zalamany7
27.04.15, 22:22
Witam wszystkich!
Mój problem zaczął się dawno, już w czasach "młodocianych" po wypiciu dużej ilości alkoholu miałem problem z kontrolowaniem się, po przekroczeniu "granicy włączał się we mnie tzw. agresor. Na początku bagatelizowałem ten problem, dodam jeszcze że mój ojciec był alkoholikiem. Lata mijały ja nic z tego sobie nie robiłem, tłumaczyłem że kiedyś to minie. Dziś mam wspaniałą żonę i syna, lecz mój problem nie minął. Sytuacja powtarzała sie co kilka miesięcy, gdy przekroczyłem tą granice traciłem kontrole nad soba i raniłem swoich bliskich w tym wypadku często swoją żonę. Obiecywałem że sie zmienie, że jakoś nad tym zapanuje ale to nic nie dało. Próbowałem ograniczać alkohol, jednak zdarzały się imprezy gdzie przecholowałem i konczyło się kłótnią. Na drugi dzień zazwyczaj nic nie pamiętałem, jednak zawsze czuję że znów zrobiłem coś złego. Kiedyś piłem dużo, studia więc była częsta okazja do napicia się, dziś wypijem mniej często robie sobie stopy jednak problem z agresją został.Cierpliwość mojej żony się kończy a ja chcę wreszcie coś zmienić, nie chcę rozbić naszej rodziny. Czy wogóle jest jakas szansa aby to wyeczyć? Postanowiłem że zmieniam tryb swojego życia, nie chcę zamknąć się w domu i udawać że nic sie nie stało. Chcę poprostu zyć bez alkoholu. Miał ktoś kiedyś podobne przeżycia, macie jakieś rady jak przez to wszystko przebrnąć? proszę o pomoc, naprawde chcę ratować swoje małżeństwo.