03.12.04, 19:09
jestem trzezwa narkomanka i dokladnie wiem przez co przechodzisz...
wszyscy na poczatku myslimy, ze chcemy brac (a nie ze brac musimy) i wszyscy tym samym sie oszukujemy. widzimy, ze dzieje sie z nami cos zlego, ale to jakos nie przeraza. co wiecej: wiekszosc ubocznych skutkow amfetaminy nam sie podoba (chudniemy, jestesmy wygadani, usmiechnieci, mamy mnostwo energii). niestety wszystko do czasu. potem przychodzi drzenie rak, skurcze miesni, bole serca, watroby, odwodnienie, zawroty golwy i wiele, wiele innych. ale to tez nas nie przeraza.
zaczynamy sie bac kiedy na horyzoncie pojawia sie cos na czym nam zalezy - chcemy przestac i okazuje sie ze to jest o wiele trudniejsze niz ktokolwiek z nas by pomyslal. nagle zaczynamy sie panicznie bac o swoja przyszlosc.
amfetamina pod przykrywka swietnej zabawy kompletnie zmienia nam osobowosc. przestajemy brac i okazuje sie, ze wcale siebie nie znamy - patrzysz w lustro i nie wiesz kim wlasciwie jestes.
przykro mi, ale nie da sie "brac tylko na imprezach". przykro mi, ale musze to napisac: nie mozesz mowic ze uwielbiasz tanczyc skoro nie potrafisz tanczyc bedac trzezwa.
ktos madra powiedzial kiedys: "NIKT NIE SIĘGA PO AMFETAMINĘ PO TO, ABY SIĘ UZALEŻNIĆ! ALE...Z PEWNOŚCIĄ CZĘŚĆ KONSUMENTÓW TEGO NARKOTYKU TRAFI W EFEKCIE JEGO DZIAŁANIA DO SZPITALA PSYCHIATRYCZNEGO...INNI ZOSTANĄ HOSPITALIZOWANI Z UWAGI NA CIĘŻKI STAN ZDROWIA". jest to prawda. amfa oprocz fizycznych dolegliwosci powoduje tez powazne zmiany w psychice tzw. psychoza amfetaminowa (urojenia, mania przesladowcza, lek, ciezka depresja, mysli samobojcze, bezennosc - wszystko to w obrazie kliniczym przypomina przypomina schizofrenie paranoidalna, ale psychiatra nie moze pomoc bo wprowadzilby do organizmu kolejna chemie).
z tego co pisalas wczesniej (w innym watku) dobrze sobie radzisz (radzilas wtedy). czy nie lepiej jednak byloby poprosic o pomoc w poradni? uwazaj! statystycznie co 3 miesiace przychodzi kryzys! u mnie sie to idealnie sprawdza - bardzo ciezkie i przykre (nie tylko dal mnie, dla otoczenia tez) chwile.
przepraszam za "nieuporzadkowanie" tego tekstu, ale do tej pory nie bardzo potrafie doswiadczenia paru ladnych lat zebrac w jedna spojna calosc.
zycze duzo szczescia i jeszcze wiecej silnej woli.

Obserwuj wątek
    • metaxaa Re: do metaxy 16.12.04, 19:35
      Witaj, masz rację w tym co piszesz.
      Minęło trochę czasu i dojrzałam do tego, aby powiedzieć "mam problem". Teraz
      już wiem, że nie ma brania tylko w trakcie imprez. Dużo na ten temat myślałam i
      wiesz najgorsze jest to, jak człowiek nauczył się oszukiwać innych i samego
      siebie, byle tylko wyglądało, że wszystko jest ok. Ja postanowiłam sobie
      odpuścić, narazie nie biorę, zobaczymy jak będzie dalej. Oby było dobrze. tego
      życze sobie i wszystkim innym.
      Acha, nie napisałam że nie potrafię tańczyć będąc trzeźwa :/
      • ararapmu Re: do metaxy 18.12.04, 17:51
        to prawda, w oszukiwaniu jestesmy swietni...
        przyznanie sie do "problemu" zwlaszcza przed samym soba jest chyba
        najtrudniejszym krokiem.
        silne postanowienie i wiara, ze bedzie dobrze!
        bardzo poprawilas mi humor piszac, ze odpuscilas, ze ci sie udalo.
        zycze ci duzo silnej woli i wytrwalosci. uwazaj na siebie!

        > Acha, nie napisałam że nie potrafię tańczyć będąc trzeźwa :/
        przepraszam, musialam czegos nie zrozumiec. wniosek byl stad, ze pisalas
        o tym ze nie potrafisz sie bawic bez narkotykow na imprezie.

        goraco pozdrawiam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka