Dodaj do ulubionych

Ciągły problem

22.05.11, 01:06
Przed paroma m-cami oznajmiłam szczęśliwa,że wreszcie po latach zdecydowałam o zgłoszeniu(sama nie mogłam sobie poradzić)stosownym władzom o stosowanej przeciwko ,mnie przemocy fizyczn, i psychicznej przez ciągle naduzywającego alkoholu mojego męza.I co WIELKIE NIC!!!Parokrotne interwencje w Osrodku do zwalczania alkoholizmu,policja (wprawdzie sprawa ,trafiła do sądu karnego-ale kiedy będzie-nie wie nikt),interwencje,za które sama płacę,bo maz bezrobotny,Toz to paranoja,gdzie jest pomoc,o której tak sie trąbi?!Długo,b.długo sama sobie radziłam,mam dość.Znikąd pomocy.Co robić dalej,proszę nie odsyłac mnie do AA ,bo to nie dla mnie ,proszę o sposób ,podpowiedz dla meza.I do "wielkich" wymyslających stosowne ustawy,oby były realne
Obserwuj wątek
    • yuraathor Re: Ciągły problem 22.05.11, 08:59
      i tak będziesz czekać aż ktoś przyjdzie i coś z Twoim pijakiem zrobi.
      a ja ci powiem że póki mu sie d... nie zapali to gasić nic nie będzie, bo i po co.
      bezrobotny a na picie ma, po co placisz za cokolwiek??
      do AA cie odsyłać nie będę bo to nie dla ciebie a stary jak go nie zaboli to nigdy tam nie trafi.
      a n niebieską kartę załozyc słyszala? i nekać pijaka , wzywać do każdego przypadku przemocy, umilić zycie i picie pijakowi ale konsekwentnym być
    • aaugustw Re: Ciągły problem 22.05.11, 09:20
      oregano1 napisała:
      >... gdzie jest pomoc,o której tak sie trąbi?!Długo,b.długo sama sobie radziłam,ma
      > m dość.Znikąd pomocy.Co robić dalej,proszę nie odsyłac mnie do AA ,bo to nie dl
      > a mnie ,proszę o sposób ,podpowiedz dla meza.I do "wielkich" wymyslających stos
      > owne ustawy,oby były realne
      ___________________________________________________________________.
      Co zrobilas dla siebie oprocz staran umiejscowienia chorego meza w wiezieniu...!?
      Masz racje AA nie jest dla ciebie, ale Al-Anon, jak najbardziej...- Bylas tam kiedys?
      "Podpowiedz dla meza" (tu lub w AA) nie ty, lecz on sam otrzyma, kiedy sam po nia
      sie zglosi...!
      A...
    • czlowieek Re: Ciągły problem 22.05.11, 13:38
      Coś przeczuwam, że Ty chcesz cierpieć, lubisz to naprawdę, inaczej nie umiałabyś żyć, a całą winą, dla spokoju, dla wygody, obciążasz głupie ustawy lub ich brak, że się o czymś trąbi, a nie robi, że znikąd pomocy. I żeby Ci poradzić co robić... ale tego i tego, to nie radzić, bo nie dla mnie... Wygodna jesteś.

      Możesz w tej niedojrzałości tkwić do końca życia, albo wziąć za nie, za Twoje życie odpowiedzialność. Czas na istotne decyzje.

      A czy nie jesteś matką? Nie masz do zrobienia czegoś naprawdę ważnego?

      • oregano1 Re: Ciągły problem 22.05.11, 20:05
        Po czesci masz racje,naprawde podejrzewam siebie o jakieś "skrzywienie",faktycznie mam problem z lojalnoscią,rozumiesz -na dobre i złe- bliskiej osobie należy pomagać za wszelką cenę,często inni to wykorzystują.Ale uważam,że ostatnio zrobiłam naprawdę wszystko,zeby poprawić swoja strasznie pogmatwaną sytuację,zbyt pózno to prawda,ale wczesniej było b.trudno i strasznie mnie wkurza fakt,że tak się trąbi o"niebieskiej karcie"(w rzeczywistosci ,ona nic nie daje-czysto papierkowy wymysł),o pomocy osobom ulegajacym przemocy czy to fiz.czy psychicznej-jedna wielka bzdura.Mój maz jest przebiegły,gdy słyszy ,że wzywam pomoc wychodzi z domu,pozostaje opcja opuszczenia go,ale gdzie mam sie udać,nie mam zbyt kolorowej sytuacji finans.,zostawić mieszkanie na którego remont wydałam krocie.i co dalej?blakac się niewiadomo gdzie,a najważniejsze mam wnuka i własciwie dla niego to zrobiłam,tylko nie wiedziałam,ze zycie zyciem,a przepisy,które mogłyby pomóc to "papierek" nic nie warty.mało tego,osoby powołane do pomocy ,biora kas za nic- paranoja!!-zostaje się z problemem .Moja wina ,przez lata na takie traktowanie mnie sama pozwoliłam,ale instytucje powolane do pomocy takim jak ja ,powinny jej faktycznie udzielać,a nie stwarzac pozory.Pomimo wielkiej przegranej jestem optymistką i jeszcze jakos sobie radzę,tylko mam zal,wielki ,nikogo to w zasadzie nie interesuje,wspólczuje kobietom z małymi dziecmi-straszne!
        • aaugustw Re: Ciągły problem 22.05.11, 21:01
          oregano1 napisała:
          > ... strasznie mnie wkurza fakt,że tak
          > się trąbi o"niebieskiej karcie"(w rzeczywistosci ,ona nic nie daje-czysto papi
          > erkowy wymysł),o pomocy osobom ulegajacym przemocy czy to fiz.czy psychicznej-j
          > edna wielka bzdura...
          ______________________________________________________________________.
          Skoro juz wiesz, ze tak to sie dzieje i tak to jest sama widzisz, ze na nic zdadza sie tu
          twoje narzekania, ktore szkodza w pierwszym rzedzie Tobie... - Zrob wiec bezposrednio
          cos dla siebie... - Tyle kobiet dalo sobie rade z alkoholikami, a Ty nie...!?
          A...
          • aaugustw Re: Ciągły problem 22.05.11, 21:02
            aaugustw napisał:
            > ... Tyle kobiet dalo sobie rade z alkoholikami, a Ty nie...!?
            ________________________________________________.
            Z czynnymi alkoholikami, mialem dodac, bo z trzezwymi, ani
            Upsi, anie Lena nie maja zadnych szans...! ;-)
            A...
            • upsididit1 Re: Ciągły problem 22.05.11, 21:58
              aaugustw napisał:

              > aaugustw napisał:
              > > ... Tyle kobiet dalo sobie rade z alkoholikami, a Ty nie...!?
              > ________________________________________________.
              > Z czynnymi alkoholikami, mialem dodac, bo z trzezwymi, ani
              > Upsi, anie Lena nie maja zadnych szans...! ;-)
              > A...

              Dobry wieczór, licho nie śpi :))...
              • aaugustw Re: Ciągły problem 22.05.11, 22:15
                upsididit1 napisała:
                > Dobry wieczór, licho nie śpi :))...
                ____________________________________________________.
                Dobry wieczor... - Zaczalem ja, ale tego watku nie chce zasmiecac...! ;-)
                A...
        • czlowieek Re: Ciągły problem 22.05.11, 21:45
          Dzięki, że rozpisałaś się jeszcze trochę, a nie wkurzyłaś się na mnie, nie obraziłaś.

          To co nazwałaś skrzywieniem albo problemem z lojalnością to jest chyba współuzależnienie, i jest... chorobą. W każdym razie poważną dysfunkcją. Alkoholizm jest chorobą rodzinną. Dotyka nie tylko czynnego alkoholika, ale wszystkich jego bliskich.

          pl.wikipedia.org/wiki/Wsp%C3%B3%C5%82uzale%C5%BCnienie
          Współuzależnienie czyli koalkoholizm z powodzeniem leczy się. Leczy się po to, żeby lepiej sobie radzić, lepiej funkcjonować, podejmować trafniejsze decyzję, żeby móc normalnie, szczęśliwie żyć. Leczy się w poradniach leczenia uzależnień po prostu.

          Istnieje także wspomniana przez Augusta, bardzo pożyteczna wspólnota Al-anon. Wspólnota osób, które są w sytuacji podobnej do Twojej. Na cotygodniowych spotkaniach dzielą się między sobą doświadczeniem. Dodają sobie sił. Można więc dostać wsparcie, można uczyć się na cudzych błędach. Zobaczysz, że nie jesteś w tych problemach sama.

          Można spróbować, niezależnie od siebie pójść tymi dwiema drogami. Można też nie, i wtedy trwać w tym cierpieniu jeszcze całe lata. Można dać sobie szansę, zrobić wysiłek, a można nie. Od czasu do czasu poużalać się tu na forum. Twój wybór, bo to Twoje życie.

          Wszystkie potrzebne informacje wygooglujesz w ciągu minuty, albo pewnie dostarczy je niezawodna Zahir. Zadbaj o siebie. Męża nie zmienisz. On musi sam dojrzeć do zmiany i zająć się sobą sam.

          Pozdrawiam Cię.
          • 7zahir Re: Ciągły problem 22.05.11, 21:59
            czlowieek napisał:
            Wszystkie potrzebne informacje wygooglujesz w ciągu minuty, albo pewnie dostarc
            > zy je niezawodna Zahir.>

            :-)))
            Dziękuję :-)
            Nie musze googlować - wszystko jest w watku HALT.
        • lindabel Re: Ciągły problem 24.05.11, 19:43
          Oregano o polskim prawie decyduje bezprawie 
          Nie musisz przechodzić przez to sama. Jeśli nie odpowiada ci An-alon poszukaj terapeuty, musi być taki w każdym mieście powiatowym.
          Opowiem ci krótką historię. Żona alkoholika przemocowca, w dodatku policjanta. Sytuacja bez wyjścia – pomimo to dzwoniła na komendę za każdym razem. Mąż nie godził się na terapię – wniosła sprawę o rozwód. Znalazła pracę, znalazła mieszkanie, wyprowadziła się z dziećmi i zaczęła żyć.
          Zawsze jest jakieś wyjście, pomyśl o sobie. Nie zawsze udaje się uratować związek, nie zawsze warto… moja rodzina przetrwała i funkcjonuje, właśnie dzięki terapiom.
    • elfkabezhaltera Rozwód 23.05.11, 07:49
      Może wart wnieść pozew o rozwód?
    • aaugustw Do Oregano...! (i innych zyjacych z alkoholikiem) 23.05.11, 20:43
      oregano1 napisała:
      > ... Znikąd pomocy.Co robić dalej,proszę nie odsyłac mnie do AA ,bo to nie dla mnie...
      _______________________________________________________________________.
      (cytuje za przytoczonym tekstem przez innego trzezwego alkoholika - terapeute):
      Oto fragment rodziału z Wielkiej Księgi AA... - postaraj się ją zdobyć i przeczytać całość, albo jeszcze lepiej pójdź na otwarte spotkanie AA - adres najbliższego znajdzesz na stronie www.aa.org.pl
      Jeśli to za trudne to znaczy, że Ty również nie jesteś gotowa pomóc mu w sposób skuteczny ale inny od oczekiwanego przez Ciebie. Rady tam zawarte to nie opinia jednej osoby - potwierdza je doświadczenie 2 milionów trzeźwych alkoholików z całego świata, wszystkich kultur.
      ********************
      Staraj się nie potępiać swego męża alkoholika bez względu na to, co robi czy mówi. Jest on jeszcze jedną chorą, pozbawioną rozsądku istotą. Jeśli zdołasz, traktuj go tak, jakby miał zapalenie płuc. Gdy cię zirytuje, pamiętaj - on jest bardzo chory.
      Od tej proponowanej tu postawy jest jednak ważny wyją-tek. Otóż zdajemy sobie sprawę, że w niektórych mężczy-znach występuje takie natężenie złej woli, że cierpliwością niczego nie da się zmienić. Alkoholik o takim charakterze może wykorzystać rady zawarte w tej książce w celu sterro-ryzowania swego otoczenia. Jeśli jesteś przekonana, że w osobowości twego męża występują te właśnie cechy í skłonności, najlepiej będzie, jeśli go opuścisz.
      Jaki ma sens dopuszczenie do tego, aby zrujnował twoje życie i życie waszych dzieci? Szczególnie, kiedy już zna sposób na załatwienie swego alkoholowego problemu, tylko nie jest gotów zapłacić zań należnej ceny. Problem, z któ-rym walczysz, mieści się z grubsza w jednej z czterech kate-gorii:

      1. Twój mąż pije nadmiernie. Może jest to picie codzien-ne lub tylko przy pewnych okazjach. Z pewnością wy-daje na alkohol zbyt dużo pieniędzy. Picie zdążyło osłabić go psychicznie i fizycznie, czego on sam jesz-cze nie dostrzega. Jest źródłem przykrych nieporozu-mień również i wśród przyjaciół. Ale on twierdzi, że picie mu nie szkodzi, że potrafi je kontrolować, oraz że kieliszek jest koniecznym składnikiem jego działalno-ści zawodowej. Prawdopodobnie obraziłby się, gdyby nazwano go alkoholikiem. Świat jest pełen takich ludzi. Niektórzy będą dalej pić umiarkowanie. Inni przestaną pić w ogóle. Jeszcze inni zwiększą tempo. Spośród tych ostatnich wielu wkrótce stanie się praw-dziwymi alkoholikami.

      2.Twój mąż już nie kontroluje picia. Nie jest w stanie go przerwać, nawet gdy bardzo tego chce. Kiedy pije, traci zupełnie nad sobą kontrolę. Przyznaje, iż jest z nim źle. Ale jest pewien, że z czasem zdoła się, poprawić. Z twoją pomocą lub z własnej inicjatywy próbował różnych środków, które miały ograniczyć jego picie lub spowodować powstrzymanie się od tego. Powoli zaczęli się już od niego odsuwać przyjaciele. Z powo-du picia zaniedbuje pracę. Niekiedy uświadamia sobie, że nie potrafi pić tak, jak inni ludzie i martwi go to. Czasem zaczyna pić od samego rana. Potem popija przez cały dzień, aby utrzymać na wodzy swoje nerwy. Po wielkich popijawach ma wyrzuty sumienia. Powia-da wtedy, że chciałby definitywnie skończyć z piciem. Ale gdy tylko wyleczy kaca, z powrotem sądzi, że na-stępnym razem na pewno uda mu się zachować kontro-1ę. Sądzimy, że taki człowiek jest poważne zagrożony. Ma już wiele cech prawdziwego alkoholika. Być może jeszcze jakoś sobie poradzi w pracy zawodowej. Jesz-cze wszystkiego nie zniszczył. W naszym gronie mó-wimy o takim typie, że "on chce chcieć rzucić picie".

      3. Alkoholik w tym stadium posunął się wiele dalej niż typ przedstawiony powyżej. Opuścili go przyjaciele, jego życie rodzinne jest bliskie ruiny. Nie potrafi już utrzymać stałej pracy. Być może korzysta z pomocy lekarskiej, albo miały już miejsce jego niekończące się pobyty w zakładach zamkniętych ě szpitalach. Przyzna-je, że nie potrafi pić tak jak inni, jednak nie pojmuje, dlaczego. Dalej kurczowo trzyma się nadziei, że kiedyś uda mu się pić z umiarem. Być może doszedł już do momentu, gdy rozpaczliwie pragnie przestać pić, ale nie potrafi. Przypadek taki nasuwa wiele dodatkowych pytań. Postaramy się, abyś znała na nie odpowiedzi. Zwłaszcza, że w powyższym przypadku jest pewna nadzieja.

      4. Twój mąż doprowadza cię do kompletnej rozpaczy. Co rusz zamykają go w zakładzie odwykowym. Gdy cię upije jest agresywny albo wręcz niepoczytalny. Często zaczyna pić już w drodze ze szpitala do domu: Lekarze bezradnie rozkładają ręce i radzą oddać męża do zakła-du zamkniętego. Nie wykluczone, że byłaś już przed-tem zmuszona go tam ulokować. Obraz, który zaryso-waliśmy, jest bardzo ciemny, wręcz ponury. Ale sytu-acja nie jest jeszcze beznadziejna. Wielu z naszych mę-żów zabrnęło równie daleko, a jednak wyzdrowieli.

      Powróćmy teraz znów do męża z wariantu nr 1. Wbrew pozorom, bardzo często nie można sobie z nim poradzić. Problem polega na tym, że picie sprawia mu radość. Alkohol podnieca jego wyobraźnię. Atmosfera staje się cieplejsza przy kieliszku. Być może i ty sama lubisz z nim wypić...
      A...
      • oregano1 Re: Do Oregano...! (i innych zyjacych z alkoholik 05.06.11, 00:45
        Przedstawiłeś ,rozumiem,punkty 'wchodzenia w alkoholizm"-Ty pewnie masz to za sobą-dziwię się,że nie jestes w stanie mnie zrozumieć.to chyba działanie i "mantra"AA-sorry,ale tak to widzę.Dzisiaj się dowiedziałam,(mój mąż mnie poinformował,że powinien być w sądzie wczoraj,ale orzekł,że nie musi),wbrew temu o czym pisałam wcześniej,zaczęło się wreszcie coś dziać,ale co z tego,nie poszedł na rozprawę,co będzie dalej ,nie wiem.Jakie będa konsekwencje nie stawienia się na rozprawie ,czy ktoś to zauważy?Czy będzie wydany i czy jest taka możliwośc wyroku zaocznego o konieczności podjęcia leczenia?.
        • aaugustw Re: Do Oregano...! (i innych zyjacych z alkoholik 05.06.11, 09:50
          oregano1 napisała (do A...):
          > ... dziwię się,że nie jestes w stanie mnie zrozumieć.to chyba działanie i "mant
          > ra"AA-sorry,ale tak to widzę...
          - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
          Nie Ty pierwsza, ani ostatnia... - Wiem, ze tak to widzisz, bo nie znasz tego innego
          (trzezwego) swiata, ani Programu AA, czy Al-Anon... - Dlatego zwalasz na mnie, ze
          Cie nie rozumiem, ale ani przez momencik nie pomyslisz o tym, ze moge miec racje...!
          Czego oczekiwalas ode mnie; "zrozumienia", o ktorym piszesz, "glaskania po "glowce", "litowania sie nad Toba"... - Co by to dalo...!?
          Tu potrzeba najpierw poznac ten wielki Problem, ten mechanizm tej smiertelnej choroby... - Tu nie wolno czekac... - Tu trzeba dzialac...!
          A...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka