boja55
23.09.11, 01:08
Gdy piłem,byłem przekonany,że jestem wyjątkiem.Myślałem,że nie dotyczą mnie małostkowe wymagania i że w pełni zasługuję na usprawiedliwienie.Nigdy nie zdawałem sobie sprawy,że ciemną stroną podobnej postawy był mój brak "poczucia przynależności".Na początku z innymi członkami Wspólnoty utożsamiałem się tylko na poziomie choroby. Jakimż cudownym przebudzeniem było dla mnie uzmysłowienie sobie , że - jeśli wszyscy ludzie żyją tak jak potrafią - jestem taki sam jak inni ! Ból radość i zagubienie , jakie odczuwają , nie są niczym wyjątkowym - są naturalną częścią i mojej , i ich życia.
Codzienne Refleksje AA na dzień 23 września