Gość: Huxley
IP: 212.14.60.*
26.06.01, 00:00
Od wielu lat media nieustannie kreują narkotyki jako rzecz niezmiennie złą,
wyniszczającą i szkodliwą. Od lat rządy światowe wydają chorendalne sumy na
walkę z skutkami narkomanii, natomiast wydaje się, jakoby nikt nie zauważał
miażdzących statysktyk umieralności alkocholików. O ludziach umierających na
raka płuc nie wspomnę. Hipokryzja.
Oczywiście, w rękach gówniarzy, domorosłych "artystów" czy ogólnie ludzi
nieśwoadomych, nie znających siebie, narkotyki są rzeczą strasznie
niebezpieczną. Tak samo jak szybkie samochody i seks. Wiem, że jeśli używamy
środków psychoaktywnych z pełną świadomością i wiemy kim jesteśmy, (prawie) nic
nam nie grozi. Ale o tym już w telewizjii nie mówią. Nie mówią, że palenie
marichuany pod każydm względem jest bezpieczniejsze od picia alkocholu, który
dostępny jest każdemu i wszędzie (zakaz sprzedaży osobom niepełnoletnim to
przecież kpina - nikt go nie przestrzega).
Nie jestem zwolennikiem twardych używek, ani ich przeciwnikiem. Chciałbym tylko
by sprawa była przestawiana w miare uczciwie. Odchyłem w jedną stronę jest anty-
narktotykowa propaganda, w drugą - zatrważająca nieświadomość wszystkich tych
dzieciaków, które uważają sobotni weekend pod znakiem exstasy za dobrą zabawę.
Poza tym - moje życie jest w moich rękach. Nawet jeśli chcę je zniszczyć,
popadajac w śmiertelny nałog - to co? "life is my own to live my own way".