Dodaj do ulubionych

ojciec pijak

02.07.06, 18:38
Witam, jestem tu pierwszy raz i licze na Wasza pomoc. Problem dotyczy mojego
ojca, a raczej nas, czyli jego żony i dzieci. NIe napisałam w tytule
alkoholik, bo mój ojciec to po prostu pijak. Zmienil sie w przeciagu chwili.
Kiedys lubil sobie wypic od czasu do czasu, teraz od czasu do czasu nie
wypije. Skusilam sie zeby tu napisac, bo niestety juz nie dajemy sobie rady.
Jest coraz gorzej. Do ojca nie dociera ze jest pijany, sika pod siebie, po
pijanemu prowadzi samochód. NIe dociera, czy nie chce sie przyznac? Ale nie
rozumiem jak mozna nie wiedziec ze sie pije. Wczoraj moj maz nieprzytomnego
go wnosil do domu, dzis od rana tez sobie pouzywal. Mówi , ze piwo to nie
alkohol, tylko napoj chlodzacy. Stal sie agresywny. Moja mama swego czasu
chodzila na terapie dla wspoluzaleznionych. Zglosila ojca na przymusowe
leczenie, zagrozil ze sie zabije, zrezygnowala. Nawet narodziny jego
pierwszej wnusi go nie przekonaly zeby nie pic.
Jak mam porozmawiac z ojcem zeby przekonac go do leczenia? Wiemy ze jak sam
nie zechce i nie zrozumie to nie ma to sensu. Jaki bodziec jest potrzebny
alkoholikowi zeby przestal pic? Jestesmy z mama u kresu wytrzymalosci. Moja
mama musi z nim byc bo nie mialaby sie gdzie podziac, za co zyc, a i my
mieszkamy u rodzicow i nie mielibysmy co ze soba zrobic. Pomozcie prosze bo
nasze zycie to koszmar;((((
Obserwuj wątek
    • 7zahir Re: ojciec pijak 02.07.06, 19:12
      Poczytaj na tych stronach znajdziesz rozwiązanie.
      Nie musicie cierpieć z powodu ojca!!

      www.parpa.pl/
      www.alkoholizm.akcjasos.pl/12.php
    • e4ska Re: ojciec pijak 03.07.06, 13:17
      Jest Was co najmniej trójka dorosłych ludzi i jeden alkoholik. Wedle nazewnictwa
      przyjętego przez ludzi zajmujących się uzależnieniami ojciec jest doskonałym,
      klasycznym przypadkiem nie pijaka, ale właśnie alkoholika. Przeszedł stadium "od
      czasu do czasu", teraz pije ciągami, a wkrótce bedzie miał jeden wielki ciąg i
      może po prostu tego nie przeżyć. No ale wam wszystkim na tatusiu zależy, żeby żył;)

      Małgosiu, Twoja mama, która chodziła na terapię, niczego z niej nie wyniosła.
      Jest słabą, ale też sprytną kobietą, bo jej się nie chce sprawy doprowadzić do
      końca. Po co ma się męczyć? Wlazła Tobie i zięciowi na głowę i uważa, że
      wszystko dobrze. Jeżeli do tego labidzi nad sobą w Waszej obecności, to nic
      ująć... A Ty co, jak się wyprowadzisz nawet, to matki i ojca nie poratujesz?
      Dziecko głodne zostawisz, a polecisz na ratunek pijakowi i wspomagającej go
      kobiecie... Tak jest, poczytaj wypowiedzi forumowe. Sto kilometrow od matki czy
      ojca to żadna przeszkoda.

      Wyrządzasz wielką krzywdę sobie, ale Ty tego nie czujesz. Wyrządzasz też wielką
      krzywdę swojemu dziecku. "Wnusia" naprawdę jest ważniejsza niż "dziadek", a
      Twoim p....ym obowiązkiem jest dbać o dziecko, a nie o starego alkoholika, który
      stacza się, bo mu na to pozwalacie. A co Twój mąż? Naprawdę go kochasz? A jemu
      na ile starczy miłości, żeby żyć w piekle?

      Małgosiu, ja nie jestem terapeutą, więc mogę powiedzieć wprost to, co myślę. Na
      Twoim miejscu zasiadłabym do negocjacji: Ty, mąż i matka. Matkę zmuszałabym do
      kontynuowania terapii i do założenia następnej sprawy. Groźby ojca są realne z
      tego powodu, ze wśród alkoholikow jest sporo samobójstw. Po prostu ma się dość i
      człowiek ze sobą kończy. Ja też miałam podobny zamiar, kiedy nie mogłam zerwać z
      piciem. I nawet, kiedy będziecie go wnosić, myć, pampersy podkładac, ojciec może
      targnąć się na życie. A nawet go do tego przekonacie. Jeżeli kochasz tatę, nie
      pomagaj mu pod żadnym pozorem. Gdzie upadnie, niech leży. Zadzwonić i niech go
      biorą na izbę.

      A już zgoda na to, zeby jeździł po pijanemu, to jest zbrodnia. A jeśli on kogo
      zabije? Okaleczy? Lepiej, zeby go policja złapała, żeby go aresztowali, wtedy
      musiałby jednak za coś odpowiadać. Nieładnie donosić, ale w sytuacji zagrożenia
      innych zachodzi wyższa konieczność. Albo mu zabierzcie samochód. Róbcie coś,
      ludzie, to jest też Wasza sprawa, odpowiedzialność!!!

      Twój ojciec nie jest straconym człowiekiem, ale z taką rodziną... nic mu się nie
      uda.
      Odwagi, Małgosiu, i do dzieła:)
    • drak02 Re: ojciec pijak 03.07.06, 14:59
      Twój przykład doskonale obrazuje jak naprawdę działają mechanizmy uzależnienia.
      W takim przypadku nie liczyłbym na nagłe olśnienie ojca i zerwanie z nałogiem
      (olśnienia przydarzaja się niezmiernie rzadko), wątpie aby przestał nagle sam
      od siebie pić i zamiast chlania wybrał spacery po lesie.
      W obecnej sytuacji są 3 wyjscia
      1. Dobrowolne leczenie
      2. Przymusowe leczenie
      3 Dalsze picie
      Ad1. Aby nakłonićc alkoholika do podjęcia leczenie trzeba przeprowadzić tzw.
      konfrontację. Bez przygotowania i konsultacji z poradnią odwykową powodzenie
      konfrontacji jest dosyc znikome. Dlatego warto skonsultowac się z poradnią
      odwykową.
      Ad2 . leczenie przymusowe - stosowane w statecznosci, wtedy kiedy alkoholik
      stanowi zagrozenie dla pozostałych członków rodziny. Praktycznie na pewnym
      etapie picia każdy alkoholik może stwarzac zagrożenie dla otoczenia. Bedąc w
      psychozie alkoholowej może kogoś zatłuc.
      Schemat leczenia przymusowego
      1- zgłoszenie do Gminnej Komisji d/s rozwiązywania problemów alkoholowych
      2 - rozmowa z komisją
      3 - wezwanie delikwenta
      4 -badanie przez biegłego
      5- wysłanie papierów do Sądu Rodzinnego
      6- sprawa sądowa
      7 - postanowienieSadu o koniecznosci leczenia w Oddziale Odwykowym lub Poradni
      8- przekazanie papierów do w/w Oddziału
      9 - wyznaczenie terminu przyjecia
      10 - zgłoszenie sie delikwenta do leczenia .....albo nie zgłoszenie sie w
      terminie
      11 - doprowadzenie delikwenta przez Policje do Oddziału
      i albo podjęcie leczenia albo samowolne oddalenie sie z Oddziału


      Ad3. Dalsze picie - konczy się szpitalem psychiatrycznym, ciężkim upośledzeniem
      zdrowia lub śmiercią.
      Gdybym był na twoim miejscu, zaczłąbym od podjęcia próby dobrowolnego leczenia.
      Jeżeli podejmiesz jakikolwiek kroki powinnaś być konsekwentna. Straszenie
      samobójczą śmiercią to typowy szantaż wielu alkoholików- nie przejmowałbym się
      tym. On manipuluje właśnie waszym strachem.

    • yuraathor Re: ojciec pijak 03.07.06, 15:57
      >zagroził że się zabije< mam znajomą, która dziś mówi "straszył (trzy lata
      temu),że się powiesi, a ja durna chodziłam za nim prosiłam, pilnowałam jak
      dziecka, a teraz co? -jest jeszcze gorzej. jakby się wtedy powiesił to dziś bym
      rentę po nim miała"
      • mala_ta Re: ojciec pijak 03.07.06, 19:53
        Mam to samo w domu!Ojciec codziennie pije, mama nie ma pieniędzy a on ma to
        gdzieś:((Ciągle chodzimy zestresowani bo jak przychodzi do domu to wyzywa
        wszystkich i grozi, że nas zabije.Mam tego dość na kuracje nie pójdzie bo
        twierdzi,że nie jest alkoholikiem.Jest na emeryturze a my nie mamy co jeść bo
        wszystko przepija co możemy zrobić żeby łożył pieniądze na dzieci i żonę?Pomocy!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka