"? Nie, oni wolą powiedzieć, "pomagam kolegom, a oni mi pomagają".
          W AA spotkasz wielu ludzi, którzy traktują tą organizacją jak sektę, Billa W. jak proroka, a wieloletnich abstynentów jak świętych tego kultu. To ma bardzo wiele znamion organizacji kultowej, w tym sensie - religijnej. Oczywiście, nie każdy kto przychodzi na spotkania AA ma takie podejście. Rzecz jednak w tym jacy ludzie nadają ton, jacy pną się po organizacyjnych szczeblach wyżej, jacy mówią najwięcej i najgłościej o AA.

          Z tego co zauważyłem wielu z tych najgłośniejszych aowców, nie działa aktywnie z innych ruchach religijnych, prawdopodobnie zaspakajając w wystarczającym stopniu swoje duchowe potrzeby w AA.
          Nie zawsze tak jednak jest, na co przykładem jest rzeczony wzór cnót wszelakich, aktywna na dwóch frontach - aowskim i kościelnym.
          Tak też się zdarza.
          Pamiętam, jak pani posłanka Beger powiedziała kiedyś o swojej aktywności publicznej, że lubi to robić na dwa baty...
          I to się nazywa trafić słowem w rzeczy sedno!
          :-)
          • e4ska Re: Wyobraziłam sobie w peesie 02.03.11, 12:28
            Co Aowcy "podkreślają" a co robią faktycznie - to dwie różne sprawy.
            [...] rzeczony wzór cnót wszelakich, aktywna na dwóch frontach - aowskim i kościelnym.


            A mnie zastanawia rzecz inna: że ten fałsz postaw jest obecny w obu sferach - aowskiej i religijnej. Zajmijmy się drugim aspektem - religijnym.

            Jeśli ktoś naprawdę wierzy, jest przy tym wzorcowym katolikiem, wyznawcą teologii cierpienia w dodatku ;-))), nie może, ach, po trzykroć nie może, nie może, nie może mówić fałszywego świadectwa o bliźnim swoim, cokolwiek by to było. Ale nie wolno mu też w żadnym wypadku cudzołożyć!

            Jeśli prawdą jest, nie wiem, można było sprostować... że nasi wzorowcy żyją w związku kohabitacyjnym, łamią jedno z podstawowych przykazań. Są to cudzołożnicy, którzy kiedyś nie mieli nie tylko prawa wejść do świątyni, ale ich kamienowano. Zresztą do dziś w surowych kulturach Wschodu tak bywa - i to nie za permanentny grzech wieloletni. Znawcy Biblii wiedzą coś o tym, a i nasz Papież zajął w tej kwestii stanowisko dobitne.

            Najważniejsze jednak, że nawet gdy w państwie świeckim nie ściga się cudzołożnic, przecie jest to ważniejsze, pośmiertna wieczność. Chrześcijanin będzie postawiony przed sądem i albo w prawo, albo w lewo! I co, dobry Bóg powie: Wicie, rozumicie, ale z tymi moimi wymogami co do cudzołożenia i fałszywego świadectwa to zwykłe jaja! Takie moje boskie pijane myślenie, wszak się nie terapeutyzowałem ani nie mityngowałem, wariactwo całkowite z tymi moimi tablicami i Świętą Księgą...

            Wedle niepodważalnych zasad osoby takie poleca na samo dno i będą przez całą wieczność cierpieć męki. Dogmat. Kara wieczna za to i za tamto, a za toż nagroda.

            Wiec jeśli ktoś uporczywie postępuje wbrew Bożym nakazom, musi być najpaskudniejszym z odmian ateistów - jest to ateista z gatunku: Jeśli Boga nie ma, to wszystko wolno. Tak w realu, jak i w necie ;-)

            Chyba że się opamięta i odrąbie to, co trzeba.

            W ramach teologii cierpienia, oczywiście.
            • 2-lena Re: Wyobraziłam sobie w peesie 02.03.11, 12:50
              Witaj Lena,
              czy pogoda u Ciebie równie słoneczna jak tu u mnie?
              :-)

              Hej, Buratino, słońce przepiękne, aż chce się żyć :-)

              Zaraz Ci Eska zarucą, że piętnujesz konkubinaty, a nie hipokryzję. ;-)
              Odnośne grzechu cudzołóstwa: odpust zupełny (czyli kościelny rozwód, czy też unieważnienie małżeństwa) można kupić podobno za promocyjną cenę 800 zł z 50 wpisowymi płatne w ratach.
              www.alkoholizm.com.pl/forumalko/viewtopic.php?p=97944&highlight=#97944
              Choć nie dla wszystkich ta sama stawka. Dwa posty wyżej nad postem Eli_102 pod tym linkiem mowa jest o całkiem innej kwocie.

              • e4ska Re: Wyobraziłam sobie w peesie 02.03.11, 13:03
                Raczej może chodzić o utratę świadczeń z kieszonki państwowej. Ale nie ważne ile - w krótkiej doczesności, ważne, że się wywiniesz od męki wiecznej. Tyle wrzasku o jakimś pijackim cierpieniu - że to kac, że to wstyd, że rano do sklepu, a przecie w piekle podobno bywa gorzej.

                Ciekawe, jak tacy ludzie są odbierani przez osoby głęboko i żarliwie wierzące, które w tym samym kościele przyjmują sakramenty. Tak jak na forach?
                :-)))
                • 2-lena Re: Wyobraziłam sobie w peesie 03.03.11, 11:45
                  Ela_102 napisała:
                  Z mojej wiedzy jasno wynika, że ludzie, którzy za cel obierają sobie podważanie faktów, zasadności czyjegoś prawa i drogi do szczęścia jednocześnie nie mając własnego pomysłu na życie to ludzie nazwijmy ich wprost "marni" lub jak stoi w Piśmie Świętym "prostaczkowie", których istnienie jednak Bóg przewidział, a ja od niedawna zaczynam akceptować. Jest to dalece rozsądne, bo skąd wiedziałabym, że jeden człowiek jest wspaniały i dlaczego go za takiego uważam, gdybym nie miała nikogo po przeciwnej stronie ;-) kogoś kto wiele razy udowadniał już swoją marność. Trzeba więc Bogu za takich dziękować, bo to swoiste drogowskazy prowadzące ku ludziom wybitnym.


                  E4ska napisała:
                  Raczej może chodzić o utratę świadczeń z kieszonki państwowej.
                  Bo wzrósłby dochód na członka rodziny?
                  forum.gazeta.pl/forum/w,488,74203523,76421265,Re_Swiadczenie_pielegnacyjne_a_renta_socjalna_.html
                  No cóż, my prostaczkowie, ludzie marni, zarabiający na rachunki i utrzymanie swoich dzieci trudem swoich rąk i intelektu możemy tylko podziwiać ludzi wybitnych, potrafiących znaleźć sobie tak wspaniały sposób na życie.

                  Dotychczas daleka byłam od interesowania się, a tym bardziej krytykowania, co kto ma skąd, jak i dlaczego.
                  Ale przekonałam się naocznie, co znaczy osoba o postawie roszczeniowej, bo spotkałam taką w swoim otoczeniu. Co prawda ona nie ma przynajmniej komputera i Internetu i nie pisuje na forach, ale co sobie pozałatwiała, jakie dopłaty i do czego, to tylko podziwiać.
                  Dopóki takie postawy zamiast być piętnowane, bo są raczej powodem do wstydu niż dumy, będą uważane za oznakę „dobrego radzenia sobie w życiu”, zaradności i dobrej znajomości niuansów prawnych, dopóty dobrze nie będzie w naszym kraju.:-(

                  Przy okazji wspomę, że chyba Ewa Woydyłło-wzór wielu terapeutyzujących się kobiet, ukończyła studia psychologiczne będąc sporo po 40-stce. Dlaczego w tej materii żadna "podopieczna" nie bierze z niej przykładu?




                  • aaugustw Re: Wyobraziłam sobie w peesie 03.03.11, 13:45
                    2-lena napisała:
                    > Przy okazji wspomę, że chyba Ewa Woydyłło-wzór wielu terapeutyzujących się kobi
                    > et, ukończyła studia psychologiczne będąc sporo po 40-stce. Dlaczego w tej mate
                    > rii żadna "podopieczna" nie bierze z niej przykładu?
                    ___________________________________________.
                    Piszesz do siebie, o sobie...?
                    E.Wojdyllo jest takze jak i ty wspoluzalezniona...!
                    A...
                  • ela_102 Re: Wyobraziłam sobie w peesie 04.03.11, 08:20
                    No cóż nie ma sprawiedliwości na świecie, jeden musi zapierniczać, a drugi zbija bąki.
                    No cóż, my prostaczkowie, ludzie marni, zarabiający na rachunki i utrzymanie swoich dzieci trudem swoich rąk i intelektu możemy tylko podziwiać ludzi wybitnych, potrafiących znaleźć sobie tak wspaniały sposób na życie.

                    To są tylko słowa, nie poparte żadnym wycinkiem płacy, ani rachunkiem.
                    Z doświadczenie wiem, że podłość jaką się tu wykazujesz ma swoje źródło, nie w dobrym i bezpiecznym życiu, lecz wręcz przeciwnie z zgorzknieniu, zazdrości i nędzy emocjonalno - duchowej.
                    Obyś nigdy Ty, albo ktoś Ci bliski nie wylądowała na wózku inwalidzkim.
                    Jednak gdyby się tak stało, choć wiem, że Bóg takie doświadczenia daje tylko ludziom wybitnym, zdolnym je unieść, to abyś miała przy sobie kogoś tak oddanego Tobie, jak moja córka, dziś studentka Filologii Polskiej, pisząca właśnie pracę licencjacką.
                    Jeżeli sądzisz, że kwota 1.400 zł jest w stanie zabezpieczyć potrzeby finansowe osoby niepełnosprawnej, wymagającej nieustannej specjalistycznej rehabilitacji to nic nie wiesz o życiu takich ludzi. Jak i nie wiesz nic o sile jaką musi z siebie wykrzesać matka opiekująca się takim dzieckiem. 24 godziny na dobę, przez wiele lat, po to by uczynić jej życie samodzielnym na tyle by móc ze spokojem zamknąć oczy. Bez przyjaciół to zwyczajnie niemożliwe. I oni są wokół nas całe nasze życie. Szczęśliwie nie trafiałyśmy w naszym życiu na ludzi podłych.
                    Teraz czytając Ciebie wiem jakie to dobrodziejstwo.
                    • 2-lena Re: Wyobraziłam sobie w peesie 04.03.11, 12:01

                      Ela_102 napisała:
                      Z doświadczenie wiem, że podłość jaką się tu wykazujesz ma swoje źródło, nie w dobrym i bezpiecznym życiu, lecz wręcz przeciwnie z zgorzknieniu, zazdrości i nędzy emocjonalno - duchowej.
                      Może Twoje doświadczenie w wykazywaniu podłości ma takie właśnie podłoże. Nie będę się kłócić.
                      Moja „podłość” jak to nazywasz wynika z oburzenia, że ktoś prezentujący taką postawę życiową jak Ty, stawia się powyższej mnie nazywając mnie prostaczką, zarzucając „zgorzknienie, zazdrość i nędzę emocjonalno – duchową”.
                      Czegóż ja mam Ci kobieto zazdrościć? Możesz choć jedną rzecz wskazać?

                      Ela_102 napisała:
                      Obyś nigdy Ty, albo ktoś Ci bliski nie wylądowała na wózku inwalidzkim.

                      Elu, w dniu 17 lipca ubiegłego roku mój tata doznał rozległego udaru mózgu z paraliżem prawostronnymi i afazją. Wiem, co znaczy opiekować się chorą osobą (włącznie ze zmianą pieluch, myciem, goleniem, karmieniem, przebieraniem itd.), bo robiłam to 2 razy dziennie każdego dnia przez 10 tygodni, kiedy przebywał w szpitalu w moim mieście i robię nadal kiedy do nich jeżdżę. Moja mama od ponad 20 lat cierpi na chorobę Parkinsona. Jest coraz mniej sprawna z każdym rokiem, porusza się przy pomocy balkonika w tej chwili.
                      Nie wyobrażam sobie, abym mała któregoś dnia nie pójść do taty do szpitala, bo się upiłam i miałam kaca. Nie wyobrażam sobie też, żeby moja córka miała mnie zobaczyć pijaną w opłakanym stanie i nie dostać przez to posiłku. Depresje depresjami (w mojej chorobie są wyjątkowo dotkliwe, odsetek samobójstw wynosi 20%), doły dołami, problemy problemami, ale jestem MATKĄ i to mój obowiązek zachowywać się względem dziecka przyzwoicie. Więc wybacz Elu, ale nie Ty będziesz uczyć mnie człowieczeństwa, ani duchowości.
                      Czytając Twoją opowieść na forum Jobael najbardziej żal mi było Twojej córki, którą opisywałaś m.in. jako pełzającą po podłodze, podczas gdy Ty umierałaś z powodu wczorajszej imprezy.
                      Życzę Twojej córce wszystkiego najlepszego, trzymam za nią kciuki, aby pomyślnie zaliczyła pracę licencjacką, aby znalazła wymarzoną pracę lub, jeśli zechce, kontynuowała naukę na studiach magisterskich, aby znalazła w życiu szczęście.
                      Celowo w innym temacie wspomniałam o znajomej mojej siostry (jej dziecko urodziło się z porażeniem mózgowym dodatkowo o znacznym stopniu upośledzenia intelektualnego, znacznie „cięższy” przypadek, niż Twojej córki, która dziś jest studentką). Po to, żebyś zobaczyła, jak zachowuje się kochająca matka, godna naśladowania. W Tobie uderza mnie to, że nie widzisz w sobie żadnej winy za swoje pijaństwo, zaniedbania względem córki, a jedynie mechanizmy choroby alkoholowej, że zajmujesz się swoim „rozwojem duchowym”, albo ściganiem Eski na forach, zamiast starać się o dobrą pracę, jeśli trzeba dokształcać się (ja dorabiałam tłumaczeniami w czasach, kiedy moja córka nie chodziła jeszcze do przedszkola i opiekowałam się nią w domu, to żadne usprawiedliwienie, że Twoje dziecko wymaga stałej opieki, jest mnóstwo zajęć, które można robić w domu), pozwalającą zapewnić Tobie i córce lepsze warunki niż te, jakie macie żyjąc z pomocy państwa. Każdemu może się przytrafić, może ja też kiedyś będę musiała zwrócić się o pomoc socjalną, ale spaliłabym się ze wstydu, gdybym wtedy zamiast szukać sposobu na zarabianie, beztrosko pisała na forach internetowych "z chłopakami".
                      W Twojej opowieści uderza mnie też to, że nawet decyzja o zaprzestaniu picia to nie był Twój pomysł. Cytat z Ciebie: „to nie był mój pomysł, więc co?”. Przyjaciele Ci uświadomili, jak się zachowujesz.
                      Czytając Twoją opowieść bardzo Ci współczułam, że urodziło Ci się chore dziecko, ja modliłam się przez całą ciążę, żeby moje dziecko było zdrowe, a miałam też pewne powikłania i była obawa, czy w ogóle urodzę. Dziś każdego dnia dziękuję Bogu, że obdarzył mnie dzieckiem nie tylko zdrowym, ale również bardzo zdolnym i utalentowanym, szczególnie muzycznie i wiem, że talentu tego nie mogę zmarnować.
                      Rozumiem, że musiałaś przeżyć naprawdę dramat, kiedy Twój mąż dziecko odrzucił i zostałaś sama. Rozumiem, że musiało Ci być bardzo ciężko wtedy, bo w dodatku została poniżona Twoja kobiecość.
                      I przez to wszystko sięgnęłaś po alkohol, a więc niestety wybrałaś najgorsze z możliwych rozwiązań.
                      Ja nie jestem święta, ani idealna, popełniłam w życiu wiele głupstw, ale przyznaję się do nich i biorę winę i odpowiedzialność za swoje czyny na siebie, bo mogłam postąpić inaczej. Nie ma ani jednej osoby na świecie, która czeka na moje przeprosiny. Nie mogłabym spokojnie spać w nocy, gdyby tak było.
                      W Twojej opowieści, w Twoich postach nie zauważam ani krzty czegoś, co nazywa się w Kościele Katolickim „żalem za grzechy”.
                      Dlatego budzisz moją antypatię, jako osoba, kobieta pozbawiona wstydu, w dodatku wywyższająca się ponad innych, nazywając ich np. prostaczkami.
                      • ela_102 Re: Wyobraziłam sobie w peesie 04.03.11, 12:39

                        Ale się nakręciłaś :-))))))))))))
                        Przecież piszesz tylko o sobie i swoich lękach.
                        O to jaką jesteś mamą należałoby spytać Twojej córki.
                        U mnie takie dzieci idealnych matek często szukają ratunku, nie wiedzą jak poradzić sobie z wmówioną im wizją matki, od tej jaką dostrzegają w dorosłym życiu.
                        Nie sądzę, abyś była taką matką jaką tu siebie przedstawiasz.
                        Nienawiść niszczy i upośledzenia zwykłe funkcje życiowe w takim samy stopniu jak czynny alkoholizm.
                        Nigdy nie miałam postawy roszczeniowej, nie wiem skąd taki pomysł.
                        22 lata przepracowałam zawodowo.
                        Kiedy Ty wykonujesz swoją pracę? jaki szef pozwala Ci tyle czasu spędzać na forach?
                        Jak pracuje Twój intelekt zalany żółcią i złością?

                        Odezwałam się do Ciebie tylko dlatego, że naruszasz interesy mojej córki.
                        Dlatego spadłaś w moich oczach wbrew temu co wypisujesz tu na swój temat poniżej godności z która wymieniam się zdaniami.
                        ganiaj dalej i domagaj się cze gość czego z pewnością się nie doczekasz i wiedz, że nie robi to już na mnie jakiegokolwiek wrażenia. Zero do zera zawsze daje zero.
                        • 2-lena Re: Wyobraziłam sobie w peesie 04.03.11, 14:23
                          ela_102 napisała:

                          >
                          > Ale się nakręciłaś :-))))))))))))
                          > Przecież piszesz tylko o sobie i swoich lękach.
                          > O to jaką jesteś mamą należałoby spytać Twojej córki.
                          > U mnie takie dzieci idealnych matek często szukają ratunku, nie wiedzą jak pora
                          > dzić sobie z wmówioną im wizją matki, od tej jaką dostrzegają w dorosłym życiu.
                          > Nie sądzę, abyś była taką matką jaką tu siebie przedstawiasz.
                          > Nienawiść niszczy i upośledzenia zwykłe funkcje życiowe w takim samy stopniu ja
                          > k czynny alkoholizm.
                          > Nigdy nie miałam postawy roszczeniowej, nie wiem skąd taki pomysł.
                          > 22 lata przepracowałam zawodowo.
                          > Kiedy Ty wykonujesz swoją pracę? jaki szef pozwala Ci tyle czasu spędzać na for
                          > ach?
                          > Jak pracuje Twój intelekt zalany żółcią i złością?
                          >
                          > Odezwałam się do Ciebie tylko dlatego, że naruszasz interesy mojej córki.
                          > Dlatego spadłaś w moich oczach wbrew temu co wypisujesz tu na swój temat poniże
                          > j godności z która wymieniam się zdaniami.
                          > ganiaj dalej i domagaj się cze gość czego z pewnością się nie doczekasz i wiedz
                          > , że nie robi to już na mnie jakiegokolwiek wrażenia. Zero do zera zawsze daje
                          > zero.


                          Wiesz Ela, nie mam ochoty dziś już z Tobą rozmawiać.
                          Nie jestem idealną matką, nie uważam się za taką, popełniam mnóstwo błędów, bo macierzyństwa w szkole nie uczą, jestem jedynie matką kochającą całym sercem.
                          Wiem już, co nazywasz żółcią i jadem.
                          Nie mam szefa, sama sobie jestem szefem w mojej galerii.
                          Gdybym miała szefa i w czasie pracy pisała na forach, to albo bym wyleciała z pracy, albo - spaliła ze wstydu, gdyby mnie pracodawca na tym przyłapał. Dlatego tak piętnowałam Takiego Jednego za to na forum Jobael. Dlatego też dostawało się śp. Wiesi od Lulli. Ale nie ma co do tego wracać.
                          Mam swoje zasady, tych zasad nauczyli mnie rodzice, nie można było u nas kombinować, kłamać i wymigiwać się od pracy. A jak się pokłóciłyśmy z siostrami, trzeba było się przyznać do winy i przeprosić.

                          Odezwałam się do Ciebie tylko dlatego, że naruszasz interesy mojej córki.
                          To mnie zaniepokoiło. W jaki sposób naruszam interesy Twojej córki? Nie napisałam nic ponad to, co sama opisałaś na forach. W jaki sposób te interesy naruszam?




                      • ela_102 Re: Wyobraziłam sobie w peesie 04.03.11, 12:57
                        Każdemu może się przytrafić, może ja też kiedyś będę musiała zwrócić się o pomoc socjalną, ale spaliłabym się ze wstydu, gdybym wtedy zamiast szukać sposobu na zarabianie, beztrosko pisała na forach internetowych "z chłopakami".

                        A kto korzysta z pomocy socjalnej?
                        Świadczenie pielęgnacyjne nie jest pomocą socjalną, wyjaśniam to tym, którzy mogli by z jakiegoż powodu poczuć się nie fer rezygnując z pracy zawodowej na rzecz zaopiekowania się osobą niepełnosprawną, choć wątpię, żeby ktoś jeszcze oprócz Leny czy Eski miała na to taki debilny pogląd, ale kto wie?
                        W podanym przez Lenę linku jest to dokładnie wyjaśnione:
                        [url=http://forum.gazeta.pl/forum/w,488,74203523,74277291,Re_Swiadczenie_pielegnacyjne_a_renta_socjalna_.html] Świadczenie pielęgnacyjne[/url]
                        • ela_102 zamiast nieaktywnego linku. 04.03.11, 12:59
                          Świadczenie pielęgnacyjne przyznawane po spełnieniu następujących warunków:
                          1. jeżeli matka lub ojciec dziecka albo opiekun faktyczny dziecka rezygnuje z zatrudnienia lub innej pracy zarobkowej w związku z koniecznością opieki nad dzieckiem przysługuje lub jeżeli nie podejmuje lub rezygnuje z zatrudnienia lub innej pracy zarobkowej w celu sprawowania opieki nad dzieckiem legitymującym się orzeczeniem o niepełnosprawności łącznie ze wskazaniami: konieczności stałej lub długotrwałej opieki lub pomocy innej osoby w związku ze znacznie ograniczoną możliwością samodzielnej egzystencji oraz konieczności stałego współudziału na co dzień opiekuna dziecka w procesie jego leczenia, rehabilitacji i edukacji, albo orzeczeniem o znacznym stopniu niepełnosprawności.
                  • tenjaras Re: Wyobraziłam sobie w peesie 04.03.11, 08:49
                    Jak wszystkim nam wiadomo, wszelkie leki o działaniu psychotropowym - odmieniającym stan świadomości, nie służą leczeniu, a jedynie umożliwiają przetrwanie stanu choroby. Im silniejszy środek, tym, jak łatwo się domyślić, chora osoba słabiej sobie radzi z objawami swojej choroby.

                    Jak widać w niektórych przypadkach, niezwykle istotne jest utrzymywanie się z w odmiennym stanie świadomości, inaczej bowiem, zaczynają nasilać się stany chorobowe, które co ciekawe, odcinają chorego od zdrowego rozsądku i nie pozwalają mu normalnie funkcjonować w społeczeństwie. Z drugiej strony, błogosławieństwem dla nich jest szeroki wybór psychotropów, przynajmniej nie trzeba ich izolować w domach wariatów.
                    • 2-lena Re: Wyobraziłam sobie w peesie 04.03.11, 12:03
                      tenjaras napisał:

                      > Jak wszystkim nam wiadomo, wszelkie leki o działaniu psychotropowym - odmieniaj
                      > ącym stan świadomości, nie służą leczeniu, a jedynie umożliwiają przetrwanie st
                      > anu choroby. Im silniejszy środek, tym, jak łatwo się domyślić, chora osoba sła
                      > biej sobie radzi z objawami swojej choroby.
                      >
                      > Jak widać w niektórych przypadkach, niezwykle istotne jest utrzymywanie się z w
                      > odmiennym stanie świadomości, inaczej bowiem, zaczynają nasilać się stany chor
                      > obowe, które co ciekawe, odcinają chorego od zdrowego rozsądku i nie pozwalają
                      > mu normalnie funkcjonować w społeczeństwie. Z drugiej strony, błogosławieństwem
                      > dla nich jest szeroki wybór psychotropów, przynajmniej nie trzeba ich izolować
                      > w domach wariatów.


                      Piszesz o Billu W.?


                      >
                      • tenjaras Re: Wyobraziłam sobie w peesie 04.03.11, 13:21
                        Pisałem o osobie, której wydaje się, że swoją osobą reprezentuje cokolwiek więcej lub lepszego od któregokolwiek alkoholika, pijącego lub nie.

                        Swoją wyższość wskazuje brakiem wyobraźni i nieznajomością choroby alkoholowej, myląc dokładnie wszystko na jej temat. Żyjąc zabobonami i mitami nawet na temat samego człowieczeństwa, a co dopiero w samych tego szczegółach.

                        Ta osoba, sama dla siebie, jest największą karą i musi bardzo, ale to bardzo, nienawidzić siebie i swojego otoczenia, skoro szuka pociechy wśród tych, których z góry skazała na bycie gorszymi. Takie osoby marnie kończą. Najczęściej w klimacie, którym tak bardzo gardzą i opuszczeni przez wszystkich, których wcześniej do siebie zrażą swoją postawą.
                        • 2-lena Re: Wyobraziłam sobie w peesie 04.03.11, 14:55
                          tenjaras napisał:

                          > Pisałem o osobie, której wydaje się, że swoją osobą reprezentuje cokolwiek więc
                          > ej lub lepszego od któregokolwiek alkoholika, pijącego lub nie.
                          >
                          > Swoją wyższość wskazuje brakiem wyobraźni i nieznajomością choroby alkoholowej,
                          > myląc dokładnie wszystko na jej temat. Żyjąc zabobonami i mitami nawet na tema
                          > t samego człowieczeństwa, a co dopiero w samych tego szczegółach.
                          >
                          > Ta osoba, sama dla siebie, jest największą karą i musi bardzo, ale to bardzo, n
                          > ienawidzić siebie i swojego otoczenia, skoro szuka pociechy wśród tych, których
                          > z góry skazała na bycie gorszymi. Takie osoby marnie kończą. Najczęściej w kli
                          > macie, którym tak bardzo gardzą i opuszczeni przez wszystkich, których wcześnie
                          > j do siebie zrażą swoją postawą.
                          >


                          Jaras, zamiast literatury AA przeczytaj „Braci Karamazow” Dostojewskiego. Dowiesz się, co to znaczy człowieczeństwo i jego najprzeróżniejsze odcienie.

                          Nikogo nie skazałam z góry na bycie gorszymi. Za gorszą od mojej i godną potępienia uważam jedynie postawę, kiedy człowiek nie potrafi przeprosić i przyznać się do winy.
                          Piszesz chyba o sobie i Eli, Ela uważa nas za prostaczków i marnych, Eskę za pijaną, a Ty np. czynisz obserwacje, które następnie zamieszczasz na forum, że „lepiej” trzeźwieją ci, którzy uczęszczają do AA. To Wy wartościujecie ludzi, nie ja.
                          Nie wyrażam na to zgody, aby Ela_102 bezkarnie obrażała ludzi i pisała o nich nieprawdę.


                          • ela_102 Re: Wyobraziłam sobie w peesie 04.03.11, 16:11
                            Nie wyrażam na to zgody, aby Ela_102 bezkarnie obrażała ludzi i pisała o nich nieprawdę.

                            no cóż ja sama nie wyrażam na to zgody i nie mam na takie zachowania osobistego przyzwolenia. Nigdy nie piszę nieprawdy, ani nie mam na celu obrażenie kogokolwiek, nawet Ciebie, choć bardzo o to zabiegasz.
                            Nie wyrażam zgody na taką postawę jaką się tu wykazujesz.
                            Nie wyrażam zgody, aby na forum o uzależnienia pisać takie pierdoły w dodatku w takich ilościach.
                            Nie wyrażam zgody, aby poruszać sprawy tu nie poruszane, dotyczące innych miejsc.
                            Nie wyrażam zgody, na wszystko co sobą Lena prezentujesz, na frywolność jaką pozwalasz sobie wobec ludzi. Na brak szacunku. Na brak rzeczywistej sprawiedliwości.

                            I co? myślisz, że moje nie wyrażanie zgody spowoduje Twoją nad sobą refleksję?
                            • 2-lena Re: Wyobraziłam sobie w peesie 07.03.11, 09:21
                              Ela_102:
                              „Nigdy nie piszę nieprawdy”

                              A teksty o dzieciach męża Eski to niby co? :)

                              No cóż Elu, wszystkie te zarzuty dotyczą dokładnie Ciebie, a nie mnie. Może z wyjątkiem frywolności, bo na ową jesteś zbyt przyciężka ;), i nie mam na myśli masy ciała. :)


                              • aaugustw Re: Wyobraziłam sobie w peesie 07.03.11, 09:30
                                2-lena napisała:
                                > No cóż ..., wszystkie te zarzuty dotyczą dokładnie Ciebie, a nie mnie. Może z w
                                > yjątkiem frywolności, bo na ową jesteś zbyt przyciężka ;), i nie mam na myśli m
                                > asy ciała. :)
                                _____________________________________________________________.
                                Czy ty nie widzisz tego i nie wiesz lena, ze ty sama siebie tu eliminujesz...!?
                                Ze niedlugo juz ciebie tu nie bedzie na tym FU...!?
                                A...
                                • 2-lena Re: Wyobraziłam sobie w peesie 07.03.11, 09:43
                                  aaugustw napisał:

                                  > > Czy ty nie widzisz tego i nie wiesz lena, ze ty sama siebie tu eliminujesz...!?
                                  > Ze niedlugo juz ciebie tu nie bedzie na tym FU...!?
                                  > A...

                                  Nie martw się o mnie Auguście, przeżyję.
                                  A i Ty będziesz miał spokój. :) więc cóż za problem?




                                  • aaugustw Re: Wyobraziłam sobie w peesie 07.03.11, 09:56
                                    2-lena napisała:
                                    > Nie martw się o mnie Auguście, przeżyję.
                                    > A i Ty będziesz miał spokój. :) więc cóż za problem?
                                    ____________________________________________.
                                    Znowu mylisz... - O jakim problemie ty piszesz...?
                                    Forum to nabierze znowu swojej "klasy"...!
                                    A...
                                    • 2-lena Re: Wyobraziłam sobie w peesie 07.03.11, 10:10
                                      aaugustw napisał:

                                      > 2-lena napisała:
                                      > > Nie martw się o mnie Auguście, przeżyję.
                                      > > A i Ty będziesz miał spokój. :) więc cóż za problem?
                                      > ____________________________________________.
                                      > Znowu mylisz... - O jakim problemie ty piszesz...?
                                      > Forum to nabierze znowu swojej "klasy"...!
                                      > A...

                                      Uważasz, że nie nadaję się już do resocjalizacji? Już nie będziesz budował Krakowa? ;)


                                      • aaugustw Re: Wyobraziłam sobie w peesie 07.03.11, 10:33
                                        2-lena napisała:
                                        > Uważasz, że nie nadaję się już do resocjalizacji? ________________________________________.
                                        Aby móc dokonac takiej modyfikacji osobowosci jednostki
                                        trzeba bardzo chciec tego samemu... - Nie spotkalem sie
                                        jeszcze z przypadkiem, aby osoba nieuzalezniona byla
                                        tym zainteresowana...!
                                        A...
                          • tenjaras Re: Wyobraziłam sobie w peesie 04.03.11, 17:03
                            Jeżeli chcesz ze mną pisać o Eli, to muszę Cię zawieść, ja ją znam, żyję z nią i wszelkie próby oczerniania jej nie mają większego sensu. Możesz to sobie robić z ludźmi, którym nadepnęła na odcisk lub nieznającymi jej. Mnie możesz tylko rozśmieszyć takimi próbami.

                            Kiedy piszę swoje zdanie, piszę swoje zdanie. Nie jestem zainteresowany pisaniem czyjegoś zdania. Mogę dyskutować, nawet polemizować, ale mam swoje zdanie i potrafię je obronić, ponieważ nie jest to tylko negacja dla negacji, a zebrane doświadczenie. To, że chwalę sobie takich, którzy przeszli terapię i są uczestnikami AA, to robię to dlatego, że Ci mi imponują i z takimi chcę trzymać. Co nie znaczy, jeszcze, że pozostali są gorsi. Są dla mnie inni, ale nie obcy, inni, bo żyją inaczej i nie tak, jak ja chcę żyć. Nie jestem pewien, czy potrafisz zrozumieć, że życie to nie konkurencja sportowa i polega na czymś zupełnie odwrotnym niż dominacja. Po Twoim zachowaniu tutaj widzę, że dla Ciebie życie to rywalizacja i jakiś wyścig. Mam jednak wrażenie, że nie bardzo orientujesz się gdzie i czym jest meta.

                            A jeśli chodzi o literaturę, to jednak poprzestanę na tej, która uczy mnie takiego życia, w jakim chcę uczestniczyć. Nie będę pisał szczegółów, żeby Cię już nie pognębiać bardziej.
                            • 2-lena Re: Wyobraziłam sobie w peesie 07.03.11, 09:38
                              Jaras napisał:
                              Jeżeli chcesz ze mną pisać o Eli, to muszę Cię zawieść, ja ją znam, żyję z nią i wszelkie próby oczerniania jej nie mają większego sensu.

                              Kiedy piszę swoje zdanie, piszę swoje zdanie. Nie jestem zainteresowany pisaniem czyjegoś zdania.


                              Jaras, i uważasz, że pisanie przez Elę o jakimś profilu na NK, gdzie rzekomo znalazła męża Eski i jego dzieci, to jest normalne?
                              Co byś pomyślał o osobie, która uporczywie wciskałaby Ci na forum, że kłamiesz pisząc o liczbie swoich dzieci lub swojej partnerki? Jak byś się wobec takiej osoby zachował?
                              To jest normalne Twoim zdaniem?
                              Jakie jest Twoje zdanie? Pytam wyłącznie o Twoje zdania.

                              Nie jestem pewien, czy potrafisz zrozumieć, że życie to nie konkurencja sportowa i polega na czymś zupełnie odwrotnym niż dominacja. .

                              Potrafię to zrozumieć, natomiast zauważam czytając fora alkoholowe, że dla niektórych nie życie, ale „trzeźwienie” jest taką konkurencją. „Lepiej”, „szybciej” rzekomo trzeźwieją Ci, którzy uczestniczą w AA i doskonalą się duchowo na programie 12 kroków. Niektórzy nawet twierdzą, że bez tego się w ogóle nie da wytrzeźwieć.
                              Dla mnie życie, to życie, a forum to rozmowa, dyskusja, wymiana poglądów, a nie żadna rywalizacja, nie podobają mi się też próby umniejszania dyskutanta: "i tak tego nie zrozumiesz", albo "nie jestem pewien, czy potrafisz zrozumieć". To bardzo nie fair.
                              Gdyby nauczyciel powiedział w szkole do ucznia: "i tak tego nie zrozumiesz", albo "nie jestem pewien, czy potrafisz zrozumieć" kogo wyrzuciliby ze szkoły? Ucznia, czy nauczyciela?

    • pierzchnia Re: 12 kroków do raju... 26.02.11, 15:06
      Mnie zainteresowała wypowiedź dotycząca choroby alkoholowej przed samym uzależnieniem.

      „Myślę, że jest dużo prawdy w stwierdzeniu mojego przyjaciela z grupy, który w swoim "piciorysie" zamieścił takie, wówczas bardzo mnie intrygujące, zdanie: "Byłem alkoholikiem, zanim wypiłem pierwszy kieliszek alkoholu". Dzisiaj to rozumiem i zgadzam się z tym, że najpierw była niezgoda na świat, na siebie samego, poczucie inności i izolacji, poszukiwanie tego czegoś, co by uczyniło życie piękniejszym, łatwiejszym, przyjemniejszym. Dopiero później przyszło uzależnienie od kieliszka, od alkoholu.”

      Ja nie twierdzę, że tego nie ma / poczucia inności, izolacji itd./ ale dlaczego określa się to mianem alkoholizmu ?
      Człowiek nie mający styczności z alkoholem przez całe swoje życie jest alkoholikiem ponieważ wykazuje pewne cechy osobowościowe.
      Gdyby ktoś powiedział, że jest to rodzaj psychopatii /niedojrzałości osob./ to wtedy mógłbym się z tym zgodzić, ale alkoholizm jako taki jest uzależnieniem od alkoholu.
      Powrót do kontrolowanego picia nie jest możliwy albo z powodu w/w cech albo ze zmian biochemicznych jakie zaszły, w organizmie.
      Oczywiście to tylko założenie ponieważ tak naprawdę jedno łączy się z drugim.
      Ta mozolna praca, jaką podejmują nad sobą osoby uzależnione, to głęboka ingerencja, w swoje wnętrze i to ona ma doprowadzić do transformacji.
      Gdyby na terapię uczęszczał ten alkoholik bez jakiegokolwiek stażu /nie mający nigdy styczności z alkoholem/ to czy po jej zakończeniu mógłby pić jak inni ?

      Lena !
      Ja tylko żartowałem...
      • ela_102 Re: 12 kroków do raju... 26.02.11, 16:51
        To proste pierzchnia.
        Być może niezrozumiałe w takich a nie innych ramach słownych.
        Alkoholik zanim się nim stanie, znaczy, zanim pogrąży się w nałogu chronicznym, wykazuje pewien rys emocjonalno - psychiczny "wróżący" kłopoty tego typu.
        Ja często o sobie mówię, że przed nałogiem wykazywałam tendencje do życia iluzjami, ucieczkami od rzeczywistości, wypieraniu pewnych uczuć, przeżyć. Nie reagowałam jak zdrowy człowiek. Nie dokonywałam zdrowych dla siebie wyborów. Alkohol stał się dla mnie kolejną iluzją i wpadłam. Gdyby ktoś mądry chciał mi pomóc, lub ja sama wykazywałabym się taką potrzebą przed popijaniem, być może alkoholizm by mnie ominął.
        Facet mówi to z tej perspektywy. Poznał siebie i swoje życie na tyle, aby wiedzieć, że musiało go spotkać takie bum. Jak nie byłby to alkoholizm, byłyby narkotyki lub coś innego. Wtedy mówiłby, że stał się np.seksoholikiem na długo przed pierwszym stosunkiem.
        • pierzchnia Re: 12 kroków do raju... 27.02.11, 13:36
          Można to wszystko uprościć stwierdzając, że ktoś ma skłonności do nałogów, ale ja się nie czepiam bo najważniejsze jest poznanie samego mechanizmu.

          " Gdyby ktoś mądry chciał mi pomóc,
          > lub ja sama wykazywałabym się taką potrzebą przed popijaniem, być może alkoholi
          > zm by mnie ominął."

          Zgadzam się z takim stwierdzeniem, ale czy wtedy byś go usłuchała ?



          • ela_102 Re: 12 kroków do raju... 27.02.11, 14:18

            Dobre pytanie, choć wydawałoby się, że bez odpowiedzi, bo życie już się wydarzyło.
            Tamten czas wypełnił się w taki, a nie inny sposób i nic już go nie zmieni, jednak własne przemyślenia i odkrycia z nim związane po latach, mogą i powinny pomagać innym osobom znajdującym się dziś w identycznym do mojego połażenia z tamtego czasu.
            Ponieważ podobne przeżycia zbliżają, wytwarzają silną empatię nie jest trudno "spotkać" takich ludzi. I naprawdę nawet jeśli nie usłuchają dziś, przypomną sobie we właściwym czasie o takich informacjach. Doświadczyłam tego nie raz.
            • pierzchnia Re: 12 kroków do raju... 27.02.11, 15:07
              Właśnie dlatego zarabianie na uzależnionych wzbudza we mnie wstręt.
              Jeżeli Wspólnota skupia ludzi różnych środowisk to dzięki temu tworzy więź równości, a to jest bardzo ważne !

              Myślisz, że Lena jest zimna jak lód i żaden post nie wywołuje u niej najmniejszego wstrząsu ?
              Pisanie na forach przyjmuje różne maski, a prawda o nas samych jest głęboko skrywana - mam tego świadomość.
              Gdybym oceniał ludzi po ich wpisach byłbym szaleńcem - co nie oznacza, że przestane im dokuczać.

              • ela_102 Re: 12 kroków do raju... 28.02.11, 09:08

                Ja zanim podejmę się ocenienia kogokolwiek muszę go dobrze poznać i rzecz ma się taka samo w realu jak i w necie. Wiele osób w realu przechodzi obok mnie i nie budzi żadnej ciekawości, wiele osób zaciekawia, i jeszcze trochę próbuje narzucić. W necie jest identycznie.
                Taką samą troską obdarzam ludzi, którzy wprost proszą o wsparcie, jak i tych którzy zwracają na siebie moją uwagę poprzez często mało wybredne zaczepki. Życie i tak z czasem weryfikuje najlepiej i prawdę i maski. Dlatego jestem spokojna w takich razach, bo w necie ten proces wymaga więcej czasu z powodu braku bezpośredniego kontaktu. Mowa ciała i aura osobowościowa w kontakcie bezpośrednim skraca ten czas drastycznie.

                O ile w realu NIC się nie ukryje o tyle w nacie jak najbardziej, ale nawet tutaj są ludzie, którym zależy na tym przede wszystkim, aby być sobą, a nie kreacją.
              • e4ska Re: 12 kroków do raju... 28.02.11, 10:33
                co nie oznacza, że przestane im dokuczać.
                Dobrymi chęciami piekło wybrukowane, ale staraj się, Pierzchnia, staraj! Jak raz - dokuczysz.
                Jasne, że twoje wpisy o zimnych cynikach wywołują nie tylko najmniejsze wstrząsy, ale wręcz paroksyzmy. Póki się cynikowi nie znudzisz, zawsze masz szansę na cyniczne odpowiedzi.

                Ten straszny zimny świat, oparty na krzywdzie, gdzie tłuste świnie palą hawańskie cygara, zarobione na wyzysku pijackiego proletariatu (po prostu łzy mi się leją, ponieważ na mnie też terapeuty chciały zarobić, ale się nie dałam - z tej przyczyny nie rozpalił się we mnie proletariacki ogień wyższych celów i dążeń), woli sobie pograć w chińczyka z jakimś dzieckiem albo pogadać ze współmałżonkiem o niczym...

                Fe! Ohyda... Mam nadzieję, że ty nie marnujesz czasu na gry w chińczyka z własnym potomstwem albo na pogaduszki z rodzicami, u których mieszkasz kątem - jak na pijacki proletariat przystało.

                Nie każdy może być doskonały, gorący i niecyniczny. Z żalu, że jam nie mogę, pójdę jam napić się świeżej kawki z ekspresu, z mleczkiem kokosowym, odrobiną czekolady i wanilii, a potem jam utnę sobie rozmówkę z własną matką, tak samo zimną, cyniczną i utuczoną wyzyskiem proletariatu pijackiego jako i jam.

                Wyklęty powstań ludu ziemi, powstańcie, których dręczy głód (alkoholowy)!

                Pierzchnia, do boju!

                zdrufki.
                • pierzchnia Re: 12 kroków do raju... 28.02.11, 13:12
                  Żeby dokuczać trzeba mieć na to chęć, a Ty nie tyle mi się znudziłaś co obrzydziłaś.
                  Dlatego domyślasz się zapewne jakiego rodzaju gastrycznej odpowiedzi musiałbym, w tym wypadku udzielić..
                  Z braku laku i Wolfa można zacytować, którego wcześniej się napiętnowało, albowiem ten rodzaj zakłamania nie wypływa ze strachu - jest raczej konsekwencją ogólnie pojętego nieszczęścia.
              • ela_102 Re: 12 kroków do raju... 28.02.11, 15:41
                Myślisz, że Lena jest zimna jak lód i żaden post nie wywołuje u niej najmniejszego wstrząsu ?

                Ona jest jednym wielkim wstrząsem ;-)
                W każdym bądź razie to jedyna spotkana przeze mnie osoba w necie co do której mam pewność, że rozmowa z nią może mieć tylko jeden sens - uczynienie z "półprostej" geometrycznej twora zbudowanego w sposób zbliżony do galaktyki.
                To musi być strasznie męczące, nie tylko dla niej....
                Jedyne co mogę w jej przypadku to nie sprzyjać rozwojowi choroby, poprzez kontynuację "rozmowy", zresztą nie mam ochoty na czytanie tych chaotycznych tasiemców, więc wszystko gra(!)

                • ela_102 p.s 28.02.11, 15:47
                  zobacz jaki tu rajski spokój póki co ;-)
                  A wąż syczący zza drzewa to dla raju norma.
                  Nie przejmuj się nim :-)))))
                  • b.u.r.a.t.i.n.o Re: p.s 28.02.11, 15:54
                    ela_102 napisała:

                    > zobacz jaki tu rajski spokój póki co ;-)
                    > A wąż syczący zza drzewa to dla raju norma.
                    > Nie przejmuj się nim :-)))))
                    ----------------------------------------------
                    Piszesz o swoim konkubencie?
                    Nie martw się - nikt nim się tu zbytnio nie zajmuje.
                    Na pewno nie tak, żebyś miała powody do zazdrości...
                    ;-))
                    • ela_102 (....) 28.02.11, 16:03
                      a teraz pytanie do Ciebie:
                      - czy nie lepiej byłoby gdybyś wcinajac się w rozmowę dwóch dyskutujących ze sobą przyjaciół, miał cokolwiek sensownego do napisania?
                      ;-))
                • pierzchnia Re: 12 kroków do raju... 28.02.11, 23:14
                  Ja nie twierdzę, że Twoje spostrzeżenia są bezpodstawne - staram się tylko ukazać pewien pozór.
                  Dla mnie to nie jest kwestia przemyśleń wynikających z relacji, choć trudno takiej ocenie przypisać brak logiki, a pewnego odczucia / iluminacji/.
                  Powiem wprost - ja nie wiem kim jest np. Lena ponieważ nie ufam takim metodom oceny.
                  Ja wiem, że brzmi to wszystko dość zagadkowo, ale jeżeli piszę o czymś naprawdę ważnym to wcześniej starałem się to, w pewien sposób uwierzytelnić.
                  • aaugustw Re: 12 kroków do raju... 01.03.11, 14:35
                    pierzchnia napisał:
                    > Powiem wprost - ja nie wiem kim jest np. Lena ponieważ nie ufam takim metodom oceny.
                    ___________________________________________________________.
                    Gdyby mnie zmuszono do odpowiedzi na to pytanie, powiedzialbym tak:
                    Lena jest kobieta... - Czyz to nie mowi Tobie juz wszystko...(!?) ;-)
                    A...
                    • pierzchnia Re: 12 kroków do raju... 01.03.11, 18:38
                      Chciałem tę tajemnicę zachować wyłącznie dla siebie.
                      • aaugustw Re: 12 kroków do raju... 01.03.11, 19:45
                        pierzchnia napisał:
                        > Chciałem tę tajemnicę zachować wyłącznie dla siebie.
                        __________________.
                        Dzentelmen z Ciebie...!
                        A... ;-)

                        • 2-lena Re: 12 kroków do raju... 02.03.11, 09:24
                          Oczywiście, że jestem kobietą, a nie jakąś trzeźwiejącą nikotynistką :-)
                          Jakbyście nie wiedzieli co to znaczy, to wspaniały tekściarz Jacek Cygan spróbował to kiedyś opisać tak:
                          Jestem kobietą

                          Natomiast mam wątpliwości co do tego, kim jest gość, który bredzi o pejczach albo inny który nie wie, skąd w jego samochodzie bierze się energia potencjalna i jak zamienia się w kinetyczną.
                          Czy to aby jest mężczyzna, mam wątpliwości. :-((

                          Zabawne te dywagacje, czy Lena jest ciepła, czy zimna, czy gorąca, czy niepodatna na wstrząsy ,czy jest jednym wielkim wstrząsem. :-)
                          Z góry uprzedzę, że nie mam profilu na NK ze zdjęciem, za co przepraszam ;)
                          Jestem tylko zarejestrowana, bo ktoś kiedyś mnie zaprosił do pooglądania swoich zdjęć.

                          Wy (Ela_102, August, Pierzchnia) jakbyście zobaczyli naprawdę zdrowego, normalnego człowieka, to byście niechybnie uznali go za kosmitę. :-)
                          • pierzchnia Re: 12 kroków do raju... 02.03.11, 09:35
                            Nie trzeba być zdrowym i normalnym żeby być kosmitą - Ty jesteś tego najlepszym przykładem.
                            • pierzchnia Re: 12 kroków do raju... 02.03.11, 15:14
                              Kto zapłacił za operację kolana Leny ?
                              To skandal, że NFZ finansuje takie przedsięwzięcia, wypłacając dodatkowe kwoty doktorom z NASA.
                              video.google.pl/videoplay?docid=-3726335445296508595#docid=-5830866813023883728
                              • ela_102 Pierzchnia 02.03.11, 16:26
                                Jak się przeleci wzrokiem, po tych pierdołach składanych w zdania przelewanych na tutejsze "karty historii" to można tylko tylko jedno - dowartościować się ;-) i zaraz potem podziękować Bogu, że gdy tak hojnie innych obdarowywał głupotą dla mnie miał przygotowane inne łaski ;-)

                                Można też tak jak Ty ubawić się :-)))))))))
                                bo na współczucie już za późno ;-)
                                Trzymaj się bracie (!)
                                • 2-lena Re: Pierzchnia 02.03.11, 18:11
                                  ela_102 napisała:

                                  > Jak się przeleci wzrokiem, po tych pierdołach składanych w zdania przelewanych
                                  > na tutejsze "karty historii" to można tylko tylko jedno - dowartościować się ;-
                                  > ) i zaraz potem podziękować Bogu, że gdy tak hojnie innych obdarowywał głupotą
                                  > dla mnie miał przygotowane inne łaski ;-)
                                  >
                                  > Można też tak jak Ty ubawić się :-)))))))))
                                  > bo na współczucie już za późno ;-)
                                  > Trzymaj się bracie (!)

                                  ---------------------
                                  Wow, pokora i skromność aż tryska.
                                  Elu, jak się tylko lata wzrokiem, to nie dziwne, że się człek potem nie dostaje na studia. Trzeba czytać i to ze zrozumieniem.
                                  Możesz jakieś konkretne zdanie przytoczyć, które uważasz za głupie, albo którego nie rozumiesz? Chętnie Ci wytłumaczę, jeśli masz z tym kłopot. Ale konkrety, konkrety proszę.
                                  Czy tak ogólnie: wszystko jest głupie, tak jak posty Eski to wszystko kłamstwa? To ma być konstruktywna krytyka? Fajnie :-)
                                  I nie zapomnij o dowodach na sikanie, dzieci nieślubne męża Eski i moje rzekome oszczerstwa.

                                  • e4ska Re: Pierzchnia 02.03.11, 19:40
                                    No, może by jeszcze jakieś potwierdzenie, że łapałam tutejszych "chłopaków" (!!!!!!!) na swoją nastoletniość - sama jestem ciekawa, jak to by pasowało z informacjami o moim "kilkudziesięcioletnim nałogu" czy o posiadaniu dorosłych - męża i syna ...:-)))) I w ogóle gdzie tu jakieś "chłopaki"? Jeśli już, to raczej stare dziady, przepraszam za wyrażenie, ale skoro pozostajemy w sferach slangowych...

                                    Przerażające jest, że osoby o takim pokroju umysłu i serca mogą komukolwiek sponsorować w AA. Jeśli taka z wypiekami klepie o tym, że z kimś wymieniła parę maili, jeśli sprawdza cudze profile NK, mozoli się nad przekopywaniem postów, przytaczając całkiem co innego niż chciała odszukać - to jakże takiemu komuś powierzyć choćby wiadomość o numerze majtek? - bo ona ma wzrok zapuszczony w majtki, w cudze majtki, zsikane bądź suche, ale żeby były cudze, to już ona je ubabrze.

                                    O niezachowaniu podstawowych zasad dyskrecji przez aowskie matrony miałam okazję przekonać się wielokrotnie. Tutaj też odbyła się dyskusja na temat kompletnie nieodpowiedzialnego klepania o tajemnicach wysponsorowanej kobiety. Co potem czuje taka osoba, którą wgniata się g...no? Co czuje "szmata" - uwalana kałem, otoczona odpadkami niedojedzonej pizzy, wśród butelek, pleśni, na czworakach - kiedy się publicznie informuje, jak się ją zastało (włamano się do jej mieszkania), po koleżeńsko umyło, wysłało do psychiatryka, obfotografowało chałupę i opisało w Internecie?

                                    A co takie troskliwe matrony mówią sobie na prywatnych ploteczkach? Na tych słynnych przerwach podczas mityngów?

                                    Straszne jest, kiedy koledzy z terapii, spożywszy ulubiony royalek, rozprawiają w bramie o sekretach koleżanki, która akurat trzeźwa chodzi, ale i tak mąż jej tych wieści nie daruje. Potem terapeuta wyjaśni, że dlatego rozpad małżeństwa, bo ona pojechała schodami w górę, mąż stał na boku, i tak wyszło ;-)))

                                    Po pijanemu gadanie, ale... trzeźwo?

                                    Każdy, kto podejmuje leczenie, a potem zamierza znaleźć sobie sponsora, powinien się mocno zastanowić. Lepiej na zimne dmuchać, hm.
                                    !
                                    • pierzchnia Re: Pierzchnia 02.03.11, 20:15
                                      > Straszne jest, kiedy koledzy z terapii, spożywszy ulubiony royalek, rozprawiają
                                      > w bramie o sekretach koleżanki...

                                      To jest właśnie uzasadnienie, dla którego pewne osoby boją się terapii - byłoby o czym gadać przez okrągły roczek...
                                      A tak można do ręki wziąć pejcz, wsiąść na rower i popedałować we dwójkę.
                                    • boja55 Re: Pierzchnia 03.03.11, 11:51
                                      e4ska napisała:



                                      > O niezachowaniu podstawowych zasad dyskrecji przez aowskie matrony miałam okazj
                                      > ę przekonać się wielokrotnie. Tutaj też odbyła się dyskusja na temat kompletnie
                                      > nieodpowiedzialnego klepania o tajemnicach wysponsorowanej kobiety. Co potem c
                                      > zuje taka osoba, którą wgniata się g...no? Co czuje "szmata" - uwalana kałem, o
                                      > toczona odpadkami niedojedzonej pizzy, wśród butelek, pleśni, na czworakach - k
                                      > iedy się publicznie informuje, jak się ją zastało (włamano się do jej mieszkani
                                      > a), po koleżeńsko umyło, wysłało do psychiatryka, obfotografowało chałupę i opi
                                      > sało w Internecie?
                                      >
                                      > A co takie troskliwe matrony mówią sobie na prywatnych ploteczkach? Na tych sły
                                      > nnych przerwach podczas mityngów?
                                      >
                                      > Każdy, kto podejmuje leczenie, a potem zamierza znaleźć sobie sponsora, powinie
                                      > n się mocno zastanowić. Lepiej na zimne dmuchać, hm.
                                      > !
                                      Esko możliwe że spotkałaś taką osobę która nie powinna być sponsorem,ale jak sama wiesz w różnych społecznościach trafiają się czarne owce,więc pojedyncze przypadki nie mogą rzutować na całość.Naczelną funkcją sponsora jest pomóc podopiecznemu w pracy nad Dwunastoma Krokami.Bycie czyimś sponsorem to prawdziwy zaszczyt,a także jeden za sposobów na zachowanie własnej trzeźwości.Sponsora wybieramy sobie sami,nikt nie może nam go narzucić i zawsze możemy go zmienić.Anonimowość we Wspólnocie AA jest podstawą choć bywa łamana,sam tego doświadczyłem.Ale co miałem obrazić się na Wspólnotę AA, zabrać zabawki i iść na swoje podwórko ? Nie,uważam że takie przypadki zawsze będą miały miejsce,choć nie powinny i ci ludzie z czasem zrozumieją,lub pójdą pić.Udział we Wspólnocie AA jest całkowicie dobrowolny i tylko niektórzy terapeuci na siłę wysyłają swoich podopiecznych na mitingi AA,żądając jeszcze potwierdzenia że tam był.Może to i dobre,bo część z nich zostaje.Nikt za nikogo nie wytrzeźwieje,tego trzeba samemu chcieć.A tak na marginesie od niedawna też mam Sponsora.
                                      • 2-lena Re: Pierzchnia 03.03.11, 14:23
                                        Boja55 napisał:
                                        Anonimowość we Wspólnocie AA jest podstawą choć bywa łamana,sam tego doświadczyłem.Ale co miałem obrazić się na Wspólnotę AA, zabrać zabawki i iść na swoje podwórko ?

                                        Boja, nie, nie musisz się obrażać na wspólnotę, tak jak ja nie obrażam się na cały Kościół Katolicki za molestowanie dzieci przez księży.
                                        Ale jestem zdania, że takie zdarzenia i postawy należy piętnować, nagłaśniać, mówić o tym, nie zamiatać pod dywan, nie umywać rąk, ale piętnować, sprzeciwiać się im. I piętnować tych, którzy to tolerują i przymykają oko.

                                        Co byłoby, gdyby czegoś takiego jak w tym opisywanym przez Eskę przykładzie dopuścił się psycholog? Straciłby certyfikat PTP, może też prawo wykonywania zawodu.
                                        Albo lekarz? Albo prawnik? Gdyby dopuścił się takich niedyskrecji? Straciliby zaufanie, prestiż i być może prawo wykonywania zawodu.

                                        Musimy o tym mówić, żeby wyrobiło się w nas poczucie braku przyzwolenia na to, a nie cicha akceptacja, bo zdarza się każdemu. A właśnie, że nie ma prawa się zdarzyć. Bo jeśli się zdarza, to jest to łamanie prawa, jeśli nie karnego, to moralnego.
                                        „Praca” ze sponsorowanym to przecież ogromna odpowiedzialność. Bierze się na siebie odpowiedzialność mówiąc wprost-za zdrowie psychiczne człowieka. Nie może tego robić byle kto.
                                        Moim zdaniem nawet nie powinien tego robić ktoś, kto sam ze sobą ma problemy.
                                        • aaugustw Re: Pierzchnia 03.03.11, 19:20
                                          2-lena napisała:

                                          > Boja55 napisał:
                                          > Anonimowość we Wspólnocie AA jest podstawą choć bywa łamana,sam tego dośw
                                          > iadczyłem.Ale co miałem obrazić się na Wspólnotę AA, zabrać zabawki i iść na sw
                                          > oje podwórko
                                          - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                          > Boja, nie, nie musisz się obrażać na wspólnotę, tak jak ja nie obrażam się na cały Kościół...
                                          _______________________________________________________.
                                          O czym ty nam tu znowu balakasz - Lena...!?
                                          Czy ty wiesz, jak dziala ten Program AA...!?
                                          Czy ty wiesz co to jest Wspolnota AA, zeby porownywac Ja z Kosciolem...!?
                                          Czy ty wiesz, jak wyglada Mityng AA...!?
                                          Czy ty wiesz co moze, a co nie kazdy uczestnik takich spotkan...!?
                                          Czy ty wiesz o czym on powinien mowic...!?
                                          Takie wpadki lamania anonimowosci zdarzaja sie glownie miedzy niedorobionymi jeszcze nowicjuszami, podobnie jak to twoje balakanie na tym FU...
                                          Dlaczego - zapytasz...?
                                          Odpowiem ci:
                                          Na Mityngach AA nikogo nie obchodza "wyczyny" pijackie z przeszlosci, od tego ew. jest sponsor po Mityngu... - Na Mityngu wazne jest to jak wyszedlem z tego szajsu...!
                                          Jezeli wiec bede opowiadal moje postepowanie, ktore jest zgodne z Programem AA, to zadnemu plotkarzowi szukajacemu sensacji, czy alibi dla swojej choroby nie dam zadnego cienia szansy... - A jezeli ktos chce imponowac swoimi "przygodami" z przeszlosci, wtedy sam sobie jest winien...!
                                          A...
                                          Ps. A Kosciol, coz, to takze wspolnota, ale grzesznikow... - Niektorzy z nich staja sie potem swietymi...!!
                                        • ela_102 Boja :-) 04.03.11, 18:04
                                          Ale jestem zdania, że takie zdarzenia i postawy należy piętnować, nagłaśniać, mówić o tym, nie zamiatać pod dywan, nie umywać rąk, ale piętnować, sprzeciwiać się im. I piętnować tych, którzy to tolerują i przymykają oko.

                                          no tak nie ma to jak piętnować nie tyle złe zjawisko, bo na to brak dowodu, co własne chore na ten temat interpretacje. I czemu nie tam gdzie miało to miejsce w czasie w którym się działo ?
                                      • ela_102 Re: Pierzchnia 04.03.11, 12:19
                                        Boja:-)
                                        Esko możliwe że spotkałaś taką osobę która nie powinna być sponsorem,ale jak sa
                                        > ma wiesz w różnych społecznościach trafiają się czarne owce,więc pojedyncze prz
                                        > ypadki nie mogą rzutować na całość.


                                        Gdzie Eska mogła taką osobę spotkać?
                                        Na forach nie ma ani AA, ani sposnoringu, a to jedyne miejsce "trzeźwienia" gdzie ona bywa.
                                        Tutaj są piszący userzy.
                                        O to post, pisany przez trzeźwiejącą alkoholiczkę o którym właśnie przypomniała sobie po 8 miesiącach Eska, i które ma tutaj służyć wykrzywieniu czegoś czego się nie zna i nie rozumie.
                                        Sam powiedz, czy można to zinterpretować bardziej idiotycznie od Eski?

                                        Zastanawiałam się długo czy o tym napisać, ale myślę, że będzie mi to wybaczone.
                                        Tak się składa, że znam kilka osób z tego forum w realu. Warszawa przecież nie jest
                                        taka znowu wielka.
                                        Ktoś poprosił mnie o pomoc. Zgodziłam się. 'Polowaliśmy' na kobietę, która zniknęła z oczu i z grupy. Dwa tygodnie piła, a rodzina zostawiła ją, bo już nie mieli siły.
                                        Piła, przestawała, obiecała................. i tak przez kilka lat.
                                        Upolowaliśmy ją wreszcie po trzech wieczorach spędzonych pod jej drzwiami, gdy taksówkarz dostarczał jej kolejną flaszkę wódki.
                                        Siłą weszliśmy do mieszkania.
                                        Jak żyję, nie widziałam czegoś takiego, a mój nos czegoś takiego nie wąchał.
                                        Z mieszkania pobojowisko. Wszędzie walały się puste puszki, butelki, opakowania po dostarczanym na telefon jedzeniu i mnóstwo reklamówek po wszystkich dostawach.
                                        Wersalka wypaprana ekskrementami, ona także aż po kostki.
                                        Zamawiała alkohol i prawie czołganiem szła do drzwi, bo nie miała siły stać na nogach, także z osłabienia.
                                        Jestem przekonana, że były to jej ostatnie godziny.
                                        Przenieśliśmy ją do drugiego pokoju, a tam zostawiliśmy wszystko tak, jak zastaliśmy.
                                        Zajęłam się czyszczeniem jej i po włożeniu do wanny trzy razy zmieniałam wodę. Czuwaliśmy na zmianę, żeby żeby się wyzerowała.
                                        Gdy już odzyskała świadomość i zobaczyła swój pokój - zemdlała.
                                        Odwieźliśmy ją na detoks, a sami zajęliśmy się jej mieszkaniem, żeby nie zalęgło się robactwo. Zrobiliśmy kilkanaście zdjęć na pamiątkę dla niej.
                                        Obecnie jest trzy miesiące po zamkniętej terapii. Jest na terapii dziennej.
                                        Wszystko wskazuje na to, że dno było bardzo bolesne.


                                        To jak na ten post zareagowała Eska, stało się powodem do jej zbanowania w tamtym miejscu, ale żal widać trzyma ją do dziś. Lena też jest osobnikiem tam zbanowanym, dokładnie za to samo co tak radośnie uskutecznia sobie tu ;-)
                                        • 2-lena Re: Pierzchnia 04.03.11, 14:13
                                          To jak na ten post zareagowała Eska, stało się powodem do jej zbanowania w tamtym miejscu, ale żal widać trzyma ją do dziś. Lena też jest osobnikiem tam zbanowanym, dokładnie za to samo co tak radośnie uskutecznia sobie tu ;-)

                                          Zapomniałaś Elu wspomnieć, że Ty róznież należysz do osób niezbyt mile widzianych przez Jobael na jej forum.
                                          www.alkoholizm.com.pl/forumalko/viewtopic.php?t=3119
                                          • ela_102 Re: Pierzchnia 04.03.11, 14:27
                                            To raczej dowód na moje z tego miejsca odejście, nie odwrotnie ;-)
                                            • 2-lena Re: Pierzchnia 04.03.11, 14:56
                                              ela_102 napisała:

                                              > To raczej dowód na moje z tego miejsca odejście, nie odwrotnie ;-)

                                              Chyba coś Ci się w pracy moderatorki musiało nie podobać, skoro odeszłaś.
                                              • ela_102 Re: Pierzchnia 04.03.11, 15:42
                                                Zupełnie rozumiem dlaczego u Ciebie wszystko działa na odwyrtkę.
                                                No rzeczywiście to, że odeszłam z powodu tego, że mi się tam coś nie podobało, jest dowodem na to, że nie jestem tam mile widziana.

                                                I jak tu brać poważnie to co piszesz?
                                                Najbardziej ujęła mnie wizją kobiety, na której przeprosiny nie czeka NIKT na całym świecie.
                                                Nie czeka, bo wie, że i tak nigdy by nie nastąpiło.
                                                Przecież to, żeby poczuć się do winy masz zupełnie wyłączone, skoro nie pojmujesz, że poruszając finanse mojego dziecka, na forum uzależnienia naruszasz jej dobra.
                                                • 2-lena Re: Pierzchnia 07.03.11, 09:51
                                                  Ela_102 napisała:
                                                  "Przecież to, żeby poczuć się do winy masz zupełnie wyłączone, skoro nie pojmujesz, że poruszając finanse mojego dziecka, na forum uzależnienia naruszasz jej dobra".

                                                  Elu_102, jeśli uważasz, że poruszanie finansów Twojego dziecka na forum uzależnienia jest naruszaniem jej dóbr, to na litość po cóż piszesz o nich publicznie na tymże forum pod swoim nickiem? Takim samym jak na forum uzależnień? Przecież to wiadomość podana przez Ciebie publicznie. A tutaj w poście jeszcze powtórzyłaś kwoty.
                                                  Po cóż na forum alkoholowym publikujesz zdjęcia swojej córki poza tym?
                                                  Może Ty się zastanów.

                                                  Jeśli rzeczywiście to, co ja zrobiłam naruszeniem dóbr Twojej córki, to przepraszam. Do Twojej córki czuję ogromną sympatię (ciut inaczej niż do Ciebie). Nie chcę w żaden sposób jej zaszkodzić.
                                                  Proszę, żebyś Ty się zastanowiła, jakie informacje sama na jej temat zamieszczasz na forum uzależnień.
                                    • ela_102 Re: Pierzchnia 04.03.11, 10:58
                                      Co potem czuje taka osoba, którą wgniata się g...no?

                                      o ile tamta historia, jest opisem konkretnych doświadczeń z osobą uzależnioną, która dzięki pomocy innych nie zapiła się na śmierć ( skąd my to znamy?), jakich zresztą wiele, nie podająca żadnych danych, imion, nazwisk czy net owego nicka, a tyle tu na naszych oczach wgniatanie w gó..., przez netową eskę dotknęło nieomalże każdej piszącej tu osoby.
                                      Ja tam nie pytam co oni czuli? jaulodź z żoną i mamą, które tu nigdy nie pisały, a jednak były obiektem nie wybrednych pomówień, ś.p Arielka, matgomal, wilk, August, pierzchnia, jaras, jerzy, yura i wielu wielu innych. Ja nie pytam, bo wiem.

                                      Szkoda, że to nie jest źródłem twojej troski...
                                      • e4ska Re: Pierzchnia 04.03.11, 13:35
                                        Cieszę się, że lista pokrzywdzonych przez Eskę powiększyła się o Jarasa, Pierzchnię, a już najbardziej - że zaszczyt ten spotkał również Augusta. Augusta postaram się dręczyć najokrutniej i najokropniej, gdyż jest mi on szczególnie znienawidzonym, ale zaniedbanym w udręce - o tak, jak zwykle, moje zdegenerowane serce będzie dręczyć Augusta i już.

                                        Z niejakim uśmiechem nadmienię jednak, że nadal brak dowodów w sprawach zasadniczych, np. w podawaniu się forumowej Eski za nastolatkę w celach pozyskania "chłopaków", skarg autobiograficznych na sikanie do łóżka czy ukrywania gromadki dzieci przed widokiem for publicznych.

                                        Cieszy mnie też, że stodwa pokochała sp. arielkę oraz inne nie świętej pamięci osoby (niech nam żyją sto lat i lepiej, co im będziemy żałować), gdyż miłości bliźniego nigdy nie za wiele.

                                        Miłego pisania życzę. Przy tak cudnej słonecznej pogodzie jest to zajęcie wskazujące na umiar i rozsądek trzeźwiejących..
                                        • ela_102 Re: Pierzchnia 04.03.11, 13:51
                                          Miłego pisania życzę. Przy tak cudnej słonecznej pogodzie jest to zajęcie wskazujące na umiar i rozsądek trzeźwiejących..

                                          wzajemnie :-))))) i dla pijących to też jak widzimy cudne zajęcie w dodatku od lat 6 -sześciu non stop (!)
                                        • tenjaras Eska(!) 04.03.11, 17:52
                                          Z niejakim uśmiechem nadmienię jednak, że nadal brak dowodów w sprawach zasadniczych, np. w podawaniu się forumowej Eski za nastolatkę w celach pozyskania "chłopaków", skarg autobiograficznych na sikanie do łóżka czy ukrywania gromadki dzieci przed widokiem for publicznych.

                                          Jeżeli dla Ciebie są to sprawy zasadnicze to poczytaj swoje posty i zajrzyj do profilu swojego męża, wysil się choć trochę ;-)
                                          Ludzie na terapii zostawiają wiele zakłamań i nie moją już potem w nie wglądu.
                                          Ty masz tę niepowtarzalną okazję, zmierzyć się ze swoimi iluzjami klikając w swoje posty.
                                          Nie ma osoby z wymiennych przeze mnie na temat których nie pisałabyś skrajnie różnych informacji, co ciekawe absolutnie nie poznawszy ich.
                                          Byli albo super wspaniali, albo beznadziejni i złodziejni.
                                          W moim przypadku jest dwukrotny punkt zwrotny, byłam nikim, potem cudem chodzącym, godnym zaufania, spotkań, wspólnych obiadków i rozmów telefonicznych, po to by stać się kłamczuchą.

                                          jak Ty to robisz?
                                          Zastanawiałaś się nad tym?
                                          Mój stosunek do ludzi jest absolutnie stabilny.
                                          dla trzeźwiejących alkoholików
                                          • ela_102 Re: Eska(!) 04.03.11, 17:57
                                            Przepraszam, nie przelogowałam się, po wpisach jarka.
                                        • ela_102 Re: Pierzchnia 04.03.11, 17:55
                                          Z niejakim uśmiechem nadmienię jednak, że nadal brak dowodów w sprawach zasadniczych, np. w podawaniu się forumowej Eski za nastolatkę w celach pozyskania "chłopaków", skarg autobiograficznych na sikanie do łóżka czy ukrywania gromadki dzieci przed widokiem for publicznych.

                                          Jeżeli dla Ciebie są to sprawy zasadnicze to poczytaj swoje posty i zajrzyj do profilu swojego męża, wysil się choć trochę ;-)
                                          Ludzie na terapii zostawiają wiele zakłamań i nie moją już potem w nie wglądu.
                                          Ty masz tę niepowtarzalną okazję, zmierzyć się ze swoimi iluzjami klikając w swoje posty.
                                          Nie ma osoby z wymiennych przeze mnie na temat których nie pisałabyś skrajnie różnych informacji, co ciekawe absolutnie nie poznawszy ich.
                                          Byli albo super wspaniali, albo beznadziejni i złodziejni.
                                          W moim przypadku jest dwukrotny punkt zwrotny, byłam nikim, potem cudem chodzącym, godnym zaufania, spotkań, wspólnych obiadków i rozmów telefonicznych, po to by stać się kłamczuchą.

                                          jak Ty to robisz?
                                          Zastanawiałaś się nad tym?
                                          Mój stosunek do ludzi jest absolutnie stabilny.
                                          dla trzeźwiejących alkoholików
                                    • ela_102 Re: Pierzchnia 04.03.11, 11:44
                                      Jeśli taka z wypiekami klepie o tym, że z kimś wymieniła parę maili, jeśli sprawdza cudze profile NK, mozoli się nad przekopywaniem postów, przytaczając całkiem co innego niż chciała odszukać - to jakże takiemu komuś powierzyć choćby wiadomość o numerze majtek?

                                      Z wypiekami? eska ja nie piekę ciast ;-)
                                      I jakże takiemu komuś powierzyć swoje tajemnice , czytaj zwykłe sprawy, spytaj siebie.
                                      Bo to Ty mi je powierzyłaś, a nie ja Tobie.
                                      Ja Ci żadnej dyskrecji nie obiecywałam, ani Ty w AA, ani ja two sponsor.
                                      Zupełnie idiotyczny jest zarzut, że ktoś czyta posty na forum, a co niby ma tu robić?
                                      jeździć na rowerze? Trzeba brać odpowiedzialność i za to co się pisze i do kogo, bo to zawsze może być przeczytane w dodatku wielokrotnie. Informacja, że ktoś czyta Twoje posty, nie zmieni ich treści. Ja mam bardzo często informacje od ludzi, że mnie czytają, czy to znaczy, że zachowują się w jakiś nietypowy sposób? Skoro piszę mam świadomość, że to będzie przeczytane. Ty też powinnaś się z tym liczyć, zwłaszcza, że śledzeniem postów innych ludzi wykazywałaś się nie raz, dwa czy trzy. i nic w tym dziwnego. Dziwna może być jedynie ich interpretacja.
                                      To miejsce dzięki Tobie stało się czymś tak wynaturzonym, że mało kto chce tu pisać.
                                      Zapis tego jest, jeżeli tylko komuś chciałoby się nad tym pochylić.
                                      Ja dostałam wystarczająco dużo odpowiedzi i wyjaśnień co do twojej osoby, aby ucieszyć się i brakiem odpowiedzi na Twoje natrętne narzucanie się. Widzieć dlaczego z terapią Ci nie po drodze i dlaczego tak Ci się chciało pić, gdy brałaś w niej udział. W końcu jesteś alkoholiczką kolejne 5 lat w nałogu.
                                      Dopóki dobrze Ci z Tobą, taką jaką jesteś nikt nie jest w stanie Ci pomóc.
                              • 2-lena Re: 12 kroków do raju... 02.03.11, 17:55
                                Pierzchnia, gdybyś mnie zobaczył, albo jakąkolwiek inną kobietę z krwi i kości, pewnie być się zaczerwienił. :-(
                                Jeśli prezentujesz takie poczucie humoru wśród kobiet w realu jak tutaj (coś tam było wcześniej o domu pogrzebowym), to nie dziwię się, że pozostaje pejcz i wilbicielka w postaci Eli_102 :-(
                                Wyrazy współczucia, rzeczywiście. :-(


                                • pierzchnia Re: 12 kroków do raju... 02.03.11, 18:06
                                  Lena napisała:
                                  "Pierzchnia, gdybyś mnie zobaczył, albo jakąkolwiek inną kobietę z krwi i kości, pewnie być się zaczerwienił. :-("

                                  Tylko z krwi i kości ?
                                  Na pewno bym się nie zaczerwienił tylko po prostu bym uciekł...
                                  • 2-lena Re: 12 kroków do raju... 02.03.11, 18:14
                                    pierzchnia napisał:

                                    > Lena napisała:
                                    > "Pierzchnia, gdybyś mnie zobaczył, albo jakąkolwiek inną kobietę z krwi i kości
                                    > , pewnie być się zaczerwienił. :-("
                                    >
                                    > Tylko z krwi i kości ?
                                    > Na pewno bym się nie zaczerwienił tylko po prostu bym uciekł...

                                    Ach, to teraz roumiem w pełni ten pejcz, skoro na widok kobiet uciekasz...
                                    :-(

                                    (o rety:)



                          • aaugustw Re: 12 kroków do raju... 03.03.11, 13:45
                            2-lena napisała:
                            > Wy (Ela_102, August, Pierzchnia) jakbyście zobaczyli naprawdę zdrowego, normaln
                            > ego człowieka, to byście niechybnie uznali go za kosmitę. :-)
                            _________________________________________________.
                            Eee tam... - W pierwszej kolejnosci pomyslalbym: aowiec...!
                            A...
                            • 2-lena Re: 12 kroków do raju... 03.03.11, 14:11
                              aaugustw napisał:

                              > 2-lena napisała:
                              > > Wy (Ela_102, August, Pierzchnia) jakbyście zobaczyli naprawdę zdrowego, n
                              > ormaln
                              > > ego człowieka, to byście niechybnie uznali go za kosmitę. :-)
                              > _________________________________________________.
                              > Eee tam... - W pierwszej kolejnosci pomyslalbym: aowiec...!
                              > A...


                              Od kiedy Aowiec jest zdrowy?
                              Przecież alkoholizm to choroba, w dodatku nieuleczalna do końca życia.
                              Czyżbyś Auguście zmienił zdanie co do decyzji WHO?

                              • aaugustw Re: 12 kroków do raju... 03.03.11, 17:50
                                2-lena napisała:
                                Wy (Ela_102, August, Pierzchnia) jakbyście zobaczyli naprawdę zdrowego, normalnego człowieka, to byście niechybnie uznali go za kosmitę. :-)
                                . . . . . . . . . . . . . . . . .
                                (A...):
                                Eee tam... - W pierwszej kolejnosci pomyslalbym: aowiec...!
                                - - - - - - - - - - - - - - - -
                                > Od kiedy Aowiec jest zdrowy?
                                > Przecież alkoholizm to choroba, w dodatku nieuleczalna do końca życia.
                                > Czyżbyś Auguście zmienił zdanie co do decyzji WHO?
                                ____________________________________________.
                                Mylisz pojecia Lena, jak zawsze...!
                                Wytlumacze Ci to, zebys wiedziala w ktorym kosciele sa te dzwony...!
                                Alkoholizm to choroba...
                                Wspolnota AA to lekarstwo...
                                Uczestnik AA ("aowiec") to zdrowy, normalny człowiek, ktorego NIC
                                nie rozni od innych zdrowych, jezeli nie złapie tego pierwszego kieliszka...!
                                (nie mylic z nie pijacymi nietrzezwymi...!).
                                A...
    • e4ska Nawaleni? 04.03.11, 18:44
      Kilkanaście postów-kompostów w ciągu paru godzin...
      Magnez, mineralna, w razie czego - detoks.
      :-o
      • pierzchnia Re: Nawaleni? 04.03.11, 19:10
        Ty baba jago...
        lh3.ggpht.com/_YxjLV7xZoA8/S6p2l05loFI/AAAAAAAARbs/NGsnaGB_NkE/Słupia+Nowa+-+Baba+Jaga+-+29.04.2008+(3).jpg
      • ela_102 Re: Nawaleni? 04.03.11, 20:08
        Magnez, mineralna, w razie czego - detoks.

        ja z chęcią skorzystam, i to z takiego co by trwał dwa lata ;-)
        Bo takiej dawce absurdów i pierdoł można zwątpić w normalność świata i ludzi.
        Można, ale nie trzeba :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka