addicted1
19.07.06, 17:34
Nie pisalem o tym wczesniej, ale napisze o trzech rzeczach, ktore wplynely w
duzym stopniu na mój krytycyzm wobec terapii, narzuconych zasad "trzezwienia"
i terapeutów.
Jako, ze moje watpliwosci sa czesto traktowane z przymruzeniem oka i jako
wymysly czy preteksty do picia, przedstawie takie historyjki:
1. Zanim trafilem do osrodka Terapii bylem na wizytach u kilku psychologow (
jeden potem drugi "prowadzacy" i parę razy zastepstwa)i 2 psychiatrow (w
poradni panstwowej i prywatnej). Wszystkim mowilem o sobie szczerze, w tym o
swoim piciu. Chodzilem tez na grupe wsparcia dla osob z lękiem.
I sposrod tych wszystkich osob jedna osoba powiedziala, ze moim problemem
glownym moze byc alkohol. Pozostale uznawaly, ze owszem picie jest
destruktywne dla mnie, ale nie jest glownym zrodlem moich problemow.
2. Poszedlem kiedys mimo to do pradni uzaleznien, gdzie Pani powiedziala "ręce
trżesą Ci się od alkoholu, zespol odstawienny, nie chodz na grupe tylko do
nas". Nie pije 9 miesicey i co???
3 Bylem raz u psychiatry- panstwowa przychodnia, z Doktoratem- bo mialem
wlasne darmowe lekkie leki przeciwdepresyjne i chcialem zapytac, czy moge je
brac. On powiedzial, ze tak i napisal mi Xanax na 3 tygodnie- do czasu
zazialania leków. Inna rzecz: Dyrektor jednego z osrodkow leczenia z alko, tez
Doktorat, powiedizal kiedys (cytat z pamieci) "glupi psychiatrzy ładują
ludziom Xanax". Wiec jeden doktor kontra drugi.
Wiec na podstawie tych wydarzen jak i wlasnych przemyslen mam taki a nie inny
stosunek do diagnoz i leczenia uzaleznien.
Nie mam zadnych watpliwosci co do tych metod w stosunku do zaawansowanych
alkoholikow, ale w przypadku kombinacji kilku problemow juz mam.