Dodaj do ulubionych

Stop narkotykowej paranoii

IP: 212.14.60.* 26.06.01, 00:00
Od wielu lat media nieustannie kreują narkotyki jako rzecz niezmiennie złą,
wyniszczającą i szkodliwą. Od lat rządy światowe wydają chorendalne sumy na
walkę z skutkami narkomanii, natomiast wydaje się, jakoby nikt nie zauważał
miażdzących statysktyk umieralności alkocholików. O ludziach umierających na
raka płuc nie wspomnę. Hipokryzja.

Oczywiście, w rękach gówniarzy, domorosłych "artystów" czy ogólnie ludzi
nieśwoadomych, nie znających siebie, narkotyki są rzeczą strasznie
niebezpieczną. Tak samo jak szybkie samochody i seks. Wiem, że jeśli używamy
środków psychoaktywnych z pełną świadomością i wiemy kim jesteśmy, (prawie) nic
nam nie grozi. Ale o tym już w telewizjii nie mówią. Nie mówią, że palenie
marichuany pod każydm względem jest bezpieczniejsze od picia alkocholu, który
dostępny jest każdemu i wszędzie (zakaz sprzedaży osobom niepełnoletnim to
przecież kpina - nikt go nie przestrzega).

Nie jestem zwolennikiem twardych używek, ani ich przeciwnikiem. Chciałbym tylko
by sprawa była przestawiana w miare uczciwie. Odchyłem w jedną stronę jest anty-
narktotykowa propaganda, w drugą - zatrważająca nieświadomość wszystkich tych
dzieciaków, które uważają sobotni weekend pod znakiem exstasy za dobrą zabawę.
Poza tym - moje życie jest w moich rękach. Nawet jeśli chcę je zniszczyć,
popadajac w śmiertelny nałog - to co? "life is my own to live my own way".
Obserwuj wątek
    • Gość: kathy Re: Stop narkotykowej paranoii IP: 195.117.174.* 26.06.01, 00:00
      Nie masz racji.Nie sam się powołałeś na świat. Wobec tych, co cię powołali masz
      pewne zobowiązania. Nie zależysz tylko od samego siebie. Żyjesz w
      społeczeństwie, w którym obowiązują jakieś normy, czy ci sie to podoba czy
      nie.A ponadto, jeśli wpadniesz w nałóg, jak myślisz, kto będzie ponosił koszty
      detoksykacji, odwyku, czy w najgorszym przypadku pochówku?
      • Gość: guten Re: Stop narkotykowej paranoii IP: *.uwoj.wroc.pl 26.06.01, 00:00
        Droga Kathy.
        Twoja argumentacja jest konkretna, ale idąc tylko tym tokiem rozumowania
        dojdziemy do wniosku, że człowiek, od urodzenia swego poddany procesowi
        socjalizacji, żyje tylko po to aby odgrywać przypisane mu role społeczne.
        I gra role syna ("duży rośnij !"), ojca("jestem szyją czy głową rodziny ?"),
        córki ("gdzie się szlajałaś ?"), matki ("wikt, opierunek i zapłakana chustka"),
        ucznia (świadectwo z paskiem na plerach), studenta("dalej jazda do roboty
        jebane nieroby"), robotnika("toć roboty u nas ni ma.."), księdza ("B.zapłać"),
        emeryta, rencisty("ludzie zejdźcie z drogi bo listonosz jedzie..") etc.
        A ustawodawca to taki reżyser, który wiąże normami a nie wskazówkami i
        praktycznie nie zostawia miejsca na żadne improwizacje.
        A narkomani i pijacy to mistrzowie improwizacji, dlatego w imieniu reżysera
        inni aktorzy chcą ich z teatru wywalić, w zależności od klasy grup aktorskich -
        albo na zbity ryj albo na "leczenie".
        Ja nie chcę, droga Kathy, grać w takim teatrze.
        • Gość: Pablito Re: Stop narkotykowej paranoii IP: 10.1.1.* / *.unregistered.formus.pl 26.06.01, 00:00
          Hehe...

          Dobrze gadasz Guten... Nareszcie ktoś mądry na tym forum...

          Pozdro,
          Pablito
      • Gość: Huxley Re: Stop narkotykowej paranoii IP: *.newmusicart.pl 26.06.01, 00:00
        > Nie masz racji.

        . Hm. Powiesz, że czepiam się słówek, ale tak to z WAMI jest - ja bym napisał, że
        się z tobą nie zgadzam, a ty dajesz mi do zrozumienia, że znasz Prawdę.

        Nie sam się powołałeś na świat. Wobec tych, co cię powołali masz
        > pewne zobowiązania. Nie zależysz tylko od samego siebie. Żyjesz w
        > społeczeństwie, w którym obowiązują jakieś normy, czy ci sie to podoba czy
        > nie.

        . Bla, bla bla. Oczywiście, że nie sam się powołałem, autokreacja niespecjalnie
        mi wychodzi. Żyję w społeczeństwie? Tak. Należę także do innych? Tak. Obowiązują
        normy? Tak. Tylko, że jak to wszystko traktuję to już moja prywatna sprawa.
        Gdybym robił tak jak piszesz, musiał bym być Katolikiem, tylko dlatego, że
        przeszedłem chrzest i moja Babcia by chciała, bym z nią się modlił. Gdyby było
        tak jak piszesz, dobro wszystkich innych musiałbym stawiać ponad swoje. Nie dziś,
        skarbie. Jestem wolną jednostką, robię to co JA uznaję za słuszne. Na tym polega
        życie - na podejmowaniu decyzji. Myslę, że kierując się "dobrem społecznym",
        normami ipt. tak naprawdę chowasz się za bezpiecznym parawanikiem i zrzucasz choć
        częściowo odpowiedzialność za TWOJE postępowania. Liczę się z społeczeństwem i
        normami, ale to ode mnie zależy, czy zechcę je łamać. To MOJE życie.

        A ponadto, jeśli wpadniesz w nałóg, jak myślisz, kto będzie ponosił koszty
        > detoksykacji, odwyku, czy w najgorszym przypadku pochówku?

        . Za pochówek zapłaci ubezpieczalnia. Odwyk i detoksykacja są darmowe, sprawdź w
        Monarze. Nie jestem pewien, ale jeśli są utrzymywane z budżetu państwa, to mam
        święte prawo z nich korzystać - płacę podatki, żyjemy w państwie o ustroju
        częściowo socjalistycznym, nie? Poza tym - poważnie! Stosująć twoją argumentację,
        równie dobrze powinniśmy zakazać jeżdzenia samochodami, latania samolotem,
        używania kuchenek gazowych i jedzenia truskawek. Wszystko może spowodować śmierć
        i narazić naszą rodzinę na koszty. Wiesz co? Właściwie nikt nie powinien się
        rodzić, ew. być gotowy popełnić samobójstwo - a co, gdy urodzi się z jakąś
        przewlekłą, śmiertelną chorobą? Zachoruje na aids podczas transfuzji? Narazi
        swoją rodzinę na koszty! Ograniczmy materializm do rozsądnych granic, dobrzE?
        • Gość: kathy Re: Stop narkotykowej paranoii IP: 195.117.174.* 27.06.01, 00:00
          Gość portalu: Huxley napisał(a):

          > > Nie masz racji.
          >
          > . Hm. Powiesz, że czepiam się słówek, ale tak to z WAMI jest - ja bym napisał,
          > że
          > się z tobą nie zgadzam, a ty dajesz mi do zrozumienia, że znasz Prawdę.
          >
          > Nie sam się powołałeś na świat. Wobec tych, co cię powołali masz
          > > pewne zobowiązania. Nie zależysz tylko od samego siebie. Żyjesz w
          > > społeczeństwie, w którym obowiązują jakieś normy, czy ci sie to podoba czy
          >
          > > nie.
          >
          > . Bla, bla bla. Oczywiście, że nie sam się powołałem, autokreacja niespecjalnie
          >
          > mi wychodzi. Żyję w społeczeństwie? Tak. Należę także do innych? Tak. Obowiązuj
          > ą
          > normy? Tak. Tylko, że jak to wszystko traktuję to już moja prywatna sprawa.
          > Gdybym robił tak jak piszesz, musiał bym być Katolikiem, tylko dlatego, że
          > przeszedłem chrzest i moja Babcia by chciała, bym z nią się modlił. Gdyby było
          > tak jak piszesz, dobro wszystkich innych musiałbym stawiać ponad swoje. Nie dzi
          > ś,
          > skarbie. Jestem wolną jednostką, robię to co JA uznaję za słuszne. Na tym poleg
          > a
          > życie - na podejmowaniu decyzji. Myslę, że kierując się "dobrem społecznym",
          > normami ipt. tak naprawdę chowasz się za bezpiecznym parawanikiem i zrzucasz ch
          > oć
          > częściowo odpowiedzialność za TWOJE postępowania. Liczę się z społeczeństwem i
          > normami, ale to ode mnie zależy, czy zechcę je łamać. To MOJE życie.
          >
          > A ponadto, jeśli wpadniesz w nałóg, jak myślisz, kto będzie ponosił koszty
          > > detoksykacji, odwyku, czy w najgorszym przypadku pochówku?
          >
          > . Za pochówek zapłaci ubezpieczalnia. Odwyk i detoksykacja są darmowe, sprawdź
          > w
          > Monarze. Nie jestem pewien, ale jeśli są utrzymywane z budżetu państwa, to mam
          > święte prawo z nich korzystać - płacę podatki, żyjemy w państwie o ustroju
          > częściowo socjalistycznym, nie? Poza tym - poważnie! Stosująć twoją argumentacj
          > ę,
          > równie dobrze powinniśmy zakazać jeżdzenia samochodami, latania samolotem,
          > używania kuchenek gazowych i jedzenia truskawek. Wszystko może spowodować śmier
          > ć
          > i narazić naszą rodzinę na koszty. Wiesz co? Właściwie nikt nie powinien się
          > rodzić, ew. być gotowy popełnić samobójstwo - a co, gdy urodzi się z jakąś
          > przewlekłą, śmiertelną chorobą? Zachoruje na aids podczas transfuzji? Narazi
          > swoją rodzinę na koszty! Ograniczmy materializm do rozsądnych granic, dobrzE?

          Naprawdę nie chcę być uznana za materialistkę! Nigdy pieniądze nie były dla mnie
          Bogiem. Piszesz jednak,że leczenie jest bezpłatne. Co to znaczy?Że nic nie
          kosztuje? Przecież ktoś musi opłacić koszty pobytu, lekarstw, wynagrodzenia dla
          lekarzy i innego personelu. Owszem, leczony za to nie płaci, ale koszty są.Skąd
          pochodzą środki? Oczywiście wiesz to doskonale,z podatków. A podatki, jak wiesz,
          płacą wszyscy pracujący (legalnie, rzecz jasna).Pomyśl, czy możesz od nich
          wymagać tego, a jednocześnie mówić, że masz ich w nosie, że twoje życie zależy
          wyłącznie od Ciebie. Nikt przecież nie twierdzi, że jest inaczej, nikt Ci nie
          odbierze, nie może i nie powinien, możliwości wyboru, ale dojrzałość i
          odpowiedzialność wymaga liczenia się z innymi, zwłaszcza, gdy czegoś od nich
          chcesz.
          Poza tym, łamiąc normy społeczne, licz się z konsekwencjami.
          Twoje argumenty odnośnie chorych na nieuleczalną chorobę, czy zakażonych AIDS
          podczas transfuzji są chybione. Nie zachodzi tu analogia, chorzy są przecież nie
          z własnej winy, czego o narkomanach nie można powiedzieć.
          Nie chcę moralizować, ani nikogo osądzać, tylko wezwać do zastanowienia.
          Pozdrawiam, Kathy.
          • Gość: kidc Re: Stop narkotykowej paranoii IP: *.newmusicart.pl 27.06.01, 11:31
            Do czego zmierzasz kathy? Temat tego forum to "Stop narkotykowej paranoii", a
            pojawiaja sie nowe herezje. Nie popadajmy w skrajnosci, dlaczego od razu na
            dzwiek "trawka" musza padac slowa "leczenie", "odwyk" etc.? Ludze chodza do
            lekarza bo: pala papierosy, przesadzaja w piciu, odzywiaja sie niezdrowo,
            prowadza niezdrowy tryb zycia itd. itd. Za znakomita wiekszosc zwoich chorob
            odpowiedzialny jest czlowiek a nie przykry zbieg okolicznosci czy przeznaczenie.
            Setki tysiecy ludzi sie leczy na koszt Panstwa, nikt im nie odmawia tego prawa,
            nikt im nie wypomina. Ilu z tych ludzi leczy sie na odwyku? Stop tej paranoii!
            Wzywasz do zastanowienia? Wiekszosc ludzi z natury jest egoistami, wiec bardzo
            piekne jest to, ze uswiadamiac takich ludzi chcesz w sposob "zyjemy w
            kolektywie, kazdy ma obowiazki wobec innych" a chyba umoralnianie powinno sie
            zaczac od drugiej strony: "jakie szkody Tobie moga przyniesc narkotyki".
            Tak wlasnie dziala nasz Rzad - beznadziejne akcje anty narkotykowe, nie
            przemyslana polityka a na koniec bach! do wiezienia za posiadanie... i to w
            czasach kiedy zaczyna sie u nas pokolenie gdzie narkotyki sa modne. Zamiast
            uswiadamiac, prowadzic dlugofalowa, madra polityke generalnie nic nie jest
            robione... a za 30 lat takie "zryte glowy" beda musialy istniec, zyc, pracowac
            i myslec(?)...
          • Gość: kidc Re: Stop narkotykowej paranoii IP: *.newmusicart.pl 27.06.01, 11:36
            Do czego zmierzasz kathy? Temat tego forum to "Stop narkotykowej paranoii", a
            pojawiaja sie nowe herezje. Nie popadajmy w skrajnosci, dlaczego od razu na
            dzwiek "trawka" musza padac slowa "leczenie", "odwyk" etc.? Ludze chodza do
            lekarza bo: pala papierosy, przesadzaja w piciu, odzywiaja sie niezdrowo,
            prowadza niezdrowy tryb zycia itd. itd. Za znakomita wiekszosc zwoich chorob
            odpowiedzialny jest czlowiek a nie przykry zbieg okolicznosci czy przeznaczenie.
            Setki tysiecy ludzi sie leczy na koszt Panstwa, nikt im nie odmawia tego prawa,
            nikt im nie wypomina. Ilu z tych ludzi leczy sie na odwyku? Stop tej paranoii!
            Wzywasz do zastanowienia? Wiekszosc ludzi z natury jest egoistami, wiec bardzo
            piekne jest to, ze uswiadamiac takich ludzi chcesz w sposob "zyjemy w
            kolektywie, kazdy ma obowiazki wobec innych" a chyba umoralnianie powinno sie
            zaczac od drugiej strony: "jakie szkody Tobie moga przyniesc narkotyki".
            Tak wlasnie dziala nasz Rzad - beznadziejne akcje anty narkotykowe, nie
            przemyslana polityka a na koniec bach! do wiezienia za posiadanie... i to w
            czasach kiedy zaczyna sie u nas pokolenie gdzie narkotyki sa modne. Zamiast
            uswiadamiac, prowadzic dlugofalowa, madra polityke generalnie nic nie jest
            robione... a za 30 lat takie "zryte glowy" beda musialy istniec, zyc, pracowac
            i myslec(?)...
            • Gość: guten Re: Stop narkotykowej paranoii IP: *.uwoj.wroc.pl 27.06.01, 14:01
              Drodzy goście.
              Wygląda na to, że p.Kidc umie zauważyć sedno problemu.
              Ostatni post wyraźnie zwraca uwagę na zróżnicowanie pojęć
              "używanie" a "nadużywanie".
              Podobne fachowe podejście znalazło zresztą odbicie w ustawie o przeciwdziałaniu
              narkomanii w ten sposób, że samo "używanie" nie konstytuuje jeszcze bytu "osoby
              uzależnionej" (w rozumieniu ww. ustawy) a li tylko "osoby zagrożonej
              uzależnieniem". Po to, żeby być "osobą uzależnioną" trzeba "nadużywać".
              I teraz. Moim zdaniem apel p. Kathy poparty argumentacją organiczną w ujęciu
              społecznym, mógłby być skierowany do "osób zagrożonych uzależnieniem", bo osoby
              te nie naruszyły jeszcze więzi społecznych je krępujących (pod warunkiem, że
              zależy im na udziale społecznym teatrze).
              Nie sposób jednak zastosować podobnych argumentów do "osób uzależnionych", bo
              one nadużywają dragi m.in. dlatego, że skomplikowany system powiązań
              społecznych po prostu ich wali, co więcej mógł być sam w sobie przyczyną, dla
              której wpadli w objęcia nałogu.
              To, że system nie je bajka sama wiesz droga Kathy.
              Szacunek.
              • Gość: kathy Re: Stop narkotykowej paranoii IP: 195.117.174.* 27.06.01, 14:29
                Tak, najłatwiej winić system. Ale nie system przeważnie nie jest dobry. A plaga
                narkomanii występuje tu i teraz. I nikt mi nie wmówi, że dostępność nie ma z
                tym nic wspólnego.
                • Gość: Huxley Re: Stop narkotykowej paranoii IP: *.newmusicart.pl 27.06.01, 14:41
                  . Alkocholizm ok! Co weekend na drogach umiera ok. 100 osób. Górnicy pracując w
                  strasznych warunkach niszczą nieodwracalnie układ oddechowy. Cała cholerna
                  planeta jest zatruta, zagracona, wypalona, wycięta, ogołocona. Będzie gorzej.
                  Szalejąca ignorancja dotyka stref wiary, prawa. Dzieci atakowane są konsumencko-
                  bezrefleksyjną papką - o zgrozo - przy pełnej akceptacji rodziców. Amerykańskie
                  korporacje tytoniowe tak opracowują kampanie reklamowe by "wychować" sobie
                  następne pokolenia palaczy. System jest jak najbardziej ok, czepiajmy się tych,
                  którzy chcą sobie od czasu do czasu odlecieć. Jasne. Źli ludzie to wykorzystują,
                  wielu umiera z tego powodu. Tak. Jak od wieków, tak po prostu jest, że słabsi
                  giną pod butami silniejszych którzy uznają za celowe wykorzystać swoją przewagę.
                  Porównując do narkotyków, x razy więcej osób umiera, bo lobby zbrojeniowe wpływa
                  na postępowania rządów (p. wietnam). System jest ok, to biedni kwasożercy są za
                  wszystko odpowiedzialni.

                  Blame canada, blame canada!
                  • Gość: kathy Re: Stop narkotykowej paranoii IP: 195.117.174.* 27.06.01, 14:46
                    Stwórz Nowy Wspaniały Świat. I odcinam się od odpowiedzialności za twoje nałogi.
                • roody102 Re: Stop narkotykowej paranoii 28.06.01, 13:55
                  Niestety podaż jest tu tylko efektem popytu. Zamykanie dilerów nic nie daje, jeżeli oplaca się
                  zaryzykować następnemu. Zresztą statystycznemu dilerowi opłaca się nawet przesiedzieć kilka lat w
                  wiezieniu, bo zarabia dobrze i po wyjściu będzie nadal zarabiał. A w wiezienu jeszcze może sobie
                  narobić korzystnych znajomości. Do póki są chętni, walka z podażą jest absurdem.
          • Gość: Huxley Re: Stop narkotykowej paranoii IP: *.newmusicart.pl 27.06.01, 14:30
            > Naprawdę nie chcę być uznana za materialistkę!

            . Tylko jakoś tak wyszło.

            Nigdy pieniądze nie były dla mni
            > e
            > Bogiem. Piszesz jednak,że leczenie jest bezpłatne. Co to znaczy?Że nic nie
            > kosztuje? Przecież ktoś musi opłacić koszty pobytu, lekarstw, wynagrodzenia dla
            > lekarzy i innego personelu. Owszem, leczony za to nie płaci, ale koszty są.Skąd
            > pochodzą środki? Oczywiście wiesz to doskonale,z podatków. A podatki, jak wiesz
            > płacą wszyscy pracujący (legalnie, rzecz jasna).Pomyśl, czy możesz od nich
            > wymagać tego, a jednocześnie mówić, że masz ich w nosie, że twoje życie zależy
            > wyłącznie od Ciebie.

            . Nie będę nad tym myślał, gdyż wcale czegoś takiego nie napisałem. Monar -
            jednak - jest instytucją chartytatywną, wiec podatnicy nic nie płacą. A nawet
            jeśli - do jasnej anielki, ja też płacę, niemałe, podatki. Państwo to nie
            jednostronna wymiana - płacę, więc mam też prawo oczekiwać czegoś w zamian. Ale
            dość już o tym, twoja argumentacja w dalszym ciągu tak przystaje do palenia
            marihuany jak do jazdy samochodem itp. Podczas jednego i drugiego coś może pójść
            nie tak (porównaj sobie statystyki umieralności na drogach, z umieralnością
            narkomanów!!!) - ale czy oznacza to, że mamy z tego rezygnować? phi...

            Nikt przecież nie twierdzi, że jest inaczej, nikt Ci nie
            > odbierze, nie może i nie powinien, możliwości wyboru, ale dojrzałość i
            > odpowiedzialność wymaga liczenia się z innymi, zwłaszcza, gdy czegoś od nich
            > chcesz.

            . Ależ ja liczę się z innymi... jeżeli czegoś wymagam, to oczywiście godzę się na
            to, że druga strona też czegoś wymaga. To, że czasami postepuje wbrew normom
            społecznym, wcale nie oznacza, że nie liczę się z społeczeństwem i konsekwencjami
            swoich czynów. Łamiąc zasady, zawsze liczę się (czy raczej - kalkuluję) z
            konsekwencjami. Wolność, nie samowola, słonko.

            > Twoje argumenty odnośnie chorych na nieuleczalną chorobę, czy zakażonych AIDS
            > podczas transfuzji są chybione. Nie zachodzi tu analogia, chorzy są przecież ni
            > e z własnej winy, czego o narkomanach nie można powiedzieć.

            . Co nie zmiena faktu, że ich rodzina także ponosi koszty. Poza tym, jak
            rozumiem, zakazujesz wsiadania do samochodów. Grać na swojej gitarze też nie
            mogę, bo to negatywnie wpływa na stawy, co? Samoloty odpadają. Pilotowanie w
            szczególności. Iść w góry też nie mogę, bo co będzie jak przez swoją głupotę mi
            się zemrze? Cholera, przecież, jeżeli zgadasz się z tym co pisesz, _NIC_ nie mogę
            zrobić - wszystko może się zakończyć moją śmiercią, w bardzo wielu przypadków
            śmiercią przeze mnie zawinioną. W końcu nikt mi nie karze wsiadać do autobusu -
            robiąc to SAM obdarzam kierowcę zaufaniem. Moja decyzja, równie dobrze mogę się
            przejść!

            Powracająć do myśli przewodniej - jeśli sugerujesz, że każda osoba która zetknie
            się z narkotykami, od razu ląduje na odwyku itp. to żegnam, nara, szczęścia w
            życiu życzę, ale nie odpisuj więcej na moje posty.
            Oczywiście, nie mam pewności, że jak strzelę sobie np. kwasa, to mi nie wypali
            mózgu... chodzi mi właśnie o to, żeby każdy miał taką świadomość - może nie stać
            się nic, może stać się wszystko. Media mówią, że zawsze stanie się najgorsze,
            pseudo-inteligentni ignoranci mówią, że nic się nie stanie. Paranoja.

            CHODZI MI O UCZCIWE PRZEDSTAWIENIE SPRAWY. O rzetelne powiedzenie, co może się
            stać, tak by każdy decydując o braniu, wiedział dobrze co za tym stoi i by była
            to świadoma decyzja.

            Narkotyki są dla ludzi, tak jak prawie wszystko inne. Zło nie leży w nich, tylko
            w nas. Po pierwsze nie potrafimy się z nimi obchodzić, po drugie boimy się
            przyznać, że nie wiemy, po trzecie nakłaniamy (bądź zabraniamy) innym, samemu nie
            wiedząc co za tym stoi.

            > Nie chcę moralizować, ani nikogo osądzać, tylko wezwać do zastanowienia.

            . Nie chodzi o to, czego nie chcesz robić, a o to co robisz, starbuck.


            • Gość: kathy Re: Stop narkotykowej paranoii IP: 195.117.174.* 27.06.01, 14:36
              Rzeczywiście, nie mamy o czym mówić.Nie obchodzi mnie odtąd co piszesz, skoro
              wychodzisz z założenia, że narkotyki są dla ludzi. Ja tak nie uważam.
              • Gość: Huxley Re: Stop narkotykowej paranoii IP: *.newmusicart.pl 27.06.01, 14:47
                Gość portalu: kathy napisał(a):

                > Rzeczywiście, nie mamy o czym mówić.Nie obchodzi mnie odtąd co piszesz, skoro
                > wychodzisz z założenia, że narkotyki są dla ludzi. Ja tak nie uważam.

                z założenia nic nie zakładam. ja WNIOSKUJĘ!
                Znam wiele osób, które w celach rekreacyjnych biorą narkotyki i jakoś żyją, nie
                popadają w nałóg (wiem, mam wykształcenie w tym kierunku, potrafię rozpoznać).
                Sam od czasu do czasu upijam się w sztok, i jakoś żyję (może alkohol to nie
                narkotyk?). Ludzie uzależnieni od nikotyny mogą dożyć 80tki. ICH SPRAWA!

                Ty tak nie uważasz, ale tak po prostu jest. Są osoby które biorą narkotyki i nie
                są uzależnione. Takie są fakty, to że nie akceptujesz ich, to już twój problem,
                twoja... paranoja?
                • Gość: kathy Re: Stop narkotykowej paranoii IP: 195.117.174.* 27.06.01, 14:53
                  Czy muszę wszystkich akceptować? Czy ty wszystkich akceptujesz? Nie myl
                  akceptacji z tolerancją!
                  • Gość: Huxley Re: Stop narkotykowej paranoii IP: *.newmusicart.pl 27.06.01, 14:59
                    . Bawimy się w zasób leksykalny? Boże... mozna brać narkotyki, nie uzależniając
                    się. Tak czy nie?

                  • roody102 Re: Stop narkotykowej paranoii 28.06.01, 14:00
                    To są obiektywne fakty. jeżeli ich nie akceptujesz, to zaczynacie się poruszać po innych płaszczyznach,
                    także logicznych. nie macie układu wspólnego odniesienia. dalsza wymiana zdan jest bez sensu. Możesz
                    sobie żyć w swoim świecie, gdie możliwa jest selektywne postrzeganie faktów. powodzenia.
              • Gość: Huxley Re: Stop narkotykowej paranoii IP: *.newmusicart.pl 27.06.01, 14:54
                > Rzeczywiście, nie mamy o czym mówić.Nie obchodzi mnie odtąd co piszesz, skoro
                > wychodzisz z założenia, że narkotyki są dla ludzi. Ja tak nie uważam.

                . A teraz celowo, personalnie - twoja argumentacja opiera się na: "masz inne
                poglądy od moich, nie będę Cię słuchać" Ja wiem, że mogę się mylić, ty wiesz, że
                masz rację. phi.
                • Gość: kathy Re: Stop narkotykowej paranoii IP: 195.117.174.* 27.06.01, 14:58
                  Nie uważam, że się nie mylę! Mam świadomość wszystkich swoich pomyłek.Ale chyba
                  w jednym mam rację: narkotyki nie są dobre.
                  • Gość: Huxley Re: Stop narkotykowej paranoii IP: *.newmusicart.pl 27.06.01, 15:00
                    > w jednym mam rację: narkotyki nie są dobre.

                    . DLACZEGO?
                    • Gość: kathy Re: Stop narkotykowej paranoii IP: 195.117.174.* 27.06.01, 15:01
                      Naprawdę, nie ma o czym mówić. Czy robiąc coś źle musisz się podbudować teorią,
                      że to jest dobre? Znasz pojęcie aksjomatu?
                      • Gość: Huxley Re: Stop narkotykowej paranoii IP: *.newmusicart.pl 27.06.01, 15:08
                        > Naprawdę, nie ma o czym mówić. Czy robiąc coś źle musisz się podbudować teorią,
                        > że to jest dobre? Znasz pojęcie aksjomatu?

                        . uhm. tak. znam. nie mówię, że narkotyki są dobre, pokaż gdzie tak napisałem?
                        mówię, że same w sobie są neutralne. tak jak kangury i noże.
                        • Gość: kathy Re: Stop narkotykowej paranoii IP: 195.117.174.* 27.06.01, 15:11
                          Gość portalu: Huxley napisał(a):

                          > > Naprawdę, nie ma o czym mówić. Czy robiąc coś źle musisz się podbudować te
                          > orią,
                          > > że to jest dobre? Znasz pojęcie aksjomatu?
                          >
                          > . uhm. tak. znam. nie mówię, że narkotyki są dobre, pokaż gdzie tak napisałem?
                          > mówię, że same w sobie są neutralne. tak jak kangury i noże.

                          Neutralne są, dopóki są i nikt ich nie używa. Ale potencjalnie są niebezpieczne
                          zawsze.
                          P.S.Nie znam uzależnień od kangurów i noży, naprawdę.
                          • Gość: huxley Re: Stop narkotykowej paranoii IP: *.newmusicart.pl 27.06.01, 15:13
                            > Neutralne są, dopóki są i nikt ich nie używa. Ale potencjalnie są niebezpieczne
                            > zawsze.

                            . Oczywiście. Powtórzę pytanie - dlaczego uważasz, że narkotyki sa złe?

                            > P.S.Nie znam uzależnień od kangurów i noży, naprawdę.

                            . zastanówmy się co jest złe, samo uzależnienie, czy jak dotychczas sugerujesz,
                            skutki uzależnienia? jeśli skutki, to zaręczam, zdecydowanie więcej osób umiera
                            od ran zadanych przy pomocy noza niż z powodu zażywania narkotykow.
                        • Gość: guten Re: Stop narkotykowej paranoii IP: *.uwoj.wroc.pl 27.06.01, 15:35
                          W jakim stopniu zależało mi, aby p.Kathy zanalizowała mojego poprzedniego posta.
                          Przeczytała chyba tylko ostatnie zdanie...
                          Nie winię systemu, konstatuję jedynie, że ludzie sobie z nim, z różnych
                          przyczyn nie radzą.
                          Panie Huxley, próby dyskusji z kimś, kto prezentuje czarno-biały system
                          wartości oparty na pozornych dychotomiach ("dobro-zło", "dzień-noc", "kobieta-
                          mężczyzna", "ja-ty", "ciepło-zimno", itd) są bezcelowe.
                          Widzę, że jedyny sposób rozmowy z p.Kathy to wymiana równoważników zdania.
                          trudno.
                          • Gość: Pablito Re: Stop narkotykowej paranoii IP: 10.1.1.* / *.unregistered.formus.pl 27.06.01, 16:22
                            Popieram Guten,

                            ja dalem sobie dawno spokoj z Kathy. Dla niej nie
                            istnieje cos takiego jak dyskusja. Ona wie, uzywa
                            dogmatow i aksjomatow bez dociekania.Nie potrafi NA
                            NIC odpowiedziec w racjonalny sposob. Posluguje sie
                            truizmami zaczerpnietymi z radio, gazety, od sasiadki
                            i z kosciola (z calym szacunkiem dla tej instytucji).
                            • Gość: kathy Re: Odpowiedź wszystkim IP: 195.117.174.* 28.06.01, 08:22
                              Gość portalu: Pablito napisał(a):

                              > Popieram Guten,
                              >
                              > ja dalem sobie dawno spokoj z Kathy. Dla niej nie
                              > istnieje cos takiego jak dyskusja. Ona wie, uzywa
                              > dogmatow i aksjomatow bez dociekania.Nie potrafi NA
                              > NIC odpowiedziec w racjonalny sposob. Posluguje sie
                              > truizmami zaczerpnietymi z radio, gazety, od sasiadki
                              > i z kosciola (z calym szacunkiem dla tej instytucji).


                              Radia nie słucham, gazet nie czytam,z sąsiadką nie mam o czym gadać( za stara), a
                              do kościoła owszem chodzę, ale przynajmniej w moim kościele nic na ten temat nie
                              mówią. A aksjomaty nie służą do tego, żeby je udowadniać. Dyskusja rzeczywiście
                              nie ma sensu. Was nie tylko się nie przekona, nie zechcecie się nawet
                              zastanowić, czy przypadkiem nie mam racji. Naprawdę istnieje dobro i zło, tak jak
                              zdrowie i choroba. Można być półdobrym, półzdrowym? Róbcie co chcecie, bierzcie
                              narkotyki i odurzajcie się nimi do samej śmierci, ale nie żądajcie bym uznała, że
                              to dobre i że taki model życia jest godny pochwały. Wcale nie chcecie tolerancji
                              dla waszych przekonań, tylko uznania waszych racji. Nie przychodzi wam do głowy,
                              że mogę mieć inne zdanie niż wy na ten temat, ale nie ośmieliłabym się narzucić
                              wam go siłą, tak jak wy usiłujecie zrobić.
                              Nie pisałabym nigdy na tym forum ,gdybym przypuszczała, że jedynie tolerowane
                              poglądy, to takie, że narkotyki są dla ludzi, są dobre, a przynajmniej neutralne.
                              Pewnie to forum mimo nazwy "Narkotyki za czy przeciw" jest wyłącznie dla tych,
                              którzy są za. W związku z tym nie ma tu dla mnie miejsca. Zatem żegnam
                              wszystkich.
                              Z szacunkiem, kathy
                              • Gość: guten Re: Odpowiedź wszystkim IP: *.uwoj.wroc.pl 28.06.01, 11:17
                                Gość portalu: kathy napisał(a):

                                > Radia nie słucham, gazet nie czytam,z sąsiadką nie mam o czym gadać( za stara),
                                > a
                                > do kościoła owszem chodzę, ale przynajmniej w moim kościele nic na ten temat ni
                                > e
                                > mówią. A aksjomaty nie służą do tego, żeby je udowadniać. Dyskusja rzeczywiście
                                >
                                > nie ma sensu. Was nie tylko się nie przekona, nie zechcecie się nawet
                                > zastanowić, czy przypadkiem nie mam racji. Naprawdę istnieje dobro i zło, tak j
                                > ak
                                > zdrowie i choroba. Można być półdobrym, półzdrowym? Róbcie co chcecie, bierzcie
                                >
                                > narkotyki i odurzajcie się nimi do samej śmierci, ale nie żądajcie bym uznała,
                                > że
                                > to dobre i że taki model życia jest godny pochwały. Wcale nie chcecie tolerancj
                                > i
                                > dla waszych przekonań, tylko uznania waszych racji. Nie przychodzi wam do głowy
                                > ,
                                > że mogę mieć inne zdanie niż wy na ten temat, ale nie ośmieliłabym się narzucić
                                >
                                > wam go siłą, tak jak wy usiłujecie zrobić.
                                > Nie pisałabym nigdy na tym forum ,gdybym przypuszczała, że jedynie tolerowane
                                > poglądy, to takie, że narkotyki są dla ludzi, są dobre, a przynajmniej neutraln
                                > e.
                                > Pewnie to forum mimo nazwy "Narkotyki za czy przeciw" jest wyłącznie dla tych,
                                > którzy są za. W związku z tym nie ma tu dla mnie miejsca. Zatem żegnam
                                > wszystkich.
                                > Z szacunkiem, kathy


                                Swoją drogą p. Kathy zaperzyła się niepotrzebnie. Przecież to jest tylko swobodna
                                wymiana poglądów.
                                Szkoda, że p. Kathy, jak sama przyznała, gazet nie czyta i radia nie słucha.
                                Pomimo średniego, moim zdaniem, poziomu tych mediów w RP, można dzięki nim
                                wyrobić sobie zmysł umiejętnego i trzeźwego słuchania czyichś racji. Nieważne
                                czyich. Nawet osób, z których poglądami się nie zgadzamy.
                                Zachęcam p. Kathy do uważnej i wnikliwej obserwacji rzeczy a może wtedy będzie
                                miała o czym pogadać z sąsiadką, która nie zasługuje na ostracyzm, tylko dlatego,
                                że jest "stara".
                                Ja też chodzę do kościoła, nie codziennie, ale chodzę. Nie zmienia to jednak
                                mojego wewnętrznego krytycyzmu wobec zjawisk.
                                Oczywiście, że dobro istnieje i istnieje zło, ale pomiędzy nimi istnieje jeszcze
                                cała masa stanów pośrednich czy przejściowych, choćby sfera tzw. mniejszego zła,
                                podobnie jak istnieje dzień i noc, pomiędzy którymi jest czas na zmierzch i świt,
                                czerń i biel stanowiące kresy różnych odcieni szarości.
                                Zdanie, które wyraziłaś co do "uznania racji" ma kapitalne znaczenie, "uznać
                                racje" kogoś tzn. rozumieć o co mu chodzi, w odróżnieniu od "przyznania racji"
                                czyli podzielenia czyjegoś poglądu.
                                Nikt nie żąda od Ciebie Kathy abyś podzieliła pogląd, że narkotyki są dobre, z
                                prostej przyczyny; przedmioty nie mogą byc dobre czy złe.
                                Poza tym ja nie jestem "za", bo wiem, że to jest nierealne.
                                Nie jestem "przeciw", bo wiem, że to jest niemożliwe.
                              • Gość: Pablito Re: Odpowiedź wszystkim IP: 10.1.1.* / *.unregistered.formus.pl 28.06.01, 11:29
                                Grochem o ścianę,

                                Kathy, czy nie możesz choć spróbować użyć argumentów, które poprą Twoje zdanie.
                                Nie staramy się wcale namawiać do narkotyków, nie uważamy, że są dobre. Staramy
                                się dociec ich postrzegania, poszukać rozwiązania problemu narkotykowego.
                                Jeżeli jesteś osobą dorosłą, dlaczego widzisz świat w czarno-białych barwach?!?
                                Tak rozmawia się z dziećmi a nie z adwersarzami.

                                Pozdrawiam,
                                Pablito,

                                P.S.
                                Nie miałem na myśli żadnego podtekstu z tym kościołem. Nie jestem
                                antykatolikiem, kurka :) Pozwalając sobie na dygresję - polecam wywiad z GW z
                                19.06 z proboszczem z Otwocka w sprawie Jedwabnego "Co oni wtedy czuli". Facet
                                jest rewelacyjny. Aż chyba pojadę z nim pogadać.
                              • Gość: Huxley Re: Odpowiedź wszystkim IP: *.newmusicart.pl 28.06.01, 12:53
                                Widzisz, słonko, problem polega na tym, że ja nikogo do niczego nie namaiwam,
                                chcialbym jedynie by sytuacja była przedstawiana rzeczowo i, o ile to mozliwe,
                                obiektywnie. Nie tylko w kwesti narkotykow, wystarczy wspomniec, pozal sie boze,
                                unie europejska.. a zeby bylo jeszcze smieszniej - ja narkotykow nie biore i
                                najprawdopodobniej brac nigdy nie bede. Probowalem, stwierdzilem, ze to nie dla
                                mnie i tyle.
                                Gdybys poczytala troche na ten temat (swoja droga, czy na prawde nikt nie
                                skojarzyl mojego pseudonimu?:), przeanalizowala FAKTY, a nie opinie zauwazylabys,
                                ze w starych kulturach narkotyki byly na pozadku dziennym, a dorobki
                                cywilizacyjne tych kultur sa po dzis dzien uwielbiane i podziwiane. Taka juz
                                nasza cholerna cywilizacja, ze nie potrafimy powiedziec stop. "niewola człowieka
                                na tym polega, że musi mieć więcej niż mu potrzeba"

                                Okres buntu jest fajny, Kathy, ale w pewnym momencie trzeba go zakończyć.

                                Pozdrawiam,

                                Michał vel. Huxley, zero@scene.pl
                      • Gość: Huxley Re: Stop narkotykowej paranoii IP: *.newmusicart.pl 27.06.01, 15:14
                        > Naprawdę, nie ma o czym mówić. Czy robiąc coś źle musisz się podbudować teorią,
                        > że to jest dobre? Znasz pojęcie aksjomatu?

                        . uhm. tak. znam. nie mówię, że narkotyki są dobre, pokaż gdzie tak napisałem?
                        mówię, że same w sobie są neutralne. tak jak kangury i noże.
              • Gość: Pio Re: Stop narkotykowej paranoii IP: *.datastar.pl 13.07.02, 20:52
                Przykro mi Kathy,ale niestety nic nie rozumiesz. Ja nie chce sie leczyc na
                koszt panstwa, nie chce zeby panstwo mi fundowalo "bezplatne" leczenie za moje
                pieniadze, potracajac sobie z nich dole dla siebie, przy okazji wychodzac na
                darczynce. Ale nie chce rowniez, zeby mi pieniadze zabieralo...
                Tak naprawde problrm sprowadza sie do wyboru bardzo podstawowego: albo
                traktujemy ludzi jako istoty obdarzone wolna wola (rowniez do szkodzenia sobie -
                chociaz to wzgledne pojecie), albo uwazamy ze wiekszosc ludzi to bezmyslne
                bydlo i trzeba je pokierowac (oczywiscie pod przymusem) bo sobie nie poradza.
                Tylko, ze w tym drugim przypadku pojawia sie problem kto jest na tyle
                madry,madrzejszy od innych by stanac na czele? I to jest wlasnie tragrdia bo
                ludzi uwazajacych,ze wiedza lepiej od swojego blizniego co jest dla niego dobre
                jest baaardzo, ale to baaardzo duzo. A ja najbardziej wlasnie boje sie takich
                ludzi, co to chca mnie uszczesliwic na sile....

                pozdrawiam Kathy,
                Pio
          • Gość: Blen Re: Stop narkotykowej paranoii IP: *.nie.je5t.okey.pl 15.07.02, 11:38
            problem w tym, że chcesz ograniczać czyjąś wolność, a pozatym delegalizacja
            dragów nie jest skutecznym przeciwdziałaniem narkomanii, a ma skutek odwrotny,
            poprostu brak ci logicznego myślenia i tyle... Polecam doczytać, posłuchać,
            mniej wierzyć w rozhisteryzowane media a potem wydawać opinie...
          • Gość: chilum[u] Re: Stop narkotykowej paranoii IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 03.08.02, 13:20
            Moja panno!
            Twoje argumenty odnośnie chorych na nieuleczalną chorobę, czy zakażonych AIDS
            > podczas transfuzji są chybione. Nie zachodzi tu analogia, chorzy są przecież
            ni
            > e
            > z własnej winy, czego o narkomanach nie można powiedzieć.
            > Nie chcę moralizować, ani nikogo osądzać, tylko wezwać do zastanowienia.
            Myślisz,że biorąc pierwszy raz cokolwiek mysli sie:"Zostane ćpunem i zmarnuje
            sobie i nnym życie?"
            Twoja ? teoria o tym jakoby narkomanem zostaje się na własne życzenie świadczy
            o małej wiedzy nt.etiolgii i powstawania tej choroby.
            Rozumiesz,to jest choroba .
            chilum[u]
        • roody102 Re: Stop narkotykowej paranoii 28.06.01, 13:44
          Gdyby zalegalizować narkotyki, to z ich produkcji byłyby podatki i pieniądze na leczenie. Tak jak z
          papierosami.
          • Gość: guten Re: Stop narkotykowej paranoii IP: *.uwoj.wroc.pl 28.06.01, 14:45
            Ależ mr. Huxley, co do skojarzeń to
            przecież p. Kathy już raz nawiązała w poscie (dokładnie 27-06-01 godz. 14:46:33)
            do pańskiego nicka sugerując stworzenie "Nowego wspaniałego świata" odcinając
            się jednocześnie od przypisanego panu nałogu (hehe -niezła jest - prawda?).
            Poza tym : maksyma o " niewoli człowieka" jest w dechę.
            Pozdrawiam Michale alias Adousie.

            PS. Panie Pablito - ten wywiad chyba jest w Gazecie Stołecznej, a ja, cholera,
            z prowincji i na dodatek nie zarejestrowany w komercyjnym Archiwum GW.
            Ale jak będę miał okazję przeczytam. Pozdra.
            • Gość: guten Re: Stop narkotykowej paranoii IP: *.uwoj.wroc.pl 28.06.01, 14:48
              Aldousie ( nie Adousie [sic!] )
        • Gość: Margot Reasumujac... IP: *.studmat.uni.torun.pl 16.11.02, 18:57
          Mysle, ze ludzie, ktorzy wychwalaja narkotyki sa chorzy na umysle. Coraz wiecej jest takich chorych mozgow, nasz swiat oszalal... Narkotyki sa zle, poniewaz czynia szmate z czlowieka. Jestes niewolnikiem bialego proszku albo zielonych lisci. Czy nie wydaje Ci sie to smieszne? Nalogi to zlo, a ja zyje bez nich. 6 lat palilam papierosy, od roku nie pale, nie mam juz klopotow z sercem. Od 5 lat nie wzielam zadnych prochow uspokajajacych i choc poczatkowo nie moglam zmruzyc oka, to teraz spie twardo i spokojnie. A wiesz, co jest w tym wszystkim najlepsze? Ze jestem wolna i silna wewnetrznie, bo wiem, ze jesli pokonam wlasne slabosci, pokonam kazdego. To nie jest banal (choc pewnie tak brzmi), to prawda.
      • Gość: 1 Re: Stop narkotykowej paranoii IP: *.newmusicart.pl 26.06.01, 00:00
        11
      • Gość: Blen Re: Stop narkotykowej paranoii IP: *.nie.je5t.okey.pl 15.07.02, 09:08
        Pierdolisz kobieto, mamy się martwić o społeczeństwo które odpłaci nam gównem?
        Nie czuję się z tym społeczeństwem związany, nie każdy wpada w nałóg, wiesz za
        mało by dyskutować o dragach, polecam zmiane forum...
    • Gość: PIOTR Re: Stop narkotykowej paranoii IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 17.07.01, 10:42
      Gość portalu: Huxley napisał(a):

      > Od wielu lat media nieustannie kreują narkotyki jako rzecz niezmiennie złą,
      > wyniszczającą i szkodliwą. Od lat rządy światowe wydają chorendalne sumy na
      > walkę z skutkami narkomanii, natomiast wydaje się, jakoby nikt nie zauważał
      > miażdzących statysktyk umieralności alkocholików. O ludziach umierających na
      > raka płuc nie wspomnę. Hipokryzja.
      >
      > Oczywiście, w rękach gówniarzy, domorosłych "artystów" czy ogólnie ludzi
      > nieśwoadomych, nie znających siebie, narkotyki są rzeczą strasznie
      > niebezpieczną. Tak samo jak szybkie samochody i seks. Wiem, że jeśli używamy
      > środków psychoaktywnych z pełną świadomością i wiemy kim jesteśmy, (prawie) nic
      >
      > nam nie grozi. Ale o tym już w telewizjii nie mówią. Nie mówią, że palenie
      > marichuany pod każydm względem jest bezpieczniejsze od picia alkocholu, który
      > dostępny jest każdemu i wszędzie (zakaz sprzedaży osobom niepełnoletnim to
      > przecież kpina - nikt go nie przestrzega).
      >
      > Nie jestem zwolennikiem twardych używek, ani ich przeciwnikiem. Chciałbym tylko
      >
      > by sprawa była przestawiana w miare uczciwie. Odchyłem w jedną stronę jest anty
      > -
      > narktotykowa propaganda, w drugą - zatrważająca nieświadomość wszystkich tych
      > dzieciaków, które uważają sobotni weekend pod znakiem exstasy za dobrą zabawę.
      > Poza tym - moje życie jest w moich rękach. Nawet jeśli chcę je zniszczyć,
      > popadajac w śmiertelny nałog - to co? "life is my own to live my own way".
      MASZ RACJĘ, DLATEGO TROCHĘ FAKTÓW:

      Mity o Marihuanie
      Paul Hager Chair,
      ICLU Drug Task Force
      1.Marihuana powoduje uszkodzenia mózgu
      Najbardziej sławne studium, które utrzymuje iż pokazuje uszkodzenia mózgu jest
      to badanie rezusów (rhesus monkey) Dr. Robert Heath, sporządzona w późnych
      latach "70. Praca ta była recenzowana przez wyróżnionych (?wybranych) naukowców
      sponsorowanych przez Institute of Medicine i National Academy of Sciences.
      Rezultaty były opublikowane pod tytułem "Marijuana and health" w 1982r. Praca Dr.
      Heath była ostro krytykowana ze względu na zbyt małą ilosć próbek(tylko cztery
      małpy), niemożnoscią kontroli uprzedzenia eksperymentu (?its faliure to control
      experimental bias) i błędną identyfikacją (? misidentyfication) prawidłowego
      mózgu małpy jako "uszkodzonego". Obecne studia na ludzkiej populacji użytkowników
      marihuany nie ukazują żadnego dowodu na uszkodzenie mózgu. Dla przykładu, dwie
      prace z 1977 opublikowane w Journal of the American Medical Association (JAMA)
      nie wykazały żadnego uszkodzenia mózgu u "cieżkich" użytkowników marihuany (?
      heavy users of marihuana). Tego samego roku American Medical Association (AMA)
      oficjalnie wystąpiło z propozycją dekryminalizacji marihuany. To nie jest rzecz
      której możnaby spodziewać się od AMA jeżeli marihuana uszkadzałaby mózg.
      2.Marihuana uszkadza system rozrodczy (reproductive system - genitalia?)
      Ten pomysł jest bazowany głównie na pracy Dr. Gabriel Nahas, który
      eksperymentował z tkankami (komórkami) izolowanymi na szalkach petriego, a także
      na pracach badaczy którzy podawali zwierzętom niemal-smiertelne (near- lethal)
      dawki kanaboidów (np. upajającymi (intoxicating) składnikami marihuany).
      Generalizacje Dr. Nahas"a (?przenoszenie wyników z szalek petriego na ludzi) na
      temat doswiadczeń z szalkami petriego zostały odrzucone przez srodowisko naukowe
      jako nieprawdziwe (?invalid). W przypadku doswiadczeń na zwierzętach, te które
      przetrwały swoje doswiadczenie powrociły do normalnego stanu w czasie mniejszym
      niż 30 dni od zakończenia eksperymentu. Badania na ludzkich populacjach nie były
      wstanie udowodnić iż marihuana niekorzystnie wpływa na system reprodukcyjny.
      3.Marihuana jest narkotykiem "wejsciowym" (?gateway - brama do sprobowania
      czegos "mocniejszego") - prowadzi do ciezkich narkotykow (hard drugs)
      To jest jeden z bardziej upartych mitów (one of the more persistent myths).
      Rzeczywistym przykładem tego, co nastapi gdy marihuana będzie powszechnie
      dostępna może być Holandia. Holandia częsciowo zalegalizowała marihuanę w 1970.
      Od tej pory użycie twardych narkotyków: heroiny i kokainy - stale ZANIKAŁO. Jesli
      marihuana byłaby rzeczywiscie narkotykiem "wejsciowym" możnaby się raczej
      spodziewać iż używanie twardych narkotyków zwiększy się, a nie zmaleje. Negatywne
      wejscie (?negatywna brama - negative gateway) zostało także zaobserwowane w
      Stanach Zjednoczonych. Badania czynione we wczesnych latach "70 pokazują ujemny
      współczynnik (?powiazanie - correlation) pomiedzy używaniem marihuany i używaniem
      alkoholu. Studium Rand Corporation z 1993 roku, która porównuje używanie
      narkotyków w stanach, gdzie marihuana została zalegalizowana i w stanach, gdzie
      marihuana jest nielegalna pokazują iż tam gdzie marihuana jest ogólnie dostępna -
      czyli tam gdzie jest ona legalna - używanie twardych narkotyków, mierzone w
      ilosci wypadków na oddziałach reanimacyjnych (?emergency room), zmalało. W
      skrócie, nauka i aktualne doswiadczenia pokazują nam iż marihuana nie ma
      skłonnosci do bycia substytutem dla znacznie niebezpieczniejszych narkotyków,
      takich jak alkohol, kokaina i heroina.
      4. Marihuana oslabia system odpornosciowy
      Tak jak w przypadku badań ukazujących uszkodzenia systemu rozrodczego, ten mit
      jest bazowany na badaniach w których zwierzętom zostały podane ekstremalnie
      wysokie - w wielu przypadkach niemal smiertelne dawki kannaboidow. Wyniki te nie
      zostały nigdy powtórzone w przypadku ludzi. Interesującym jest fakt, iż dwie
      prace wykonane w 1978 i jedna w 1988 wykazały, że haszysz i marihuana stymulowała
      układ odpornosciowy u badanych ludzi
      5. Marihuana jest bardziej niebezpieczna niz tabaka (tyton)
      Palona marihuana zawiera mniej więcej tyle samo kancerogenów ile zawiera taka
      sama ilosć tytoniu. Wszakże powinno być przypomniane iż ciężki użytkownik tytoniu
      konsumuje znacznie więcej tytoniu niż ciężki użytkownik marihuany konsumuje
      marihuany. Jest to spowodowane tym, iż palenie tytoniu, z 90% odsetkiem
      uzależnienia, jest najbardziej uzależniające ze wszystkich narkotyków, podczas
      gdy marihuana jest mniej uzależniajaca niż kofeina. Dwa inne czynniki powinny być
      uwzględnione - pierwszy dotyczy bezsensownych praw skierowanych przeciwko
      użytkownikom marihuany (?nie pozwalaja one na bezpieczne palenie marihuany).
      Prawa te powodujż iż fajki wodne i bonga są niedostepne, a one to (fajki wodne i
      bonga) powodują filtracje większosci kancerogenów z dymu. Druga rzecz polega na
      tym, iż jeżeli marihuana byłaby legalna byłoby bardziej ekonomiczne picie
      konopiastych (?cannabis) napoi takich jak bhang (tradycyjny napoj na srodkowym
      wschodzie) lub herbat, które to są całkowicie nie- kancerogenne. To silnie
      kontrastuje z "bezdymowymi" produktami tytoniowymi takimi jak tabaka (?snuff)
      które powodują raka ust i gardła. Podsumowując - jest jasne iż odwrotnosć jest
      bardziej prawdziwa: Marihuana jest dużo BEZPIECZNIEJSZA niż tabaka.
      6. Legalizacja marihuany zbierze żniwo na autostradach
      Wprawdzie marihuana, używana do oszołamiania (?intoxication), wpływa (?
      uposledza -impair) na czas reakcji w sposób podobny do alkoholu, obecne badania
      pokazują iż udział marihuany w częstosci występowania wypadków samochodowych
      sugeruje iż marihuana zawiera MNIEJSZY faktor ryzyka niż alkohol. Kiedy badano
      przypadkowe ofiary wypadków, stwierdzono, iż marihuana była powiazana z
      RELATYWNIE taką samą iloscią wypadków co alkohol. Innymi słowy, liczba ofiar
      wypadków oszołomionych marihuaną względem ilosci użytkowników marihuany w
      społeczeństwie dało współczynnik podobny do współczynnika ilosci ofiar
      oszołomionych alkoholem względem ilosci użytkowników alkoholu w społeczeństwie.
      ACZKOLWIEK bliższe badanie ofiar wypadków wykazało, iż 85% ofiar wypadków
      oszołomionych marihuaną BYŁO TAKŻE OSZOŁOMIONYCH ALKOHOLEM. Dla osob
      oszołomionych
    • Gość: Emu Re: Stop narkotykowej paranoii IP: *.pl 17.09.01, 19:45
      Zasadniczo stoję w tej dyskusji po stronie "pronarkotykowej" (okropnie to
      brzmi, przyznajmy... Ale to ludzie o jedynie słusznych poglądach ustalają
      nazwy), chociaż sama niczego nie używam. Tem niemniej drobna uwaga, Aldousie:

      (cytuję): "Wiem, że jeśli używamy środków psychoaktywnych z pełną świadomością
      i wiemy kim jesteśmy, (prawie) nic nam nie grozi."

      Uważam, że to "prawie" to jednak przesada. Te środki mogą być niebezpieczne.
      Ale ja jednak stoję na stanowisku, że człowiek ma prawo się narażać. Jeżeli
      wie, czego szuka i co znaleźć może.
    • iiana Re: Stop narkotykowej paranoii 18.09.01, 14:53
      Uwazam, ze obojetnosc jest zabijajaca. Tak samo jak dajesz sobie prawo do
      mowienia ludziom, zeby nie przejmowali sie tym czy ktos sie zabija, czy nie,
      tak samo ci ludzie maja prawo mowic, zeby inni sie nie zabijali. Bo narkoyk, to
      niukrywajmy - smierc (na raty, bo na raty, ale zawsze smierc (nie konecznie w
      doslownym slowa tego znaczeniu)).
    • Gość: narkomanka Re: Stop narkotykowej paranoii IP: *.chello.pl 31.08.02, 23:33
      Ja myślę że ty jesteś noramlnie pojebany, marihuana jest o wiele bardziej
      niebezpieczna od alkoholu dlatego że po marihuanie zaczynaja się inne dragi.
      Tak było w moim i większości przypadków. Tak samo chce ci powiedzieć ze nie ma
      czegoś takiego ze narkotyki można normalnie zarzywać i jednocześnie kontrolować
      ich dawke tzn, można ale do pewnego czasu, bo potem taka dawka na Ciebie nie
      działa więc bez namysłu bierzesz więcej...
      Alkoholizm to takie same gówno jak narkomania , tylko że uzależnienie od
      narkotyków jest o wiele silniejsze i o wiele trudniej z niego wyjść, wiem coś o
      tym.

      A inni niech pomyślą zamiat piepszyć głupoty...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka