e4ska
08.09.14, 10:55
Może zdaje się niektórym, że moje uwagi na temat leczenia kaca (AZA - Akoholowego Zespołu Abstynencyjnego) przez dni dziesięć w szpitalu jest jakimś objawem schizofrenii, a już na pewno głupoty. Otóż nie.
W cytowanej już przez mnie książce - w skrócie podam tylko tytuł "Uzależnienia. Modele kliniczne i techniki terapeutyczne" na stronie 68-69 mówi się o detoksykacji tak szpitalnej, jak i domowej, np. "Nawet w przypadku ciężkiego zespołu odstawiennego, wymagającego tak podania leków, można podawać je w domu, jeśli tylko okoliczności na to pozwalają".
Ja sama przeszłam bardzo ciężki kilkudniowy stan AZA w domu, w dobrych warunkach, bez co prawda lekarza, ale z udziałem zmniejszanych dawek alkoholu (klinowanie pod kontrolą - taka stara tradycja ludowa).
Teraz nowsze publikacje specjalistów... np. artykuł naukowy z 2012 r, zamieszczony w
"Przeglądzie Lekarskim" nr 8, bo chyba nikt nie zakwestionuje, ze jest to artykuł z dziedziny nauk medycznych, opublikowany w fachowym piśmie: Postępowanie w alkoholowych zespołach abstynencyjnych. www.wple.net/plek/numery_2012/numer-8-2012/470-476.pdf, autorzy i czas wydania w linku.
Zainteresowani, choćby nie byli lekarzami, a wyrabiali trepy, mogą się sporo dowiedzieć, na czym polega detoksykacja. Ale najlepsza jest sugestia, ze leczenie szpitalne wcale nie jest konieczne. "W ostatnich czasach doszło do rewizji poglądów na temat miejsca oraz intensywności leczenia AZA. W znaczący sposób ograniczono liczbę hospitalizacji i zastąpiono je różnymi formami leczenia ambulatoryjnego, w którym ograniczono dodatkowo
ilość stosowanych leków, w tym głównie psychotropowych" (s. 475).
Artykuł jest naprawdę ciekawy i cieszy mnie, że wielu ludzi (jak i pieniędzy) ma szansę uchronić się przed wątpliwą pomocą konowałów spod ciemnej gwiazdy, dla których ideologia i osobiste kompleksy są ważniejsze niż życie, zdrowie czy choćby samopoczucie pacjenta.
Część finansów przeznaczanych teraz na 10 dni szpitalnego ratowania skacowanych warto by było przekazać na formy leczenia w domu.
Więcej szczęścia, mniejsze koszta.