Dodaj do ulubionych

Medytacje Al-Anon, maj

01.05.22, 06:04
MEDYTACJA - 01.05.

Al-Anon tak jak AA, opiera sie na duchowej zasadzie, na tym, ze uznajemy
nasza zaleznosc od sily Wiekszej od naszej wlasnej. Tysiace grup Al-Anon
na calym siecie sklada sie z czlonkow rozmaitych wyznan. Nasza wspolnota
nie opiera sie na zadnej religii.

My po prostu akceptujemy mysl, ze istnieje sila wazniejsza niz wlasna
osobowosc czlowieka. Wierzymy, ze nie mozemy dobrze sie rozwijac bez
pokladania zaufania w sile wyzsza i musimy podporzadkowac sie etycznym
zasadom zachowania, co jest podstawa kazdej filozofii duchowej. Mozemy
znalesc spokoj ducha i prawdziwa samorealizacje tylko poprzez oddanie
sie idei, ktora jest poza naszym zasiegiem.

Rozwazanie na dzisiaj

Zrozumienie mojego zwiazku z Bogiem wskaze mi, ze pokora jest
podstawowym elementem wiary, a prawdziwa pokora bedzie mi przypominac
haslo: Zyj i daj zyc.

Wiara w sile wyzsza moze rowniez mi pomoc pokonywac bledy. jezeli wierze
w sile wyzsza niz moja wlasna, to moje zachowanie sie tak, jak gdybym
byla wszechwiedzaca, byloby nierozsadne.

"Modle sie o to, aby moja sila wyzsza kierowala wszystkim tym, co
robie.
Wiem, ze wiele moich decyzji mogloby byc duzo madrzej podjetych, gdybym
byla bardziej otwarta na Boze prowdzenie".
Obserwuj wątek
    • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 01.05.22, 07:55
      "... Wiem, ze wiele moich decyzji mogloby byc duzo madrzej podjetych, gdybym
      byla bardziej otwarta na Boze prowdzenie".
      _________________________________________________________________________________________.
      Nie cierpie takich pustych, okraglych, bezsensownych i prowadzacych do nikad wypowiedzi.
      A...
      • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 01.05.22, 08:29
        Dość enigmatyczna ta medytacja..
        Nie opierają się na żadnej religii,
        ale siła wyższa jest i Bóg się pojawia:)
        • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 02.05.22, 08:22
          MEDYTACJA - 02.05.

          Wiekszosc w Al-Anon zdaje sobie sprawe z waznosci modlitwy. Mozemy wiele
          razy dziennie modlic sie w mysli: "Dziekuje Ci Boze za to, ze pomagasz

          mi chodzic w tym kieracie"; "Prosze pozwol mi widziec piekno w
          rzeczach
          codziennych i zwyklych: w drzewie, dziecku, wschodzie slonca";
          "Pomoz mi
          nie zaglebiac sie w myslach o krzywdzie, ale pokaz mi, gdzie popelniam
          blad" - i tak dalej. Mozemy modlic sie w dzien i w nocy, proszac o
          wyjasnienie klopotliwych sytuacji lub o pokierowanie, gdy bedziemy
          zmieniac nasze zycie.

          Modlitwa jest prosta droga do uzyskania kontaktu z sila wyzsza niz nasza
          wlasna. Jest to przyznanie sie do osobistej bezradnosci, ktorej tak
          czesto doswiadczalismy w odnalezieniu spokoju ducha i bezpieczenstwa.

          Rozwazanie na dzisiaj

          Modlitwa jest moim duchowym kontaktem z Bogiem. Jest pelnym sily
          lekarstwem pomagajacym mojej duszy. Modlitwy o to, aby Bog pokierowal
          nami moga dac najwiecej mocy, pod warunkiem, ze jestem gotowa to
          kierownictwo przyjac i dzialac zgodnie z Jego wola.

          "Wszyscy, ktorzy prawdziwie sie modla, uznaja swoja calkowita
          zaleznosc
          od Boga.
          Dlatego tez, jest to gleboki i zywy kontakt z Nim [...]
          Kiedy modlimy sie, rzeczywiscie istniejemy".
          (Tomasz Merton; Nikt nie jest samotna wyspa)
          • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 02.05.22, 09:30
            MEDYTACJA dzisiejsza mowi mi pouczajaco, (cyt.):
            Wiekszosc w Al-Anon zdaje sobie sprawe z waznosci modlitwy...
            ... Modlitwa jest prosta droga do uzyskania kontaktu z sila wyzsza...
            ... to przyznanie sie do osobistej bezradnosci.
            "Wszyscy, ktorzy prawdziwie sie modla, uznaja swoja calkowita zaleznosc od Boga..."
            _______________________________________________________________________________________.
            Po pierwsze: ja sie nie modle.
            Po drugie; bez modlitwy potrafilem sie przyznac do osobistej bezradnosci wobec alkoholu.
            Po trzecie: bez modlitwy uznaje swoja calkowita zaleznosc od otaczajacego mnie wszechswiata
            i nie musze oskarzac Boga moimi krzywdami, ani o to, ze obdarzyl mnie smiertelna choroba.
            Amen.
            A...
            • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 02.05.22, 14:37
              Czy w refleksjach czy w medytacjach, dużo się mówi o modlitwie.
              Aż się nad tym zastanawiam, czy ja się modlę i jak,
              pewnie źle,
              skoro moje modlitwy są nieskuteczne.
              W sumie dla nie wierzących w Boga czy Siłę Wyższą te wszystkie kroki,
              są bezużyteczne a nawet śmieszne.
              Przecież każdy mityng zaczyna się od modlitwy:
              Boże, użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić, odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić, i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego ...
              • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 02.05.22, 15:30
                mifredo napisala, cyt:
                Przecież każdy mityng zaczyna się od modlitwy: Boze, uzycz mi ..... itd.
                ____________________________________________________________________________________________.
                To polskie tlumaczenie myli wszystkich, i tych, tzw. "wierzacych" i tych normalnych wierzacych.
                Ten facet, ktory to wymyslil (teolog Reinhold Niebuhr), nazwal to wprawdzie modlitwa, ale w
                tlumaczeniach aowskich, w innych religiach i innych jezykach jest to nazywane:
                Aforyzmem – złota myśla, sentencja, maksyma, gnoma, apoftegmat; zwięzła, lapidarna
                wypowiedźia, wyrażająca ogólną prawdę filozoficzną lub moralną, w sposób zaskakujący i błyskotliwy.
                A...
                Ps. nie zapomnijmy, ze polskie AA i Al-Anon powstal w czasach komuny.
                Jedyna wtedy ostoja dla AA i Al-Anon byl kosciol i jego salki mityngowe.
                Na te tlumaczenia miala wtedy ogromny wplyw opozycja koscielna, co
                po dzien dzisiejszy jeszcze pokutuje...
                • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 02.05.22, 16:40
                  To jest jak najbardziej modlitwa:
                  Modlitwa o pogodę ducha po angielsku: Serenity prayer

                  Jedną z niezmiernie popularnych modlitw jest Serenity Prayer czyli Modlitwa o pogodę ducha.

                  God, grant me the serenity
                  Boże, użycz mi pogody ducha,
                  to accept the things I cannot change,
                  abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić,
                  the courage to change the things I can,
                  odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić,
                  and the wisdom to know the difference.
                  i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.
                  Living one day at a time,
                  Żyć dzień po dniu,
                  enjoying one moment at a time;
                  ciesząc się z każdej chwili
                  accepting hardship as a pathway to peace;
                  akceptując przeciwności jako drogę do pokoju
                  taking, as Jesus did, this sinful world as it is,
                  Biorąc ten grzeszny świat takim, jaki jest – jak to czynił Jezus,
                  trusting that You will make all things right
                  Ufając, że uczynisz wszystko dobrym,
                  if I surrender to Your will;
                  jeżeli poddam się Twojej woli.
                  so that I may be reasonably happy in this life
                  abym mógł być umiarkowanie szczęśliwy w tym życiu
                  and supremely happy with You forever in the next.
                  i mieć szczęśliwość nieskończoną w Tobą w następnym życiu.
                • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 02.05.22, 17:20
                  mifredo odpisala, cyt:
                  To jest jak najbardziej modlitwa...
                  ___________________________________________________________.
                  Przecież napisalem, ze napisal to teolog (czyli; ksiadz) i
                  nazwal to piekne dzielo: modlitwa, a dla ciebie moze to
                  i jest dalej modlitwa (!?). Ja (i wielu innych aowcow) nazywamy to :
                  Aforyzmem – złota myśla, sentencja, maksyma, gnoma, apoftegmat;
                  zwięzła wypowiedzia, wyrażająca ogólną prawdę filozoficzną lub moralną.
                  A...
                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 03.05.22, 08:26
                    Jak zwał, tak zwał, zaczyna się jednak od Boże... ,a to już modlitwa, gdy się do niego zwracamy.
                    Cała literatura AA jest nafaszerowana Bogiem, Siłą Wyższą, modlitwami i innymi podobnymi zwrotami.
                    Nie wiem czy choć jedna medytacja czy refleksja, jest tych odniesień pozbawiona.
                    Bezbożni zatem,problem z tym mają, dlatego AA, unikają, wolą się zaszyć lub korzystać z usług terapeuty ateistycznego.
                    • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 03.05.22, 08:35
                      mifredo napisala, cyt:
                      Jak zwał, tak zwał, zaczyna się jednak od Boże... ,a to już modlitwa, gdy się do niego zwracamy...
                      ________________________________________________________________________________________________.
                      Dlatego, na mityngach AA dobry, czyli doswiadczony prowadzacy, zanim czlonkowie Grupy zaczna
                      wymawiac te slowa "modlitwy", mowi on; "jak komus przeszkadza slowo Bog, niech to opusci".
                      A...
                      • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 03.05.22, 08:41
                        Bez słowa Bóg, ten zwrot traci sens..:)
                        • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 03.05.22, 08:43
                          Jeśli do samych siebie się zwracamy, np Jasiu, udziel mi pogody ducha...,
                          to w egoizm popadamy a to już niebezpieczne dla alkoholika jest:)
                          • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 03.05.22, 08:44
                            MEDYTACJA - 03.05.

                            Oto opowiesc o czlowieku, ktory poswiecil zycie na pomaganie rodzinom
                            alkoholikow.

                            Pewnego razu zostal on poproszony o wygloszenie przemowienia na waznym
                            spotkaniu Al-Anon, w miejscowosci oddalonej od jego domu o przeszlo
                            tysiac km. Krotko przed tym stracil ukochana zone.

                            Ci, ktorzy prosili go o wystapienie, mysleli, ze z pewnoscia wycofa sie
                            z wczesniejszych ustalen, jednak mylili sie.

                            Do jednego z czlonkow, ktory wyrazil mu wspolczucie, powiedzial
                            "Pozwol
                            mi opowiedziec historie pewnej Angielki, w czasie napadu na Anglie w II
                            wojnie swiatowej. Jej maz zginal tragicznie, przybyl wiec do niej
                            pastor, aby ja o tym zawiadomic. Po przywitaniu go spytala: "Czy
                            przynosi mi pan zle wiesci, gdyz przybyl pan o tak niecodziennej
                            porze?"
                            "Niestety" - odparl pastor. "Czy to o moim mezu? Czy on nie
                            zyje?" "Tak,
                            przykro mi przynosic tak smutne wiesci..." Przerwala mu mowiac:
                            "Prosze
                            wejsc, poczestuje pana filizanka herbaty". Widzac jego zdziwione
                            spojrzenie, wyjasnila: "Moja matka uczyla mnie, kiedy bylam jeszcze
                            mala
                            dziewczynka, ze kiedy wydarzy sie cos strasznego, musze myslec o tym, co
                            robilabym, gdyby nic sie nie wydarzylo i wlasnie wtedy to zrobic".

                            Potem wyglosil on wzruszajace przemowienie do zebranych czlonkow
                            Al-Anon. Wszyscy podziwiali jego zdolnosc wzniesienia sie ponad osobiste
                            cierpienie, ale tylko niewielu zdawalo sobie sprawe, ze zmniejszyl swoj
                            smutek dzieki przekazaniu nam swoich sugestii.
                          • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 03.05.22, 11:00
                            A jak maja mowic ateisci, albo szczepy indianskie ?
                            A...
                            • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 03.05.22, 12:18
                              Skąd mam wiedzieć,coś o Indianach czy ateistach??

                              Jeszcze do niedawna, program AA, z kopytami wychwalałeś.
                              Coś się zmieniło?
                              • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 03.05.22, 17:00
                                Nic sie nie zmienilo, ani ja, ani Program AA, ktory jest Programem uniwersalnym,
                                a to znaczy, ze jest on nie tylko dla polskich religijnych pepkow swiata.
                                A...
                                • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 04.05.22, 07:05
                                  aaugustw napisał:


                                  > a to znaczy, ze jest on nie tylko dla polskich religijnych pepkow swiata.
                                  > A...
                                  Polskie religijne pępki świata:)
                                  A któż to taki?:)
                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 04.05.22, 07:05
                                    MEDYTACJA - 04.05.

                                    W pewnym sensie wszystko, co mnie spotyka, jest darem Boga. moge miec za
                                    zle, ze doznalam zawodu, buntowac sie przeciwko serii niepowodzen, ktore
                                    traktuje jako niezasluzona kare. Jednak z czasem zrozumiem, ze byly one
                                    potrzebne, aby pojac pewne prawdy. Uczy mnie ona, ze przyczyna wielu z
                                    nich bylam ja sama. W niezrozumily dla mnie sposob moje cierpienie moglo
                                    byc konsekwencja mojego nastawienia, dzialania lub zaniedbania.

                                    To duchowe podejscie do problemu moze wzniesc moje myslenie na poziom, z
                                    ktorego moge zobaczyc nowe perspektywy i znalesc takie rozwiazania
                                    problemow, o ktorych nigdy nie snilam.

                                    Rozwazanie na dzisiaj

                                    Kazda z nas ma sklonnosc do buntowania sie przeciwko nieszczesciu.
                                    Probujemy je zrozumiec. Mamy pretesje, poniewaz nie potrafimy ich
                                    zrozumiec. Buntowanie sie zamienia jedno rozczarowanie na drugie, az
                                    wreszcie nauczymy sie jak wychodzic z takiej sytuacji, jak uczuciowo
                                    odseparowac sie od niej i pozwolic Bogu wziasc sprawy w swoje rece.

                                    "Kazdy czlowiek dobrej woli jest zmartiony lub dreczony pokusami albo
                                    ogarniety zlymi myslami, potrafi latwiej zrozumiec, jak wielka jest jego
                                    potrzeba wiary w Boga".
                                    (Tomasz a' Kempis)
                                    • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 04.05.22, 08:45
                                      MEDYTACJA dzisiejsza zaczyna sie tak:
                                      "... wszystko, co mnie spotyka, jest darem Boga. moge miec za
                                      zle, ze doznalam zawodu, ...serii niepowodzen...
                                      Jednak z czasem zrozumiem, ze byly one potrzebne, aby pojac
                                      pewne prawdy..."
                                      ______________________________________________________________.
                                      "Pewne prawdy". A jakie to sa te "prawdy"?
                                      To, ze nieszczescia, ktore mnie spotykaja sa "darem" Boga, o tym
                                      autor(ka) tej Medytacji wie ze 100% pewnoscia (musi stac na rowni
                                      z Bogiem...!?), ale aby pojac pewne prawdy, tego juz on(a) nie wie,
                                      o jakie prawdy chodzi... :-(
                                      A...
                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 04.05.22, 08:40
                                    mifredo pyta, (A...):
                                    Polskie religijne pępki świata:)
                                    A któż to taki?:)
                                    __________________________________________.
                                    malo ich w Polsce?
                                    Wylicze tylko pare;
                                    polski nacjonalizm, ruch „księży patriotów”,
                                    berety, ruch narodowy, itd, itp...
                                    (2 wojna swiatowa byla tez tylko w Polsce) ;-))
                                    A...
                                    • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 04.05.22, 09:19
                                      aaugustw napisał:

                                      > mifredo pyta, (A...):
                                      > Polskie religijne pępki świata:)
                                      > A któż to taki?:)
                                      > __________________________________________.
                                      > malo ich w Polsce?
                                      > Wylicze tylko pare;
                                      > polski nacjonalizm, ruch „księży patriotów”,
                                      > berety, ruch narodowy, itd, itp...
                                      > (2 wojna swiatowa byla tez tylko w Polsce) ;-))
                                      > A...o
                                      Jak dla mnie, nie jesteś Polakiem,
                                      tylko się zniemczyłeś
                                      • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 04.05.22, 09:30
                                        Jak dla mnie, nie jesteś Polakiem,
                                        ________________________________.
                                        Nigdy nim nie bylem :-)
                                        A...
                                        • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 04.05.22, 09:32
                                          aaugustw napisał:

                                          > Jak dla mnie, nie jesteś Polakiem,
                                          > ________________________________.
                                          > Nigdy nim nie bylem :-)
                                          > A...
                                          No to już wszystko wiemy
                                          • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 04.05.22, 10:00
                                            mifredo napisala, cyt:
                                            No to już wszystko wiemy
                                            _________________________.
                                            Kto to jest ci; "my"?
                                            A... :-)
                                            • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 04.05.22, 11:05
                                              Z tego wszystkiego, to kabaret jakiś powstał.:)
                                              Z dzieciństwa pamiętam, jak mnie mój ojciec woził,
                                              kiedy dziewczynką byłam
                                              po Dzierżoniowie ,(brata szukał swego)
                                              i Prudniku, na tych ziemiach odzyskanych,
                                              dzięki Stalinowi, gdyż szwagierkę tam miał.
                                              Oni się w tym miejscu , świetnie odnaleźli
                                              Tych jakąś koleją, kiedy iskry z niej padały,
                                              znaczy się na węgiel była.
                                              • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 04.05.22, 13:40
                                                Miejmy nadzieje, ze nie bedzie tak samo, jak to bylo i jest z tym podarowanym Ukraincom przez Brezniewa Krymem,
                                                tak i teraz Putinowi nie wpadnie jeszcze do glowy, aby podarowane dzieki Stalinowi "polskie ziemie"
                                                takze odzyskac.
                                                A...
                                                • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 04.05.22, 17:30
                                                  Sam dokładnie widzisz, jak to jest, z tymi narodami i wojnami.
                                                  Raczej już drążyć nie zamierzam, gdyż nasza znajomość, jest nikomu nie winna,
                                                  ale przez tylko choćby jedno słowo o tym,
                                                  by się skończyła,
                                                  a tego nie chcę.
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 04.05.22, 17:48
                                                    Nie jesteś Polakiem,
                                                    znaczy Putina popierasz,
                                                    od jutra już tych medytacji nie wklejam,
                                                    pa pa papatki,
                                                    żegnaj zatem.
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 04.05.22, 17:55
                                                    mifredo napisala, cyt:
                                                    Nie jesteś Polakiem,
                                                    znaczy Putina popierasz,
                                                    _____________________________________.
                                                    Mialas wypadek, ze tak bałakasz?
                                                    Kto ci takich glupot nagadal? - ten polski tzw. "rząd"?
                                                    Po USA Niemcy dali juz najwiecej i dobrze to przemyslaja, zeby nie przegiac paly na 3 wojne w PL
                                                    A...
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 04.05.22, 19:42
                                                    W sumie od tej wojny, już sama zwariowałam,
                                                    jednak agresorów nie popieram.
                                                    To ruscy Ukrainę zaatakowali,
                                                    a nie odwrotnie.
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 05.05.22, 08:38
                                                    A te wszystkie medytacje czy refleksje, czy z księgi alkoholików mądrości
                                                    to takie zakłamywanie oczywistości czy rzeczywistości,
                                                    takie owijanie g.wienka w papierek srebrny czy złoty.
                                                    Po jakimś czasie normalnie tym rzygam,
                                                    gdyż nie cierpię kłamstwa i obłudy.
                                                    Cudów nie ma, syn dalej w swoim światku żyje,
                                                    nie pracuje a je i pije i dobrze sobie żyje naszym , rodziców, kosztem.

                                                    P.S
                                                    A USA i Rosja czy Niemcy, jeszcze i Francja, to militarne potęgi są
                                                    i tym światem rządzą, niewinnych ludzi zabijając w imię jakichś tam wartości...
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 05.05.22, 08:44
                                                    MEDYTACJA 05.05.

                                                    Mam o wiele wiecej powodow do wdziecznosci, niz sobie uswiadamiam. Zbyt
                                                    czesto zapominam o tych wszystkich sprawach, ktore moglyby sprawic mi
                                                    radosc i ktore powinnam docenic. byc moze, nie daje sobie czasu na te
                                                    wazne medytacje, poniewaz jestem zbyt zajeta swoim utrapieniem.
                                                    Pozwalam, aby moj umysl byl wypelniony pretensjami i im wiecej o nich
                                                    mysle, tym bardziej one rosna.

                                                    Zamiast poddac sie Bogu i jego dobroci, pozwalam na to, aby dzialalo na
                                                    mnie negatywne myslenie, do ktorego moje mysli sklaniaja sie zupelnie
                                                    automatycznie, jezeli nie skieruje ich stanowczo na jasniejsze sciezki.

                                                    Rozwazanie na dzisiaj

                                                    Kilka chwil codziennej medytacji jest konieczne dla duchowego rozwoju.
                                                    Kontroluje te "chwile myslenia". jezeli bede sie zastanawiac, co
                                                    jest
                                                    dobre w moim zyciu, dobro bedzie sie powiekszac z dnia na dzien,
                                                    usuwajac uczucie litosci nad soba oraz pretensje o to, czego mi brakuje
                                                    i co mnie rani. Odkryje nagle, ze jestem zdolna do korzystania z pomocy
                                                    Boga, aby z pogoda ducha uporzadkowac swoje zycie.

                                                    "Bog daje nam zdolnosci, dzieki ktorym jestesmy w stanie zniesc to,
                                                    co
                                                    nam niesie los, bez ulegania przygnebieniu lub desperacji. Dlaczego wiec
                                                    siedzimy, lamentujemy i jeczymy, nie widzac Ofiarodawcy i nie uznajac
                                                    jego obecnosci, ale oddajac sie calkowicie narzekaniom?"
                                                    (Epiktet)
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 05.05.22, 08:50
                                                    Bardzo blisko Boga ostatnio jestem,
                                                    a może mi się tylko tak wydaje.
                                                    U spowiedzi byłam, do komunii przystąpiłam.
                                                    1 maja moja wnusia, pierwszą komunię miała,
                                                    obrazek z hostią jej wyhaftowałam,
                                                    krzyżykami,czym wszyscy byli zachwyceni,
                                                    na imprezie w restauracji
                                                    a synowa wszystkim go pokazywała.
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 05.05.22, 09:00
                                                    Jeden taki (nie ja) powiedzial;
                                                    "ja chodze regularnie do kosciola; na Wielkanoc i na Boze Narodzenie"
                                                    A... :-)
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 05.05.22, 09:16
                                                    aaugustw napisał:

                                                    > Jeden taki (nie ja) powiedzial;
                                                    > "ja chodze regularnie do kosciola; na Wielkanoc i na Boze Narodzenie"
                                                    > A... :-)
                                                    No bo w kościele nudno jest:)
                                                    Ksiądz, czy nawet proboszcz, czy inny mnich, mszę "odprawia",
                                                    coś tam bełkocze nawet, choć głośniki są, to nie rozumiesz mowy tej.
                                                    Jedynie organista wiedzie prym i coś z tych pieśni rozumiesz,
                                                    a poza tym na tablicy są wyświetlane:)
                                                    Takie wrażenie odniosłam, po ostatniej mszy 3 maja w kościele.
                                                    Tyle słów, do Matki Boskiej, Królowej naszej Ojczyzny,
                                                    musiałam pod koniec wysłuchać
                                                    a i tak, niewiele z tego zrozumiałam.
                                                    Ważne, że byłam i mszę zaliczyłam.
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 05.05.22, 10:50
                                                    mifredo napisala, cyt:
                                                    "... po ostatniej mszy 3 maja w kościele.
                                                    Tyle słów, do Matki Boskiej, Królowej naszej Ojczyzny,
                                                    musiałam pod koniec wysłuchać...!
                                                    ____________________________________________________.
                                                    Nie znam sie na rozdzielaniu Matki Boskiej, Królowej,
                                                    podobnie jak i na Buddyzmie, w ktorej to religii mnostwo
                                                    jest swietych i bozkow.
                                                    Dla mnie takie okreslenie; "Matki Boskiej, Królowej naszej Ojczyzny",
                                                    w moich uszach brzmi nacjonalistycznie, szowinistycznie i pępkowato,
                                                    w obliczu innych krajow religii rzym.-katol.
                                                    A...
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 05.05.22, 17:48
                                                    Nie rozumiem dlaczego nacjonalizmu się dopatrujesz
                                                    w imionach patronów czy świętych.
                                                    Patronem Europy jest święty Benedykt,
                                                    Meksyku Matka Boska z Gwadelupy,
                                                    patronem Polski św.Wojciech
                                                    a w Niemczech nie wiem,
                                                    może Luter, może Hitler.
                                                    Szkoły u nas swoich patronów mają,
                                                    na kimś się wszak wzorować muszą.
                                                    3 maja, to u nas Święto Konstytucji 3 Maja,
                                                    na czerwono zaznaczone jest
                                                    a w kościele Matki Boskiej, Królowej Polski.
                                                    Patronkę swoją mam od imienia
                                                    i niech w opiece swej mnie ma
                                                    i nade mną czuwa o ile życie duchowe jest..
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 05.05.22, 19:41
                                                    Amen
                                                    A...
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 06.05.22, 06:27
                                                    :)
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 06.05.22, 06:28
                                                    MEDYTACJA - 06.05.

                                                    Chociaz nie przychodzimy do Al-Anon, aby sklonic alkoholika do
                                                    zaprzestania picia, to rzeczywiscie czlonkowstwo w Al-Anon, w wielu
                                                    przypadkach, mialo duzy wplyw na ozdrowienie alkoholika.

                                                    Niemniej jednak, pierwszym zadaniem jest nasz osobisty rozwoj. Z tego
                                                    tez powodu nie rozmawiamy na temat zachowania i bledow malzonkow, ale
                                                    ograniczamy sie do dawania sobie rady ze swoimi napieciami i
                                                    niepokojami. poniewaz znajdujemy sie w rodzinnym kole alkoholika,
                                                    odczuwamy lek i rozgoryczenie. Czujemy sie pokonane, bez nadziei i pelne
                                                    zlosci - odczuwajac pewna wine.

                                                    Kiedy zdamy sobie sprawe z tego, ze alkoholizm jest choroba, a my nie
                                                    jestesmy za to odpowiedzialne, mozemy zapanowac nad poczuciem winy i
                                                    wrogim nastawieniem. To czesto przynosi poprawe sytuacji dmomowej.

                                                    Rozwazanie na dzisiaj

                                                    W grupowych rozmowach unikamy dlugich wypowiedzi o zlym zachowaniu
                                                    alkoholika, poniewaz nie sprzyja to naszemu rozwojowi. Jestesmy w
                                                    Al-Anon po to, aby pozbyc sie poczucia winy i wrogosci. Mozemy lepiej
                                                    radzic sobie z problemami, kiedy serce i umysl nie sa przeciazone
                                                    negatywnymi emocjami.

                                                    "[...] wtedy znikna wszystkie falszywe wyobrazenia, wszystkie dreczace

                                                    niepokoje i zbyteczne zgryzoty".
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 06.05.22, 09:20
                                                    MEDYTACJA - 06.05.
                                                    "... nie przychodzimy do Al-Anon, aby sklonic alkoholika do
                                                    zaprzestania picia,..."
                                                    _________________________________________________________.
                                                    Jak to nie. Naturalnie, ze kazdy przychodzi do Al-Anon, aby
                                                    dowiedziec sie jak sklonic alkoholika do zaprzestania picia.
                                                    A...
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 06.05.22, 10:11
                                                    Ja czytam te medytacje dlatego, by swoje zdrowie psychiczne zachować
                                                    i jakoś z chorym wytrzymać.
                                                    Nie mam takiej mocy, by skłonić alkoholika do zaprzestania picia.
                                                    Celem jest mój osobisty rozwój.
                                                    Ważne w dzisiejszej medytacji, jest to, co niżej napisane
                                                    i na to zwracam uwagę.
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 07.05.22, 07:32
                                                    MEDYTACJA - 07.05.

                                                    Glownym celem Al-Anon jest pomaganie tym, ktore zyja z alkoholikami.
                                                    Dlatego dzielimy sie doswiadczeniem, sila i nadzieja. Nie przejmujemy i
                                                    nie powinnismy przejmowac finansowych czy emocjonalnych problemow innych
                                                    ludzi. Czasami ktos nadgorliwy, powodowany goracym przyjacielskim
                                                    pragnieniem pomocy, bierze na siebie odpowiedzialnosc za inna osobe,
                                                    dostarczajac artykulow pierwszej pomocy, pozyczajac pieniedzy lub
                                                    doradzajac drastyczny i nieodwolalny sposob dzialania.

                                                    Nie jest to niesienie pomocy. Najlepiej pomagamy, kiedy zachecamy ludzi
                                                    do przemyslenia i rozwiazania ich wlasnych problemow. W przeciwnym
                                                    wypadku pozbawiamy ich mozliwosci rozwoju przez osobiste doswiadczenie
                                                    oraz sily do rozwiazywania wlasnych problemow.

                                                    Rozwazanie na dzisiaj

                                                    Potrzebuje i pragne zachety i uczuciowego wsparcia czlonkow mojej grupy,
                                                    jednak nie bede liczyc na niczyja pomoc. chce sama stawic czola moim
                                                    problemom i nie odsuwac ich na bok. Podobnie nie bede wtracac sie w
                                                    zycie innych, nawet jezeli moim jedynym motywem jest chec niesienia pomocy.

                                                    "Istnieje niebezpieczenstwo przejmowania cudzych obowiazkow.
                                                    Niebezpieczenstwo polega na tym, ze mozemy zaniedbac naszych bliskich
                                                    oraz pozbawic dana osobe tego, czego moze nauczyc sie, poszukujac
                                                    wlasnych rozwiazan".
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 07.05.22, 08:50
                                                    W tych wszystkich Medytacjach Al-Anon trudno mi znalezc wypowiedz, ktora
                                                    dotyczyla by relacji; matka i uzalezniony syn, albo matka i uzalezniona corka.
                                                    Ciekawi mnie to poniewaz z mojego doswiadczenia wiem, ze nigdy nie udalo
                                                    mi sie pomoc zadnej matce, ktora przyszla do nas (do AA), z prosba o pomoc.
                                                    Wszystkie one dbaly o to, aby pomoc, ale nie sobie tylko swojemu dziecku.
                                                    A to konczylo sie zawsze porazka obojga.
                                                    A...
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 07.05.22, 11:14
                                                    W tych medytacjach, nigdy nie znalazłam tych relacji,
                                                    o których wspomniałeś.
                                                    Zazwyczaj one dotyczą relacji mąż żona czy odwrotnie,
                                                    ale nigdy matki , odnośnie córki czy syna uzależnionych od alkoholu czy nikotyny.
                                                    a tym bardziej potomków chorych psychicznie i do tego uzależnionych.
                                                    Nie wnikaj w to, jak medytacja mówi, nie dawaj rad,
                                                    gdyż pojęcia o tym nie masz.
                                                    To my matki i ojcowie,
                                                    musimy sobie swoje stanowisko wypracować,
                                                    w oparciu o nie, by nie zwariować.
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 07.05.22, 11:22
                                                    AA, to inne poletko jest i mnie nie dotyczy.
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 07.05.22, 12:15
                                                    wiem, gdyż pojęcia o tym nie masz.
                                                    A...
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 07.05.22, 13:10
                                                    Ja i Ty.
                                                    Poczytaj medytację ze zrozumieniem,
                                                    słowo po słowie,
                                                    zdanie po zdaniu,
                                                    może coś zrozumiesz.
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 07.05.22, 13:12
                                                    A najlepiej, swojego AA się trzymaj,
                                                    choć w sumie od modlitw i Boga odszedłeś,
                                                    i nie rozumiem,
                                                    co jeszcze Cię tam trzyma.
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 07.05.22, 14:50
                                                    mifredo daje kolejna porade, a że pojęcia o tym nie ma, wiec pyta A... (cyt.):
                                                    ... swojego AA się trzymaj, choć w sumie od modlitw i Boga odszedłeś, i
                                                    nie rozumiem, co jeszcze Cię tam trzyma.
                                                    _________________________________________________________________________.
                                                    Pytasz, wiec odpowiadam:
                                                    Trzezwosc, wdziecznosc, rozwoj duchowy mnie tam trzyma...!
                                                    Od zadnego Boga nie odszedlem i dalej, jak bylo na poczatku i na wieki
                                                    wiekow amen, ciagle mam tego samego Boga, jakkolwiek ja Go rozumiem.
                                                    Od modlitw takze nie odszedlem. Moimi modlitwami sa moje czyny, a nie
                                                    jakies tam klepanie slow, wyuczonych od dziecka na pamiec...
                                                    A...
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 07.05.22, 17:23
                                                    No i dobrze, że tak masz
                                                    i trzymaj dalej.
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 07.05.22, 21:15
                                                    Dziś w lidlu na zakupach byłam
                                                    i wielce zdziwiona byłam,
                                                    że towarów już nie wykładają nowych,
                                                    choć reklama w tv śpiewa jak zawsze o tych promocjach.
                                                    Kiedy się jednej pani krążącej po sklepie zapytałam,
                                                    dlaczego tak jest,
                                                    ona mi odpowiedziała,
                                                    że do czwartku sklep zamykają,
                                                    zatem wszystko wyprzedają,
                                                    gdyż reorganizacja ma być.
                                                    tylko pozbyć się chcą towaru.
                                                    No nie wiem,
                                                    we włoskiej tv, pojawił się komunikat,
                                                    że Putin Warszawę ma zaatakować, bronią nuklearną.
                                                    Czy to fakt,czy to ściema,
                                                    sama już nie wiem.
                                                    Na szczęście mieszkamy w Krakowie.
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 08.05.22, 07:46
                                                    MEDYTACJA - O8.05.

                                                    Jednym z wielu darow, ktore ofiaruje Al-Anon, jest wolnosc. Kiedy
                                                    jestesmy nowicjuszkami w Al-Anon, jestesmy wiezniami wlasnego zagubienia
                                                    i rozpaczy. Praca wedlug programu daje ulge, w miare jak uczymy sie
                                                    rozumiec prawdziwa istote naszej sytuacji. Za dary Al-Anon musimy
                                                    zaplacic pewna cene. Wolnosc np. moze byc uzyskana za cena tego, co
                                                    nazywamy "pogodzeniem sie z losem". jezeli zaakceptujemy Pierwszy

                                                    stopien uwolnimy sie od potrzeby kontrolowania alkoholika. jezeli
                                                    poddamy sie prowadzeniu przez Boga, uzyskamy to kosztem naszej woli, tak
                                                    cennej dla nas, gdyz zawsze myslalysmy, ze mozemy wszystkim kierowac. Od
                                                    nas zalezy decyzje, czy uwolnienie sie od rozpaczy jest tego warte.
                                                    Wiekszosc z nas uwaza, ze warto tak postapic.

                                                    Rozwazanie na dzisiaj

                                                    Mozemy uzyskac sukces stosujac program Al-Anon, jezeli staramy sie
                                                    myslec szczerze i gleboko o naszym nastawieniu oraz oceniac nasze slowa
                                                    i postepowanie. Kiedy to nastawienie zmienia sie z wrogosci w
                                                    przebaczenie, z gwaltownosci na spokojna akceptacje, nasze slowa i
                                                    postepowanie zmieniaja sie same.

                                                    "Wolnosc ma wiele odmian, ale najczesciej wyzwala od tego, co nas
                                                    najbardziej martwilo i przygniatalo. Modlimy sie o wyzwolenie."

                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 08.05.22, 08:55
                                                    Czy moze mi ktos wytlumaczyc, jak to sie robi, aby
                                                    mozna bylo sie poddac prowadzeniu przez Boga i
                                                    samemu nic nie robic ?
                                                    A...
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 08.05.22, 09:45
                                                    aaugustw napisał:

                                                    > Czy moze mi ktos wytlumaczyc, jak to sie robi, aby
                                                    > mozna bylo sie poddac prowadzeniu przez Boga i
                                                    > samemu nic nie robic ?
                                                    > A...
                                                    Trudno mi na to odpowiedzieć, trzeba bardzo Mu zaufać, mieć Go w sercu,
                                                    pozwolić by nami kierował,
                                                    ale samemu też trzeba coś robić, dla własnego szczęścia.
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 08.05.22, 10:13
                                                    Ja dziś na mszy już byłam, hostię przyjęłam
                                                    i mam uczucie , że Pan Jezus w mym sercu zamieszkał,
                                                    swojej mądrości mi udzieli i głupstw nie narobię,
                                                    jakoś chorobę syna przetrzymam i śmierci się nie będę bała.
                                                    Szczęśliwa jestem i sobie odpoczywam.

                                                    Te dwa programy, dużo o Bogu mówią i modlitwach.
                                                    Starzy ludzie powiadają, że bez Boga ani do proga,
                                                    lub też, że jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu,
                                                    to wszystko jest na właściwym miejscu.

                                                    Wiara jest łaską i nie każdy ją otrzymał.
                                                    To coś niewidzialne, abstrakt, każdy to inaczej pojmuje.
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 08.05.22, 10:30
                                                    mifredo pisze, cyt:
                                                    Wiara jest łaską i nie każdy ją otrzymał.
                                                    To coś niewidzialne, abstrakt, każdy to inaczej pojmuje.
                                                    _____________________________________________________.
                                                    Uwazam, ze wiare, (jak to każdy inaczej pojmuje), otrzymuje
                                                    kazdy - bez wyjatku. Tylko potem, wraz ze swoim rozwojem
                                                    intelektualnym (duchowym) oraz pozbywaniem sie strachu
                                                    przed ta dzeicinna grozba nie pojscia do nieba, niektorzy ida
                                                    w swym rozwoju dalej, a ci inni (ta cala masa) spia, nie budzac
                                                    sie przez cale zycie.
                                                    A...
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 08.05.22, 11:04
                                                    aaugustw napisał:


                                                    > Uwazam, ze wiare, (jak to każdy inaczej pojmuje), otrzymuje
                                                    > kazdy - bez wyjatku. Tylko potem, wraz ze swoim rozwojem
                                                    > intelektualnym (duchowym) oraz pozbywaniem sie strachu
                                                    > przed ta dzeicinna grozba nie pojscia do nieba, niektorzy ida
                                                    > w swym rozwoju dalej, a ci inni (ta cala masa) spia, nie budzac
                                                    > sie przez cale zycie.
                                                    > A...
                                                    Aż do nieba, czy piekła, to nie wybiegam.
                                                    Wyobraźni mi brak.
                                                    Każdy człowiek jest inny, jedni śpią, nie budzą się inni się rozwijają.
                                                    Jedni cierpią bez powodu, inni się cieszą z byle czego.
                                                    Nie wiem czy jestem duchowo rozwinięta czy nie.
                                                    Na swój sposób życie przeżywam.
                                                    Spokoju i pogody ducha potrzebuję i nad tym pracuję.
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 08.05.22, 11:40
                                                    Udanej niedzieli zycze.
                                                    Wyjezdzam dzis. Wroce wieczorem
                                                    A...
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 08.05.22, 11:58
                                                    Miłego wypoczynku zatem.
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 09.05.22, 07:55
                                                    MEDYTACJA - 09.05.

                                                    Kiedy na spotkaniu Al-Anon zona przedstawia swoje krzywdy i tlumaczy, ze
                                                    "ona zrobila to, gdyz on zrobil tamto", istnieje mozliwosc, ze
                                                    wyrazniej, anizeli ona zobaczymy motyw jej postepowania. Widzimy, ze
                                                    gorycz, litowanie sie nad soba, oszukiwanie sie, wznioslo mur pomiedzy
                                                    nia i rzeczywistoscia. Cierpienie jest prawdziwe, ale zastanawiamy sie,
                                                    ile tego cierpienia zadajemy sobie same. moze byc ono spowodowane
                                                    uporczywym sprawowaniem kontroli nad pijacym. moze ona rowniez
                                                    bezwiednie wypaczac i wyolbrzymiac to, co alkoholik mowi i robi.

                                                    Rozwazanie na dzisiaj

                                                    Bede badac, bystrym i uczciwym okiem, motywy, poniewaz musze szczerze
                                                    zastanowic sie nad moim nastawieniem i postepowaniem. jezeli jestem
                                                    zaklopotana, zmartwiona, rozdrazniona lub rozgoryczona, czy zdaje sobie
                                                    z tego sprawe, ze wina za to obaczam kogos innego? Czy moge szczerze
                                                    przyznac, ze to moze byc moja wina? moj spokoj zalezy od przezwyciezenia
                                                    negatywnego nastawienia. Musze dzien po dniu, probowac szczerosci w
                                                    stosunku do siebie.

                                                    "Innych winimy za drobiazgi, a przechodzimy do porzadku dziennego nad
                                                    wielkimi wadami w nas samych. Jest nam latwo dostrzegac i obciazac
                                                    innych odpowiedzialnoscia za cierpienia, jakich doznajemy a nie
                                                    pamietac, jakich inni doznaja od nas".
                                                    (Tomasz a Kempis)
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 09.05.22, 08:10
                                                    No tak to juz jest w tym zyciu ludzkim:
                                                    innych za to samo oskarzamy jak prokurator, a siebie jak obronca.
                                                    A...
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 09.05.22, 09:26
                                                    Bardzo trafne spostrzeżenia.
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 10.05.22, 06:14
                                                    MEDYTACJA - 10.05.

                                                    Kiedy slyszymy, jak czlonek Al-Anon mowi: "Odseperuj sie od tego
                                                    problemu", reagujemy w rozny sposob. Mozemy myslec buntowniczo:
                                                    "Jak oni
                                                    moga oczekiwac ode mnie, abym odseparowala sie od mojego wlasnego meza
                                                    (czy zony)? Nasze zycie jest powiazane, jestem, w to uwiklana czy chce,
                                                    czy nie".

                                                    Prawda jest, ze istnieja rozne rodzaje powiazan, ktore moga pogarszac
                                                    trudnosci. Stwarzamy klopoty, kiedy ingerujemy w postepowanie
                                                    alkoholika, probujac odkryc, gdzie jest i co robi oraz na co wydal
                                                    pieniadze. Podejrzenia, dociekania i sledzenie beda nas tylko utrzymywac
                                                    w stanie podniecenia i pogarszaly sytuacje, zamiast ja polepszac.

                                                    Rozwazanie na dzisiaj

                                                    To, co wiedziec powinnismy, dotrze do naszej swiadomosci bez specjalnego
                                                    wysilku z naszej strony. Jest to podstawowa prawda, ktora wyrazona jest
                                                    w hasle: "Zostaw, oddaj Bogu". Kiedy rzeczywiscie istnieje
                                                    koniecznosc
                                                    dzialania, np. kiedy nadejdzie kryzys, wtedy bedziemy lepiej
                                                    przygotowane do wlasciwego postepowania.

                                                    "Ten, ktory jest w stanie prawdziwego spokoju, nie podejrzewa nikogo,
                                                    ale ten ktory jest niezadowolony i niespokojny, jest miotany
                                                    podejrzeniami; ani on nie zazna spokoju, ani nie pozwala zaznac go
                                                    innym"
                                                    (Tomasz a Kempis)
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 10.05.22, 08:45
                                                    MEDYTACJA - 10.05.
                                                    Kiedy slyszymy, jak czlonek Al-Anon mowi: "Odseperuj sie od tego
                                                    problemu", reagujemy w rozny sposob. Mozemy myslec buntowniczo...
                                                    _____________________________________________________________________.
                                                    Kiedy zamieniam sie rolami i pomysle, ze gdyby mnie to spotkalo, wtedy
                                                    nie wiem, jak ja bym postapil. To jest naprawde trudne. Tu tylko jeszcze
                                                    moze tylko wygrac milosc. "Bog jest miloscia", styd chyba wzial sie ten
                                                    Program, te Medytacje (!?).
                                                    A...
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 11.05.22, 01:44
                                                    Nie da się odseparować od problemu, żyjąc pod jednym dachem z problemem od kilkunastu lat.
                                                    Nie da się również go rozwiązać. To są zbyt wysokie wymagania.
                                                    Te medytacje dotyczą relacji mąż-żona czy odwrotnie.
                                                    W takim przypadku odseparowanie się od problemu, to rozwód i separacja,
                                                    tak robi większość.
                                                    Nie spełniasz właściwej roli w związku i jeśli jeszcze dochodzi agresja,
                                                    a jeden pozbawiony dostatecznego używania rozumu,
                                                    to się unieważnia taki związek.Rozdzielenie, separacja, rozwód i po problemie.

                                                    Z własnym dzieckiem, rozwodu nie weźmiesz, sama go na świat wypchnęłaś,
                                                    na dodatek chorym , nie tylko alkoholikiem ale jeszcze psychicznie chorym.

                                                    Te medytacje, pisał jakiś wygodny i cwany alkoholik,
                                                    który siebie chroni
                                                    a bardzo dużo od współmałżonka wymaga,
                                                    takie mam wrażenie.
                                                    Twarda miłość nie pomoże, ani żadna miłość.
                                                    Czasem kop w d.pę,to najlepsza miłość,
                                                    ale to już jest przemoc.
                                                    Ale co zrobić, kiedy dialogu nie ma i porozumienia.

                                                    "Stwarzamy klopoty, kiedy ingerujemy w postepowanie
                                                    alkoholika, probujac odkryc, gdzie jest i co robi oraz na co wydal
                                                    pieniadze. Podejrzenia, dociekania i sledzenie beda nas tylko utrzymywac
                                                    w stanie podniecenia i pogarszaly sytuacje, zamiast ja polepszac."?
                                                    Czy naprawdę?
                                                    "Oddać Bogu", kiedy szantażem czy agresją wydobywa od ciebie pieniądze na swoje nałogi?
                                                    A w pasy, karcer, bez kropli alkoholu, bez papierosa, bez jedzenia,niech zdycha,
                                                    tak mi się nieraz marzy.

                                                    Co byś zrobił?
                                                    Trudno powiedzieć.
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 11.05.22, 08:10
                                                    mifredo napisala, cyt:
                                                    "Nie da się odseparować od problemu, żyjąc pod jednym dachem z problemem od kilkunastu lat..."
                                                    ________________________________________________________________________________________________.
                                                    Dokladnie tak, jak napisalas... - Nie da sie rozwiazac problemu tam, gdzie on powstal.
                                                    Dlatego potrzebne sa posilki z zewnatrz; terapeuci, wspolnoty, itp...
                                                    A...
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 11.05.22, 08:20
                                                    mifredo napisala dalej, cyt:
                                                    "Nie spełniasz właściwej roli w związku i jeśli jeszcze dochodzi agresja,
                                                    a jeden pozbawiony dostatecznego używania rozumu,
                                                    to się unieważnia taki związek.Rozdzielenie, separacja, rozwód i po problemie..."
                                                    ______________________________________________________________________________.
                                                    Z tym sie nie zgadzam, poniewaz tu jedynie zwiazek malzenski zostal
                                                    rozwiazany, ale ani jego, ani twoj problem nie zostaly rozwiazane.
                                                    Osoby, ktore tak postapily niosa potem ten garb przez cale zycie,
                                                    a jedyna ich "pociecha" jest uraza i zlosc do bylego... :-(
                                                    A...
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 11.05.22, 08:30
                                                    mifredo napisala dalej, cyt:
                                                    "Te medytacje, pisał jakiś wygodny i cwany alkoholik, który siebie
                                                    chroni a bardzo dużo od współmałżonka wymaga, takie mam wrażenie..."
                                                    _______________________________________________________________________.
                                                    Z tym takze sie nie zgadzam.
                                                    Nietrzezwy alkoholik, mimo ze jest chorym Egocentrykiem i "dba" tylko o
                                                    siebie i swoj alkohol , nie jest w stanie napisac takich Medytacji, a trzezwy
                                                    alkoholik ani nie chroni siebie, ani nie wymaga nic od wspolmalzonka lecz
                                                    jedynie sugeruje innym dla ich dobra takie Medytacje.
                                                    Choroba alkoholowa jest choroba paradoksalna, wiec i tutaj medytacje te
                                                    z pozoru chronia alkoholika. Nic z tego. One nie jego picie chronia lecz osoby
                                                    wspoluzaleznione
                                                    A...
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 11.05.22, 08:35
                                                    mifredo napisala jeszcze,cyt:
                                                    "... "Oddać Bogu", kiedy szantażem czy agresją wydobywa od ciebie pieniądze na swoje nałogi?"
                                                    ____________________________________________________________________________________________.
                                                    I tutaj widze "blad w sztuce" - blad w rozumowaniu.
                                                    To nie on wydobywa od ciebie pieniadze na swoje nalogi, lecz to ty grasz z nim, dajac mu te pieniadze.
                                                    A...
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 11.05.22, 08:40
                                                    mifredo pyta na koniec, cyt:
                                                    "Co byś zrobił?"
                                                    __________________________.
                                                    To, co mowia mi Medytacje
                                                    A...
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 11.05.22, 09:36
                                                    Skoro wiesz, co byś zrobił, to po co pytasz.
                                                    Ja bym z mężem alkoholikiem , nikotynikiem, do tego schizofrenikiem,
                                                    właściwego używania rozumu pozbawionym,
                                                    niepracującym, renty nie mającym,
                                                    i jeszcze niekiedy agresywnym słownie ,
                                                    nie wytrzymałabym, rozwiodła bym się.
                                                    Te medytacje, mojej sytuacji nie uwzględniają,
                                                    zatem, nie muszę się ich ściśle trzymać,
                                                    choć przyznam, że wiele mi pomogły,
                                                    rozgoryczenie i żal ukoiły tak, że mogę to piekiełko wytrzymać.
                                                    To dobrze, że szantażu nie doznałeś i nie musiałeś nikomu ustępować.
                                                    Ja to robię za cenę spokoju i z powodu bezsilności i braku sił.
                                                    Po lekach, on mniej pije.
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 11.05.22, 09:38
                                                    MEDYTACJA - 11.05.

                                                    Co jest najwieksza przeszkoda, abym osiagnela pogode ducha? Determinacja
                                                    - nieugiete postanowienie, ze w kazdej sytuacji moge cos zrobic. To
                                                    uczucie napiecia, prowadzace do walki, moze zniweczyc osiagniecie celu.
                                                    Nieustannie, na sto roznych sposobow, ucze sie w Al-Anon, ze musze
                                                    zaniechac takiego postepowania. Nie uzyskam dla siebie dobrych
                                                    rezultatow, jezeli bede sie mscic za krzywdy, ktore wyrzadzil alkoholik.
                                                    Nie jestem upowazniona przez Boga do wyrownania i zmuszania innych, by
                                                    zaplacili za to, co mi zrobili. Naucze sie odwracac uwage od pamietania
                                                    wszyskich szczegolow mojego cierpienia i pozwole, aby rozwiazania moich
                                                    problemow wylonily sie same.

                                                    Rozwazanie na dzisiaj

                                                    Jestesmy tylko malym trybikiem w mechanizmie wszechswiata. Moje proby
                                                    kierowania sprawami na wlasna reke z gory skazane sa na niepowodzenie.
                                                    Wspanialy i pewny sulces bedzie osiagalny, kiedy naucze sie pozostawiac
                                                    sprawy wlasnemu biegowi. Wtedy przyjdzie czas na liczenie osiagniec, na
                                                    prace nad wadami i na cieszenie sie kazda minuta dnia.

                                                    "Czy moze byc dla Ciebie cierpieniem to, na co nie zwracasz uwagi i
                                                    nie
                                                    przypisujesz zadnego znaczenia? Czy mogloby cie to zabolec bardziej niz
                                                    wyrwanie jednego wlosa z twojej glowy?"
                                                    (Tomasz a Kempis)
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 12.05.22, 03:26
                                                    "Naucze sie odwracac uwage od pamietania
                                                    wszyskich szczegolow mojego cierpienia i pozwole, aby rozwiazania moich
                                                    problemow wylonily sie same.

                                                    Rozwazanie na dzisiaj

                                                    Jestesmy tylko malym trybikiem w mechanizmie wszechswiata. Moje proby
                                                    kierowania sprawami na wlasna reke z gory skazane sa na niepowodzenie.
                                                    Wspanialy i pewny sulces bedzie osiagalny, kiedy naucze sie pozostawiac
                                                    sprawy wlasnemu biegowi.
                                                    Wtedy przyjdzie czas na liczenie osiagniec, na
                                                    prace nad wadami i na cieszenie sie kazda minuta dnia."

                                                    Aż mi się buzia roześmiała od tego wszystkiego:)))
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 12.05.22, 03:36
                                                    MEDYTACJA - 12.05.

                                                    Byc moze, pierwsza rzecza, ktorej oczekujemy w Al-Anon, jest nauczenie
                                                    sie co zrobic, aby alkoholik przestal pic.

                                                    Trudno jest uwolnic sie od tego pojecia. Jednak powodzenie w Al-Anon
                                                    zalezy calkowicie od zrozumienia, ze trzezwosc malzonka nie jest nasza
                                                    sprawa, pomimo, ze ten problem moze wywierac wielki wplyw na nasze zycie
                                                    i niszczyc nasze szczescie.

                                                    Najwazniejsza osoba w mojej pracy w Al-Anon jestem ja sama. To wlasnie
                                                    we mnie musza zajsc zmiany, ktore zmienia spojrzenie z czarnego na
                                                    rozowe! Praca w Al-Anon, nad soba, czesto sprawia, ze alkoholik
                                                    zapragnie trzezwosci. Jest to po prostu nagroda za podjecie pracy wedlug
                                                    programu Al-Anon.

                                                    Rozwazanie na dzisiaj

                                                    Przestane zastanawiac sie, co zrobic z alkoholikiem i zaczne myslec o
                                                    sobie. Co moge zrobic, aby polepszyc moje zycie, aby stac sie ponownie
                                                    obywatelem swiata? Jakie wady przeszkadzaja mi i jak moge sobie z nimi
                                                    poradzic? To jest wlasnie sedno programu Al-Anon, ktory rzeczywiscie
                                                    przynosi efekty.

                                                    "Boze, pomoz mi zaakceptowac moja bezsilnosc wobec alkoholu i
                                                    rezultatow
                                                    jego picia. Skieruje wysilki na ulepszenie tego jednego zycia, na ktore
                                                    mam wplyw, czyli mojego wlasnego".
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 12.05.22, 08:20
                                                    Jestesmy tylko malym trybikiem w mechanizmie wszechswiata. Moje proby
                                                    kierowania sprawami na wlasna reke z gory skazane sa na niepowodzenie.
                                                    Wspanialy i pewny sulces bedzie osiagalny, kiedy naucze sie pozostawiac
                                                    sprawy wlasnemu biegowi.
                                                    Wtedy przyjdzie czas na liczenie osiagniec, na
                                                    prace nad wadami i na cieszenie sie kazda minuta dnia."
                                                    - - - - - -
                                                    Aż mi się buzia roześmiała od tego wszystkiego:)))
                                                    _______________________________________________________________________.
                                                    Takie podejscie jest dobre, jezeli chcialbym wszechswiat przestawic, ale
                                                    takie bierne podejscie do relacji domowych jest WIELKIM niewypalem -
                                                    tykajaca bomba.
                                                    A...
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 12.05.22, 09:27
                                                    Jestem aktywna co do relacji domowych.
                                                    Wczoraj długa pogadanka była, a najwięcej mej mowy było.
                                                    Czy dotarło? zapewne tak, coś mu może uzmysłowiłam, o ile jeszcze mózg ma.
                                                    Biernie nie podchodzę.
                                                    Dzisiejsza medytacja też fajna:)
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 13.05.22, 06:57
                                                    MEDYTACJA - 13.05.

                                                    Co ostatecznie sklania malzonke alkoholika do szukania pomocy w Al-Anon?
                                                    Jednym z waznych czynnikow jest potrzeba upewnienia sie, ze to nie my
                                                    jestesmy odpowiedzialne za picie alkoholika. Zwykle jestesmy
                                                    "przybite"
                                                    poczuciem winy i oskarzeniami alkoholika. To pozbawia nas poczucia
                                                    godnosci. Przychodzimy do Al-Anon jako "nikt" i desperacko
                                                    pragniemy
                                                    stac sie "kims".

                                                    Nie znaczy to, ze szukamy aprobaty i pochwaly, ale pragniemy
                                                    wewnetrznego przekonania, ze jestesmy cos warte i zaslugujemy na
                                                    szacunek. Potrzebujemy zapewnienia, ze jako odrebna jednostka mamy swoje
                                                    prawa, bez wzgledu na to, jak ponura moze byc nasza sytuacja w domu.

                                                    Rozwazanie na dzisiaj

                                                    Jednym z nadrzednych zadan w Al-Anon jest przywrocenie szacunku dla
                                                    samej siebie. Nie znaczy to wspierania egoistycznego rozumienia nas
                                                    samych, ale pomaga ujrzec siebie takimi, jakimi jestesmy w
                                                    rzeczywistosci. Uczymy sie rozpoznawac dobre cechy i na tej podstawie
                                                    budowac silniejsza i lepsza osobowosc.

                                                    "Jestem wdzieczna za to, co Al-Anon dla mnie robi. Jest mi latwiej ,
                                                    kiedy wiem, ze moge miec lepszy obraz siebie samej niz ten, z ktorym tu
                                                    przyszlam oraz szanowac i polubic siebie jako czlowieka, zanim bede
                                                    mogla robic postepy".
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 13.05.22, 11:10
                                                    MEDYTACJA - 13.05.
                                                    Co ostatecznie sklania malzonke alkoholika do szukania pomocy w Al-Anon?
                                                    __________________________________________________________________________.
                                                    Na poczatku kaźda małżonka alkoholika (bez wyjatku) mysli, ze
                                                    w AL-Anon dowie sie, jak jej mąż ma przestac pic.
                                                    Najlepiej, aby bylo to bezboleśnie, w "białych rękawiczkach" i
                                                    na skroty...
                                                    Tylko nieliczne potrafia "połknąć" ten haczyk rozwoju duchowego
                                                    i doprowadzic znowu do normalnych, zdrowych relacji malzenskich.
                                                    A...
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 13.05.22, 17:52
                                                    Powiedziałabym, że tu nie tylko o alkohol chodzi
                                                    i nie tylko żony to dotyczyć może.
                                                    Pod słowo żona innych członków rodziny można podłożyć
                                                    a pod słowo alkoholik inne choroby.
                                                    Tak samo to niweczy spokój ducha i normalność nie zachodzi.
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 14.05.22, 06:06
                                                    MEDYTACJE - 14.05.

                                                    Dlugoletni przyjaciel AA, dr Harry M. Tiebout, jasno przedstawil roznice
                                                    pomiedzy sytuacja poddania sie i rezygnacji, ktore ukryte sa w Pierwszym
                                                    z Dwunastu Stopni.

                                                    W poddaniu sie powiedzial on "czlowiek zgadza sie z rzeczywistoscia
                                                    swiadomie, lecz w podswiadomosci nie". Przyjmuje, jako mozliwosc, ze w

                                                    tym momencie nie moze walczyc z rzeczywistscia, ale w podswiadomosci
                                                    kryje przeczucie, ze "przyjdzie taki dzien..." To nie jest
                                                    prawdziwe
                                                    poddanie sie; walka nadal sie toczy, z tymczasowym "zawieszeniem
                                                    broni",
                                                    napiecie trwa w dalszym ciagu. Jednak kiedy zdolnosc zgadzania sie
                                                    dziala na poziomie podswiadomosci jako rezygnacja, nie pozostaja slady
                                                    zadnej walki, panuje odprezenie oraz uwolnienie od napiec i konfliktow.

                                                    Rozwazanie na dzisiaj

                                                    Al-Anon mowi mi, ze rzeczywiscie mozliwe jest stworzenie nowego zycia,
                                                    jezeli zaakceptuje moja bezsilnosc w dazeniu do zmienienia alkoholika.
                                                    Kiedy naprawde pozostawie sprawy wlasnemu biegowi i przestane odgrywac
                                                    role Boga, zacznie sie dziac cos nowego. Wlasnie w tym momencie, sila
                                                    wyzsza ma mozliwosc naprawienia tego, co wydawalo sie beznadziejne.

                                                    "Akceptacja wydaje sie byc stanem umyslu, w ktorym czlowiek raczej
                                                    przyjmuje niz odrzuca lub przeciwstawia sie; jest on zdolny zrozumiec co
                                                    sie dzieje, dostosowac sie do tego i z tym wspoldzialac".
                                                    (dr Harry M. Tiebout)
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 14.05.22, 11:00
                                                    Wspaniale i madrze wytlumaczona jest ta dzisiejsza teoria w Medytacji,
                                                    ale ona jest pusta w sobie, gdyz tu potrzebna jest jeszcze praktyka. Tylko ona czyni mistrza.
                                                    A...
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 14.05.22, 20:17
                                                    Co innego mówi świadomość, co innego podświadomość.
                                                    Jednak takie spychanie problemu do podświadomości,
                                                    może groźne być,
                                                    gdyż kiedyś może wybuchnąć ze zdwojoną siłą,
                                                    jak wulkan.
                                                    Nie jestem za tym, by problem ze świadomości do podświadomości upychać,
                                                    to jest takie zamiatanie śmieci pod dywan.
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 15.05.22, 08:01
                                                    MEDYTACJA - 15.05.

                                                    "Najtrudniej jest mi sie nauczyc" - powiedziala jedna z kobiet na

                                                    spotkaniu Al-Anon - "przestac wyobrazac sobie, ze moge sie dowiedziec,

                                                    dlaczego moj maz postepuje wlasnie w taki sposob". Prawie
                                                    automatycznie
                                                    dochodze do wnioskow na temat jego dzialania i motywow. W glebi serca
                                                    wiem, ze nie moge czytac w jego myslach i ze nie wszystko, co mu
                                                    przypisuje, jest calkowicie zle. Nawet jego najgorsze momenty - wtedy,
                                                    gdy jestem w najwyzszym stopniu zirytowana - moga byc dla niego
                                                    najbardziej bolesne. Skad moge to wiedziec? Dlaczego go osadzam?

                                                    "Nikt oprocz Boga nie wie, co dzieje sie wewnatrz innego czlowieka.
                                                    Nie
                                                    probujmy grac roli Boga lub nawet psychiatry w stosunku do naszych
                                                    cierpiacych wspolmalzonkow. Nie badajmy ich, jakby to byly preparaty pod
                                                    mikroskopem. chce zawsze pamietac, ze kazda istota ludzka musi byc
                                                    szanowana za swoja indywidualnosc, bez wzgledu na to, jak czasem jest
                                                    sponiewierana".

                                                    Rozwazanie na dzisiaj

                                                    Dzisiaj i od zaraz, chce badac moja role w calym moim zamieszaniu i
                                                    rozpaczy. jezeli zrobie to uczciwie, dojde do wniosku, ze nie jestesm
                                                    bez winy, ze mam wiele wad, ktore powinny byc usuniete.

                                                    "Jak moze on myslec w taki sam sposob, jak ja mysle lub robic to, co
                                                    ja
                                                    robie?
                                                    Kazdego dnia bede pamietac, moj kochany, ze ja nie jestem toba".
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 16.05.22, 07:11
                                                    " Nawet jego najgorsze momenty - wtedy,
                                                    gdy jestem w najwyzszym stopniu zirytowana - moga byc dla niego
                                                    najbardziej bolesne. Skad moge to wiedziec? Dlaczego go osadzam?

                                                    "Nikt oprocz Boga nie wie, co dzieje sie wewnatrz innego czlowieka.
                                                    Nie
                                                    probujmy grac roli Boga lub nawet psychiatry w stosunku do naszych
                                                    cierpiacych wspolmalzonkow. Nie badajmy ich, jakby to byly preparaty pod
                                                    mikroskopem. chce zawsze pamietac, ze kazda istota ludzka musi byc
                                                    szanowana za swoja indywidualnosc, bez wzgledu na to, jak czasem jest
                                                    sponiewierana".

                                                    No jakież wyromunienie i pobłażliwość wobec drugiej osoby,
                                                    a co dopiero, gdyby miał schozofrenię do tego!

                                                    A dalej obwinianie siebie:
                                                    "Dzisiaj i od zaraz, chce badac moja role w calym moim zamieszaniu i
                                                    rozpaczy. jezeli zrobie to uczciwie, dojde do wniosku, ze nie jestesm
                                                    bez winy, ze mam wiele wad, ktore powinny byc usuniete."

                                                    A poprzednie medytacje mówiły,
                                                    że nie jestem temu winna
                                                    i bądź tu mądry.
                                                    Trzeba wypośrodkować, by nie zwariować.
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 16.05.22, 07:16
                                                    MEDYTACJA - 16.05.

                                                    W Al-Anon zachecane jestesmy do utrzymywania kontaktow poza spotkaniami.
                                                    Kiedy jestem przygnebiona oraz pelna obaw, pomoze mi bardzo, kiedy moge
                                                    zadzwonic do mojej sponsorki lub do kogos z przyjaciol z mojej lub innej
                                                    grupy, aby omowic sprawy, ktore mnie drecza. Musze jednak wiedziec czego
                                                    oczekuje. Czy pragne pocieszenia i uporzadkowania mysli? Czy tez
                                                    oczekuje rady w powaznym osobistym kryzysie? Nie moge obarczac kogos
                                                    innego odpowiedzialnoscia za mowienie mi, co powinnam robic. Nikt nie
                                                    powinien podejmowac za mnie decyzji. Ja jestem odpowiedzialana, a jezeli
                                                    wydaje mi sie to zbyt ciezkie do zniesienia, poprosze sile Wyzsza, aby
                                                    mnie prowadzila. Oddam sie rozmyslaniom i modlitwie i otworze serce, aby
                                                    uslyszec odpowiedz.

                                                    Rozwazanie na dzisiaj

                                                    Kiedy czuje, ze musze zajac sie rozwiazywaniem zasadniczej i trudnej
                                                    sprawy, czyz nie powinnam sie upewnic, ze nie powoduje mna uraza,
                                                    nienawisc czy zlosc? bede pamietac, ze kiedy podejmuje radykalne kroki,
                                                    nie mam mozliwosci odwrotu. Czy nie powinnam sprobowac ponownie z pomoca
                                                    Boga i Al-Anon rozwinac zdolnosci radzenia sobie z problemami?

                                                    "Cokolwiek mnie obecnie dreczy, wiem, ze Bog dal mi moc do
                                                    uporzadkowania mojego swiata".
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 16.05.22, 12:10
                                                    Dorwala mnie corona.
                                                    Nie umiem myslec.
                                                    Musze sie wykurowac.
                                                    Musze zrobic przerwe.
                                                    A...
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 16.05.22, 21:33
                                                    Pierwsza pamięć jaką w związku ze złym moim zdrowiem,
                                                    tu się żaliłam,
                                                    to na to odpowiedź twoja była,
                                                    że w zdrowym ciele, zdrowy duch,
                                                    czy też odwrotnie
                                                    i żadnego tłumaczenia nie było.
                                                    Jakoś to przełknęłam i nie protestowałam,
                                                    czy ja ducha chorego mam, czy też ciało?

                                                    Ostatnio też jestem w stanie tłumaczyć moje sny po cowidowe, niekiedy straszne.
                                                    Mgła po covidowa, tak się to tłumaczy, czy jakoś tak.
                                                    To wszystko w mych snach jest straszne,
                                                    ale na co dzień, normalnie funkcjonuję,
                                                    spacery, zioła zbieram, jakieś winko z mniszka nastawiłam,
                                                    pokrzywę majową zagotowałam i zamroziłam,
                                                    nawóz do roślinek z pokrzywy, żywokostu i skrzypu nastawiłam,
                                                    choć w sumie jakiś uniwersalny nawóz w supermarkecie kupiłam.
                                                    Moje pomidorki koktajlowe na parapecie, już jagódki mają.
                                                    Zdrowiej zatem Auguście z wiosną, radosną.
                                                    Wszak te medytacje, ani mnie, ani Ciebie nie dotyczą.
                                                    Ot tak sobie gadamy, by człowiek z człowiekiem jakiś kontakt miał,
                                                    gdyż ostatnio te miedzyludzkie kontakty zanikają.
                                                    Na ich barak, jednak nie narzekam,
                                                    komunia wnuczki i jeszcze drugiej urodziny,
                                                    prezenty i dyskusje dobrze się w rodzinie mają.
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 17.05.22, 05:24
                                                    MEDYTACJA - 17.05.

                                                    Kiedy moje cialo jest chore, biore lekarstwo, ktore przepisal lekarz.
                                                    Kiedy choruje moja dusza i serce, potrzebuje lekarstwa tak samo a moze
                                                    nawet bardziej. Zyjac z alkoholikiem i z moim neurotycznym sposobem
                                                    reagowania na ta sytuacje potrzebuje duchowej i emocjonalnej kuracji,
                                                    ktora zapewnia mi Al-Anon. Poczatkowo nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo
                                                    tego potrzebuje, lecz kiedy widze innych wyleczonych z rozpaczy, chetnie
                                                    akceptuje ten program.

                                                    Ludzie krzywdza sami siebie, kiedy slepo odrzucaja pomoc Al-Anon. Nawet
                                                    kiedy alkoholik zachowuje trzezwosc, oni ciagle potrzebuja duchowego
                                                    wsparcia. Odniesliby olbrzymia korzysc "zazywajac lekarstwo" tak
                                                    dlugo,
                                                    az poczuja jego dobroczynny wplyw.

                                                    Rozwazanie na dzisiaj

                                                    Jezeli kiedykolwiek znalazlam ulge w cierpieniu, bylo to w Al-Anon.
                                                    jezeli kiedykolwiek cieszylam sie momentami radosci z powodu tego, ze
                                                    czuje sie lepiej, idac ta duchowa droga do wyzdrowienia, nie przyszlo mi
                                                    do glowy, aby zrezygnowac z Al-Anon. Predzej czy pozniej wszyscy
                                                    nauczymy sie, ze program Al-Anon moze byc stosowany we wsystkich
                                                    przejawach zycia, teraz i zawsze.

                                                    "To bardzo pokrzepiajace, gdy sie wie, ze nigdy nie bede musiala
                                                    rozwiazywac problemow bez pomocy Al-Anon".

                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 18.05.22, 02:31
                                                    To prawda, te medytacje pomogły mi nie cierpieć.
                                                    Dają mi wiele duchowego wsparcia.
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 18.05.22, 02:32
                                                    MEDYTACJA - 18.05.

                                                    Pewnego razu przyszla do Al-Anon kiobieta, aby dowiedziec sie, co
                                                    zrobic, by jej maz przestal pic. byla swietnie zorientowana w sprawach
                                                    alkoholizmu. Czytala na ten temat wiele ksiazek. Teraz zamierzala
                                                    skorzystac z Al-Anon.

                                                    Po szesciu miesiacach uczestniczenia w spotkaniach i czytania literatury
                                                    Al-Anon mogla z pewnoscia wspaniale mowic o Al-Anon, oprocz jednego: nie
                                                    uwazala, ze jest prawdziwie bezsilna wobec tych problemow. miala wlasny
                                                    sposob stosowania programu.
                                                    Poszla na otwarte spotkanie AA i zaprzyjaznila sie tam z pewnymi
                                                    osobami. Zapoznala je ze swoim mezem (kiedy byl w takim stanie, ze mogl
                                                    isc z nia na spotkanie). Z czasem zebrala dla niego cala grupe
                                                    sponsorow. kazdego dnia dzwonila do kogos, aby przypomniec mu, ze ma sie
                                                    skontaktowac z jej mezem, przyjsc do niego, porozmawiac z nim lub wziac
                                                    go na zamkniete spotkanie. Jej maz byl "ciagany" na siedem
                                                    spotkan w
                                                    tygodniu. Zgadzal sie z kazdym, ze AA jest wspaniale. Byl mechaniczna
                                                    kukla, poruszana przez zdeterminowana i stanowcza zone. Kiedy wydalo
                                                    sie, ze to ona zorganizowala Wielka Sponsorowa Organizacje, sponsorzy
                                                    wycofali sie.

                                                    Ona nie byla bezsilna, o nie! Jednak jej maz nie przestal pic. Byl to
                                                    jedyny sposob, aby ten biedny czlowiek, mogl uciec od Okropnej Domowej
                                                    Silowni.
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 18.05.22, 06:26
                                                    Znaczy nic na siłę.:)
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 19.05.22, 09:22

                                                    MEDYTACJA - 19.05.

                                                    Nowo przybyla szuka w Al-Anon rozwiazania swoich problemow. Pytania
                                                    czesto zaczynaja sie od slow: CO BEDZIE, JEZELI..."Co bedzie jezeli
                                                    stracimy nasz dom?" "Co sie stanie, jezeli bedzie mial wypadek
                                                    samochodowy?" " Co sie stanie, jezeli bedzie poza domem cala noc,
                                                    utraci
                                                    prace, wda sie w bojke, pojdzie do wiezienia?" "Co bedzie,
                                                    jezeli....?"

                                                    W Al-Anon nazywamy to "projekcja" - patrzeniem w przyszlosc i
                                                    tworzeniem
                                                    wyobrazen, co moze sie wydarzyc. Przyszlosc, nawet tak bliska jak jutro,
                                                    jest zamknieta ksiega. Nie mozemy wiedziec, co zawiera i im bardziej
                                                    spodziewamy sie nieszczescia, tym bardziej je przyciagamy. Nawet jezeli
                                                    przeszlosc nie byla szczesliwa, nie ma powodu przypuszczac, ze
                                                    przyszlosc bedzie taka sama. O tym wie tylko Bog, wiec dobrze zrobimy,
                                                    jezeli uwierzymy w Jego milosc oraz madrosc i usuniemy z naszych mysli
                                                    przekonanie, ze nic sie nie zmieni na lepsze.

                                                    Rozwazanie na dzisiaj

                                                    Dobrze jest dla umyslu i ciala, jezeli patrzy sie w przyszlosc z
                                                    ufnoscia. Zachowanie ufnosci jest najlepszym lekarstwem na
                                                    rozczarowania. Negatywne nastawienie powieksza tylko wstrzas spowodowany
                                                    nieszczesliwym wydarzeniem. Zmienmy nasz punkt wiedzenia.

                                                    "To, czego najbardziej sie balam, spadlo na mnie..."mowi Biblia.
                                                    Nie
                                                    poddam sie zmartwieniom, ktore moga nigdy nie nadejsc.
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 20.05.22, 06:28
                                                    MEDYTACJA - 20.05.

                                                    W AA mowi sie, ze alkoholik, ktory koncentruje sie na studiowaniu i
                                                    stosowaniu Dwunastu Stopni, zrobi znaczny postep w przyswojeniu sobie
                                                    programu. Dla nas w Al-Anon, jest to oczywista prawda. My rowniez
                                                    kazdego dnia powinnysmy przeznaczyc czas na rozwazania o cudownym
                                                    swietle, jakie Stopnie rzucaja na nasze ludzkie problemy.

                                                    Ani alkoholik, ani nie-alkoholik nie ograniczaja swoich aspiracji tylko
                                                    do osiagniecia trzezwosci. To jedynie poczatek. Stopnie sa
                                                    przewodniekiem do prawdziwie dobrego zycia. jezeli nie zrozumialysmy,
                                                    jak wiele moga one dla nas zrobic, pozbawiamy sie cennego dobra.

                                                    Rozwazanie na dzisiaj

                                                    Kiedy czytam jakis stopien i gleboko sie nad nim zastanawiam,
                                                    stwierdzam, ze otwiera on drzwi do nowych pogladow. Kiedy czytam ten sam
                                                    stopien ponownie, odslania mi on na nowo duchowe idee. Siegaja one
                                                    gleboko w nasza swiadomosc i wydobywaja z niej wspaniale mozliwosci
                                                    czynienia dobra we wszystkich dziedzinach naszego zycia.

                                                    "Jezeli kazdego dnia mialabym chociaz pol godziny spokoju i
                                                    samotnosci,
                                                    poswiecalabym je na studiowanie Dwunastu Stopni, aby ostatecznie staly
                                                    sie one integralna czescia mojego myslenia".
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 20.05.22, 07:40
                                                    Kazda Medytacja rozwija nasze horyzonty myslowe i uczuciowe...
                                                    A...
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 21.05.22, 07:39
                                                    A ileż w tych medytacjach wyrozumienia i pobłażliwości dla alkoholika,
                                                    czy też też innego ...holika:) czy lika:)
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 21.05.22, 07:40
                                                    MEDYTACJA - 21.05.

                                                    Czasami pelna zapalu nowo przybyla prosi kilka osob o porade w
                                                    rozwiazaniu problemu lub dzwoni do roznych czlonkow, pytajac ich o
                                                    zdanie w zwiazku z jej klopotami. Dal takiej osoby jest tylko jedna
                                                    rada: "Wybierz sobie jednego sponsora i przestan zawracac sobie glowe
                                                    dostosowywaniem sie do zbyt wielu opinii".

                                                    Ona probuje uzyskac odpowiedzi na pytania natychmiast, gdyz spieszy sie,
                                                    aby jak najszybciej wprowadzic "magie" Al-Anon w zycie. Wyobraza
                                                    sobie
                                                    opczywiscie, ze bedzie wystarczajaco madra, aby z gmatwaniny opinii
                                                    wybrac najlepsza dla siebie odpowiedz, jednak jej nastawienie wskazuje,
                                                    ze nie bedzie zdolna do podjecia madrej decyzji. Musi isc wolno,
                                                    odprezyc sie nerwowo, podchodzic do tego w prosty sposob.

                                                    Rozwazanie na dzisiaj

                                                    Nawet kiedy czlonek Al-Anon wykazuje niejasne lub negatywne podejscie do
                                                    programu, moze to byc dla mnie nauka. kazdy z Dwunastu Stopni, kazde
                                                    Haslo czy Modlitwa o POgode Ducha, stosowane ciagle, moga rozjasnic
                                                    myslenie i pomoc mi rozwiazac problem w korzystny dla mnie sposob.

                                                    "Nie pozwol, aby moje myslenie pogmatwalo sie, poprzez sluchanie zbyt
                                                    wielu opinii, lecz pozwol mi zastanowic sie nad kazda oddzielnie, aby
                                                    zobaczyc, czy moze byc mi pomocna".
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 28.05.22, 10:40
                                                    Tak. Z tym zgadzam sie w pelni, (cyt.):
                                                    "... kazdy z Dwunastu Stopni, kazde Haslo czy Modlitwa o Pogode Ducha, stosowane ciagle,
                                                    moga rozjasnic myslenie i pomoc mi rozwiazac problem w korzystny dla mnie sposob..."
                                                    A...
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 28.05.22, 13:34

                                                    Mnie to zastanawia:
                                                    Nikt nie dal mi prawa do karania innych. Nasza sila wyzsza zatrzymala to
                                                    prawo dla siebie. "Zemsta jest moja, mowi Pan". Dlatego tez proba
                                                    odwetu
                                                    za zadane mi rany moze tylko obrocic sie przeciwko mnie.

                                                    "W naturze nie ma ani nagrody, ani kary - sa tylko konsekwencje".
                                                    (Robert G. Ingersol)


                                                    Dodałałabym, że nikt też nie dał mi obowiązku utrzymywania alkoholika, schizofrenika,
                                                    no ale alimenty trzeba płacić w postaci haraczu, skoro to twój potomek jest.
                                                    Cieszę się, że jestem samodzielna finansowo i on nie musi utrzymywać mnie.

                                                    A już ostatnie zdanie, "że w naturze nie ma nagrody ani kary-tylko są konsekwencje",
                                                    czego zatem one dotyczą, te konsekwencje?
                                                    Nie zdołałam zrozumieć.
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 28.05.22, 15:16
                                                    Myślałam i wymyśliłam, że to konsekwencje grzechu pierworodnego,
                                                    genów po przodkach, niedoskonałości organizmu ludzkiego.
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 28.05.22, 19:20
                                                    Ja to nazywam "przeznaczeniem", losem, slepym przypadkiem...
                                                    Dlaczego?
                                                    bo nie jest to wcale uzaleznione od naszego moralnego prowadzenia sie.
                                                    Rozumialbym to gdybym byl winny i zostal ukarany albo byl niewinny i zostal
                                                    uratowany, wtedy moglbym przyjac, ze Przeznaczenie jest moralnemu
                                                    porzadkowi i jakims tam "normalnym" Regulom podporzadkowane, a ja
                                                    moglbym wtedy na to wplywac i tym kierowac poprzez swoja Wine albo Niewinnosc,
                                                    Jezeli jednak, niezaleznie od mej winy czy niewinnosci zostane uratowany,
                                                    podczas gdy inni, niezaleznie czy winni czy nie ida "na dno", wtedy jestem w kazdym
                                                    przypadku wydany tym nieznanym mi Silom "na pastwe losu"
                                                    oraz na moja niemoc do mego Przeznaczenia i niezaleznie od mojej
                                                    winy czy niewinnosci jestem z tymi silami skonfrontowany.
                                                    Jedynym wyjsciem wtedy zostaje mi tylko moje podporzadkowanie sie
                                                    tej Sile Wyzszej, ktore okaze sie potem moim szczesciem albo moim
                                                    nieszczesciem.
                                                    Przyjecie takiej postawy nazywam pokora.
                                                    Taka POKORA pozwala mi przyjac moje zycie i moje szczescie tak dlugo,
                                                    jak ono trwa, niezaleznie od ceny jaka inni za to placa.
                                                    A...
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 29.05.22, 06:38
                                                    Statystycznie rzecz biorąc,to średnio, jedna osoba na 100, zapada na schizofrenię,
                                                    i jest to choroba równie demokratyczna jak alkoholizm, gdyż różne środowiska dotyka.
                                                    Jedni chorują lżej inni gorzej, jedni z niej niby wychodzą in ni nie.
                                                    Kto zachorował przed 18 rokiem życia, jakąś rentę socjalną ma,
                                                    a kto za późno,
                                                    to już na utrzymaniu rodziny jest i opieki społecznej,
                                                    ot margines społeczny, gdyż nie potrafi pracować a jeść pić, palić chce,
                                                    choć jakieś tam hasło głosi,
                                                    że kto nie pracuje, niech też nie je i nie pije.

                                                    Nie wiem jaka w przypadku alkoholizmu jest statystyka,
                                                    ale na pewno więcej osób na 100, niż jedna na to zapada.
                                                    Tak w sumie rządzi Siła Wyższa, tak losy rozdaje i nikogo nie pyta,
                                                    czy dasz radę,duchowo, psychicznie i ekonomicznie to udźwignąć.
                                                    W medytacjach, o pieniądzach nie piszą, jeszcze nie zauważyłam.
                                                    Ja musiałam z wielu przyjemności zrezygnować,
                                                    sama się ograniczyć w wydatkach, gdyż chorego muszę utrzymywać.
                                                    Pozostaje mi, jak dobrze zauważyłeś, jedynie pokora,
                                                    pretensji do losu nie mam,bo w sumie zawsze gorzej, oby nie, mogłoby być..
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 29.05.22, 06:42
                                                    MEDYTACJA - 29.05.

                                                    Nie jest latwo przyjac idee Al-Anon, mowiaca o "odcieciu sie"
                                                    uczuciowym, odseperowaniu sie. Mowi sie nam, aby "odciac sie" od
                                                    problemu, ale nie od cierpiacego alkoholika. Jednak, kiedy nieszczescia
                                                    nastepuja po sobie, trudno jest odroznic jedno od drugiego.

                                                    Niektorzy probuja tego poprzez nieugiete postanowienie nieodzywaania
                                                    sie. Takie milczenie, pelne goryczy i zlosci, krzyczy glosniej niz
                                                    slowa. Rani to nas; daje alkoholikowi powod do poczucia krzywdy i
                                                    zupelnie nie pozwala, aby zakomunikowac mu naszej milosci i wspolczucia.
                                                    Inne szukaja rozrywki, ktora wypelnia czas w takim stopniu, ze
                                                    zaniedbuja podstawowe obowiazki wobec rodziny i domu, wlaczajac w to
                                                    alkoholika.

                                                    Rozwazanie na dzisiaj

                                                    Oderwanie mysli od problemu, moze w rzeczywisty sposob pobudzic nasz
                                                    duchowy rozwoj i zmniejszyc nieuswiadomione poczucie winy, ktore nosimy
                                                    w sobie. Jestem w stanie odwrocic mysli od poczynan partnera. kazdy nowy
                                                    dzien przynosi mozliwosc takiego "oderwania sie", jako okazje do
                                                    uwolnienia sie od krzywdy, bedaca mieszanka zlosci i litowania sie nad
                                                    soba.

                                                    "Kiedy oderwe mysli od tego, co mnie martwi, moje problemy czesto
                                                    rozwiazuja sie same. moze tez byc, ze zostawiajac Bogu, daje Mu szanse
                                                    wziecia moich spraw w Jego Rece."
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 29.05.22, 08:29


                                                    "Kiedy oderwe mysli od tego, co mnie martwi, moje problemy czesto
                                                    rozwiazuja sie same. moze tez byc, ze zostawiajac Bogu, daje Mu szanse
                                                    wziecia moich spraw w Jego Rece."

                                                    Zawsze mnie intrygują, tego typu słowa,
                                                    by chorobę, problem, zmartwienia, oddać Bogu a wszystko już samo się rozwiąże.
                                                    Czy to Bóg choroby nam daje?
                                                    Czy to może jego przeciwna strona,
                                                    znaczy się diabeł, szatan czy jakkolwiek tę drugą stronę nazywając?
                                                    Pan Bóg do pomyłek się nie przyznaje ani chorób.
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 29.05.22, 17:35
                                                    mifredo m. in. napisala, cyt:
                                                    "... oddać Bogu a wszystko już samo się rozwiąże. Czy to Bóg choroby nam daje?
                                                    Czy to może jego przeciwna strona, znaczy się diabeł, szatan..."
                                                    ________________________________________________________________.
                                                    Podoba mi sie twoje myslenie... :-)
                                                    Masz racje, gdyz tam gdzie mowa o Bogu, tam i Diabel niedaleko.
                                                    Co nam wiec pozostaje? - NADZIEJA, to znaczy wiara w dobra Sile Wyzsze,
                                                    ze "bedzie dobrze" ;-)
                                                    A...
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 29.05.22, 23:33
                                                    Nadzieję i wiarę miałam18lat temu w początkach choroby.
                                                    Nawet matka mnie pocieszała, że on z tego wyjdzie.
                                                    Jednak stało się inaczej,
                                                    matka już kilka lat nie żyje, nie doczekała tego co powiedziała,
                                                    a i lekarz psychiatra do komisji wypisuje,
                                                    że choroba dobrze nie rokuje,
                                                    a one i tak grupę zaniżają by kasy przyoszczędzić.
                                                    Gdyby chciał iść do szpitala, to byłoby może lepiej,
                                                    ale na siłę nie da się zmusić.
                                                    Wyrok sądowy już się przedawnił.
                                                    Życiu swemu nie zagraża, ani memu, ani nikomu, agresywny nie jest,
                                                    z siekierą nie lata,
                                                    nie podpala, nie wyzywa,
                                                    ludzi nie atakuje, nie rzyga, nie .ika.
                                                    Lubi się napić piwa i drinka i dobrze zjeść i palić,
                                                    to niestety kosztuje, 570 zł na to nie starcza.
                                                    Może jaki cud się stanie i wyjdzie z tego, ciągle mam nadzieję.
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 30.05.22, 08:25
                                                    MEDYTACJA - 30.05.

                                                    Czasami na spotkaniach Al-Anon ktos czyni przypadkowe spostrzezenia,
                                                    ktore zapadaja w moja swiadaomosc I tam pozostaja. Raz po raz przychodza
                                                    mi one do glowy, gdyz daja nowe spojrzenie na sprawy. moze to byc
                                                    pospolita prawda lub nawet wytarty frazes, ktory nie mialby zadnego
                                                    znaczenia, dopoki nie ukaze sie w nowym kontekscie. Wtedy odzywa I staje
                                                    sie pozytecznym narzedziem zrozumienia programu Al-Anon.

                                                    Jedna z czlonkin, wyjasniajac, jak ostatecznie "pojela" idée
                                                    Al-Anon
                                                    powiedziala: "Po prostu zdalam sobie sprawe, ze to wszystko sprowadza
                                                    sie do czterech slow: Zajmij sie swoimi sprawami". To zdanie ma zwykle

                                                    character obrazliwy, ale wlasnie w powiazaniu z Al-Anon nabiera ono
                                                    bardzo dobrego znaczenia.

                                                    Rozwazanie na dzisiaj

                                                    Chce sie skoncentrowac na sprawach, ktore mnie dotycza I sprawdze, ktore
                                                    sa naprawde moje. bede trzymala sie z daleka od spraw innych ludzi. Nie
                                                    bede sie wtracala sie w to, co robi alkoholik, zakladaajac, ze za to on
                                                    ponosi odpowiedzalnosc, nie bede tez oslaniala go przed konsekwencjami
                                                    jego postepowania.

                                                    "Kiedy wady innych sprawiaja ci przykrosc, spojrz na siebie I zastanow

                                                    sie nad twoimi wlasnymi. Zajmujac sie nimi, zapomnisz o zlosci I
                                                    nauczysz sie zyc madrze".
                                                    (Marek Aureliusz)
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 30.05.22, 13:10
                                                    Wszystkie prawdy, ktore nas dotycza maja "charakter obrazliwy".
                                                    Od nas tylko zalezy, jak do tej kazdej prawdy podejdziemy.
                                                    Nikt nie jest w stanie nas obrazic, jezeli my sami do tego nie dopuscimy.
                                                    A...
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 30.05.22, 17:09
                                                    Nie chodzę na te spotkania, zatem nikt nie jest w stanie mnie obrazić.
                                                    Zajmuję się swoimi sprawami,
                                                    dużo z domu wychodzę na łono przyrody, roślinkami się zajmuję
                                                    i jakoś radę daję na otępienie wczesne, mego syna.
                                                    Ja mu spokój on mi spokój i dobrze jest.
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 31.05.22, 08:53
                                                    aaugustw napisał:

                                                    > Wszystkie prawdy, ktore nas dotycza maja "charakter obrazliwy".
                                                    > Od nas tylko zalezy, jak do tej kazdej prawdy podejdziemy.
                                                    > Nikt nie jest w stanie nas obrazic, jezeli my sami do tego nie dopuscimy.
                                                    > A...
                                                    Mnie jednak wiele spraw załatwianych w urzędach obraża,
                                                    wręcz znieważa,
                                                    wracam do domu i muszę odreagować.
                                                    Podobnie z wszelkimi promocjami, zakupami,
                                                    wszędzie oszukaństwo, draństwo i muszę bez przerwy się pilnować
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 31.05.22, 09:00
                                                    MEDYTACJA - 31.05.

                                                    Zdanie "sprowokowac kryzys, abu przywrocic alkoholikowi rozsadek"
                                                    - jest
                                                    czesto opacznie rozumiane I stosowane. Nie znaczy to, ze powinnismy
                                                    ingerowac w dzialania alkoholika lub wciagac go w pulapke, lub tezz
                                                    robic cokolwiek, co mogloby byc kara za alkoholizm, chorobe, ktora
                                                    pozbawia nadziei. Takiego postepowania nie da sie wytlumaczyc tym, ze
                                                    robi sie "dla jego wlasnego dobra". Bog nie dal nam prawado
                                                    decydowania,
                                                    co jest dobre dla innych. Potrzebna by nam byla jego wlasna Boska
                                                    przenikliwosc, aby wiedziec, co powoduje u alkoholika szalona ucieczke
                                                    od rzeczywistosci.

                                                    Rozwazanie na dzisiaj

                                                    Nie trzeba prowokowac kryzysu. Za kazdym razem, kiedy alcohol bierze nad
                                                    nim wladze, zmierza on w kierunku kryzysu. Nasza rola polega na tym, aby
                                                    pozwolic na nieuniknione konsekwencje, jakie poniesie nieszczesliwy
                                                    pijacy, a jakie z pewnoscia wystapia, jezeli nie zrobimy nic, aby im
                                                    przeciwdzialac. Klopoty, przed ktorym i wreszcie stanie alkoholik,
                                                    bedzie zawdzieczal tylko sobie.

                                                    "Intrygi, aby przechytrzyc ofiare nalogu, skazane sa na niepowodzenie.

                                                    Zbadajmy nasze motywy, aby upewnic sie, ze nie planujemy gry, ktora
                                                    pokona nas samych. Bedziemy musialy >>gleboko kopac<<, aby
                                                    odkryc ten
                                                    rodzaj uczciwosci, ale warto to uczynic".

                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 31.05.22, 14:45
                                                    Moze i to troche pomoze (?)
                                                    (Barbary Roger)
                                                    LIST DO MOJEJ ZŁOŚCI
                                                    Moja najdroższa Złości!
                                                    Są ludzie, którzy mi mówią, że mam Cię nie czuć. Osądzają Cię jakbyś
                                                    była czymś złym, czego mam się pozbyć. Kiedy Cię doświadczam, sugerują
                                                    mi, że jestem mściwa i hołubię urazę, - że muszę dać Ci odejść, abym
                                                    mogła osiągnąć "wewnętrzny spokój" i "uzdrowienie." Sprawiają oni, że
                                                    czuję się tak, jakbyś była czymś niewłaściwym, oburzającym - a nawet
                                                    złem, które zmienia mnie w pamiętliwego potwora.
                                                    Nie chcą słyszeć o Tobie ani o tym, dlaczego jestem wściekła. Nie
                                                    interesuje ich to, co czuję. Zamiast tego udzielają mi rad i pouczeń.
                                                    Boją się słuchać Cię i rozumieć, skąd pochodzisz i czego dotyczysz,
                                                    więc potępiają Cię jak się zjawiasz, w nich lub w ich zasięgu,
                                                    wierząc, że to rozwiązuje problem, o którym chcesz ich zawiadomić.
                                                    W moim dzieciństwie toczyła się zażarta wojna przeciw Tobie, którą
                                                    wypowiedzieli moi rodzice. Zmusiło mnie to do odcięcia Cię od mojej
                                                    duszy i wykluczenia z repertuaru emocji. Później prowadziłam już tę
                                                    wojnę sama, chcąc być tak dobra i przebaczająca - doskonała - jak tego
                                                    ode mnie oczekiwano. Odsuwało mnie od Ciebie również to, że, na co
                                                    dzień miałam styczność z moją wiecznie piekląca się matką, a tak
                                                    odrażająca i odpychająca jak ona nigdy nie chciałam być. Był to, więc
                                                    kolejny, poważny powód, dlaczego Cię uciszałam. Kosztowało mnie to
                                                    bóle głowy i inne symptomy, a nawet choroby - lub czułam się
                                                    wycieńczona, pomieszana, smutna i nie mogłam w nocy spać. Ocięcie się
                                                    od Ciebie zmieniło mnie w służalczą, uległą niewolnicę bez własnego,
                                                    prawdziwego głosu; od tej pory nie mogłam przemówić w mojej obronie i
                                                    nie miałam władzy nad swoim życiem.
                                                    Pamiętam jak wyrywałaś się ze mnie różnymi skrytymi drogami, gdy byłam
                                                    nastolatką: nie będąc Cię świadoma, wycofywałam się w milczenie. Nie
                                                    odzywałam się do rodziny całymi dniami, wychodząc nieraz do szkoły bez
                                                    dzień dobry i do widzenia. Później stosowałam tę strategię także w
                                                    innych związkach, w których zamiast wyrażać swoją opinię,
                                                    zatrzaskiwałam się w milczeniu - tym samym stanie, jaki wymuszano na
                                                    mnie w dzieciństwie.
                                                    Nigdy nie zapomnę mojego pierwszego, świadomego i przerażającego
                                                    spotkania z Tobą... Wspominam je z wielkim smutkiem i wstydem, gdyż
                                                    stałam się tym, czym zawsze gardziłam - wściekłą furią, jak moja
                                                    matka, kierującą złość przeciw swojemu dziecku. Kiedy to się stało,
                                                    mój syn miał zaledwie trzy latka, a jego braciszek - rok. Patrzyłam na
                                                    nich przez okno kuchni, jak bawią się drewnianą huśtawka w ogrodzie.
                                                    Starszy trzymał ją w górze rękami i nagle puścił tak, że przeszła tuż
                                                    obok głowy młodszego. Z furią wypadłam z domu i zrobiłam to, przed
                                                    czym zawsze chciałam moje dzieci uchronić: pobiłam moje starsze
                                                    dziecko. Chociaż z miejsca zaczęłam szczerze żałować i uklękłam przy
                                                    nim starając się go ukoić, mój synek, który nigdy nie był bity, płakał
                                                    przez ponad godzinę, będąc najwyraźniej w szoku i ledwie łapiąc
                                                    powietrze. Poczułam się zdruzgotana i pokonana w głębi siebie. Podatne
                                                    na zranienie, bezbronne ciałko mojego syna i jego dopiero kształtująca
                                                    się dusza zostały przeze mnie straumatyzowane. Jego zaufanie do mnie,
                                                    matki, załamało się. Płaczę, pisząc to teraz po latach i czując, jak
                                                    wielkiej dokonałam zdrady zaufania mojego syna, jak i zdrady moich
                                                    wartości.
                                                    Stałam się oprawcą, ponieważ zapomniałam i "przebaczyłam" moim
                                                    rodzicom nadużycia, jakich na mnie dokonali w dzieciństwie.
                                                    Skierowałam swoją dawną, zignorowaną i spętaną wściekłość i nienawiść,
                                                    należną moim oprawcom, przeciw własnemu, bezradnemu dziecku. Poszłam
                                                    za ich przykładem, używając przemocy i złości do zamordowania uczuć -
                                                    zarówno mojego syna jak i moich własnych, stłumionych w dzieciństwie.
                                                    Syn potrzebował zrozumienia i ochrony, a nie przemocowego wybuchu
                                                    wściekłości, której nigdy nie odważyłam się spojrzeć w twarz. Wulkan
                                                    niedopuszczonej nigdy złości z dzieciństwa wybuchł i był prawdziwym
                                                    powodem mojej okrutnej akcji. Gdy miałam najwyżej sześć lat, moje
                                                    uczucia zostały całkiem zepchnięte na bok. Nie wolno mi było mówić ani
                                                    o mojej zazdrości, ani o potrzebie zrozumienia i bliskości. Musiałam
                                                    stać się dorosłą, rezolutną wizytówką rodziny, którą wrobiono w
                                                    poczucie odpowiedzialności za dobrostan wszystkich innych - poza mną
                                                    samą.
                                                    Tak więc, zbiłam własne dziecko z powodu nieświadomego, uśpionego we
                                                    mnie bólu i wściekłości, której nigdy nie skierowałam tam, gdzie
                                                    powinnam: w stronę moich rodziców i niańki. Zbiłam moje dziecko - w
                                                    taki sam sposób, w jaki uciszano mnie w dzieciństwie - z ignorancji
                                                    wobec własnych uczuć i cierpień i aby zdusić dawną zazdrość
                                                    nagromadzoną wskutek zaniedbywania mnie przez rodziców i faworyzowania
                                                    innych. Zachowanie mojego synka przy huśtawce wyzwoliło ze mnie
                                                    bolesne uczucia, których nikt nigdy nie wysłuchał, nie zrozumiał i nie
                                                    ukoił. Niedopuszczony krzyk protestu dziewczynki i jej pragnienie
                                                    pozbycia się faworyzowanych braci i sióstr, aby mogła być wreszcie
                                                    blisko rodziców, wyładował się niesprawiedliwie i destrukcyjnie na
                                                    moim dziecku. Dopiero gdy poszłam na terapię, odkryłam, dlaczego nie
                                                    mogłam być taką matką, jaką chciałam - współodczuwającą, chroniącą i
                                                    zdolną spokojnie objaśnić synkowi niebezpieczeństwo puszczania
                                                    huśtawki i wysłuchać go, jego i jego uczuć.
                                                    Ponieważ mimo najmocniejszych postanowień i najlepszych intencji nie
                                                    udawało mi się być kochającą matką a w relacji małżeńskiej zmagałam
                                                    się z trudnościami, zdecydowałam się na terapię. Och, moja droga
                                                    Złości! Ukazałaś mi się wtedy, by oświecić mnie prawdą, jak bardzo
                                                    bolesne i straszne było moje dzieciństwo i jaką we mnie musiało
                                                    wzbudzać furię. Uprzytomniłam sobie, że masz moc podsyłania mi
                                                    wglądów, siły i odwagi do skonfrontowania się z moją przeszłością, do
                                                    spojrzenia prawdzie w oczy, chronienia siebie, stawiania granic i
                                                    egzekwowania ich - moc odnajdowania moich potrzeb i wartości i
                                                    stawania po ich stronie.
                                                    Nigdy nie zwykłam myśleć, że jesteś moją Przyjaciółką i że mogę się od
                                                    Ciebie uczyć. Uważałam Cię za niebezpiecznego wroga, którego muszę
                                                    zgasić. Tymczasem, wiele się do dziś zdołałam od Ciebie nauczyć! W
                                                    terapii ożyłaś i ożywiłaś mnie, dzięki akceptacji terapeutki. To było
                                                    doświadczenie niosące siłę, oświecenie i wolność. Pomogło mi
                                                    wprowadzić wiele zmian w życiu. Przy tym zdałam sobie sprawę, że mogę
                                                    zmieniać jedynie samą siebie - nie innych, na przykład moich mężów.
                                                    Pokazałaś mi, co było dla mnie nie do przyjęcia w moim pierwszym
                                                    małżeństwie oraz, że mam ludzkie prawo opiekować się sobą z miłością i
                                                    spełniać swoje potrzeby. Pozwoliłaś tej świadomości powoli wzrastać,
                                                    aż stała się moją wewnętrzną rzeczywistością. W miarę, jak łapałam
                                                    kontakt z moimi potrzebami, gromadziłam siłę do podjęcia
                                                    najistotniejszej dla mnie decyzji - do opuszczenia tego związku.
                                                    Nauczyłaś mnie także, że jeśli zbuntuję się przeciw zakłamaniu i lekom
                                                    uspokajającym (trankwilizatorom), i odstawię je, mogę stać się inną,
                                                    dzielniejszą, bardziej wyzwoloną i zrównoważoną matką.
                                                    W tamtym okresie zrozumiałam jak wielka jest Twoja siła uzdrawiania.
                                                    Przypominam sobie jedną z sesji z moim pierwszym terapeutą, parę lat
                                                    po tym, jak ukończyliśmy naszą wstępną pracę. Wkrótce po zbudowaniu
                                                    trwałej relacji terapeutycznej dostałam swędzenia w gardle - wyskoczył
                                                    mi brzydki, zaogniony rumień i utrzymywał się tygodniami. Próbowałam
                                                    każdego możliwego leczenia i nic. Rumień zniknął dopiero, gdy
                                                    pozwoliłam Ci, moja Złości, wyrazić się, - gdy napisałam pełen
                                                    nienawiści list do terapeuty, którego nie wysłałam, lecz który uwolnił
                                                    mnóstwo pełnych wściekłości pytań, zwłaszcza dotyczących tego, czemu
                                                    tak długo tkwiłam w trudnym, dławiącym dla mnie małżeństwie. Po tym,
                                                    jak się wyprowadziłam i zaczęłam żyć własnym życiem, rumień powracał
                                                    jeszcze dwukrotnie. Za każdym razem usuwało go tylko pisanie listów do
                                                    terapeuty, i do nikogo innego. Od tego czasu rumień nigdy już nie
                                                    powrócił. Być może poczułaś się zrozumiana i wysłuchana po tym, jak
                                                    wysłałam ostatni z litów. Mój terapeuta odpisał mi w tonie
                                                    współczucia, żalu i smutku.
                                                    Pokazałaś mi także drogę ewakuacyjną z mojego drugiego małżeństwa, w
                                                    którym zos
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 31.05.22, 14:48
                                                    c.d.
                                                    ...Pokazałaś mi także drogę ewakuacyjną z mojego drugiego małżeństwa, w
                                                    którym zostałam złapana w inny powstały w moim dzieciństwie labirynt.
                                                    Dostrzegłam go również dzięki tobie. Przede wszystkim jednak, dałaś mi
                                                    zdolność odczucia i skonfrontowania się z nadużyciami dokonanymi na
                                                    mnie przez niańkę i z jej postawą wobec mnie. Dopóki nie przemówiłaś,
                                                    ciągle ją idealizowałam, gdyż osoba ta przez sześć lat mieszkała ze
                                                    mną niczym matka. Odeszła, jak miałam siedem lat. Olbrzymi,
                                                    spowodowany rozdzierającą separacją ból, który tak często wypływał na
                                                    sesjach w terapii sprawiał, że nie potrafiłam dostrzec prawdy na temat
                                                    mojej niańki. Drogocenna fizyczna bliskość między nami - bliskość
                                                    pogardzana, potępiana i niepraktykowana przez moją matkę - kazała mi w
                                                    dzieciństwie wierzyć, że niańka mnie naprawdę kocha. Mała dziewczynka
                                                    we mnie desperacko uczepiła się tego przekonania, tak samo jak
                                                    uczepiła się przekonania, że kocha mnie mój pierwszy mąż. W efekcie,
                                                    nawet w terapii umykało mi, jak okrutna była dla mnie ta osoba - jak
                                                    bezlitośnie mnie biła i jak bezwzględnie porzuciła, nie odwiedzając
                                                    mnie ani razu po tym, jak odeszła. Zamknęłam szczelnie oczy na te
                                                    doświadczenia z nią i dopiero załamanie mojego drugiego małżeństwa
                                                    zerwało mi tę kurtynę sprzed oczu, po ponad pięćdziesięciu latach
                                                    życia.
                                                    Po odseparowaniu się od drugiego męża, pokazałaś się jako ból w moim
                                                    lewym biodrze - w miejscu, w które w dzieciństwie byłam bita
                                                    najczęściej, nie tylko ręką, ale też ramiączkiem do ubrań i trzepaczką
                                                    do dywanów, zostawiającymi rany. Pokazałaś mi nie tylko, jaką torturą
                                                    było to dla tej dziewczynki, ale i jak bardzo ją ujarzmiło, czyniąc
                                                    poddaną i sprawiając, że już jako dorosła nadal poddańczo
                                                    dostosowywałam się do ukochanego człowieka. Dałaś mi siłę ujrzenia
                                                    konsekwencji okrucieństwa mojej niańki i moich rodziców. Każdy ich
                                                    sadystyczny atak, każda podła niesprawiedliwość, rodziła we mnie
                                                    rozdzierający ból, terror, poczucie winy, osamotnienie i strach,
                                                    wtrącające dziecko, jakim byłam w przekonanie, że jest do szpiku złe,
                                                    winne, niezasługujące - i że na nim i tylko na nim spoczywa ciężar
                                                    odpracowania win poprzez bycie uległym i spełnianie oczekiwań, wymagań
                                                    i rozkazów innych ludzi. Gdy skontaktowałam się z bólem w biodrze,
                                                    pozwoliłaś mi zobaczyć, jak okrutni byli wobec mnie moi bliscy i jak
                                                    to ich okrucieństwo wzmagało moją uległość. Mogłaś wreszcie wykrzyczeć
                                                    swój protest i bunt przeciwko wyidealizowanej niani. Dzięki temu
                                                    zobaczyłam i porzuciłam służalczą rolę kogoś zaspokajającego innych
                                                    swoim kosztem, do której zostałam wdrożona w dzieciństwie. Ty z
                                                    pewnością nie chcesz, abym była niewolnicą bez własnych potrzeb, bez
                                                    głosu, bez zaznawania szacunku i bycia kochaną. Dzięki Ci, droga
                                                    Złości!
                                                    Po rozwodzie opuścił mnie ból w biodrze, ale gdy zaprosiłam do siebie
                                                    myśl o ponownym zejściu się z drugim mężem, ból pojawił się w innym
                                                    miejscu, w lewym barku. Jest to miejsce, które w dzieciństwie
                                                    zaznawało szarpania i żelaznego uścisku w chwilach, gdy byłam pouczana
                                                    i gdy krzyczano na mnie. Ból ten pokazał mi, jak bardzo jako dziecko
                                                    zostałam zahamowana w rozwoju poprzez wściekłą, arogancką
                                                    "nieomylność" moich opiekunów. Kłamstwa, jakich słuchała ta
                                                    dziewczynka, zmusiły ją do milczenia i uległości. Poprzez ten ból w
                                                    barku ostrzegłaś mnie, abym nie była miła dla ludzi, którzy są ślepi i
                                                    głusi na moje uczucia i potrzeby. Opowiedziałaś mi, w jaki sposób
                                                    niańka, rodzice, mężowie - nawet terapeuci - potrafili mnie uwiązać do
                                                    swoich złudzeń i kłamstw, oraz jak mogli rozciągnąć nade mną władzę i
                                                    posiąść mnie na własność wykorzystując mojego ducha, hojność i energię
                                                    życia.
                                                    Pełne furii i przemocy wybuchy opiekunów, jakie musiałam znosić w
                                                    dzieciństwie, zahamowały mnie w rozwoju, pozbawiając wolnej woli i
                                                    energii życia. W miarę, jak słuchałam swojego bólu, Ty dochodziłaś do
                                                    głosu, droga Złości, aż podcinający siły przymus stał się dla mnie
                                                    jasny - aż ukazała mi się moja kompulsja bycia miłą za wszelką cenę i
                                                    naprawiania wszystkiego - zwłaszcza, kiedy inni mnie ranili,
                                                    okłamywali, zwodzili, zdradzali, traktując bez miłości i szacunku, bez
                                                    żalu i wyrzutów sumienia, bez chęci zrozumienia i wglądu. Moja mała
                                                    dziewczynka potrzebowała tylko móc czuć się bezpieczna i wierzyć, że
                                                    jest kochana. Nie mogła zdać sobie sprawy z tego, jak źle jest
                                                    traktowana, więc jej jedynym celem stało się wprowadzanie harmonii, by
                                                    odzyskać "dobrą" nianię lub matkę, która by jej NIE przerażała.
                                                    Ta dawna dziecięca tęsknota chciała mnie teraz złączyć na nowo z
                                                    aroganckim, nieokazującym uczuć mężem, który wykorzystywał moją
                                                    dającą, służącą jego potrzebom postawę do momentu, aż przestała go
                                                    urządzać moja choroba wywołana stresem, uniemożliwiając mi bycie na
                                                    każde jego życzenie. Musiałam zobaczyć w nim egoistycznego człowieka,
                                                    który mną manipulował i szukał nade mną kontroli. Musiałam stanąć
                                                    przed faktem, że wpadłam znów w potrzask z dzieciństwa. To Ty, moja
                                                    droga Złości, uczyniłaś tę prawdę widoczną dla mnie - pokazałaś mi, w
                                                    jaki sposób horrory z przeszłości zaprogramowały mnie na zaznawanie i
                                                    tolerowanie nadużyć.
                                                    To, czym się ze mną dzieliłaś, staje się moją świadomą wiedzą - wsiąka
                                                    we mnie, dając bezcenne informacji i rozjaśniając fakty. Ty nie
                                                    chcesz, bym była bezosobowym dawaczem, który jest wykorzystywany i
                                                    traktowany bez respektu, miłości, brania pod uwagę i troski. Dziękuję
                                                    Ci, że odkryłaś te prawdy przede mną!
                                                    Zastanawiałam się często, dlaczego doznajesz tak wiele odrzucenia,
                                                    oporu i potępiania? Dlaczego, pod słońcem, zostałaś mi dana? To jasne,
                                                    że musiał być wyraźny powód, tak jak w przypadku moich wszystkich
                                                    uczuć. Mam je dla ochrony przed ranieniem i zaznawaniem szkód, dla
                                                    obrony mojej integralności, zdrowia i życia. Uczucia i moje prawdziwe
                                                    potrzeby czynią mnie osobą niepowtarzalną, szczególną, tworzą moje
                                                    prawdziwe ja. Czuwają na tym, bym zaznawała spełnienia. Ty, więc z
                                                    pewnością masz się pokazywać i masz wielkie znaczenie jako
                                                    autentyczna, najwartościowsza reakcja mojego organizmu, jako prawdziwe
                                                    moje uczucie, które objawia mi tajemnice. Dlaczego więc ludzie tak
                                                    szorstko Cię osądzają?
                                                    Potępianie Cię zaczęło się już w moim wczesnym dzieciństwie, kiedy Ty,
                                                    moja droga Złości, zostałaś naznaczona etykietką przestępstwa i
                                                    postawiona w stan permanentnego oskarżenia. Wściekłość była jedyną i
                                                    wyłączną własnością moich rodziców i innych osób w pozycji autorytetu.
                                                    Uczono mnie, że Bóg "śledzi wszystko," wtrąca do piekła, sprawuje "sąd
                                                    ostateczny" i karze swym zaciekłym, pełnym furii gniewem. Każdy dzień
                                                    mojego dzieciństwa pełen był "sądów ostatecznych," które skazywały
                                                    mnie na potępieńczy ogień poczucia winy, lęków i wstydu za moją
                                                    "wrodzoną złośliwość." Taki Bóg wydawał się jak super-rodzic -
                                                    wszechpotężne przedłużenie i tak wszechmocnej władzy rodzicielskiej
                                                    nade mną. Bałam się Go tak, jak bałam się biblijnych, zastraszających
                                                    i onieśmielających przekazów. Chociaż Jezus potępiał tych, co "zgorszą
                                                    choć jedno z tych niewinnych" maleństw i uczył, że nie może wejść do
                                                    Królestwa Niebieskiego nikt, kto nie stanie się na nowo dzieckiem, nie
                                                    wpływało wcale na raniący, degradujący sposób wychowywania mnie.
                                                    Bóg i rodzice współpracowali ze sobą. Należeli do klasy wybranej,
                                                    której wolno było czuć i wyrażać złość w każdy sposób, kierując ją
                                                    przeciw bezbronnym. Bracia, siostry i ja byliśmy wszyscy stałymi jej
                                                    odbiorcami. Nigdy nie widziałam moich rodziców złoszczących się na ich
                                                    własnych rodziców, ani na Boga, ani na ważne autorytety. Bóg bardzo
                                                    ich przypominał: miał nieograniczona władzę i używał jej do
                                                    prześladowania każdego, kto wzbudzał Jego niezadowolenie i oczywiście
                                                    był słabszy.
                                                    Wypowiedziana mi za pomocą złości wojna zaczęła się zanim jeszcze
                                                    poznałam słowa i otrzymałam jakąkolwiek samoświadomość. Matka
                                                    stosowała wobec mnie przemoc, gdy byłam jeszcze niemowlęciem, nie
                                                    miałam jeszcze roczku, sama mi później o tym mówiła. Napawa mnie
                                                    przerażeniem myśl, co tak wczesna przemoc czyniła z moim małym,
                                                    delikatnym ciałkiem, jak strasznie musiała mnie przerażać w obliczu
                                                    mojej całkowitej słabości i zależności, jaką torturą psy
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 31.05.22, 14:55
                                                    c. d. (3)
                                                    ... jaką torturą psychiczną musiał
                                                    być ów ciągły terror, ból i lęk przed jeszcze większym bólem. To małe
                                                    ciało nie mogło uciec, ani ochronić się w żaden sposób, nie byłam
                                                    zdolna sformułować żadnych słów ani myśli, nie miałam świadomości, by
                                                    móc cokolwiek przeprocesować. To bezbronne ciałko tyranizowane i
                                                    zżerane przez druzgoczące, okaleczające uczucia, mogło jedynie
                                                    odczuwać. "Czuję, więc jestem" - tak przedstawiają się początki
                                                    ziemskiego życia. Jak zrozpaczona musiała czuć się moja dziecięca
                                                    egzystencja, jak beznadziejne były jej próby rozeznania, dlaczego jest
                                                    bita, jak dewastująca niemożność zmienienia strasznej rzeczywistości...
                                                    Doświadczanie złości innych nie podlegało dyskusji. W konfrontacji z
                                                    przemocową wolą rodziców, jej własna złość została zamordowana i
                                                    stłumiona jeszcze w kołysce. Nie miałam szansy zrozumieć, co powinnam
                                                    robić, by uniknąć tej wściekłości, bicia i zła, które mnie spotykało.
                                                    Pod koniec pierwszego roku życia spełniłam jednak pierwsze życzenie
                                                    mojej matki: by dziecko nie moczyło pieluch.
                                                    Życie tego niemowlęcia obracało się wokół bycia atakowaną,
                                                    torturowaną, oskarżaną i wokół prób poradzenia sobie z tymi
                                                    doświadczeniami. Wskutek działającej w niepojęty sposób komunikacji
                                                    fizycznej za pomocą bicia, nauczyłam się od wczesnych miesięcy, że
                                                    moje życie, moje uczucia i moje potrzeby - JA SAMA - nie mam
                                                    znaczenia. Byłam uważana za rzecz i traktowana jak własność, która ma
                                                    nie przeszkadzać i nie być ciężarem dla rodziców. Musiałam zużywać
                                                    całą energię, siłę i witalność na skupianie się na ich wymaganiach.
                                                    Nie mogłam w spokoju doświadczać siebie, być z sobą i poznawać się.
                                                    Musiałam zapracowywać na prawo istnienia, zgadując i spełniając
                                                    życzenia rodziców.
                                                    Gdybyśmy ja i Ty, droga Złości, mogły być obok tej maleńkiej
                                                    dziewczynki, kiedy matka ją atakowała, nasza wściekłość uratowałaby to
                                                    dziecko; chwyciłybyśmy ją w ramiona i zabrały jak najdalej od owej
                                                    okrutnej, bezlitosnej kobiety. Matka zapewne wstrząsowo dowiedziałaby
                                                    się ode mnie, co myślę o niej i jej barbarzyńskiej brutalności. Ciągle
                                                    się zastanawiam, dlaczego nie było nikogo stojącego po stronie tej
                                                    maltretowanej osamotnionej dziewczynki? Gdzie był wtedy ojciec,
                                                    krewni, sąsiedzi, społeczność? Gdzie było państwo i dobry Bóg? I
                                                    dlaczego wciąż jest legalne takie traktowanie niemowląt i dzieci;
                                                    dlaczego wciąż publikuje się książki doradzające bicie niemowląt jako
                                                    dobrą rzecz? To są przecież horrendalne przestępstwa przeciw życiu,
                                                    człowieczeństwu i całemu rodzajowi ludzkiemu!
                                                    Złość była osądzana jako zła tylko w przypadkach, gdy przejawiało ją
                                                    dziecko; ono nie miało prawa się złościć, tylko autorytety -
                                                    autorytety, które uciszają Cię ostrym potępieniem, piętnując Cię jako
                                                    "bunt," "samowolę," "nieposłuszeństwo," "arogancką zuchwałość" czy
                                                    "nieuzasadnione pretensje." Złość u dziecka traktowana jest jak
                                                    przestępstwo, które trzeba karać, oskarżać i zabraniać, podczas gdy
                                                    moi rodzice i niańka (a jakąż osobę mogli zatrudnić) mogli swobodnie
                                                    wylewać na mnie kubły nienawiści, nie podlegając nigdy żadnej kontroli
                                                    ani karze. Ich zdeprawowane, poniżające, pełne przemocy ataki
                                                    napełniały mnie śmiertelnym strachem i rządziły moim życiem.
                                                    Zniszczyły moje zaufanie do samej siebie, zabrały mi zdolność
                                                    właściwego analizowania rzeczywistości.
                                                    W obliczu tej przemocy, wyrażającej jedynie złość i nienawiść, byłam
                                                    przerażona i spanikowana. To jest strasznie chore kłamstwo twierdzić,
                                                    że przemocą można zarządzać "bez złości," jak twierdzą orędownicy
                                                    bicia dzieci, broniąc swego okrucieństwa za pomocą tego bezczelnego
                                                    przekrętu i zakrywając nim prawdę. W moim dzieciństwie nikt nie mógł
                                                    pomóc mi zdemaskować oprawców, ich nieludzkości, ani tym bardziej
                                                    przerwać ich nadużyć. Każdy protest bezbronnej i zależnej od nich
                                                    dziewczynki ściągał na nią jeszcze większe zagrożenie. Bicie, a
                                                    później też i straszenie za pomocą lektur, kompletnie mnie
                                                    sterroryzowało. Kiedy następowała przemoc, chciałam tylko znów poczuć
                                                    się bezpiecznie i blisko z okrutną osobą, w której nigdy nie mogłam
                                                    rozpoznać oprawcy. Ponieważ Tobie, moja Złości, nie pozwalano żyć, nie
                                                    mogłam zobaczyć mojej krzywdy i poczuć się ofiarą. Z mroków rozpaczy i
                                                    zamętu, a także tęsknoty, by wszystko "było znów dobrze" a relacja
                                                    sprawiała miłe wrażenie, wyrosło moje potężne uzależnienie od miłości
                                                    i akceptacji.
                                                    Osoby dorosłe niemal nieodwracalnie wrosły w poczucie uprawnienia do
                                                    swojej złości, które wygodnie usprawiedliwiają kłamstwem: "To dla
                                                    twojego dobra." Uwierzyli, że mają dane przez Boga prawo do
                                                    krytykowania, dołowania, upokarzania, karania, krzyków i wrzasków a
                                                    nawet bicia dziecka, czym narażają jego bezpieczeństwo fizyczne i
                                                    psychiczną integralność... Podczas gdy sami nieustannie wentylują swoją
                                                    wściekłość, zabraniają odczuwania jej i wyrażania dzieciom, nakazując
                                                    im samokontrolę, wzięcie się w garść i czytając im moralizujące
                                                    opowiastki. Moi dorośli utrzymywali, że zasługuję na ich okrucieństwa
                                                    i że popełniane na mnie przestępstwa ich fizycznej i werbalnej
                                                    przemocy są wyłącznie MOJĄ winą i wynikiem MOICH błędów. Sprzedali mi
                                                    swoją tyranię w opakowaniu ich uprawnienia do niej - destrukcyjnego
                                                    kłamstwa wykluczającego jakiekolwiek moje współczucie dla samej
                                                    siebie, siejąc zamęt tym praniem mózgu. Ustawili się w roli świętych,
                                                    którzy nie popełniają błędów i są wolni od jakiejkolwiek
                                                    odpowiedzialności za siebie, własne zachowania i uczucia.
                                                    Uniemożliwili mi stawanie w życiu po swojej stronie.
                                                    Ale gdybym to ja ośmieliła się uderzyć jakieś inne dziecko, zostałabym
                                                    surowo pouczona czytanką i biciem za ten zły uczynek - wiecznie
                                                    powtarzającym się złem, które naznaczyło całe moje dzieciństwo i które
                                                    musiałam znosić codziennie bez szemrania. Jako dziewczynka nie umiałam
                                                    przejrzeć tej hipokryzji. Nie mogłam zadać sobie pytania: "A kto
                                                    poucza i karze dorosłych, który biją słabsze, podatne na zranienie
                                                    istoty? Kto ich bije za ich błędy? I dlaczego te potężne autorytety
                                                    mają moc i prawo wymyślania, według swoich kaprysów, każdego rodzaju
                                                    grzechu oraz arbitralnego decydowania o pokucie dla jego naprawy?"
                                                    Uczucia i potrzeby dziecka, a szczególnie potrzeba okazywania złości,
                                                    ogłoszone są grzechami śmiertelnymi. Moi rodzice i niańka stale łamali
                                                    głowy nad wymyślaniem sposobów podejścia mnie i przyłapania na czymś,
                                                    za co mogliby mnie obwinić i ukarać, żadne z nich jednak nie zadało
                                                    sobie trudu wysłuchania tej dziewczynki, zrozumienia jej i
                                                    zatroszczenia się o jej dobro. W jaki sposób dziecko miałoby znaleźć
                                                    przejście przez labirynt chytrej gry potężnych, oprawczych mocy -
                                                    przetrwać w niebezpiecznej i chorej psychicznie machinie znęcania się
                                                    i nadużywania władzy?
                                                    Moim sposobem na przetrwanie w dzieciństwie stało się przebaczanie
                                                    doznawanych krzywd bez ich rozpoznania i oprotestowania. Nie miałam
                                                    innej drogi niż dźwiganie na grzbiecie niesłusznej winy i kłanianie
                                                    się kłamstwom, manipulacjom i przemocy. Dorośli mieli zawsze rację,
                                                    dziecko - z góry było uznane za winne. Nie dostając zrozumienia ani
                                                    przebaczenia, moja dziewczynka była zmuszona wierzyć każdego dnia: "To
                                                    ja jestem zła i robię wszystko źle." Przekonanie to stało się jej -
                                                    moim - niewysłowionym i najgłębiej schowanym cierpieniem, które
                                                    wypłynęło w terapii ogromną, otwartą, najboleśniejszą raną.
                                                    Nikt nie widział mojego cierpienia, nikt nie chronił tej dziewczynki,
                                                    nie było po jej stronie nikogo, kto by przemówił przeciw horrorom,
                                                    jakich zaznawała. Wręcz przeciwnie, wszyscy wymagali od mnie, że
                                                    pogrzebię te niesprawiedliwości w niepamięci razem ze swoim
                                                    wewnętrznym dzieckiem i przetrwam pod maską wiecznej uprzejmości,
                                                    zawsze wybaczając potężnym rodzicom i wszystko przyjmując od nich z
                                                    gotowością. Moja dziewczynka kochała ich, oczekując tylko na miłość i
                                                    dobro z ich strony, za które oddałaby i zrobiła wszystko, łącznie z
                                                    dźwiganiem krzyża winy, którym nigdy nie powinna zostać obarczona.
                                                    Jednak jej miłość, bezosobowe dawanie i poświęcenie nie znajdowały
                                                    odzewu. Okrutna przemoc skazała ją na beznadziejną egzystencję, bez
                                                    godności i szacunku, w ciemnym lochu osamotnienia, lęku, wstydu, winy
                                                    i izolacji.
                                                    W dzie
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 31.05.22, 15:00
                                                    c.d. (4)
                                                    ... W dzieciństwie istniał tylko jeden sposób przeżycia - pogodzić się,
                                                    usprawiedliwić i znosić agresywne, nieludzkie zachowania i postawy
                                                    dorosłych. Ale później, w wieku dorosłym, otworzyło się wyjście! Ty
                                                    odmieniłaś moje życie, droga Złości, pozwalając mi zdemaskować
                                                    kłamstwa i zbuntować się przeciw jadowitej grze potęg, dając mi siłę
                                                    stania się prawdziwą i przejrzystą. Dałaś mi zdolność mówienia NIE,
                                                    kiedy ktoś traktuje mnie nie fair. Dałaś mi wgląd i mądrość, bym mogła
                                                    odstawić niezdrowe związki oraz odsłoniłaś mi moją dawną i obecną
                                                    rzeczywistość.
                                                    Ani jako dziecko, ani przez długie lata dorosłości, nie umiałam
                                                    rozpoznać, czego mnie nauczasz - że to NIE MOJE, ale rodziców i niańki
                                                    zachowania były odrażające, złe, nie przebaczające i poza kontrolą.
                                                    Mówiły wyraźnie o nadużywaniu władzy przez moich oprawców, ich
                                                    arogancji i okrucieństwie. Ludzie, którzy modlą się o przebaczenie,
                                                    nie praktykują go. Czują się lepsi, potężniejsi, nawet wszechmocni i
                                                    zawsze usprawiedliwieni w karaniu, degradowaniu czy wylewaniu swojej
                                                    wściekłości na słabsze, bezbronne istoty i czerpać z tego nawet
                                                    radość. To oni hołubią urazę i mają wielki problem ze złością. Ich
                                                    dusze i umysły są zamknięte, niedostępne dla wglądów. Nie są w stanie
                                                    komunikować się otwarcie i prawdziwie.
                                                    Im bardziej mogłaś się otworzyć dzięki terapii, tym więcej prawd mi
                                                    objawiałaś. Pokazywałaś mi jak zmanipulował mnie ów nieludzki, szalony
                                                    system rodzinny, wdrukowując mi toksyczne przekazy, i jak do dziś
                                                    jeszcze oskarża mnie i obwinia, każąc każdy problem w moim i nie tylko
                                                    moim życiu przypisywać wyłącznie własnej, nieusuwalnej winie i
                                                    wrodzonej złośliwości. To właśnie było celem "czarnej pedagogiki," do
                                                    której bezwolnie musiałam się stosować. To dorośli mieli prawo do
                                                    wolnej woli, nie dzieci. Udowadniano mi to notoryczne za pomocą
                                                    doktryn, których musiałam bez końca słuchać w dzieciństwie i które do
                                                    dziś mam w pamięci, na przykład:
                                                    "Children with their own will and mind - must be hit on their
                                                    behind." (dzieci o własnej woli i myśleniu - muszą brać lanie w
                                                    tyłek).
                                                    Dorośli nigdy nie przyznawali się do winy, nigdy nie przepraszali -
                                                    zawsze mieli rację. Po ich stronie stało prawo i sprawiedliwość. Nie
                                                    było nikogo, kto broniłby tę dziewczynkę. Każdy przestępca ma prawo do
                                                    obrońcy w sądzie. Prawo i sprawiedliwość mojego dzieciństwa jednak
                                                    trzymały stronę moich oprawców. Rodzice i niańka byli prokuratorami,
                                                    składem sędziowskim i egzekutorami własnego systemu penitencjarnego, w
                                                    którym oskarżona nie miała żadnych praw do obrony ani godności
                                                    przesłuchań i musiała siedzieć cicho, bez wnoszenia argumentów na
                                                    swoją obronę. Jako dziecko nie miałam praw, ani ludzkich, ani
                                                    zapisanych w kodeksie i do dziś dzieci ich nie mają.
                                                    Okropną konsekwencją było to, że tak bardzo się bałam życia i
                                                    konfliktów. Nie miałam głosu. Wnoszenie sprzeciwu wobec zła, które
                                                    widziałam, słyszałam i czułam, było dla mnie niemożliwe. Żyłam
                                                    pozbawiona kontaktu z moimi potrzebami, więc nie zaspokajałam ich.
                                                    Przez lata byłam przekonana, że nie umiem rozwiązywać problemów, więc
                                                    nie ośmielałam się nawet próbować. Musiałam zlekceważyć Cię, moja
                                                    droga Złości i bezcenna przyjaciółko, podobnie jak inne uczucia i
                                                    prawdziwe potrzeby. Jedynymi dozwolonymi uczuciami dzieciństwie były
                                                    wdzięczność, żałowanie win, podziw dla rodziców i adoracja dla Boga.
                                                    Dozwolone były tylko te potrzeby, jakie określali rodzice, piastunki,
                                                    religia i szkoła. Przez lata myślałam, że znoszenie tego, co mi robią
                                                    i czego domagają się inni oraz stosowanie się do tego jest moją
                                                    potrzebą.
                                                    Strasznie długo nie byłam w stanie przeżywać prawdziwej siebie i w ten
                                                    sposób omijało mnie życie. Zaprogramowano mnie na chowanie głowy w
                                                    piasek, ślepe wierzenie autorytetom, służenie im jak niewolnica.
                                                    Potrzebowałam Twojej potężnej witalności i wglądów, jak również
                                                    terapeutycznego wsparcia, bym mogła odzyskać siebie i moje życie. Tak
                                                    jak zawsze, ja, która musiałam dźwigać na barkach brzemię winy i
                                                    przebaczenia, zmuszona byłam wierzyć, że to ja jestem niedobra i pełna
                                                    urazy, gdy tylko ośmielam się wyrażać mój odmienny punkt widzenia, gdy
                                                    protestuję, lub gdy chcę zakończyć niszczący mnie związek - przede
                                                    wszystkim ten z rodzicami. Kiedy doszłaś do głosu i wyraziłaś się
                                                    dzięki terapii, pokazałaś mi wyjście z tego szaleństwa! Stałaś się
                                                    moim sprzymierzeńcem, który pomaga mi rozpoznawać ludzi takimi, jacy
                                                    są, zamiast ślepo przyjmować wizerunek, jaki usiłują mi wcisnąć z
                                                    powodu swojego egocentryzmu. Wlałaś we mnie odwagę uświadamiania sobie
                                                    tego, jak jestem traktowana przez innych. Uratowałaś mnie przez
                                                    dalszym poświęcaniem czasu i energii na tęsknotę i próby dotarcia do
                                                    osób, które mnie tylko raniły - a szczególnie, jeśli nie wykazywały
                                                    przy tym skruchy, wyrzutów sumienia, ani żadnego wglądu.
                                                    Jestem Ci ogromnie wdzięczna, że dałaś mi siłę kroczenia ścieżką
                                                    godności i bycia prawdziwą dla siebie. W głębi duszy zawsze za tym
                                                    tęskniłam. Ty nie chcesz mnie kontrolować ani prowadzić życia za mnie
                                                    - chcesz mnie chronić i wspierać moją świadomość prawdy. Wszystkim,
                                                    czego kiedykolwiek potrzebowałaś ode mnie, było słuchanie Ciebie z
                                                    uwagą, abym mogła wyłowić Twój przekaz i podążać za nim. Wtedy
                                                    przechodzisz. Masz zdolność i siłę wskazywania, co jest nie tak w moim
                                                    dzisiejszym życiu i co było nie tak w przeszłości. Dobijasz się do
                                                    mnie tak długo i wytrwale, aż zrozumiem i wprowadzę konieczne zmiany
                                                    na lepsze w moim życiu i odzyskam wolność.
                                                    Chociaż przychodzisz tylko czasami, by podzielić się ze mną tym, co
                                                    wiesz, to jednak ludzie myślą, że mam problem ze złością, skoro
                                                    pozwalam sobie na poznawanie Cię. Osądzają mnie, gdy usiłuję Cię
                                                    zrozumieć i chcę się od Ciebie uczyć. Wkładają Cię do szufladki z
                                                    napisem: "złe emocje," które trzeba "przepracować." Potępiają Cię
                                                    nawet, mimo że masz tak wiele do opowiedzenia, zwłaszcza na temat
                                                    ludzkiego dzieciństwa!
                                                    Ludzie, religie, ideologie i systemy społeczne, uważają się za
                                                    tolerancyjne, sprawiedliwe i ludzkie, jednak żywią przekonania pełne
                                                    uprzedzeń i wrogości, zachęcającej do nienawidzenia bliźnich, a nawet
                                                    dają im otwarte przyzwolenie zemsty. Przedstawiają jako prawdę swoje
                                                    nietolerancyjne, często nienawistne przekonania o nich, choć ci wcale
                                                    ich nie skrzywdzili, a przy tym odmawiają wyzbycia się własnych
                                                    ograniczających, autorytarnych przekonań. Używają tych przekonań dla
                                                    uzasadnienia okrutnych, pełnych potępienia, upokarzających zachowań
                                                    wobec innych także po ich śmierci.
                                                    Różne tak zwane prądy duchowe szczycą się tym, że przekraczają dogmaty
                                                    religijne. Trzymają się jednak niejasnych, nieuchwytnych i
                                                    nieokreślonych pojęć o "zbawieniu," pochodzących z archaicznych
                                                    tradycji, które zaprzeczają uczuciom, zranieniom i przemocy
                                                    dokonywanej na bezbronnych istotach ludzkich. Tradycje te nie
                                                    rozpoznają źródeł tak zwanych złych emocji ani ważnej roli ludzkich
                                                    uczuć, a szczególnie złości. Tłumią i wypierają najwartościowsze,
                                                    kluczowe informacje przynoszone przez uczucia - informacje o
                                                    prawdziwej ludzkiej naturze i niepowtarzalnej indywidualności
                                                    jednostek, informacje o historii i rozwoju każdego poszczególnego
                                                    człowieka. Nade wszystko potępiają złość i nienawiść jako "uczucia
                                                    negatywne" doradzając wyciszanie się, akceptację i przebaczenie, które
                                                    według tych prądów duchowych ma uzdrowić wszystkie konflikty,
                                                    patologie społeczne i związki z ludźmi, szczególnie z własnymi
                                                    rodzicami. Ale czy to się sprawdza? Czy Ty, droga Złości, jesteś bez
                                                    znaczenia, zastosowania i wartości? Czyżbyś miała być pomyłką, błędem
                                                    lub szalonym wybrykiem natury, który mamy odsunąć na bok i pogrzebać -
                                                    bez przyjrzenia się Tobie i bez konsekwencji takiego kroku?
                                                    Rozumieć przebaczenie jako zaniechanie zemsty, ma sens. Ale złość nie
                                                    może być przebaczona ani wyparta medytacją czy siłą woli - może być
                                                    jedynie przyjęta i zrozumiana. Przekonałam się na bazie moich
                                                    doświadczeń, że jeśli tak zwane złe emocje zostaną przyjęte,
                                                    wysłuchane i powiązane ze swoim źródłem - z oprawcami z dzieciństwa -
                                                    przechodzi żądza zemsty, przechodzi nieuzasadniona, ślepa nienawiść.
                                                    Ale tylko pod warunkiem, że ludzie zrozumieją s
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 31.05.22, 15:05
                                                    C.d. (5):
                                                    ... Ale tylko pod warunkiem, że ludzie zrozumieją swoją złość i jej
                                                    przyczyny.
                                                    Wiele duchowych szkół dąży do przezwyciężenia "złych emocji,"
                                                    wmawiając nam, że rozwojowi służą tylko tak zwane pozytywne uczucia.
                                                    Słynny przywódca duchowy, Dalaj Lama, naucza: "Musimy także zdać sobie
                                                    sprawę, że te 'negatywne emocje' są nie tylko bardzo złe i szkodzą
                                                    zarówno osobiście jednostkom, jak i społeczeństwu oraz przyszłości
                                                    naszego świata."
                                                    Zgadam się, że wylewanie złości i nienawiści na niewinne istoty,
                                                    zwłaszcza dzieci, które są najbardziej podatne na zranienie, to
                                                    niebezpieczne, nikczemne przestępstwo, które wnosi do kołyski przemoc,
                                                    złość i nienawiść - nigdy zaś, przenigdy, pokój. Przemoc wobec dzieci
                                                    rodzi wyłącznie przemoc. Nie zgadzam się jednak z tym, że złość może
                                                    po prostu zniknąć poprzez nakazy moralne czy medytację.
                                                    Dopuszczona i zrozumiana złość daje nam siłę odcięcia się od
                                                    oprawczych osób oraz powielania destrukcji, jakiej zaznaliśmy w
                                                    dzieciństwie; siłę docenienia własnych uczuć i potrzeb, a stąd
                                                    pokochania siebie; siłę określenia swoich wartości, bronienia ich i
                                                    wcielania w życie; siłę potwierdzenia własnej godności człowieczej
                                                    oraz pójścia za swoim powołaniem. Daje nam odwagę mówienia prawdy w
                                                    obliczu potężnych. Pozwala nam zaangażować się w działania kładące
                                                    kres przemocy wobec niewinnych osób - przede wszystkim wobec
                                                    bezbronnych dzieci, które wciąż, każdego dnia, muszą rozpaczliwie
                                                    cierpieć z powodu rodzicielskich nadużyć. Największa,
                                                    najniebezpieczniejsza, siejąca spustoszenie i nieograniczona moc
                                                    spoczywa w naszych czasach w rękach rodziców i opiekunów dzieci.
                                                    Złość i nienawiść nie znikają dlatego, że chcemy się wyciszyć z tych
                                                    emocji lub wyprzeć je siłą. W swoim ważnym, fascynującym artykule
                                                    "Czym jest nienawiść?" (What is Hatred?) Alice Miller pisze: "Ja
                                                    również wierzę, że nienawiść zatruwa organizm, ale tylko tak długo,
                                                    jak jest nieświadoma i kieruje się, w przeniesieniu, na zastępcze
                                                    postacie i kozły ofiarne." www.alice-miller.com/articles_en.php?lang=en&nid=53&grp=11.
                                                    Kiedy przekierujemy ją przeciw oprawcom, którzy nas niszczyli, staje
                                                    się ona naszym największym sprzymierzeńcem. Tak jak Ty dla mnie, moja
                                                    droga Złości.
                                                    Stłumione, nieuświadomione emocje złości i nienawiści powodują
                                                    wyłącznie spustoszenie, działając z podziemia. Musimy zrozumieć nie
                                                    tylko powód i źródło pochodzenia tych potężnych uczuć, ale też urazy
                                                    stojące za nimi oraz prawdy, jakie te uczucia chcą nam objawić. Świat
                                                    stałby się miejscem, gdzie byłoby mniej nienawistnej agresji w
                                                    środowisku człowieka. Zbudziłby się w końcu z pradawnej ślepoty na
                                                    cierpienie dzieci oraz przymusu chronienia rodziców, nauczycieli,
                                                    duchownych i innych osób, które je wykorzystują i niszczą. Z miejsca
                                                    ich krzywdzenia stanąłby w miejscu otoczenia ich autentyczną ochroną,
                                                    miłością opieką. Przestałby zapychać je na całe życie, w imię
                                                    dyscypliny i "dla ich własnego dobra," nieświadomymi, stłumionymi,
                                                    zatruwającymi emocjami, co nazywamy wychowaniem.
                                                    Rezolucja ONZ z 1996 roku żąda, abyśmy traktowali nasze dzieci jak
                                                    istoty ludzkie, które mają prawo żyć i wzrastać w godności, nie
                                                    zaznając krzywd. Przemoc dokonywana na najmłodszych, najbardziej
                                                    podatnych na zranienie istotach ludzkich, niszczy zdrowy rozwój ich
                                                    miękkich, najbardziej delikatnych mózgów, które kształtują się rosną w
                                                    pierwszych latach życia. Okrutne i bezwzględne traktowanie uszkadza
                                                    ten dziewiczy, zdrowy organ i w rezultacie nie jest on zdolny potem
                                                    odczuwać empatii ani dla własnego cierpienia, ani dla cierpień innych
                                                    - zwłaszcza dzieci. Takie otępione, niezdolne do refleksji mózgi nie
                                                    potrafią zaprzestać usprawiedliwiania nadużyć na dzieciach i będą je
                                                    nazywać eufemizmami: klaps, dyscyplina, wychowanie. Jordan Riak z
                                                    fundacji NoSpank zamieszcza w swojej broszurze "Plain Talk about
                                                    Spanking" ciekawą listę synonimów słowa klaps. www.nospank.net/pt2007.htm
                                                    Zawsze czułam się winna, gdy doświadczałam Cię w sobie, droga Złości,
                                                    gdyż zdawało mi się, że zmieniasz mnie w potwora, jakim nie chcę być -
                                                    w złą dziewczynkę lub złą, nic nie wartą kobietę. Kiedy się
                                                    pojawiałaś, bałam się, że dzieje się we mnie coś strasznego.
                                                    Wstydziłam się byś podobna do matki. Dziś jednak, kiedy ludzie mówią
                                                    mi, że jesteś zła i nie masz sensu, czuję jak silnie we mnie
                                                    wzbierasz. Nie podoba Ci się, gdy Cię ignorują i próbują wyeliminować
                                                    za pomocą manipulujących Tobą technik, jak "medytacja," "skupienie
                                                    wewnętrzne," wymuszony "pokój ducha" czy powinność "przebaczania."
                                                    Reagujesz z miejsca i chronisz mnie dzisiaj, gdy ludzie określają mnie
                                                    mianem "pielęgnującej urazę" "nie uleczonej," "nie wolnej" czy
                                                    "odmawiającej przebaczenia," gdy zaczynam o Tobie mówić lub Cię
                                                    okazywać.
                                                    Uprzytomniłam sobie, że ci, którzy głoszą kazania o przebaczeniu i
                                                    potępiają złość, sami mają głęboki problem z nierozpoznaną własną
                                                    złością. Odmawiają uświadomienia sobie swej osądzającej, lekceważącej
                                                    postawy, swojego problemu z wypartymi emocjami, jak też zła i zranień,
                                                    jakie przez to wyrządzają innym. Myślę, że boją się Ciebie, droga
                                                    Złości oraz tego, co mogłabyś im opowiedzieć o ich historii
                                                    dzieciństwa i życiu. Zaprzeczają uczuciom innych i nie chcą o nich nic
                                                    słyszeć. Zwiedzeni oszukańczą szatą przebaczania, która obiecuje im
                                                    "uwolnienie od złości i nienawiści" jako panaceum i uzdrowienie,
                                                    rozpowszechniają to zaprzeczanie po świecie. Ale to się nie sprawdza,
                                                    tak jak nie sprawdzają się ich destrukcyjne i autodestrukcyjne,
                                                    żałosne zachowania.
                                                    Medytacja stara się przezwyciężyć "negatywne uczucia" - przejść im i
                                                    oddalić się, aby umysł mógł trwać "skupiony" i osiągnąć "wewnętrzny
                                                    spokój." Ta koncepcja przekradła się też niestety do wielu terapii.
                                                    Praca moich terapeutów też była nią skażona. Jedne z nich mówił, że
                                                    prawdziwe Ja jest miejscem słów na literę "C:" (calm, compassionate,
                                                    centered, creative, confident, courageous and curious) spokojny,
                                                    współczujący, skupiony, twórczy, ufający, odważny i ciekawy. Nie
                                                    wymieniał złości jako ważnej, witalnej niosącej informacje części tego
                                                    Ja. I choć z pewnością Cię akceptował, droga Złości, gdy pojawiałaś
                                                    się we mnie, i nie doradzał mi przebaczenia, to nie cenił Cię naprawdę
                                                    Twojej. Nie mógł brać poważnie informacji, jakie przynosiłaś. Powodem
                                                    było to - jestem pewna - że sam unikał Cię w życiu. Istotnie, był
                                                    cierpliwym, rozumiejącym terapeutą dla każdego. Nie skonfrontował
                                                    jednak swojego dzieciństwa, nie mógł, więc pozwolić sobie na
                                                    doświadczanie dawnego, stłumionego oburzenia i wściekłości, które by
                                                    wtedy wypłynęły. Nie aspirował do tego, by uczyć się od tych uczuć o
                                                    sobie, własnej przeszłości i życiu ani o swych rzeczywistych
                                                    potrzebach.
                                                    Myślę, moja Złości, że nie miałaś miejsca w życiu osobistym żadnego z
                                                    moich trzech terapeutów. Oni nadal żyli w głębi jako bezsilne,
                                                    wybaczające wszystko, dobre dzieci, tęskniące za wprowadzaniem
                                                    harmonii. Ponieważ cała ta trójka znajdowała się pod wpływem tradycji
                                                    duchowych, nie byłaś dla nich mile widzianym, uznawanym i cenionym
                                                    zjawiskiem, mogącym odsłonić prawdę o ich dziecięcym bólu. W końcu
                                                    porzuciłam pracę z tymi ludźmi, czując się przez nich zwodzona i
                                                    zdradzana. Bez uświadomienia sobie witalnej roli, jaką grasz w
                                                    konfrontowaniu mnie z historią mojego dzieciństwa i radzeniu sobie z
                                                    bieżącą rzeczywistością, nie mogłam stać się silną, ufającą sobie
                                                    kobietą. Dlatego Ty, moja droga Złości, jesteś najbardziej
                                                    esencjonalną, wyjątkową częścią mojej duszy i mojego prawdziwego Ja.
                                                    Wiele czasu zajęło mi docenienie Twojej roli i zaproszenie Cię. Dziś,
                                                    kiedy nasza relacja się zmieniła, stałaś się moja najlepszą
                                                    przyjaciółką. W miarę jak kontaktuję się z fizycznymi i emocjonalnymi
                                                    kanałami, jakimi mój organizm wyraża dawny ból, odkrywasz mi coraz
                                                    głębsze poziomy horrorów z dzieciństwa i tego, jak bardzo
                                                    przywiązywały one mnie w życiu do destrukcyjnych ludzi.
                                                    Doświadczanie Cię jest fascynujące i oświecające. Gdy słucham Cię z
                                                    szac
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 31.05.22, 15:10
                                                    C. d. (6) i ostatni:
                                                    ...Doświadczanie Cię jest fascynujące i oświecające. Gdy słucham Cię z
                                                    szacunkiem i mogę porozmawiać o Tobie z kimś, kto mnie rozumie i
                                                    słyszy - gdy mogę podzielić się tym, dlaczego i na kogo jestem
                                                    oburzona lub wściekła - wiem, że zostajesz uwolniona naprawdę, bo
                                                    wyraziłaś siebie i zostałaś zrozumiana.
                                                    Kiedy Cię już wysłucham i pozwolę Ci się wyrazić, przynosisz mi pokój
                                                    wewnętrzny. To, co mi za każdym razem objawiasz, staje się faktem.
                                                    Zdejmujesz mi klapki z oczu i widzę rzeczywistość. Dajesz mi jasność
                                                    co do mojej przeszłości i dzisiejszego życia. Zaopatrujesz mnie w
                                                    zaufanie do samej siebie. Umacniasz siłą. Dzięki temu mogę dziś
                                                    traktować słabsze, bezsilne istoty ze współczuciem i umacniać je
                                                    prawdą. Wreszcie wiem, że wszystkie uczucia niosą nam ważne
                                                    informacje, jeśli tylko słuchamy ich jesteśmy na nie otwarci.
                                                    ------
                                                    A...
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 01.06.22, 03:57
                                                    Trochę to długie opowiadanie ale przeczytałam.
                                                    Ja takich zaszłości nie mam jak ta pani,
                                                    dwa małżeństwa miała nieudane, coś jest z nią nie tak
                                                    i ta ciągła jej zadra z dzieciństwa, za dużo gniewu nienawiści,
                                                    negatywnych uczuć, skomplikowane, przegadane.
                                                    Wiadomo, że na niewinnych dzieciach czy Bogu ducha winnych,
                                                    nie wolno się wyżywać, bo to chore, patologia jakaś.
                                                    Na sobie tak:) Można się uchlać np, kiedy ktoś cię upokorzy, czy w..rwi by o tym zapomnieć.

                                                    We mnie tyle gniewu, nienawiści i złości nie ma,
                                                    zatem " ne ma problema"

                                                    Zakończę zdaniem, które ona użyła i jest prawdziwe i ponadczasowe:
                                                    że "wszystkie uczucia niosą nam ważne
                                                    informacje, jeśli tylko słuchamy ich jesteśmy na nie otwarci."
                                                    Ale na innych nie wolno się z tego powodu wyżywać,
                                                    to już moje doświadczenie mi mówi.
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 01.06.22, 09:20
                                                    Dla mnie kazdy jest nauczycielem, mimo ze niektore wypowiedzi nie trafiaja do mnie.
                                                    ("... nawet glupcy i ignoranci, oni tez maja swoja opowiesc..." - Dezyderata)
                                                    A...
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 21.05.22, 08:55
                                                    mifredo napisala, cyt:
                                                    A ileż w tych medytacjach wyrozumienia i pobłażliwości dla alkoholika,
                                                    czy też też innego ...holika:) czy lika:)
                                                    _____________________________________________________________________.
                                                    W medytacjach tak, bo akcentuja i podkreslaja te smiertelna chorobe,
                                                    ale w zyciu realnym (praktycznym) wyglada to zupelnie inaczej.
                                                    A...
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 22.05.22, 06:55
                                                    Życie sobie a teoria sobie.
                                                    każda choroba jest śmiertelna,
                                                    a życie także,
                                                    ponoć: "życie to choroba śmiertelna,
                                                    przenoszona drogą płciową"
                                                    :))
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 22.05.22, 06:55
                                                    MEDYTACJA - 22.05.

                                                    "Aby idea Al-Anon stala sie dla nas mocna podpora, powiedziala pewnego

                                                    wieczoru przewodniczaca, traktujcie ja w sposob prosty, poniewaz ta idea
                                                    nie jest skomplikowana a nasze hasla dowodza tego. Glownym celem Al-Anon
                                                    jest pomaganie nam w pogodzeniu sie z przeciwnosciami zycia, ale to jest
                                                    mozliwe tylko wtedy, gdy przezywamy osobno >dzien po dniu<". Czy
                                                    wiecie,
                                                    co probuje wam powiedziec? - kontynuowala. "Dwa hasla byly czescia
                                                    naszej terapii w Al-Anon: >Traktuj to w sposob prosty< i >Dzien po
                                                    dniu<.

                                                    Rzucmy okiem na inne, a zauwazymy, ze wszystkie maja na celu
                                                    zrelaksownie sie. >Precz z ponura determinacja, pospiechem i
                                                    rozdraznieniem<, mowi Al-Anon do swoich zagubionych i znuzonych walka
                                                    czlonkin.

                                                    A to te wielkie, przynoszace ulge hasla: >Zostaw - oddaj Bogu<,
                                                    >Powoli,
                                                    lecz pewnie<, >Zyj i daj zyc<, >Najwazniejesze -
                                                    najpierw<".

                                                    Rozwazanie na dzisiaj

                                                    Kazdego dnia i we wszystkich chwilach napiecia bede pamietala, aby
                                                    "pozostawic" sprawy i rozluznic sie. Zrozumiem, ze nawet kiedy
                                                    nie robie
                                                    nic z moimi problemami, aktywnie wprowadzam w zycie idee Al-Anon.

                                                    "Powolny krok doprowadzi cie szybciej do celu".
                                                    (wg autora tekstow piosenek - Hoagy Carmichael)
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 22.05.22, 11:05
                                                    "życie to choroba śmiertelna,
                                                    przenoszona drogą płciową":))
                                                    ____________________________.
                                                    Dobre :-)
                                                    No tak, wszystko co sie narodzi musi umrzec - bez wyjatkow.
                                                    A...
                                                  • eurytka Re: Medytacje Al-Anon, maj 22.05.22, 11:47
                                                    "Zycie jako śmiertelna choroba,
                                                    przenoszona drogą płciową", to film Zanussiego,
                                                    którego nie oglądałam,
                                                    warto by obejrzeć on line,
                                                    już dostępny,
                                                    jest z 2000 roku.
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 22.05.22, 16:23
                                                    vod.tvp.pl/video/zycie-jako-smiertelna-choroba-przenoszona-droga-plciowa,zycie-jako-smiertelna-choroba-przenoszona-droga-plciowa,35815051
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 23.05.22, 06:04
                                                    MEDYTACJA - 23.05.

                                                    Trzynascie prostych slow Pierwszego Stopnia obejmuje cala filozofie
                                                    zycia. mozna by pisac ksiazke na temat osobistego poddania sie,
                                                    sugerujac sie szescioma pierwszymi slowami:

                                                    "Przyznalismy, ze jestesmy bezsilni wobec alkoholu".
                                                    Nastepne siedem oznacza przyznanie sie, ze jeszcze nie nauczylysmy sie
                                                    kierowac madrze swoimi sprawami: "i ze nie jestesmy w stanie kierowac
                                                    naszym zyciem". Pierwszy stopien przygotowuje nas do nowego sposobu
                                                    zycia, ktory mozemy osiagnac jedynie wtedy, kiedy przestaniemy
                                                    kontrolowac oraz kiedy dzien po dniu zaczniemy wprowadzac porzadek w
                                                    naszym swiecie przez zmiane sposobu myslenia.

                                                    Rozwazanie na dzisiaj

                                                    Zastosuje madrosc Pierwszego Stopnia nie tylko w moich kontaktach z
                                                    alkoholikiem, ale rowniez w stosunku do wszystkich ludzi i do wydarzen w
                                                    moim zyciu. Nie bede probowala kierowac lub kontrolowac tego, co bez
                                                    watpliwosci pozostaje poza moim zasiegiem. bede zajmowala sie
                                                    kierowaniem tylko i wylacznie moim wlasnym zyciem.

                                                    "Jest tylko jeden zakatek na swiecie, ktory mozesz ulepszyc: jestes
                                                    nim
                                                    ty sama".
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 24.05.22, 11:11
                                                    MEDYTACJA - 24.05.

                                                    Pierwszy Krok mowi mi, ze jestem bezsilna wobec alkoholu, ktory
                                                    rzeczywiscie jest, zdaniem wszystkich, silniejszy ode mnie, skoro nie
                                                    umialam znalezc sposobu, aby utrzymac alkoholika z dala od butelki.
                                                    Sugeruje on rowniez, ze chaos, jaki ta bezsilnosc spowodowala sprawil,
                                                    ze moje zycie nie bylo latwe do zniesienia. A wiec przechodzac do
                                                    Stopnia Drugiego odkrywam, ze dwanascie Stopni to scisle powiazany
                                                    lancuch, ktory daje jasne zrozumienie mojej sytuacji.

                                                    Mowi on: "Uwierzylismy, ze sila Wieksza od naszej wlasnej moze nam
                                                    przywrocic rownowage ducha i umyslu". Znaczy to, ze chociaz nie mozemy

                                                    pomoc sobie samym, pomoc jest w zasiegu reki. Wymaga sie ode mnie, abym
                                                    przyznala sie, ze moje zachowanie nie bylo rozsadne. Jest to zachecenie
                                                    do pokory, bez ktorej nie moze istniec osobisty rozwoj.

                                                    Rozwazanie na dzisiaj

                                                    Poddanie sie sile wyzszej i pokora, ktora sprawia, ze zdajemy sie na nia
                                                    calkowicie, jest pierwszym krokiem w kierunku polepszenia nieznosnych
                                                    warunkow. jezeli zrobie to, co do mnie nalezy, moge polegac na mojej
                                                    sile wyzszej, ze otworzy mi oczy, wskaze rozwiazania oraz przywroci mi
                                                    spokoj i porzadek.

                                                    "Dobre samopoczucie i spokoj duszy sa nagroda dla tych, ktorzy
                                                    polegaja
                                                    na Jego pomocy".
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 24.05.22, 12:10
                                                    Do tego wszystkiego muszę dodać,
                                                    że bezsilna jestem wobec internetu.
                                                    Nie zawsze z nim kontakt mam,
                                                    klikam i klikam i żadnego odzewu.
                                                    Podziwiam ich tych,
                                                    którzy zdalnie pracują.
                                                    i internet w zasięgu myszy mają
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 24.05.22, 12:20
                                                    Tak. Pierwszy Krok jest fundamentem do rozpoczecia rozwoju duchowego - moralnego.
                                                    Tylko ta osoba ma szanse na uratowanie sie, ktora potrafi w calosci przerobic ten Krok.
                                                    A...
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 25.05.22, 06:52
                                                    MEDYTACJA - 25.05.

                                                    Dlaczego robie to, co robie? Dlaczego powiedzialam to, co powiedzialam?
                                                    Dlaczego odlozylam nie cierpiace zwloki zadanie? Pytania takie, jak te,
                                                    najlepiej zadawac sobie w spokoju i w czasie medytacji, domagajac sie
                                                    szczerych odpowiedzi. moze bede musiala gleboko po nie siegnac. Musze
                                                    unikac wszystkich pokus do usprawiedliwiania sie oraz "przyczyn",
                                                    dla
                                                    ktorych minelam sie z prawda. Musze powiedziec sobie, ze oszukiwanie
                                                    samej siebie moze tylko wyrzadzic mi szkode, dajac mglisty, nierealny
                                                    obraz osoby, ktora rzeczywiscie jestem.

                                                    Kiedy odpowiedzialam sobie na pytania, zrobilam dobry poczatek w
                                                    wykorzenieniu wad, ktore przeszkadzaja mi w osiagnieciu pogody ducha.

                                                    Rozwazanie na dzisiaj

                                                    Bede przygotowana na podejmowanie decyzji wtedy, gdy bede wiedziala,
                                                    jaka jestem, poprzez poznanie samej siebie. Wiem, ze musze uznac to, co
                                                    jest zle, ale musze tez rozpoznac moje dobre cechy, gdyz sa one podstawa
                                                    rozwoju.

                                                    "Aby podjac dobra decyzje, musze rozwinac w sobie dojrzala ocene samej

                                                    siebie, ktora ujawni moje prawdziwe motywy i intencje".
                                                    (Parafraza Tomasza Mertona
                                                    Nikt nie jest samotna wyspa)
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 25.05.22, 08:55
                                                    No tak. Prawda nas tylko wyzwala.
                                                    A...
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 25.05.22, 11:30
                                                    Te medytacje z rana, to niczym modlitwa są.
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 25.05.22, 11:55
                                                    Dlaczego te medytacje z rana niczym "modlitwa" sa?
                                                    ________________________________________________________________.
                                                    Ja widze w nich konstruktywna inwentaryzacje wlasnego wnetrza.
                                                    A...
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 25.05.22, 13:12
                                                    No tak, takie właściwe ustawienia, przewodnik, drogowskaz .
                                                    Samej, bez ich pomocy,
                                                    trudno byłoby to zrobić.
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 26.05.22, 09:17
                                                    MEDYTACJA - 26.05.

                                                    Zdarza sie, ze alkoholicy po okresie trzezwosci maja tendencje do
                                                    naglych nawrotow do butelki. Ubolewamy, kiedy wydarzy sie to w naszej
                                                    rodzinie, a wiele z nas musi przyznac, ze w takiej chwili ze zloscia
                                                    oskarzamy alkoholika. jezeli jednak pomysle o tym jako o "nawrocie
                                                    objawu choroby", pomoze mi to przypomniec sobie, ze alkoholizm jest
                                                    choroba, ktora nie jest wyleczona, nawet kiedy nastepuje okres
                                                    trzezwosci. Nie moge winic alkoholika bardziej, niz winilabym go za
                                                    nawrot jakiejkolwiek innej choroby.

                                                    Ja rowniez odstepuje czasem od zasad Al-Anon, zasad, ktore tak bardzo
                                                    staralam sie stosowac. Kiedy wracam do moich starych, zlych nawykow
                                                    litowania sie nad soba oraz wymowek, moj "nawrot" jest tak samo
                                                    niezamierzony i godny wybaczenia, jak u alkoholika.

                                                    Rozwazanie na dzisiaj

                                                    Zle momenty przemina, jezeli ja nie zrobie z nich wielkiej tragedi. Stara
                                                    popularna piosenka mowi: " podnies sie, otrzep sie z kurzu i zacznij
                                                    wszystko od poczatku". sposob myslenia w Al-Anon pomoze mi przyjmowac
                                                    wstrzasy ze spokojem i skieruje na droge do lepszego jutra.

                                                    "Zastanawiam sie, czy my, nie-alkoholicy, kiedykolwiek zdawalismy
                                                    sobie
                                                    sprawe z tego, ze nawrot choroby jest bardziej bolesny dla alkoholika,
                                                    niz dla nas.
                                                    Nie pogarszaj sytuacji!"
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 27.05.22, 07:54
                                                    MEDYTACJA - 27.05.

                                                    Czasami wydaje nam sie, ze spadlo na nas wiecej niz zazwyczaj problemow.
                                                    Jestesmy w nich tak pograzone, ze nie widzimy zadnej drogi wyjscia.
                                                    Usilne starania, aby pokonac ten stan mozna porownac do proby
                                                    wyprostowania sie, podczas gdy jednoczesnie kurczowo trzymamy sie
                                                    cholewek butow.

                                                    Mozemy to zmienic, jezeli nauczymy sie korzystac z pomocy Bozej. Jest
                                                    ona zawsze z nami, gotowa nas wesprzec, kiedy tego potrzebujemy. Daje
                                                    nam to moznosc spojrzenia ponad nasza rzeczywistosc. W Al-Anon nazywamy
                                                    to dostrzeganiem perspektywy rozwiazania naszych problemow, zamiast
                                                    koncentrowania mysli na klopotach.

                                                    Rozwazanie na dzisiaj

                                                    Cokolwiek zdarzy sie dzisiaj, potraktuje to jako wyzwanie, na ktore
                                                    jestem dobrze przygotowana. jezeli bedzie to dobre, przyjme to z
                                                    wdziecznoscia, jako szczegolny dar. jezeli nie bedzie to dobre, bede
                                                    radzila sobie z tym najlepiej jak potrafie, wiedzac, ze to minie, jezeli
                                                    nie pozwole sobie na zalamanie sie. Nie pozwole, aby dobro wywolalo u
                                                    mnie zbytnie samozadowolenie, ani tez by zlo pograzylo mnie w rozpaczy.

                                                    "Sprawy nie moga zawsze toczyc sie tak, jak tego chcesz. Przyjmij
                                                    rozczarowanie ze spokojem. Udoskonalaj dar milczenia, kiedy wypowiedz
                                                    moze powiekszyc klopoty".
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 27.05.22, 13:40
                                                    Sprawy nigdy nie beda sie toczyc tak, jak tego chcielibysmy...
                                                    A...
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 27.05.22, 16:03
                                                    Świetnie komentujesz.
                                                    Dzięki Ci za te medytacje.
                                                    Nie jestem już sama z moimi problemami.
                                                    Dzięki nim, radę daję.
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 28.05.22, 09:25
                                                    MEDYTACJA - 28.05.

                                                    Istnieje wielkie niebezpieczenstwo, ze nasze serce i umysl opanowala
                                                    zlosc i uraza, a to wywoluje czesto chec odwetu Czujemy, ze mamy prawo
                                                    do "wyrownania rachunku" i odplacenia za to, co zrobili nam inni.

                                                    Ale jak mozemy logicznie karac kogos za cos, co nam zrobil, jezeli nie
                                                    jestesmy w stanie zrozumiec jego intencji lub motywow? byc moze,
                                                    zranienie nas nie bylo zamierzone? moze bylysmy przewrazliwione lub, jak
                                                    zwykle w przypadku alkoholika, wiekszosc z nas cierpiala z powodu jego
                                                    nieuprzejmego zachowania? Czesto mowiono nam w Al-Anon, ze zachowanie
                                                    alkoholika w stosunku do rodziny jest rezultatem poczucia winy i
                                                    nienawisci do siebie.

                                                    Rozwazanie na dzisiaj

                                                    Nikt nie dal mi prawa do karania innych. Nasza sila wyzsza zatrzymala to
                                                    prawo dla siebie. "Zemsta jest moja, mowi Pan". Dlatego tez proba
                                                    odwetu
                                                    za zadane mi rany moze tylko obrocic sie przeciwko mnie.

                                                    "W naturze nie ma ani nagrody, ani kary - sa tylko konsekwencje".
                                                    (Robert G. Ingersol)
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 08.05.22, 10:23
                                                    ile samemu trzeba robić, a ile zdac sie sercem "w ciemno"?
                                                    A...
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 08.05.22, 10:56
                                                    aaugustw napisał:

                                                    > ile samemu trzeba robić, a ile zdac sie sercem "w ciemno"?
                                                    > A...
                                                    Nie bardzo rozumiem do czego to odnosisz.
                                                    Brak mi konkretów.
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 08.05.22, 11:00
                                                    mifredo pisze, cyt:
                                                    "... trzeba bardzo Mu zaufać, mieć Go w sercu,
                                                    pozwolić by nami kierował, ale samemu też trzeba coś robić
                                                    ___________________________________________________________.
                                                    ile samemu trzeba robić, a ile zdac sie sercem "w ciemno"?
                                                    A...
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 08.05.22, 08:50
                                                    Lidl mocno sie rozrasta przed wojna.
                                                    Troche pozniej kupisz nowe towary...
                                                    A...
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 08.05.22, 09:43
                                                    A ja sądziłam, że boją się Putina, dlatego zamykają.
                                                    Poczekamy do jutra, co tyran wymyśli w dniu zwycięstwa.
                                                    Mam blisko sporo innych sklepów, tak, że na zaopatrzenie nie narzekam.
                                                    Na truskawki mąż liczył, ale nie było, zamiast ich banany mu kupiłam:)
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 07.05.22, 14:30
                                                    mifredo daje rade A... (cyt.):
                                                    Poczytaj medytację... może coś zrozumiesz.
                                                    ____________________________________________________.
                                                    Zgodnie z twoja porada poczytalem i zrozumialem
                                                    tale, ze choremu, ktory bierze tabletki nie wolno dawac
                                                    alkoholu, bo go sie tym dobija.
                                                    A...
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 05.05.22, 08:55
                                                    MEDYTACJA dzisiejsza mowi, cyt:
                                                    Mam o wiele wiecej powodow do wdziecznosci, niz sobie uswiadamiam. Zbyt
                                                    czesto zapominam o tych wszystkich sprawach, ktore moglyby sprawic mi
                                                    radosc i ktore powinnam docenic...
                                                    _______________________________________________________________________________.
                                                    Jak sama widzisz, medytacje nakierowuja nas na odkrywanie wlasnych wartosci.
                                                    Polityka zas otumania nas propaganda, aby wierzyc w obce, zaklamane wartosci.
                                                    A...
                                                  • mifredo Re: Medytacje Al-Anon, maj 05.05.22, 09:09
                                                    Wszystko jest ok, Auguście.
                                                    Dzięki tym medytacjom, jeszcze jakoś żyję, a nawet więcej energii mam,
                                                    niż dawniej.
                                                    Załamki każdemu się przydarzają gdyż podobno ideałów wśród ludzi nie ma.
                                                    Godzę się z rzeczywistością jaką mam, i nie mam wpływu na nią,
                                                    jak modlitwa o pogodę ducha głosi.

                                                    P.S Pomidorki koktajlowe sobie na parapecie hoduję,
                                                    już kwitną :)i inne kwiatki w ogródku.
                                                    Zysku z tego nie ma, ale lubię patrzeć jak coś rośnie.
                                                    I tak kilka kroków do lidla mam i tam warzywa czy owoce kupuję
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 05.05.22, 09:15
                                                    mifredo napisala, cyt:
                                                    Pomidorki... już kwitną :)i inne kwiatki w ogródku.
                                                    _______________________________________________.
                                                    Skad one wiedza, ze juz wiosna? :-)
                                                    A...
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 05.05.22, 08:50
                                                    mifredo napisala, cyt:
                                                    A te wszystkie medytacje... to takie zakłamywanie oczywistości czy rzeczywistości...
                                                    ___________________________________________________________________________________.
                                                    mifredo te wszystkie medytacje zawsze beda o niebo lepsze od zakłamanej polityki...
                                                    A...
                                                  • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 04.05.22, 17:50
                                                    Nie przejmuj sie mifredo slowami.
                                                    Nikt nie potrafi drugiego obrazic, jezeli on sam na to nie pozwoli.
                                                    Uwazam sie za trzezwego, wiec nikt nie potrafi mnie obrazic. Spytaj jeżyczka ;-))
                                                    a jezeli chodzi o cale panstwo niemieckie, to w samej Europie duzo mieszkancow
                                                    innych krajow wymawia duzo obrazliwych slow pod adresem Niemiec, ale jakos
                                                    wszyscy chca ten kraj miec w we wspolnej Europie - dziwne - no nie? :-))
                                                    A...
                                      • aaugustw Re: Medytacje Al-Anon, maj 04.05.22, 10:00
                                        mifredo napisala (do A...), cyt:
                                        tylko się zniemczyłeś
                                        ________________________________________________________.
                                        nie mifredo, to te wilczurki; Szarik i Cywil sie spolszczyli... :-)
                                        A skoro juz zeszlismy tematem na "psy", to wez pod uwage
                                        takiego rasowego psa, ktorego "matka" i "ojcem" jest owczarek
                                        niemiecki, to ich synek nie moze byc mieszancem - no nie? ;-)
                                        A...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka