herlynda
21.11.05, 15:17
..jestem juz tak pograzona w smutku, zlosci, wypalona od wewnatrz, zyjac od-
do nie potrafie sie juz z niczego cieszyc, czuje ze coraz ciezej jest mi
dzwigac balast jaki kladzie na moje plecy moj ojciec....od czego zaczac, aby
uleczyc siebie?...jaki zorbic pierwszy krok zeby zaczac sie znow spokojnie
usmiechac?....pozdrawiam.