Dodaj do ulubionych

Leczenie, lęk i wstyd

23.05.11, 21:49
Sama mam problem z alkoholem. Gdzieś tak od pół roku, właściwie od początku 2011 roku. Ostatnio byłam w poradni, która mnie do siebie zraziła. Czułam się po prostu upokorzona po wizycie tam, po tym, jak słyszałam tą ,,wyższośc'' lekarza w głosie :/. To nie było miłe. Nie wyglądam na kobiete z tym problemem. Wiem, że to nie jest żadne usprawiedliwienie, ale... Boję się, żeby w to dalej nie wpadała, zwłaszcza że pije codziennie. Do tego dochodzą inne problemy, w dośc krótkim czasie. Jutro ponownie ide do tej samej poradni, może ją po prostu źle oceniłam, z góry. Sama już nie wiem. Zobacze jutro. Ale mam dziwne lęki, i sie wstydze trochę :/. Na znajomych nie mam co liczyć, bo dla nich to choroba na własne życzenie :/.
Obserwuj wątek
    • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd 23.05.11, 22:00
      jszko222 napisała:
      > Sama mam problem z alkoholem. Gdzieś tak od pół roku, właściwie od początku 201
      > 1 roku. Ostatnio byłam w poradni, która mnie do siebie zraziła. Czułam się po p
      > rostu upokorzona po wizycie tam, po tym, jak słyszałam tą ,,wyższośc'' lekarza
      > w głosie :/. To nie było miłe. Nie wyglądam na kobiete z tym problemem. Wiem, ż
      > e to nie jest żadne usprawiedliwienie, ale... Boję się, żeby w to dalej nie wpa
      > dała, zwłaszcza że pije codziennie. Do tego dochodzą inne problemy, w dośc krót
      > kim czasie. Jutro ponownie ide do tej samej poradni, może ją po prostu źle ocen
      > iłam, z góry. Sama już nie wiem. Zobacze jutro. Ale mam dziwne lęki, i sie wsty
      > dze trochę :/. Na znajomych nie mam co liczyć, bo dla nich to choroba na własne
      > życzenie :/.
      _________________________________________________.
      Pokora jest podstawa i zarazem poczatkiem do rozpoczecia
      abstynencji i pozniejszego trzezwienia...!
      Dlaczego nie pojdziesz do alkoholikow, (na Mityngi AA), do tych
      ktorzy dali sobie juz z rade z tym problemem i sa szczesliwi...!?
      Czujesz sie lepsza od nich...!?
      Pojdz tam a zobaczysz, ze okaze sie paradoksalnie wszystko na odwyrtke...! ;-)
      A...
      • jszko222 Re: Leczenie, lęk i wstyd 23.05.11, 22:11
        Nie, nie czuję się lepsza od nich. Ale dla mnie są alkoholicy, i alkoholicy. Nie każdy pije do nieprzytomności, nie każdy wymiotuje na prawo i lewo, nie każdy zapomina, co robił pod wpływem. Pewnie to żadne wytłumaczenie, ale chyba przewrażliwiona jestem.
        Chce się leczyć, ale z drugiej strony mam obawy. I tak jak mówie: na znajomych nie mam co liczyć. Oni nawet nie wiedza o tym problemie, wstydze im się o tym powiedzieć. Wiem, jakie oni mają zdanie o takich ludziach :/. Z rodziną tez mam kontakt raczej rzadko, bo się rozjechali po świecie. Zobacze co i jak jutro.
        • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd 23.05.11, 22:22
          jszko222 napisała:
          > Nie, nie czuję się lepsza od nich. Ale...
          _________________________________.
          To "ale" o malo mnie nie zabilo...! -
          Ratuj sie dziewczyno, poki czas i nie mysl o tym,
          co inni mysla o Tobie, bo oni za Ciebie nie przezyja Twego zycia...
          To jest cholernie podstepna i powolna choroba ... - Smiertelna...!
          A...
          Ps. Gdzie mieszkasz (bez ulicy, nazwiska, itp...) moze bede mogl ci
          pomoc...!? - Mam duzo znajomych trzezwych alko, chetnych do pomocy...!
          • jszko222 Re: Leczenie, lęk i wstyd 23.05.11, 22:46
            Wrocław
            • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd 23.05.11, 22:57
              jszko222 napisała:
              > Wrocław
              ____________________________________.
              Ok. - Jutro c.d. dzisiaj musze juz konczyc...!
              Jutro otrzymasz kontakt na Jacka, Ryszarda
              albo Zbigniewa..
              Adresy Mityngow znajdziesz tutaj...
              www.aa.org.pl/mityngi/index009.htm
              Do jutra i dobranoc...
              A...
    • 7zahir Re: Leczenie, lęk i wstyd 23.05.11, 22:09
      Bardzo podobne uczucia miałam po pierwszej wizycie w poradni leczenia uzaleznień.
      Teraz wiem, że działo sie tak na skutek faktu,
      że psychika alkoholika jest nadwrazliwa jak poparzona skóra - która boli nawet musnięcie wiatru.
      Dlatego dopatrywałas sie tonu wyższości w głosie terapeuty.

      Alkoholizm jest choroba niezawinioną, więc postaraj sie wyciszyć lek
      i wstyd .
      Czy czułabys się tak samo będac chora np na cukrzyce?



      Poczytaj nt naszej choroby w watku HALT - znajdziesz tam linki
      do stron z podstawowymi informacjami.

      Wybierz się też na mityng AA - tam ciepło przywitaja Cie ludzie,
      którzy to co teraz przeżywasz maja już za sobą ,
      więc rozumiejąc nie bedą Cie oceniac - bo to jedna z podstawowych zasad AA
      www.aa.org.pl/mityngi/index006.htm
    • czlowieek Re: Leczenie, lęk i wstyd 23.05.11, 22:19
      Jak usłyszę, że ktoś kto jest w trudnej sytuacji, nie ucieka, nie kuli się, tylko robi coś dla siebie z sensem to cieszę się bardzo. Długa i trudna droga przed Tobą, ale bardzo interesująca. I konieczna. Będziesz lepić się na nowo, zmieniać się bo taka jak jesteś teraz, już dłużej nie możesz być.

      Lęki, wstydy, niskie poczucie wartości, skrzywdzenie przez los, terapeuci nie tacy jacy być powinni, albo tylko tak się wydający, to wszystko się zdarza, jest. Szczególnie na początku drogi. Jesteś w nowej sytuacji. Jest stres. Zaufaj temu terapeucie. Będziesz go mogła w przyszłości zmienić, ale daj sobie szansę poznać go.

      Chciałbym usłyszeć Cię też za trzy miesiące, za rok... Wytrwałości i dzielności Ci życzę wtedy, kiedy jest trudno bardzo. A bywa. U każdego człowieka. Zapracujesz sobie na dobre życie.

      Witaj.
    • boja55 Re: Leczenie, lęk i wstyd 23.05.11, 22:28
      Piszesz o wstydzie przed pójściem do poradni.Też tak miałem bo myślałem że wszyscy będą się na mnie oglądali,że alkoholik to nie ja,a teraz przypną mi tą łatkę i szedłem pić.Wstydu nie czułem kiedy brudny,śmierdzący,zataczający się wracałem do domu,kiedy wszyscy mnie widzieli. Kiedy leżałem pijany na ulicy koło mojego domu i sąsiadka poszła powiedzieć o tym mojej żonie.Wstydu nie czułem kiedy żona zgłosiła na milicję moje zaginięcie i przyjechali po Nią aby w prosektorium zidentyfikowała zwłoki.Wstydu nie czułem bo ja tylko piłem,a pójście do poradni po pomoc to wtedy był wstyd.Masz wybór albo tak jak i ja iść pić dalej,albo odrzucając wstyd pomóc sobie idąc do poradni.
      • jszko222 Re: Leczenie, lęk i wstyd 23.05.11, 22:47
        Ide do poradni, ale nie jest to dla mnie łatwe. Ale idę, bo nie chce skończyć jako typowy menel. Tylko nie jest to miłe, jak wiesz, że o wsparciu znajomych możesz zapomnieć.
        • boja55 Re: Leczenie, lęk i wstyd 23.05.11, 22:56
          W poradni dowiesz się że trzeźwiejesz tylko dla siebie i o tym zawsze pamiętaj.
        • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd 23.05.11, 22:58
          jszko222 napisała:
          > Ide do poradni, ale nie jest to dla mnie łatwe. Ale idę, bo nie chce skończyć j
          > ako typowy menel. Tylko nie jest to miłe, jak wiesz, że o wsparciu znajomych mo
          > żesz zapomnieć.
          ______________________________________________________.
          Czy dobrze zrozumialem. Ty nie chcesz pomocy trzezwych alkoholikow...!?
          A...
    • boja55 Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 09:29
      Na mitingu AA jeden z uczestników bardzo dosadnie i obrazowo powiedział w jaki sposób zdecydował o swoim pójściu na terapię.Porównał swoje picie do babrania się w gó...e.Jako że był w tym gó...e po uszy zaczął myśleć czy on chce dalej w nim tkwić.Wybrał zapach i czystość i udał się po pomoc na terapię.Dziś już nie pije on 20 lat.
      Ps.Przepraszam za słowo gó....
      • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 12:05
        boja55 napisał:
        > Na mitingu AA jeden z uczestników bardzo dosadnie i obrazowo powiedział w jaki
        > sposób zdecydował o swoim pójściu na terapię.Porównał swoje picie do babrania s
        > ię w gó...e.Jako że był w tym gó...e po uszy zaczął myśleć czy...
        ______________________________________________________________.
        Witaj Boja55, a bo to malo tutaj takich pijanych i tych niby trzezwych, ktorzy
        im wiecej zanurzeni w gownie, tym wiecej podnosza glowe do gory...! ;-)
        A...
        • upsididit1 Re: do Augusta, coś wesołego 24.05.11, 13:18
          aaugustw napisał:

          > boja55 napisał:
          > > Na mitingu AA jeden z uczestników bardzo dosadnie i obrazowo powiedział w
          > jaki
          > > sposób zdecydował o swoim pójściu na terapię.Porównał swoje picie do babr
          > ania s
          > > ię w gó...e.Jako że był w tym gó...e po uszy zaczął myśleć czy...
          > ______________________________________________________________.
          > Witaj Boja55, a bo to malo tutaj takich pijanych i tych niby trzezwych, ktorzy
          > im wiecej zanurzeni w gownie, tym wiecej podnosza glowe do gory...! ;-)
          > A...

          :)))) a ja Auguście czytając wpis Boi pomyślałam o bardzo mądrym moim zdaniem powiedzeniu: "Jeżeli stoisz po szyję w g...nie to niezwykle nierozsądnie jest właśnie wtedy opuszczać głowę" :)))).
          I tym w zasadzie się różnimy, mówiąc o tym samym ale z biegunowo różnych perspektyw ;)...
          • jszko222 Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 14:41
            Niestety, chyba się nie nadaję do lecznia. Niby chce tego, ale współpraca ze mną jest raczej trudna, i teraz chyba niemożliwa. Za bardzo się denerwuje, nie potrafię sie skupić, i opowiadać, co i jak. Chyba że wygrała niechęć do poradni.
            • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 15:40
              jszko222 napisała:
              > Niestety, chyba się nie nadaję do lecznia. Niby chce tego, ale współpraca ze mn
              > ą jest raczej trudna, i teraz chyba niemożliwa. Za bardzo się denerwuje, nie po
              > trafię sie skupić, i opowiadać, co i jak. Chyba że wygrała niechęć do poradni.
              ________________________________________________________________.
              Programujesz siebie na kolejne picie...!
              Czemu nie chcesz skorzystac z pomocy alkoholikow...!?
              Tam nic nie musisz robic, tylko sluchac i nic to nie kosztuje...!
              Jezeli boisz sie (lub wstydzisz sie) w swoim miescie brac udzial
              w tych spotkaniach, dam ci namiary na inne miasto...!
              Ale jezeli chce sie tobie dalej pij, to pij dalej, nikt ci tego
              nie moze zabronic, az do samounicestwienia siebie...
              A jezeli kiedys zdecydujesz sie cos zrobic ze soba, pojdz
              tam do nich, do tych zadbanych dzis alkoholikow... - Tam
              bedzie czekac na ciebie wyciagnieta, pomocna dlon AA...!
              A...
              • jszko222 Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 16:51
                Nie chodzi o koszty. Nie chodzi o to, że nie chce.
                Chce, ale nie umiem chyba dobrze prosić o pomoc. I chyba moja podświadomosć ją odrzuca. Pracuję w takim miejscu, że tam alkoholizm jest uważany za wstyd, a złego przykładu nikomu dawac nie wolno. Co prawda nikt jeszcze o niczym nie wie. Nigdy nic nie zawaliłam z tego powodu.
                Mogę w innych miastach.
                • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 18:41
                  jszko222 napisała:
                  > ... Mogę w innych miastach.
                  ________________________________________.
                  Wiec uczyn to... - Spis Mityngow calego Regionu
                  Dolnego Slaska otrzymalas ode mnie wczoraj...!
                  A...
              • lena1952 Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 16:55
                August, jak ładnie to napisałeś,dużo w tym troski i ciepła.
                Lena1952
            • pierzchnia Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 16:52
              W takim razie skorzystaj z pomocy internetowej - przed dwoma laty miałem ten sam problem co Ty.
              Żeby wyjść z uzależnienia trzeba wiedzieć - jak to zrobić, a nowicjusz nie ma żadnych doświadczeń w tym względzie.
              Przede wszystkim musisz się odtruć, a to oznacza całkowitą abstynencję.
              Nie napisałaś, czy pijesz codziennie i ile tego alkoholu spożywasz...
              Skoro mnie się udało to dlaczego nie ma się udać Tobie ?
              • jszko222 Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 16:58
                Codziennie. Nie wiem, dla mnie to mało, ale dla każdego co innego. Ale to nie jest badziewie, tanizna, nie chlam największego, za przeproszeniem, gó...., stawiam na ten z wyższej półki. Tak, to pewnie nie ma nic do rzeczy.
                Jeszcze nigdy nie upiłam się do nieprzytomności, gdzie do zarzy.gania jeden krok.
                Chciałabym, aby mi się udało. Pytanie tylko, jak długo moje zamknięcie się w sobie nie będzie chciało ustąpić.
                • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 18:42
                  jszko222 napisała:
                  > Codziennie. Nie wiem, dla mnie to mało, ale dla każdego co innego. Ale to nie j
                  > est badziewie, tanizna, nie chlam największego, za przeproszeniem, gó....
                  ________________________________________________________.
                  No to zaslugujesz na miano szlachetnej pijaczki... - z wyzszej polki...!
                  Masz zatem jeszcze wszystko przed soba...!
                  A...
                  Ps. Czy wzor chemiczny tego alkoholu, ktory ty pijesz jest inny...!?
              • lena1952 Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 17:02
                A Ty Pierzchnia pociągnąłeś dalej,rozczuliłam się.Lena1952
                • pierzchnia Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 17:10
                  Ja na tym forum wymądrzać się nie muszę, a złośliwe wtrącenia mogą jedynie zaszkodzić tym, którzy oczekują pomocy.
                  • lena1952 Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 17:14
                    Bo Ty Pierzchnia wiesz o co chodzi.Pozdrawiam Cię.L.
                    • jszko222 Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 17:21
                      Od kilku dni myślę, że najlepiej byłoby skończyć ze sobą.
                      Osoba, z która do niedawna mieszkałam, nagle mi oznajmiła, że się wyprowadza. W sobotę zabrała swoje rzeczy z mojego domu, i wyjechała. W sumie bez wyjaśnień, bo były one beznadziejne. Nie wiem czemu, naprawdę.
                      Nie wiem, dlaczego tyle rzeczy w krótkim czasie.
                      • pierzchnia Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 17:37
                        Mnie się kiedyś też wydawało, że dalsze życie nie ma sensu...
                        Być może masz niską samoocenę i dlatego bardziej cierpisz, gdy spotka Cię coś złego.
                        W każdym razie tak było ze mną.
                        • jszko222 Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 17:48
                          Nie wiem, czy to niska samoocena. Od dziecka byłam bardzo wrażliwa. Może to stąd. Bolą mnie słowa pewnych ludzi. Licze na to, ze nie jestem uzależniona.
                          • pierzchnia Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 17:58
                            Wrażliwość nie jest chorobą.
                            Być może Twoje uzależnienie nie jest głębokie...
                            W każdym razie - łagodzenie wewnętrznego bólu alkoholem to bardzo złe rozwiązanie.
                            Od alkoholu uzależniają się bardzo różni ludzie.
                            • jszko222 Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 18:06
                              Jeżeli przez tydzień nic nie wypije, to chyba nie ma mowy o uzależnieniu.
                              • pierzchnia Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 18:14
                                Ja bym na to spojrzał inaczej - jeżeli jesteś uzależniona, w początkowej fazie,to łatwiej będzie Tobie wyjść z tego nałogu.
                                Dalsze picie pogłębi Twój problem.
                                Można być totalnie uzależnionym człowiekiem i okresowa abstynencja niczego nie zmieni.
                                Nie sugeruj się kimkolwiek - To jesteś Ty.

                                • jszko222 Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 18:16
                                  Mogę, w ostateczności, pomyśleć nad czymś indywidualnym.
                                  • pierzchnia Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 18:22
                                    Jesteś wolna i możesz zrobić, co tylko zechcesz - najważniejsze żeby zadziałało.
                                    Jeżeli będziesz miała jakikolwiek problem to zawsze możesz wejść na to forum.
                                  • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 18:47
                                    jszko222 napisała:
                                    > Mogę, w ostateczności, pomyśleć nad czymś indywidualnym.
                                    ___________________________________________________.
                                    W ostatecznosci pomysla o Tobie juz inni... - Bedzie to cos
                                    bardzo indywidualnego... - Ok. 1,5 m pod ziemia...!
                                    A...
                                    Ps. Ta niesmialosc twoja i lek cos inaczej dzisiaj wygladaja...! ;-)
                              • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 18:45
                                jszko222 napisała:
                                > Jeżeli przez tydzień nic nie wypije, to chyba nie ma mowy o uzależnieniu.
                                _____________________________________________________________.
                                Ty nie przyznalas jeszcze swojej bezsilnosci wobec alkoholu...!
                                Tobie chce sie pic...!
                                Na razie dyskutujesz z nami o trzezwosci, z kieliszkiem w reku...! (lub butelka w glowie).
                                A...
                                Ps. Po mojej pierwszej terapii 5,5 roku nie pilem... - Potem postanowilem pic
                                kontrolowanie, bo myslalem ze ja nie jestem takim alkoholikiem jak ci inni... -
                                Po paru tygodniach znalazlem sie tam gdzie kiedys skonczylem...!
                                Dziewczyno, ty nie zdajesz sobie sprawy co to za choroba...
                                • upsididit1 Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 19:00
                                  aaugustw napisał:

                                  > jszko222 napisała:
                                  > > Jeżeli przez tydzień nic nie wypije, to chyba nie ma mowy o uzależnieniu.
                                  >
                                  > _____________________________________________________________.
                                  > Ty nie przyznalas jeszcze swojej bezsilnosci wobec alkoholu...!
                                  > Tobie chce sie pic...!
                                  > Na razie dyskutujesz z nami o trzezwosci, z kieliszkiem w reku...! (lub butelka
                                  > w glowie).
                                  > A...
                                  ---------------------------------------------------------------------------------------
                                  Jszko nie zrobiła jeszcze czterech fakultetów z bezsilności wobec alkoholu, daj August spokój.

                                  Jszko, jak pójdziesz do AA czy do specjalisty- albo najpierw sama w domu poczytasz trochę na temat alkoholizmu, odpowiesz sobie szczerze na pytania zawarte w testach (linki są na forum w wątku HALT)- to się dowiesz, jak z Twoim uzależnieniem jest. Ty nie musisz od razu, jak poczułaś, że masz problem- znać odpowiedzi na wszystkie z nim związane pytania, to przyjdzie z czasem, w takiej czy innej formie...
                                  pozdrawiam
                                  U.
                                  • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 20:16
                                    upsididit1 napisała:
                                    > Jszko nie zrobiła jeszcze czterech fakultetów z bezsilności wobec alkoholu, daj
                                    > August spokój.
                                    ________________________________________________________.
                                    Czy nie uwazasz upsi, ze ta twoja odzywka jest glupia i bez sensu...!
                                    A...
                                    • upsididit1 Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 20:36
                                      aaugustw napisał:

                                      > Czy nie uwazasz upsi, ze ta twoja odzywka jest glupia i bez sensu...!
                                      > A...

                                      ba...
                                • jszko222 Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 19:01
                                  Nie mogę się odważyć na lecznie. Po prostu nie mogę. Dzisiejsza rozmowa bardziej mi to uświadomiła. Moge nie pić dla pracy, ale to chyba nie ma sensu. Teraz nie dam rady uczestniczyć w żadnych spotkaniach, ani w niczym w tym stylu.
                                  • 7zahir Ty nie chcesz sie leczyć........ 24.05.11, 20:41
                                    ....nie jestes jeszcze gotowa......
                                    Szkoda .......
                                    nie zyczę Ci gorszego cierpienia emocjonalnego,
                                    ale widać sama wybierasz to rozwiazanie.
                                    • jszko222 Re: Ty nie chcesz sie leczyć........ 24.05.11, 21:46
                                      Tak, chyba, niestety, nie jestem gotowa.
                                      Ale dzisiaj nie piłam kompletnie nic.
                                      • aaugustw Re: Ty nie chcesz sie leczyć........ 25.05.11, 08:45
                                        jszko222 napisała:
                                        > Ale dzisiaj nie piłam kompletnie nic.
                                        ______________________________.
                                        A dzisiaj sprobuj zrobic to samo...!
                                        Dzien, po dniu... - Tylko dzisiaj...!
                                        I nie mysl co bedzie jutro, czy za 50 lat
                                        A... ;-)
                                      • 7zahir Re: Ty nie chcesz sie leczyć........ 25.05.11, 09:26
                                        jszko222 napisała:

                                        > Tak, chyba, niestety, nie jestem gotowa.
                                        > Ale dzisiaj nie piłam kompletnie nic. >

                                        Żaden sukces - niedługo znowu sie napijesz - bo nie jesteś gotowa przestać.
                                        A szkoda.
                                • pierzchnia Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 19:39
                                  aaugustw napisał:

                                  > Po paru tygodniach znalazlem sie tam gdzie kiedys skonczylem...!
                                  > Dziewczyno, ty nie zdajesz sobie sprawy co to za choroba..

                                  Choroba /według Twoich kryteriów/ dotyczy tzw. alkoholików - skąd możesz wiedzieć, a wszystko na to wskazuje, że nie mamy do czynienia z drobnopijactwem ?
                                  • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 20:05
                                    pierzchnia napisał (do A...):
                                    > Choroba /według Twoich kryteriów/ dotyczy tzw. alkoholików - skąd możesz wiedzi
                                    > eć, a wszystko na to wskazuje, że nie mamy do czynienia z drobnopijactwem ?
                                    __________________________________________________________________.
                                    Mamy, mamy z tym do czynienia... - To jest drobnopijactwo, ktore funkcjonowac
                                    bedzie ladnych jeszcze pare lat... - Znam wielu takich, ktorzy do sredniego wieku
                                    mogli w pracy nie pic, ale potem u wszystkich sie zaczelo... - To tylko kwestia czasu...!
                                    Gdyby teraz mogla ona przestac pic...- No tak; gdyby babcia miala wasy... - Na tym to dziadowstwo polega, ze najpierw potrzeba zostac znokautowany, aby sie ocknac i
                                    porzucic ten ring, albo znowu tam powrocic, do coraz silniejszego przeciwnika...! :-(
                                    Stado koni nie zatrzyma zadnego chorego alkoholika od picia, jezeli ten dotkniety jest obsesja picia...!
                                    A...
                              • boja55 Re: Leczenie, lęk i wstyd 25.05.11, 11:45
                                jszko222 napisała:

                                > Jeżeli przez tydzień nic nie wypije, to chyba nie ma mowy o uzależnieniu.
                                Mówiłem podobnie,bo ja piłem kiedy chciałem,a chciałem prawie zawsze,jednak bywały dni bez alkoholu.Przeczytałem wszystko co napisałaś,miałem zamiar napisać Ci o tym jak byłem menelem , którym Ty nie chcesz się stać.To bardzo dobrze bo masz świadomość czym uzależnienie może się skończyć,ale sama świadomość nie wystarczy.Oczywiście zrobisz co zechcesz bo to jest Twoje życie.August podał Ci link do spotkań AA w Twoim regionie, proponuję abyś go gdzieś zapisała,bo nie chcę być złym prorokiem ale za jakiś czas może Ci się przydać kiedy szkody po Twoim piciu będą dotkliwsze.
                      • lena1952 Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 17:53
                        jszko222 napisała "nie wiem dlaczego tyle rzeczy w krótkim czasie",może po to,aby potem "w długim czasie",było tylko już lepiej.Jak uwierzysz w siebie "ze można",zobaczysz,że Twoje "nie wiem czemu",będzie często zastąpione pewnym "wiem"
                        Musisz dać radę.Lena1952
                  • upsididit1 Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 18:07
                    pierzchnia napisał:

                    > Ja na tym forum wymądrzać się nie muszę, a złośliwe wtrącenia mogą jedynie zasz
                    > kodzić tym, którzy oczekują pomocy.

                    W 100% Cię w tym popieram! Poszukujący pomocy nie przychodzą tu aby ktoś wylał na nich swoje gorzkie żale, frustracje, niepokoje, niezaspokojenia itd. itp....
    • e4ska Re: Leczenie, lęk i wstyd 24.05.11, 22:32
      Ja dokonałam konkretnego wyboru coś ze sześć lat temu - jak nie dawniej, bo już nie pamiętam. Odrzuciłam terapię, ponieważ uznałam jej program za prymitywny, głupi i szkodliwy. Skuteczność leczenia - mniej niż 10 procent. Po paru latach... hm, lepiej nie mówić.

      Terapeuta i lekarz -internista (podobno nie-psychiatra) stwierdzili wprost, że jeśli nie będę się leczyć, stoczę się , a potem szybko umrę. Poumierali czy stoczyli się za to ci moi niedoszli "koledzy" z grupy, którzy biegali pilnie na terapię. Zamienili się teraz głównie w lumpów, od czasu do czasu stających na nogi. Fajnie, bo nie jesteśmy na TY. Mogliby mnie wciągnąć w otchłań.

      Nie stoczyłam się, nie umarłam, mam się dobrze. Ja i dziesiątki ludzi, którzy mieli problemy z alkoholem. I to poważne.

      Do rzucenia picia nie potrzeba żadnej "wiedzy", bo jest to żadna wiedza, niesprawdzalna empirycznie.

      Uważaj na podejmowanie terapii w czasie zawodu miłosnego. Na pewnym forum tak skutecznie motywowano kobietę w dramatycznej chwili związku, że ją praktycznie wykończono... do pijaństwa dołożyła lekomanię, straciła całkowicie możliwość realnego myślenia i resztkę samodzielności.

      A może wypróbuj esperal? Chociaż moim zdaniem - można skończyć z piciem bez wszelkiego dopingu. Nie pijesz i to wystarczy. A problemy swoje i tak musisz rozwiązać po swojemu, bo nie ma takiego mądrego, który powie ci, co masz teraz robić.
      :-)
      • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd 25.05.11, 08:40
        e4ska napisała:
        > ... Odrzuciłam terapię, ponieważ uznałam jej program za prymitywny, głupi i szkodliwy. Skuteczność leczenia - mniej niż 10 procent.... Terapeuta i lekarz -internista (podobno nie-psychiatra) stwierdzili wprost, że jeśli nie będę się leczyć, stoczę się...
        > Do rzucenia picia nie potrzeba żadnej "wiedzy", bo jest to żadna wiedza, niesprawdzalna empirycznie.
        > ... problemy swoje i tak musisz rozwiązać po swojemu, bo nie ma takiego mądrego, który powie ci, co masz teraz robić.
        ___________________________________________________________________.
        Te dwie ostatnie wypowiedzi sa naprawde na poziomie... - Brawo Eska...!
        Nie pasuje mi tylko to zdanie ostatnie do pierwszego... - Jedno wyklucza drugie...
        Ale jezeli odrzucimy oczekiwania wyleczenia od terapeutow, to wszystko znowu
        bedzie cacy...! ;-)
        A to zdanie centralne, (w samym srodku), moge tylko potwierdzic...!
        Nie ma takiej wiedzy, ktora by uratowala alkoholika... - Dlatego tez nie ma
        zadnej na to tabletki, czy innego medykamentu...! - Jest zato cos co juz
        przed ok. 70 laty odkryl Freud: Duchowosc, czyli: "spiritus contra spiritum".
        A...
        • upsididit1 Re: Leczenie, lęk i wstyd 25.05.11, 08:54
          aaugustw napisał:

          > e4ska napisała:
          > > ... Odrzuciłam terapię, ponieważ uznałam jej program za prymitywny, głupi
          > i szkodliwy. Skuteczność leczenia - mniej niż 10 procent.... Terapeuta i lekar
          > z -internista (podobno nie-psychiatra) stwierdzili wprost, że jeśli nie będę si
          > ę leczyć, stoczę się...
          > > Do rzucenia picia nie potrzeba żadnej "wiedzy", bo jest to żadna wiedza,
          > niesprawdzalna empirycznie.
          > > ... problemy swoje i tak musisz rozwiązać po swojemu, bo nie ma takiego m
          > ądrego, który powie ci, co masz teraz robić.
          > ___________________________________________________________________.
          > Te dwie ostatnie wypowiedzi sa naprawde na poziomie... - Brawo Eska...!
          > Nie pasuje mi tylko to zdanie ostatnie do pierwszego... - Jedno wyklucza drugie
          > ...
          > Ale jezeli odrzucimy oczekiwania wyleczenia od terapeutow, to wszystko znowu
          > bedzie cacy...! ;-)
          > A to zdanie centralne, (w samym srodku), moge tylko potwierdzic...!
          > Nie ma takiej wiedzy, ktora by uratowala alkoholika... - Dlatego tez nie ma
          > zadnej na to tabletki, czy innego medykamentu...! - Jest zato cos co juz
          > przed ok. 70 laty odkryl Freud: Duchowosc, czyli: "spiritus contra spiritum".
          > A...
          -----------------------------------------------------------------------------------
          To ja zapytam tak:) :
          1. Pisałeś, że wiesz już, że w Twoim przypadku zadziałała Siła Wyższa, prawda?
          2. Kiedyś nie wiedziałeś, co mogłoby Ci pomóc, prawda?
          3. Czym więc jest Twoja obecna świadomość, że zadziałała Siła Wyższa, jak nie wiedzą, że owa Siła istnieje i ona właśnie Ci pomogła?
          z czwartym pytaniem poczekam aż odpowiesz na te :)
          • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd 25.05.11, 09:05
            upsididit1 pyta A...:
            > To ja zapytam tak:) :
            > 1. Pisałeś, że wiesz już, że w Twoim przypadku zadziałała Siła Wyższa, prawda?
            > 2. Kiedyś nie wiedziałeś, co mogłoby Ci pomóc, prawda?
            > 3. Czym więc jest Twoja obecna świadomość, że zadziałała Siła Wyższa, jak nie w
            > iedzą, że owa Siła istnieje i ona właśnie Ci pomogła?
            > z czwartym pytaniem poczekam aż odpowiesz na te :)
            ________________________________________________________.
            Przerazasz mnie... - Ty pouczasz tutaj nowicjuszy, majacy problem z
            piciem alkoholu i osoby wspoluzaleznione, a potem zadajesz takie
            podstawowe pytania...(!?).
            Czy ty zdajesz sobie z tego sprawe, ze takim swoim popisywaniem
            mozesz wyrzadzic wielka krzywde drugiemu czlowiekowi...!?
            Pomysl o tym - prosze...!
            A...
            • upsididit1 Re: Leczenie, lęk i wstyd 25.05.11, 09:14
              aaugustw napisał:

              > upsididit1 pyta A...:
              > > To ja zapytam tak:) :
              > > 1. Pisałeś, że wiesz już, że w Twoim przypadku zadziałała Siła Wyższa, pr
              > awda?
              > > 2. Kiedyś nie wiedziałeś, co mogłoby Ci pomóc, prawda?
              > > 3. Czym więc jest Twoja obecna świadomość, że zadziałała Siła Wyższa, jak
              > nie w
              > > iedzą, że owa Siła istnieje i ona właśnie Ci pomogła?
              > > z czwartym pytaniem poczekam aż odpowiesz na te :)
              > ________________________________________________________.
              > Przerazasz mnie... - Ty pouczasz tutaj nowicjuszy, majacy problem z
              > piciem alkoholu i osoby wspoluzaleznione, a potem zadajesz takie
              > podstawowe pytania...(!?).
              > Czy ty zdajesz sobie z tego sprawe, ze takim swoim popisywaniem
              > mozesz wyrzadzic wielka krzywde drugiemu czlowiekowi...!?
              > Pomysl o tym - prosze...!
              > A...
              --------------------------------------------------------------------------------------------------
              Nikogo nie pouczam Auguście, po prostu pytam. Jeśli nie umiesz mi odpowiedzieć na te pytania- trudno :(............
      • pierzchnia Re: Leczenie, lęk i wstyd 25.05.11, 11:31
        e4ska napisała:

        > Do rzucenia picia nie potrzeba żadnej "wiedzy", bo jest to żadna wiedza, niespr
        > awdzalna empirycznie.

        Robisz się niezwykle samodzielna, gdy się lepiej poczujesz...
        Skoro ta wiedza nie jest sprawdzalna empirycznie to dlaczego już się nie upijasz?
        • e4ska Re: Leczenie, lęk i wstyd 25.05.11, 11:47
          Robisz się niezwykle samodzielna, gdy się lepiej poczujesz...
          A skąd wiesz, jak ja się czuję, chiromantczyku? kiedy czuję się lepiej, a kiedy gorzej?

          Zawsze jestem samodzielna - wolność i swoboda myśli oraz działań: TO JEST TO!

          Skoro ta wiedza nie jest sprawdzalna empirycznie to dlaczego już się nie upijasz?
          Co ma piernik do wiatraka?

          Inaczej: przesłanka nr 1 - nie korzystam i nie korzystałam z żadnej pseudowiedzy;
          przesłanka nr 2 - nie mam problemów ze zdrowiem, samopoczuciem i relacjami interpersonalnymi;
          wniosek: Pseudowiedza nie jest mi (a więc innym też) potrzebna do zachowania dobrego zdrowia, samopoczucia i trzeźwości (trzeźwość rozumiem tak, jak rozumie ją normalny człowiek, czyli nie mam we krwi żadnego promila lub, w wyjątkowych wypadkach, dajmy na to: 0,1 promila)
          • boja55 Re: Leczenie, lęk i wstyd 25.05.11, 12:00
            Eska odkąd jestem na FU czytam to co piszesz i jesteś dla mnie wielką zagadką.
            • e4ska Re: Leczenie, lęk i wstyd 25.05.11, 12:13
              Każdy człowiek jest zagadką dla siebie i innych.
              Kiedy człowiek przestaje być zagadką dla siebie i innych, mamy wtedy do czynienia z zagadką.

              Cóż wart wszechświat bez zagadek, drogi Bojo?

              Zdrufki dla ciebie :-)
          • pierzchnia Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 12:48
            Z tych starych postów /Twojego autorstwa/, które przedstawił, wolnym_krokiem, wynika coś zupełnie innego...
            Cienko piszczałaś, a teraz udajesz gieroja.
            • e4ska Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 13:44
              Z tych starych postów /Twojego autorstwa/, które przedstawił, wolnym_krokiem, w
              > ynika coś zupełnie innego...
              > Cienko piszczałaś, a teraz udajesz gieroja.


              Ależ zdaje się, że pisałam mocnym konkretnym basem, tropiąc wszelkie bezeceństwa wobec mej nikłej osoby, jakich dokonano na mnie w czasach zamierzchłych.

              Jakoś nie prosiłam nikogo o pomoc ani - co oczywiste - nie miało to żadnego wplywu na proces niepicia, nie wywoływało żadnych depresyjnych stanów, marudyzmu, schiz wszelakich czy braku pogody. Nie przyszło mi do głowy, aby oddać się w łapy mechaników terapeutycznych, chociaż wówczas stać mnie już było na nieźle poradnictwo fachowców, ponieważ nieźle, nawet bardzo nieźle wtedy zarabiałam. Nieoceniona zahir nie przysyłała mi stosownych linkow ani adresów pomagierów terapeutycznych... a ty, Pierznio, piłeś wtedy nałogowo i nie przybyłeś z telepatyczną odsieczą.

              Co więcej, sprawdziłam sporo rzeczy, podeszłam racjonalnie do problemu i - po konstatacji, że nie można stworzyć definicji ani toksycznej matki, ani toksycznego ojca, ani toksycznego domu rodzinnego, po zweryfikowaniu podstaw naukowych (empirycznych) założeń pewnej toksycznej psychoanalityczki, jak też w wyniku wielu drobiazgowych detektywistycznych posunięć stwierdziłam, żem sobie uroiła to i owo, po czym wybaczyłam sobie tę słabość - jakże ludzką - i ponownie zintensyfikowałam życie rodzinne. Co w formie intensywnej trwa do tej pory, nie ma bowiem dnia, żebym nie pogadała z matką czy ojcem... dziś, wczoraj, przedwczoraj i oby tak dalej budzić się w dobrym świecie tanich rozmów telefonicznych i równego asfaltu...

              O czym pisałam wielokrotnie na tym i na innych forach, a że wolnokrok pomija te wpisy, to jego rzecz. Może sam poszukasz, jeśli ci to nie daje spokoju...

              Ja nie udaję. Ja jestem - w kategoriach popaprańczych, jakie przyjmują sterapeutyzowane lebiegi - gierojem. Choć w innych kręgach ludzi zwykłych i niedoskonałych duchowo - zwyczajna ze mnie istota i o żadnym bohaterstwie mowy być nie może.
              ;-)
              • e4ska Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 13:49
                I zdaje się, że nie o niedźwiedzia chodzi. Wiec sprawdź, czy aby dobrze cytujesz...
              • pierzchnia Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 14:28
                Człowiek, który rzeczywiście radzi sobie ze swoimi problemami, nigdy o tym nie napisze /zachowa to dla siebie/ - nie ma potrzeby, afiszowania się z tym przed innymi.
                • e4ska Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 14:49
                  E tam. Według ciebie - bo jak zwykle nie masz już nic do powiedzenia - Człowiek, który rzeczywiście radzi sobie ze swoimi problemami, nigdy o tym nie napisze.
                  to znaczy, że skoro piszesz o swoim pijaństwie, zmaganiach czy o domniemanym DDA (no w tym przypadku usłużnie podpowiem, żebyś się nad tym wymyślonym przez cwanych idiotów terminem mocno zastanowił), to sobie nie radzisz.

                  A już August, który lubi pisać o wszystkim - ten to już nie radzi sobie!
                  :-)))

                  Pierzchnia... ludzie piszą w różnym celu. Jednym z nich jest przyjemność dzielenia się swoimi przemyśleniami. Albo piszesz, bo ktoś czyta z przyjemnością twoje pisanie, a nawet są tacy, co płacą, żebyś im co fajnego wymyślił i napisał. Jak Maria Konopnicka, którą próbujesz cytować.

                  Pokraczność świata porad terapeutycznych polega na zupełnym oderwaniu od realnych wymogów, od faktów. I taki(taka) wolnokrok, jeśli chce zachęcać do terapii rozmaite DDA, DDD, DDE, DDM, DDZ, DDX, DDY, powinien (powinna) wybrać lepszy przykład, poniewaz wybór wpisu osoby, która miała oczywisty problem z przeszłością, bardzo dawną a unaoczniającą się w pokracznej postaci, problem z przeszłością nie tylko rozwiązała, ale rozwiązała w sposób znakomity (że się pochwalę).

                  Wynika więc, że do rozwiązania nawet ostrych konfliktów z pozytywnym i negatywnym odbiorem przeszłości żadna terapia nie jest potrzebna, przeciwnie, jest zbędnym głupim wymysłem.
                  • pierzchnia Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 15:13
                    > Pokraczność świata porad terapeutycznych polega na zupełnym oderwaniu od realny
                    > ch wymogów, od faktów. I taki(taka) wolnokrok, jeśli chce zachęcać do terapii r
                    > ozmaite DDA, DDD, DDE, DDM, DDZ, DDX, DDY, powinien (powinna) wybrać lepszy prz
                    > ykład, poniewaz wybór wpisu osoby, która miała oczywisty problem z przeszłością
                    > , bardzo dawną a unaoczniającą się w pokracznej postaci, problem z przeszłości
                    > ą nie tylko rozwiązała, ale rozwiązała w sposób znakomity (że się pochwalę).
                    >
                    > Wynika więc, że do rozwiązania nawet ostrych konfliktów z pozytywnym i negatywn
                    > ym odbiorem przeszłości żadna terapia nie jest potrzebna, przeciwnie, jest zbęd
                    > nym głupim wymysłem.

                    Z tego tekstu wynika, że terapia jest jak najbardziej wskazana, a najlepiej od razu dwie...
                    • aaugustw Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 15:58
                      Tu sie bija, tu nie wchodze...! :-(
                      A... ;-)
                  • wolnym_krokiem Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 16:26

                    Nie jest moim celem kogokolwiek namawiać na terapię, nie przypisuj mi takich intencji ok?
                    Moim celem jest zrozumieć, co powoduje, że ludzie nie chcą zmian u podstaw których leży upadek w alkoholowym dnie. Swoje już na temat temat wiem, tutaj znajduję tylko potwierdzenie./niestety/!

                    A już August, który lubi pisać o wszystkim - ten to już nie radzi sobie!
                    :-)))


                    Przynajmniej dwie kobiety na tym Forum twierdzą, że sobie nie radzi z niczym ;-)
                    Ty też kiedyś podzielałaś to zdanie, tylko je zmieniłaś i August o tobie też.
                    Może te dwie kobiety też ulegną czarowi samopomocowca ;-)
                    • aaugustw Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 16:42
                      wolnym_krokiem napisał:
                      > ... Moim celem jest zrozumieć, co powoduje, że ludzie nie chcą zmian u podstaw któr
                      > ych leży upadek w alkoholowym dnie. Swoje już na temat temat wiem, tutaj znajdu
                      > ję tylko potwierdzenie./niestety/!
                      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                      Nie wierze, ze znasz...! - Nikt nie zna...!
                      ________________________________.
                      wolnym_krokiem napisał dalej:
                      > Przynajmniej dwie kobiety na tym Forum twierdzą, że sobie nie radzi z niczym ;-)
                      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                      Dlaczego; "przynajmniej", a nie "az"...!?
                      ________________________________.
                      wolnym_krokiem napisał dalej:
                      > Ty też kiedyś podzielałaś to zdanie, tylko je zmieniłaś i August o tobie też.
                      > Może te dwie kobiety też ulegną czarowi samopomocowca ;-)
                      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                      A to co: Zawisc, ciekawosc...!? :-?
                      A jezeli ulegna , co zrobisz bez tych kobiet - samopomoc...!? ;-)
                      A...
                      • wolnym_krokiem Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 16:57
                        A to co: Zawisc, ciekawosc...!? :-?

                        Ani zawiść, ani ciekawość.
                        Dobrze im i tobie życzę ;-)
                        Odkąd z "e4ska" łączą cię dobre stosunki (już prawie narzeczeńskie) to i rozmowa między wami oparta na dialogu, a nie walce, a to zawsze miłe dla oka :-))))))))
                        • aaugustw Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 17:11
                          wolnym_krokiem napisał:
                          > Ani zawiść, ani ciekawość.
                          > Dobrze im i tobie życzę ;-)
                          > Odkąd z "e4ska" łączą cię dobre stosunki (już prawie narzeczeńskie) to i rozmo
                          > wa między wami oparta na dialogu, a nie walce, a to zawsze miłe dla oka :-)))))
                          > )))
                          _____________________________________.
                          Do tego etapu trzeba sie rozwinac - wolny...!
                          Widzisz, zarowno Eska jak i ja nie mozemy
                          pozwolic sobie tutaj na bledy, mimo naszych
                          dobrych "stosunkow" - jak mowisz, bo zaraz
                          potem nastepuje pstryczek w nos...! ;-)
                          A...
                          • upsididit1 Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 17:25
                            aaugustw napisał:

                            > wolnym_krokiem napisał:
                            > > Ani zawiść, ani ciekawość.
                            > > Dobrze im i tobie życzę ;-)
                            > > Odkąd z "e4ska" łączą cię dobre stosunki (już prawie narzeczeńskie) to i
                            > rozmo
                            > > wa między wami oparta na dialogu, a nie walce, a to zawsze miłe dla oka :
                            > -)))))
                            > > )))
                            > _____________________________________.
                            > Do tego etapu trzeba sie rozwinac - wolny...!
                            > Widzisz, zarowno Eska jak i ja nie mozemy
                            > pozwolic sobie tutaj na bledy, mimo naszych
                            > dobrych "stosunkow" - jak mowisz, bo zaraz
                            > potem nastepuje pstryczek w nos...! ;-)
                            > A...

                            ----------------------------------------------------
                            że tak sobie głupawo i od czapy zanucę: "gdzie wiosna spaliną oddycha" ;)))
                            • aaugustw Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 17:33
                              upsididit1 napisała:
                              > że tak sobie głupawo i od czapy zanucę: "gdzie wiosna spaliną oddycha" ;)))
                              ___________________________________.
                              Nie przejmuj sie... - Zmien moze klimat...!?
                              A...
                              • upsididit1 Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 18:48
                                aaugustw napisał:

                                > upsididit1 napisała:
                                > > że tak sobie głupawo i od czapy zanucę: "gdzie wiosna spaliną oddycha" ;)
                                > ))
                                > ___________________________________.
                                > Nie przejmuj sie... - Zmien moze klimat...!?
                                > A...

                                nie, dzięki za troskę, dobrze mi :), "kocham to miasto, zmęczone jak jaaa" ;)
                      • wolnym_krokiem Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 16:59
                        Nie wierze, ze znasz.

                        Swoje wiem, nie równa się - znam!
                        • aaugustw Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 17:13
                          wolnym_krokiem napisał:

                          > Nie wierze, ze znasz.
                          - - - - - -
                          > Swoje wiem, nie równa się - znam!
                          ________________.
                          Tak, tak... Wiem...!
                          A...
                          • wolnym_krokiem Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 17:36

                            August!
                            Staram się powiedzieć, że rozmowy na tym forum od lat takie same i o tym samym.
                            Oto dowód!
                            Jedno się nie zmieniło, obecność "e4ski" i twoja, choć w tym wątku akurat nie występujesz.
                            Zawsze są ci co bronią terapii czy AA, i zawsze są ci co ją odrzucają.
                            Pytanie można by zadać, po tych 5 latach, jak wyszli na tym piszący w podanym przeze mnie wątku ludzie? O niektórych się doczytałem, o innych nie. Można wiele się dowiedzieć. To zapis zmian, reakcji, konkretnych wyborów i efektów spisanych na przestrzeni kliku lat.

                            Nie wiem czemu odnoszę wrażenie, że samodzielni jednak polegli!
                            ;-)
                            • wolnym_krokiem Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 17:38
                              a jednak na końcu się pojawiasz ;-)
                              • aaugustw Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 18:36
                                wolnym_krokiem napisał:
                                > a jednak na końcu się pojawiasz ;-)
                                ____________________________.
                                To koniec mi sie pojawil...! ;-)
                                (niewiem o co chodzi... - Nie wracam do tylu)
                                A...
                            • aaugustw Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 18:35
                              wolnym_krokiem napisał:
                              > August!
                              > Staram się powiedzieć, że rozmowy na tym forum od lat takie same i o tym samym...
                              > Nie wiem czemu odnoszę wrażenie, że samodzielni jednak polegli!
                              > ;-)
                              _________________________________________________.
                              Wolny, rozmowy na tym Forum od lat sa i beda takie same,
                              bo i znak chemiczny alkoholu sie nie zmienia...!
                              Tu chodzi o zycie ludzi smiertelnie chorych i nowicjuszy,
                              ktorzy tu zagladaja, wiec taka statystyka, ktora nam tutaj wciskasz,
                              dobijasz tylko tych ludzi, bo sam doskonale wiesz, ze z tej
                              choroby wychodzi 5 - 7% chorych alkoholikow, tzn na 100
                              uratuje sie tylko ok. 7 osob...
                              A ta statystyka, gdzie podaja prawie 80% samowyleczen,
                              to bzdura do kwadratu i reklama, aby zarobic pieniadze na chorych...!
                              Cos takiego moze miec miejsce (moze..?) u pijakow, ktorzy
                              naduzywaja alkoholu, choc wcale nie musza pic...
                              U nich nie ma obsesji picia.
                              A...
                              • wolnym_krokiem Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 18:40
                                wiec taka statystyka, ktora nam tutaj wciskasz,
                                dobijasz tylko tych ludzi

                                Jaką statystykę wciskam?
                                • aaugustw Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 18:45
                                  wolnym_krokiem napisał:
                                  > wiec taka statystyka, ktora nam tutaj wciskasz,
                                  > dobijasz tylko tych ludzi

                                  > Jaką statystykę wciskam?
                                  __________________________________________.
                                  Ty juz jak Upsi, sam nie wiesz co nam serwujesz...! ;-)
                                  Cyt:
                                  "Dwa duże, niezależne od siebie, badania ankietowe
                                  wykazały niezwykłą zgodność: 77,5% ludzi, którzy w
                                  przeszłości mieli kłopoty z alkoholem poradziło sobie
                                  bez jakiejkolwiek terapii. Kto nie wierzy niech wpisze w google..."
                                  A...
                                  Ps. Te slowa sa w tym, co nam tu przytoczyles...!
                                  • wolnym_krokiem Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 19:02

                                    A może to ty zbyt szybko wyrokujesz, kto co chciał pokazać?
                                    Nie chodziło mi o wskazanie amerykańskich statystyk, lecz o dyskusję toczącą się w tym ciekawym wątku założonym przez osobę wierzącą w możliwość samodzielnego wyjścia z nałogu z tymi, którzy w to nie wierzą, lub tę tezę potwierdzają. Przynajmniej miałeś okazję teraz zareagować odpowiednio na te rewelacje Anioła, bo 5 lat temu tego nie uczyniłeś ;-)
                                    To nie ja jestem autorem tego postu!

                                    Ja znalazłem tam też takie słowa:

                                    Re: Nie jestem chory.
                                    Autor: hiacynaa 11.09.06, 23:12

                                    Moj ongis wspanialy maz, ktory przez ostatnie lata stal sie ostatnim draniem,
                                    rzucil picie jakies 5 tygodni temu. Bez terapii po prostu nie pil. Ale byl
                                    nadal takim samym draniem jak w okresie picia: wrazliwosc nadal byla
                                    zablokowana, po prostu emocjonalna pustynia. Mowi o sobie, ze mial niebywale
                                    pokrecono psychike- najbardziej uderzajaca cecha byla narastajaca nienawisc do
                                    domownikow.
                                    Terapia mniej, ale udzial w ruchu AA czyni cuda: mowi ze przezywa duchowa
                                    przemiane.
                                    Co mi z tego ze przestal pic, wszystko mi jedno na dobra sprawe, czy mialam w
                                    domu trzezwego drania czy nietrzezwego.
                                    NIEPICIE TO NIE WSZYSTKO.


                                    Czytaj i się odnoś.
                                    Mi chodziło o CAŁY wątek!
                                    • upsididit1 Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 19:23
                                      wolnym_krokiem napisał do A:
                                      >
                                      > Czytaj i się odnoś.
                                      > Mi chodziło o CAŁY wątek!

                                      eh, Wolny, też myślałam, że mówienie wersalikami pomaga ;)))...
                                      • wolnym_krokiem Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 19:32
                                        Nie trać wiary upsi !
                                        eh, Wolny, też myślałam, że mówienie wersalikami pomaga ;)))...

                                        Bo z tym jest tak jak ze wszystkim - jednym pomaga, drugim nie pomaga ;-)
                                        Dostosuj metodę dialogu do osoby ;-) na pewno potrafisz!
                                        • upsididit1 Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 19:47
                                          wolnym_krokiem napisał:

                                          > Nie trać wiary upsi !
                                          > eh, Wolny, też myślałam, że mówienie wersalikami pomaga ;)))...
                                          >
                                          > Bo z tym jest tak jak ze wszystkim - jednym pomaga, drugim nie pomaga ;-)
                                          > Dostosuj metodę dialogu do osoby ;-) na pewno potrafisz!

                                          "są rzeczy na niebie i na ziemi" ;).... byłam już i w Rio z Tomciem Samym jak Palec i w Pacanowie z Arszenikiem Lupin i w Kołomyi z Gretą z Garbem...i nic ;(...
                                    • aaugustw Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 19:36
                                      wolnym_krokiem napisał:
                                      > A może to ty zbyt szybko wyrokujesz, kto co chciał pokazać?
                                      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                      Nie lubie krecenia, wolny... - Sam doskonale wiesz, ze taka statystyke
                                      polknie kazdy pijak i alkoholik... - Tym samym dobijasz ich tylko...
                                      Tej reszty zaden nowicjusz nie zrozumie...
                                      __________________________.
                                      wolnym_krokiem napisał dalej:
                                      > ...Przynajmniej miałeś okazję teraz zareagować odpowiednio na te rewelacje Anioła, bo
                                      > 5 lat temu tego nie uczyniłeś ;-)
                                      > To nie ja jestem autorem tego postu!
                                      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                      Zrobilem to dla Ciebie... - Gdybym wiedzial, ze to ten buc napisal,
                                      zareagowalbym odpowiednio inaczej...! ;-)
                                      ____________________________.
                                      wolnym_krokiem napisał dalej:
                                      > Ja znalazłem tam też takie słowa:
                                      >
                                      > Re: Nie jestem chory.
                                      > Autor: hiacynaa 11.09.06, 23:12
                                      >
                                      > Moj ongis wspanialy maz, ktory przez ostatnie lata stal sie ostatnim draniem,
                                      > rzucil picie jakies 5 tygodni temu. Bez terapii po prostu nie pil. Ale byl
                                      > nadal takim samym draniem jak w okresie picia: wrazliwosc nadal byla
                                      > zablokowana, po prostu emocjonalna pustynia. Mowi o sobie, ze mial niebywale
                                      > pokrecono psychike- najbardziej uderzajaca cecha byla narastajaca nienawisc do
                                      > domownikow.
                                      > Terapia mniej, ale udzial w ruchu AA czyni cuda: mowi ze przezywa duchowa
                                      > przemiane.
                                      > Co mi z tego ze przestal pic, wszystko mi jedno na dobra sprawe, czy mialam w
                                      > domu trzezwego drania czy nietrzezwego.
                                      > NIEPICIE TO NIE WSZYSTKO.

                                      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                      Oczywiscie... - Abstynencja to dopiero poczatek drogi...!
                                      (czego ten buc nie podzielal, uwazal ze samemu mozna... (ale narobic w spodnie - moj przyp.)
                                      ________________________.
                                      wolnym_krokiem napisał dalej:
                                      > Mi chodziło o CAŁY wątek!
                                      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                      To jeszcze za malo... - Kogo obchodzisz ty i twoja opinia...(!?)
                                      Licz sie z drugimi tymi, ktorzy potrzebuja pomocy...!
                                      A...
                                      • upsididit1 Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 19:52
                                        aaugustw napisał:

                                        > wolnym_krokiem napisał:

                                        > > Mi chodziło o CAŁY wątek!
                                        > - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                        > To jeszcze za malo... - Kogo obchodzisz ty i twoja opinia...(!?)
                                        > Licz sie z drugimi tymi, ktorzy potrzebuja pomocy...!
                                        > A...

                                        poooooooooooooomoooooocyyyy!!!!!!!!!!
                                      • wolnym_krokiem Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 19:55
                                        Nie lubie krecenia, wolny..
                                        szkoda ;-) a poważnie, nie karciłem cię, tylko wyjaśniałem swoje zamiary.
                                        Nie miały one nic wspólnego z twoim odbiorem.

                                        Sam doskonale wiesz, ze taka statystyke polknie kazdy pijak i alkoholik... - Tym samym dobijasz ich tylko... Tej reszty zaden nowicjusz nie zrozumie...

                                        Często odnoszę wrażenie, że ten na początku swoich "nałogowych" odkryć ( nie cierpię słowa nowicjusz) jest jednak w stanie więcej pojąć. Sądzę, że bierze się to z uczucia potrzasku i determinacji, co daje niepowtarzalną już później świeżość spojrzenia.
                                        Jak mogę dobić kogoś zamieszczoną na tym forum nie przeze mnie informacją? nadal nie rozumiem. Zwłaszcza, że na końcu stwierdzasz:
                                        Kogo obchodzisz ty i twoja opinia...(!?)

                                        a tej przecież nawet nie wyraziłem!
                                        Jednak dałem ci szansę jako nie-nowicjuszowi, tamtą "chałę" sprostować.
                                        Przydało by się jakieś - dziękuje, że mogłem to zrobić!

                                        Jak już!
                              • upsididit1 Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 19:18
                                aaugustw napisał:

                                > wolnym_krokiem napisał:
                                > > August!
                                > > Staram się powiedzieć, że rozmowy na tym forum od lat takie same i o tym
                                > samym...

                                > _________________________________________________.

                                > Tu chodzi o zycie ludzi smiertelnie chorych i nowicjuszy,
                                > ktorzy tu zagladaja,

                                -------------------------------------------------------------------------
                                ,nieświadomi zagrożenia ;))))))!
                                • aaugustw Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 19:38
                                  upsididit1 napisała: --
                                  > ,nieświadomi zagrożenia ;))))))!
                                  __________________________.
                                  Tak jak i ty swojej glupoty...!
                                  A...
                                  • upsididit1 Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 19:54
                                    aaugustw napisał:

                                    > upsididit1 napisała: --
                                    > > ,nieświadomi zagrożenia ;))))))!
                                    > __________________________.
                                    > Tak jak i ty swojej glupoty...!
                                    > A...

                                    "Ignorancja jest błogosławieństwem" drogi Auguście :)))
                                    • aaugustw Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 20:27
                                      upsididit1 napisała:
                                      > "Ignorancja jest błogosławieństwem" drogi Auguście :)))
                                      ________________________________________.
                                      Ale tylko wtedy, jak sie umie ja zastosowac...! ;-)
                                      A...
                                      • upsididit1 Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 21:13
                                        aaugustw napisał:

                                        > upsididit1 napisała:
                                        > > "Ignorancja jest błogosławieństwem" drogi Auguście :)))
                                        > ________________________________________.
                                        > Ale tylko wtedy, jak sie umie ja zastosowac...! ;-)
                                        > A...

                                        I to w baaardzo szerokim zakresie, ba, na każdy niemal temat :)), wszak "ignoranci zawsze są wszechstronni"...
                            • upsididit1 Re: Choćby niedźwiedź-hymn dla poległych ;) 25.05.11, 19:09
                              wolnym_krokiem napisał:

                              >
                              > August!
                              > Staram się powiedzieć, że rozmowy na tym forum od lat takie same i o tym samym.
                              > Oto dowód!
                              > Jedno się nie zmieniło, obecność "e4ski" i twoja, choć w tym wątku akurat nie w
                              > ystępujesz.
                              > Zawsze są ci co bronią terapii czy AA, i zawsze są ci co ją odrzucają.
                              > Pytanie można by zadać, po tych 5 latach, jak wyszli na tym piszący w podanym p
                              > rzeze mnie wątku ludzie? O niektórych się doczytałem, o innych nie. Można wiele
                              > się dowiedzieć. To zapis zmian, reakcji, konkretnych wyborów i efektów spisany
                              > ch na przestrzeni kliku lat.
                              >
                              > Nie wiem czemu odnoszę wrażenie, że samodzielni jednak polegli!
                              > ;-)

                              Bardzo proszę, tylko się nie obraźcie (!), ale aż mi się dla poległych na usta ciśniepieśń ;))
                              • wolnym_krokiem Re: Choćby niedźwiedź-hymn dla poległych ;) 25.05.11, 19:20

                                Moim zdaniem zasługują na wyższą półkę jednak:
                                Polegli sprzedawcy marzeń
                                • upsididit1 Re: Choćby niedźwiedź-hymn dla poległych ;) 25.05.11, 19:40
                                  wolnym_krokiem napisał:

                                  >
                                  > Moim zdaniem zasługują na wyższą półkę jednak:
                                  > Polegli sprzeda
                                  > wcy marzeń


                                  ja tylko sobie żartuję:), i proszę o wyrozumiałość dla mojego grubokościstego poczucia humoru...
                    • aaugustw Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 16:45
                      Eska napisała:
                      > A już August, który lubi pisać o wszystkim - ten to już nie radzi sobie!
                      > :-)))

                      ___________________________________________.
                      O przepraszam,... - O wszystkimco zwiazane z alko...!
                      A... ;-)
                      • aaugustw Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 16:47
                        (zapomnialem cos dopisac):

                        > Eska napisała:
                        > > A już August, ... ten to już nie radzi sobie!
                        > > :-)))

                        ________________________.
                        Mam zone, (jak i Twoj...!) ;-)
                        A...
                    • upsididit1 Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 17:17
                      wolnym_krokiem napisał:

                      >
                      > Nie jest moim celem kogokolwiek namawiać na terapię, nie przypisuj mi takich in
                      > tencji ok?
                      > Moim celem jest zrozumieć, co powoduje, że ludzie nie chcą zmian u podstaw któr
                      > ych leży upadek w alkoholowym dnie. Swoje już na temat temat wiem, tutaj znajdu
                      > ję tylko potwierdzenie./niestety/!
                      >
                      > A już August, który lubi pisać o wszystkim - ten to już nie radzi sobie!
                      > :-)))

                      >
                      > Przynajmniej dwie kobiety na tym Forum twierdzą, że sobie nie radzi z niczym ;-
                      > )
                      > Ty też kiedyś podzielałaś to zdanie, tylko je zmieniłaś i August o tobie też.
                      > Może te dwie kobiety też ulegną czarowi samopomocowca ;-)

                      Obawiam się, że te przynajmniej dwie kobiety (jeśli dobrze myślę, o których mowa:) najprędzej to ulegną wzajemnemu czarowi ;)... (jeśli tak to można nazwać;)...
                      • aaugustw Re: Choćby niedźwiedź, to ustoję ! 25.05.11, 17:21
                        upsididit1 napisała:
                        > Obawiam się, że te przynajmniej dwie kobiety (jeśli dobrze myślę, o których mow
                        > a:) najprędzej to ulegną wzajemnemu czarowi ;)... (jeśli tak to można nazwać;).
                        __________________________________.
                        Oh, jej... - Jak cudownie...! ;-)
                        Bedzie slub...!?
                        A...
                        Ps. Czego sie obawiasz...? :-(
          • wolnym_krokiem Re: Leczenie, lęk i wstyd 25.05.11, 16:02

            Inaczej: przesłanka nr 1 - nie korzystam i nie korzystałam z żadnej pseudowiedzy;
            przesłanka nr 2 - nie mam problemów ze zdrowiem, samopoczuciem i relacjami interpersonalnymi;
            wniosek: Pseudowiedza nie jest mi (a więc innym też) potrzebna do zachowania dobrego zdrowia,


            Skoro mnie tutaj wspominacie, to wypowiem się w temacie.

            Ad1. Trudno mi, człowiekowi z boku, robiącemu w uzależnieniach, nie zauważyć, że korzystanie z pseudo wiedzy nikomu nie może wyjść na dobre, więc rozsądny człowiek rzeczywiście będzie jej unikał. Twoja radość z tego powodu jest co najmniej dziwna!
            Rozumiem jednak, że na potrzeby własne, a konkretnie racjonalizowania swojej postawy (anty-terapeutycznej), pseudo, nazywasz prawdziwą, zdobytą przez ludzkość wiedzę psychologiczną, a to jest już dalekie od postawy, którą można było by określić jako rozsądną.
            Spróbuję wyleczyć się sama, bo nie ufam konowałom - byłoby postawą samodzielności.
            Nie leczę się, bo te konowały TYLKO robią krzywdę innym - jest postawą strachu.
            Nawet tym którzy korzystają z ich pomocy i są z niej zadowoleni sugerujesz, że się głęboko mylą - to postawa zazdrości.

            Ad2. Sporo przeczytałam twoich postów. Większość z nich świadczy i o braku zdrowia, rozsądku ( najbardziej wyraża się to w ocenie piszących tu osób) i ogromnych kłopotach interpersonalnych. Z samopoczuciem nie dyskutuję, bo ono zależy od poziomu naszego spełnienia. Wielu ludzi czuje się świetnie wtedy gdy poniża i upokarza.

            Z wnioskiem zupełnie się zgadzam, i pisałem o tym wyżej : pseudo wiedza każdemu jest zbędna! Bez wiedzy i osiągnięć ludzkości nie da się żyć !

            [u]Zawsze jestem samodzielna - wolność i swoboda myśli oraz działań: TO JEST TO![/b]

            Dziś wejdę do baru, w którym po ciężkiej pracy dogorywają alkoholicy, zanim wrócą na łono rodziny i zadam im pytanie : czy czują się wolni, samodzielnie myślący i działający?
            - Oczywiście, że tak! było by jeszcze lepiej, gdyby nie działania rządu ( to również twój ulubiony kierunek rozmyślań, co do wydawanej przez nich forsy) i tak marne zarobki ;-)
            • jszko222 Re: Leczenie, lęk i wstyd 25.05.11, 19:49
              Ten wątek już zszedł na dziwną ścieżkę..
              • wolnym_krokiem Re: Leczenie, lęk i wstyd 25.05.11, 20:02

                Ten wątek już zszedł na dziwną ścieżkę..

                masz rację, ale to tutaj normalne!
                • jszko222 Re: Leczenie, lęk i wstyd 25.05.11, 20:12
                  Tak, chyba pozostaje się przyzwyczaić.
                  • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd 25.05.11, 20:30
                    jszko222 napisała:
                    > Tak, chyba pozostaje się przyzwyczaić.
                    _________________________________.
                    Dlaczego ze wszystkim sie zgadzasz...!?
                    To, m.in. on z upsi zalatwili ten watek !!
                    A... ;-)
                • upsididit1 Re: Leczenie, lęk i wstyd 25.05.11, 20:23
                  wolnym_krokiem napisał:

                  >
                  > Ten wątek już zszedł na dziwną ścieżkę..
                  >
                  > masz rację, ale to tutaj normalne!

                  macie rację, idę więc na kolację...
                • pierzchnia Re: Leczenie, lęk i wstyd 25.05.11, 20:33
                  Pójście do fryzjera też może być terapią.
                  Zbieranie rosówek również.
                  Jedną z tajemnic, pozyskiwania dżdżownic, jest wykorzystanie metalowego bolca / długości około 35 cm./ zakończonego gumową rączką.
                  Bolec ten wbijamy, w ziemię pod kątem 45 stopni i uderzamy rytmicznie pięścią, w rączkę - dżdżownice wychodzą na wierzch same ponieważ uciekają przed " kretem ".
              • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd 25.05.11, 20:25
                jszko222 napisała:
                > Ten wątek już zszedł na dziwną ścieżkę..
                ______________________.
                Podziekuj upsi...! ;-)
                To ona tak zakreca...!
                A...
                • jszko222 Re: Leczenie, lęk i wstyd 25.05.11, 20:36
                  Nie mam komu dziękować.
                  • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd 25.05.11, 20:45
                    jszko222 napisała:
                    > Nie mam komu dziękować.
                    ________________.
                    Bo i nie ma za co...! :-(
                    A...
                    Ps. Sprobuj wbic tu ten pret, o ktorym mowi Pierzchnia...! ;-)
                    • pierzchnia Re: Leczenie, lęk i wstyd 25.05.11, 20:50
                      aaugustw napisał:

                      > Ps. Sprobuj wbic tu ten pret, o ktorym mowi Pierzchnia...! ;-)

                      Ciekawe, kto wylezie na wierzch pierwszy ?
                      • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd 25.05.11, 21:27
                        pierzchnia napisał:

                        > aaugustw napisał:
                        > > Ps. Sprobuj wbic tu ten pret, o ktorym mowi Pierzchnia...! ;-)

                        > Ciekawe, kto wylezie na wierzch pierwszy ?
                        _________________________________________.
                        To zalezy od tego czy to bedzie pret pod katem 45°,
                        czy flaszka 45%...?
                        W pierwszym przypadku wiem, ale nie powiem...! ;-)
                        A...
                    • jszko222 Re: Leczenie, lęk i wstyd 25.05.11, 20:51
                      Ignorantów nie czytam/słucham.
                  • e4ska Re: Leczenie, lęk i wstyd 25.05.11, 20:57
                    Wybierz z wątku to, co dotyczy bezpośrednio twoich pytań.

                    Najogólniej wątek byłby sobie zdechł śmiercią naturalną, gdyby nie informacja, że terapia nie jest do porzucenia nałogu koniecznie potrzebna, zwłaszcza gdy nie masz jeszcze wyjątkowo trudnych sytuacji i skrajnych objawów.

                    Otóż: nie utożsamiaj "leczenia" z "niepiciem". To są dwie różne sprawy. Jeśli naprawdę nie chcesz pić, to terapia nie ma tutaj nic do rzeczy. Ja odczytuję twoje uwagi: chcesz nie pić, ale nie chcesz terapii. No i dobrze.

                    Jeśli jednak nie masz żadnego pomysłu na trzeźwe wieczory, twoje życie jest puste i nudne, cóż... albo zmień je tak, abyś była zadowolona, albo idź na mityng AA. To nie jest terapia, tam masz większą swobodę myślenia i działania, tam wszyscy są równi - przynajmniej z założenia.

                    Natomiast nie ma absolutnie potrzeby, by znosić fochy pracowników rozmaitych odrodków leczenia uzależnień. Gdy ktoś lekceważy cię, to mów, że to ci się nie podoba i że są jakieś prawa pacjenta. Niepodjęcie terapii to nie to samo, co chęć dalszej degrengolady. Wcale nie trzeba się "dopić", żeby przestać.

                    Z mojej strony masz informację, ze terapia czy inne formy wspomagania nie są konieczne. Od wieków ludzie nadmiernie pili i potrafili z tego wyleźć. Nie wszyscy, co oczywiste.

                    Dlaczego nie chcesz sama odstawić butelki? Co wpływa na twoje poszukiwanie pomocy? Czego oczekujesz od pomagierów i pomocoznawców?
                    • jszko222 Re: Leczenie, lęk i wstyd 25.05.11, 21:07
                      Wydrukuje sobie Twoją odpowiedź i powiesze na ścianie, więcej osób ją powinno usłyszeć.
                      • e4ska Re: Leczenie, lęk i wstyd 25.05.11, 21:25
                        Popraw drobne błędy - ja co prawda czytam posty przed wysłaniem, ale bardzo szybko, za szybko... czas, czas, czas.
                        :-)

                        Jednak chciałabym baaaardzo mocno podkreślić: gdybyś nie potrafiła wytrwać lub po prostu jesteś osobą, która nie umie niczego ważnego zrobić bez wsparcia innych, w tym też fachowców - próbuj terapii.

                        Ja osobiście "rzucałam" picie dziesiątki razy i potem... hm, jak wytrwałam tydzień, to już było siódme niebo. Dopiero kiedy śmierć zajrzała mi w oczy, a ja sama nie mogłam zapanować nad popędem do gorzały: pić i spać! - dopiero wtedy moje postanowienia nabrały realnych kształtów. Jednak znam sporo osób, które nie miały aż takich trudności.

                        Po upływie dwóch lat może będziesz mogła spróbować łyk wina czy kieliszek maleńki ulubionego koniaku. Nastaw się na te dwa lata jak dla brata, a potem zobaczymy :-)))
                        • jszko222 Re: Leczenie, lęk i wstyd 25.05.11, 21:33
                          Twój post naprawdę jest prawdziwy, że się tak wyraże :). Lepiej mi sie od razu zrobiło, jak go przeczytałam :).
                          Inni to już mnie wysyłają na terapię.
                          • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd 25.05.11, 21:45
                            jszko222 napisała (do Eski):
                            > Twój post naprawdę jest prawdziwy, że się tak wyraże :). Lepiej mi sie od razu
                            > zrobiło, jak go przeczytałam :).
                            > Inni to już mnie wysyłają na terapię.
                            ________________________________________.
                            To jest najprawdziwsza prawda Szatana...! ;-)
                            To Ci pasuje, co...! ;-)
                            A...
                          • upsididit1 Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 25.05.11, 21:50
                            jszko222 napisała:

                            > Twój post naprawdę jest prawdziwy, że się tak wyraże :). Lepiej mi sie od razu
                            > zrobiło, jak go przeczytałam :).
                            > Inni to już mnie wysyłają na terapię.

                            Jszko (teraz poważnie, wygłupów było dość). Mi terapia niewiele dała, przestałam chodzić... ale stokroć wolałabym być w tej grupie- która idzie na terapię, zostaje na niej i ma wyniki. Oszczędziłoby mi to 7 lat męczarni. Żałuję, że terapeuci, których spotkałam, bardziej byli uparci, aby wyciągnąć więcej kasy, niż żeby złamać mój upór w szczerej wierze że "poradze se".
                            Niby można by rzec, że "se poradziłam" ale- jakie były tego koszty! Siedem lat radości ze zwycięstw i tyleż samo łez, pawi i sraczek sromotnych porażek. Mega straty finansowe, utrata szacunku i zaufania do siebie i sprawy osobiste pochrzanione dokumentnie + zdrowie i wygląd (WYGLĄD, Kobieto) w ruinie.
                            Jeśli wyważasz drzwi, które można otworzyć, licz się z CHOLERNYM przeciągiem...
                            • jszko222 Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 25.05.11, 21:52
                              Akurat po mnie nie widać, że coś nie halo (mówie o ubiorze i ogólnie wyglądzie, np. twarzy).
                              • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 25.05.11, 21:57
                                jszko222 napisała:
                                > Akurat po mnie nie widać...
                                ________________________.
                                A´propos: Pilas dzisiaj H2OH5 ?
                                A...
                                • wolnym_krokiem Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 26.05.11, 07:49
                                  Wolny, rozmowy na tym Forum od lat sa i beda takie same,
                                  bo i znak chemiczny alkoholu sie nie zmienia...!


                                  Jest zatem REALNA szansa na zmianę, bo oto wzór chemiczny alkoholu się niespodziewanie zmienił z C2H5OH na:

                                  [bA´propos: Pilas dzisiaj H2OH5 ?
                                  A...][/b]

                                  Ekstra!
                                  • upsididit1 Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 26.05.11, 08:01
                                    wolnym_krokiem napisał:

                                    > Wolny, rozmowy na tym Forum od lat sa i beda takie same,
                                    > bo i znak chemiczny alkoholu sie nie zmienia...!

                                    >
                                    > Jest zatem REALNA szansa na zmianę, bo oto wzór chemiczny alkoholu się niespodz
                                    > iewanie zmienił z C2H5OH na:
                                    >
                                    > [bA´propos: Pilas dzisiaj H2OH5 ?
                                    > A...][/b]
                                    >
                                    > Ekstra!

                                    :)))) czyli mieszankę wody z OH-ami, substancję zalatującą egzaltacją ale całkiem nieszkodliwą konsumpcyjnie...
                                    • wolnym_krokiem Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 26.05.11, 08:17
                                      ;-)))))))
                                      Może ten związek jest powiązany z szatańską pokusą ;-)
                                      Nie spodziewałem się, że jest na YouTube film z jednym oglądnięciem ;-)
                                      • upsididit1 Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 26.05.11, 08:30
                                        wolnym_krokiem napisał:

                                        > ;-)))))))
                                        > Może ten związek jest powiązany z szatańską pokusą ;-)



                                        :))) z tego wniosek, że mylna nazwa związku była tzw. "freudowskim przejęzyczeniem"
                                  • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 26.05.11, 11:50
                                    wolnym_krokiem napisał:
                                    > Ekstra!
                                    _______!
                                    Suuper...!
                                    Moge zaczac pic...!
                                    A... ;-)
                                    Ps. Z chemii i ruskiego musialem zdawac dodatkowe egzaminy, juz na drugim sem....
                              • upsididit1 Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 25.05.11, 22:06
                                jszko222 napisała:

                                > Akurat po mnie nie widać, że coś nie halo (mówie o ubiorze i ogólnie wyglądzie,
                                > np. twarzy).

                                Po mnie też nie było widać wtedy i teraz niewiele widać (to co widać, można zwalić na co innego).
                                Ale były takie tygodnie, że TAK BYŁO WIDAĆ, że byłam więźniem domu, bo za nic bym nie wyszła. Zresztą- nawet bym nie miała siły wyjść. Ani wstać. Na tym etapie co widać- to rzygasz do gara przy wyrku i modlisz się aby się zdążyć doczołgać do sracza, żeby się nie zesr... w gacie. Przetrzymasz koszmar....... znowu zaczyna "nie być widać" i znowu nastaje ta "cudowna amnezja"... hej, już nic mi nie jest!
                                Zrobisz jak uważasz, ja Ci tylko mówię- że dla "frajdy" powiedzenia: "poradziłam sobie sama"- nie było warto. To jest Pyrrusowe zwycięstwo, jak z podręcznika...
                                • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 25.05.11, 22:16
                                  upsididit1 napisała:
                                  > ... powiedzenia: "poradziłam sobie sama"- nie było warto. To jest Pyrrusowe zwycięstwo, jak z podręcznika...
                                  __________________________________________________.
                                  Samemu nie mozna sie rozwijac, (trzezwiec)... - Ocena samego siebie
                                  zawsze bedzie ocena sugestywna...
                                  Zreszta ci wszyscy, ktorzy tu pisza swoje wypociny takze nie rozwijaja sie sami...!
                                  Prawda Eska... - Nie mozesz juz zyc bez alkoholikow trzezwych...! (pyt. reto
                                  ryczne) ;-)
                                  A...
                            • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 25.05.11, 21:53
                              upsididit1 napisała:
                              > Jszko (teraz poważnie, wygłupów było dość). Mi terapia niewiele dała, przestała
                              > m chodzić... ale stokroć wolałabym być w tej grupie- która idzie na terapię, zo
                              > staje na niej i ma wyniki. Oszczędziłoby mi to 7 lat męczarni. Żałuję, że terap
                              > euci, których spotkałam, bardziej byli uparci, aby wyciągnąć więcej kasy, niż ż
                              > eby złamać mój upór w szczerej wierze że "poradze se".
                              > Niby można by rzec, że "se poradziłam" ale- jakie były tego koszty! Siedem lat
                              > radości ze zwycięstw i tyleż samo łez, pawi i sraczek sromotnych porażek. Mega
                              > straty finansowe, utrata szacunku i zaufania do siebie i sprawy osobiste pochrz
                              > anione dokumentnie + zdrowie i wygląd (WYGLĄD, Kobieto) w ruinie.
                              > Jeśli wyważasz drzwi, które można otworzyć, licz się z CHOLERNYM przeciągiem...
                              _________________________________________________.
                              Wiedzialem, ze Ciebie mozna lubic... - Zawsze Cie lubilem...!
                              Fajna jestes...! ;-)
                              A...
                              • jszko222 Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 25.05.11, 21:58
                                Nie wierzę, że tutaj piszą trzeźwi ludzie
                                • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 25.05.11, 22:02
                                  jszko222 napisała:
                                  > Nie wierzę, że tutaj piszą trzeźwi ludzie
                                  __________________________________.
                                  Normalne, kiedy ja chodzilem po tym padole nietrzezwy,
                                  wszedzie widzialem pijanych... - Dzisiaj jam "na zlosc"
                                  nie spotykam na swej drodze nietrzezwych, wiec przylazlem
                                  tu, do takich jak ty...!
                                  A...
                                  Ps. Pilas dzisiaj alkohol...!?
                                  • jszko222 Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 25.05.11, 22:05
                                    Przesłuchanie?

                                    P.S. Nie, to nie jest złośliwe pytanie
                                    • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 25.05.11, 22:11
                                      jszko222 napisała:
                                      > Przesłuchanie?
                                      > P.S. Nie, to nie jest złośliwe pytanie
                                      ________.
                                      Troska...!
                                      A...
                                      • jszko222 Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 25.05.11, 22:12
                                        Więc chyba znasz odpowiedź.
                                        • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 25.05.11, 22:18
                                          jszko222 napisała:
                                          > Więc chyba znasz odpowiedź.
                                          ________________________________.
                                          Ludze sie ze jeszcze, ze nie wypilas,
                                          ale nie dalbym za ciebie jeszcze grosza...! :-(
                                          A...
                                        • upsididit1 Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 25.05.11, 22:24
                                          jszko222 napisała:

                                          > Więc chyba znasz odpowiedź.

                                          Dobra Jszko, czy przeczytałaś co do Ciebie napisałam w drugim poważnym poście? Miło by mi było :), jakbyś mi odpisała, co taka perspektywa w Tobie budzi, jakie odczucia? Czy powątpiewanie "mnie to nie spotka"? Jakieś inne odczucia? Tak wyczerpująco, żebym nie czuła że tracę you can dance nadaremno ;)...

                                          Ja wiem że fajnie droczyć się z Augustem, sama to lubię, ale na to trzeba sobie zapracować zanurzeniem się po szyję w guanie :), o czym tu chętnie i często sobie gawędzimy
                                          • jszko222 Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 25.05.11, 22:31
                                            Przeczytałam, nie olewam postów, które są poważne.
                                            • upsididit1 Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 25.05.11, 22:41
                                              jszko222 napisała:

                                              > Przeczytałam, nie olewam postów, które są poważne.

                                              OK:), to czekam, aż odpiszesz...
                                              • jszko222 Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 25.05.11, 22:44
                                                upsididit1 napisała:

                                                > jszko222 napisała:
                                                >
                                                > > Przeczytałam, nie olewam postów, które są poważne.
                                                >
                                                > OK:), to czekam, aż odpiszesz...

                                                Chodzi, jak rozumiem, o ten post:
                                                Po mnie też nie było widać wtedy i teraz niewiele widać (to co widać, można zwalić na co innego).
                                                Ale były takie tygodnie, że TAK BYŁO WIDAĆ, że byłam więźniem domu, bo za nic bym nie wyszła. Zresztą- nawet bym nie miała siły wyjść. Ani wstać. Na tym etapie co widać- to rzygasz do gara przy wyrku i modlisz się aby się zdążyć doczołgać do sracza, żeby się nie zesr... w gacie. Przetrzymasz koszmar....... znowu zaczyna "nie być widać" i znowu nastaje ta "cudowna amnezja"... hej, już nic mi nie jest!
                                                Zrobisz jak uważasz, ja Ci tylko mówię- że dla "frajdy" powiedzenia: "poradziłam sobie sama"- nie było warto. To jest Pyrrusowe zwycięstwo, jak z podręcznika...
                                                • upsididit1 Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 25.05.11, 23:04
                                                  jszko222 napisała:

                                                  > upsididit1 napisała:
                                                  >
                                                  > > jszko222 napisała:
                                                  >
                                                  > Chodzi, jak rozumiem, o ten post:
                                                  > Po mnie też nie było widać wtedy i teraz niewiele widać .....

                                                  Tak, o ten. Napisz bez pośpiechu, ja rano przeczytam, dobrej nocy:)!


                                                  • jszko222 Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 25.05.11, 23:48
                                                    upsididit1 napisała:

                                                    > jszko222 napisała:
                                                    >
                                                    > > upsididit1 napisała:
                                                    > >
                                                    > > > jszko222 napisała:
                                                    > >
                                                    > > Chodzi, jak rozumiem, o ten post:
                                                    > > Po mnie też nie było widać wtedy i teraz niewiele widać .....
                                                    >
                                                    > Tak, o ten. Napisz bez pośpiechu, ja rano przeczytam, dobrej nocy:)!
                                                    >
                                                    Odpiszę na Twój post dopiero jutro, ponieważ dzisiaj już opadam z sił. Dam Ci odpowiedź na pewno, ale nie wiem, o której godzinie. Dobrej nocy.
                                                • wolnym_krokiem Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 26.05.11, 09:20
                                                  No i między bajki trzeba włożyć informację, że nałogu nie widać u osób tkwiących w czynnym nałogu. Kwestia kto nie chce tego widzieć. Sami pijący - wiadomo - iluzja!
                                                  Obserwatorzy z boku - najczęściej dzięki facjacie pijącego, zastraszonego człowieka, sami czują się lepiej!
                                                  Rodzina z powodu - współuzależnienia.
                                                  Przyjaciele - łudzą się, że nie jest jeszcze tak źle! Jednak gdy zaczną wskazywać aspekt "dziwnego" wyglądu, są odstawieni na znacząco plan dalszy. Szczególnie kobiety, ukrywają się przed takimi, pewnie dlatego, że facet nie musi mieć ładnej, niespuchniętej buzi. Przekrwione oczy dodają mu męskości ;-)
                                                  Koleżeństwo widuje onego lub oną zbyt rzadko, i na te spotkania idzie się przygotować, zero zaskoczenia !

                                                  Nałogu nie widać tylko u wolnych od alkoholu.
                                                  Świadczy o tym stopień zmian w ich wyglądzie.
                                                  Niektórych wręcz nie poznają przyjaciele, którzy wcześniej odstawieni teraz mają przywilej powrotu, wdzięczności i wspólnej z takiego obrotu sprawy, radości.
                                          • e4ska Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 25.05.11, 22:35
                                            fajnie droczyć się z Augustem, sama to lubię, ale na to trzeba sobie zapracować zanurzeniem się po szyję w guanie :)

                                            Poważnie? to August taki jest????? Wymagająca bestia aż strach...

                                            • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 25.05.11, 22:41
                                              e4ska napisała:

                                              > fajnie droczyć się z Augustem, sama to lubię, ale na to trzeba sobie zapraco
                                              > wać zanurzeniem się po szyję w guanie :)

                                              - - - - - - - - - - - - -
                                              > Poważnie? to August taki jest????? Wymagająca bestia aż strach...
                                              _________________________________________________________________.
                                              Na pewno miala na mysli zanurzenie sie szyje w krzakach dzungli w Guyanie...!! ;-)
                                              Dobranoc: A...
                                              • upsididit1 Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 25.05.11, 22:58
                                                aaugustw napisał:

                                                > e4ska napisała:
                                                >
                                                > > fajnie droczyć się z Augustem, sama to lubię, ale na to trzeba sobie z
                                                > apraco
                                                > > wać zanurzeniem się po szyję w guanie :)

                                                > - - - - - - - - - - - - -
                                                > > Poważnie? to August taki jest????? Wymagająca bestia aż strach...
                                                > _________________________________________________________________.
                                                > Na pewno miala na mysli zanurzenie sie szyje w krzakach dzungli w Guyanie...!!
                                                > ;-)
                                                > Dobranoc: A...
                                                :)))))))) brawa za dowcip, dobrej nocki:)!
                                            • upsididit1 Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 25.05.11, 22:49
                                              e4ska napisała:

                                              > fajnie droczyć się z Augustem, sama to lubię, ale na to trzeba sobie zapraco
                                              > wać zanurzeniem się po szyję w guanie :)

                                              >
                                              > Poważnie? to August taki jest????? Wymagająca bestia aż strach...

                                              Baaa............ w życiu nie miałam bardziej wymagającego (różnych rzeczy;) rozmówcy, gdybym nie była do tego survivalowo przygotowana, już byłoby po mnie :)).
                                              A tak poważniej- nie wkręcaj mnie Eska proszę, bo stracę z trudem wykrzesaną spiżową powagę i całą mowę do J. położę ;)...
                                              • e4ska Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 25.05.11, 23:14
                                                Racja, trzeba z powagą ;-), bo jesteśmy w krzakach.

                                                Ale powiem, przyznam się niepedagogicznie - chociaż występuję w roli starszej siostry, która "już nie cierpi", czyli nie pije, że do nałogu można podejść bez namaszczonej powagi, bez straszenia...

                                                I nigdy nic nie wiadomo, co naprawdę wyszło nam na dobre.

                                                Gdybyś poszła na terapię, Upsi, skąd wiesz, że nie zapiłabyś się na śmierć? Wielu tak kończy. Ile tych terapii zaliczyłabyś? Czy znalazłabyś się w paru procentach "zaleczonych"? A może ta ciągła walka, która rozumiesz jako "samodzielną" - uratowała ci życie. A ci, którzy żadnej terapii dokończyć nie mogą, bo piją - nawet w szpitalu piją i wylatują, i znów...???

                                                Wypicie kieliszka... Cóż, nie każdy jest tak uzależniony, że kieliszek doprowadzi go natychmiast do butelki, drugiej, trzeciej... Może nawet, jak wiem po sobie, łagodne wychodzenie z picia drogą "coraz mniej i mniej", nie zaś natychmiastowe zakończenie, jest skuteczniejsze?

                                                Naszą rolą jest udzielenie informacji. Ja ani nie chcę powstrzymywać kogo przed terapią, ani namawiać do niej. Niektórzy faktycznie muszą się stoczyć, inni natomiast potrafią podjąć decyzję bez jakiegoś nacisku, presji czy to ludzi, czy okoliczności.

                                                Na pewno konieczna jest dobra dieta. Organizm może domagać się alkoholu z powodu złego odżywiania. U mnie ta zmiana diety następowała powoli, ale wszelkie głody czy chciejstwa ustąpiły całkowicie po diametralnej przestawce na inny tryb odżywiania.

                                                • pierzchnia Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 25.05.11, 23:23
                                                  Starsza siostra jeszcze nie śpi ?
                                                  • e4ska Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 26.05.11, 01:11
                                                    Pierzchniaczku chiromancie... Melduję posłusznie, że za chwilę spocznę w zasłużonych oparach absurdu snów wszelakich.

                                                    Miłego dzień dobry nam wszystkim, którzy się obudzimy i pochwalimy, co tam której pliszce wypadnie.
                                                    ;-)))
                                                  • pierzchnia Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 26.05.11, 11:59
                                                    Tak się zastanawiam, Eska - w jaki sposób mogę Ci jeszcze dokuczyć...
                                                    To może chociaż trochę ponarzekam,,,
                                                • upsididit1 Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 25.05.11, 23:32
                                                  e4ska napisała:
                                                  > Gdybyś poszła na terapię, Upsi, skąd wiesz, że nie zapiłabyś się na śmierć? Wie
                                                  > lu tak kończy. Ile tych terapii zaliczyłabyś? Czy znalazłabyś się w paru procen
                                                  > tach "zaleczonych"? A może ta ciągła walka, która rozumiesz jako "samodzielną"
                                                  > - uratowała ci życie. A ci, którzy żadnej terapii dokończyć nie mogą, bo piją -
                                                  > nawet w szpitalu piją i wylatują, i znów...???
                                                  >
                                                  Tu masz rację, tego nie wiem. Wiem że mocno poturbowała mnie droga, na którą się wpakowałam, nie wiem jednak na co bym się mogła "nadziać" na terapeutycznej. Wiem też, że niejeden by tej mojej nie przeżył, zwyczajnie. Jestem zwierzakiem, który wlazł na jedną z większych gór w kraju i zlazł ze złamaną nogą (jeszcze za młodu, jako abstynencik), i owszem, zobaczył piękny horyzont na którym mu zależało. Ale z całą odpowiedzialnością moich metod poszerzania horyzontów ;) nikomu nie polecam...
                                                  dobrej nocki :)
                                                  • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 26.05.11, 11:46
                                                    upsididit1 napisała:

                                                    > e4ska napisała:
                                                    > > Gdybyś poszła na terapię, Upsi, skąd wiesz, że nie zapiłabyś się na śmierć?...
                                                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                                    > Tu masz rację, tego nie wiem....
                                                    ________________________________________________________________.
                                                    Tego nikt nie wie, co z nim bedzie i gdzie bedzie...!
                                                    Czy ty zawsze (oprocz mnie) wszystkim przytakujesz...!? :-(
                                                    A... ;-)
                                                    Ps. Terapie sa po to, aby dac narzedzia pijakom do rozpoczecia swego rozwoju...!
                                                    Abstynencja to (powtarzam) dopiero poczatek wszystkiego...!
                                                • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 26.05.11, 11:42
                                                  e4ska napisała:
                                                  > Na pewno konieczna jest dobra dieta. Organizm może domagać się alkoholu z powod
                                                  > u złego odżywiania. U mnie ta zmiana diety następowała powoli, ale wszelkie gł
                                                  > ody czy chciejstwa ustąpiły całkowicie po diametralnej przestawce na inny tryb
                                                  > odżywiania.
                                                  ___________________________________________________________.
                                                  Eska, co Ty mi tu nawijasz... - Jedzenie, jak w domu ani kropli gorzaly...?
                                                  Ktory alkoholik mysli o jedzeniu...? - Pic sie chce...!
                                                  A... ;-)
                                        • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 25.05.11, 22:25
                                          jszko222 napisała:
                                          > Więc chyba znasz odpowiedź.
                                          __________________________________________________.
                                          Masz na tyle jeszcze odwagi, aby to samej wypowiedziec...!?
                                          A...
                                          • jszko222 Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 25.05.11, 22:30
                                            Nie wiem, czy jeden kieliszek to wypicie czegokolwiek
                                            • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd- na poważnie 25.05.11, 22:36
                                              jszko222 napisała:
                                              > Nie wiem, czy jeden kieliszek to wypicie czegokolwiek
                                              _____________________________________________.
                                              Wypiciem jednego kieliszka uruchamia sie lokomotywe, ktora zabija... (nie te wagoniki)
                                              Wypiciem jednego kieliszka nie dotrzymalas swojego slow o tygodniowym niepiciu...!
                                              Wreszcie wypiciem jednego kieliszka zlamalas tzw. "Reguly Duchowe" (moralne), za ktora
                                              nieszczesna drogo jeszcze zaplacisz, podobnie jak ci wszyscy inni chorzy...
                                              Na chwile obecna wywolujesz we mnie najgorsze uczucie, jakie moge zywic dla kogos, kto jest mi bratem i siostra w chorobie: Litosc...!
                                              A...
    • wolnym_krokiem Re: Leczenie, lęk i wstyd 26.05.11, 08:39
      ale... Boję się, żeby w to dalej nie wpadała, zwłaszcza że pije codziennie. Do tego dochodzą inne problemy, w dośc krótkim czasie. Jutro ponownie ide do tej samej poradni, może ją po prostu źle oceniłam, z góry. Sama już nie wiem. Zobacze jutro. Ale mam dziwne lęki, i sie wstydze trochę :/. Na znajomych nie mam co liczyć, bo dla nich to choroba na własne życzenie :/.

      W zasadzie tytuł twojego wątku wyjaśnia wiele - Leczenie, lęk i wstyd.
      Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, każdy alkoholik boi się leczenia, kobiety dodatkowo się wstydzą, choć przecież, nie leczenia, czy zaprzestania picia należało by się bać, ale dalszego pogrążania w nałogu. Piszesz, że pijesz codziennie i masz sporo dodatkowych problemów, które pewnie są konsekwencją twojego picia. Boisz się, że wpadniesz w to dalej!
      Jak sobie wyobrażasz to dalej? Czemu teraz nie jesteś na tyle daleko, żeby się zatrzymać?

      Byłaś w tej wywyższającej się poradni?
      Zdaje się miałaś być tam wczoraj.
      Źle oceniłaś? Czy znalazłaś potwierdzenie swoich wcześniejszych odczuć?
      Wiele ci tu napisano, mądrych rad i wskazówek.
      Skąd twoja nie wiara w długoletnią trzeźwość piszących osób?

      • e4ska Re: Leczenie, lęk i wstyd 26.05.11, 09:07
        Leczenie, lęk i wstyd.
        > Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, każdy alkoholik boi się leczenia, kobiety dodatkowo się wstydzą, choć przecież, nie leczenia, czy zaprzestania picia należało
        > by się bać, ale dalszego pogrążania w nałogu.


        Bzdura. Skąd to się ubrdało, że ludzie boją się "leczenia alkoholizmu"? Szczególnie kobitki niektóre uwielbiają takie leczenie, kijem ich od terapeuty nie odpędzisz.

        To takie głupie gadanie jest, stworzone na potrzeby personelu wiadomych placówek. Personel chciałby, żeby się go bać. Doprawdy - czego?

        Ponieważ dopiero co pisałaś, wolnykroku, że ja się bardzo boję (bałam) terapii, może wyjaśnisz, czego się bać? Co tam wymyślono na temat strachu przed "leczeniem" i czy ktoś, kto nie wie, że ma się bać, nie wytrzeźwieje?
        :-)))

        Slogan "strach i wstyd" jest chwytliwy, co więcej, bardzo popularyzowany przez bywalców ośrodków, którzy mają na koncie po parę "skutecznych" terapii. Podobno każdy z nich okropnie się bał i wstydził... ale potem było już cudownie i z górki.

        Byłaś w tej wywyższającej się poradni?
        > Zdaje się miałaś być tam wczoraj.
        > Źle oceniłaś?

        Lubisz kontrolować i bardzo nie znosisz, gdy ktoś nie robi tego, co ty uważasz za oczywiste. Jakbyś mogła, zaciągnęłabyś osobę, którą uznasz za alkoholika, powrozami na odwyk, najlepiej półroczny. A terapeutom dałabyś po sto tysięcy, bo bidne nieuki nie mają wykształcenia na wykonywanie użytecznego zawodu i wszystko, co potrafią, to ssać z państwowego cycusia. Nie słyszałam, żeby terapeucie spadł włos z głowy, kiedy mu się zapija kolejny, świetnie leczony, pacjent.

        Skąd twoja nie wiara w długoletnią trzeźwość piszących osób?
        Pytanie to jest bardzo podstępne. Oczywiście, chodzi o to, że osoby tutaj piszące na pewno nie są trzeźwe - oprócz ciebie. Może napisz, jak ty wspaniale wytrzeźwiałaś, pozbyłaś się syndromu DDA, DDD, DDG, DDF i jak rozpoznajesz swoje nawroty.
        :-)))
        • wolnym_krokiem Re: Leczenie, lęk i wstyd 26.05.11, 09:42
          Bzdura. Skąd to się ubrdało, że ludzie boją się "leczenia alkoholizmu"?

          Skąd ci się ubzdurało, że tak nie jest?
          Tytuł tego wątku tylko rzecz potwierdza, jak chciałbyś to przeczytać inaczej!

          Slogan "strach i wstyd" jest chwytliwy, co więcej, bardzo popularyzowany przez
          > bywalców ośrodków, którzy mają na koncie po parę "skutecznych" terapii. Podobn
          > o każdy z nich okropnie się bał i wstydził... ale potem było już cudownie i z g
          > órki.


          czemu podważasz prawdziwość ich odczuć?
          Ja wiem, a ty wiesz?

          Lubisz kontrolować i bardzo nie znosisz, gdy ktoś nie robi tego, co ty uważasz
          > za oczywiste. Jakbyś mogła, zaciągnęłabyś osobę, którą uznasz za alkoholika, po
          > wrozami na odwyk, najlepiej półroczny. A terapeutom dałabyś po sto tysięcy, bo
          > bidne nieuki nie mają wykształcenia na wykonywanie użytecznego zawodu i wszystk
          > o, co potrafią, to ssać z państwowego cycusia. Nie słyszałam, żeby terapeucie s
          > padł włos z głowy, kiedy mu się zapija kolejny, świetnie leczony, pacjent.
          >
          > Skąd twoja nie wiara w długoletnią trzeźwość piszących osób?
          > Pytanie to jest bardzo podstępne. Oczywiście, chodzi o to, że osoby tutaj piszą
          > ce na pewno nie są trzeźwe - oprócz ciebie. Może napisz, jak ty wspaniale wytrz
          > eźwiałaś, pozbyłaś się syndromu DDA, DDD, DDG, DDF i jak rozpoznajesz swoje naw
          > roty.
          > :-)))


          Nocą jesteś bardziej refleksyjna.
          W dzień dostajesz zwykłego "fisia" ;-)
          Ale co mi tam, w końcu to twój fiś, nie mój ;-)
          Nigdy nie byłem osobą uzależnioną. Moi rodzice też!
          Uważam to za wielkie szczęście, zwłaszcza gdy czytam ciebie.
          To co najbardziej "drażni" u osób uzależnionych to ta "huśtawka" nie tylko nastroju, ale i myślenia, zachowywania się, skakania po skrajnościach. U osób leczących się ten aspekt eliminuje się znacząco. Panują nad tym.

          Wiele w tym twoim pisaniu zwykłej nieprawdy.
          Raz piszesz, że realnie nie znasz żadnego alkoholika, wczoraj oświadczasz, że znasz ich bardzo wielu w dodatku takich którzy z nałogiem poradzili sobie lepiej od ciebie, bo nie byli w nim tak jak ty osadzeni i też bez terapii.
          Raz piszesz, że w nałóg weszłaś w wieku starszym, a wcześniej znacznie pisałaś o swoich skokach na skarbonkę syna. Trudno mi siebie wyobrazić, aby pełnoletni facet, trzymał skarbonkę świnkę przy nocnej lampce.

          Ja nie mam nic do twoich wyborów i życia.
          Wręcz przeciwnie cieszę się, że takich a nie innych dokonałaś!
          Jednak w/g mnie z nałogiem nie poradziłaś sobie sama.
          No, a o efektach tego poradzenia już pisałem.
          Mizerne!
          Czego nie mogę stwierdzić o pierzchni!
          • e4ska Re: Leczenie, lęk i wstyd 26.05.11, 10:37
            Fisia to masz ty - na moim punkcie - i to od dawna, czyż nie?
            I nie za bardzo sprawdzasz się w roli detektywa.
            Wiele w tym twoim pisaniu zwykłej nieprawdy.
            Raz piszesz, że realnie nie znasz żadnego alkoholika, wczoraj oświadczasz, że znasz ich bardzo wielu w dodatku takich którzy z nałogiem poradzili sobie lepiej od ciebie, bo nie byli w nim tak jak ty osadzeni i też bez terapii.

            Nie zmyślaj. Nikt na świecie nie poradził sobie z nałogiem lepiej niż ja :-)

            Twoje chciejstwo, żeby ta Eska poszła wreszcie na terapię i uznała byle głupka w rodzaju forsakiewiczów za swego guru, zmusza cię do ryzykownych stwierdzeń i nadinterpretacji. Oczywiście, zakładam, że osoby, które nie zaszły w nałogu tak daleko jak ja, mogą mieć łatwiej, ponieważ za najtrudniejsze uważam wyjście z ciągu. Jednak nie znaczy to, że sobie poradziły lepiej ode mnie, gdyż trudno takie rzeczy porównywać. Ja jestem bardzo zadowolona ze swego postępowania, mam wielką satysfakcję, że tak mi się układ i że nie muszę przebywać w towarzystwie leczonych i zaleczonych pijaków.

            Oczywiscie, nie utrzymuję bezpośrednich czy bliskich kontaktów z żadnym z terapeutyzowanych czy aujących pijakiem, choć znam z nich wielu, ponieważ często proszą mnie o datki, o koszulę czystą, portki stare czy kawałek mydła, skarżą się też na swój psi los albo opowiadają, jak to na detoksie czy odwyku było. Nie jesteśmy na "ty". Znam natomiast osobiście i dość blisko osoby, które całkiem dobrze funkcjonują z esperalem w tym tam. Pracują, dobrze zarabiają, mają udane życie uczuciowe i rodzinne.

            Raz piszesz, że w nałóg weszłaś w wieku starszym, a wcześniej znacznie pisałaś o swoich skokach na skarbonkę syna. Trudno mi siebie wyobrazić, aby pełnoletni facet, trzymał skarbonkę świnkę przy nocnej lampce.

            Nie o skokach, tylko o skoku, i nie na skarbonkę, łaskawco. To właśnie moi wielbiciele forumowi bardzo tę skarbonkę rozważali, podczas gdy - jak im odpowiedziałam - moje dziecko nigdy nie miało skarbonki. To obrzydliwy gadżet, wyjąwszy skarbonki-żarty, z napisem "zbieram na piwo" albo "datki na psychiatrę", " na cud facetów", które umieszczasz na biurku. Coś mi tu zmyślasz, niebogo... gdzie to aby ten wpis o skarbonce? W twojej główce się narodził i niech tam sobie siedzi - na zdrowie. Tylko żebyś nie brzęczał drobniakami, jak ci przyjdzie ruszyć mózgiem, który to organ posiadasz - zakładam łaskawie.

            Nocą jesteś bardziej refleksyjna.
            > W dzień dostajesz zwykłego "fisia" ;-)
            > Ale co mi tam, w końcu to twój fiś, nie mój ;-)

            Tak, zajmij się swoim fisiem i swoją refleksyjnością, ale przede wszystkim - nie zmyślaj. Jaka jest ta Eska, proszę bardzo. I uważasz, że ja uwierzę, że tak jest, bo ty chciałbyś, żeby tak było? Przejmę się i zacznę pracować nad swoim "fisiem"... A kiedy mnie dobrze jest... i nie zamienię swego fisia na żadne pierdoołki z terapii. Siana nie spożywam, bom nie osiołek.

            Nigdy nie byłem osobą uzależnioną. Moi rodzice też!
            Cóż, to w takim razie masz problem, bo jak wyjaśnisz przyczyny swojego uganiania się za Eską? Czyżbyś pobierał pensyjkę z cycusia? O tak, ma się ku zmianom i można stracić cieplutką posadkę - wierzących coraz mniej, ateizm się pleni jak guańskie krzaki;-)

            To co najbardziej "drażni" u osób uzależnionych to ta "huśtawka" nie tylko nast
            > roju, ale i myślenia, zachowywania się, skakania po skrajnościach. U osób leczą
            > cych się ten aspekt eliminuje się znacząco. Panują nad tym.

            No, ciebie niech to drażni, ale ci, których znam i których z wzajemnością lubię, jakoś wytrzymują i jeszcze się naprzykrzają, żeby sobie z Eską pobyć, a choćby pogadać. Zaś panowanie "leczonych" nad sobą i swoimi emocjami - wystarczy poczytać kilka zwyczajnych codziennych wpisów na forach alkoholowych, żeby ci uwierzyć ;-)

            W każdym razie - niech mnie bozia broni przed taką stabilizacją! Najgorszemu wrogowi życzyć nie wypada, bo byłoby to paskudną wredotą.

            To może chociaż tę skarbonkę wytrop chociaż i podaj namiary, albowiem drobne przydają mi się na basen. Udowodnisz w ten sposób, że Eska kłamie i jednak podbierała drobne ze skarbonki syna. Co ci zależy? - być prawdomównym to wielka zaleta. A tak mogę sobie napisać, że kłamiesz. W dodatku - notorycznie.
            • wolnym_krokiem Re: Leczenie, lęk i wstyd 26.05.11, 11:08
              Fisia to masz ty - na moim punkcie - i to od dawna, czyż nie?

              Te twoje pisanie wpędza mnie w coraz większe szoki.
              Zastanawiam się kogo konkretnie chcesz widzieć pod moim nickiem?
              Kogo w moich postach doszukujesz się tak obsesyjnie?
              Biorę kilka możliwych nicków pod uwagę, choć najbardziej zaciekawił mnie wątek niepełnosprawnej zdziwaczałej kobiety z Łodzi ! bo zdaje się tutaj taka nie pisała.

              Nie zmyślaj. Nikt na świecie nie poradził sobie z nałogiem lepiej niż ja :-)

              Jednak, ja tak odczytałem twoje wczorajsze słowa!

              Ja osobiście "rzucałam" picie dziesiątki razy i potem... hm, jak wytrwałam tydzień, to już było siódme niebo. Dopiero kiedy śmierć zajrzała mi w oczy, a ja sama nie mogłam zapanować nad popędem do gorzały: pić i spać! - dopiero wtedy moje postanowienia nabrały realnych kształtów. Jednak znam sporo osób, które nie miały aż takich trudności.

              Twoje chciejstwo, żeby ta Eska poszła wreszcie na terapię i uznała

              Gdzie wyczytujesz to moje chciejstwo?

              Coś mi tu zmyślasz, niebogo... gdzie to aby ten wpis o skarbonce? W twojej główce się narodził

              poszukam, bo z pewnością taki czytałem, rzeczywiście wielokrotnie powielany, przez inne piszące tu osoby.
              Jeżeli ja coś zmyślam, choć przecież opieram to TYLKO na czytaniu min. twojego tu pisarstwa, to jak nazwiesz swoje o mnie pisanie? oparte jedynie na swoich wyobrażeniach?

              Kto za kim gania?
              to też zakłamujesz, notorycznie ;-)
              • 2-lena Re: Leczenie, lęk i wstyd 26.05.11, 12:22
                Nicku o nazwie "wolnym_krokiem", który piszesz o sobie: „jestem mężczyzną, zainteresowanym (z powodów zawodowych), osobami uzależnionymi, któremu ktoś wskazał to miejsce jako jedyne, gdzie nie moderuje się "rozmów", dlaczegóż piszesz w tym poście: poście:forum.gazeta.pl/forum/w,176,125472546,125531053,Re_Leczenie_lek_i_wstyd.html
                w tym miejscu:
                „Ad2. Sporo przeczytałam twoich postów.” ?? ;-))
                Jak kobieta???
                \
                Różne pomyłki i literówki się ludziom zdarzają, ale takie związane z tożsamością płciową nader rzadko ;-))

                • e4ska Re: Leczenie, lęk i wstyd 26.05.11, 12:59
                  Lena... Że wolnykrok ma problem - to jasne. Że jest ofiarą starych forumowych zaszłości - też widać. Że chciałby, aby dociekać, kim jest - też widać. Ale kogo tak naprawdę obchodzi wolnokrok? ciekawe sa tylko jego poglądy i kompletny brak logiki, niedostatki inteligencji. Jeszcze jeden przykład, Leno, że zwolennicy terapii za wszelką cenę, potrzeba czy nie potrzeba - tu umysłowe lichoraty (nie mylić z "literaty", bo do tego trza mieć talent).

                  Drażnią wolnokroka osoby wyraziste, niekonwencjonalne, zdecydowane. Zna świat z lichej terapeutycznej literatury i chce, aby tak naprawdę było. Żeby wszyscy cierpieli, upadlali się, miauczeli jak głodne kocury i żywili się resztkami z terapeutycznego stołu. Z jakiegoś powodu potrzebuje dla swego szczęścia wizji smutnej schorowanej Eski, udręczonej i zagubionej... Zdrowy człowiek tego typu potrzeb nie ma.

                  Ktoś zadowolony, pełen entuzjazmu, uradowany samym faktem istnienia - taki ktoś nie potrzebuje wyszukiwać cudzych cierpień, delektować się nimi, wymyślać je sobie...

                  Czytałam na jednym forum liczne wypowiedzi gościa, trzeźwiejącego alkoholika, który bez najmniejszej żenady wyznaje, że chadza na cmentarz, żeby tam oglądać nagrobki padłych przedwcześnie pijaków.

                  Ja też chodzę na groby bliskich, na groby moich przyjaciół, kolegów i koleżanek. I kiedy staję nad miejscem, gdzie ich złożono i nad nimi płakano, wspominam dawne dobre czasy, nasze wspólne zabawy, nasze śmiechy, nasze żarty... tęsknię za nimi i wskrzeszam mocą wyobraźni, żeby jeszcze raz się nimi nacieszyć. Ale żebym się miała nadymać, bo oni nie żyją, a ja jeszcze nie umarłam... to kalectwo byłoby straszne i chora moja dusza (której my, ateiści, nie posiadamy).

                  Pozdrawiam, Leno, i biorę się do pracy oraz wypoczynku mądrego, a pisanie na forum jest dla mnie w akuratnej chwili prawdziwą rozrywką i czymś więcej też.
                  :-)
                • upsididit1 Re: Leczenie, lęk i wstyd 26.05.11, 13:11
                  2-lena napisała:

                  > Nicku o nazwie "wolnym_krokiem", który piszesz o sobie: „jestem mężczyzną, zainteresowanym (z powodów zawodowych), osobami uzależnionymi, któremu ktoś wskazał to miejsce jako jedyne, gdzie nie moderuje się "rozmów", dlaczegóż piszesz w tym poście: poście:forum.gazeta.pl/forum/w,176,125472546,125531053,Re_Leczenie_lek_i_wstyd.html
                  > w tym miejscu:
                  > „Ad2. Sporo przeczytałam twoich postów.” ?? ;-))
                  > Jak kobieta???
                  > \
                  > Różne pomyłki i literówki się ludziom zdarzają, ale takie związane z tożsamości
                  > ą płciową nader rzadko ;-))
                  >

                  Lenka, też zauważyłam tą sprawkę :) oraz unik od odpowiedzi na pytanie czy jest księdzem :).
                  Chciałam jeszcze poczekać, bo sprawa robi się intrygująca, ale skoro ją poruszyłaś ;)....
                  • wolnym_krokiem Re: Leczenie, lęk i wstyd 26.05.11, 13:24

                    Upsi, o tym własnie pisałem na początku, już cię mają!
                    Podejrzliwość, matactwa, chore domysły, nic nie wnoszące posty, absurdy ubierane w intelektualne pseudo- filozofie, przeciekanie życia między forami ;-)
                    Myślałem, że stać cię na więcej!

                    To jest właśnie nałóg i jego otoczka!
                    • upsididit1 Re: E TAM:)! 26.05.11, 13:34
                      wolnym_krokiem napisał:

                      >
                      > Upsi, o tym własnie pisałem na początku, już cię mają!
                      > Podejrzliwość, matactwa, chore domysły, nic nie wnoszące posty, absurdy ubieran
                      > e w intelektualne pseudo- filozofie, przeciekanie życia między forami ;-)
                      > Myślałem, że stać cię na więcej!
                      >
                      > To jest właśnie nałóg i jego otoczka!

                      E tam :)! Za dużo w Tobie jawnej niechęci do Eski jak na neutralnego obserwatora, a ten atak na Lenę.... to już całkiem "od czapy". Ja Cię o nic nie podejrzewam, tylko ciekawi mnie, kto i po co bawi się tu w jakieś podchody. Taka telenowelka sensacyjna na zabicie nudy.
                      Ale- za wszelkie matactwa przepraszam, w rzeczy samej- z nimi to PRZESADZIŁAM ;)))))
                      • wolnym_krokiem Re: E TAM:)! 26.05.11, 13:50
                        Taka telenowelka sensacyjna na zabicie nudy.

                        Tak też czytam wasze posty :-)
                        • aaugustw Re: E TAM:)! 26.05.11, 13:52
                          wolnym_krokiem napisał:
                          > Tak też czytam wasze posty :-)
                          _________________________.
                          MY... - WY...
                          Musisz byc bardzo osamotniona w zyciu prywatnym - bidulko...!?
                          Czy nie lepiej zmienic swoje wady charakteru...?
                          A...
                    • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd 26.05.11, 13:38
                      wolnym_krokiem napisał:
                      > Myślałem, że stać cię na więcej!
                      > To jest właśnie nałóg i jego otoczka!
                      ____________________________.
                      Glupis dzieciaku...! - A teraz do mamusui,
                      pieluszki zmienic...!
                      A...
                      • upsididit1 Re: Leczenie, lęk i wstyd 26.05.11, 13:43
                        aaugustw napisał:

                        > wolnym_krokiem napisał:
                        > > Myślałem, że stać cię na więcej!
                        > > To jest właśnie nałóg i jego otoczka!
                        > ____________________________.
                        > Glupis dzieciaku...! - A teraz do mamusui,
                        > pieluszki zmienic...!
                        > A...
                        AAAAaaaaaaauguście, kopara mi opadła :)), TY MNIE bronisz?
                        Chyba to trzeba oblać ;))...
                        • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd 26.05.11, 13:47
                          upsididit1 napisała:
                          > Chyba to trzeba oblać ;))...
                          _____________________.
                          Postawisz...!? ;-)
                          A...
                          Ps. Ciebie nie trzeba bronic...!
                          • upsididit1 Re: Leczenie, lęk i wstyd 26.05.11, 14:02
                            aaugustw napisał:

                            > upsididit1 napisała:
                            > > Chyba to trzeba oblać ;))...
                            > _____________________.
                            > Postawisz...!? ;-)
                            > A...
                            > Ps. Ciebie nie trzeba bronic...!

                            Nie ma sprawy, górska natura gazowana albo co tam sobie Hrabia życzy ;)
                            p.s. przestań, bo omdleję, upał się zaczyna ;)
                • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd 26.05.11, 13:35
                  2-lena napisała (do wolnej...?):
                  > Różne pomyłki i literówki się ludziom zdarzają, ale takie związane z tożsamości
                  > ą płciową nader rzadko ;-))
                  ______________________.
                  Jemu obcieli watek...! ;-)
                  A...
              • e4ska Re: Leczenie, lęk i wstyd 26.05.11, 12:36
                poszukam, bo z pewnością taki czytałem,
                Szukajcie a znajdziecie. Cóż, obawiam się, że to nazbyt optymistyczne powiedzonko... Ale wnioseczek dałaś (-eś) piękny: oto muszę coś oszukiwać, bo niby twierdzę, że piłam ostro pół roku i że nałóg późny, a tu przecie dziecku ze skarbonki podbierałam, więc ani chybi musiałam chlać ze dwadzieścia lat!


                Te twoje pisanie wpędza mnie w coraz większe szoki.
                > Zastanawiam się kogo konkretnie chcesz widzieć pod moim nickiem?
                > Kogo w moich postach doszukujesz się tak obsesyjnie?

                To nie te. Lepiej brzmi.
                Otóż nie doszukuję się obsesyjnie, ale masz po prostu sobowtóra - niedojrzałe byle co, zmanierowane i puste, chorobliwie zazdrosne... bliżej nie napiszę i fajnie, że nie jesteś tożsama(tożsam) z tym sobowtórem. Bo to bardzo nieszczęśliwa istota :-( Nie trzeba zbytnio się wysilać, żeby pewne rzeczy zauważyć. Komu by się zresztą chciało za mną ganiać, jak nie jakiejś chromej duszyczce?

                Twoje wysiłki są czytelne. Niestety, nie jestem podatna na sugestie... tego rodzaju. Możesz sobie pisać, żem brzydka, biedna i pijana... co mnie zwyczajnie ucieszy. Bo lubię, kiedy o mnie pisują głupoty.

                najbardziej zaciekawił mnie wątek
                > niepełnosprawnej zdziwaczałej kobiety z Łodzi !
                [/i]
                O, dlaczego? nie chcesz być niepełnosprawną zdziwaczałą kobietą z Łodzi? No to niech się stanie Nowy Jork! Albo Guana! Wybierz co ci najbardziej pasuje! :-)

                Kto za kim gania?
                > to też zakłamujesz, notorycznie ;-)

                To przeczytaj sobie swoje pierwsze wpisy. Jasne, że ganiasz za mną. I nie tylko ty - aniś ty pierwsza (-y), ani ostatnia (-y).

                A na dokładkę powiem, że mój alkoholizm nie determinuje moich działań ani postępowania. Wbrew naukom terapeutycznym chadzam tam, gdzie piją, nie analizuję głodów ani nawrotów, nie liczę stażu, olewam terapie i terapeutów, w ogóle w niczym mi nie przeszkadza... Jest nieistotny dla mnie. Jedyne, co uważam za swój obowiązek, to informować, że na terapiach się kłamie: SAM SOBIE NIE PORADZISZ. I ta moja rola informatora jest tak nieznośna dla wielu, że najchętniej utopiliby mnie w łyżce wódy.

                Ale to ich niektórych problem. I - co oczywiste - twój.
                • pierzchnia Re: Leczenie, lęk i wstyd 26.05.11, 12:59
                  Przez Was uciekł z forum, a miał mi odpowiedzieć na bardzo ważne pytanie.
                  Ku...!
                  • wolnym_krokiem Re: Leczenie, lęk i wstyd 26.05.11, 13:12
                    Ej ej, raczej wyszedł sobie wolnym krokiem, ale wrócił.
                    Moja Mama przełożyła spotkanie, mam nadzieję, że piecze ciasto, a nie siedzi na jakimś forum ;-)
                    Babki w międzyczasie miały się czym zająć, lubię gdy się mną zajmują. Nic, że zupełnie "od czapy" jak pisze upsi!
                    Nie o słowa wszak chodzi, lecz o czyny

                    Można tu pójść w typową dla tego zabawę, i napisać, że pod słowem skarbonka skrywa się miejsce czyjś sprzeniewierzanych na alkohol funduszy ;-)

                    Do reszty się nie odniosę, choć ubawiłem się nieźle!
                    Ważne Lena z dwójką minus, że wspierasz swoją długoletnią znajomą.
                    To naprawdę miłe. Zawsze pojawiasz się kiedy trzeba ;-)
                    Jednak rozmowa z tobą, to ostatnia rzecz jakiej by sobie tutaj życzył.
                    Przede wszystkim nie możliwa!
                    • e4ska Re: Leczenie, lęk i wstyd 26.05.11, 13:47
                      You stupid women! - jako mawiał pewien bohater serialu... otóż jesteś łgarzem, kłamcą i manipulatorem. Ten post sprzed kilku lat:

                      "Przypomniałaś mi niechcący pewien rys obyczajowy w mojej rodzinie: my nigdy nie
                      mieliśmy skarbonek. Ja zanosiłam pieniądze na książeczkę SKO, brat też - w
                      wakacje trzymałam datki w szufladzie, w darowanym portfelu, kiedyś w pudełku po
                      butach... matka nam zarekwirowała całkiem sporą sumę, ech... :(

                      Mój syn też nie miał skarbonki, a pieniądze trzymał na książeczce... Fundusze u
                      nas były otwarte... kto chciał, to brał. Do czasu, jak mnie sie pieniądze
                      skończyły:)

                      Ja mówię: dziecko - ale w sensie, że to moje dziecko, a nie w sensie, że
                      niedorosły...
                      Ale dorosły czy niedorosły - fakt gromadzenia kasy na flaszkę
                      kosztem bliskich jest paskudny i cieszę się bardzo, bo dawno tego nie robię".

                      Oczywiście, jak przed chwilą napisałam, ganiające za mną pijaki i pijaczki forumowe bardzo chętnie zmyślały. Ty zaś zmyślasz bezczelnie, że oto piłam za czasów dzieciństwa mojego syna i kradłam mu pieniądze ze skarbonki. a to jest, moje drogie dziecko, kłamstwo, które z jakiegoś powodu musi służyć tobie i podobnym tobie kalekim osobowościom. Więc sobie wymyśliłaś "skarbonkę", bo pożądasz obrazu Eski głupiej, upodlonej, pijanicy, której gorzała przesłoniła obowiązki wobec wychowania jedynego syna. Nie, moje drogie dziecko: pić zaczęłam dopiero wtedy, gdy syn stał się pełnoletni.

                      Drogie dziecko... naucz się, że najbardziej wypracowanym kłamstwem nie uczernisz świata, choćby to był sposób na pokonanie własnych kompleksów. Mnie tam nie przeszkadza, że są ludzie ode mnie bogatsi, szczęśliwsi, sławniejsi, że moczą sobie stopy w ciepłych falach Pacyfiku, a tubylec ogania mu czoło od mew i żarłocznych biedronek. Tak ja nie żal mi, ze jesz ciasto mamusine, ponieważ ja nie jadam ciast, chyba że muszę - u mojej własnej mamy. Spożywaj z apetytem, na zdrowie.

                      Przy okazji może ci wytłumaczy, że to, co o nas "życzliwi" piszą na "niecenzurowanych" forach, nie jest faktem, ale cudzą opinią. I np. jeśli ja napiszę o tobie,z ę sikasz do łóżka, będzie nieważne. Żeby uznać to za fakt czy choćby nadać temu wysoki stopień prawdopodobieństwa, musisz napisać własnoręcznie, pod twoim zastrzeżonym IP: sikam do łóżka.

                      No i niech ci mamusia wytłumaczy, że jak się napisze o kimś kłamstwo, to należy tego kogoś przeprosić, a nie toczyć pianę i wsiekać się, że inni też matactwa zauważyli.

                      Im prędzej to zrozumiesz, tym dla ciebie lepiej. A od leczenia komplek-sików są specjaliści. Nie popisy na forum.
                      • wolnym_krokiem Re: Leczenie, lęk i wstyd 26.05.11, 14:09

                        Ale dorosły czy niedorosły - fakt gromadzenia kasy na flaszkę
                        kosztem bliskich jest paskudny i cieszę się bardzo, bo dawno tego nie robię".


                        Każdy skupia swoją uwagę, na tym co mu wygodne.
                        Ja skupiłem na tym zdaniu, zaznaczonym grubą kursywą.

                        Skoro dawno tego nie robię, znaczy, że kiedyś robiłam!

                        Za co mam cię przepraszać, za to co sama o sobie piszesz.

                        Zresztą nie o to zdarzenie, jedno czy drugie chodziło, choć na nim skupiałaś się istotnie, lecz o twoją niespójność. Tobie ciężko jest zrozumieć, że to forum mogą czytać ludzie z zewnątrz, kierowani innymi pobudkami, niż wymiennymi tutaj przez ciebie (wadami charteru), czy starzy bywalcy.

                        W każdym bądź razie, znowu udało ci się "zapalić" innych do swojej krucjaty.
                        I oto raczej tutaj chodzi, niż o to kim ja rzeczywiście jestem.
                        Smutne!
                        • upsididit1 Re: do Wolnego 26.05.11, 14:17
                          wolnym_krokiem napisał do E:

                          > W każdym bądź razie, znowu udało ci się "zapalić" innych do swojej krucjaty.
                          > I oto raczej tutaj chodzi, niż o to kim ja rzeczywiście jestem.
                          > Smutne!

                          "Oczywiście, mylisz się":))) /jak ja polubiłam to załamane sformułowanie Leny/, to nie Eska kogokolwiek zapaliła, bo ona tylko odpiera ataki, tylko Twoja postawa przecząca słowom, iż jesteś osobą neutralną i zajmującą się tematyką alkoholu czysto badawczo. Badacz nigdy by nie zwiał z takiego cyrku, belive me :)!
                          • wolnym_krokiem Re: do Wolnego 26.05.11, 14:25

                            Uspi poczytaj ty archiwalne wątki, to zobaczysz, że się tylko "pionki" w tym cyrku zmieniają.

                            Badacz tylko to udowodnił. Obrońców e4ski podobnych do ciebie archiwa pełne.
                            Poczytaj to dowiesz się jak skończysz.

                            Zwiał?
                            Czy ja wiem czy zwiał?
                            Zrobił swoje i poszedł.
                            • upsididit1 Re: do Wolnego 26.05.11, 14:39
                              wolnym_krokiem napisał:

                              >
                              > Uspi poczytaj ty archiwalne wątki, to zobaczysz, że się tylko "pionki" w tym cy
                              > rku zmieniają.
                              --------------------------------
                              Badacz nie nazywa obiektów swoich badań "pionkami", on je kocha:)...

                              > Badacz tylko to udowodnił. Obrońców e4ski podobnych do ciebie archiwa pełne.
                              > Poczytaj to dowiesz się jak skończysz.
                              --------------------------------
                              nie jestem obrońcą Eski i ona sama na pewno to wie:), nie lubię tylko kitów, które obrażają zdolności postrzegawcze nawet tak nikczemnie marnego rozmówcy jak ja


                              > Zwiał?
                              > Czy ja wiem czy zwiał?
                              > Zrobił swoje i poszedł.
                              -----------------------------------
                              a CO zrobił? jeśli wolno spytać? :)))
                              • wolnym_krokiem Re: do Wolnego 26.05.11, 14:54

                                Ja wiem po co tu byłem, lub jestem, pisałem o tym, ale widać nie zwróciłaś na to uwagi.
                                Bardziej interesują cię inne rzeczy, ot choćby jakaś "literówka", czy to, że ktoś być może jest księdzem skoro o księdzu napisał. Płyniesz w tej fali, ja w innej.
                                Zrobiłem więc, to co planowałem. Przeczytałem większość tego forum.
                                Sprawdziłem pewne reakcje, wyciągnąłem swoje wnioski.

                                Bardzo interesuje mnie postać pierzchni, który jak widzisz daleki od w fali płynięcia.
                                Dlatego będę tu jeszcze trochę czytał.
                                Nie spytam skąd się wzięły twoje wrażenia, co do mojej osoby, bo to można z tego wątku wyraźnie wyczytać. Wyjaśniam tylko, że to dotyczące "zwijania w panice" jest na wyrost.

                                Ustawiłem sobie w mailu "powiadamiaj" o nowych postach w tym wątku, dostałem 63 info <szok> wyobrażasz sobie? Kto odpisuje w takim tempie łapiąc kontakt z rozsądkiem?
                                Wszytko to posty emocjonalne.
                                Muszę to wyłączyć, bo jeszcze komputer mi zachoruje na alkoholizm ;-)
                                • upsididit1 Re: do Wolnego 26.05.11, 15:17
                                  bla bla bla...
                                  • wolnym_krokiem Re: do Wolnego 26.05.11, 15:32
                                    ibla bla bla...

                                    Po co pytasz, skoro nie potrafisz przyjąć odpowiedzi?
                                    • upsididit1 Re: do Wolnego 26.05.11, 15:42
                                      wolnym_krokiem napisał:

                                      > ibla bla bla...
                                      >
                                      > Po co pytasz, skoro nie potrafisz przyjąć odpowiedzi?

                                      Odpowiedź potrafię, ale "ryki konającego na puszczy" mało mnie rajcują, sorki...

                                      Przekroczony został dopuszczalny poziom lipy na centymetr kwadratowy mojej wytrzymałości na lipę. Proszę mi więc wybaczyć, alergiczką jestem :)...
                                      p.s. zdrowy to już dawno by sobie poszedł, wolnym czy innym krokiem ;)...
                        • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd 26.05.11, 14:20
                          wolnym_krokiem napisał:
                          > Smutne!
                          ___________________________________________.
                          Ja Ci wybaczam...! ;-)
                          Jezeli jestes alkoholiczka, chodz do naszego kregu...!
                          "Trzymajmy sie za rece - my, jednoskrzydlowi anioly
                          tylko wtedy mozemy sie wzbic do gory...!"
                          A...
                          Ps. Swirnieci sa wszyscy alkoholicy... - Tylko ci pijacy jeszcze nie...! ;-)
                          • wolnym_krokiem Re: Leczenie, lęk i wstyd 26.05.11, 14:29

                            Ja Ci wybaczam...! ;-)
                            > Jezeli jestes alkoholiczka, chodz do naszego kregu...!
                            > "Trzymajmy sie za rece - my, jednoskrzydlowi anioly
                            > tylko wtedy mozemy sie wzbic do gory...!"
                            > A...
                            > Ps. Swirnieci sa wszyscy alkoholicy... - Tylko ci pijacy jeszcze nie...! ;-)


                            Jezu!!!!!
                            Auguście co oni ci u tego stomatolog zaserwowali?
                            • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd 26.05.11, 14:37
                              wolnym_krokiem napisał:
                              ___________________________.
                              Sam(a) sie wyeliminowal(a)es...!
                              Zegnam...!
                              A...
                        • e4ska Re: Leczenie, lęk i wstyd 26.05.11, 14:52
                          Dziś, w czasie tuż przed dziesiąta rano, wolnykrok napisał(a):
                          Raz piszesz, że w nałóg weszłaś w wieku starszym, a wcześniej znacznie pisałaś o swoich skokach na skarbonkę syna. Trudno mi siebie wyobrazić, aby pełnoletni facet, trzymał skarbonkę świnkę przy nocnej lampce.

                          Ponieważ wzmianka o skarbonce nie jest moim wpisem, zwróciłam ci uwagę, że zmyślasz i manipulujesz, chcąc udowodnić, że - podobnie jak w twoim domu, czyż nie, kochanie? - matka piła w czasach twego dzieciństwa. Z jakiegoś bardzo głupiego powodu pragniesz, aby wszyscy na świecie byli tak samo skrzywdzeni jak ty. Czy nie sądzisz, ze masz trochę wygórowane wymagania?

                          Każdy skupia swoją uwagę, na tym co mu wygodne.
                          > Ja skupiłem na tym zdaniu, zaznaczonym grubą kursywą
                          .
                          Ależ w oryginalnym, cytowanym przez ciebie linku - nie było "grubej kursywy"! Te zaznaczyłam dopiero dziś - dla ciebie. Więc nie ty skupiasz na tym fragmencie uwagę, ale ja - żeby ci udowodnić, w czym rzecz. Że jest wysoce niemiłe, kiedy pijak podbiera kasę, choćby nawet był to akt jednorazowej desperacji, a podbierany miał już gruby portfel (jako że syn jest dobrze opłacanym fachowcem - dzięki temu, że płaciłam za szkołę i utrzymywałam go, bez pomocy socjalu, a zamiast pójść na terapię pracowałam, aby mógł dalej się kształcić).

                          Oczywiście, zrobiłam to - podebrałam drobne, ale nie dziecku malutkiemu ze skarbonki! bo ja nie piłam, kiedy syn był mały czy niepełnoletni. I to cię szalenie boli, z tym nie możesz się pogodzić. Dlaczego?

                          Kłamiesz, zmyślasz, próbujesz posiać niezgodę między mną a Augustem... a my się lubimy, przykro mi bardzo, wolnykroku, ale August to człowiek cnotliwy w starym dobrym tego słowa znaczeniu. Jego forumowe wygłupy to tylko demagogia i luz. W dodatku wczoraj rozweselił mnie August, a już ta Gujana to był dla mnie bardzo miły akcent.

                          Ty zaś nie zasłaniaj się czymś, co ja sama napisałam i wytłuściłam, tylko odszczekaj swoje infa o skarbonce. Jakoś znaleźć postu mojego ze skarbonką nie możesz. I nie znajdziesz, za to możesz znaleźć tych o pełnej zgodzie mojej z rodzicami i naszej rodzinnej miłości, której strawić nie możesz.

                          No i te twoje "parę dni" zawodowca na forum, podczas gdy już tu byłeś kilka lat temu wstecz. Może się mylę, ale w razie czego możesz sprostować, że nigdy się tutaj pod takim nickiem nikt nie zalogował. A ja przeproszę, bo przepraszać potrafię i nie boli mnie to, nie dolega, nie narusza ego mego.

                          Tak więc jesteś kłamca i krętacz. A to, moje dziecko, nie jest mile widziane w żadnej normalnej społeczności. Choćby nawet nie pasowało ci, że komuś dobrze się wiedzie - musisz to zdzierżyć.

                          Zgodnie z piramidą potrzeb Masłowa - każdy z nas potrzebuje szacunku i akceptacji. Te musisz sobie wypracować. Bo ściąganie innych w dół - paradoksalnie - ciebie poniży, a ściąganego wywyższy.

                          O czym bodajże pisano gdzieś w Biblii.
                          ;-)
                          • wolnym_krokiem Re: Leczenie, lęk i wstyd 26.05.11, 15:21

                            Przypomnę ci tylko, że cytowany przez ciebie kawałek pojawił się jako odpowiedź,:
                            Na ten post
                            Być może posunąłem się za daleko w swojej logice, zasugerowany czytanymi wcześniej postami o tej "skarbonce", pisanymi przez innych. Być może tak, jak piszesz podpierałaś pieniądze swojemu dorosłemu synowi, a nie dziecku. Dla mnie nie ma to większego znaczenia. Jak cię to uraziło przepraszam.
                            Jednak to co ty wpisujesz na mój temat, na co nie masz potwierdzenia nawet, w źle zinterpretowanych postach, przechodzi ludzkie pojęcie. Długo musiałabyś szczekać, a ja kocham ciszę, więc nie wymagam tego od ciebie. Dodatkowo, naprawdę mnie to nie dziwi.

                            Dobrego Dnia Matki !
                            Szkoda, że to ja zajmuję w tym dniu twój czas, ani syn.
                            Szkoda, że ja swój czas marnuję na ciebie, a nie na swoją Mamę.
                            Natychmiast naprawiam swój błąd!

                            P.s Nie jest moim celem pokłócić ciebie z kimkolwiek. Fajnie, że są ludzie którzy cię lubią.
                            Podkreślałem to wielokrotnie.
                            • upsididit1 Re: Leczenie, lęk i wstyd 26.05.11, 15:32
                              wolnym_krokiem napisał:

                              >
                              > Przypomnę ci tylko [....]

                              Wolny, wytłumacz mnie pijaczce, ileż to elaboratów zdrowy człowiek może napisać o nieistniejącej skarbonce dziecka nieznanej osoby, bo tradycyjnie nic nie rozumiem ;)??
                              • wolnym_krokiem Re: Leczenie, lęk i wstyd 26.05.11, 15:37
                                Tyle ile drugi człowiek jest w stanie ich wyczytać.
                                Ja napisałem jedno zdanie o skarbonce umieszczając je w wielu innych zdaniach.
                                Ile elaboratów na ten temat wyczytałaś?

                                nie odpowiadaj, bo już mnie nie ma !
                                • upsididit1 Re: Wolny Żart :) 26.05.11, 15:51
                                  wolnym_krokiem napisał:

                                  > nie odpowiadaj, bo już mnie nie ma !


                                  :)))))) pierwszy raz od kiedy tu pisuję parsknęłam kawą na całą klawiaturę, jeszcze nikt mnie tak nie rozśmieszył.
                                  Sorki, Wolny ale UPRZEDZAJ, ok:))))))))))?????
                                  • wolnym_krokiem Re: Wolny Żart :) 26.05.11, 15:57

                                    A weź teraz do kupy i przeczytaj wszystkie swoje ostatnie posty to zrozumiesz czemu nie piję kawy!

                                    Dobra sprawa zamknięta.
                                    Lubię zamykać sprawy!
                                    • upsididit1 Re: Wolny Żart :) 26.05.11, 16:05
                                      wolnym_krokiem napisał:

                                      >
                                      > A weź teraz do kupy i przeczytaj wszystkie swoje ostatnie posty to zrozumiesz c
                                      > zemu nie piję kawy!
                                      >
                                      > Dobra sprawa zamknięta.
                                      > Lubię zamykać sprawy

                                      Przypominam Ci, iż do pierwszej mojej wzmianki o Twej nieszczerości byłeś moim "fanem":))), a teraz nagle przeze mnie bogu ducha winna kawa ci zbrzydła ;).
                                      Dalej interesuje mnie z Twojej strony tylko jedno: skąd masz informacje, jakimi metodami kobiety rwą księży i zakonników, bo zostawiłeś(aś) mnie w tej materii głodną wiedzy (od badacza w końcu płynącej;)?



                                      • wolnym_krokiem Re: Wolny Żart :) 26.05.11, 16:17

                                        Rzeczywiście jestem twoim "fanem", dlatego pisałem o twoich ostatnich postach zaledwie.
                                        Jak poczujesz się lepiej, nabierzesz dystansu z pewnością przyznasz mi rację.
                                        Kawy nie piję od kilku lat ;-)
                                        Co do prośby< tak trudno mi odmawiać kobietom> poczytaj:

                                        Jak poderwać wikarusza

                                        Jak poderwać księdza

                                        Jak poderwać księdza

                                        może to zaspokoi twoją ..... ciekawość ;-)





                                        • upsididit1 Re: ło Matko Bosko! 26.05.11, 16:32
                                          wolnym_krokiem napisał:

                                          >
                                          > Rzeczywiście jestem twoim "fanem", dlatego pisałem o twoich ostatnich postach z
                                          > aledwie.
                                          > Jak poczujesz się lepiej, nabierzesz dystansu z pewnością przyznasz mi rację.
                                          > Kawy nie piję od kilku lat ;-)
                                          > Co do prośby< tak trudno mi odmawiać kobietom> poczytaj:
                                          >
                                          > Jak pode
                                          > rwać wikarusza

                                          >
                                          > Jak poderwać księdza
                                          >
                                          > Jak poderwać księ
                                          > dza

                                          >
                                          > może to zaspokoi twoją ..... ciekawość ;-)

                                          ŁO MATKO BOSKO:)! Mężczyzna wertujący kobiece portaliki o tym jak poderwać księdza???? No różne patologie już widziałam ale Twoja osoba mnie rozkłada na łopatki i tak zostawia..........(August będzie niepocieszony ;)))
                            • e4ska Re: Leczenie, lęk i wstyd 26.05.11, 15:43
                              Być może posunąłem się za daleko w swojej logice, zasugerowany czytanymi wcześn
                              > iej postami o tej "skarbonce", pisanymi przez innych.
                              Być może tak, jak piszesz
                              > podpierałaś pieniądze swojemu dorosłemu synowi, a nie dziecku. Dla mnie nie ma
                              > to większego znaczenia. Jak cię to uraziło przepraszam.


                              Prawie dobrze, ale nie całkiem.
                              Powinno być:

                              Przepraszam, że zarzuciłem ci kłamstwo i krętactwo, w utrzymywaniu, że nie piłaś, kiedy twój syn nie był dorosły. Faktycznie, historyjkę ze skarbonką wymyślił ktoś inny, nieprzychylny tobie, co zostało zresztą wyjaśnione dawno temu. Nie kierowałem się logiką, tylko emocjami, pisząc rzeczy nie mające pokrycia w rzeczywistości. Moja stronniczość i emocjonalne nastawienie mają dla na tyle ważne znaczenie, że postaram się w przyszłości unikać takich błędów. Nawet jeśli nie miałoby to dla ciebie większego znaczenia, bardzo cię przepraszam.

                              Cdn. Szkoda, że to ja zajmuję w tym dniu twój czas, ani syn.
                              Mieszka w innym mieście, a ja dziś muszę siedzieć w domu, natyrałam się ostatnio po uszy i mam rozrywkę forumową, nie całkiem niewinną, jako że jedna z nielicznych prezentuję opcje samodzielną, więc mi zależy na dobrym imieniu. Błota mam dosyć, gdyż jeżdżę rowerem również w dni deszczowe.

                              Nie jest moim celem pokłócić ciebie z kimkolwiek. Fajnie, że są ludzie którzy cię lubią.
                              O zgrozo, co nie? Ale tak łatwo ludzie nie dają się skłócić, jeśli nie łżą i nie kręcą. Najbardziej kłótliwie robi się wtedy, gdy okazuje się, że ktoś zmyśla, a nie lubi prostować.

                              Tak więc - drogie dziecko - pisz na forum, ale pisz o sobie i od siebie. A jeśli chcesz na co zwrócić uwagę w zachowaniu innych, odnoś się do faktów, a nie swojej woli czy swoich wyobrażeń. Bo już wcześniej pisał o tym Schopenhauer, a ty nim nie jesteś.
                              • e4ska Re: Leczenie, lęk i wstyd 26.05.11, 15:45
                                Przepraszam za niedbalstwo stylistyczne, ale myślę, że zrozumiesz... - faktycznie ilość nie przechodzi w jakość.
                                ;-)
                              • wolnym_krokiem Re: Leczenie, lęk i wstyd 26.05.11, 15:51
                                Tak więc - drogie dziecko - pisz na forum, ale pisz o sobie i od siebie. A jeśli chcesz na co zwrócić uwagę w zachowaniu innych, odnoś się do faktów, a nie swojej woli czy swoich wyobrażeń

                                Tak myślę, że wiekowo mogłabyś być moją Matką, ale nie mentalnie.
                                Pięknie jednak napisałaś to, co na odchodne radziłby, tobie.
                                Mam swoje fora, na których piszę. To z pewnością nie znajdzie się w ulubionych ;-)
                                Jednak z tego dzisiejszego ruchu sam mam frajdę ;-)
                                • upsididit1 Re: Leczenie, lęk i wstyd 26.05.11, 15:58
                                  wolnym_krokiem napisał:

                                  > Jednak z tego dzisiejszego ruchu sam mam frajdę ;-)

                                  "w co wontpie ament", jak mawiała pewna pani od magla ;)....
                                • e4ska Re: Leczenie, lęk i wstyd 26.05.11, 16:30
                                  No a czemu nie? W końcu pierwsze płoty (ploty) zostały obalone, a ja nie chowam urazy, więc ci przeszkadzać nie będę. Może coś ciekawego powiesz tutejszym, coś komu się przyda, może nawet uratujesz życie jakiemu pijakowi? albo ponętnej pijaczce, jeśli jesteś mężczyzna-pies na baby.

                                  Jesień życia jest piękna, wolnokroku... i dlatego warto jej doczekać w zdrowiu i pogodzie. Nawet pisząc na forum.
                                  Czy to przeszkadza prawdziwej miłości? - jak mniej więcej sugerował Tuwim...

                                  I tak- czy jesteś kobietą, czy mężczyzna rozstrzygnie pogoda. Jeśli w Łodzi spadnie deszcz, znaczy: baba jesteś. Jeśli nie będzie padało w najbliższej przyszłości; znaczy jesteś gość zwany facetem.

                                  Zgodnie z przysłowiem: Jak się baby kłócą, będzie deszcz.

                                  no to zobaczymy ;-)))

                                  Zdrufka, Upsi!
                          • aaugustw Re: Leczenie, lęk i wstyd 26.05.11, 15:23
                            e4ska napisała:
                            > ... ściąganie innych w dół - paradoksalnie - ciebie poniży, a ściąganego wywyższy.
                            > O czym bodajże pisano gdzieś w Biblii.
                            > ;-)
                            ___________.
                            Mateusz, 1-12 (ale nie Krokow AA)
                            A...
                            • upsididit1 Re: Leczenie, lęk i wstyd 26.05.11, 15:36
                              aaugustw napisał:

                              > e4ska napisała:
                              > > ... ściąganie innych w dół - paradoksalnie - ciebie poniży, a ściąganego
                              > wywyższy.
                              > > O czym bodajże pisano gdzieś w Biblii.
                              > > ;-)
                              > ___________.
                              > Mateusz, 1-12 (ale nie Krokow AA)
                              > A...

                              Ufff, wreszcie :), to lecę na mitYng :))) /;)/
                  • upsididit1 Re: Leczenie, lęk i wstyd 26.05.11, 13:15
                    pierzchnia napisał:

                    > Przez Was uciekł z forum, a miał mi odpowiedzieć na bardzo ważne pytanie.
                    > Ku...!
                    nie nerwujsia Kazmisz, tyle razy prosiła ;)!
            • wolnym_krokiem Ważne! 26.05.11, 11:43
              Nikt na świecie nie poradził sobie z nałogiem lepiej niż ja :-)

              Wpaść w nałóg, i dopiero w obliczu śmierci się z niego podźwignąć, to, że tak rzeknę - żadna łaska! Najlepiej z nałogami radzą sobie ludzie, którzy w nie nie popadają! np Ja !
              Są ich świadomi i żyją, unikając tego typu kłopotów.
              Ty e4sko do tej grupy się niestety nie zaliczasz, więc choć wśród tych "pogubionych" chcesz czuć się kimś lepszym. Jednak to poczucie jest bardzo iluzoryczne.

              Resztę dnia spędzę ze swoją Mamą :-)
              • pierzchnia Re: Ważne! 26.05.11, 12:15
                Wolnym_krokiem !
                Jako specjalista od uzależnień zapewne znasz jakiś sposób, na całkowite wyeliminowanie nawrotów u nieczynnego alkoholika.
                Czy mógłbyś mi go zdradzić ?
                • wolnym_krokiem Re: Ważne! 26.05.11, 13:15
                  na całkowite wyeliminowanie nawrotów u nieczynnego alkoholika.

                  Nie dopuszczanie do niego ;-)
                  • pierzchnia Re: Ważne! 26.05.11, 13:17
                    Odpowiedź nieprawidłowa.
                    • wolnym_krokiem Re: Ważne! 26.05.11, 13:21

                      Może nie wygodna, raczej!
                • aaugustw Re: Ważne! 26.05.11, 13:32
                  pierzchnia napisał:
                  > Wolnym_krokiem !
                  > Jako specjalista od uzależnień zapewne znasz jakiś sposób, na całkowite wyelimi
                  > nowanie nawrotów u nieczynnego alkoholika.
                  > Czy mógłbyś mi go zdradzić ?
                  ________________.
                  Zatrucie olowiem...!
                  A... ;-)
                  • pierzchnia Re: Ważne! 26.05.11, 18:09
                    Też mi fachowcy...
                    • upsididit1 Re: Ważne! 26.05.11, 18:11
                      pierzchnia napisał:

                      > Też mi fachowcy...


                      :)))
    • wolnym_krokiem jszko dla ciebie 26.05.11, 10:03
      w końcu to twój wątek.
      Poczytaj, pomyśl....

      Jak powstaje alkoholizm

      Aby lepiej zrozumieć w jaki sposób dochodzi do uzależnienia od alkoholu oraz jak wyglądają wzajemne powiązania między czynnikami biologicznymi, psychologicznymi i społecznymi proponuję wyobrazić sobie następującą sytuację. Tak jak ludzie mają mniej bądź więcej biologicznych predyspozycji do alkoholizmu tak samo ziemia (gleba) może być mniej lub bardziej urodzajna. Na bardzo urodzajnej glebie, nawet z niewielkiej ilości i to niezbyt wartościowego ziarna, mają szansę wyrosnąć całkiem przyzwoite rośliny, natomiast na słabej glebie trudno jest wyhodować cokolwiek. Wiadomo również, że, aby wyrosła jakakolwiek roślinka konieczne są odpowiednie warunki klimatyczne związane z temperaturą, wilgotnością czy nasłonecznieniem.
      Spróbujmy teraz wyobrazić sobie człowieka, który posiada silne predyspozycje biologiczne do uzależnienia (urodzajną lub bardzo urodzajną glebę), który często pije wysokoprocentowe napoje alkoholowe (rzuca dużo "wartościowego ziarna" na glebę) a jednocześnie często przebywa w sprzyjających piciu warunkach środowiskowych (jest więc odpowiednia, wilgotność, temperatura i nasłonecznienie). Jakość ziarna możemy tutaj porównać do mocy napojów alkoholowych. Ziarnem "wartościowym" (o wysokiej jakości) będą w naszym przypadku mocne alkohole czyli napoje spirytusowe, które dokonują największej destrukcji w organizmie i które najszybciej doprowadzają do uzależnienia. U takiego człowieka, w stosunkowo krótkim czasie, musi rozwinąć się alkoholizm (wyrośnie dorodna roślina).
      Jeżeli jednak, pomimo predyspozycji biologicznych (urodzajnej gleby), człowiek ten nie będzie zbyt często i dużo pił (rzucał ziarna)a warunki środowiskowe nie będą sprzyjały piciu (sucho, zimno i ciemno) wówczas szansa na rozwinięcie się alkoholizmu będzie znacznie mniejsza (albo prawie nic nie wyrośnie albo będzie to słaba i karłowata roślina). Na podobnej zasadzie nie wszystkie osoby posiadające predyspozycje do alkoholizmu, stają się alkoholikami.
      Korzystając z powyższych porównań można prześledzić również proces zdrowienia. Wyobraźmy sobie, wspomnianą już wcześniej, dorodną roślinę (alkoholizm), której nie podlewamy (nie dostarczamy alkoholu). Prawdopodobnie zacznie ona powoli usychać a proces ten będzie przebiegał latami. Tak dzieje się w przypadku alkoholików którzy z ogromnym wysiłkiem powstrzymują się od picia (nie piją w tzw. "zaparte"). Proces przezwyciężania przez nich choroby trwa niezmiernie długo. Roślina (alkoholizm) jest bowiem okresowo podsuszana a później (w okresie powrotu do picia) obficie podlewana. Dzięki temu okresowemu podlewaniu nie usycha, lecz rośnie nadal.
      W tym miejscu nasuwa się pytanie co należałoby zrobić, aby pozbyć się niepotrzebnej rośliny? Odpowiedź jest jedna - należy pozwolić jej aby całkowicie uschła a następnie wyrwać ją z korzeniami. W miejscu gdzie rosła, należy posiać inne ziarno a kiedy wykiełkuje z niego nowa roślina - dbać i pielęgnować aby zajęła ona, na stałe, miejsce poprzedniej. Podobnie po zaprzestaniu picia, miejsce po alkoholu należy koniecznie czymś wypełnić poprzez dokonanie gruntownych zmian w sobie i w swoim dotychczasowym życiu.


      Powodzenia :-)
      • jszko222 Re: jszko dla ciebie 26.05.11, 13:23
        Boję się ludzi piszących tutaj, i chyba wolę opuścić to forum.
        • upsididit1 Re: jszko dla ciebie 26.05.11, 13:28
          jszko222 napisała:

          > Boję się ludzi piszących tutaj, i chyba wolę opuścić to forum.

          Nie no Jszko, taki wykręt, na nic wymyślniejszego nie zasłużyliśmy???? A coż Ci zrobią, pogryzą? Myślę, że raczej obawiasz się tego o czym mówią i nie masz ochoty tak "wpadać na ścianę". Jednak zamykanie oczu jeszcze nikomu nie pomogło w omijaniu ścian...
          Trzymaj się :)...
        • wolnym_krokiem Re: jszko dla ciebie 26.05.11, 13:29

          Ja też bym się ich bał, gdybym nie chciał zrozumieć.
          Jednak mój czas tutaj jest policzony, pisałem, że nie ma co im dokładać!
          Jednak wydrukuję sobie to co napisali na mój temat, jako dowód na psychozy poalkoholowe ;-)
          • aaugustw Re: jszko dla ciebie 26.05.11, 13:36
            wolnym_krokiem napisał: > Ja też bym się ich bał, gdybym nie chciał zrozumieć.
            > Jednak mój czas tutaj jest policzony, pisałem, że nie ma co im dokładać!
            > Jednak wydrukuję sobie to co napisali na mój temat, jako dowód na psychozy poal
            > koholowe ;-)
            __________.
            Spadaj...!
            A...
            • jszko222 Re: jszko dla ciebie 26.05.11, 13:39
              Nie wiem, co Tobie dolega, ale naprawdę nie wierze, i nigdy nie uwierze, że tutaj piszący to NAPRAWDĘ trzeźwi ludzie.
              • aaugustw Re: jszko dla ciebie 26.05.11, 13:42
                jszko222 napisała:
                > ... nigdy nie uwierze, że tutaj piszący to NAPRAWDĘ trzeźwi ludzie.
                ________________________________________________________.
                Nie mow nigdy NiGDY... - Nie ma przypadkow beznadziejnych...!
                I ty masz szanse wytrzezwiec, ale trzeba najpierw tego mocno chciec...!
                A nie tylko wkolo narzekac na wszystkich i wszystko... - Anioleczku...! ;-)
                A...
                • jszko222 Re: jszko dla ciebie 26.05.11, 13:43
                  W przeciwieństwie do Twojej osoby, to ja akurat jestem trzeźwa.
                  • aaugustw Re: jszko dla ciebie 26.05.11, 13:47
                    jszko222 napisała:
                    > W przeciwieństwie do Twojej osoby, to ja akurat jestem trzeźwa.
                    ____________.
                    Ile dzis wypilas...!?
                    A...
                    • jszko222 Re: jszko dla ciebie 26.05.11, 13:49
                      No tak, przecież ciężko się skapowac, że jak ktoś jest TRZEŹWY, to chyba nic nie wypił, prawda?
                      • aaugustw Re: jszko dla ciebie 26.05.11, 13:51
                        jszko222 napisała:
                        > No tak, przecież ciężko się skapowac, że jak ktoś jest TRZEŹWY, to chyba nic ni
                        > e wypił, prawda?
                        _________________________________________.
                        Tu sie mylisz... - Mozna nie pic i byc nietrzezwym!
                        To o czym ty mowisz, to tylko abstynencja...!
                        A...
                        • jszko222 Re: jszko dla ciebie 26.05.11, 13:55
                          Nie piję przed pracą, do której zresztą zaraz wychodzę.
                          • aaugustw Re: jszko dla ciebie 26.05.11, 13:57
                            jszko222 napisała:
                            > Nie piję przed pracą, do której zresztą zaraz wychodzę.
                            _______________________________________________.
                            Co to za roznica w twojej osobie, gdybys mogla pic w pracy
                            juz dawno bylabys nawalona...!
                            A...
                    • upsididit1 Re: jszko dla ciebie 26.05.11, 14:03
                      aaugustw napisał:

                      > jszko222 napisała:
                      > > W przeciwieństwie do Twojej osoby, to ja akurat jestem trzeźwa.
                      > ____________.
                      > Ile dzis wypilas...!?
                      > A...

                      jeszcze nie wypiła, jest rozdrażniona po wczorajszym......
                      • aaugustw Re: jszko dla ciebie 26.05.11, 14:14
                        upsididit1 napisała:
                        > ... rozdrażniona po wczorajszym......
                        _______________________________.
                        Albo przed dzisiejszym...!?
                        Ja takze nigdy nie umialem doczekac sie do tego pierwszego lykniecia...
                        Bylem bardzo wtedy nerwowy... :-(
                        A...
                        • upsididit1 Re: jszko dla ciebie 26.05.11, 14:27
                          aaugustw napisał:

                          > upsididit1 napisała:
                          > > ... rozdrażniona po wczorajszym......
                          > _______________________________.
                          > Albo przed dzisiejszym...!?
                          > Ja takze nigdy nie umialem doczekac sie do tego pierwszego lykniecia...
                          > Bylem bardzo wtedy nerwowy... :-(
                          > A...

                          I po wczorajszym i pewno przed dzisiejszym.
                          u.
                          p.s. zupełnie nie wiem ;), czemu zawsze widzimy dwa różne bieguny tej samej sprawy, to trochę jak w tym żarcie o koniku ;)
                          • aaugustw Re: jszko dla ciebie 26.05.11, 14:36
                            upsididit1 napisała:
                            > p.s. zupełnie nie wiem ;), czemu zawsze widzimy dwa różne bieguny tej samej spr
                            > awy, to trochę jak w tym żarcie o koniku ;)
                            _________________________________________.
                            Albo ta fraszka o osiolku, ktoremu w zloby dano...!? ;-)
                            Nie wiesz dlaczego...? - Cale zycie i wszechswiat
                            w ten sposob jest zbudowany...
                            "-" i "+" i "-", kobieta i mezczyzna, noc i dzien, przyplyw i odplyw, itd...
                            (na pierwszym miejscu te negatywy...! ) :-(
                            Wszystko rozgrywa sie miedzy tymi dwoma biegunami...
                            A najlepiej i najpewniej czuje sie w srodku tego pola...!
                            A...
                            • upsididit1 Re: jszko dla ciebie 26.05.11, 14:49
                              aaugustw napisał:

                              > upsididit1 napisała:
                              > > p.s. zupełnie nie wiem ;), czemu zawsze widzimy dwa różne bieguny tej sam
                              > ej spr
                              > > awy, to trochę jak w tym żarcie o koniku ;)
                              > _________________________________________.
                              > Albo ta fraszka o osiolku, ktoremu w zloby dano...!? ;-)
                              > Nie wiesz dlaczego...? - Cale zycie i wszechswiat
                              > w ten sposob jest zbudowany...
                              > "-" i "+" i "-", kobieta i mezczyzna, noc i dzien, przyplyw i odplyw, itd...
                              > (na pierwszym miejscu te negatywy...! ) :-(
                              > Wszystko rozgrywa sie miedzy tymi dwoma biegunami...
                              > A najlepiej i najpewniej czuje sie w srodku tego pola...!
                              > A...

                              w środku tego pola jest: zero, transwestyta, szarówka i widoczne śmieci ....;)) więc ja już wolę zostać na tym negatywnym biegunie ;))
              • upsididit1 Re: jszko dla ciebie 26.05.11, 13:51
                jszko222 napisała:

                > Nie wiem, co Tobie dolega, ale naprawdę nie wierze, i nigdy nie uwierze, że tut
                > aj piszący to NAPRAWDĘ trzeźwi ludzie.

                Bo nie gadają o garach, smarach, smarkach i fujarkach :)? O tym to każdy może pogadać sobie na swoim podwórku. Myślę, że statystycznie rzecz ujmując, choć statystyki przekłamują ;), tutaj tych NAPRAWDĘ trzeźwych znajdziesz więcej niż w jakiejkolwiek losowo pobranej tzw. próbie badawczej...
                Tzn. obawiam się, że jak na razie.... nie znajdziesz :( . Ale mam nadzieję, że przynajmniej cichcem na dużym kacu będziesz nas czytać. Daswidanja:)...
                u.

                p.s. że umknęłaś od odpowiedzi na wczorajszy post zauważyłam, więc wolę się z Augustem poprzekomarzać, bo tego nie uważam za stratę czasu....
                • aaugustw Re: jszko dla ciebie 26.05.11, 13:55
                  upsididit1 napisała:
                  > ... wolę się z Augustem poprzekomarzać, bo tego nie uważam za stratę czasu....
                  _____________________________________.
                  Zobaczymy... - Nie bylbym tego taki pewien...!
                  A... ;-)
                  Ps. A mnie o zdanie nie pytasz, (z tym czasem straconym)
                  • upsididit1 Re: jszko dla ciebie 26.05.11, 14:08
                    aaugustw napisał:

                    > upsididit1 napisała:
                    > > ... wolę się z Augustem poprzekomarzać, bo tego nie uważam za stratę czas
                    > u....
                    > _____________________________________.
                    > Zobaczymy... - Nie bylbym tego taki pewien...!
                    > A... ;-)
                    > Ps. A mnie o zdanie nie pytasz, (z tym czasem straconym)

                    Nie :). Nie pytam, bo jakbyś nie chciał ze mną gadać to byś nie gadał. Widać też do czegoś jest Ci to potrzebne ;))..
                    • aaugustw Re: jszko dla ciebie 26.05.11, 14:15
                      upsididit1 napisała:
                      > Nie :). Nie pytam, bo jakbyś nie chciał ze mną gadać to byś nie gadał. Widać te
                      > ż do czegoś jest Ci to potrzebne ;))..
                      ____________________________.
                      Nie badz taka madra...! ;-)
                      A...
                      • upsididit1 Re: jszko dla ciebie 26.05.11, 14:31
                        aaugustw napisał:

                        > upsididit1 napisała:
                        > > Nie :). Nie pytam, bo jakbyś nie chciał ze mną gadać to byś nie gadał. Wi
                        > dać te
                        > > ż do czegoś jest Ci to potrzebne ;))..
                        > ____________________________.
                        > Nie badz taka madra...! ;-)
                        > A...

                        Nie będę ;)))...
                        • aaugustw Re: jszko dla ciebie 26.05.11, 14:38
                          upsididit1 napisała:

                          > aaugustw napisał:
                          >
                          > > upsididit1 napisała:
                          > > > Nie :). Nie pytam, bo jakbyś nie chciał ze mną gadać to byś nie gad
                          > ał. Wi
                          > > dać te
                          > > > ż do czegoś jest Ci to potrzebne ;))..
                          > > ____________________________.
                          > > Nie badz taka madra...! ;-)
                          > > A...
                          >
                          > Nie będę ;)))...
                          ===============.
                          Nie badz taka glupia...!
                          A... ;-)
                          • upsididit1 Re: jszko dla ciebie 26.05.11, 15:09
                            aaugustw napisał:
                            > > > Nie badz taka madra...! ;-)
                            > > > A...
                            > >
                            > > Nie będę ;)))...
                            > ===============.
                            > Nie badz taka glupia...!
                            > A... ;-)

                            Może głupia, ale taka to już nie :)!
                            u.
                • jszko222 Re: jszko dla ciebie 26.05.11, 13:56
                  Odpiszę, jak wrócę z pracy, ale na pewno nie teraz. Napisałam wczoraj, że nie wiem, o której godzinie napisze.
          • upsididit1 Re: jszko dla ciebie 26.05.11, 13:39
            wolnym_krokiem napisał:

            >
            > Ja też bym się ich bał, gdybym nie chciał zrozumieć.
            > Jednak mój czas tutaj jest policzony, pisałem, że nie ma co im dokładać!
            > Jednak wydrukuję sobie to co napisali na mój temat, jako dowód na psychozy poal
            > koholowe ;-)

            No coż, moje skłonności do pseudo-filozofii i innych domysłów, każą mi przypuszczać, że obawy Wolnego (który właśnie w lekkiej panice usiłuje zwijać żagle:) są czymś znacznie poważniejszym, niż u Jszko uzasadnione ;)...
            • aaugustw Re: jszko dla ciebie 26.05.11, 13:45
              upsididit1 napisała:
              > No coż, moje skłonności do pseudo-filozofii i innych domysłów, każą mi przypusz
              > czać, że obawy Wolnego (który właśnie w lekkiej panice usiłuje zwijać żagle:) s
              > ą czymś znacznie poważniejszym, niż u Jszko uzasadnione ;)...
              ___________________________________________________________.
              Jak bys na to nie popatrzyla u obydwoch jest to oznaka niedojrzalosci i
              braku odpowiedzialnosci...! (sami eliminuja sie ze spoleczenstwa...!).
              A...
              • jszko222 Re: jszko dla ciebie 26.05.11, 13:48
                Kto się eliminuje ze społeczeństwa?
                • aaugustw Re: jszko dla ciebie 26.05.11, 13:49
                  jszko222 napisała:
                  > Kto się eliminuje ze społeczeństwa?
                  ______________________________.
                  Czynni alkoholicy... - Nazywa sie ich
                  (nieslusznie) pasozytami spolecznymi...
                  A...
              • upsididit1 Re: jszko dla ciebie 26.05.11, 13:57
                aaugustw napisał:

                > upsididit1 napisała:
                > > No coż, moje skłonności do pseudo-filozofii i innych domysłów, każą mi pr
                > zypusz
                > > czać, że obawy Wolnego (który właśnie w lekkiej panice usiłuje zwijać żag
                > le:) s
                > > ą czymś znacznie poważniejszym, niż u Jszko uzasadnione ;)...
                > ___________________________________________________________.
                > Jak bys na to nie popatrzyla u obydwoch jest to oznaka niedojrzalosci i
                > braku odpowiedzialnosci...! (sami eliminuja sie ze spoleczenstwa...!).
                > A...
                Masz rację :) acz Jszko jest na moje sparszywiałe ;) oko i tak z Dwojga w lepszej formie...

                • aaugustw Re: jszko dla ciebie 26.05.11, 14:11
                  upsididit1 napisała:
                  > Masz rację :) acz Jszko jest na moje sparszywiałe ;) oko i tak z Dwojga w lepsz
                  > ej formie...
                  _________________________________________________________.
                  Co z tego, ale ona pije...! Wtedy kazdy z nas jest zdyskwalifikowany...! :-(
                  A jak jest z ta nasza transwestytka... - Nie wiem, czy pije, choc zachowania takie...!
                  A...
                  • upsididit1 Re: jszko dla ciebie 26.05.11, 14:22
                    aaugustw napisał:

                    > upsididit1 napisała:
                    > > Masz rację :) acz Jszko jest na moje sparszywiałe ;) oko i tak z Dwojga w
                    > lepsz
                    > > ej formie...
                    > _________________________________________________________.
                    > Co z tego, ale ona pije...! Wtedy kazdy z nas jest zdyskwalifikowany...! :-(
                    > A jak jest z ta nasza transwestytka... - Nie wiem, czy pije, choc zachowania ta
                    > kie...!
                    > A...
                    Nie wiem kim jest Don Pedra ale to mniej istotne :), nie dysklasyfikuj Joszko za to, że jest w takim a nie innym stanie. Przypomnę, że Ciebie życie nie zdyskwalifikowało za gorszy....
                    • aaugustw Re: jszko dla ciebie 26.05.11, 14:31
                      upsididit1 napisała:
                      > ... nie dysklasyfikuj Joszko za to, że jest w takim a nie innym stanie. Przypomnę, że Ciebie życie nie zdyskwalifikowało za gorszy....
                      _________________________________________________________.
                      Jestem alkoholikiem, wiec samo to juz mowi, ze jej nie dyskwalifikuje!
                      A zycie moja droga i ci "trzezwi" ludzie w nim, ono dalo mi dokladnie popalic, kiedy pilem...!
                      A...
        • aaugustw Re: jszko dla ciebie 26.05.11, 13:39
          jszko222 napisała:
          > Boję się ludzi piszących tutaj, i chyba wolę opuścić to forum.
          ____________.
          Smacznego...!
          A... ;-)
          • jszko222 Re: jszko dla ciebie 26.05.11, 13:42
            aaugustw napisał:

            > jszko222 napisała:
            > > Boję się ludzi piszących tutaj, i chyba wolę opuścić to forum.
            > ____________.
            > Smacznego...!
            > A... ;-)

            Tutaj tylko potwierdza to moje słowa.
            • aaugustw Re: jszko dla ciebie 26.05.11, 13:46
              jszko222 napisała:

              > > Smacznego...!
              > > A... ;-)
              - - - - - - - - - - - - -
              > Tutaj tylko potwierdza to moje słowa.
              ________________________________.
              Jaki z tego moral...?
              A...
              • wolnym_krokiem Re: jszko dla ciebie 26.05.11, 13:55

                Zwyczajna mordownia!
                Spadam Auguście, kto normalny chciałby tu być?
                • aaugustw Re: jszko dla ciebie 26.05.11, 14:02
                  wolnym_krokiem napisał:
                  > Zwyczajna mordownia!
                  > Spadam Auguście, kto normalny chciałby tu być?
                  _________________________________________.
                  Takze uwazalem, ze wszyscy ludzie sa zli. Oni patrza
                  tylko na siebie. Tylko ja patrze na mnie. I mimo to
                  pozostawiaja mnie samego...
                  Ps. Znasz to powiedzenie o ogonie...?
                  A...
                • upsididit1 Re: jszko dla ciebie 26.05.11, 14:10
                  wolnym_krokiem napisał:

                  >
                  > Zwyczajna mordownia!
                  > Spadam Auguście, kto normalny chciałby tu być?

                  ....terapeuta ;))))))
                  • wolnym_krokiem Re: jszko dla ciebie 26.05.11, 14:16

                    "Spadać" polecił mi August, wierzę, że wie co mówi i do niego kierowałem te słowo.
                    Natomiast zastanawiam się, podobnie do jszko, czy aby nie wariaci tutaj piszą, którym ktoś kiedyś zdiagnozował alkoholizm?
                    • aaugustw Re: jszko dla ciebie 26.05.11, 14:26
                      wolnym_krokiem napisał:
                      > Natomiast zastanawiam się, podobnie do jszko, czy aby nie wariaci tutaj piszą,
                      > którym ktoś kiedyś zdiagnozował alkoholizm?
                      ______________________________________.
                      Pierwsze ostrzezenie...! ;-)
                      A...
                      Ps. Znasz to o tym kowboju, ktory wybral sie
                      ze swoja narzeczona, dylizansem w podroz poslubna...-
                      Po paru godzinach jeden z koni zaprzegu zaczal kulec...
                      Kowboj zatrzymal powoz, podszedl do konia i szepnal mu
                      cos do ucha... - Mloda narzeczona ciekawa co on mu szepnal,
                      odpowiedzial: "Pierwsze ostrzezenie". Po paru godzinach ten
                      sam kon zaczal znowu kulec... - Kowboj zatrzymal dylizans,
                      podszedl do konia, wyjal colta i zastrzelil go... - Jego narzeczona
                      narobila rajwanu, jak mozesz... - A on jej na to: "pierwsze ostrzezenie"!
                      • jszko222 Re: jszko dla ciebie 26.05.11, 17:31
                        Tutaj co drugi to alkoholik, ale raczej ,,czynny''.
                        Niektóre odpowiedzi nie mieszczą się w kanonie tych pisanych na trzeźwo.
                        • jszko222 Do upsididit1 26.05.11, 17:36
                          Na jakie pytania miałam udzielić odpowiedzi?
                          • upsididit1 Re: Do upsididit1 26.05.11, 17:45
                            jszko222 napisała:

                            > Na jakie pytania miałam udzielić odpowiedzi?

                            Fajnie że jesteś :). Poszukaj proszę we wczorajszych postach, to był mój drugi czy trzeci z dopiskiem "na poważnie. Będę na forum ale mam teraz trochę roboty...
                            • jszko222 Re: Do upsididit1 26.05.11, 18:01
                              ''...co taka perspektywa w Tobie budzi, jakie odczucia? Czy powątpiewanie "mnie to nie spotka"? Jakieś inne odczucia?''
                              ???
                              Bo chyba nie jestem w stanie zrozumieć.
                              • jszko222 Re: Do upsididit1 26.05.11, 18:07
                                Przepraszam, że tak bardzo musze Cię zawieść, ale chyba jednak nie odpisze.
                                • upsididit1 Re: Do upsididit1 26.05.11, 18:10
                                  jszko222 napisała:

                                  > Przepraszam, że tak bardzo musze Cię zawieść, ale chyba jednak nie odpisze.

                                  Mnie przepraszasz :)? A po co? I tak byłam prawie pewna, że tego nie zrobisz, pozdrowionka :)...
                                  • jszko222 Re: Do upsididit1 26.05.11, 18:10
                                    Nie odpisze, bo nie wiem, co ma to pytanie wspólnego ze mną.
                                  • jszko222 Re: Do upsididit1 26.05.11, 18:12
                                    Ja Ciebie nie pozdrawiam, bo nie mam w zwyczaju pozdrawianie alkoholików.
                              • upsididit1 Re: Do upsididit1 26.05.11, 18:07
                                jszko222 napisała:

                                > ''...co taka perspektywa w Tobie budzi, jakie odczucia? Czy powątpiewanie "mnie
                                > to nie spotka"? Jakieś inne odczucia?''
                                > ???
                                > Bo chyba nie jestem w stanie zrozumieć.

                                Postaraj się proszę zrozumieć, to nie jest trudne pytanie, odpowiedź może być trudna :)...


                                • jszko222 Re: Do upsididit1 26.05.11, 18:10
                                  Dlatego przeczytaj moja druga odpowiedź
                                  • lena1952 Re: Do upsididit1 26.05.11, 19:23
                                    Upsi,nie przejmuj się,ja Ciebie pozdrawiam,a wszystkim posyłam zapach kwitnącej akacji.
                                    A jak Ktoś będzie niegrzeczny,to mu wyślę chrabąszcza.Lena1952
                                    • aaugustw Re: Do upsididit1 26.05.11, 19:36
                                      lena1952 napisała:
                                      > Upsi, ja takze Ciebie pozdrawiam a tym, ktorzy sie wywyzszaja zycze wszystkiego najlepszego na przyszlosc... - Bede im pomagac, jak przezyja...
                                      Jestes fajna kobieta...! ;-)
                                      Co wcale nie znaczy, ze sie Tobie podlizuje...
                                      A przy najblizszej okazji, jak palniesz bzdure masz ode mnie kontre...! ;-)
                                      A...
                                      Ps. Pozdrawiam takze Lene... ;-)
                                    • upsididit1 Re: Do Leny1952 26.05.11, 20:05

                                      lena1952 napisała:

                                      > Upsi,nie przejmuj się,ja Ciebie pozdrawiam,a wszystkim posyłam zapach kwitnącej
                                      > akacji.
                                      > A jak Ktoś będzie niegrzeczny,to mu wyślę chrabąszcza.Lena1952

                                      Dzięki Lenko:), jesteś jak zwykle jak balsam, ale nie przejmuję się J. ani troszkę :).
                                      Misję "zbawiania świata" to ja już dawno porzuciłam, teraz mogę pomóc (lub się starać pomóc) jak ktoś uprzejmie o to zagai :). I bardzo staram się tej opcji trzymać, bo jest zdrowsza:). Mam się kim przejmować na co dzień (w tym sobą;), jak pewnie większość z nas...Dzięki za akację, kaktusów już nie hoduję :). Dla Ciebie wysyłam kiełkujące dopiero 9taki ze mnie ogrodnik;) mieczyki w kolorze pomarańczowym...
                          • aaugustw Re: Do upsididit1 26.05.11, 19:32
                            jszko222 napisała:
                            > Na jakie pytania miałam udzielić odpowiedzi?
                            ______________________________________.
                            - Czy masz problemy z piciem alkoholu..?
                            - Czy uwazasz, ze mozesz stac sie alkoholiczka?
                            - Dlaczego postanowilas tu pisac...?
                            - Co oczekujesz po tym Forum z alkoholikami...?
                            - Czy pilas juz dzisiaj...!?
                            - Czy masz zamiar pic dzisiaj...?
                            - Jak wyobrazasz sobie przyszlosc...!?
                            - Za kogo sie uwazasz...!?
                            - Dlaczego wogole pijesz, skoro ci to przeszkadza...?
                            A...
                            • jszko222 Re: Do upsididit1 26.05.11, 19:44
                              Na niektóre te pytania odpowiedź jest ciężka (?), więc nie wiem.
                              Jednak jedna rzecz mi nie daje spokoju: dlaczego tak się uparłeś na dzień dzisiejszy?
                              • aaugustw Re: Do upsididit1 26.05.11, 19:51
                                jszko222 napisała:
                                > Na niektóre te pytania odpowiedź jest ciężka (?), więc nie wiem.
                                > Jednak jedna rzecz mi nie daje spokoju: dlaczego tak się uparłeś na dzień dzisi
                                > ejszy?
                                _____________________________________________.
                                Juz sie mnie nie boisz..!?
                                Juz mna nie pogardzasz...? - Zapomnialas; Jestem zwyczajnym alkoholikiem...!
                                A moze masz potrzebe porozmawiania z alkoholikiem...!? - Czego oczekujesz..?
                                Nie potrafisz odpowiedziec na tak proste pytania, ktore ciebie dotycza... - Spisz jeszcze...?
                                Obudz sie czas rozwijac sie... - Czas trzezwienia nadszedl...!
                                Dlaczego upieram sie na dzien dzisiejszy, bo ten wczorajszy juz minal , aten jutrzejszy nie wiem czy dozyjemy...!
                                A...
                                Ps. Ja sobie chwale dzien wczorajszy, a jutro (jak dozyje) bede chwalil dzien wczorajszy, bo ten dzisiejszy znowu dobrze przezywam...! ;-)ie
                                • jszko222 Re: Do upsididit1 26.05.11, 19:59
                                  Nie, ja trzeźwa jestem.
                                  • aaugustw Re: Do upsididit1 26.05.11, 20:03
                                    jszko222 napisała:
                                    > Nie, ja trzeźwa jestem.
                                    _____________________________________.
                                    To brzmi juz inaczej w moich uszach...!
                                    W takim przypadku jestem do Twoich uslug...
                                    Mozemy pogadac... - Co Cie dreczy, co chcialabys uslyszec, co wiedziec...?
                                    A...
                                    Ps. Te pytania, ktore zadalem Tobie wczesniej, to nie zart...
                                    Na nie wczesniej, czy pozniej bedziesz musiala odpowiedziec...!
                                    • jszko222 Re: Do upsididit1 26.05.11, 20:06
                                      Ja sama nie wiem, co mnie dręczy.
                                      A na pytania odpowiem.
                                      • aaugustw Re: Do upsididit1 26.05.11, 20:10
                                        jszko222 napisała:
                                        > Ja sama nie wiem, co mnie dręczy.
                                        > A na pytania odpowiem.
                                        _______________________________.
                                        Wiec pytaj swego sedziego sprawiedliwego, swojej duszy, swego serca...
                                        Tam znajdziesz zawsze odpowiedz... - To tylko "troche" boli...!
                                        A...
                                        • jszko222 Re: Do upsididit1 26.05.11, 20:12
                                          Mam Ci na nie odpowiedzieć teraz?
                                          • aaugustw Re: Do upsididit1 26.05.11, 20:23
                                            jszko222 napisała:
                                            > Mam Ci na nie odpowiedzieć teraz?
                                            ________________________________________________________________.
                                            Tylko pod warunkiem, ze chcesz rozpoczac swoje trzezwienie... - Swoj rozwoj
                                            DUCHOWY (moralny...!
                                            W przeciwnym wypadku, nie interesuje mnie Twoje wypowiedzi, ani Twoje zycie...!
                                            A...
                                    • aaugustw Re: Do upsididit1 26.05.11, 20:08
                                      aaugustw napisał:

                                      > jszko222 napisała:
                                      > > Nie, ja trzeźwa jestem.
                                      > _____________________________________.
                                      > To brzmi juz inaczej w moich uszach...!
                                      ===============================================.
                                      STOP, popelnilem blad, ty odpowiedzialas mi tylko na moje spostrzezenie,
                                      a nie na moje pytanie...!
                                      Wycofuje wszystko... - Pij sobie dalej na trzezwo...!
                                      A...
                                      • jszko222 Re: Do upsididit1 26.05.11, 20:11
                                        Taaa, Twoje puytanie brzmiało: śpisz jeszcze?
                                        Nie, nie śpie. Gdybym spała to bym nie pisała.
                                        • aaugustw Re: Do upsididit1 26.05.11, 20:20
                                          jszko222 napisała:
                                          > Taaa, Twoje puytanie brzmiało: śpisz jeszcze?
                                          > Nie, nie śpie. Gdybym spała to bym nie pisała.
                                          _______________________________________.
                                          Nie zrozumialas mnie, pisalem juz tutaj o tym, co
                                          del Mello powiedzial, ze ludzie sie rodza i spia,
                                          potem chodza do szkoly, nastepnie do pracy, zenia sie
                                          rodza dzieci i dalej spia... - Obudz sie i Ty... - To mialem
                                          na mysli...!
                                          Czy nie widzisz tego, ze masz problem inaczej nie bylabys
                                          tutaj z nami, wsrod alkoholikow...!
                                          A...
                                          • jszko222 Re: Do upsididit1 26.05.11, 20:22
                                            Tak, mam.
                                            I tylko ja o nim wiem (nie licząc ludzi na forum).
                                            • aaugustw Re: Do upsididit1 26.05.11, 20:30
                                              jszko222 napisała:
                                              > Tak, mam.
                                              > I tylko ja o nim wiem (nie licząc ludzi na forum).
                                              _________________________________________.
                                              Sa trzy rodzaje wolnosci:
                                              - wolnosc rumaka, ktory zrzuca swego jezdzca z grzbietu, ale ten tylko
                                              jeszcze mocniej uciaga jego uzde do nastepnego podejscia... - To glupia wolnosc...
                                              - wolnosc kapitana statku tonacego, ktory honorowo oddaje zycie wraz ze statkiem, to wolnosc takze glupia, choc bardzo szlachetna...
                                              - I wreszcie wolnosc takiej slabej, jak i Ty - trzciny na wietrze, ktora poddaje sie temu wiatru w jedna i druga stronei przez to nie zlamie on jej i przezyje najwieksze nawet szturmy... - To jest madra wolnosc...!
                                              Ktora Ty wybierasz...!?
                                              A...
                                              • jszko222 Re: Do upsididit1 26.05.11, 20:35
                                                Uważasz mnie za słabą, tak?
                                                • jszko222 Re: Do upsididit1 26.05.11, 20:39
                                                  Tak do tego to ja mam jeszcze poważne kłopoty z psychiką.
                                                  • aaugustw Re: Do upsididit1 26.05.11, 20:46
                                                    jszko222 napisała:
                                                    > Tak do tego to ja mam jeszcze poważne kłopoty z psychiką.
                                                    __________________________________________________.
                                                    A ktory majacy problemy z piciem ich nie ma...!? :-(
                                                    Choroba alkoholowa to psychiczna choroba...!
                                                    A...
                                                  • jszko222 Re: Do upsididit1 26.05.11, 20:49
                                                    Nie tylko o tym pisze.
                                                    Chyba normalne nie jest, że słysze (tak, dosłownie słysze) głosy i podobne rzeczy?
                                                  • aaugustw Re: Do upsididit1 26.05.11, 20:57
                                                    jszko222 napisała:
                                                    > Nie tylko o tym pisze.
                                                    > Chyba normalne nie jest, że słysze (tak, dosłownie słysze) głosy i podobne rzeczy?
                                                    ____________________________________________________________________.
                                                    To moze byc spowodowane raptownym spadkiem poziomu alkoholu we krwi...(!?),
                                                    Nie jestem lekarzem, wiec nie wiem co mogloby to byc jeszcze... - Podzielilem sie
                                                    z Toba wlasnym doswiadczeniem , bo mialem takze cos takiego...
                                                    Jezeli faktycznie duzo pilas wczesniej i teraz raptownie przestalas, to takie objawy sie pojawiaja... - Nie lekcewaz tego, pojdz do psychiatry i opowiedz cala prawde, dla Twojego dobra...!
                                                    A...
                                                  • jszko222 Re: Do upsididit1 26.05.11, 21:03
                                                    Raczej odwrotnie - niestety, więcej pije teraz, niż wcześniej.
                                                  • aaugustw Re: Do upsididit1 26.05.11, 21:10
                                                    jszko222 napisała:
                                                    > Raczej odwrotnie - niestety, więcej pije teraz, niż wcześniej.
                                                    _____________________.
                                                    Jak masz na imie...?
                                                    A...
                                                  • aaugustw Re: Do upsididit1 26.05.11, 21:16
                                                    aaugustw napisał:

                                                    > jszko222 napisała:
                                                    > > Raczej odwrotnie - niestety, więcej pije teraz, niż wcześniej.
                                                    > _____________________.
                                                    > Jak masz na imie...?
                                                    =========================================.
                                                    Posluchaj mnie uwaznie - anonimowa...!
                                                    Zeby lekarz, czy psychiatra, czy taki alkoholik A... mogli powiedziec cos wiecej o tym, co Tobie jest, Ty MUSISZ najpierw przestac pic... - Inaczej bedzie to zabawa w ciuciubabke...!
                                                    A...
                                                  • jszko222 Re: Do upsididit1 26.05.11, 21:17
                                                    Justyna
                                                  • aaugustw Re: Do upsididit1 26.05.11, 21:25
                                                    jszko222 napisała:
                                                    > Justyna
                                                    _______________.
                                                    Bardzo ladne...!
                                                    Justyna, dlaczego unikasz pytan...? - Co Cie martwi najwiecej,
                                                    bo nie powiesz, ze to alkohol tak Cie doluje... - Tu nikt nikogo
                                                    nie zna... - Wywal to, co Cie boli... - To naprawde pomaga...
                                                    Ciesze sie, ze jestes uczciwa i nie klamiesz... - Widac to po tym,
                                                    ze nie odpowiadasz na zadane pytania, wiec planujesz jeszcze dalsze picie...!
                                                    A...
                                                  • jszko222 Re: Do upsididit1 26.05.11, 21:35
                                                    Dużo bym musiała z siebie wywalać.
                                                    Bo jest tego po prostu sporo, a niektóre rzeczy to naprawde były dla mnie ciosy. Pewnie to wynik mojego przewrazliwienia, ale nie tylko. Dużo niekoniecznie miłych rzeczy się wydarzyło.
                                                  • aaugustw Re: Do upsididit1 26.05.11, 21:45
                                                    jszko222 napisała:
                                                    > Dużo bym musiała z siebie wywalać.
                                                    > Bo jest tego po prostu sporo, a niektóre rzeczy to naprawde były dla mnie ciosy
                                                    > . Pewnie to wynik mojego przewrazliwienia, ale nie tylko. Dużo niekoniecznie mi
                                                    > łych rzeczy się wydarzyło.
                                                    ______________________________________________________.
                                                    Zastanow sie wiec: Chcesz dalej ten bagaz dzwigac przez zycie...?
                                                    Nie lepiej zaczac zrzucac z siebie ten wor, ktory Cie przygniata...!?
                                                    O tych nie milych rzeczach nie mow, bo one sa tylko konsekwencja
                                                    Twojego postepowania... - Nie obwiniaj takze nikogo za to, co sie
                                                    z Toba stalo i co sie dzieje, zrob z tej choroby zdrowie, tyle ile sie da...!
                                                    Zastanow sie nad istota swoich bledow i (jak mowi Program AA):
                                                    wyznaj to drugiemu czlowiekowi, bo to ma moc zbawienna...
                                                    A...
                                                  • aaugustw Do Justyny... 26.05.11, 22:00
                                                    aaugustw napisał:
                                                    ::::::::::::::::::::::
                                                    ::::::::::::::::::::::
                                                    ______________________.
                                                    Starczy na dzis, Justyna...!
                                                    Odpocznij i spij spokojnie.
                                                    Dobranoc:
                                                    A...
                                                  • jszko222 Re: Do Justyny... 26.05.11, 22:03
                                                    Jutro napiszę coś więcej, bo dziś na pewno nie.
                                                    Dobranoc.
                                                  • aaugustw Re: Do Justyny... 27.05.11, 13:10
                                                    jszko222 napisała:
                                                    > Jutro napiszę coś więcej, bo dziś na pewno nie.
                                                    ________________________________________________________________.
                                                    Wcale nie musisz, ale jak obiecujesz powinnas potem dotrzymac tego slowa...
                                                    Nie rob jednak nic na "sile", (nie obiecuj nigdy czegos, czego potem dotrzymac
                                                    nie mozesz... - Ja tak zawsze mowilem nawet wtedy, kiedy wcale nie bylo takiej
                                                    potrzeby, i przez to klamalem... - To ma byc gotowosc Twojego serca, nie glowy,
                                                    ktora potrafi dotknietych choroba alkoholowa doprowadzic do zguby...!
                                                    A...
                                                  • jszko222 Re: Do upsididit1 26.05.11, 22:01
                                                    Niektórzy członkowie mojej rodziny, praca w pewnym sensie, a z przeszłości szkoła, i ostatnio osoba, z którą mieszkałam, a która mnie nagle olała. Gdybym miała całą historię opowiedzić, to chyba powstałby z tego felieton.
                                                  • aaugustw Re: Do upsididit1 27.05.11, 13:00
                                                    jszko222 napisała:
                                                    > Niektórzy członkowie mojej rodziny, praca w pewnym sensie, a z przeszłości szko
                                                    > ła, i ostatnio osoba, z którą mieszkałam, a która mnie nagle olała. Gdybym miał
                                                    > a całą historię opowiedzić, to chyba powstałby z tego felieton.
                                                    ____________________________________________________.
                                                    Witaj Justynko, mam pare godzin zanim wyjade na Mityng AA...
                                                    Obowiazki swoje takze juz porobilem, wiec mam czas... - Teraz
                                                    sobie jeszcze popisze, a potem dwa dni (jutro i pojutrze) mnie
                                                    nie bedzie... - Jade do alkoholikow, do Belgii - na ich spotkanie
                                                    rocznicowe z okazji powstania ich dwoch polskojezycznych Grup AA... -
                                                    Tobie, (przy tej okazji) juz teraz zycze udanego weekendu...! ;-)
                                                    (do rzeczy):
                                                    Gdybys do tego, (co wyzej wymienilas) dodala jeszcze caly ten swiat,
                                                    to na pewno nawet felieton by nie powstal, lecz cale tomy...! (to mial byc zart) ;-)
                                                    Ja takze nie wiedzialem od czego sie zabrac... - Chcialem jak najszybciej
                                                    wszystko od razu odbudowac i zalatwic, a to sie nie da...!
                                                    Najpierw musialem uczyc sie cierpliwosci i malych kroczkow...!
                                                    Zaczalem nie od "swiata i ludzi", lecz od siebie samego...!
                                                    I tak, jak ten chlop z tymi kluskami, zaczalem je polykac nie wszystkie na raz,
                                                    lecz jedna po drugiej...- Cierpliwosci zycze...! ;-)
                                                    A przede wszystkim rozpoczecia dzialania, a nie teoretyzowania w kolko...!
                                                    A...
                                                  • jszko222 Re: Do upsididit1 27.05.11, 13:14
                                                    To u mnie raczej będzie trudno. Przede wszystkim dlatego, że wszędzie muszę (chce) być najlepsza. Po drugie, nie umiem opowiadać obcym, ale tak twarzą w twarz, co mnie gryzie, i jakie mam kłopoty. Uważam, że o pewnych rzeczach się nie mówi, zwłaszcza że nigdy nie wiadomo, w jaki sposób rozmówca wykorzysta pewne fakty i informację. Ta, jeśli chcesz zmieniać świat, zacznij od samego siebie. Zgodze się z tymi słowami Korczaka, ale to chyba nie zawsze jest takie łatwe, niestety. Mam chyba u siebie cechę wyższości. Trodna we współpracy jestem. Może to się zmieni, zobaczymy.
                                                  • aaugustw Re: Do upsididit1 27.05.11, 14:26
                                                    jszko222 napisała:
                                                    > To u mnie raczej będzie trudno. Przede wszystkim dlatego, że wszędzie muszę (ch
                                                    > ce) być najlepsza. Po drugie, nie umiem opowiadać obcym, ale tak twarzą w twarz
                                                    > , co mnie gryzie, i jakie mam kłopoty. Uważam, że o pewnych rzeczach się nie mó
                                                    > wi, zwłaszcza że nigdy nie wiadomo, w jaki sposób rozmówca wykorzysta pewne fak
                                                    > ty i informację. Ta, jeśli chcesz zmieniać świat, zacznij od samego siebie. Zgo
                                                    > dze się z tymi słowami Korczaka, ale to chyba nie zawsze jest takie łatwe, nies
                                                    > tety. Mam chyba u siebie cechę wyższości. Trodna we współpracy jestem. Może to
                                                    > się zmieni, zobaczymy.
                                                    ________________________________________________________.
                                                    "Chcesz Boga rozsmieszyc, zaplanuj cos..." - Tak bylo teraz ze mna ! ;-)
                                                    Myslalem , ze sobie popisze, a tu telefon...!
                                                    Juz jestem znowu na swoim miejscu...
                                                    Co ma byc trudno...!? - To o czym Ty piszesz maja wszyscy; nadete EGO,
                                                    lezenie w kaluzy na dnie i mimo to patrzenie na wszystkich jeszcze z gory!
                                                    A to, ze boisz sie ze rozmowca wykorzysta pewne fakty, itd... - Od tego sa
                                                    sponsorzy, to nie musi byc "spowiedz" przed calym swiatem... - To moze byc
                                                    ksiadz, serdeczna przyjaciolka (np. z AA) ;-) tak - z AA, tylko tacy potrafia
                                                    Ciebie naprawde zrozumiec... - Wiecej anizeli ta "trzezwa" familia...
                                                    Piszesz jeszcze trudna we wspolpracy jestes... - To sie zmieni w momencie
                                                    kiedy zechcesz juz zaprzestac z tym swoim piciem... - Nie poznasz siebie,
                                                    w pozytywnym slowa tego znaczeniu...! ;-)
                                                    A...
                                                  • jszko222 Re: Do upsididit1 27.05.11, 14:35
                                                    Tak, ale ja mówię o współpracy z ludźmi z pracy. Mam trudny charakter, często nie potrafię dogadać się z ludźmi. Poza tym, ja nie chodzę napier....... od rana do nocy. Trzyma mnie praca, chociaż czasami siadam po niej, własnie ze względu na pewne nieporozumienia. A do tzw. AA boje się iść.
                                                  • aaugustw Re: Do upsididit1 27.05.11, 14:52
                                                    jszko222 napisała:
                                                    > Tak, ale ja mówię o współpracy z ludźmi z pracy. Mam trudny charakter, często n
                                                    > ie potrafię dogadać się z ludźmi. Poza tym, ja nie chodzę napier....... od rana
                                                    > do nocy. Trzyma mnie praca, chociaż czasami siadam po niej, własnie ze względu
                                                    > na pewne nieporozumienia. A do tzw. AA boje się iść.
                                                    _____________________________________________.
                                                    Na pewno w pracy sie wyizolowujesz sama, zwalajac to
                                                    np. na innych, czy na swoj "trudny charakter"... -
                                                    Robilem to samo, choc po dzien dzisiejszy nie wiem co
                                                    oznaczac ma "trudny charakter"...!? ;-)
                                                    Czego sie boisz, aby pojsc do AA...!?
                                                    A...
                                                  • jszko222 Re: Do upsididit1 27.05.11, 15:00
                                                    Raczej jestem kłótliwa od zawsze. To samo było w szkole. W pewnym wieku się trochę zmieniłam, i dawałam innym popalić. Teraz jest lepiej, to oczywiste, ale i tak ja zawsze wiem wszystko ,,najlepiej''. Jednak już pomijam kwestię pracy, to raczej nie o tym rozmowa.
                                                    Ludzi się boję z takiego otoczenia. A zresztą - ja nawet nie wiem, co niby miałabym tam mówić i komu.
                                                  • aaugustw Re: Do upsididit1 27.05.11, 15:11
                                                    jszko222 napisała:
                                                    > Raczej jestem kłótliwa od zawsze...
                                                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                                    Bardzo przyjemnie mi sie z Toba rozmawia...! ;-)
                                                    (roznice zdan byc musza, inaczej nie byloby dyskusji)
                                                    ___________________________________________.
                                                    jszko222 napisała dalej:
                                                    > ... Teraz jest lepiej, to oczywiste, ale i tak ja zawsze wiem wszystko ,,najlepiej''. Jednak już pomijam kwestię pracy, to raczej nie o tym rozmowa.
                                                    - - - - -
                                                  • jszko222 Re: Do upsididit1 27.05.11, 15:16
                                                    Na początek musiałabym odwiedzić psychiatrę (poważnie), bo tak jak pisałam wczoraj, moja psychika siada, o ile już nie siadła.
                                                    I nie mam na myśli tylko codzinnego...
                                                  • aaugustw Re: Do upsididit1 27.05.11, 15:27
                                                    jszko222 napisała:
                                                    > Na początek musiałabym odwiedzić psychiatrę (poważnie), bo tak jak pisałam wczo
                                                    > raj, moja psychika siada, o ile już nie siadła.
                                                    > I nie mam na myśli tylko codzinnego...
                                                    _______________________________________________.
                                                    Wierze Ci... - A skoro Twoja jakis glos podpowiada Tobie,
                                                    aby tam pojsc, dlaczego jeszcze zwlekasz... - Pojdz tam...!
                                                    Zacznij cos robic dla siebie... - A to nie oznacza, zebys Ty
                                                    sama to robila, lecz z pomoca innych...
                                                    Ocena samego siebie jest zawsze sugestywna, stad te
                                                    wszystkie Wspolnoty...
                                                    A...
                                                  • aaugustw Do Justyny... 27.05.11, 15:28
                                                    Mala pauza na rower...! ;-)
                                                    A...
                                                  • aaugustw Re: Do upsididit1 27.05.11, 15:02
                                                    jszko222 napisała:
                                                    > To u mnie raczej będzie trudno. Przede wszystkim dlatego, że wszędzie muszę (ch
                                                    > ce) być najlepsza...
                                                    _________________________________________________________.
                                                    Na to nie zdanie nie odpowiedzialem... - Nie podzielilem sie jeszcze z
                                                    Toba moim doswiadczeniem...
                                                    Otoz, ja takze chcialem byc zawsze najlepszy, choc nikt tego ode mnie
                                                    nie wymagal... - Sam siebie stresowalem i wywolywalem adrenaline...
                                                    Z uplywem czasu tak negatywnie wytrenowalem sobie moje chore emocje,
                                                    ze coraz gorzej bylo mi zniesc innych... - Lubilem pracowac sam...!
                                                    I temperowalem ten olowek do granic absurdu tak, ze ten szpic musial
                                                    sie kiedys zlamac i sie zlamal...!
                                                    A...
                                                • aaugustw Re: Do upsididit1 26.05.11, 20:44
                                                  jszko222 napisała:
                                                  > Uważasz mnie za słabą, tak?
                                                  __________________________________________________.
                                                  Co ty znowu kominujesz...? - Wytlumacz mi to, prosze...!?
                                                  Ja moge tobie tylko powiedziec, (jako alkoholik), ze uwazam siebie
                                                  za wyjatkowo majacego silna wole... - Jak zabraklo mi w nocy
                                                  alkoholu, to spod ziemi wygrzebalem, a byly to inne, "ciezki" czasy...! ;-)
                                                  A...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka