Dodaj do ulubionych

Brak w okolicy grupy Al-Anon

26.10.12, 22:35
Witam,
Proszę o poradę co zrobić w przypadku gdy nie ma grupy wsparcia dla osób współuzależnionych w moim mieście. Owszem jest klub AA, ale przy nim nie działa grupa Al-Anon. Wiem, że kiedyś była, ale rozwiązano z powodu braku chętnych.
Mąż pije i w sumie to jego picie dla niego nie przynosi skutków ujemnych w sensie praca itp. ale życia rodzinnego to on nie ma. W sumie ostatnio nawet po wypiciu "zwierzył" mi się, że nie czuje ani mnie ani dzieci ja to widzę że jesteśmy gdzieś daleko w tym jego życiu. Ja sobie kompletnie przestałam z tym radzić, a raczej ze sobą i swoimi emocjami. Fajna terapeutka jest ale w mieście oddalonym 30 km i 50km. Nie mam możliwości, ponieważ pracuję i gdyby to było na miejscu to znalazłabym kogoś do dzieci na te 2-3 godz. Czy istnieje jakaś stronka w której udzielają rad i pomogą stawiać te pierwsze kroki by odnaleźć w tym maraźmie siebie?
Obserwuj wątek
    • 7zahir Re: Brak w okolicy grupy Al-Anon 27.10.12, 09:12
      Poczytaj w wątku HALT w kolejnych wpisach podaję tam linki do stron w których szukasz.
      Pierwszy z nich to :
      forum.gazeta.pl/forum/w,176,83726447,83756029,Al_Anon_rodziny_alkoholikow.html
      Jest też czat:
      www.alkoholizm.info.pl/czat_tecza.html
      i mityngi internetowe:
      forum.gazeta.pl/forum/w,176,137290570,137298487,Re_czy_sa_mitingi_internetowe_al_anon_dda_.html
    • aaugustw Re: Brak w okolicy grupy Al-Anon 27.10.12, 09:40
      bezdech2 napisał(a):
      > Proszę o poradę co zrobić w przypadku gdy nie ma grupy wsparcia dla osób współu
      > zależnionych w moim mieście...
      > Czy istnieje jakaś stronka w której udzielają rad i pomogą stawiać te pierwsze kroki by odnaleźć w tym maraźmie siebie?
      _________________________________________________.
      Mozesz podac, jakie to miasto, w ktorym nie ma Al-Anonu...?
      Czy Tobie zalezy na realnych Mityngach Al-Anon, czy tylko na
      wirtualnych pogawedkach i "poradach"...!?
      A...
      • bezdech2 Re: Brak w okolicy grupy Al-Anon 27.10.12, 10:00
        Oczywiście, żę wolałabym w realu spotkania na żywo gdzie ktoś pomógł by mi odzyskać wewnętrzny spokój i wiedzę, że naprawdę nie jestem winna temu, że on pije.
        Miasto Świebodzin, woj. lubuskie
        • aaugustw Re: Brak w okolicy grupy Al-Anon 27.10.12, 10:30
          bezdech2 napisał(a):
          > Oczywiście, żę wolałabym w realu spotkania na żywo gdzie ktoś pomógł by mi odzy
          > skać wewnętrzny spokój i wiedzę, że naprawdę nie jestem winna temu, że on pije.
          > Miasto Świebodzin, woj. lubuskie
          ______________________________________________.
          Tak, sprawdzilem... - Faktycznie nie tam Al-Anonu...! :-(
          Najblizszy masz w Wolsztynie - 50 km i Zielonej Gorze - 50 km.
          Albo zacznij chodzic na spotkania otwarte AA, wykapuj sytuacje
          i zaloz sama Grupe Al-Anon...(!?).
          A...
          Ps. Zadzwon do Biura w Poznaniu, tel./fax: (61) 828 93 07 (10-14
          w srody od 16) niech dadza Tobie namiary do osob, ktore tam wczesniej dzialaly...
          • bezdech2 Re: Brak w okolicy grupy Al-Anon 27.10.12, 10:36
            aaugustw napisał:

            > bezdech2 napisał(a):
            > > Oczywiście, żę wolałabym w realu spotkania na żywo gdzie ktoś pomógł by m
            > i odzy
            > > skać wewnętrzny spokój i wiedzę, że naprawdę nie jestem winna temu, że on
            > pije.
            > > Miasto Świebodzin, woj. lubuskie
            > ______________________________________________.
            > Tak, sprawdzilem... - Faktycznie nie tam Al-Anonu...! :-(
            > Najblizszy masz w Wolsztynie - 50 km i Zielonej Gorze - 50 km.
            > Albo zacznij chodzic na spotkania otwarte AA, wykapuj sytuacje
            > i zaloz sama Grupe Al-Anon...(!?).
            > A...
            > Ps. Zadzwon do Biura w Poznaniu, tel./fax: (61) 828 93 07 (10-14
            > w srody od 16) niech dadza Tobie namiary do osob, ktore tam wczesniej dzialaly.
            > ..
            Wiem kto tam działał i na dzień dobry nie usłyszałam, że to choroba, żę trzeba najpierw go zaakceptować i swoim postępowaniem uświadomić że jest chory, a tam Panie ze stażem małżeńskim 30 lat na wstępie wiej póki młoda jesteś, ale to chyba nie o to chodzi by uciekać... Jeździłam 2 lata temu do terapeutki 30km ode mnie i było zupełnie inne podejście bardziej ludzkie, ale nistety w obecnej sytuacji nie mam takiej możliwości.
            • aaugustw Re: Brak w okolicy grupy Al-Anon 27.10.12, 10:47
              bezdech2 napisał(a):
              > Wiem kto tam działał i na dzień dobry nie usłyszałam, że to choroba, żę trzeba
              > najpierw go zaakceptować i swoim postępowaniem uświadomić że jest chory, a tam
              > Panie ze stażem małżeńskim 30 lat na wstępie wiej póki młoda jesteś, ale to chy
              > ba nie o to chodzi by uciekać... Jeździłam 2 lata temu do terapeutki 30km ode m
              > nie i było zupełnie inne podejście bardziej ludzkie, ale nistety w obecnej sytu
              > acji nie mam takiej możliwości.
              ______________________________________________.
              No to moze i dobrze sie stalo, ze takie osoby nie potrafily
              utrzymac tej Grupy Al-Anon...(!?).
              Na moj gust (trzezwego alkoholika), fajnie podchodzisz do sprawy,
              ale mimo to gdzies tam odzywaja sie we mnie te ostrzegawcze
              "dzwoneczki", kiedy pomysle o tym co napisalas wczesniej, (cyt.);
              "Mąż pije i w sumie to jego picie dla niego nie przynosi skutków ujemnych
              w sensie praca itp. ale życia rodzinnego to on nie ma."
              A...
              • bezdech2 Re: Brak w okolicy grupy Al-Anon 27.10.12, 16:47
                August bardziej miałam na myśli to, że czekanie aż on sam zaliczy przysłowiowe dno jest czekaniem bezczynnym i być może on tego nigdy nie sięgnie ( takie wieczne tłumaczenie siebie i próby udowadniania że z nim jest ok, że inni owszem mają problem ale nie ja), a ja czuję, że moje dno jako osoby współuzależnionej właśnie się zbliża i chcę to zatrzymać, chcę zawalczyć o siebie dla siebie i dzieci.
                • aaugustw Re: Brak w okolicy grupy Al-Anon 27.10.12, 17:46
                  bezdech2 napisał(a):
                  > August bardziej miałam na myśli to, że czekanie aż on sam zaliczy przysłowiowe
                  > dno jest czekaniem bezczynnym i być może on tego nigdy nie sięgnie ( takie wiec
                  > zne tłumaczenie siebie i próby udowadniania że z nim jest ok, że inni owszem ma
                  > ją problem ale nie ja), a ja czuję, że moje dno jako osoby współuzależnionej wł
                  > aśnie się zbliża i chcę to zatrzymać, chcę zawalczyć o siebie dla siebie i dzieci.
                  _________________________________________________________________.
                  Jezeli faktycznie zblizasz sie juz do tego dna...!?), to wiedz takze ze w tej chorobie
                  idzie to rownoleglymi drogami, a wiec i u niego zbliza sie to dno...! - Po nim nastepuje
                  cisza ;-) i nowe zycie... - Z nim albo juz bez niego...(!?).
                  Wlasnie w ramach wspolpracy wyslalem pewnej Al-Anonce literature Al-Anon
                  a do tego "Codzienne Medytacje...
                  A...
    • 7zahir Pytałaś tu: 27.10.12, 10:28
      Ośrodek dla Osób Uzależnionych SPZOZ Filia
      Łużycka 14
      66-200 Świebodzin, woj. lubuskie

      i tu:

      Ośrodek dla Osób Uzależnionych SPZOZ w Nowym Dworku
      Mała 5
      66-200 Świebodzin, woj. lubuskie

      W Osrodkach leczenia uzależnień też są grupy dla osób w takiej jak Twoja sytuacji.
      • bezdech2 Re: Pytałaś tu: 27.10.12, 10:32
        Nie mają grupy, ponieważ Łużycka to biuro ośrodka dla narkomanów oddział Nowy Dworek, a to drugie filia i tylko mają terapeutów dla swoich podopiecznych, grup nie ma. Na Bramkowej kiedyś była ( Punkt Interwencji Kryzysowej) tam działa tylko AA, jest też psycholog z terminami na za m-c, a terapeutka z Ciborza stwierdziła, że skoro dotyka mnie jeszcze DDA to ona nie czuje się w mocy mi pomóc...
        • 7zahir Re: Pytałaś tu: 27.10.12, 10:39
          Rozumiem.

          Mam nadzieję, że czytałaś mój poprzedni wpis - w wątku HALT znajdziesz podstawowe informacje.
          • bezdech2 Re: Pytałaś tu: 27.10.12, 10:43
            Tak czytałam, wysłałam informację z prośbą o wpis mnie do takiego internetowego al-anon.
            August mądra i bardzo fajna, pomogła mi wtedy, a byłam w gorszym stanie niż teraz psychicznym...Wiem, że super grupa z DDA działa w Zielonej Górze ale to już wogóle przepaść może za kilka lat jak jeszcze coś ze mnie będzie to zacznę tam jeździć i odkryję lepszą stronę samej siebie... Ech... Dziękuję Wam za odpowiedź.
            • 7zahir DDA dla Ciebie 27.10.12, 10:45
              piekniezyc.republika.pl/
              • bezdech2 Re: DDA dla Ciebie 28.10.12, 07:57
                7zahir bardzo Ci dziękuję za ten link, gdybym wiedziała to 10 lat wstecz to pewnie moje życie potoczyłoby się zupełnie inaczej..... Jeszcze raz dziękuję
                • 7zahir Re: DDA dla Ciebie 28.10.12, 13:15
                  Trzymam kciuki.

                  Pozdrawiam ciepło :-)
        • aaugustw Re: Pytałaś tu: 27.10.12, 10:40
          bezdech2 napisał(a):
          > ... a terapeutka z Ciborza stwierdziła, że skoro dotyka mnie jeszcze DDA to ona nie czuje się w mocy mi pomóc...
          _______________________________________________________.
          To madra terapeutka i nie "wymadrzajaca sie", bo do DDA potrzeba
          specjalnego wyszkolenia...!
          A...
          • bezdech2 Re: Pytałaś tu: 09.11.12, 12:11
            Witajcie. Grupa jednak jest, byłam, ale nie wiem czy grupa bez konkretnego terapeuty ma sens, czy mogę coś zniej wyciągnąć dla siebie, czy jednak lepiej postarać się zorganizować i znaleźć terapeutę indywidualnego bez grupy?
            • 7zahir Re: Pytałaś tu: 09.11.12, 12:46
              Przyznam się szczerze, że nie słyszałam o grupie Al Anon z udziałem terapeuty.
              Terapia prowadzona jest oddzielnie.

              Moim zdaniem dobrze jest korzystać z obu form pomocy.
              • bezdech2 Re: Pytałaś tu: 09.11.12, 14:30
                Dziękuję za odpowiedź czyli trafiłam do dobrego miejsca i tylko teraz pozostaje mi znaleźć sobie terapeutę na spotkania indywidualne.
                • 7zahir Re: Pytałaś tu: 09.11.12, 15:04
                  bezdech2 napisał(a):

                  > Dziękuję za odpowiedź czyli trafiłam do dobrego miejsca i tylko teraz pozostaje
                  > mi znaleźć sobie terapeutę na spotkania indywidualne.>

                  Powodzenia !
            • aaugustw Re: Pytałaś tu: 09.11.12, 17:05
              bezdech2 napisał(a):
              > Witajcie. Grupa jednak jest, byłam, ale nie wiem czy grupa
              bez konkretnego terapeuty ma sens...
              _________________________________________________.
              Jedynie bez terapeuty kazda Grupa Al-Anon ma sens...!
              Jezeli czujesz, ze jestes chora, wtedy ma sens pojscie do terapeuty...!
              A...
              • bezdech2 Re: Pytałaś tu: 11.11.12, 09:21
                August to jak mam rozumieć że czuję czy jestem chora? Czy z czasem dzięki grupie w tym wszystkim nauczę się jakoś funkcjonować nabiore dystansu i obiektywizmu? Nauczę rozmawiać się z moim mężem jak jest trzeźwy i nie będę już wtedy po nim jeździć jak jest pijany? Strasznie źle mi z tymi moimi złymi emocjami, w końcu nie jestem taka, w końcu go kocham i jest dla mnie ważny, chociaż ten mętlik w głowie nie pozwala mi na racjonalne myślenie a co dopiero na jakiekolwiek decyzje. Jeden plus we mnie to to, że już przed tym nie uciekam że chcę chwycić świadomie byka za rogi. Pozdrawiam
                • aaugustw Re: Pytałaś tu: 11.11.12, 11:40
                  bezdech2 napisała (do A...):
                  > August to jak mam rozumieć że czuję czy jestem chora?
                  Czy z czasem dzięki grupie w tym wszystkim nauczę się jakoś
                  funkcjonować nabiore dystansu i obiektywizmu?
                  Nauczę rozmawiać się z moim mężem jak jest trzeźwy i nie będę już
                  wtedy po nim jeździć jak jest pijany? Strasznie źle mi z tymi moimi
                  złymi emocjami, w końcu nie jestem taka, w końcu go kocham i jest dla mnie ważny...
                  ________________________________________________________________.
                  Witaj Bezdech2...! - Wiem, ze go musisz kochac skoro tu o tym piszesz, dlatego
                  nie psuj tych uczuc swoimi chorymi emocjami... - Zrozum, ze on jest tylko chory...!
                  Brzmi to paradoksalnie, ale ten klucz do jego trzezwosci mozesz i Ty pomoc mu
                  znalezc, co wcale nie znaczy ze taki byc musi efekt koncowy kazdego uzaleznienia.
                  On musi jeszcze chciec przestac pic...!
                  Ty zrobisz tylko to co w Twojej mocy i nie bedziesz miala potem nigdy ew. wyrzutow sumienia.
                  Tak wlasnie mysle i tak wlasnie to widze jak piszesz... - Wiem to z doswiadczenia, bo
                  mam stycznosc z osobami wspoluzaleznionymi z naszej Grupy Al-Anon z ktora my AA
                  scisle wspolpracujemy i sie spotykamy. Tam na tej Grupie widze te zadowolone kobiety,
                  ktore kiedys przyszly do nas z placzem...
                  To wlasnie tam, od takich kobiet ktorych mezowie juz nie pija nauczysz sie jak
                  rozmawiac i jak postepowac ze swoim mezem...!
                  Nawiazujac do Twojego pierwszego pytania powiem tylko tak;
                  Napisalem to celowo z ironia, nawiazujac do naszej ostatniej tu dyskusji na Forum,
                  na temat wspoluzaleznienia... - Co chcialem przez to przekazac...?
                  Ano to, ze z takiego wspoluzaleznienia predzej, czy pozniej powstaja paskudne
                  choroby (nerwica, nadcisnienie, i wiele, wiele innych chorob psychsomatycznych),
                  ktore nadaja sie juz tylko do leczenia przez lekarzy i (lub) psychoterapeutow...
                  Mysle jednak, ze Tobie wystarcza dobre spotkania zwane Mityngami Al-Anon,
                  na ktorych poznasz lepiej te chorobe i sama siebie, bo w koncu o Ciebie tu chodzi
                  w pierwszej kolejnosci...!
                  Powodzenia i odwagi zycze...
                  A...
                  • bezdech2 Re: Pytałaś tu: 12.11.12, 07:44
                    August właśnie nie rozumieją mnie niektórzy dlaczego ja chcę o niego walczyć, ale przecież walcząc o jego trzeźwość ja walczę o swojego męża którego kocham i ojca naszych dzieci dla których jest on wszystkim. Jeśli mi się nie uda trudno, przeboleję stratę, ale przynajmniej dzieciom będe mogła powiedzieć, że chciałam, że starałam się, ale tata wybrał inną drogę...
                    • margott70 Re: Pytałaś tu: 12.11.12, 08:09
                      bezdech2 napisał(a):

                      > August właśnie nie rozumieją mnie niektórzy dlaczego ja chcę o niego walczyć, a
                      > le przecież walcząc o jego trzeźwość ja walczę o swojego męża którego kocham i
                      > ojca naszych dzieci dla których jest on wszystkim. Jeśli mi się nie uda trudno,
                      > przeboleję stratę, ale przynajmniej dzieciom będe mogła powiedzieć, że chciała
                      > m, że starałam się, ale tata wybrał inną drogę...
                      Tylko widzisz walczyć, a robić za Boga to dwie zupełnie różne sprawy. Świetnie Cię rozumiem, bo sama mam zapędy( w tym robieniu za Boga). Dostaliśmy wolną wolę i swojej będziemy bronić jak niepodległości. Ale pozostawienie jej innym, to już nie takie proste...
                      • bezdech2 Re: Pytałaś tu: 23.11.12, 22:15
                        Nie robię za Boga i nawet nie wierzę w to bym mogła coś zmienić w jego piciu, dusze się tą sytuacją, tą niepewnością życia z kimś takim i zwyczajnie jakaś strona mnie się zwyczajnie buntuje i już nie chcę tak żyć. Jasne, że chciałabym zmieniając siebie i swoje widzenie pewnych spraw zmienić mojego męża w trzeźwego człowieka, dla którego dzieci znowu staną się priorytetem. Wiem, że jego trzeźwość nie musi oznaczać, że między nami wszystko wróci do normy, bo to oddzielne kwestie.
                        • aaugustw Re: Pytałaś tu: 24.11.12, 11:00
                          bezdech2 napisał(a):
                          > Nie robię za Boga i nawet nie wierzę w to bym mogła coś zmienić w jego piciu, d
                          > usze się tą sytuacją...
                          ____________________________________.
                          A co robisz "za siebie", aby sie nie udusic...!?
                          Jestes na pewno konsekwentna w dzialaniu?
                          A...
                          • bezdech2 Re: Pytałaś tu: 27.11.12, 13:26
                            No właśnie co robię...? Hmm dla siebie za siebie poza czytaniem książek i skupieniem się na swoich własnych potrzebach narazie nic więcej, bo szukam drogi...
                            Konsekwencja z tym to juz póki co jestem rozjechana, mam problem w momentach kiedy on jest na dupościsku, a wtedy do rany przyłóż chłopak. Znam mechanizm, wiem co będzie dalej, ale nie wiem błądze jak we mgle. Czekam teraz na terapię z psychologiem, ponieważ koniec roku więc czekam miła Pani powiedziała, że nie wie kiedy będzie zapisywac i jakie limity będzie miała czy w styczniu, a może w czerwcu 2013. Załamka czytam staram się wdrożyć w życie, ale samej tak ciężko...
                            • aaugustw Re: Pytałaś tu: 27.11.12, 18:50
                              bezdech2 napisał(a):
                              > No właśnie co robię...? Hmm dla siebie za siebie poza czytaniem książek i skupi
                              > eniem się na swoich własnych potrzebach narazie nic więcej, bo szukam drogi...
                              > ... czytam staram się wdrożyć w życie, ale samej tak ciężko...
                              __________________________________________________________.
                              Mysle, ze w Twojej sytuacji optymalnym rozwiazaniem dla Ciebie bylyby
                              wirtualne Mityngi Al-Anon, skoro nie masz ich u siebie w realu do 50 km.
                              A...
                    • aaugustw Re: Pytałaś tu: 12.11.12, 12:55
                      bezdech2 napisał(a):
                      > August właśnie nie rozumieją mnie niektórzy dlaczego ja chcę o niego walczyć, a
                      > le przecież walcząc o jego trzeźwość ja walczę o swojego męża którego kocham i
                      > ojca naszych dzieci dla których jest on wszystkim. Jeśli mi się nie uda trudno,
                      > przeboleję stratę, ale przynajmniej dzieciom będe mogła powiedzieć, że chciała
                      > m, że starałam się, ale tata wybrał inną drogę...
                      _____________________________________________.
                      Piekne to slowa Bezdech... - Dokladnie tak powinno byc,
                      jak piszesz...!
                      Nie patrz na innych, ze Cie nie rozumieja, pokaz im jaka
                      jestes prawdziwa zona i matka dla dzieci, ale przy tym
                      nie zapominaj o sobie i badz cholernie konsekwentna
                      jezeli chodzi o alkohol (= 0).
                      Tak trzymaj:
                      A...
                      • bezdech2 Re: Pytałaś tu: 01.12.12, 08:40
                        Konsekwencja no właśnie nie wiem jak mam do niej dojść, co znaczy, jak mam ustalić granice, sama ze sobą, czy z nim jak jest trzeźwy? Wiem, że dla zdrowych ludzi może być to dziwne, ale jak na grupie słyszę nie sprzątaj mu, nie pierz, nie gotuj, ale jak mam podzielić mieszkanie 50m w którym są małe dzieci, więc sprzątać trzeba ( poza tym lubię porządek i lubię sprzątać), gotuję dla dzieci i sobie, a to że on się podłącza - daje mi normalnie pieniądze na życie, nie wpuszczać jak jest pijany - ale co jak wraca trzeźwy i po pół godz. wyciąga alkohol i się upija bez awantur, weekendy wychodzi jak musi się dopić i wraca rano nachlany ( wtedy mogłabym go nie wpuszczać)...Nie wiem nic nie wiem i ta nie wiedza mnie dobija. Miasto prawie 30 tys. mieszkańców, pod kioskami i barami pełno alko, a pomoc dla rodzin żadna, nawet w bibliotece książek z tą tematyką 0. Grupa - chodzę ale to taka paplanina bez żadnych wniosków, wskazówek, męczące to strasznie, ale może po jakimś czasie zajarzę, albo faktycznie zacznę jeździć do Sulechowa jak pisze luzyczanin, już sama gmatwam się, chociaż jest 1 plus staje mi się naprawdę obojętne już to czy on jest trzeźwy czy nachlany ale nie wiem czy to z bezsilności i poddałam się, czy coś do tej mojej głowy coś dotarło. Ach to się wypociłam;)
                        • aaugustw Re: Pytałaś tu: 01.12.12, 13:37
                          bezdech2 napisał(a):
                          > Konsekwencja no właśnie nie wiem jak mam do niej dojść, co znaczy, jak mam usta
                          > lić granice, sama ze sobą, czy z nim jak jest trzeźwy? Wiem, że dla zdrowych lu
                          > dzi może być to dziwne, ale jak na grupie słyszę nie sprzątaj mu, nie pierz, ni
                          > e gotuj, ale jak mam podzielić mieszkanie 50m w którym są małe dzieci, więc spr
                          > zątać trzeba ( poza tym lubię porządek i lubię sprzątać), gotuję dla dzieci i s
                          > obie, a to że on się podłącza - daje mi normalnie pieniądze na życie, nie wpusz
                          > czać jak jest pijany - ale co jak wraca trzeźwy i po pół godz. wyciąga alkohol
                          > i się upija bez awantur, weekendy wychodzi jak musi się dopić i wraca rano nach
                          > lany ( wtedy mogłabym go nie wpuszczać)...Nie wiem nic nie wiem i ta nie wiedza
                          > mnie dobija. Miasto prawie 30 tys. mieszkańców, pod kioskami i barami pełno al
                          > ko, a pomoc dla rodzin żadna, nawet w bibliotece książek z tą tematyką 0. Grupa
                          > - chodzę ale to taka paplanina bez żadnych wniosków, wskazówek, męczące to str
                          > asznie, ale może po jakimś czasie zajarzę, albo faktycznie zacznę jeździć do Su
                          > lechowa jak pisze luzyczanin, już sama gmatwam się, chociaż jest 1 plus staje m
                          > i się naprawdę obojętne już to czy on jest trzeźwy czy nachlany ale nie wiem cz
                          > y to z bezsilności i poddałam się, czy coś do tej mojej głowy coś dotarło. Ach
                          > to się wypociłam;)
                          ________________________________________________.
                          To wszystko prawda co piszesz, ale dlaczego dalej wszystko
                          kreci sie wokol niego...?
                          Nie mowiac juz o tym, ze takim postepowaniem dajesz mu
                          wspanialy komfort picia...!
                          A...
                          • bezdech2 Re: Pytałaś tu: 03.12.12, 09:57
                            Witaj :)
                            Ale ja właśnie tego nie rozumiem nie zajmowanie się nim. Czyli co mam z nim nie rozmawiać? Traktować jak powietrze? Już nic nie wiem. Poproszę wskazówki ;)
                            Ech skupiam się na dzieciach i sobie bardzo dużo i tak jak napisałam staje mi się obojętna jego trzeźwość, poprostu nie wpływa już na moje plany, ja je realizuję albo z nim albo bez niego bez uczucia straty, bo przetłumaczyłam sobie, że ja nic nie tracę, ja chwytam każdą chwilę bycia z naszymi dziećmi i staram się być w każdym ich ważnym i mniej ważnym momencie i jest mi z tym super.
                            • aaugustw Re: Pytałaś tu: 03.12.12, 10:43
                              bezdech2 napisał(a):
                              > Witaj :)
                              > Ale ja właśnie tego nie rozumiem nie zajmowanie się nim. Czyli co mam z nim nie
                              > rozmawiać? Traktować jak powietrze? Już nic nie wiem. Poproszę wskazówki ;)
                              > Ech skupiam się na dzieciach i sobie bardzo dużo i tak jak napisałam staje mi s
                              > ię obojętna jego trzeźwość, poprostu nie wpływa już na moje plany, ja je realiz
                              > uję albo z nim albo bez niego bez uczucia straty, bo przetłumaczyłam sobie, że
                              > ja nic nie tracę, ja chwytam każdą chwilę bycia z naszymi dziećmi i staram się
                              > być w każdym ich ważnym i mniej ważnym momencie i jest mi z tym super.
                              _______________________________________________________________.
                              Jezeli uwazasz, ze tak jest ok i nie masz wiekszych wymogow od zycia i meza,
                              to na dany czas moze i jest dobre, ale wiedz ze to jest choroba postepujaca...
                              Jak bedziesz reagowac, kiedy on nie bedzie mogl juz przynosic Tobie (Wam)
                              pieniedzy za ten komfort picia, ktory on ma przy Tobie w postaci gotowania,
                              prania, etc...!? - Co z Twoimi (np.) potrzebami fizjologicznymi...!?
                              A co bedzie z Toba jak dzieci juz dorosna...!?
                              Jezeli dzisiaj nie zrobisz zasiewu, jak mozesz oczekiwac jutro zbiorow...!?
                              A...
                              • bezdech2 Re: Pytałaś tu: 03.12.12, 16:54
                                Czekam na wizytę do psychologa, bo myślę, że wtedy otworzą mi się oczy na mnie i moje potrzeby, sama w tej chwili nie jestem w stanie ocenić swoich potrzeb, wiem, że jest mi tak źle, że nie chcę tak żyć, a nie potrafię tego przerwać bo ciągle wciągam się w jego grę i orientuję się jak już w niej jestem, a powinnam wyłapać przecież od razu podstęp. Jutro mam grupę, ale już dziś martwię się, że przez to, że ja pójdę on zapije, znowu będą pretensje, ale życie w iluzji, że niby jest ok bo nie znika w weekendy jest bezsensu. Oszukuję się, ech a niby głupia nie jestem.
                                • aaugustw Re: Pytałaś tu: 03.12.12, 19:25
                                  bezdech2 napisał(a):
                                  > Czekam na wizytę do psychologa, bo myślę, że wtedy otworzą mi się oczy na mnie
                                  > i moje potrzeby, sama w tej chwili nie jestem w stanie ocenić swoich potrzeb, w
                                  > iem, że jest mi tak źle, że nie chcę tak żyć, a nie potrafię tego przerwać bo c
                                  > iągle wciągam się w jego grę i orientuję się jak już w niej jestem, a powinnam
                                  > wyłapać przecież od razu podstęp. Jutro mam grupę, ale już dziś martwię się, że
                                  > przez to, że ja pójdę on zapije...
                                  ________________________________________________.
                                  Tak sie dzieje, kiedy samemu nie wie sie czego sie chce.... -
                                  Oczekujesz od innych wzoru i regul postepowania dla siebie,
                                  a kazdy z nas musi przezyc swoje zycie na wlasnej sciezce..!
                                  Zapytaj siebie: Czego oczekujesz od psychologa, od uczestnikow
                                  Mityngu, od tego Forum, itd... - Jakie towarzysza temu uczucia...?
                                  Czego sie tu spodziewasz; wyrozumienia, litosci, czy sposobu z
                                  jakim inne Al-Anonki postepuja ze swoimi trzezwymi juz mezami...
                                  Czy masz na tyle sily, aby dokonac tego samego dla siebie i dzieci...?
                                  (a moze przez to i posrednio dla swojego meza...!?).
                                  A...
                                  • bezdech2 Re: Pytałaś tu: 04.12.12, 12:57
                                    Oczekuję, przede wszystkim tego, żeby mi się oczy otworzyły na to , że też jestem ważna, ale również właśnie na to co ja chcę. Pogubiłam się, kiedyś wiedziałam dokładnie jaki chcę stworzyć dom, w jakiej atmosferze wychowywać dzieci, i faktycznie dopóki jestem z nimi sama jest super, ale później jego osoba ma na mnie taki wpływ to mnie męczy i chcę się nauczyć by on nie miał wpływu na moje samopoczucie. Kiedyś to potrafiłam jak byłam pod opieką psychologa, ale przerwałam terapię ( bo mąż trzeźwiał, a ja mu uwierzyłam) wtedy popełniłam błąd bo byłam na dobrej drodze. Napewno nie oczekuję litości, bo nie czuje się ofiarą, ani głaskania po głowie, oczekuję konkretnych wskazówek dzięki którym odnajdę siebie w tym wszystkim.
                                    • aaugustw Re: Pytałaś tu: 04.12.12, 13:30
                                      bezdech2 napisał(a):
                                      > Oczekuję, przede wszystkim tego, żeby mi się oczy otworzyły na to , że też jest
                                      > em ważna, ale również właśnie na to co ja chcę. Pogubiłam się, kiedyś wiedziała
                                      > m dokładnie jaki chcę stworzyć dom, w jakiej atmosferze wychowywać dzieci, i fa
                                      > ktycznie dopóki jestem z nimi sama jest super, ale później jego osoba ma na mni
                                      > e taki wpływ to mnie męczy i chcę się nauczyć by on nie miał wpływu...
                                      ____________________________________________________________.
                                      Tak sie dzieje tylko wtedy, kiedy ktos zyje zyciem innego czlowieka...!
                                      Skoro kiedys wiedzialas czego chcesz, dlaczego z tego zrezygnowalas i ustapilas...?
                                      Dlaczego on nie dopasowuja sie do Twojego zycia, do Twoich pragnien, potrzeb, etc...?
                                      On moze nawet nie wie o tym, ze ma taki wpływ na Ciebie...(!?).
                                      Moze nigdy nie bylas stanowcza wobec niego lub moze bylo Tobie tak wygodnie...!?
                                      Rozmawialiscie kiedys z soba spokojnie o Waszych problemach, oczekiwaniach, etc...?
                                      A...
                                      • bezdech2 Re: Pytałaś tu: 05.12.12, 08:17
                                        Rozmawialiśmy, rozmawiamy, często mówię mu co czuję, jak się czuję i jakich zmian bym chciała ( kwestia obowiązków związanych z naszym domem i dziećmi), niby przytakuje niby rozumie, a później jest jak jest. Już i tak nie robię nic za niego, nie wciągam się w kłótnie i dziwne gadki jak jest pijany, nie biorę do siebie to co mówi pod wpływem alkoholu. Ale wkurza mnie to, że on wogóle nie chce sam się zajmować z dziećmi, czyli jak ja idę na grupę lub chcę gdzieś wyjść muszę zorganizować opiekę do dzieci i z tego nie potrafię wybrnąć. Ach dobra nie będę Ci truła, czekam na wizytę do psychologa myślę, że tam może łatwiej i szybciej odnajdę siebie dla siebie.
                                        • aaugustw Re: Pytałaś tu: 05.12.12, 14:25
                                          bezdech2 napisała (do A...):
                                          > Rozmawialiśmy, rozmawiamy, często mówię mu co czuję, jak się czuję i jakich zmi
                                          > an bym chciała ( kwestia obowiązków związanych z naszym domem i dziećmi), niby
                                          > przytakuje niby rozumie, a później jest jak jest. Już i tak nie robię nic za ni
                                          > ego, nie wciągam się w kłótnie i dziwne gadki jak jest pijany, nie biorę do sie
                                          > bie to co mówi pod wpływem alkoholu. Ale wkurza mnie to, że on wogóle nie chce
                                          > sam się zajmować z dziećmi, czyli jak ja idę na grupę lub chcę gdzieś wyjść mus
                                          > zę zorganizować opiekę do dzieci i z tego nie potrafię wybrnąć. Ach dobra nie b
                                          > ędę Ci truła, czekam na wizytę do psychologa myślę, że tam może łatwiej i szybc
                                          > iej odnajdę siebie dla siebie.
                                          ____________________________________________________________________.
                                          Wcale mi nie "trujesz", przypominasz mi (alkoholikowi) moja byla sytuacje domowa.
                                          Roznica jest tylko taka, ze moja zona byla bardziej konsekwentna w realizowaniu celu...
                                          Za naszymi rozmowami szly czyny, wprawdzie nie z mojej strony, lecz ze strony mojej
                                          zony, ktora widzac, ze ja dalej pije i nie mam zamiaru nic ze soba robic zamiast mnie,
                                          ona wyprowadzila sie z dziecmi z mieszkania. - Dopiero wtedy doszlo do mnie, ze ja
                                          sam nie funkcjonuje...
                                          (na poczatku jeszcze - po odejsciu zony - wzmoglem swoje picie, ale to tylko
                                          doprowadzilo mnie do wczesniejszego rozpczecia abstynencji... - "Przegralem...!" ;-)
                                          A...
                                          Ps. Nie oczekuj za wiele od psychologa... - Oni nie dysponuja rozwiazaniami, lecz
                                          tylko nakierowuja na nie...!
                                          • bezdech2 Re: Pytałaś tu: 05.12.12, 14:48
                                            W obecnej sytuacji wyprowadzić sie nie mogę, bo rachunki są na mnie, on jest współwłaścicielem niezameldowanym, myślę o zgłoszeniu go na komisję, bo niby poszedł by się leczyć, ale wykrętów multum...Mi się już nie chce z nim bawic w kotka i myszkę, szkoda mi dzieci zresztą dlaczego mam się z nimi tułać, chcę iść do radcy który działa przy ośrodku pomocy rodzinie i zapytać go o radę jak prawnie moge to rozwiązać wszystko. Co do psychologa, to wiem że nie otrzymam recepty, ale wiem że oni dzięki swoim "sztuczkom" otwierają oczy i nazywają rzeczy po imieniu, kubeł zimnej wody mi się przyda. Bo niby twarda baba jestem, a on mną majta jak chce.
                                            Dzięki że chce Ci sie czytać i odpowiadać.
                                            • aaugustw Re: Pytałaś tu: 05.12.12, 15:40
                                              bezdech2 napisał(a):
                                              1 - > W obecnej sytuacji wyprowadzić sie nie mogę, bo...
                                              2 - > ... chcę iść do radcy który działa przy ośrodku pomocy rodzinie i zapytać go o radę jak prawnie moge to rozwiązać wszystko.
                                              3 - > Co do psychologa, to wiem że nie otrzymam recepty, ale wiem że oni dzięki swoim "sztuczkom" otwierają oczy i nazywają rzeczy po imieniu...
                                              4 - > Dzięki że chce Ci sie czytać i odpowiadać....
                                              _____________________________________________________________.
                                              Ad 1.- Kazdy ma swoje uklady, wybory i swoja droge, ktora kroczyc musi...
                                              Ad 2.- Prawo ochronne stoi po obydwoch stronach...
                                              Ad 3.- To wszystko za malo... - Tobie brakuje czynow...!
                                              Ad 4.- Ze mna takze dzielono sie (i dziela dalej) swoimi doswiadczeniami
                                              o tym, jak prosto mozna rozwiazac swoj skomplikowany niby problem...!
                                              A...
                                              Ps. Nie na darmo Al-Anonki (zwycieskie kobiety utrzymujace sie we
                                              Wspolnocie Al-Anon) nazywaja piraniami... - Tu trzeba byc drapieznym
                                              w tej chorobie, inaczej zostaniesz ty niechcacy pozarta...
                                              (nie mowie o dzieciach, zeby nie dramatyzowac ich rodzinnej patologii).
                                              • bezdech2 Re: Pytałaś tu: 05.12.12, 21:05
                                                Czyli co jedyne rozwiązanie to rozwód i wyprowadzka? No, ale cóż może faktycznie za słowami muszą iść czyny, a sprawy materialne...w tej sytuacji są daleko.
                                                • luzyczanin Re: Pytałaś tu: 06.12.12, 06:33
                                                  bezdech nie sluchaj alkoholikow , nie daj sie manipulowac , alkoholicy maja zupelnie inny problem niz ty i w ogole nie maja pojecia o tym co przezywasz . Moga sobie tylko wyobrazac ale nigdy nie poczuli tego co ty .Tobie potrzebny jest kontakt z madrymi wspoluzaleznionymi KOBIETAMI a nie z facetem alkoholikiem . Forum dla ciebie to np. www.niepijemy.pl/forum/13-forum-al-anon/88925-ratowanie-ukochanego?limit=30&start=30
                                                  Jestem wspoluzalezniony , co prawda facetem , ale wiem jak to jest czekac w strachu na powrot kochanej osoby do domu , niespac calą noc w strachu o jej zycie , biegac po miescie w poszukiwaniu ukochanej . To juz za mna , madra terapeutka + grupa wsparcia nauczyly mnie zyc z moja chora , kochana kobieta. Dopiero po latach doczekalem sie jej powrotu i teraz nie zaluje decyzji o pozostaniu z nia bo nasze zycie rozpoczelo sie od nowa i naprawde teraz jestem szczesliwy , a nasze dzieci maja oboje rodzicow .
                                                  • bezdech2 Re: Pytałaś tu: 06.12.12, 13:48
                                                    Za późno, poleciał wczoraj potok słów i mąż się wyprowadził, bo jak stwierdził on nam krzywdy nie robi bo nie bije i kasę daje, a ja się czepiam i stawiam warunki, a on zastary na warunki....
                                                    Napisz proszę jak dojechać na grupę do Sulechowa, gdzie to dokładnie jest?
                                                    Chyba z Tobą pisałam o grupie DDA w Zielonej Górze na e-mail?
                                                  • aaugustw Re: Pytałaś tu: 06.12.12, 14:20
                                                    bezdech2 napisał(a):
                                                    > Za późno, poleciał wczoraj potok słów i mąż się wyprowadził, bo jak stwierdził
                                                    > on nam krzywdy nie robi bo nie bije i kasę daje, a ja się czepiam i stawiam war
                                                    > unki, a on zastary na warunki....
                                                    > Napisz proszę jak dojechać na grupę do Sulechowa, gdzie to dokładnie jest?
                                                    > Chyba z Tobą pisałam o grupie DDA w Zielonej Górze na e-mail?
                                                    _________________________________________________________________.
                                                    Nie pamietam, czy ze mna pisalas na maila... - Prowadze duzo korespondencji...
                                                    Ponizej podaje link na spis Mityngow Al-Anon w Polsce. Wbierz sobie najblizszy
                                                    swego miejsca zamieszkania...
                                                    www.al-anon.org.pl/spis.html
                                                    Szkoda, ze potraktowalas Mityngi Al-Anon jak straz pozarna... - Dzialasz dopiero
                                                    wtedy, kiedy sie juz pali...! :-(
                                                    A...
                                                    Ps. Ja takze; krzywdy nikomu "nie robilem", nie bilem i kase dawalem dopoki
                                                    jeszcze umialem... - Jakie to jest chore myslenie...! :-(
                                                    Kazde zapicie to zabieranie rodzinie uczuc, pieniedzy, czasu na zblizenia, nauke, trzezwe spojrzenie sobie w oczy, planowanie wspolnych wycieczek, spacerow, odrabiania zadan domowych, wspolnych zabaw i miliony innych jeszcze trzezwych rzeczy...!
                                                  • bezdech2 Re: Pytałaś tu: 06.12.12, 14:49
                                                    Chodzę na grupę u siebie w mieście, ale nie ma na niej zadań domowych itp. poprostu mam wrażenie że czerpię duzo więcej z forum tego i na kafeterii. Sama czytam książki, nie wiem co on czuje, nie chcę dłużej krzywdzić jego i siebie. Może tak będzie lepiej że on się wyprowadził, ja mam szansę na uspokojenie emocji, a on na przewartościowanie swojego życia. Reasumując żyć tak nie chcę, cierpię strasznie dlatego, że go kocham i wiem że gdzieś w głębi on kocha mnie. Ale dłużej nie chcę tak brnąć, powiedziałam mu jasno i otwarcie albo w domu nie ma alkoholu i on jest trzeźwy albo niech się wyprowadza. Wybrał jest dorosły więc ....
                                                  • aaugustw Zadania domowe... 06.12.12, 17:30
                                                    bezdech2 napisał(a):
                                                    > Chodzę na grupę u siebie w mieście, ale nie ma na niej zadań domowych itp. popr
                                                    > ostu mam wrażenie że czerpię duzo więcej z forum tego i na kafeterii...
                                                    ____________________________________________________________.
                                                    To masz totalnie zle wrażenie...!
                                                    Co lub czego Ty czerpiesz "duzo więcej z forum tego i na kafeterii"...!?
                                                    Ty mowisz o jakichs teoretycznych zadaniach domowych, po co Ci to ?
                                                    Ty masz po kazdym Mityngu Al-Anon pelno zadan domowych z tym, ze
                                                    sa to zadania domowe, ktore potrzeba wprowadzic w czyn, w sposob
                                                    praktyczny, w taki sposob, jak mowi Wasz Program Al-Anon oraz tak, jak
                                                    uslyszalas na Mityngach od zwyciezcow...!
                                                    A...
                                                  • aaugustw Re: Pytałaś tu: 06.12.12, 17:40
                                                    bezdech2 napisał(a):
                                                    > ... nie wiem co on czuje, nie chcę dłużej krzywdzić jego i siebie. Może
                                                    > tak będzie lepiej że on się wyprowadził, ja mam szansę na uspokojenie emocji,
                                                    > a on na przewartościowanie swojego życia. Reasumując żyć tak nie chcę, cierpię
                                                    > strasznie dlatego, że go kocham i wiem że gdzieś w głębi on kocha mnie. Ale dłu
                                                    > żej nie chcę tak brnąć, powiedziałam mu jasno i otwarcie albo w domu nie ma alk
                                                    > oholu i on jest trzeźwy albo niech się wyprowadza. Wybrał jest dorosły więc ...
                                                    ______________________________________________________.
                                                    Naturalnie, ze sie kochacie... - Tak samo "normalne" jest to, ze on
                                                    wybral alkohol, bo jest chory... - Ja takze wybieralem najpierw alkohol,
                                                    a potem dzieci i zone... - Potem ustepowalem we wszystkim, abym tylko
                                                    mial swoj spokoj i przyzwolenie do dalszego picia, ale tego nie mozna
                                                    utrzymac na jakims tam stalym poziomie... - To stale sie poglebia i idzie
                                                    na dol i na dol, wciagajac w to cala rodzine z dziecmi na pierwszym miejscu...!
                                                    Jakie wiec widzisz wyjscie, aby z tego bagna wyjsc, mimo swej milosci do Niego...!?
                                                    Ustapic jemu, albo dalej konsekwentnie stosowac "twarda milosc", trzymajac
                                                    zasade; "Zero alkoholu" w domu i zero alkoholu z jego ust...
                                                    A...
                                                • aaugustw Re: Pytałaś tu: 06.12.12, 11:00
                                                  bezdech2 napisał(a):
                                                  > Czyli co jedyne rozwiązanie to rozwód i wyprowadzka? No, ale cóż może faktyczni
                                                  > e za słowami muszą iść czyny, a sprawy materialne...w tej sytuacji są daleko.
                                                  ________________________________________________________.
                                                  Tak odebralas moje slowa...!? - Rozwod...!?
                                                  A gdzie i kiedy ja uzylem takiego slowa...!?
                                                  Wiedz, ze rozwod dla mnie jest ostatecznoscia...!
                                                  Jedynym rozwiazaniem dla scalenia Waszego malzenstwa
                                                  jest zaprzestanie picia alkoholu przez malzonka i tu na Twoim miejscu
                                                  "kopal bym i drapal", aby doprowadzic meza do tego stanu... - Zero
                                                  alkoholu w domu... - Od teraz, od juz... - Tej konsekwencji Tobie
                                                  brakuje i to moze doprowadzic caly Wasz dom do ruiny materialnej i
                                                  duchowej (psychicznej)... W tej chwili dzieci zyjac w atmosferze
                                                  oparow alkoholowych nie maja ani ojca, ani normalnie zachowujacej
                                                  sie zdrowej mamy...
                                                  A...
                                                  • bezdech2 Re: Pytałaś tu: 06.12.12, 14:25
                                                    Nie nie zrozumiałam tak Twoich słów, ja poprostu nie chcę robić nic na siłę, a na siłę to idealizuję sobie wszystko. Tak jak napisałam mąż już się wyprowadził, pewnie mu nie pasują moje warunki, oczywiście powiedział dzieciom że jedzie w delegację, może myśli, że wróci później spod kulonym ogonem a ja go przyjmę. W obecnej chwili mam mętlik w głowie, jadę po pracy do poradni żeby z kimś pogadać, szkoda,żę trafiam tam zawsze jak już emocje wezmą górę, a potok słów poleci....Mam wyrzuty sumienia że dałam wczoraj jemu wciągnąć się w jego słowne potyczki i poleciałam po całości, wywaliłam wszystko i mi z tym źle, a z drugiej strony on tyle razy mnie obrażał obwiniał i obwinia nadal o całe zło...K... tego chciałam, ale teraz wiem po co to sprowokował, ile można jechac na dupościsku...
                                                  • aaugustw Re: Pytałaś tu: 06.12.12, 14:33
                                                    bezdech2 napisał(a):
                                                    > Nie nie zrozumiałam tak Twoich słów, ja poprostu nie chcę robić nic na siłę, a
                                                    > na siłę to idealizuję sobie wszystko. Tak jak napisałam mąż już się wyprowadził
                                                    > , pewnie mu nie pasują moje warunki...
                                                    > ... powiedział dzieciom że jedzie w delegację, może myśli, że wróci później spod kulonym ogonem a ja go przyjmę. ...
                                                    > ....Mam wyrzuty sumienia że dałam wczoraj jemu wciągnąć się w jego słowne potyc
                                                    > zki i poleciałam po całości, wywaliłam wszystko i mi z tym źle, a z drugiej str
                                                    > ony on tyle razy mnie obrażał obwiniał i obwinia nadal o całe zło...K... tego c
                                                    > hciałam, ale teraz wiem po co to sprowokował, ile można jechac na dupościsku...
                                                    ___________________________________________________________________.
                                                    Powiedz co sie u Was zmienilo...!? ;-)
                                                    On sprowokowal awanture, bo chcialo mu sie juz pic...
                                                    Ty masz wyrzuty sumienia, wiec przyjmiesz go z powrotem,
                                                    kiedy skonczy mu sie ta "delegacja", po ktorej pewnie wroci do domu,
                                                    tak, jak obiecal dzieciom... - Ogon bezie mial skulony, bo kto po takich
                                                    wyprawach wraca z ogonem podniesionym...!?
                                                    A...
                                                  • bezdech2 Re: Pytałaś tu: 06.12.12, 14:56
                                                    Przyjmować nie mam zamiaru, bo jeśli on nie podejmie leczenia to ja już dłużej nie dam rady tego ciągnąć, bo mam dośc tak jak pisałam wcześniej zaliczyłam dno, nachodzą mnie myśli samobójcze, poprostu doszłam do punktu, w którym nie mam już sił fizycznie i psychicznie. To bezsensu że moje samopoczucie jest uzależnione od niego picia i niepicia.
                                                    Tak jak pisałam już 2 razy się wyprowadzałam i wracałam na słowo obiecuję - już nie jestem naiwna i widzę, że to jest jego wielki problem. Myślę nawet o skierowaniu jego na przymusowe leczenie, ale tak naprawdę nie chce mi się z nim szarpać...
                                                  • aaugustw Re: Pytałaś tu: 06.12.12, 17:47
                                                    bezdech2 napisał(a):
                                                    > Przyjmować nie mam zamiaru, bo jeśli on nie podejmie leczenia to ja już dłużej
                                                    > nie dam rady tego ciągnąć, bo mam dośc tak jak pisałam wcześniej zaliczyłam dno
                                                    > , nachodzą mnie myśli samobójcze, poprostu doszłam do punktu, w którym nie mam
                                                    > już sił fizycznie i psychicznie...
                                                    _____________________________________________.
                                                    Wytrzymaj to... - Czlowiek duzo potrafi wytrzymac...!
                                                    Tam gdzie jest alkoholizm, pieklo to kazdy musi przejsc,
                                                    zanim osiagnie niebo na ziemi...
                                                    Dla Was obydwoch nastepuja teraz ciezkie czasy, ale
                                                    nie masz innego wyjscia - uwierz mi...!
                                                    Tu nie ma drogi na skroty, ztu jest tylo picie albo zycie...
                                                    Potem zacznie sie jeszcze inny problem miedzy Wami,
                                                    ale o tym potem...! ;-)
                                                    Najpierw osiagnij to, czego pragniesz: Trzezwy dom i trzezwego meza...!
                                                  • bezdech2 Re: Pytałaś tu: 07.12.12, 10:21
                                                    Oczywiście wrócił sobie jagdyby nigdy nic, bo jak stwierdził, że nie będzie sie gdzieś tułał skoro ma swój dom...Na policje nie dzwoniłam bo trzeźwy i prawa takie same ma jak i ja do tego domu. Ale powiedziałam mu, że ma 3 wyjścia i daję mu tydzień na podjęcie decyzji: chce pić - to ma się wynieść, sam idzie na leczenie, jeśli nie to ja go podaję o przymusowe ( strasznie widzę, że się tego boi).
                                                    Zaczęłam też już szukać mieszkania dla mnie i dzieci, bo mam naprawdę dość i tak jest wszystko na mojej głowie, a faktycznie gra ze mną i manipuluje, bynajmniej mu się tak wydaje.
                                                    Stwierdziłam, że już więcej rozmów podejmować nie będę, on jest w ciągu i to widać, a ja muszę skupić się na sobie i dzieciach.
                                                  • aaugustw Re: Pytałaś tu: 07.12.12, 12:10
                                                    bezdech2 napisał(a):
                                                    > Oczywiście wrócił sobie jagdyby nigdy nic, bo jak stwierdził, że nie będzie sie
                                                    > gdzieś tułał skoro ma swój dom...Na policje nie dzwoniłam bo trzeźwy i prawa t
                                                    > akie same ma jak i ja do tego domu. Ale powiedziałam mu, że ma 3 wyjścia i daję
                                                    > mu tydzień na podjęcie decyzji: chce pić - to ma się wynieść, sam idzie na lec
                                                    > zenie, jeśli nie to ja go podaję o przymusowe ( strasznie widzę, że się tego bo
                                                    > i).
                                                    > Zaczęłam też już szukać mieszkania dla mnie i dzieci, bo mam naprawdę dość i ta
                                                    > k jest wszystko na mojej głowie, a faktycznie gra ze mną i manipuluje, bynajmni
                                                    > ej mu się tak wydaje.
                                                    > Stwierdziłam, że już więcej rozmów podejmować nie będę, on jest w ciągu i to wi
                                                    > dać, a ja muszę skupić się na sobie i dzieciach.
                                                    _______________________________________________________.
                                                    Bezdech, podobaja mi sie Twoje slowa i postanowienia, ale ile z tego
                                                    teraz bedziesz umiala wprowadzic do czynu...!?
                                                    Nie boj sie jednak, badz dalej konsekwentna... - Wiem po sobie, jak
                                                    kombinowalem i wymyslalem, ba; straszylem zone zeby moc dalej
                                                    pic jak do tej pory, ale w gruncie rzeczy balem sie, cholernie sie balem,
                                                    bo wiedzialem gdzies w podswiadomosci, ze swiat mi sie wali... - Wygrasz
                                                    Ty, bo w tej "walce" alkoholik zawsze jest na pozycji przegranej... - On nie
                                                    moze miec innego wyjscia... - Nie ustepuj w tym postanowieniu, ale
                                                    przy tym daj mu troszeczke do zrozumienia tak zeby nie wygladalo na to,
                                                    ze ustepujesz w swych zamiarach, ze jako trzezwy bedzie on mial zawsze
                                                    powrot do Ciebie, do dzieci, do rodziny...
                                                    A...
                                                  • bezdech2 Re: Pytałaś tu: 07.12.12, 13:55
                                                    No właśnie ten strach, nieraz zastanawiam się dlaczego się boję, przecież tak naprawdę nic gorszego co mam teraz nie może mnie spotkać ze strony męża ( poza jego śmiercią). Jeśli chodzi o grupę to nie widzę w sobie postępów, zero motywujących i konkretów takich jak uzyskuję w necie od ludzi, konkret rozłożony na czynniki pierwsze i otwarte moje oczy, że faktycznie, ja nie potrzebuję głaskania bo głaskałam się przez po nad 7 lat w nadzieji, że będzie normalnie, że będzie mógł wypic 3 drinki i wrócimy do domu razem weseli i szczęśliwi już wiem, że nigdy nie będzie tak, że ja w sobie muszę dokonac dużo zmian, że nikt nie powie mi zrób tak czy tak, ale wskazówki są tu trafione. Chcę iść na miting otwarty AA, żeby usłyszeć że robiąc przeciwko mężowi ratuję siebie i całą naszą rodzinę.
                                                  • aaugustw Re: Pytałaś tu: 07.12.12, 14:41
                                                    bezdech2 napisał(a):
                                                    > No właśnie ten strach, nieraz zastanawiam się dlaczego się boję, przecież tak n
                                                    > aprawdę nic gorszego co mam teraz nie może mnie spotkać ze strony męża ( poza j
                                                    > ego śmiercią). Jeśli chodzi o grupę to nie widzę w sobie postępów, zero motywuj
                                                    > ących i konkretów takich jak uzyskuję w necie od ludzi, konkret rozłożony na cz
                                                    > ynniki pierwsze i otwarte moje oczy, że faktycznie, ja nie potrzebuję głaskania
                                                    > bo głaskałam się przez po nad 7 lat w nadzieji, że będzie normalnie, że będzie
                                                    > mógł wypic 3 drinki i wrócimy do domu razem weseli i szczęśliwi już wiem, że n
                                                    > igdy nie będzie tak, że ja w sobie muszę dokonac dużo zmian, że nikt nie powie
                                                    > mi zrób tak czy tak, ale wskazówki są tu trafione. Chcę iść na miting otwarty A
                                                    > A, żeby usłyszeć że robiąc przeciwko mężowi ratuję siebie i całą naszą rodzinę.
                                                    _________________________________________________________________.
                                                    Moja macierzyst Grupa AA ma dzisiaj taki wlasnie Mityng "otwarty"... - Wybrany
                                                    zostalem sumieniem Grupy na prowadzacego to i kolejne spotkania w grudniu...!
                                                    Widze, ze duzo juz wiesz na temat tej choroby... - Te zmiany, o ktorych piszesz,
                                                    ze musisz w sobie dokonac, to bedzie juz drugi etap tej wspanialej przygody z
                                                    samym soba...! ;-)
                                                    Na razie wyglada to wszystko w ciemnych kolorach, ale ten ciemny tunel takze ma
                                                    swoje wyjscie a na koncu jego swiatelko...! ;-)
                                                    W tej chorobie sa same paradoksy; Piszesz że chcesz wiedziec ze robiąc przeciwko
                                                    mężowi ratuję siebie i całą naszą rodzinę...
                                                    Ty nie robisz nic przeciwko niemu, Ty robisz to z milosci do niego, bo nie ma tu
                                                    innego wyjscia... Gdybys go nie kochala, wybralabys droge na skroty, odeszlabys
                                                    od niego pozostawiajac za soba gruzy nie zalatwionych spraw...
                                                    Ty nie tylko ratujesz siebie, i dzieci, ale takze przede wszystkim jego...!
                                                    I za to on bedzie Tobie bez konca wdzieczny...!
                                                    A...
                                                  • bezdech2 Re: Pytałaś tu: 07.12.12, 15:23
                                                    Póki co czuję się jako jego wróg nr 1, ale już się powoli z tym oswajam i staram się nie brać tego do siebie choć bywa to trudne.
                                                    Mam pytanie jeśli ta grupa nie jest zgłoszona w tym spisie grup, który wcześniej przesłałeś to znaczy że działa nielegalnie? W ogóle nie ma tam mojego województwa i wynika że grupa najbliższa działa ok.70km od mojego miejsca zamieszkania.
                                                  • aaugustw Re: Pytałaś tu: 08.12.12, 09:42
                                                    bezdech2 napisał(a):
                                                    > Póki co czuję się jako jego wróg nr 1, ale już się powoli z tym oswajam i stara
                                                    > m się nie brać tego do siebie choć bywa to trudne.
                                                    > Mam pytanie jeśli ta grupa nie jest zgłoszona w tym spisie grup, który wcześnie
                                                    > j przesłałeś to znaczy że działa nielegalnie? W ogóle nie ma tam mojego wojewód
                                                    > ztwa i wynika że grupa najbliższa działa ok.70km od mojego miejsca zamieszkania.
                                                    ________________________________________________________.
                                                    ;-) Nie ma grup dzialajacych nielegalnie. Zapytaj w o to w Poznaniu...
                                                    Stowarzyszenie Służb Grup Rodzinnych Al-Anon
                                                    skrytka pocztowa 14, 60-980 Poznań 13
                                                    tel./fax: (61) 828 93 07
                                                    Zapraszamy w każdą środę w godz. 1730 - 2000
                                                    do siedziby: os. Wichrowe Wzgórze 12c, Poznań
                                                    Dyżury w siedzibie Stowarzyszenia:
                                                    Poniedziałek godz. 1000 – 1400
                                                    Wtorek godz.1000 - 1400
                                                    Środa godz.1600 - 2000 ( Zarząd)
                                                    Czwartek godz.1000 – 1400
                                                    Piątek godz. 1000 – 1400
                                                    www.al-anon.org.pl/A...
    • luzyczanin Re: Brak w okolicy grupy Al-Anon 27.10.12, 22:16
      Wiesz o grupie w Sulechowie ?
      • bezdech2 Re: Brak w okolicy grupy Al-Anon 28.10.12, 07:53
        Słyszałam i o Sulechowie i Międzyrzeczu, jednak w mojej obecnej sytuacji nie mam możliwości ze wzglendu na pracę i dzieci, ale może uda mi się coś zorganizować od wiosny. Jak masz namiary na tą grupę lub wiesz w jakie dni i godz. to będę wdzięczna.
        • luzyczanin Re: Brak w okolicy grupy Al-Anon 28.10.12, 17:15
          Spotkania w każdy czwartek o 16 , dwa razy w miesiącu w spotkaniu bierze udział terapeutka .
          www.sulechow.pl/index.php?lng=pl&id=118
          Powodzenia :)
          • bezdech2 Re: Brak w okolicy grupy Al-Anon 28.10.12, 19:13
            Dziękuję luzyczanin, powodzenie napewno się przyda:)
      • 28malami Brak w okolicy grupy Al-Anon 03.12.12, 21:41
        Witam
        Czy ktoś wie czy jest grupa w Zduńskiej Woli
        • aaugustw Re: Brak w okolicy grupy Al-Anon 04.12.12, 13:20
          28malami napisał(a):
          > Czy ktoś wie czy jest grupa w Zduńskiej Woli
          _______________________________________.
          www.al-anon.org.pl/spis.html
          Do Pabianic, grupa "Jutrzenka", Ośrodek Profilaktyki i Integracji Społecznej Pabianice, ul. Partyzancka 31; poniedziałek - 17:30 – masz (32 km)
          - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
          Do Łask, grupa "Fatima", ul. Warszawska 42,
          98 - 100 Łask wtorek - 18:30 – masz tylko 14 km
          A...
          • 28malami Re: Brak w okolicy grupy Al-Anon 29.12.12, 12:11
            dziękuje za odpowiedź
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka