Dodaj do ulubionych

Do Niki_de

02.05.11, 23:19
Niki,czy Ty tu bywasz?
Odezwij się słówkiem.Proszę napisz,czy wymieniłaś garderobę na wiosenną,biegając po galeriach?
Pewnie jesteś uśmiechnięta majowo.
Nie myśl sobie,że Cię zapomniałam.
Bardzo ciepło Cię pozdrawiam. Lena1952
Obserwuj wątek
    • pierzchnia Re: Do Niki_de 02.05.11, 23:23
      Taka sprawa...
      • lena1952 Re: Do Niki_de 02.05.11, 23:33
        Potrafisz mnie Pierzchnia sympatycznie rozbawić.

        pozdrawiam Cię.Lena1952
        • niki_de Re: Do Niki_de 04.05.11, 23:30
          Witaj Lenko!

          Dziękuję za pamięć i miłe słowa :-). Też o Tobie nie zapomniałam, tyle, że zaglądam rzeczywiście bardzo rzadko. Szczerze, to życie tak mi zawirowało, że cała energia ucieka mi gdzie indziej. Ma to ten pozytywny skutek, że o alkoholu nie myślę prawie wcale, a co ważniejsze, bez żalu obywam bez.

          Przyszło coś zamiast. Olbrzymie zmiany przede mną, trochę się ich boję, ale z drugiej jestem pełna nadziei, mobilizują mnie, dodają energii, nie mam czasu ani ochoty na zatruwanie się alkoholem.
          Życzę Ci z całego serca, żeby podobna zmiana przyszła też do Ciebie. Żebyś uwolniła się od tego smutku i ciężaru, rozpoczęła nowy czas z lekkim sercem i umysłem. Tobie i Twojej Rodzinie.

          A może już Twoje zmartwienia mniejsze?

          Ściskam Cię serdecznie, mając nadzieję, że za tą poufałość się nie obrazisz.
          Daj znać, proszę co u Ciebie? Jak się czujesz? Co ostatnio przeczytałaś fajnego :-)?

          Niki
          • e4ska Re: Do Niki_de 04.05.11, 23:43
            Dołączę się do pozdrowień - Dla Leny i Niki.
            :-)
          • kuk_krakauer Re: Do Niki_de 05.05.11, 10:23
            Pozdrawiam i cieszę się,że lepiej i trzeźwiej. Trzymaj się
            • lena1952 Re: Do Niki_de 05.05.11, 11:31
              Niki-Moja Droga.
              Sprawiłaś mi wielką radość. Popatrz, jak to można kogoś polubić "tak sobie".
              Twoje pozytywne zmiany ogromnie mnie cieszą,"kibicuję im".Jestem pewna,że u Ciebie będzie
              wszystko dobrze i wszystko Ci się uda.Pomoże Ci w tym,Twoja szczerość,którą ja wyczuwam
              w Tobie na odległość.
              Co u mnie? Żyję, jak na 60-latkę-dość intensywnie.Obca mi jest "emerytalna nuda".To mnie
              cieszy.Na okrasę mojego życia,dostaję, od czasu do czasu pod opiekę moją wspaniałą
              wnuczkę-cudowną czterolatkę.Wtedy obie rządzimy dziadkiem na całego.A muszę Ci powiedzieć,że dziadek ma do nas słabość.Mam za moim miastem, działkę z małym domkiem
              i sporym ogrodem kwiatowo-krzewowym i tam jest moje życie od kwietnia do listopada.
              Ostatnio przeczytałam biografię Coco Chanel.Mało teraz czytałam,bo byłam b.zajęta.
              Niki,teraz najtrudniejsze--syn.
              Oddalamy się od siebie w jakiś dziwnie tajemniczy sposób,którego nie potrafię nazwać.
              Czuję to,a nie potrafię nazwać.Może tak musi być,może to jakiś kolejny etap?
              Jest w stosunku do nas,jak zwykle kulturalny,grzeczny,choć ostatnio po rozmowie z moim
              mężem--chyba obrażony.To coś nowego u niego.
              A ja Niki na "coś"czekam.Chyba pogodziłam się z tym,że ja do niego nie dotrę--że musi się
              coś stać.Mieszka z żoną w innym mieście,odwiedzają nas.Wygląda marnie.
              Niki,to że Ciebie tu wywołałam,nie oznacza iż namawiam Cię do pisania.
              Zajmuj się sobą tak,aby Tobie było dobrze.Zawsze pamiętaj o sobie.
              Szczęśliwa Ty--za Tobą szczęśliwi inni.
              Mocno Cię pozdrawiam.
              Eska,o Tobie też forumowa "babcia"pamięta.Pozdrawiam Cię.
              Lena 1952
              • e4ska Re: Do Niki_de 05.05.11, 15:06
                Zmartwię cię, Leno, ponieważ- żebyś mi babciowała - musiałabyś dobiegać setki co najmniej albo dobrze ją przeskoczyć, czego w przyszłości życzę - solidnie i solidarnie - tak tobie, jak i sobie. Jakiejś pogodnej demencji i tężyzny fizycznej, coby za nami, ach- szaleli równie pogodni dziadowie ;-)

                Jestem udaną matką udanego syna, któremu nie spieszy się do uczynienia mnie babcią prawdziwą. Co mi się podoba, gdyż babciowanie strasznie udziecinnia. A ja już jestem dostatecznie niepoważną osobą...

                Twój syn:
                Jest w stosunku do nas,jak zwykle kulturalny,grzeczny,choć ostatnio po rozmowie
                > z moim
                > mężem--chyba obrażony.To coś nowego u niego.


                Czasem nie przerabia psychoanalitycznie dzieciństwa swego? Mnie się tak na mózg rzuciło, gdy przeczytałam piśmidła w rodzaju "toksycznych rodziców" i literackiego eseju Alice Miller, rozczulając się biednym Kafką, do którego mam słabość od czasów lektur licealnych.

                Nie wiem doprawdy, dlaczego terapeuty i psychologi z takim zacięciem niszczą ludziom kraj lat dziecinnych. Nie każdemu dane jest odbudować utraconą ojczyznę. U mnie odbudowa trwała około pół roku, ale do dzisiaj dziwię się, jak mogłam przejąć się podobnymi głupstwami. Rodzice też mieli wrażenie, że cokolwiek zdziwaczałam :-)))

                Widzę jednak, że wielu nieszczęsnych na forach rozmaitych, stłoczonych pod szczelnym parasolem profesjonalistów, na zawsze wegetować będzie na wygnaniu, od czasu oganiając się harfą od gzów babilońskich.


                • wolnym_krokiem Oj oj oj 05.05.11, 15:52
                  Nie każdemu dane jest odbudować utraconą ojczyznę. U mnie odbudowa trwała około pół roku, ale do dzisiaj dziwię się, jak mogłam przejąć się podobnymi głupstwami. Rodzice też mieli wrażenie, że cokolwiek zdziwaczałam :-)))

                  [url=http://forum.gazeta.pl/forum/w,176,48596992,48779546,Re_Zaszlosci_rodzinne.html]Terapeuta może zapewnić kontakt z własną rzeczywistością, gdy takowy go traci[/url]
                  • wolnym_krokiem Re: Oj oj oj 05.05.11, 15:53
                    poprawka
                    • e4ska Re: Oj oj oj 10.05.11, 08:35
                      Najśmieszniejsze jest to, że do ostatniego
                      roku... przyznawałam rację rodzicom!!!


                      Przez całe życie przyznawałam, choćby cię to, biedaczko, kłuło, bolało, uwierało.

                      Patrz, jaka ze mnie ciemna istota! Nadal miłość do rodziców to dla mnie jeden z najpiękniejszych darów, jakie otrzymuje człowiek w swoim krótkich, lecz bogatym życiu.

                      Po około pół roku drgawek (chyba krócej) nadal przyznaję rodzicom. I to jeszcze bardziej ją przyznaję niż wcześniej przyznawałam! Zresztą - tu nie ma żadnej racji. Tylko miłość.

                      Jak sobie z tym DDD poradzić? Najlepiej - absolutne zerwanie. Żadnych namiarów:
                      wrócę, jak się dorobię, z pełnym kontem, udowodnię... czyli: powinniście mnie
                      kochać, patrzcie, jestem godzien waszej miłości. Bzdura. Prędzej będą chcieli
                      okraść, gorzej, ich nienawiść przybierze wówczas formy monstrualne... i
                      bylibyśmy głupcami, wracając. Po co?


                      Taaaak. Gdybym wtedy podjęła terapię DDAowską, stosowaną jako terapię DDD, doszłoby nie tylko do utrwalenia syndromu skrzywdzonego dziecka, które jeśli było skrzywdzone, to przez nadmierne rozpieszczanie, ale syndrom ten zostałby pogłębiony, rozbudowany, podparty "naukowymi mądrościami".

                      Dlatego za bardzo niebezpieczne uważam podejmowanie wszelkich terapii, bazujących na fałszywej pamięci dziecka. Dziecko zawsze ma jakieś pretensje do rodziców, bo w końcu wychowanie jest pewnego rodzaju przemocą. Nawet w świecie zwierząt.

                      Potem dziwić się, że starzejące się kobitki dziecinnieją i głupieją, pielęgnują swoje "wewnętrzne dziecko", skazując się na wyobcowanie środowiskowe, nie tylko rodzinne. Trudno bowiem funkcjonować w otoczeniu, będąc dziwakiem.

                      Zrzucenie winy na dom rodzinny za wszelkie nasze upadki to, owszem, wygodne, ale na krótką metę. Ale kłamstwo za krótkie ma nóżki, żeby przebiec najkrótszy dystans. I trzeba pojechać na inwalidzkim wózeczku z psychoanalitycznym napędem, podstawionym przez terapeutę. A po co to komu, jeśli może wsiąść na rower - zwłaszcza teraz, gdy chamstwo kierowców zostało ukrócone po wejściu nowych przepisów drogowych... ?

                      Nie róbmy z siebie kalek psychicznych. Zwłaszcza gdy jest się kaleką pod innym względem ;-)

                      Możesz sobie pękać ze złości, ale w archiwum FU znajdziesz więcej na ten temat. I że bez pomocy psychologów, psychiatrów i terapeutów możemy przewartościować podejście do naszej osobistej rzeczywistości. I że jest to bardzo ciekawe, wręcz pasjonujące - jeszcze raz przeżyć przeszłość, wejść do naszego pokoju i czuć się jak dziecko. Wyrzucić to, co zostało nam narzucone, skrzywione przez cudze pokraczne poglądy.

                      Boli, co?
                      :-)))

                      PS. Są też wpisy Addiego o ułożeniu sobie dobrych relacji z rodziną, z matką. Czytaj i ucz się. Powodzenia.
                      • wolnym_krokiem Re: Oj oj oj 10.05.11, 09:22
                        Boli, co?
                        > :-)))
                        Wręcz przeciwnie NIEZWYKLE CIESZY!
                        Dodam jeszcze, że każda terapia jest po to, aby przeżyć, zrozumieć, wybaczyć i żyć sobie spokojnie dalej, bez wyrządzania krzywd. Nie poczuwaj sobie na chwalę, że się czemuś nie poddałaś, bo to złudna chwała. Być może to coś zajęło Ci kilka lat, podczas gdy innym zajmie kilka miesięcy i tyle. No i sprawy z którymi się ludzie mierzą są bardzo zróżnicowanej rangi.
                        Jeden musi pojąć dlaczego go Tata szarpał za włosy i nie kupił sanek na zimę, drugi dlaczego go Tatuś molestował, a jeszcze inny dlaczego Taty w ogóle nie było ? tylko "zwariowana" Mama.

                        Nie to mnie dziwi, że się nad tym zastanawiałaś, bo to zupełna norma gdy się pić przestaje.
                        Twoja postawa i tutejsze zachowanie po "skrajnościach" nie świadczy o załatwieniu czegokolwiek w życiu. Wręcz przeciwnie. To tylko tyle.
                        • lena1952 Re: Oj oj oj 10.05.11, 10:34
                          Z reguły"instytucja rodziców"to"instytucja" która się naraża.Bo jak inaczej,jak trzeba czasem
                          powiedzieć "nie".Myślę,że nie mówimy tu o skrajnych zachowaniach rodziców,zachowaniach,
                          które niszczą,ale o zwykłym "nie",które czasami,przerabiamy na "coś",co w pewnych sytuacjach
                          wykorzystujemy "na rodziców"Myślę,że prawie każdy z nas ma coś takiego na sumieniu.
                          Jak się z tym uporać? Myślę,że każda metoda jest dobra,jak daje upragniony efekt-
                          spokoju, pogodzenia.Lena1952
                          • e4ska Re: Oj oj oj 10.05.11, 12:53
                            Leno. Rozważ, proszę, moje uwagi.

                            Wieczorem może napiszę ci, jak mój terapeuta na rozmowach przedwstępnych próbował spaskudzić mi moją rodzinną oazę. Gdybym nie była samodzielna w myśleniu, a właściwie - logiczna i trzymająca się faktów - może bym już dawno zapiła się albo wegetowała w którymś z domów opieki.

                            Chłód, jaki okazuje wam syn, może być efektem terapii. Bliscy oczekują efektu, ale nie takiego. Tymczasem jest to bardzo często opisywany skutek terapeutyczny - na forach bez żenady pisują ludzie "z pokręconym dzieciństwem", a pretensje do rodziców są dla nich jak codzienna bułka z masłem.
                            • lena1952 Re: Oj oj oj 10.05.11, 14:25
                              Esko-napisałam o tym"tajemniczym oddalaniu się",którego nie potrafię nazwać,ale są chwile
                              kiedy wiem skąd ono się bierze.Myślę,że z mojej strony jest to ogromne zmęczenie tą tragedią,
                              bo to co stało się z moim synem jest dla mnie tragedią.Ja to nazywam "Pan Bóg odebrał mi
                              rozum,żebym odpoczęła"I to ja chyba,oddalam się najbardziej.Nie pracuję nad tym,to samo się
                              dzieje.
                              Wiem,że syn nie korzysta z terapii.
                              Lena1952
                            • wolnym_krokiem Re: Oj oj oj 10.05.11, 16:56
                              Wieczorem może napiszę ci, jak mój terapeuta na rozmowach przedwstępnych próbował spaskudzić mi moją rodzinną oazę

                              Rodzinna Oaza

                              a pretensje do rodziców są dla nich jak codzienna bułka z masłem.

                              Wskaż choć jeden wpis w którym ktoś inny niż ty, pisze o swoich rodzicach rzeczy podobne do ciebie.
                        • e4ska Re: Oj oj oj 10.05.11, 12:45
                          Nie poczuwaj sobie na chwalę, że się czemuś nie poddałaś, bo to złudna chwała. Być może to coś zajęło Ci kilka lat, podczas gdy innym zajmie kilka miesięcy i tyle.

                          Kilka lat? :-)))
                          Przekrącasz, bidulko.
                          Jak zwykle piszesz na odwrót. Terapie trwają latami, czyż nie? I potem "długo długo po" ma się taki mętlik we łbie, że bredzi się o krzywdach wyrządzonych w macierzystej komórce społecznej - do tej pory się bredzi, szuka, interesuje straszliwymi mękami Eski.

                          No żeby ta Eska nie była taka zadowolona! Jak tak można - bez terapii, AA i księdza proboszcza. To jest niemożliwe, to nie może być prawdą! Więc bierzemy się za zmyślanie. Żeby sobie ulżyć w bólach nie zawsze pomaga teologia cierpienia. Za słaba ta teologia jest, za cieniutka, w praktyce do dupy jest - niczym esperal:-)

                          to coś zajęło Ci kilka lat
                          Chciałabyś, chciała. Skąd wytrzasnęłaś te lata? No skąd?

                          To ja ci powiem: wylęgły się owe lata w twojej skołatanej główce. Rozrosły się, rozpleniły i nie możesz sobie z nimi poradzić. Jak to? Jedni tyle czasu tracą, beczą publicznie, wyją, jęczą, słowa wydusić nie mogą, smarczą w te słynne chusteczki, które każdy terapeuta trzyma w pierwszej szufladce, a dla drugiego te wszystkie upokarzające i komiczne dla gawiedzi męki są jedynie epizodem w rozwoju autorefleksji.

                          Na tym polega twoja głupota: to, czego chcesz, jest dla ciebie realnością, podczas gdy świat idzie własną drogą i śmieje się z chorych urojeń.

                          Pobecz sobie, może ci przejdzie.

                          W dzieciństwie nigdy nie jeździłam na saneczkach... Heh... Faktycznie nie kupiono mi sanek, bo były w domu dwie pary. Ale mnie się podobały akurat takie, jakie kupiono mojemu ówczesnemu adoratorowi. Toteż musiał mi ich pożyczać. Taki los. A jak wreszcie kupiono nowe, to nie jedynki, ale dwójki. Bo nas już było dwoje w domu.

                          Tragedie dziecięce są strasznie dziecinne. Świadczy to o poziomie terapii żerujących na tego typu odczuciach.

                          Co nie znaczy, że rodzice nie katują swoich dzieci na śmierć, nienawidzą je, niszczą lub po prostu wolą piwo. Jak w twoim przypadku.

                          A tak na marginesie: wielokrotnie o tym piszę i pisałam - że pod wpływem lektur nawiedzonych bab - prorokiń od pokręconego dzieciństwa i toksycznych rodziców - ludzie popełniają głupstwa, co gorsza, utwierdzają się w głupstwach, a w efekcie stają się samotni, pozbawieni czułości ze strony najbliższych. Na co żyć? Jak się życiem cieszyć? Matka be, ojciec bee, żona beee, mąż beeee, dziecko be do kwadratu.

                          To się potem pije i ćpa. Albo zamyka w kręgu alkoholików, terapeutów i wspólnot samopomocowych. Na amen.
                          • upsididit1 Re: Oj oj oj 10.05.11, 14:15
                            e4ska napisała:
                            > Przekrącasz, bidulko.
                            > Jak zwykle piszesz na odwrót.
                            > to coś zajęło Ci kilka lat
                            > Chciałabyś, chciała. Skąd wytrzasnęłaś te lata? No skąd?
                            >
                            > To ja ci powiem: wylęgły się owe lata w twojej skołatanej główce.
                            >
                            > Na tym polega twoja głupota: to, czego chcesz, jest dla ciebie realnością, podc
                            > zas gdy świat idzie własną drogą i śmieje się z chorych urojeń.
                            >
                            > Pobecz sobie, może ci przejdzie. Tragedie dziecięce są strasznie dziecinne. Świadczy to o poziomie terapii żeruj
                            > ących na tego typu odczuciach.
                            > Co nie znaczy, że rodzice nie katują swoich dzieci na śmierć, nienawidzą je, ni
                            > szczą lub po prostu wolą piwo. Jak w twoim przypadku.

                            Matka be, ojciec bee, żona beee, mąż beeee, dziecko be d
                            > o kwadratu. To się potem pije i ćpa. Albo zamyka w kręgu alkoholików, terapeutów i wspólnot samopomocowych. Na amen.
                            --------------------------------------------------------------------

                            Esko, zazwyczaj z przyjemnością czytam Twoje wpisy, jako że są wyraziste i odmienne od tzw. większości. Ale- nie tym razem :(. Tym razem przyjemność znikła pod falą jadu, który wylałaś na wolnym_krokiem - moim zdaniem - zupełnie niepotrzebnie. Nazywanie kogoś głupim, bo ma odmienne poglądy czy też teksty typu "woleli piwo niż ciebie" chyba nie bardzo licują z postawą światłej, otwartej kobiety. Wygląda mi też, że ten cały atak miał miejsce tylko z powodu zacytowania Twojej starej wypowiedzi - co czyni go jeszcze mniej eleganckim.
                            No i na koniec piszesz, że taki pożałowania godny delikwent min. "zamyka się we wspólnotach samopomocowych".... no to uprzejmie zapytuję, co tyle lat robisz na tym forum;)?
                            Esko, polubiłam Cię i mam nadzieję, że cytowany post to było tylko takie "z młodej piersi się wyrwało" ;)....
                            • e4ska Re: Oj oj oj 10.05.11, 15:02
                              Nazywanie kogoś głupim, bo ma odmienne poglądy
                              Nie jest poglądem pisanie, że moje rozrachunki z dzieciństwem trwały lata. To nie jest pogląd. To jest kłamstwo.

                              Podobnie kłamstwem jest, że terapia to "parę miesięcy" i potem pełna swoboda duchowa. Nie, terapie takie trwają długo, nieraz powtarzane są wielokrotnie w rożnych odmianach, prowadzą do okaleczenia psychicznego, społecznego, do zidiocenia - w niektórych przypadkach. O bardzo złych stosunkach dzieci-rodzice świadczą fora uzależnieniowe.

                              Pogląd to opinia, Upsi. Opinia na temat faktu, ale nie wymyślanie faktu.

                              Teksty typu "woleli piwo niż ciebie" jest może i jadowite, ale zgodne z faktem. W końcu w wielu przypadkach alkoholicy są okropnymi rodzicami i lepiej, żeby nie mieli dzieci niż żeby je płodzili - kalekie często, niedorozwinięte umysłowo, a potem zaniedbywali, dręczyli, gwałcili. Czasem myślę, że powinno się sterylizować pijanych dzieciorobów, ale to jest niewykonalne w praktyce i strasznie poniżające. I brak kryteriów, kogo by tu. Decydowaliby biegli, czyli terapeuci i psychiatrzy.

                              Wygląda mi też, że ten cały atak miał miejsce tylko z powodu zacytowania Tw
                              > ojej starej wypowiedzi - co czyni go jeszcze mniej eleganckim.

                              To tylko opinia, Upsi, nie fakt. Wolno ci tak myśleć, chociaż opinia twoja nie uwzględnia faktu, ze ja o tym "zacytowanym" wielokrotnie pisałam, pisuję i pisać będę, bo w moim przypadku terapeutyczne idiotyzmy nie zostawiły śladu, ale wielu innym "toksyczni rodzice" żywcem wzięci z literatury zniszczyli, a może nawet odebrali życie.

                              Możesz sobie wybierać moje wpisy, żadnego z nich się nie wstydzę. Jest gdzieś taki ładny, z Herbertem, tym samym co twój.

                              Upsi, wspominasz coś o "czarnej owcy" w rodzinie i takich tam... Ale czarny jest ten, kto chce nim być. I komu w tym pomaga komercyjna psychologia. Twoja rzecz. Porozumienia między nami być nie może. Z racji, powiedzmy, paradygmatu ;-)

                              co tyle lat robisz na tym forum;)?
                              Dyskutuję, rozmawiam, kłócę się, wzruszam, śmieję (bardzo często), a nawet - co też było opisywane - uwodzę ;-)))

                              to na tyle... bo pogoda piękna, a robota też nie zając i uciekać nie chce.
                              • upsididit1 Re: Oj oj oj 10.05.11, 15:35
                                Podziwiam cywilną odwagę w drastycznym przekreślaniu wszelkich osiągnięć nauki na polu psychiatrii i psychologii. Czy z taką odwagą przekreślasz również osiągnięcia okulistyki czy chirurgii- oraz innych dziedzin, których nie traktujesz "osobiście", bo szkodzą "w niektórych przypadkach" ? Moim zdaniem każdy radykalizm prowadzi nasz umysł na niebezpieczne manowce.... ale to tylko moje zdanie, oczywiście :).
                                Wymijająca odpowiedź co do Twojej obecności na forum mnie nie satysfakcjonuje :), proszę o konkrety w kontekście zadanego pytania :), pozdrawiam :)
                                u.
                            • pierzchnia Re: Oj oj oj 10.05.11, 15:04
                              upsididit1 napisała:

                              > Esko, zazwyczaj z przyjemnością czytam Twoje wpisy, jako że są wyraziste i odmi
                              > enne od tzw. większości. Ale- nie tym razem.

                              Ta odmienność ma swoje przyczyny, a na dekory łatwo się nabrać...
                          • wolnym_krokiem Re: Oj oj oj 10.05.11, 16:31
                            to coś zajęło Ci kilka lat
                            Chciałabyś, chciała. Skąd wytrzasnęłaś te lata? No skąd?


                            Taka reakcja to zaledwie dowód na to o czym pisałem wyżej.
                            Zrobienie ze mnie inwalidy jeżdżącego na wózku, którego rodzice woleli pić piwo, niż zajmować się pociechą, to jakaś kompletna psychoza. Jednak poczytałem na tyle dużo, aby się i tym nie zdziwić. Pewnie ta reakcja jest bardzo zbliżona do tej z pierwszych i bodajże jedynych kontaktów z terapeutami, które wzmagały głód alkoholowy.

                            Te lata nie dotyczą porządkowania tylko spraw z rodzicami, ale życia w ogóle.
                            Z tego co czytam nawet pić jeszcze nie przestałaś, więc? stąd te lata.
                            Sposób myślenia, kontaktowania się z rzeczywistością, traktowanie innych ludzi to wszystko wskazuje niestety na cofanie się, a nie rozwiązywanie swoich spraw.
                            Rower z pewnością jest w tym bardzo pomocny. Umęczy i daje uczucie ruchu, jazdy do przodu, robienia dobrych rzeczy dla siebie, ale jak się ma ochotę komuś tradycyjnie przywalić, upuścić trochę goryczy i złości to FU jest na to doskonałym miejscem i rodzina już tak nie cierpi. Zobacz jak inaczej robi to i zachowuje się pierzchnia. W dodatku nie sili się na wręczenie sobie orderu z powodu tych zasług. Potrafi być wdzięczny. a Ty? potrafisz?
                            Chociażby za to, że masz możliwość pisania tak nieprawdziwych i urojonych rzeczy.
                            • lena1952 Re: Oj oj oj 10.05.11, 17:03
                              Proszę,przeczytajcie jeszcze raz wpis Niki.
                              Czy wypada,akurat w tym wątku spierać się o "metody","sposoby"i.t.d.
                              Niki o tym nie pisze.Pisze natomiast jak zmienia swoje życie na lepsze-idzie do przodu.
                              Brawo.
                              Może ja kiedyś dostanę taki list od syna?
                              Lena1952
                              • wolnym_krokiem Re: Oj oj oj 10.05.11, 17:17
                                Leno z rocznikiem życzę tego i jemu o tobie :-)))

                                co do spierania się, to raczej nie to tu ma miejsce.
                                Nie wiem czy słuchałaś kiedyś kabaretu "obelga.pl" kończącego się słowami:
                                Śpieszmy się szkalować ludzi, bo zostało tak mało miejsc i osób których jeszcze nikt nie oszkalował
                                ;-)
                                • upsididit1 Re: Oj oj oj 10.05.11, 17:26
                                  wolnym_krokiem- mam pytanie- jesteś kobietą czy mężczyzną, bo się nieco pogubiłam?
                                  • wolnym_krokiem Wyjaśnienie 10.05.11, 17:45
                                    Pogubiłaś się bo?
                                    Czyżby dlatego, że "e4ska" pisze o mnie jak o kobiecie, której rodzice woleli piwo od niej samej?

                                    Oto jeden z moich pierwszych wpisów:
                                    Jestem mężczyzną zainteresowanym (z powodów zawodowych ), osobami uzależnionymi. Ktoś wskazał mi to miejsce, jako jedyne, gdzie nie moderuje się "rozmów".
                                    Śledząc zapisy uważam, że to kopalnia wiedzy na interesujący mnie temat.
                                    • upsididit1 Re: Wyjaśnienie 10.05.11, 18:10
                                      Pogubiłam się, gdyż faktycznie Eska zwracała się do Ciebie jak do kobiety a większość osób tu piszących zna się od lat, widać z kimś Cię pomyliła. Dzięki za wyjaśnienie, pozdrawiam :)!
                                      • aaugustw Re: Wyjaśnienie 11.05.11, 11:23
                                        upsididit1 napisała:
                                        > Pogubiłam się, gdyż faktycznie Eska zwracała się do Ciebie jak do kobiety...
                                        > ... widać z kimś Cię pomyliła. Dzięki za wyjaśnienie, pozdrawiam :)!
                                        ____________________________.
                                        Ciekawa analiza Eski...! (na Kroku) ;-)
                                        A...
                                        • e4ska Re: Wyjaśnienie 11.05.11, 11:53
                                          Myślisz, Auguście, że jako "jeszcze cierpiąca" powinnam udać się na zebranie wspólnoty AA, gdzie zaprzysięgnę dozgonną wierność ciotce Abstynencji Absolutnej?

                                          Następnie wypada mi skierować swoje niepowolne kroki (albowiem lubię szybkie chody, gdyż mam niewyżyte mięśnie kończyn dolnych i teraz nawet, przy biurku siedząc, przebieram nogami w rytm skocznej muzyczki!) do najbliższej poradni przy ul. Pomorskiej, tuż koło świetnego łódzkiego browaru, tam, po rozmowie, tzn. rozmowie w ośrodku, a nie w browarze, zawieźć się środkiem zaprzyjaźnionej lokomocji na zegrzańskie rewiry, spocząć w pasach z zapadką i podglądem ze strony Deo...

                                          Muszę się zastanowić. Nad sobą. Czas biegnie, pora by się ustatkować, spoważnieć, skołtunieć... zanim się przejdzie na boski socjal z darmowym oświetleniem, sorki, na wieczny mityng.

                                          PS. Fajnie widzieć Augusta na forum. Pozdrowienia ;-)
                                          • aaugustw Re: Wyjaśnienie 11.05.11, 12:06
                                            e4ska napisała:
                                            > Myślisz, Auguście, że jako "jeszcze cierpiąca" powinnam udać się...
                                            - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                            Cos mi sie nie widzi, abys Ty byla cierpiaca, nie powinnas wiec "udawac" (sie)...! ;-)
                                            Mnie glownie chodzilo o te ciekawa analize jaka tu na Tobie przeprowadzila upsididit1
                                            za pomoca tego pana (pani...?) Kroku...! ;-)
                                            _________________________________.
                                            e4ska napisała dalej:
                                            > Następnie wypada mi skierować swoje niepowolne kroki (albowiem lubię szybkie ch
                                            > ody, gdyż mam niewyżyte mięśnie kończyn dolnych i teraz nawet, przy biurku sied
                                            > ząc, przebieram nogami. . . .
                                            - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                            Moze Ty masz wazniejsza potrzebe, o ktorej nie wiesz...!? (to mial byc zart...!) ;-)
                                            ______________________________.
                                            e4ska napisała dalej:
                                            > PS. Fajnie widzieć Augusta na forum. Pozdrowienia ;-)
                                            - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                            Bede do jutra... - Po obiedzie wypad na czterodniowa Konferencje AA do Carlberga/Pfalz (Niemcy)...!
                                            W poniedzialek bede znowu do dyspozycji..
                                            Pozdrawiam: A... ;-)
                                            • e4ska Re: Wyjaśnienie 11.05.11, 12:31
                                              Coś mi się widzi, że jesteś posiadaczem nóg trudnych do dreptania w miejscu i przystosowanej do nóg głowy.

                                              Resztę naszej cielesności pominiemy, albowiem nie wypada gorszyć maluczkich. Zwłaszcza gdyby pojawił się na forum jakiś "świeżak" - mogły nieopacznie coś sobie wyobrazić. A po co to jemu, kiedy on musi skupić się na swoich bezsilnościach?

                                              Tych wyjazdów to ja ci, Auguście, zazdroszczę. To taka dobra zazdrość... co chyba rozumiesz :-)))
                                              • aaugustw Re: Wyjaśnienie 11.05.11, 13:00
                                                e4ska napisała:
                                                > ... Tych wyjazdów to ja ci, Auguście, zazdroszczę. To taka dobra zazdrość... co chy
                                                > ba rozumiesz :-)))
                                                ______________________________________________________________.
                                                Rozumiem, rozumiem... - Polubilem tych ludzi. Oni mnie rozumieja a ja ich,
                                                choc tam gdzie chodzi o sluzby AA klotnie sa takze czestym naszym towarzyszem...!
                                                W Sielpii spotkalem naszego milego Boje, z tego Forum... - Wysciskalismy sie...! ;-)
                                                W maju bedzie jeszcze tylko jeden wyjazd na "warsztaty AA" do Belgii... - Potem,
                                                do sierpnia, tzw. siedzenie na d...
                                                A...
                              • upsididit1 Re: Oj oj oj 10.05.11, 17:24
                                Myślę Leno, że każdy wątek, może stać się kanwą dla jakiegoś sporu (uderz w stół), no truuudno...
                                Ale masz rację że to zaciera przekaz tych pozytywnych wpisów na które czekamy- każde na co innego zapewne i dlatego to co dla jednych ma wartość dużą- dla innych niewielką.
                                Serdecznie życzę Ci takiego listu od syna, na jaki czekasz!
                                pozdrawiam:)
                                u.
              • patatipatata Re: Do Niki_de 10.05.11, 00:11
                > Zajmuj się sobą tak,aby Tobie było dobrze.Zawsze pamiętaj o sobie.
                > Szczęśliwa Ty--za Tobą szczęśliwi inni.

                ten "myk" nie zawsze działa w obie strony, sprzyja budowaniu siebie i bywa świetnym argumentem do niszczenia innych. Przepraszam, że się wtrącam do Waszej rozmowy
                • lena1952 Re: Do Niki_de 10.05.11, 10:09
                  Patatipatata,
                  To dobrze,że się wtrąciłaś do tej rozmowy.
                  Pisząc"szczęśliwa Ty-za Tobą szczęśliwi inni"-myślę o dobrze pojętym,zdrowym podejściu
                  do siebie i innych.To trochę taki zdrowy egoizm,który nie niszczy innych i nie pozwala innym
                  martwić się o nas.
                  Zawsze mówię mojej córce"uśmiechnięta,szczęśliwa mama-uśmiechnięte, szczęśliwe dziecko"
                  Pozdrawiam .Lena1952
    • niki_de Re: Do Niki_de 08.07.11, 11:07
      Leno Droga,

      przepraszam, że odpisuję dopiero teraz. Życie mi wycięło potwornego hołupca, zakręciło, przeżuło, wypluło, ale jestem, a przynajmniej tak mi się wydaje...

      Myślę o paru osobach tu spotkanych. Dużo ciepła wysyłam, trzymam kciuki i za Was i za siebie.
      Pozdrawiam
      Niki

      • 7zahir Re: Do Niki_de 08.07.11, 11:46
        niki_de napisała:

        > Leno Droga,
        >
        > przepraszam, że odpisuję dopiero teraz. Życie mi wycięło potwornego hołupca, za
        > kręciło, przeżuło, wypluło, ale jestem, a przynajmniej tak mi się wydaje...>

        dobrze, że nie przetrawiło :-)

        > Myślę o paru osobach tu spotkanych. Dużo ciepła wysyłam, trzymam kciuki i za Wa
        > s i za siebie.
        > Pozdrawiam
        > Niki

        Ja również trzymam kciuki za Ciebie.
        Wróć do nas - możesz pomóc innym.
        • aaugustw Re: Do Niki_de 08.07.11, 14:00
          7zahir napisała:

          > niki_de napisała:
          > ... Życie mi wycięło potwornego hołupca, zakręciło, przeżuło, wypluło, ale jestem, a przynajmniej tak mi się wydaje...
          - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
          > dobrze, że nie przetrawiło :-)
          > ... Wróć do nas - możesz pomóc innym.
          ________________________________________________.
          Ale wroc, prosze dopiero wtedy, kiedy to nie zycie lecz Ty
          sama przestaniesz sie "zakręcac, przeżuwac, wypluwac"...
          W przeciwnym wypadku mozesz zaszkodzic innym...
          A...
          • niki_de Re: Do Niki_de 08.07.11, 14:38
            Aaugustw,

            zgadzam się z Tobą. Nie ma we mnie teraz równowagi. Przeszłam ekspresowy, 9 miesięczny kurs o zaawansowanym alkoholizmie. Nie posłuchałam rady pewnego mądrego człowieka, wpakowałam na własne życzenie na minę, wchodząc w relacje z alkoholikiem.

            Przeżyję. Alkoholu nienawidzę.
            Pozdrawiam
            Niki
            • aaugustw Re: Do Niki_de 08.07.11, 14:42
              niki_de napisała:

              > Aaugustw,
              > zgadzam się z Tobą. Nie ma we mnie teraz równowagi. Przeszłam ekspresowy, 9 mi
              > esięczny kurs o zaawansowanym alkoholizmie. Nie posłuchałam rady pewnego mądreg
              > o człowieka, wpakowałam na własne życzenie na minę, wchodząc w relacje z alkoho
              > likiem.
              > Przeżyję. Alkoholu nienawidzę.
              > Pozdrawiam
              > Niki
              _____________________________________________________.
              I ja Ciebie goraco pozdrawiam... - Glowa do gory... - Widze, ze Ty
              dasz sobie z tym rade... - Trzymam (na wszelki wypadek) kciuki...! ;-)
              A...
              • niki_de Re: Do Niki_de 08.07.11, 15:22
                Dam radę, choć dużo emocji we mnie. Coś w tym człowieku zobaczyłam. Wrażliwość, inteligencję, jakieś piękno. Jak można nosić w sobie taki potencjał i doprowadzić z tchórzostwa, aby to skarłowaciało? Niszczy siebie i tych wszystkich, którzy na swoje nieszczęście, zbliżą się do niego.
                Zresztą gdzieś kończy się alkohol a zaczyna podłość, a może podłość już była a doszedł alkohol...

                Tak czy siak sentyment do trunków przeszedł mi jak ręką odjął.
                Nic nie dzieje się bez przyczyny.

                Pozdrawiam
                Niki
                ps.
                Dbajcie o siebie :-).
                • aaugustw Re: Do Niki_de 08.07.11, 16:55
                  niki_de napisała:
                  > Tak czy siak sentyment do trunków przeszedł mi jak ręką odjął.
                  > Nic nie dzieje się bez przyczyny.
                  >
                  > Pozdrawiam
                  > Niki
                  > ps.
                  > Dbajcie o siebie :-).
                  ___________________________________________.
                  Madre i trzezwe slowa...! - Zycze wszystkiego co dobre w zyciu...!
                  A... ;-)
                  Ps. Podobaja mi sie te slowa w tej Twojej konkretnej sytuacji:
                  > Nic nie dzieje się bez przyczyny. <
        • niki_de Re: 7zahir 08.07.11, 14:39
          Cześć 7zahir :-)

          Pozdrawiam Cię ciepło. :-)
          • 7zahir Re: 7zahir 08.07.11, 16:20
            Napisałaś do Aaugusta:
            Nie posłuchałam rady pewnego mądrego człowieka, wpakowałam na własne życzenie na minę, wchodząc w relacje z alkoholikiem.

            Też tak miałam, wiem co czujesz.
            • ta_ruda Re: 7zahir 08.07.11, 16:23
              a mozecie sie podzielic ta rada ze mna?

              7zahir napisała:

              > Napisałaś do Aaugusta:
              > Nie posłuchałam rady pewnego mądrego człowieka, wpakowałam na własne życzenie n
              > a minę, wchodząc w relacje z alkoholikiem.
              >
              > Też tak miałam, wiem co czujesz.
              >
              • aaugustw Re: 7zahir 08.07.11, 16:57
                ta_ruda napisała:
                > a mozecie sie podzielic ta rada ze mna?
                > > Napisałaś do Aaugusta:
                > > Nie posłuchałam rady pewnego mądrego człowieka...
                _______________________________________________.
                Ta rada brzmi tak:
                "Wyjmij z uszu wate i wsadz ja sobie do ust"
                A...
              • 7zahir Re: 7zahir 08.07.11, 17:16
                ta_ruda napisała:

                > a mozecie sie podzielic ta rada ze mna?

                zawsze możesz napisać na maila.
      • lena1952 Re: Do Niki_de 10.07.11, 15:47
        Niki,bardzo serdecznie Cię pozdrawiam.
        Zrobiło mi się smutno jak przeczytałam wiadomość od Ciebie.
        Nie lubię jak życie testuje swoje "co Cię nie zabije,to Cię wzmocni".Mam swoje zdanie na temat
        takich "wzmocnień"
        Nie powiem sloganu typu"dasz radę"i nie założę gadki umoralniającej "dlaczego","a należało tak"
        "bo..."
        Piszesz Niki "ale jestem,a przynajmniej tak mi się wydaje"
        Niki,jesteś,jesteś przecież z "alkoholu nienawidzę"z "sentyment do trunków przeszedł mi jak
        ręką odjął"A ja Niki bardzo wierzę w "nic nie dzieje się bez przyczyny"
        Cieszę się,że się odezwałaś i napisałaś co u Ciebie a ja wierzę w Twoją prawdziwość.
        Mocno Cię pozdrawiam i myślę o Tobie.
        Lena1952
        • niki_de Re: Do Niki_de 10.07.11, 16:40
          Lenko,

          jest mi strasznie. Krępujące wyznanie na forum publicznym, nawet pod pseudonimem... Nie cierpię takiego dziamgania - zaryzykowałam, nie udało się, na własną odpowiedzialność. Doświadczenie moim zdaniem słono przepłacone, mimo wiadomej ceny za głupotę.

          Jeszcze nie wiem czy wyjdę z tego cało, okrojona, czy z garbem.
          Dużo ciepła Ci wysyłam.
          Niki
          • lena1952 Re: Do Niki_de 10.07.11, 18:41
            Niki,właśnie ta Twoja "prawdziwość" polega na tym,że nie ukryłaś "porażki",a przecież mogłaś
            Wyjdziesz z tego cało,bez garba,może trochę okrojona,z cięższym bagażem,ale przecież z bagażu można stopniowo wyrzucać zbędne rzeczy.I trzeba to zrobić i Ty to zrobisz.
            Posyłam Ci uśmiech.
            Jestem b.zajęta,mam u siebie wnuczkę,więc rysuję,śpiewam,czytam głośno,tańczę,zapominając
            ile mam lat i jakie problemy.Mamy wakacje.
            Trzymaj się ciepło. Lena1952
            • niki_de Re: Do Niki_de 14.07.11, 13:09
              Cieszę się Lenko, że masz ten promyczek blisko siebie - swoją wnuczkę. Dzieci tak pięknie porządkują chaos i stabilizują - przynajmniej do pewnego momentu :-).

              Myślę o Tobie ciepło :-).
              Pozdrawiam
              Niki
              • aaugustw Re: Do Niki_de 14.07.11, 13:13
                niki_de napisała:
                > ... Dzieci tak pięknie porządkują chaos i stabilizują...
                ____________________________________________.
                Jaki z tego wniosek plynie...!? ;-)
                A...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka