Dodaj do ulubionych

Triki, sposoby, cuda...

27.11.06, 15:42
Ponizszy post wyslalem na inne forum, ale tam "kaza" czekac. A ja mam pilna sprawe!
I pozdrawiam wszystkim.

"Nie zdazylem przekopac sie przez wszystkie
wypowiedzi, bo po pierwsze w tej chwili pije, jestem w ciagu 12-dniowym i tylko majac obok siebie
piwo jestem w stanie cos z siebie wykrzesac. Zastanawialem sie dzisiaj, bedac w supermarkecie, na
piwie, jak znalezc szybki trik, sposob na przestanie. Bo doslownie juz nie moge lezec, nie majac
obok siebie piwa. Chyba ze totalnie sciety. Nic do mnie nie trafia, tylko wyjsc, gdzies sie napic,
troszeczke, a potem ma byc lepiej i zawsze jest gorzej. Mialem wiele ciagow, ale sam z siebie nie
pijem nawet dwa lata, nawet to mnie nie interesowalo. To wraca jednak, jak tesknota. Ciagi sa coraz
gorsze, a przeciez trzeba przestac! Tylko, jak zapanowac nad tym odruchem dzikim, TERAZ-W-TEJ
CHWILI, ze Ty musisz, bracie, polezc, wymyslec sposob na picie, wypicie piwa. Nie zadzwonie do
poradni, bo mi powiedza przyjdz Pan za 3 dni, jak bedziesz trzezwy. Kiedys kroplowke wzialem,
jeden dzien nawet pomogl, za dwa dni znowu zaczalem.

Obecny ciag sie zaczal, ze ona odeszla, dodatkowo grozi mi bankructwo, choc nie utrata pracy, bo
uprawiam wolny zawod, ale mam terminy. Zgromadzilem troche pieniedzy, ale poprosilem
zleceniodawce o rozbicie honorarium na kilka. To podaje jako tlo. I tak bede musial placic rachunki,
ale moge tez pic...

I tak juz 12 dzien. Jutro 13! Dzisiaj juz zaliczylem 1,5 litra, czyli jak na mnie malo, bo potrafie wypic
6 litrow browaru/dzien, malo jedzac. Wyraznie mi sie zmniejszyla dzienna dawka, ale to caly czas
jest moc, od nowa sie zaczyna i zaczynam konspirowac. Caly cuchne, trzese sie, znacie te objawy.
Lokum znalazlem u rodzicow i ich opieka powoduje, ze mam wyrzuty sumienia, oszukuje ich, ze nie
pije juz od 2-3 dni. Lat mam 40, wiec dodatkowo krew zalewa, ze taki glupiec. Ale jak tylko oddam
klucze do domu, to potrafie wyjsc i cos zalatwic, albo ktos mi zalatwi, albo tak przekonam ich, ze
wychodze niby na spacer, bajeczki umiem wymyslac.

A tu trzeba przestac! Tylko czy istnieje jakis trik, ktory komus kiedys pomogl? Przywiazac sie
lancuchem do kaloryfera? Wiem, ze nie ma tu zadnych "trikow", ale moze na tym etapie, komus udalo
sie przemowic do pijanego "rozumu"? Zawsze wychodzenie z ciagow bylo okrutne, teraz majac realny
problem wyolbrzymiam straty jeszcze bardziej.

I mam spotkanie z zona. Wiem, ze bede i z pewnoscia zamowie kilka zimnych browarow, a wracajac
do domu, przyrzekal, ze jutro pewnie sie uda"
Obserwuj wątek
    • aaugustw Re: Triki, sposoby, cuda... 27.11.06, 17:16
      marblad napisał:

      > Ponizszy post wyslalem na inne forum, ale tam "kaza" czekac. A ja mam pilna
      sprawe!
      _____________________________________________________________________________.

      Marblad, jezeli naprawde masz pilna (jak piszesz) sprawe, i jezeli uwazasz ze
      masz problemy alkoholowe i szczera chec zaprzestania picia, to pojdz w takim
      stanie w jakim jestes na najblizszy Mityng AA, zeby sie spotkac z innymi
      alkoholikami. Zawsze i w kazdej chwili mozesz z takiego spotkania zrezygnowac i
      pic sobie dalej...! Albo zaczac zycie, o ktorym Ci sie nawet nie snilo...!
      Jezeli chcesz namiary na Mityngi, napisz gdzie mieszkasz na moj adres mailowy:
      awyst@t-online.de
      Pozdrawiam:
      A...
    • rauchen Re: Triki, sposoby, cuda... 27.11.06, 17:25
      jest taki jeden trik, polega on na DZISIAJ i co dzisiaj zrobisz, nie jutro.
      Jutro to bedzie jutro, jeszcze go nie ma, i najlepiej nie martwic sie co bedzie
      jutro.
      Dzisiaj mozesz:
      mozesz nie pic.
      Mozesz piwo spokojnie wylac - do zlewu.
      Dzisiaj mozesz zadzwonic do przychodni - na kiedy dostaniesz wizyte, niewazne,
      zadzwonisz dzisiaj.
      Dzisiaj mozesz zadzwonic pod numer telefonu pod ktorym dyzuruje trzezwy
      alkoholik z AA.
      Dzisiaj mozesz isc na meeting, i spotkac podobnych tobie, ktorym udalo sie
      te "triki" znalesc.
      Dzisiaj.
      I tylko dzisiaj.
    • stasia40 Re: Triki, sposoby, cuda... 27.11.06, 17:28
      witaj wszystko zależy od ciebie aby sie wziąść w garść i przestac bez tego
      można żyć w piątek był pogrzeb mojego brata 49 lat miał i tak samo jak ty
      nieumiał przestac nic do niego niedocierało tylko wóda i piwo na kaca aż
      przyszła okropna choroba marskość wontroby zanik mięśni okropne odleżyny rany
      niesamowite męczył sie 2 miesiące i pytam sie ciebie czy chcesz mieć taki sam
      los?jak muj brat?czy warto poświęcić zdrowie dla wódy chyba by ci sie przydał
      kubeł zimnej wody na łep abyś zrozumiał zdrowie najważniejsze odzyskaj
      dziewczyne i poszukaj pomocy w poradni to moja rada powodzenia i wytrwałości
      w trzeżwości
      • baasil Re: Triki, sposoby, cuda... 27.11.06, 17:37
        przeczytaj sobie moją odpowiedź na post halberka-"nie wiem nawet co powiedzieć "
        i zapier... na odtrucie ,miej w du..pracę i inne "ważne" rzeczy.
        albo zamów sobie drewnianą jesionkę-przyda Ci się niedługo i oszukuj się dalej
    • tranzyt80 Re: Triki, sposoby, cuda... 27.11.06, 17:59
      napisz nam lepiej jakie Ty sam stosowales do tej pory triki,sposoby,cuda
      zeby wyjsc z tych swoich wczesniejszych zabawnych rodzinnych cugow...

      taki typ alkoholika jak Ty ma przeciez wypracowane od lat swoje niezawodne
      metody,polaczone co prawda z psychicznymi i fizycznymi cierpiegami,ale zawsze
      jakos tam stawialy one Cie na te Twoje,czlap,czlap... maszerujace w kierunku
      piwka,platfusowate szpyry...
      • jerzy30 wychodzi na to ze jeszcze jestes niedochlany 27.11.06, 18:25
        i zadne tricki i cuda cie od picia nie odciagna - rodzina ci pomaga - papu
        donosi - kasa jest na browar - denaturatu chlac nie musisz - mamusia upierze
        skarpetki - zonka zajrzy i pogada - NIC TYLKO CHLAC - warunki masz komfortowe -
        do sklepu niedaleko zapewne
        Koles ty musisz jeszcze ostro pochlac
        • janulodz Re: wychodzi na to ze jeszcze jestes niedochlany 27.11.06, 19:41
          Buteleczka przy klawiaturze, łyk piwa i smutny tekst.
          Mamusiu, ja już nie mogę, ratuj.
          Tak to se możesz do usr... śmierci.
          Wylej piwo, idź się wyrzygaj, zaparz sobie mięty.
          A co myślałeś, że jest jakiś cudowny sposób?
          Musisz przestać. Jak Cię zacznie telepać to lekarz i detox.
          I nie czekaj do jutra. Albo daj se luz.
    • marblad Re: Triki, sposoby, cuda... 27.11.06, 22:33
      Dzieki za te ciegi... wiem, wiem... zle zrobilem, ktos napisal, ze moze musze wypic wiecej, ale to bylo w
      innym sensie. No i wypilem dzis 5 l piwa. Ale to bylo przed spotkaniem z zona. O dziwo, to zakonczone
      niczym spotkanie, powoduje, ze wracam do porannego gowna.

      Triki? Jednym, ktore stosowalem, to bylo nazrec sie przed snem, kartofli gotowanych, miesa, wtedy
      piwa sie nie chcialo. I zazyc KC2. I mozna funkcjonowac, potem czlowiek wymysla ludzkosc od nowa,
      czego wyniki mamy w gazetach, ksiazkach, ideach, ale ze wciaz chory pozostaje - ja naprawde
      wiedzialem, kochani! - to tylko sie pograza w tej paranoi. Wzialem dzisiaj "Narkotyki" Witkacego,
      rozdzial o alkoholu, i to slabe jest. Kiedys pomagalo, po dwoch dniach picia. Dzisiaj, to archaizm.
      Wiem, wiem, dla Was jestem kims nizszym...

      Dzisiaj, teraz, jestem juz zgorzknialym frajerem! Wrocilem, gadalem albo milczalem, w barach mnie
      kochaja, szczegolnie kobiety, ale jak juz z nimi gadam nie wierze w to! Robie to mechanicznie. Piwo po
      0,5 litra smakuje mi, jak woda z szamba. Zabijam siebie. Trzeba by lepsze trunki, ale stalem sie
      alkoholowym "ksiegowym" i oszczedzam. Watroba slaba! Nie wiem, co bedzie jutro! Napisze, bo lubie
      Wasz ton. Przeraziliscie mnie! Teraz - zjem, ile wlezie, zeby nigdzie nie lezc. Jutro chyba zabiore sie z
      kims w podroz, na caly dzien! Moze warto, zeby dostac w morde od zulikow i wyladowac w szpitalu?
      • jerzy30 nie przejmuj sie ja tez tak mialem - tylko piwko 27.11.06, 22:44
        w duzych ilosciach - potem bylo gorzej - potem bardzo zle - na koniec
        koszmarnie - teraz jest juz dobrze - nie ty pierwszy i nie ostatni - korzystaj
        z tego forum i sie nim nie zrazaj - czasami teksty beda porazajace i w zasadzie
        niegrzecznie - ale prawie zawsze wspierajace - nawet te ochrzaniajace -
        pozdrawiam - z tego mozna wyjsc - tylko czsami zajmuje to duzo czasu
      • wojtech451 Re: Triki, sposoby, cuda... 28.11.06, 08:31
        marblad napisał:
        ....Moze warto, zeby dostac w morde od zulikow i wyladowac w szpitalu?

        Załatw sobie odtrucie w szpitalu. Na pewno masz jakiegoś znajomego lekarza,
        zadzwoń, powiedz jak jest, może będzie mógł (chciał!) pomóc.
        Poleżysz na kroplówkach kilka dni a najważniejsze przerwiesz ciąg.
        • marblad Dzieki 28.11.06, 10:48
          Naprawde, wielkie dzieki za wszystkie posty! Moglbym dostac adres najblizszego AA, moglbym pojsc do
          szpitala... a wybralem na razie wariant z przetrzymaniem dzisiejszego dnia. Siedze wiec z laptopem na
          kolanach, zwijam sie, trzese, ale siedze. Bede cierpial, wyl, i walczyl, zeby nie wyjsc. Mi chodzilo o ten
          jeden dzien, zeby moc sie wtedy zastanowic, co dalej konkretnie robic? Teraz nie bylbym w stanie.
          Najlatwiej technicznie jest dla mnie pozostac w domu, choc boli jak cholera. Nie moglbym sie z nikim
          widziec, bo bym uciekl. A wsrod lekarzy nigdy nie mialem znajomych. Normalnie, juz bym byl po 1l piwa.
          Na razie, rumianek i 2KC.
          • aaugustw Re: Dzieki 28.11.06, 11:11
            marblad napisał:

            > Naprawde, wielkie dzieki za wszystkie posty! Moglbym dostac adres
            najblizszego AA, moglbym pojsc do szpitala... a wybralem na razie wariant z
            przetrzymaniem dzisiejszego dnia. Siedze wiec z laptopem na kolanach...
            _______________________________________________________________________________.

            To ja Ciebie podepre tez i napisze Ci, ze w ten sposob wytrzymasz pare godzin..!
            A... ;-))
          • tranzyt80 Re: Dzieki 28.11.06, 11:17
            marblad napisał:
            > kolanach, zwijam sie, trzese, ale siedze. Bede cierpial, wyl, i walczyl, zeby
            n
            > ie wyjsc.

            -ponad dwa lata temu tez tak zdychalem,jak Ty dzisiaj,
            wtedy zaprzysiaglem sobie ostatni raz,ze koncze z piciem alkoholu raz na zawsze!

            Nie poszedlem nigdzie,zostalem w domu...i wytrzymalem do dzisiaj :)
            Nie! Nie siedze w domu do dzisiaj,do dzisiaj to ja nie mam kacow.
            Nawet zapomnialem co to jest i jak sie go przezywa.

            W sumie to bardzo proste!Zabronic sobie samemu czegos...Na poczatek musi to
            przebiegac stosunkowo radykalnie.Pozniej zapomnisz o wszystkim,wyplowieje.
            Zaczniesz zyc normalnie,cudownie,jak nigdy jeszcze dotad.Dojrzysz prawdziwe
            piekno zycia wkolo siebie.Dostaniesz "duzych oczu".Poczujesz,ze tu, na
            co dzien wszystko ma jakis sens.Przestaniesz pic,zaczniesz sie budzic.Nastepuje
            to powoli,ale nieprzerwanie.Wierz mi,warto dzisiaj troche pocierpiec:)))
            • hennna Re: Dzieki 28.11.06, 11:57
              Podstawowe rzeczy ktore pomagaja doraznie
              - DUZO PIJ! woda, soki, cokolwiek, ale duzo. Na terapii meza przywiazywali do
              tego szczegolna wage,
              -sporo jedz (nie wolno Ci byc glodnym)

              Ja bym tez radzila mityng AA i jakas terapie, kalendarium mityngow jest na stronie
              www.anonimowi-alkoholicy.org.pl/
              • marblad Re: Dzieki 28.11.06, 12:09
                Pije... pije duzo wody.
            • marblad Re: Dzieki 28.11.06, 12:06
              Witam, juz poludnie i nadal w domu. Wlasnie sobie ZABRONILEM. Coraz bardziej wierze, ze sie uda.
              Zaczynam czytac wiecej postow, cos zjadlem (jajecznica na masle), jakas TV i od czasu do czasu laptop. I
              maile. Nawet dwie strony ksiazki przeczytalem. Proby odkrecania spraw rodzinnych, kolezenskich. To
              najbardziej doluje, bo ma sie paraliz mowy, jakas nerwowosc. Nie mam zadnych srodkow uspokajajacych.
              Kiedys lekarz z Odtruwania, ktory do domu przyjechal, dal mi jakies swietne (francuskie?), ale to bylo
              dawno. Oczywiscie, drazliwosc wielka, kolotanie, przykry zapach i zaburzenia wzroku. I zle wspomnienia
              z tego czarowania milych pan w ostatnich dniach.
              • hennna Re: Dzieki 28.11.06, 12:29
                Moj maz ratuje sie ziolowym Melisedem lub Melisanem - WAZNE- ew. ziola w butelka
                dziela sie na syropki na cukrze i nalewki na alkoholu!
                Na poczatku trzezwienia maz mial straszliwa wpadke- przez parenascie dni zazywal
                Valused - ktory jest na alkoholu (50%) ale na ulotce nie ma o tym slowa (prod.
                Hasco Lek).
                Ew. mozesz zwrocic sie do lekarza zeby przepisal Ci cos, ale o ile wiem takie
                rzeczy raczej serwuja na zamknietych detoksach.
              • tranzyt80 "sobie zaBRONILem "-powiadasz ? 28.11.06, 13:36
                Wystukaj autora watku pod nikiem "bluueboy"
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=44221357&v=2&s=0
                przyda Ci sie ,jestes troche podobny :)
                • marblad Re: "sobie zaBRONILem "-powiadasz ? 28.11.06, 16:21
                  Dzieki. Tak, tak, czytam, dluga wymiana postow, wiec bede dalej czytal.

                  Nadal sie trzymam (wyszedlem z domu na spacer, wstapilem do kolegi, widzialem u niego piwo na
                  stole - i nie zabralem mu), jem, pije wode, magnez wzialem i wit. B6. Slodkie jedzenie - odrzuca.

                  Objawy "bluueboya", rzeczywiscie, podobne. Tym sie roznie od niego, ze zaczalem pic pod odejsciu
                  zony, majac wiele do zrobienia w pracy zawodowej. U niego bylo picie dla picia. Nie bylo 12 dni
                  babrania sie z niepowodzeniami na wielu polach! Tak wiec teraz, kiedy jezyk mi sie placze, poce sie i
                  gniecie watroba, to ten STRACH przed najgorszymi scenariuszami zycia jest potezny. Wiem, ze bede
                  mial dzisiaj potworne sny, Witkacy by mi pozazdroscil. Jeszcze o moich poprzednich snach. 1-2 dni po
                  odstawieniu sny z kilkoma motywami, np. ciagle mi sie pojawiaja jakies "fiszki", wystukiwane texty na
                  ekranie, zdania, zdania, liczby, liczby - meczace, podstepne. Ale zawsze po 3 dniu mialem inny rodzaj
                  snu - krtokie sekwencje, kolorowe, niesamowite, po przebudzeniu zawsze inna. I tak 100, 200, 300
                  albo 400 takich krociutkich scenek przez kilka godzin snu, kazda inna, kazda straszniejsza, jakby ze
                  soba rywalizowaly w tempie zawrotnym. Czasami podwojne budzenie z motywem, ze ktos nade mna
                  stoi lub czai sie w drzwiach, rzuca kocie truchlo, krew. Tego nie sposob zahamowac. Przede mna 3
                  okropne noce. Ale najwazniejsze teraz, ze jak na razie caly dzien bez piwa.
                  • tranzyt80 Re: "sobie zaBRONILem "-powiadasz ? 28.11.06, 17:27
                    Radzil bym Ci mnie w tej chwili uwaznie przeczytac,to raz,a dwa,postapic jutro
                    tak jak Ci teraz poradze.To jest znaczace dla Ciebie,abys definitywnie skonczyl
                    w Twoim zyciu z alkoholem.
                    Prawde mowiac,czytajac Twoja relacje o snach,dochodze do
                    wniosku,ze Stadium Choroby Alkoholowej u Ciebie jest w poczatkach
                    najstraszniejszego i najokropniejszego okresu.Jak bedziesz pil dalej to jestes
                    jakby na prostej pochylej i sliskiej drodze do furiatkowa.

                    Idz jutro na jakiekolwiek spotkanie AA(albo odwiedz od razu i dwa rozne)i
                    popros o materialy dotyczace choroby alkoholizmu i posluchaj troche tych ludzi.
                    Otworza Ci troche oczy na to,na co Ty jestes rzeczywiscie chory.To ciezka
                    choroba,ktora nie ma nic wspolnego np.ze staniem przy drink-barze i
                    bajerowaniem na luzie w rytm dobrej muzyki...wzdychajacych z zachwytu panienek .
                    I nie odkladaj tego kroku na pojutrze,bo dla Ciebie Ten moment jest wlasnie
                    jutro!Musisz zdac sobie jak najszybciej sprawe co alkohol juz spowodowal w
                    Twoim organizmie(glownie chodzi o mozg,system nerwowy).Oczywiscie proponuje Ci
                    najtansza-darmowa i ludzka wersje,mozesz i zamowic prywatna wizyte u
                    psychiatry,specjalisty od alkoholizmu,ale to kosztuje i nie konczy sie na
                    jednej wizycie.

                    Zrob ten pierwszy krok,bo predzej czy pozniej zapijesz znowu...i potem moze byc
                    po propstu dla Ciebie za pozno...
                    • marblad Re: "sobie zaBRONILem "-powiadasz ? 28.11.06, 21:13
                      Czesc!

                      Cos jest w tym, co mowisz, bo te sny zawsze byly okropne. Teraz po prawie 2 latach niepicia, organizm
                      zagrozony choroba alkoholowa chcial sie "nachapac". Byl powod - obiektywne problemy, natlok spraw,
                      ogolne zniechecenie wieloletnia praca tworcza. Ale zawsze moga byc gorsze problemy, a wtedy mozna
                      pojsc na calosc, bo juz nie bedzie zalezalo. Albo stanie jakis narzad.

                      Przeraziles mnie. Bede o tym snic. I poczytam jeszcze.

                      Nadal bez piwa. Przejadlem sie. Wiem, ze zawsze szkodzily mi weglowodany. Na watrobe. Kiedys po
                      ciagu, na wielkim kacu zrobilem sobie tlusty rosol (z kaczki) i od razu gniecenie mi przeszlo. Zjadlem
                      tez rano jajecznice na masle (duej porcji), watrobe odczuwalem bez zmian, ale teraz zwiekszeniu
                      wegolowodanow jest gorzej. Mialem juz z nia problemy, ale wyleczylem ja nie-piciem i ograniczeniem
                      weglowodanow, ktore watroba musi przerabiac, jak glupia. Mialem wyczyszczona watrobe po
                      drastycznym odstawieniu cukrow.

                      Ale to na marginesie. Poczytam jeszcze inne watki. Moze zasne. Moze nie. Dzieki za wszystko.
                      • tranzyt80 Re: "sobie zaBRONILem "-powiadasz ? 28.11.06, 22:35
                        Cokolwiek by sie w zyciu nie wydarzylo,nie moze to byc nigdy powodem dla
                        zdrowego organizmu do siegniecia po przepitej nocy,tuz z rana,w nastepnym
                        dniu, po alkohol.To jest tylko i wylacznie oszukiwanie siebie samego.Na tym
                        miedzy innymi polegaja poczatki choroby alkoholizmu.Zaczyna sie od prawie
                        nieswiadomego oklamywania siebie samego,potem w kolejce do oklamywania stoja
                        najblizsi,dalsza rodzina,niepijacy znajomi,ktorzy sie szybko wykruszaja,
                        koledzy z pracy itd..W dalszych odcinkach bedziesz pil nie ogladajac sie na
                        nikogo.

                        Podobnie jak Ty,ja w mojej karierze alkoholowej doszedlem przy koncu do
                        dwoch dziesieciodniowych cugow.Koniec mialem w szpitalu z podejrzeniem o
                        zawal i totalnym wyplukaniem organizmu.To bylo moje ostateczne dno.Tam sie
                        opamietalem i powoli zaczynalem sie gramolic do gory,do normalnegop zycia.
                        Czego i Tobe zycze.
                        Bylem rozrywkowym typem,takze ludzi tupajacych znalem co niemiara,i nie musze
                        chyba Ci opowiadac co stalo sie i dzieje sie z tymi,co nie zatrzasneli swoich
                        zamkow w odpowiednim czasie przed alkoholem.
                        Ten ostateczny czas,zatrzasniecia swojego zamka,nastapil teraz u Ciebie.
                        Wyluchaj wszystkich innych,wybierz swoja droge,i ratuj sie... Sam!
                  • aaugustw Re: "sobie zaBRONILem "-powiadasz ? 28.11.06, 17:44
                    marblad napisał:

                    > Ale najwazniejsze teraz, ze jak na razie caly dzien bez piwa.
                    ______________________________________________________________.

                    Nie chwal dnia przed zachodem slonca...!
                    A...
                    Ps. Ani kobiety przed smiercia...!

                    • magtomal Re: "sobie zaBRONILem "-powiadasz ? 28.11.06, 21:29
                      Nadal się trzymasz?
                      Posuchaj Tranzyta i zrób, jak Ci radzi. Daj jutro znać, co z Tobą.
                      • marblad Re: "sobie zaBRONILem "-powiadasz ? 28.11.06, 23:14
                        Odpowiadam na dwa posty z rzedu. Tranzyt mnie powaznie wystraszyl, no, ale tutaj, w tym
                        szczegolnym dniu chyba o to chodzi. Objawy sa powazne. Te sny sa niesamowite. Teraz mowie jak
                        artysta malarz lub filmowiec. Wiem, ze to nie jest tylko Wasze gadanie, zeby facet przestal chlac, nie
                        zaczal jutro, ze to juz przejscie do tej "fazy chronicznej" (to wyczytalem z watku BlueBoya, choc
                        czasami nie wiedzialem, o co mu chodzilo? czy to bylo naprawde?). Co do mnie, moze bym pociagnal
                        bez kropli jeszcze przez 2-4 lata. I pozniej, to by sie stalo. Notabene: mialem juz sporo ciagow,
                        szczegolnie w latach 90. ub. wieku. 5-dniowe, az do kilkunastodniowych. Przystopowalem w ostatnich
                        latach, lecz znowu cholerstwo wylazlo. BlueBoy przy mnie wymieka... to co robilem w latach 80.
                        Moglem wypic w ciagu dnia 2l wodki, kilka piw (prawie nie jedzac), spiac tylko 6h. Moglem wypic 3
                        politrowki i nikt by nie poznal po chodzie, ze idzie facet pijany. Moze lekko zdradzala mnie mowa. W
                        pilke sie gralo na drugi dzien i zdobywalo bramki, a zagadac moglem na kacu kazda publike. Chudy
                        bylem przy tym, wiec sie dziwili, jak to spalam i jeszcze zawsze malo jadlem. Kiedys nie jadlem i nie
                        spalem 48h, a pilem wodke na okraglo, jakby przelatywala przeze mnie, i jeszcze nad ranem
                        wracalismy do hotelu z chlopakami zmeczeni, zeby wstac w nocy i jezdzic po miescie taxi w
                        poszukiwaniu gorzaly. Pozniej przystopowalem. Probowalem sam. Chialem udowodnic sobie, ze jestem
                        wspanialy. Pomoc mi niepotrzebna itd. Jestem jakims "budda". No, ale to sie nie udalo.

                        Do Magtomala: tak, wytrzymalem dzisiaj i nie wiem, jakim cudem? To zasluga poprzednich postow, z
                        tym "zabronieniem" sobie picia i wielu innych, nawet tych sugerujacych kupienie trumny. Daleko mi do
                        stanu euforii, jednakze ciesze sie, ze przynajmniej przerwalem to cholerstwo. Jak to bylo? DZISIAJ! Boje
                        sie nocy, ale czuje sie 100 razy lepiej niz po przebudzeniu. Pierwsze dwie godziny, to bylo lazenie i
                        ciagle kombinowanie: pic albo nie pic? Strach i niezdecydowanie, wyniszczenie organizmu itd., itp.,
                        wiecie, o co chodzi.

                        Dzieki raz jeszcze.
                        • tranzyt80 Re: "sobie zaBRONILem "-powiadasz ? 29.11.06, 13:52
                          Oczywiscie,ze chce Ciebie wystraszyc :)
                          W Twoim przypadku tylko strach moze Cie jeszcze uchronic przed czyms duzo
                          gorszym.
                          A propos snow,one byly i sa stalym zrodlem natchnien artystow ;)Oni maja
                          najgorsze kace,sa to te kace z tzw. najwyzszej polki kacow moralnych.
                          Ale Cierpienie czesto przenosi na wyzsze stopnie swiadomosci.Wiec korzystaj :),
                          bo moze to juz Twoj ostatni raz...
                          • marblad Re: "sobie zaBRONILem "-powiadasz ? 29.11.06, 14:00
                            Ty mnie przestaszyles, ale ja sam bylem juz oblany zimnym, smierdzacym potem strachu. Moze to znak,
                            zeby calkowicie z tym skonczyc. W pewnym sensie nie ma wyjscia. Nie ma dylematu.

                            Takie sny, jakie ja mialem, gdyby je przeniesc na ekran, to filmy Spielberga bylyby w stosunku do mych
                            "dziel" niczym dziecinne rysuneczki wobec dziel S. Daliego. To juz XXII wiek!

                            Dzieki.
                            • tranzyt80 Re: "sobie zaBRONILem "-powiadasz ? 29.11.06, 14:42
                              bierz dyktafon i nadawaj wszystko co ci sie przypomni,moze sie przyda :)))

                              pamietaj !Kasa w zyciu na pierwszym miejscu,alkoholizm,kace czy jak to sie
                              wszystko tam nazywa moga byc i na drugim...

                              trzezwosc lezy zawsze w zasiegu Twojej reki,
                              a Kasa nie zawsze ;)))
    • marblad Re: Triki, sposoby, cuda... 29.11.06, 13:13
      Drugi dzien - bez alkoholu. "Drugi" - zaczety.

      Przezylem noc bez lekow. Nie bylo najgorzej, zwazywszy na moje poprzednie "odloty". Gdyby normalny
      czlowiek mial taki sen, jaki ja mialem dzisiaj, z pewnoscia udalby sie do lekarza. Niemniej, to koszmar.

      Rano - spacer dlugi, apteka, bar (ten sam, w ktorym ostatnio wydalem tyle szmalu i wylalem tyle
      niepotrzebnych slow). Wzialem sok pomidorowy i mieneralna. Docenia sie trzezwosc w takich chwilach!
      Wszystko bylo by pieknie, gdyby nie powrot do domu i proba odwracania spraw, proba kontaktu z
      zona, w wyniku ktorej nabralem pewnosci, ze bylem/jestem oszukiwany. Niby nic wielkiego, na tym
      swiecie, ale uwazalem, ze przynajmniej na jednym ogrodku nie roslo klamstwo. To mnie podlamamalo.
      Caly sie trzese. Automatycznie pomyslalem o zimnym piwie. Wiem, ze nie moge i biore srodki
      uspokajajace.

      Niepotrzebnie zabralem sie za zalatwianie tych spraw w takim roztrzesionym stanie. Moze w takich
      chwilach trzeba poczekac przynajmniej z 7 dni. Nie wiem.
      • baasil Re: pierwszy krok... 29.11.06, 13:39
        stary jesteś wielki ,zrobiłes już dużo(dla mnie kiedyś ten pierwszy dzień bez
        alko to był koszmar ,nie do opisania.a drugi jeszcze gorszy i nastepne to też
        nie sielanka,ale powolutku oczyszczałem się-dasz radę)
        i na początek :zajmij się wyłącznie sobą(jakby to nie zabrzmiało dla Ciebie
        egoistycznie).to Ty teraz jesteś dla siebie najważniejszy.i tylko nie próbuj
        teraz wszystkiego prostować,bo możesz narobić większego bałaganu(ale warto
        poinformować innych-jasny i czytelny przekaz,np.:"mam problem, z którym
        postanowiłem coś zrobić-jesli nie potraficie mi pomóc,to przynajmniej nie
        przeszkadzajcie").i daj sobie czas...powodzenia.
        ps.i warto poszukać pomocy nie tylko w necie,ale i w realu.
        • marblad Re: pierwszy krok... 29.11.06, 13:53
          Czesc, Baasil! Dzieki za post, slowa pocieszenia, rady. Tak, dalem cholerna rade z 1 dniem, ale to byl
          koszmar. Tez zawsze mialem najgorszy 2 (i 3) dzien. Ale drugi, rzeczywiscie, to jest dopiero proba.

          Tak bylem zdesperowany, zeby znowu zostac namiastka czlowieka, ze za szybko zaczalem dzialac. Ale
          jak mialem to ocenic, jak nerwy zjadaja? Powinien byl raczej skoncentrowac sie na odwyku. A walka
          idzie na noze, tylko ze w sposob podstepny. I czlowiek zaczyna myslec, kombinowac, projektowac,
          napedzac sie.

          Ktos mi tu juz radzil, zeby sie z kims spotkac, ale w tym stanie nie jest to realne na dzis. Mam jutro
          spotkanie zawodowe (!!!), na ktorym musze byc. Ktos mnie zawiezie, posiedze 2h w kawiarni i tylko tyle
          moge wytrzymac. Wlasciwie, dzisiaj mnie nie ciagnelo az tak bardzo jak wczoraj, tylko leki wieksze, to
          rozstrzesienie.

          Mysle natomiast o psychiatrze, fachowcu o aloholizmie. To byloby najlepsze dla mnie, ale powoli
          zaczynam dojrzewac, zeby nie tylko pisac o problemach.

          Na razie metlik w glowie, zazywam 2KC i pije plyny, jem, troche witamin.
          • rauchen Re: pierwszy krok... 29.11.06, 14:04
            to jest najlepszy moment zeby cos ruszyc w realu, AA czy przychodnia.
            Potem stopniowo, jesli bedziesz czul sie lepiej, zaczniesz sie oszukiwac ze
            sobie poradzisz. Az zapomnisz.
            • marblad Re: pierwszy krok... 29.11.06, 15:13
              Wiem, bo tak bylo poprzednio, cos sobie obiecalem, powzialem nawet meska decyzje i 2 lata abstynencji,
              az do tego razu. Raczej cos bede szukal, ale ja wole bardziej kameralne srodowisko. Nie jestem otwarty i
              na poczatek musialbym z jednym prowadzacym. Dzieki!
        • aaugustw Re: pierwszy krok... 29.11.06, 15:39
          baasil napisał:

          > stary jesteś wielki...
          ________________________________.

          ??? - W czym on taki wielki...!?
          Ze stara sie dojsc do normalnosci, jaka powinien miec kazdy czlowiek...!?
          Ze dane mu bylo otrzymac laske nie picia alkoholu przez jeden dzien...!?
          Ze potrafil cale "forum" (spoza AA) skupic wokol swojej osoby...!? - To jest
          normalnym fenomenem w kazdej rodzinie...
          A...
          Ps. w tym samym czasie dziesiatki tysiecy musialo urzec, mimo ze chcieli
          przestac, bo dostali dilirki, a on tylko ma jakies koszmary!
          (dzieci tez maja koszmary po nocach, mimo ze nie pija).
      • janulodz Re: Triki, sposoby, cuda... 29.11.06, 13:44
        Tak na początek to nie chodź do tego baru. Soczek pomidorowy kup sobie w sklepie i wypij w domu. Lepiej unikać tzw wyzwalaczy. Nie kuś losu.
        Z tego wychodzi sie bardzo powolutku i każdy dzień przynosi nowe odkrycia. Jak możesz to poczekaj z załatwianiem stresujących spraw. Roztrzęsienie też minie.
        Truizmem będzie stwierdzenie, że nikt za Ciebie tego nie załatwi. Nabieraj sił. Zdrowiejesz. Przekonasz się, że bez wódy można żyć. I do niczego ona nie bedzie Ci potrzebna. Senne koszmary też miną. Cierpliwosci.
        Też tak wychodziłem i już cztery lata nie muszę. Trzym się.
        Janu
      • rauchen Re: Triki, sposoby, cuda... 29.11.06, 13:47
        wyciagnij jakis zeszyt i sprobuj opisac co cie gnebi,
        oraz ogolnie przezycia z teraz.
        takie rzeczy moga sie przydac na pozniej.
        A co do zony, to sprobuj nie byc za bardzo krytyczny, bo chwilowo niepotrzebnie
        bedziesz sie podniecal w zlym kierunku.
        Sprobuj przejsc najpierw trzydniowke, na dzisiaj zrob tylko to co wiesz ze
        mozesz zrobic, nie naprawisz wszystkiego w jeden dzien.
        • marblad Dzieki Rauchen i Janulodz! 29.11.06, 13:55
          Dzieki Rauchen i Janulodz!
      • tranzyt80 Re: Triki, sposoby, cuda... 29.11.06, 14:26
        Koszmarami sie nie przejmuj,to normalne reakcje,wszystko splynie,jak woda po
        kaczorze...
        Przypomnial mi sie moj sen, bedac zgiety w pol,glowe zanurzona mialem w gruzach-
        smieciach i nie moglem jej wyciagnac,potem biegalem po szarym miescie w ktorym
        domy byly bez okien,okiennic i bez ludzi,puste, ciemne ulice,tylko
        tam czy tu sunaca sie z kapturem na glowie postac...jedna taka dogonilem by
        zapytac o droge,chwycilem za ramie i pociagnalem...nie miala twarzy,ale czulem
        ,ze przerazliwie sie boi wszystkiego,jak i ja.Bylem uwieziony,nie bylo
        ulicy,ktora prowadzila by za miasto...a za szarym miastem swiecily wkolo
        mieniac sie we wszystkich barwach swiatla,widzialem je w kolorach...
        i to przerazajace uczucie,ze pozostane w tym miescie wiecznie.To miala byc moja
        nagroda za picie.

        Czy czlowiek nie jest glupi,sam na siebie sciagajac takie stany.Inni,ci madrzy
        korzystaja do woli z tego pieknego zycia,a durnie,czy powiedzmy slabe jednostki
        cierpia...wiem,ze jest to bardzo dziecinne i uproszczone spojrzenie,ale
        domyslasz sie o co mi chodzi :)))

        PS:Nie radze rozwiazywac obecnie zadnych spraw.Poczytaj lepiej
        "Przygody Kubusia Puchatka" :)
        wszystko inne zostaw na pozniej.
        • marblad Re: Triki, sposoby, cuda... 29.11.06, 15:32
          Wizytowalem podobne miasta... i bywalem w podbnych sytuacjach...

          Np. ostatnie 2 lata nie-picia to cudowny w zasadzie okres, duzo sie zrobilo, ale bywajac z pijacymi,
          odmawiajac im w hotelach, na imprezach, bylem szczesliwy budzac sie rano z czysta glowa. Chcialbym
          do tego wrocic...

          Kubusia moze nie, ale mecz siatkowki obejrze - specjalnie zajrzalem do Internetu, zeby poznac wynik,
          bo bym nie wytrzymal napiecia.

          Musialem, niestety, ruszyc troche spraw, bo... jest sytuacja nastepujaca, zona sie nie odzywa i boje sie,
          ze moze sobie cos zrobic (byla kiedys, przed naszym poznaniem, proba samobojcza). I juz sobie
          mowie, ze ten dyktafon, ten mecz, ksiazka, a tu mysli wracaja, co tam sie dzieje.

          Cos poczytam...
          • tranzyt80 > Kubusia moze nie, 30.11.06, 19:13
            Jak mozesz to pisz jak najwiecej co u Ciebie,poniewaz Ty ze swoim alkoholizmem
            pojawiles sie na tym forum w jak najodpowiedniejszym momencie,takze dla
            wszystkich czytajacych i szukajacych pomocy,a majacych checi zaprzestania
            picia,twoj watek moze byc jak lekcja pokazowa.
            I nie zrazaj sie obecnymi w sasiednich watkach,towarzyskimi przekomarzankami
            jak to jeden drugiemu stara sie udowadniac elokwencyjnymi popisami czy
            wrecz "oratorskimi piesniami ignorancji" i to na tematy prawie tak wazne,ze
            mozna by rzec "miedzygalaktyczne",a nie zabieraja z kolei stanowiska do Twoich
            palacych problemow.
            Zrozum,ze przewaznie jestesmy sami lub samotni w tzw. tlumie,zreszta jak
            wszyscy niepijacy ani kropli alkoholu ludzie,ktorzy zyja wsrod wiekszosci
            pijacych,a przez te pogaduszki to jeden drugiemu daje poczucie jakiejs
            przynaleznosci,swojskosci,niewyobcowania...no i jest po pierwsze do kogo gebe
            otworzyc i to o prawie kazdej porze dnia.;)

            A wiec nawoluje jeszcze raz:Do pisania!
            Chetnych,a tylko czytajacych czeka cala masa :)))
            • marblad Trzeci dzien 30.11.06, 21:15
              Dzieki Tranzyt! Naprawde nie przeszkadzaja mi zlosliwcy. Moja choroba, to jest prawdziwy problem.

              Mija trzeci dzien bez C2H5OH. Dzien ciezki, nerwowy, wyraznie lepsza kondycja, o dziwo, i sny lzejsze.
              Az sie zdziwilem! Czyzby domowy de-tox mi wyszedl? Tak, wiele mi pomogliscie. To wszystko
              spowodowalo, ze zmusilem sie do dzialania. Musialem byc na spotkaniu. Bylbym tam, nawet pijany. Tak
              wiec, rano - sprawy zawodowo-towarzyskie, powrot, sprawy bankowe i na koniec rozmowa z zona.
              Zaopatrzony w srodki ziolowe, uspokajajace, porozmawialem jakos naburmuszony, z kluskami w gebie.
              Czlowiek bez uroku - pomyslalem o sobie. Dowiedzialem sie od niej, ze szalajalem sie z jakimis
              dziewczynami w barze - ktos jej doniosl.

              Nie pisalem, bo caly czas, cos zalatwialem, mimo slabego zdrowia. Obiektywnie, dzisiaj jest calkiem
              dobrze ( w porownaniu z dniem "przed: i pierwszym "po"), az sie boje.

              Na spotkaniu przedpoludniowym siedzialem przed czlowiekiem, ktory mial kufel zimnego piwa, ja
              kawa, herbata. Nie ciagnelo, choc kilka razy zawiesilem wzrok. W ciagu dnia mialem jednak chec sie
              napic, kiedy cos sie nieukladalo lub jesli nie potrafilem czegos pojac. Bo w tym stanie "wychodzenia"
              ciezko ogarnac umyslem lub intuicja niuanse i sprawy oczywiste. A czlowiek juz by chcial, cos zrobic,
              cos naprawic. I co z tego, ze chce, skoro ucieka mu z reki nawet lyzka do butow? Trzeci dzien - zawsze
              u mnie najbardziej nerwowy. Chwile lepszego samopoczucia, mieszaja sie z calkowitym zwatpieniem.
              Po rozmowie z zona - wielka chce napicia sie zimnego piwka. Ale "rozum" czuwa.

              No i jakos przetrwalem te trzy najgorsze dni. Wiem, ze nerwowosc bedzie sie utrzymywala przez 7-14
              dni. Tak bylo najczesciej.

              Co dalej? Ano zobaczymy.
              • mulka3 Re: Trzeci dzien 01.12.06, 02:58
                Jestem pod wrazeniem... Mysle ze jesli juz masz takie doswiadczenia ,jak dwa
                lata nie picia ,to ta wpadka tylko umocni Cie przekonaniu ze musisz byc
                bardziej czujny na przyszłosc,natomiast zupenie nie ma wpływu na twoje
                trzezwienie,ktore tak naprawde zaczyna sie własnie teraz.Ty sam czujesz ze
                dasz rade.... Pozdrawim.
                • marblad Re: Trzeci dzien 01.12.06, 07:46
                  Musze zbierac sily, bo niedlugo zaczna sie prawdziwe problemy dnia codziennego. Trzezwego, na
                  szczescie!

                  Mala relacja z nocy - plytki sen, przerywany, ale brak koszmarow. Kompletne zaskoczenie. Pod koniec
                  snu pojawil sie mily akcent w postaci ladnej dziewczyny, ktorej sie spodobalem. Tym razem samo
                  przebudzenie okazalo sie "koszmarem", z ktorego szybko sie otrzasnalem. Dziewczyna zniknela,
                  zostalem sam, ale pierwszy raz od kilku dni poczulem potege trzezwosci. Ufff... Skora twarzy jedrna.
                  Jeszcze oslabienie ogolne, ale w sumie OK jak na czwarty dzien.

                  Watroba sie uspokoila, ale to, moim zdaniem, zasluga, diety bogatej w cholesterol, jajka, maslo, tlusta
                  pomidorowa. Jak tylko najadlem sie chleba, ryzu, makaronu, to watroba od razu reaguje. To moje stare
                  doswiadczenie, zeby podczas "wychodzenia" unikac nadmiaru weglowodanow (najlepiej lykac glukoze z
                  jakiegos preparatu oddzielnie). Jakos nie jestem przekonany do ryzykow, kleikow i chudziutkich
                  twarozkow. To zawsze zamulalo mi watrobe. W koncu tluszcz to paliwo wodorowe, ktore organizm
                  natychmiast wykorzystuje do swoich potrzeb. No i picie, picie, picie - wody i d czasu do czasu
                  rumianku. Nie wspominajac o witaminach. Oczywiscie, to sa tylko moje doswiadczenia.
    • marblad Nie udalo sie! 01.12.06, 12:57
      No, niestety, przegralem. Wypilem... juz jestem po 2l piwa zimnego. Pa, pa , kowboje! Obok mnie
      kolejny pak beznadziejnej cieczy. Ten, moj sen o ladnej dziewczynie byl proroczy... balem sie, ze tak
      szybko z tego wyszedlem... gdyby byl jakis stary koszmar... gdybym sie zwijal dzisiaj od koszmarow, to
      nie musialbym zalatwiac brudow tego swiata, cudownie oszukany przez chwilowa poprawe, i przez to
      dochodzic istoty problemu... sam chcialem... ten sen... z ta kobieta byl proroczy... gdyby zona umiala
      oszukiwac lepiej, to bym dzisiaj nie wiedzial, ze jestem rogaczem. Kiedy trzeba kobiety klamia pieknie.
      Dzisiaj sie to im nie udalo. Szkoda. Bo mimo wszystko je lubie. I to glupie klamstwo rozwalilo mnie, a
      po krotkim sledztwie juz nie mam zludzen. To mnie powalilo. Jestem slaby psychicznie albo nie nadaje
      sie do malzenstwa. Albo po prostu glupiec jestem. Trudno sie mowi. Nie wiem, co bedzie jutro. Napisze
      na 100%. Mimo tego nieszczescia cos mi podpowiada, ze bede niedlugo trzezwy. Moze moja wrodzona
      przekora do wszystkiego, to powoduje, ze mysle. Tylko zebym przetrwal weekend...
      • magtomal Re: Nie udalo sie! 01.12.06, 15:35
        Bądź mężczyzną i przynajmniej weź na siebie odpowiedzialność za swoje picie!
        Nie pijesz przez niedobrą żonę! Jakby nie było żony, to winny byłby szef lub
        brzydka pogoda...
        • marblad Re: Nie udalo sie! 02.12.06, 15:46
          Nie bierz mnie, Magtomol, pod siusiu, OK? O czym my mowimy? Jestes cwaniara, bo z Tego picia wyszlas
          i wszystkie rozumy tego swiata zjadlas? Daj szanse innym! Tak sie tym chelpisz? Facetow nie lubisz?

          A nawet jesli dzisiaj pije, jutro - moge nie pic. I to nie znaczy, ze nawet bedac dzisiaj pijany, Ty masz
          wiecej racji w sprawach mesko-damskich i ogolnych DZISIAJ i WCZESNIEJ. Nic nie powiedzialas madrego,
          tylko sie wymadrzasz, nie majac kompletnie pojecia jaka mam sytuacje. Zamilcz, kochana. Samo Twoje
          zaprzestanie picia, nie znaczy, ze jestes alfa i omega. Pa!
          • myszabrum Re: Nie udalo sie! 02.12.06, 16:00
            Magtomal zwróciła Ci kulturalnie uwagę, że Twoja relacja z żoną nie powinna
            stać się pretekstem do picia.

            Człowiek, który wie, że ma problem z alkoholem, choćby "z autobusem Arabów
            zdradziła go", stara się nie sięgać po puszkę/butelkę, bo w ten sposób tylko
            napyta sobie biedy, a problemu nie rozwiąże.

            PS. Magtomal nie jest alkoholiczką. Ja tak.
            • marblad Re: Nie udalo sie! 02.12.06, 16:16
              Czesc.
              Byc moze, ale to ze ktos jest trzezwy lub probuje byc trzezwy, jeszcze o niczym nie swiadczy.
              Gdzie Wasz relatywizm moralny?
              • magtomal Re: Nie udalo sie! 02.12.06, 18:41
                marblad napisał:

                > Czesc.
                > Byc moze, ale to ze ktos jest trzezwy lub probuje byc trzezwy, jeszcze o
                niczym
                > nie swiadczy.
                > Gdzie Wasz relatywizm moralny?


                Relatywizm moralny to uznanie, że nie ma zasad, wszystko zależy od okoliczności.

                Jeśli chcesz być trzeźwy, to nie szukaj usprawiedliwień dla swojego picia.Bez
                względu na to, jak boli Cię to, co Cię spotyka, nie tym tłumacz swoje picie.Nie
                nam oceniać to, co dzieje się w Twoim życiu, ale bycie żoną akoholika nie jest
                łatwe, może więc wina nie leży całkowicie po stronie żony? Nie wiem, ale Ty
                pomyśl o tym...
            • tranzyt80 Re: Nie udalo sie! 02.12.06, 16:26
              zwroccie prosze uwage,ze marblat jak na razie nie jest nikim innym,
              jak tylko normalnie reagujacym mezczyzna,
              ktory dowiedzial sie o rozkraczeniu nog przez jego zone innemu faciowi...

              i tu nie trzeba zbyt duzo fantazji by poczuc straszny bol i zawisc,
              trzeba byc tylko prawdziwym mezczyzna by to zrozumiec...

              marblat pozostaje,jezeli facio wiedzial,ze to jego zona,porzadnie mu wpie..c
              i isc splukac problem chociaz piwkiem...ale to dla was widac za trudne...

              • myszabrum Re: Nie udalo sie! 02.12.06, 16:40
                Nie - to dla Ciebie Tranzyt za trudne jest zrozumienie, że alkoholik nie
                powinien spłukiwać problemu piwkiem. Jakiegokolwiek problemu.
                • tranzyt80 Re: Nie udalo sie! 02.12.06, 17:19
                  Po pierwsze nie kazdy naduzywajacy alkocholu jest automatycznie
                  rasowym alkoholikiem,a jak widzialas film kowbojski w"Ryjo (i) brawo"
                  to wiesz,ze pomocnik szeryfa tez ciagnal ostro,ale jak przyszlo co do czego
                  to popil jakiejs mikstury zrobionej przez dziadka,tez pomocnika szeryfa i od
                  razu temu pierwszemu przeszlo.Szeryfem byl...nie wazne;)
                  Wracam do tematu,a o czym to bylo ?Acha,juz wiem,nigdy tak na prawde nie
                  wiadomo gdzie i jak gleboko ktos wczesniej umoczyl swoj pyszczek lub tylko nos
                  i co go tak naprawde bardziej boli gdy oba zrodelka za jednym razem mialyby
                  zniknac.Za duzo fantazji wymagam :)?
                  • myszabrum Re: Nie udalo sie! 02.12.06, 17:41
                    "Ty ze swoim alkoholizmem
                    pojawiles sie na tym forum w jak najodpowiedniejszym momencie,takze dla
                    wszystkich czytajacych i szukajacych pomocy,a majacych checi zaprzestania
                    picia,twoj watek moze byc jak lekcja pokazowa."

                    To Twoje własne słowa do Marblada. Czyli najpierw był "pokazowym" alkoholikiem,
                    a teraz nie jest, człowieku z wyobraźnią?
                    • myszabrum Re: Nie udalo sie! 02.12.06, 17:44
                      Albo ta diagnoza:

                      "Prawde mowiac,czytajac Twoja relacje o snach,dochodze do
                      wniosku,ze Stadium Choroby Alkoholowej u Ciebie jest w poczatkach
                      najstraszniejszego i najokropniejszego okresu.Jak bedziesz pil dalej to jestes
                      jakby na prostej pochylej i sliskiej drodze do furiatkowa."

                      Jasne, to teraz niech dzie na piwo.
                      • tranzyt80 Re: Nie udalo sie! 02.12.06, 18:09
                        nie wiedzialem,ze sa u niego w zyciu inne priorytety

                        wedlug mnie:
                        1.Trzezwosc moze osiagnac zawsze,jak bedzie chcial...czy 10 dni pozniej to za
                        pozno ?
                        2.Kase(warunki jak zdrowie itp.pomijam) moze osiagnac zadko,lub bardzo zadko,bo
                        szczesliwy knaler przychodzi co najwyzej raz w zyciu...wypusci szanse z lap,to
                        ma po sprawie...
                        3.Kobiete TA(o ile w jego przypadku byla to TA)mozna w zyciu spotkac tez
                        tylko raz,jak spieprzy to prawdziwej milosci nawet nie liznie,wiec po co zyl...
                        a jej skok w bok,na tym sie nie znam...

                        Ja na pierwszym miejscu postawil bym kobiete,potem kase,a na koncu knaler ;)
                        Wiecej nie filozofuje.Kazdy niech najlepiej sam ustala priorytety i kolejnosci
                        i zlizuje to co mu najdrozsze.
                  • tranzyt80 Re: Nie udalo sie! 02.12.06, 17:46
                    od czwartku wieczor bylem przymusowo odciety od forum.gazeta.pl
                    takze pochulalem troche po wirtualnym swiecie i
                    "nabralem szerszych horyzontow" ;),
                    tez na sprawe alko...i wszysto inne nabralem moderny wzglad...

                    Eska ma racje rozwodzac sie,odpisujac Yura,nad kilkoma rodzajami uzaleznienia
                    od alkoholu,musi miec racje bo w przeciwnym wypadku wali sie wszelaka wiedza,
                    ktora zdobylem tu na forum,ze niby to samo uzaleznienie,a jakze rozne
                    wyjscia i co najwazniejsze jakie wysmienite samopoczucie po stosunkowo krotkim
                    okresie "zdrowienia" i powrot do calkowicie normalnego zycia,jak po przejsciu
                    np.anginy ropnej.W odroznieniu do calej wiekszosci ludzi leczacych sie w AA,
                    ktorzy lecza sie jakoby do konca zycia.Eska pisze,ze chyba i po smierci cierpia
                    czy chocby ostro kazdego dnia z tego powodu zazegnuja sie,co nam jest
                    kompletnie obce.
                    • rauchen Re: Nie udalo sie! 02.12.06, 17:55
                      a w ktorm momencie ci, ktorzy nie "lecza" sie w AA sie wyleczaja?
                      Mozesz wiecej opowiedziec o tym momencie, bo strasznie mnie to zaciekawilo?

                      ps. to eska ci podkablowala do adminow, z zazdrosci to raz, za wulgarnosc to
                      dwa, wiec teraz sie podlizujesz, co??
                      :)))
                      • myszabrum Re: Nie udalo sie! 02.12.06, 18:04
                        No tak - a mnie już o kablowanie nie podejrzewa, to od razu wyobraźni nie mam
                        :(((
                      • e4ska Re: Nie udalo sie! 02.12.06, 18:31
                        "eska ci podkablowala do adminow, z zazdrosci to raz, za wulgarnosc to
                        > dwa"...

                        O czym ty piszesz, kobieto...

                        Tranzyt, nie zwracaj uwagi.

                        Tranzyt, nasz bohater zrobił straszne głupstwo. kto to słyszał obżerać się jak
                        wieprz - sorki, ale tak to jest. Kac... długi... a on wątrobie, trzustce i
                        jelitom dostarczył taką masę tłustości, że bez wspomagania alkoholowego przewód
                        doktorski nie ruszył. Zażreć kaca - zespołu abstynenckiego - się nie da.

                        Moje trzeźwienie... dwa dni to zioła - nawet nie wiem, jakie - sąsiedzi mnie
                        ratowali... jakich ja mam porządnych ludzi obok siebie - stara babcia zbierane
                        własnoręcznie liście, źdźbła, płatki - stała obok i łyżeczką podawała - bo nie
                        miałam siły, żeby wziąć kubek do ręki, potem dopiero - pierwsze zupy - pierwsza
                        podróż z łózka na fotel - pierwsza herbata z cytryną - organizm jakby przestał
                        pracować - ale wreszcie - zaskoczył.

                        A tłuste obiadki - apetyt mi minął razem z apetytem na gorzałę... no, ale Myszka
                        jest weganką i też ją ssie... choć to raczej duchowej natury ssanie. Bez tych
                        swoich marchewek i orzeszków - kto wie, czy dałaby radę.

                        Tak myślę, Tranzyt, czy ta szczególna chęć szybkiego wyjścia z ciągu, to
                        zajadanie się - bombardowanie kaloriami - czy to jest dobre... Poważnie...
                        ciekawe, jak wychodzili ci, ktorzy dali rade... czy od razu na tłustosci sie
                        rzucili, czy raczej - w poczatkowej fazie trzymali dietę. Jak było z Toba np.?

                        Oczywiście, na terapiach dobierają się do duszyczek, ale... ciało ma swoje prawa.
                        • rauchen Re: Nie udalo sie! 02.12.06, 22:34
                          tak, tak, eska,
                          na drugi raz to poczekaj z tydzien zanim na kogos naskarzysz, bo tak zaraz tego
                          samego dnia, to od razu wiadomo kto do adminow polecial :))))

                          a co do jedzenia, to mnie sie wydaje ze faktycznie na sam poczatek tluste nie
                          za bardzo, raz chyba na watrobe, dwa, ze dla mozgu lepsze sa weglowodany plus
                          mieso, ale nie za bardzo obrosniete tluszczem.

                          Ja wlasciwie pierwszego dnia to raczej nic mi nie wchodzilo, nawet plakalam nad
                          kotlecikiem z cielecinki, bo nie dalo rady. Gdzies na drugi dzien, pod koniec,
                          trzeci na pewno, organizm sam sie domagal tresciwych rzeczy.
                          Pierwsze dni to na ziolkach z miodem, duzo miodu.
                          Co do miesa to kurczak - organizm sam sie domagal, tak jakby sam wiedzial co mu
                          potrzeba.

                          A swoja droga to ciekawe co piszesz o myszy, ze jest weganka, bo jesli tak, to
                          jej szkoda.
                          Osoba chora psychicznie - alkoholizm do nich nalezy - nie powinna rezygnowac z
                          jedzenia miesa.
                          • aaugustw Re: Nie udalo sie! 03.12.06, 10:10
                            rauchen napisała:
                            > a co do jedzenia, to mnie sie wydaje ze faktycznie na sam poczatek tluste nie
                            > za bardzo...
                            > Ja wlasciwie pierwszego dnia to raczej nic mi nie wchodzilo...
                            ________________________________________________________________.

                            Ja potrzebowalem zawsze pare dni, zeby moc cos przelknac...!
                            A co do tych teorii Eski, przestrzegajacych alkoholikow zeby nie
                            jesc tlustego, mysle, ze problem ten nie lezy w ilosci i rodzaju
                            spozywanego jedzenia, lecz w samym sposobie jedzenia...!
                            Gdyby nasz poprzednik jadl dwoma rekami, nie mialby on wolnej reki,
                            aby sie napic - (dostane nagrode Nobla za ten plagiat...!?) :-((
                            A...
                          • marblad Re: Nie udalo sie! 03.12.06, 11:38
                            Czesc!

                            Nie wiem, kto na kogo stawia, teraz ja musze z tego wyjsc, to jest moje zadanie. Moj bol itd.

                            Co do diety... hm... kazdy inaczej trawi. Zjadlas kiedys jajecznice na masle w stanie niewydolnosci
                            watroby? Nie! Bo mowia, ze to "be" i Ty wiesz, ze szkodzi i jesz duzo bialka albo miodu. Albo rosol
                            tlusty?

                            Nie proponuje, ale... warto pogadac.

                            Tran. Dobry bylby na wychodzenie... generalnie cos "wodorowego". Nie za duzo bialka, a cukier w
                            postaci glukozy.
                            • tranzyt80 Re: Nie udalo sie! 03.12.06, 11:42
                              pijesz dalej ?
                              • marblad Re: Nie udalo sie! 03.12.06, 12:28
                                Ta, pije! Juz malo wchodzi, ale jednak. Mysle, jak tu z tym zerwac jutro, pojutrze....
                                • rauchen Re: Nie udalo sie! 03.12.06, 13:18
                                  piwo pijesz?
                                  • aaugustw Re: Nie udalo sie! 03.12.06, 13:35
                                    rauchen napisała (do Marblada):

                                    > piwo pijesz?
                                    _________________________________________.
                                    Mialem takie dwie znajome, ktore dzwonily
                                    do mnie zawsze, kiedy cos chlapnely. Nigdy
                                    przed wypiciem nie zadzwonily, mimo ze o to prosilem...!
                                    Oj, jak one lubily ze mna rozmawiac o trzezwosci przy kielichu...!
                                    Pija dalej...!
                                    A... ;-))
                                  • marblad Re: Nie udalo sie! 03.12.06, 13:39
                                    Tak.
                                    • rauchen Re: Nie udalo sie! 03.12.06, 13:45
                                      Brales dzis juz jakis prysznic, ubrales sie ladnie?
                                      • marblad Re: Nie udalo sie! 04.12.06, 08:06
                                        Zawsze biore prysznic, Rauchen. Wyszedlem ubrany w dobra kurtke, dobre buty... i co z tego? Planuje
                                        konczyc jutro z tym procederem.
                                    • tranzyt80 Re: Nie udalo sie! 03.12.06, 14:24
                                      piwem jak za duzo,to mozna sie najwyzej opic i umeczyc do smacznego zasniecia
                                      ale nie upic na calego,kolezko mily ;)

                                      PS.moze zafunduj sobie jakas wycieczke do muzulmanskiego kraiku,tam gdzie
                                      alkohol zabroniony a plywac wskazane,
                                      wyparujesz i wytrzezwiejesz szybciej...
                                      • aaugustw Re: Nie udalo sie! 03.12.06, 19:42
                                        tranzyt80 napisał:
                                        > PS.moze zafunduj sobie jakas wycieczke do muzulmanskiego kraiku,tam gdzie
                                        > alkohol zabroniony a plywac wskazane, wyparujesz i wytrzezwiejesz szybciej...
                                        ______________________________________________________________________________.

                                        Znam blizsze i o wiele tansze miejsca aby nie pic...
                                        Np. tam gdzie modne sa firanki "szwedzkie"!
                                        A... ;-))

                                      • marblad Re: Nie udalo sie! 04.12.06, 08:12
                                        Bylem ostatnio w tych stronach, ale w hotelach pija turysci az milo. Podobala mi sie z kolei fajna kelnerka,
                                        ale bylem powsciagliwy. Do dzis pamietam jej twarz. Nie pilem, oprocz herbaty - nic. Musze tutaj
                                        wytrzezwiec. A co to? Nie moge?

                                        Co do piwa... 7-8 l to sporo. Mozna sie zatoczyc. Wodka ma te dobra strone, ze szybciej zwala.
                                        • tranzyt80 Re: Nie udalo sie! 04.12.06, 11:06
                                          > Co do piwa... 7-8 l to sporo. Mozna sie zatoczyc. Wodka ma te dobra strone,
                                          ze
                                          > szybciej zwala.

                                          -to jakby nie przelewac 16 kufli piwa !!!
                                          nosisz chyba toalete z soba ?
                                          • marblad Re: Nie udalo sie! 04.12.06, 11:16
                                            Ujme to tak, Tranzycie... mam obcykane te sprawy. I jeszcze cos, nie wiem, czy wczoraj nie bylo 20 kufli.
                                            Zawsze dbalem o toalete, nie zawsze sie udalo, ale trzymalem fason. A potem, w domu, robilem, co
                                            trzeba bylo zrobic. Jakos nisko mnie oceniasz, kolego.
                                            • aaugustw Re: Nie udalo sie! 04.12.06, 16:04
                                              marblad napisał:

                                              > ... mam obcykane te sprawy. I nie wiem, czy
                                              > wczoraj nie bylo 20 kufli.
                                              > Zawsze dbalem o toalete, nie zawsze sie udalo, ale trzymalem fason.
                                              ____________________________________________________________________.

                                              Przypomnialem sobie tego pijanego faceta, ktoremu policjant kazal
                                              schowac ten "fason" (jak to nazywa Marblad), bo sikal pod murem...
                                              Kiedy policjant odszedl, powiedzial sobie pod nosem:
                                              "schowac schowalem, ale przestac nie przestalem"...
                                              A... ;-))
                                            • tranzyt80 Re: Nie udalo sie! 04.12.06, 18:01
                                              marblad napisał:
                                              Jakos nisko mnie oceniasz, kolego.

                                              -ani mi to w glowie,moj jeden z najlepszych przyjaciol jest taki jak Ty w
                                              tym piciu piwa i on chodzil raz do toalety co piate piwo,ja natomiast po
                                              jednym musialem biegac najmniej ze trzy razy,ale to tylko ja,prawde mowiac ja
                                              nie moglem wypic dwoch kufil,piwo to nie byla moja dyscyplina :(
                                              • aaugustw Re: Nie udalo sie! 04.12.06, 19:43
                                                tranzyt80 zacytowal:

                                                > marblad napisał:
                                                > Jakos nisko mnie oceniasz, kolego.
                                                - - - - - - - - - - - -
                                                Oceniaja przewaznie wedlug zaslug i polozenia!
                                                _____________________________________________.
                                                tranzyt80 napisal potem:
                                                > ...prawde mowiac ja nie moglem wypic dwoch
                                                kufil,piwo to nie byla moja dyscyplina :(
                                                _____________________________________________.
                                                Mialem podobnie, piwo sluzylo mi jako podpalka
                                                do picia... - Nigdy chyba nie wypilem dwoch piw
                                                w ciagu jednego dnia.
                                                A...
                                                Ps. Marblad chyba zasnal w wannie, (albo na kiblu).
                                                Marblad, czy jestes juz w tej fazie pijanstwa, ze
                                                sikasz jak kobieta - na siedzaco...(!?) ;-))
                                                • marblad Re: Nie udalo sie! 04.12.06, 21:00
                                                  Tak, ostatnio sikam. Siadam, jak ta kobieta. I co z tego? Co bede stal?
                                                  • janulodz Re: Nie udalo sie! 04.12.06, 21:12
                                                    To nawet wygodnie. Obie ręce wolne , można browarek otworzyć i duszkiem zmachać.
                                                    Nie przerywając lania. Wesołego sikania.
                                                  • tranzyt80 Re: Nie udalo sie! 04.12.06, 21:38
                                                    zrobiles zapasik na jutro,czy taxi od rana bedzie dowozic i przywodzic ;)
                                                  • tranzyt80 Re: Nie udalo sie! 04.12.06, 21:48
                                                    a tak wogole,jak masz tluste zapasy finansowe,zdrowie i checi
                                                    to czego masz sobie zalowac,jestes po czterdziestce,czyli tak czy inaczej to
                                                    juz ostatnie podrygi karpia na patelni...wiec hulaj ile dusza zapragnie :),
                                                    do wigili co prawda jeszcze troche,ale chyba jakos dozyjesz,a po swietach...
                                                    mam nadzieje,ze do Sylwestra tez nie bedzie sie oplacalo przerywac(trzezwiec;),
                                                    wiec rob plany na po swietach :)))
                                          • aaugustw Re: Nie udalo sie! 04.12.06, 15:52
                                            tranzyt80 napisał:

                                            > nosisz chyba toalete z soba ?
                                            _________________________________________________________.

                                            Po co? jezeli ma sie wanne, w ktorej mozna sie wykapac...!
                                            A... ;-))

                        • tranzyt80 Re: Nie udalo sie! 03.12.06, 13:25
                          e4ska napisała:
                          Tak myślę, Tranzyt, czy ta szczególna chęć szybkiego wyjścia z ciągu, to
                          > zajadanie się - bombardowanie kaloriami - czy to jest dobre... Poważnie...
                          > ciekawe, jak wychodzili ci, ktorzy dali rade... czy od razu na tłustosci sie
                          > rzucili, czy raczej - w poczatkowej fazie trzymali dietę. Jak było z Toba np.?

                          -ja o ile dobrze pamietam moj ostatni kac-gigant(nawywijalem ostro!)spedzilem z
                          malymi przerwami ze trzy dni w wannie z goraca woda wypijajac litry wody
                          mineralnej,a o jedzeniu jakimkolwiek wogole nie bylo mowy,nie moglem.Umieralem
                          powoli i bylo mi wszystko jedno,tak zle sie czulem.Trzaslem sie tak,ze nie
                          bylem w stanie zrobic kroku,czy wziasc cokolwiek do reki.Jedynym bezbiecznym
                          miejscem dla mnie bylo tkwic w wodzie w wannie.Czekalem aby samo z siebie cos
                          nastapilo,prawde mowiac w tamtym czasie bylem w stanie tylko czytac jakies
                          spokojne opowiadania lub oderwane od rzeczywistosci rozprawy pseudonaukowe.
                          Ucieczka od siebie samego i zycia.

                          Dzisiaj wiem,ze to byl blad,bo moglem sie wykonczyc.Na trzeci dzien
                          wezwalem pogotowie.Przerazilem sie slyszac jak moje wlasne serce przestawalo
                          bic na grube sekundy,by po chwili walic z ogromna sila jakby chcialo wyleciec z
                          piersi.Przyjechala erka i po krotkim badaniu wzieli mnie na kardiologie,skad po
                          3 dniach na wlasna prosbe ucieklem,pojechalem do domu.W szpitalu nie mogli
                          zaskoczyc jak mozna miec az tak bardzo i prawie ze wszystkiego wyplukany
                          organizm.Nie sklamie jak powiem,ze wazylem z 8kg mniej niz normalnie.

                          A walke z alkoholem,trzezwienie,rozpoczalem dopiero w domu.O alkoholizmie,jako
                          chorobie nie wiedzialem wtedy nic.Wiedzialem tylko jedno,co by sie nie stalo ze
                          mna,nie moge ruszac alkoholu,chociaz na kilka miesiecy.Myslalem wtedy...
                      • tranzyt80 Re: Nie udalo sie! 02.12.06, 18:39
                        podlizywac... ? podlizywalem sie do Cie przez pol watku
                        i co ? skreslilas z listy,a dla kogo ?
                        no pewnie,zebym sie dowartosciowal to za pierwszego wolnego :)!

                        > ps. to eska ci podkablowala do adminow(donosi pani rauchen)

                        -druga kobieta i niewdzieczna,a kto jak nie ja wiersze pisal i zaby do piornika
                        wkladal...:)

                        Myszabrum skarzy sie:
                        "No tak - a mnie już o kablowanie nie podejrzewa, to od razu wyobraźni nie mam
                        :((( "

                        wyobraznia najmniejsza ze wszystkich,bo kto pisal jak nie Ty,ze butelki na
                        polce w sklepie jak zurawi spiew nucily do Ciebie ;),a na kablowanie to
                        chyba za cienka w uszach jestes ;)))
                    • aaugustw Re: Nie udalo sie! 02.12.06, 18:10
                      tranzyt80 napisał:
                      ..................
                      ______________________________________________________________________________.
                      Uwazam Tranzyt, ze nie to Marblad, ale wlasnie Ty, ten niby trzezwy powinienes
                      pokazac troszke chociaz pokory (Ty to nazywasz "byc mezczyzna")i przyznac sie,
                      ze chciales nam wszystkim pokazowo udowodnic, ze mozna jednak samemu...!
                      Za duze byly Twoje oczekiwania, stad tak duzy zawod...! :-((
                      (nie bede sie powtarzal, co mozna narobic samemu w tej chorobie...!)
                      Z ta choroba nie ma zartow, ale po Twoich postach mam wrazenie, ze Ty nie
                      mozesz o tym wiedziec...!?
                      A...
                      • e4ska Re: Nie udalo sie! 02.12.06, 18:36
                        Dwa dni to nie trzeźwienie, drogi panie. Nawet - gdyby chciał na terapie czy do
                        AA - pijany, zataczający się - nie wchodzi. Musi przetrzeźwieć - sam. I dopiero
                        potem - iść albo nie iść.

                        a Tranzyt nikomu butelki z lapy nie wytrąci. Ani ja, ani ty - nikt z
                        forumowiczów. z ciągu jest bardzo trudno wyjść, facet miał wsparcie serdeczne -
                        nie udało się dzis, może uda się jutro.
                      • tranzyt80 Re: Nie udalo sie! 02.12.06, 21:02
                        nie rozumie co masz na mysli piszac:

                        > pokazac troszke chociaz pokory

                        co to jest ta pokora ?
                        i jak sie ja (po)okazuje ?
                        • aaugustw Re: Nie udalo sie! 03.12.06, 10:17
                          tranzyt80 napisał:

                          > nie rozumie co to jest ta pokora ?
                          ___________________________________.

                          To odwrotnosc pychy...! ;-))
                          A...
                          • tranzyt80 Re: Nie udalo sie! 04.12.06, 11:03
                            a co jest w dzisiejszych czasach u czlowieka pycha ?
                            ale nie musisz odpowiadac,bo wiem juz co jest pokora ;)
                            • aaugustw Re: Nie udalo sie! 04.12.06, 15:48
                              tranzyt80 napisał:
                              > a co jest w dzisiejszych czasach u czlowieka pycha ?
                              > ale nie musisz odpowiadac,bo wiem juz co jest pokora ;)
                              _____________________________________________________________.
                              ;-)) Skoro wiesz co jest pokora, nie bede juz o niej pisal...!
                              Pytasz jednak o pyche? - Odpowiadam za pewnym alkoholikiem:
                              "Pycha to cos, co poprzedza upadek...!"
                              A... ;-))


                    • tranzyt80 Re: Nie udalo sie! 02.12.06, 18:18
                      widze,ze powyzej roz(rz)adzilem sie na zupelnie
                      (rz)adko,rzadziej,najrzadziej...:(((
                      • aaugustw Re: Nie udalo sie! 02.12.06, 18:26
                        tranzyt80 napisał:

                        > widze,ze powyzej roz(rz)adzilem sie na zupelnie
                        > (rz)adko,rzadziej,najrzadziej...:(((
                        _________________________________________________.
                        ;-))
                        Uchylam kapelusz i czolo w respekcie...!
                        A...
                        • tranzyt80 Re: Nie udalo sie! 04.12.06, 11:10
                          AAugustw!a co mam wrzucic do tego kapelusza :)))
                          • aaugustw Re: Nie udalo sie! 04.12.06, 15:57
                            tranzyt80 napisał:

                            > AAugustw!a co mam wrzucic do tego kapelusza :)))
                            ___________________________________________________.

                            Wrzuc to co mozesz zobaczyc, a zdobedziesz to co nie
                            jest widzialne...!
                            A... ;-))
                            Ps. "Wer das Große will, muss das Kleine opfern".
    • marblad Po co te klotnie? 02.12.06, 21:17
      Odpisuje ogolnie, klocicie sie, kochani, i nic z tego nie wynika. Ja nikomu nic nie obiecuje, ale... mam
      wiele obowiazkow, ktore na mnie czekaja. I jak nie bede mial delirki, to musze, czolgajac sie, zrobic to i
      owo. Dzisiaj pije drugi dzien po czwartym dniu trzezwosci, fatalny nastroj, tesknie do trzezwosci,
      kobieta nie reaguje, co za stworzenie piekne, jakie mocne!!! A ja fajny gosc jestem, pisze teraz na
      forum... nie jest ze mna tak zle, prawda?

      Teraz powaznie...

      Piekne kobiety sa gorsze od alkoholu, uderzaja mocniej, uzalezniaja, i zawsze wybiora to co dla nich
      jest najlepsze. Teraz walcze o przetrwanie, sam to zniose, przetrwam, zeby wrocic do naszej kochanej
      TRZEZWOSCI.

      Niech mi Tranzyt przysle wiecej takich zdjec, jak ta cizia w dzinsach. Boze, jak tu nie nie pic?!
    • marblad Stan na dzis 04.12.06, 08:47
      Nie jest dobrze, moi kochani. Piwo leje sie strumieniami, ale kiedys trzeba powiedziec "nie"! JUTRO! To
      haslo na dzis. JUTRO. Po prostu, spojrze w lustro i powiem sobie kilka slow prawdy.

      Jedzenie dzisiaj nie wchodzi, piwo zreszta tez... jakos ten caly uklad sie zawala.

      Ciekawe, czy dobre slowo, powiedzmy - zona wraca lub nowa kobieta jest na horyzoncie - czy to moze
      wyleczyc? Ja mysle, ze tak. Alkoholizm mezczyzn moga uleczyc tylko mile panie. W zasadzie to one nami
      steruja i ja to odkrylem. Ale generalnie je kocham, niektore tylko.
      • yuraathor Re: Stan na dzis 04.12.06, 08:53
        JUTRO, a dziś masz cały dzień na chlanie
        może lepiej DZIŚ NIE PIJĘ
      • baasil Re: Stan na dzis 04.12.06, 09:08
        pisałem już ,że jesteś wielki.tak,podwójnie:
        1.dlatego,że miałeś odwagę się przyznać do nawrotu picia.
        2.no i jesteś wielkim oszustem - wiedz tylko,że oszukujesz samego siebie.
        i karmisz się złudzeniami.jakie jutro,że jak jakaś tam kobieta,że cos tam,jest
        w stanie Cię wyleczyć.tylko Ty masz na to wpływ.
        no ,ale to Twoje życie i tylko od Ciebie zależy co z nim zrobisz.nie łoisz
        jeszcze dykty,wynalazków,jesteś czyściutki,zadbany,masz jeszcze
        dom,rodzinę,pracę,szacunek,etc...to masz szansę,dużą szansę ...to wszystko
        stracić - tylko pij dalej.
        (szybciutko się zapomina "białe noce",trzęsiawy,deliry...wrócą tego bądź
        pewny. alko to najlepszy - mistrz marionetek)
        • marblad Re: Stan na dzis 04.12.06, 09:51
          No wlasnie, Baasilu, mowie, JUTRO. Dzisiaj juz nie, bo zaczalem, a nienawidze tego smrodu, tych
          podchodow i chce z tym skonczyc? Co to za zycie? Przeciez ja doskonale wiem, w co wdepnalem. Tak
          nisko mnie cenisz? Boze, czlowiek sie budzi o poranku, bez kaca, robi kawe, i jest szczesliwy. To jest
          piekne.
          • tranzyt80 Re: Stan na dzis 04.12.06, 10:58
            Piszesz:
            Boze, czlowiek sie budzi o poranku, bez kaca, robi kawe, i j
            > est szczesliwy. To jest
            > piekne.

            -tak!to jest piekne,wszystko staje sie piekne,ale tylko wtedy gdy
            istnieje w naszym zyciu Ta stworzona jakby z wiatrem wyobrazni kobieta.Jak
            poczuje sie jej dzwiek slow,slow,chocby tylko slow...
            My wiemy,ze to tylko slowa,ktore zyja swoim tajemniczym zyciem,ale one maja moc
            dotknac nas gdzies gleboko i na to nie mamy zadnego wplywu.Zaczynamy byc
            sterowani.Podnosimy sie i upadamy i to wszystko dzieki dzwiekowi slow,jej slow.
            Kaleczymy sie zbierajac te dzwieki ,chcemy ulozyc je w kojaca i prynoszaca nam
            ulge i szczescie melodie...i peka cos w nas i zanurzamy sie znowu i znowu...
            • marblad Re: Stan na dzis 04.12.06, 11:20
              Nawet Cie lubie za te slowa. OK, cos w tym jest.

              Najlepszy z koncertu Cohena byl dzisiaj " One of us cannot be wrong".
    • marblad L. Cohen 04.12.06, 10:14
      Lecze sie teraz Leonardem C. No, wyjde z tego z tego!!!

      Cudowny polnocno-amerykanski koncert z 1994. Teraz leci "Bird on the wire". Ale i tak czekam na
      "Hallejujah" i "If it be your will".
      • e4ska Re: L. Cohen 04.12.06, 11:17
        No, najlepiej - Closing Time... Sam tytuł niesie terapeutyczne przesłanie...

        Stwarzasz sobie komfort picia - leżeć, piwkować, muzyczki słuchać... jutro
        będzie lepiej. Standard czynnego alkoholika.

        A dno samo przyjdzie... we właściwym czasie.
        • marblad Re: L. Cohen 04.12.06, 11:23
          Pieknie gadasz, fajnie mi docinacie, ale ja jutro jestem w innej krainie.

          Znam te utwory, ale dzisiaj najlepszy byl "One of us cannot be wrong". Pisalem do Tranzyta.
          • e4ska Re: L. Cohen 04.12.06, 11:56
            Nie docinam, M... wolałabym gratulować nastepnego dnia trzeźwości. Ale widzisz -
            ponieważ sama piłam, to wiem, jak jest w ciągu - od jutra, o, a teraz
            ostatnia... hmmm, dwusetka, ostatniutka... no, nie, dziś jeszcze jedna,
            ostatnia... i z tych ostatnich to mi się uskladało pare miesięcy. Dziwne, że
            przeżylam...
            Dlatego - jeśli i tak nic wielkiego nie robisz - to zacznij teraz. Z każdym
            dniem będzie coraz gorzej. Tak to cholerstwo działa, M..., że dla świętego
            spokoju oszukujemy się jutrem. Spróbuj sobie teraz, kiedy dostarczyłeś mózgowi
            paliwa, a wątrobie pretekstu do pracy... pomyśleć: co ja wyprawiam??? Koniec ze
            mną... jak z tego wyjść? co zrobię, jak wyjdę z ciągu? Odwyk? AA? Samodzielna
            praca nad sobą i rozwiązanie problemów - łba mi nie urwą, jak coś zawaliłem, a
            ucieczką w alkohol niczego nie rozwiążę... karmię się złudzeniami, a przeciez -
            tonę w butelce. Myśl, nie uciekaj!!!

            Wszyscy to przerabialiśmy - tutaj nikt nie jest oryginalny. Trzym się.
            • marblad Re: L. Cohen 04.12.06, 12:10
              Masz racje, E4SKA. To ja wiem, dzisiaj wiem... gdybym sie lepiej umyl, polazlbym na spotkanie
              akademickie AA - lub na uczelnie - i tak samo jak Ty pieknie mowil. I nikt by nie poznal. No, dobra
              przesadzilem! Poznalabys! Ale ja wiem, co jest dzisiaj. Naprawde. Wiem, tez co ma byc jutro! Alhohol mi
              sie wzera w mozg. Praca tworcza - odeszla. Kochanka moja. Jedyna.

              E4SKA, daj mi szanse. Bede pisal uczciwie, jak jest.
              • janulodz Re: L. Cohen 04.12.06, 13:01
                marblad napisał:

                Alhohol mi
                sie wzera w mozg.

                No właśnie
                • marblad Re: L. Cohen 04.12.06, 13:42
                  I co, Janulodz? To znaczy, ze Cohen jest zly i moje marzenie o trzezwosci tez? Pomidorowa tez?
                  Czym tak naprawde sie roznisz ode mnie? Jestes trzezwy. Dzisiaj. Ale ja jutro tez moge. I co wtedy? A
                  jesli, Ty kiedys polegniesz na tym froncie walki? To ja Cie przytule, internetowo, rzecz jasna.
                  • aaugustw Re: L. Cohen 04.12.06, 15:37
                    Mam troche czasu, wiec dolacze sie tez do tego luznego "balakania"
                    _________________________________________________________________.
                    marblad napisał:
                    > I co, Janulodz? Czym tak naprawde sie roznisz ode mnie? Jestes
                    trzezwy. Dzisiaj. Ale ja jutro tez moge. I co wtedy?
                    > ...internetowo, rzecz jasna.
                    ___________________________________________________.
                    Nic wtedy, bo Ty wprawdzie mozesz, ale nie bedziesz! -
                    Twoja trzezwosc nie umie byc osiagnieta nigdy jutro,
                    ani internetowo...!
                    A...
                    • magtomal Re: L. Cohen 04.12.06, 15:57
                      Gdy skarżyłeś się, że pijesz przez żonę, pomyślałam "typowe opowieści
                      alkoholika, który winą za SWOJE picie obarcza innych". Dziś też jesteś typowy,
                      opowiadając jak JUTRO przestaniesz pić. Takie deklaracje wygłaszane pod wpływem
                      alkoholu nie są nic warte! Dziś przestań pić! A nie usprawiedliwaj dzisiejszego
                      picia jutrem!
                      A Janu zasadniczo się od Ciebie różni: jest DZIŚ trzeźwy!
                  • hepik1 Re: L. Cohen 05.12.06, 07:33
                    marblad napisał:
                    <Ale ja jutro też mogę

                    Jutro to będzie futro ;)
                    Dziesięć niespełna minut.Na końcu jest "jutro"Choc z taką wątroba może nie będzie aż tak źle;)
                    www.youtube.com/watch?v=jWlPIaku-RI
                    A jeśli filmik ciebie nie dotyczy ,to przynajmniej pośmiać się można.
              • aaugustw Re: L. Cohen 04.12.06, 16:45
                marblad napisał:

                > ...dzisiaj wiem... gdybym sie lepiej umyl, polazlbym na spotkanie akademickie
                AA - lub na uczelnie - i tak samo jak Ty pieknie mowil. I nikt by nie poznal....
                > Alhohol mi sie wzera w mozg.
                ________________________________________________________________________.

                Tranzycie, tu masz przyklad pychy...! - Ona az scieka po moim ekranie...!
                Ja jestem zdania, ze alkohol nie wzera sie w mozg - alkohol go wyplukuje!
                A...
                Ps. Dla mnie miernikiem trzezwosci jest pokora. Kto jej nie ma ten musi pic!
                • janulodz Stało się jutro 05.12.06, 09:22
                  Marblad dotrzymałeś słowa?

                  • marblad Re: Stało się jutro 05.12.06, 09:51
                    Niestety, nie.
                    • e4ska Re: Stało się jutro 05.12.06, 10:02
                      Gdzie popełniłeś błąd?

                      Często... budzimy sie nad ranem i wtedy, zżerani poczuciem winy, lekiem przed
                      rzeczywistością, fatalnym samopoczuciem fizycznym - wtedy - się pociąga. I już
                      cały dzień - stracony.

                      Spróbuj - tak jeszcze w widzie pijackim - przyjrzeć się najsłabszym swoim
                      momentom. Żebyś umiał je przeskoczyć, zneutralizować.

                      Strasznie ciężko wyjść z ciągu. Ale jak ja wyszłam, inni wyszli - Tobie też sie
                      uda - jeśli będziesz wobec siebie uczciwy.

                      I nie dołuj się Cohenem:)
                      • marblad Re: Stało się jutro 05.12.06, 10:35
                        Ciekawy post, E4ska. Dajesz duzo do myslenia... Cos mi podszeptujesz... uczciwie piszesz... traktujesz
                        mnie powaznie, to cenne odkrycie. Dobra jestes, mimo ze sie nie zgadzamy co do twarozku!

                        Wychodzilem z wielu ciagow, wiem, jak sie to robi, ale, kurcze... masz racje. Trzeba sie sobie przyjrzec. W
                        tej pijackiej iluzji...

                        Cohen? Mnie to sluzy. Jakbym uslyszal muzyke lekka, rytmiczna, to bym dopiero zwymiotowal. Dzieki.
                        • janulodz Re: Stało się jutro 05.12.06, 10:47
                          Ja też zalewałem wszystkie smutki alkoholem. Zaczynałem nad ranem, potem to już szło. I tak dzień za dniem. Wreszcie coś we mnie pękło. Nie wierzę w żadne cuda i inne siły, ale ten facet w mojej głowie, który mi mówił "już dość" w końcu wygrał z tym drugim co powtarzał ciągle "a co ci szkodzi jeszcze dzisiaj"
                          • marblad Re: Stało się jutro 05.12.06, 10:57
                            Ok, bede sie musial dzisiaj przespac z tym drugim "facetem". Myslisz, ze ja nie chce, Janoludz? Przestac?
                            To taki beznadziejny nalog. Nawet samochodem nie mozna sie przejechac. Jak emeryt sie teraz czuje.
                            • hiacynaa Re: Stało się jutro 05.12.06, 11:56
                              Marblad pije to Go zona zdradza.
                              Zona go zdradza bo Marblad pije, ]
                              wiec
                              Marblad pije to Go zona zdradza.
                              i nadal
                              Zona go zdradza bo Marblad pije,
                              wiec na to
                              Marblad pije to Go zona zdradza.
                              'nie wytrzymam dluzej mysli kobieta i....
                              go zdradza bo Marblad pije,
                              na to
                              Marblad pije to Go zona nadal zdradza.
                              chce czulosci mysli kobieta i
                              go zdradza bo Marblad pije,
                    • aaugustw Re: Stało się jutro 05.12.06, 18:13
                      marblad napisał:

                      > Niestety, nie.
                      _________________.
                      napisz cos nowego.
                      Te odp. na dzisiaj, pisales juz wczoraj i przedwczoraj...!
                      A... ;-))
                • marblad Re: L. Cohen 05.12.06, 09:22
                  Kopiesz, Aaugustw. Mimo wszystko, lubie Cie. Zgadzam sie z Toba, ze pokora jest wazna. Ale to dotyczy
                  takze pijacych. Czy wsrod nie-pijacych sa sami wspaniali? Nie wiem, czy jestes pokorny, Twoje posty
                  swiadcza, ze raczej nie. Kto wie, moze jestem bardziej pokorny od Ciebie? Tylko jak to zmierzyc?
                  • aaugustw Re: L. Cohen 05.12.06, 18:11
                    marblad napisał:

                    > Zgadzam sie z Toba, ze pokora jest wazna. Ale to dotyczy takze pijacych. Czy
                    wsrod nie-pijacych sa sami wspaniali?
                    - - - - - - - - - -
                    Nie-pijacym niepotrzebna jest pokora...! - Patrz na siebie...!
                    _____________________________________________________________.
                    marblad napisał dalej:
                    > Nie wiem, czy jestes pokorny, jak to zmierzyc?
                    - - - - - - -
                    Trzezwoscia...!
                    A... ;-))
    • marblad Re: Triki, sposoby, cuda... 05.12.06, 14:07
      Siedze i mysle. Jak mi uda, stawiacie mi duze piwo bezalkoholowe!
      • tranzyt80 Re: Triki, sposoby, cuda... 05.12.06, 14:16
        tak jak i otwieramy teleturniej w ktorym glowna nagroda jest
        10 letnie picie alkoholu za darmoche ;)
      • aaugustw Re: Triki, sposoby, cuda... 05.12.06, 18:17
        marblad napisał:

        > Siedze i mysle.
        ________________.

        Stracony to czas!
        A... ;-))
        • marblad Re: Triki, sposoby, cuda... 06.12.06, 11:28
          Do AAUGUSTW: Wczoraj cos zle odpisalem, na stare posty???
          Bodziesz, kochany.
          I co mam Ci napisac? Pojde na to Wasze AA i spotkam polowe okolicy? Na to nie ide, juz wole sie
          zachlac na smierc. Za dobrze znam zycie...
          Tak, dzisiaj pijanstwa ciag dalszy... jak to przerwac????
          Ja pijany, uwazam, ze trzezwosc jest OK. Ja do niej zmierzam. A ze ktos padnie po drodze, to trudno.
          Juz mialem mysli, zeby sie pochlastac.
          Przeciez, mnie czlowieku nie znasz, Aaugustw'owie, nie zalezy Ci na mnie, masz mnie za "be", to skad
          ta troska? Po co Ci ja trzezwy? Jestes w pewnym sensie sadysta. Fakt, trzezwym. Przez to lepszym.
          • tranzyt80 Re: Triki, sposoby, cuda... 06.12.06, 11:39
            powiem Ci szczerze i krotko:w sumie to szkoda Cie,
            zreszta jak kazdego jednego czlowieka,
            ktory MUSI pic,

          • baasil Re: Triki, sposoby, cuda... 06.12.06, 12:08
            "Mały książe"St.Exuipery-dialog księcia z pijakiem:czemu pijesz?bo się
            wstydzę.czego się wstydzisz? tego,że piję...
            był moment w mym życiu,że poczułem się bardzo samotny(mimo ,że miałem
            żonę,córkę i innych bliskich wkoło siebie).czułem,że nikt mnie nie rozumie.A
            dowodem(kolejnym i jednym z wielu)na to,że nie kontrolu.ję już swego życia,było
            kolejne-czwarte już zapicie zastrzyku przeciwalkoholowego(po 14-nastu dniach od
            iniekcji),który miał mnie oduczyć picia.i stojąc przed lustrem wyrzygałem tej
            znienawidzonej twarzy naprzeciwko - co ty k..wa robisz?nawet strach przed
            śmiercią nie jest w stanie powstrzymać cie od picia.co się dzieje?i usłyszałem
            takie słowa:"to twoje życie i tylko od ciebie zależy co z nim zrobisz". no i
            moim sposobem na dalsze życie było skończyć z nim.a że byłem tchórzem i nie
            miałem odwagi go sobie odebrać,wpadłem na pomysł,by się zapić na śmierć.
            zakupiłem wystarczający zapas(tak mi się zdawało),rozmaitych alkoholi i
            zamknąłem się w mieszkaniu i zacząłem.i nie udało sie.po kilku dniach,gdy
            wypiłem wszystko,musiałem wyjść w końcu po nową "amunicję".i zobaczyłem
            normalnych,uśmiechnietych (może szczęśliwych)ludzi,coś pękło.zapragnąłem żyć.
            i wtedy po raz pierwszy w życiu,schowałem w buty swoje "maczo"(ten fałszywy
            obraz twardziela ,"prawdziwego mena"-którym notabene sam się karmiłem).i
            przyznałem sam przed sobą:ku..,potrzebuję pomocy,jestem słaby,nie dam rady,sam
            nie dam rady.i poprosiłem o pomoc.i posłuchałem innych co mam robić(oczywiście
            wmawiając sobie,że to moje decyzje-to ten wdeptany w glebę "maczo"jeszcze
            próbował się podnosić).i skorzystałem z tej pomocy,i żyję,nie musząc już udawać
            kogoś kim nie jestem.i odzyskałem coś najważniejszego :samego siebie i ludzką
            godność.
            • marblad Re: Triki, sposoby, cuda... 06.12.06, 12:54
              Ladnie to opisales Ten "maczo" to do mnie. Kiedys byles, wiec wiesz. Masz racje, przyjacielu, taki twardy
              to ja nie jestem. A w zyciu wiele widzialem, powinienem zaczac pisac ksiazki o tym badziewiu.

              Znasz St. Exuipery'ego, fajna sprawa, wiadac obracamy sie w podobnych sferach kulturowych. S. Tym z
              tego zrzynal.

              No dobra? To co robic???
              • marzenabo Re: Triki, sposoby, cuda... 06.12.06, 14:01
                Czytam Twoj watek od poczatku.
                Nie sa mi obce Twoje zmagania z wyjsciem z ciagu:(
                W sumie Ci kibicuje, nawet jak sie przewracasz, wierze ze w koncu sie
                podniesiesz:)
                Podziwiam Cie, ze po takich ilosciach wlanego w siebie browaru nie popelniasz
                literowek, bledow gramatycznych i piszesz skladnie i ladnie;)
                To dla mnie prawdziwy ewenement;)
                3maj sie!
                • marblad Re: Triki, sposoby, cuda... 06.12.06, 14:19
                  Dzieki za wsparcie, Marzenabo!

                  Naprawde dobrze pisze??? Zartujesz?! Zwracam uwage na literowki, bo u mnie w rodzinie byl redaktor.
                  Moze sie spotkamy, zeby omowic pewien projekt literacki spod znaku C2H5OH?

                  Zawsze wolalem pisac mniej, ale skladniej. To kwestia porzadnosci. Wstukuje litery wolniej, ale nigdy z
                  bledem. Oczywiscie, je robie...

                  Wiesz, co? Paznokcie mnie bola od tego otwierania...

                  Czesc!

                  • marzenabo Re: Triki, sposoby, cuda... 06.12.06, 14:29
                    Rozumiem cie doskonale...ja tez z piwożłopów, niestety:/
                    Nic innego mnie nie rusza...ale browar wrrrr.
                    Ja narazie mam tydzien trzezwienia, tez ciezko bylo...stad wiem o czym piszesz.
                    Ale mysle, ze dasz sobie rade...nie wiem skad?intuicja kobieca??
                    Jest jakis potencjal w Tobie;0
                    • marblad Re: Triki, sposoby, cuda... 06.12.06, 14:51
                      Dzisiaj jestem dno, totalny upadek, ale milo ze napisalas, kobiece glosy najpiekniej mi pachna. To ten
                      Cohen.

                      Ale dno jestem, nie chcialabys mnie widziec. To Ty 7 dni juz przetrzyamalas?

                      Leczylas sie juz?

                      Co masz na mysli o "potenacjale"?
          • aaugustw Re: Triki, sposoby, cuda... 06.12.06, 15:37
            („Marblad“ napisal):
            Do AAUGUSTW: Wczoraj cos zle odpisalem, na stare posty???
            - - - - - - - - - - - - - -
            Nie - dlaczego tak sadzisz...!?
            _____________________________.
            ("Marblad" napisal dalej):
            I co mam Ci napisac? Pojde na to Wasze AA i spotkam polowe
            okolicy? Na to nie ide, juz wole sie zachlac na smierc.
            - - - - - - - - - - - - - - -
            Twoj wybor...! – Ty masz prawo do samounicestwienia sie...!
            __________________________________________________________.
            ("Marblad" napisal dalej):
            Za dobrze znam zycie...
            - - - - - - - - - -
            Tylko po czesci wierze Tobie. Ty znasz
            tylko pijane zycie... - Do trzezwego nie dorosles..!
            ___________________________________________________.
            ("Marblad" napisal dalej):
            Tak, dzisiaj pijanstwa ciag dalszy... jak to przerwac????
            - - - - - - - - - - - - - - -
            Jezeli nie chcesz isc do AA, to pij dalej, kiedys to sie samo przerwie...!
            _________________________________________________________________________.
            ("Marblad" napisal dalej):
            Ja pijany, uwazam, ze trzezwosc jest OK.
            - - - - - - - - - -
            Co Ty na ten temat mozesz powiedziec...!?
            _______________________________________.
            ("Marblad" napisal dalej):
            Ja do niej zmierzam.
            - - - - - - - - - - -
            Predzej, czy pozniej – osiagniesz mete...!
            _________________________________________.
            ("Marblad" napisal dalej):
            A ze ktos padnie po drodze, to trudno.
            - - - - - - - - - - - -
            Nie sztuka padac – sztuka jest sie podniesc...!
            ______________________________________________.
            ("Marblad" napisal dalej):
            Juz mialem mysli, zeby sie pochlastac.
            - - - - - - - - - - -
            Kazdy alkoholik myslal o podrapaniu sie...! – Duzo myslalo o samobojstwie.
            Niektorym sie udalo. Nielicznym tylko udalo sie przestac pic za zycia...!
            ________________________________________________________________________.
            ("Marblad" napisal dalej):
            Przeciez, mnie czlowieku nie znasz, Aaugustw'owie, nie zalezy Ci na mnie, masz
            mnie za "be", to skad ta troska? Po co Ci ja trzezwy? Jestes w pewnym sensie
            sadysta. Fakt, trzezwym. Przez to lepszym.
            - - - - - - - - - -
            Tylko osobiscie nie znam Ciebie "Marblad". Wiem, ze jestes "be", ale nie mam
            Cie za "be". A skad u mnie ta troska? (pytasz). Zeby to zrozumiec, potrzeba
            najpierw osiagnac pewien poziom rozwoju duchowego. Pewna swiadomosc... - (nie
            rozum, ten masz i tak juz uszkodzony...!) ;-))
            A co do trzezwych, ktorych ja niby potrzebuje. Ja nie potrzebuje, az tak bardzo
            trzezwych. Ja potrzebuje takich jak Ty i tych trzezwiejacych...!
            Co do sadysty...??? (jak o mnie piszesz). A mowilem, ze z Twoim rozumem cos nie
            tak! ;-))
            Na spostrzezenie Twoje, ze jestem lepszym... – odpowiem pytaniem: czy w tej
            smiertelnej chorobie, moze znajdowac sie lepszy, lub gorszy chory...!?
            A...

            • marblad Re: Triki, sposoby, cuda... 06.12.06, 16:33
              Trzeba by to obgadac.
              Moze nie jutro, powiedz mi skad wiesz, Aaugstw, ze nie mam pewnego rozwoju duchowego, skad w
              Tobie ta pewnosc, ze wiesz wszystko? Wkurzylem sie i jutro nie pije! No, wku..les mnie dzisiaj. Moj
              rozum jest uszkodzony, to fakt, ale na pierona, nie jestem jakims idiota kompletnym! Bierzesz mnie za
              debila, kochany kolego!



              • aaugustw Re: Triki, sposoby, cuda... 06.12.06, 16:59
                marblad napisał:

                > Trzeba by to obgadac.
                > Moze nie jutro, powiedz mi skad wiesz, Aaugstw, ze nie mam pewnego
                > rozwoju duchowego, skad w Tobie ta pewnosc, ze wiesz wszystko?
                > Wkurzylem sie i jutro nie pije!
                - - - - - - - - - -
                Nie wiem wszystkiego, ale jedno wiem;
                Ty i jutro bedziesz pil dalej...! :-((
                Aby dojsc do tego, nie potrzebuje byc prorokiem...!
                A...
                • janulodz Re: Triki, sposoby, cuda... 06.12.06, 18:35
                  Marblad napisał:
                  "Wkurzylem sie i jutro nie pije! "

                  Do jutra Ci wkurzenie przejdzie, a z rana wymyślisz sobie kolejny powód do otworzenia browarka.
                  Nie przestaniesz, bo ty cieńki bolek jesteś.
                  Predzej przestaniesz pisać na tym forum. Ze wstydu.
                  I nie zadawaj idiotycznych pytań jak przestać. Nikt tego za Ciebie nie zrobi. Cieniasie.
                  (Teraz sie wkurzysz, potem rozpłaczesz i posmarczesz, a z tych nerw to już nie wiem co zrobisz i ....walniesz kolejnego browca. Bon apetit
                  • magtomal Re: Triki, sposoby, cuda... 06.12.06, 18:54
                    Który juz raz na tym forum deklarujesz "od jutra nie piję"? A w życiu, ile razy
                    już to obiecywałeś? Żona słyszała to 500 razy? Tysiąc?
                    Czy kiedyś powiesz "DZIŚ nie piję"?
                    • marblad Re: Triki, sposoby, cuda... 06.12.06, 20:26
                      Ok, jutro z tego wychodze! Wlasnie zamowilem de-tox. Jutro bede pijany jeszcze duchem, ale juz jedna
                      noga w trzezwosci. Zle mnie osadziliscie.
                      • hepik1 Re: Triki, sposoby, cuda... 07.12.06, 06:53
                        Daj czas czasowi...jutro też jest dzień;)
                      • tranzyt80 Re: Triki, sposoby, cuda...przedswiateczne :) 07.12.06, 10:34
                        Swieta sie zblizaja, a Ty 6 grudnia "de-tox" zamawiasz,chyba u sw. Mikolaja ;)))

                        Po co Ci takie meki kacowe teraz przechodzic by znowu zaczac przy byle okazji;)
                        Czas Swiat,czas Sylwestra bez piweczka :))))???
                        Nie wytrzymasz,za malo jeszcze w swoim zyciu wlales w siebie...
                        Trzezwosc to jak na razie Niemozliwosc dla Ciebie! ;)
                        • marblad Re: Triki, sposoby, cuda...przedswiateczne :) 07.12.06, 11:19
                          Ale probuje!
                          Jest okropnie, podle, ale co robic... ? Byl wczoraj lekarz, ale w zasadzie najw. to byl lek uspokajajacy.
                          Spalem troche, wiec nigdzie nie wychodzilem. Duzo pieniedzy biora...
                          1 dzien trzezwosci, a raczej nie-picia.
                          Tyle na dzisiaj.
                          • tranzyt80 Re: Triki, sposoby, cuda...przedswiateczne :) 07.12.06, 11:41
                            "> Jest okropnie, podle, ale co robic..."
                            "Duzo pieniedzy biora..."

                            -a i tak znowu zaczniesz...

                          • aaugustw Re: Triki, sposoby, cuda...przedswiateczne :) 07.12.06, 11:45
                            marblad napisał:
                            > Jest okropnie, podle, ale co robic... ? Byl wczoraj lekarz,
                            ale w zasadzie najw. to byl lek uspokajajacy. Duzo pieniedzy biora...
                            - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                            Alkohol zabiera ich wiecej, a czasem nawet i wszystko, bo zycie...!
                            __________________________________________________________________.
                            marblad napisał dalej:
                            > 1 dzien trzezwosci, a raczej nie-picia.
                            - - - - - - - - - - -
                            Trzymaj sie...!
                            "Nawet najdluzsza droga rozpoczyna sie zawsze od pierwszego kroku".
                            __________________________________________________________________.
                            marblad napisał dalej:
                            > Ale probuje!
                            - - - - - - - - - - - - -
                            Mamy czas Adwentu, czas wyciszenie sie i wspomnien,
                            (jakie by one nie byly...) - A potem nadejdzie czas
                            nowonarodzenia, czas wolnosci i radosci - Alleluja! ;-))
                            _____________________________________________________________________.
                            (na zakonczenie chce Tobie jeszcze powiedziec, ze bardzo chcialbym sie
                            mylic z tym co napisalem wczoraj, ze Ty bedziesz dzisiaj dalej pil!).
                            A... ;-))
                            • marblad Re: Triki, sposoby, cuda...przedswiateczne :) 07.12.06, 12:15
                              Nie wiem, postanowilem przestac. W koncu nie wszyscy przegrywaja. Jakos sie trzymam, ale zdrowie
                              fatalne, caly sie trzese, a najgorsza psychika.... Dluga to bedzie droga, dluga, ale juz maly kroczek
                              postawilem. Zaraz biore leki nasenne. Zeby zasnac.

                              Dzieki!
                              • aaugustw Re: Triki, sposoby, cuda...przedswiateczne :) 07.12.06, 13:07
                                marblad napisał:

                                > Nie wiem, postanowilem przestac. W koncu nie wszyscy przegrywaja...

                                > , ale juz maly kroczek postawilem. Zaraz biore leki nasenne. Zeby zasnac.
                                __________________________________________________________________________.
                                Zadnego kroczku jeszcze nie postawiles... - Zamieniles tylko rodzaj chemii!
                                Przestan z tym prochami...!
                                A...

                                • marblad Tranxene 07.12.06, 13:15
                                  Lekarz mi przepisal. Jak mam dzis przestac brak na uspokojenie? Nie wytrzymalbym. Odstawie po 2-3
                                  dniach. Wszystko jest chemia, wiec pewnie wody mam nie pic.

                                  To na czym polega wg. Ciebie postawienie tego kroku?

                                  I pytanie ogolne, o ten Tranxene. Czy ktos to stosowal i jest to dobry srodek? Ja wcale nie stosowalem
                                  dotychczas prochow...
                                  • baasil Re: Tranxene 07.12.06, 13:46
                                    najgorszy badziew,przepisywany rutynowo, przez konowałów nie mających pojęcia o
                                    podłożu alkoholizmu.niestety przerabiałem na sobie.jeśli już jest potrzeba
                                    uspokajacza, przy objawach odstawienniczych(a takie masz-wynika z opisu)to mnie
                                    pomogło "elenium"(inna nazwa relanium)-dawało przynajmniej troszkę
                                    spokojniejszy sen(ale żadna rewelka).po prostu organizm uzależniony ma inną
                                    tolerancję na środki psychoaktywne i czasem trzeba się po prostu przemęczyć.
                                    (albo "leczyć" znanym sposobem-tylko jego "skuteczność" przecież znasz)
                                    powodzenia
                                    • marblad Re: Tranxene 07.12.06, 13:58
                                      Dzieki, Baasil.

                                      Myslalem, ze to dobry srodek. Ja nie lubie prochow szczegolnie tych psychotropowych, a jednak
                                      zmuszony jestem to brac. Przynajmniej 2-3 dni. Fakt, sen mialem plytki, meczacy, i raczej srodek w
                                      kroplowce "powalil" mnie niz uspokoil. Relanium pamietam. Lecz kiedys, jak przyjechal do mnie lekarz,
                                      to dal mi chyba wlasnie "Tranxene" i on dobrze na mnie podzialal. Jestem teraz nieco przytlumiony,
                                      miej rozdrazniony, ale wciaz zmagajacy sie z lekiem i wyrzutem sumienia.

                                      Pije goracy rosolek.
                                      • magtomal Re: Tranxene 07.12.06, 15:50
                                        Ciepły rosołek to dobry pomysł.
                                        Jednak postawiłeś ten pierwszy krok :) Wreszcie nie opowiadasz o trzeźwości,
                                        tylko o nią walczysz. Gratuluje! Tak trzymaj!
                                        • marblad Re: Tranxene 07.12.06, 16:38
                                          Dzieki.

                                          I jeszcze ta pogoda "listopadowa" w grudniu; okropna aura do wychodzenia
                                          • aaugustw Re: Tranxene 07.12.06, 20:35
                                            marblad napisał:
                                            > I jeszcze ta pogoda "listopadowa" w grudniu; okropna aura do wychodzenia.
                                            ________________________________________.
                                            Do wychodzenia na dwor, czy z nalogu...!?
                                            A... ;-))

                                            • marblad Re: Tranxene 07.12.06, 21:25
                                              Mysle, ze do wychodzenia z ciagu. Ale i na dwor niechetnie bym wyszedl.

                                              Byl dzisiaj magnez, wit. B i C, rosol, duzo wody, rumianek, tranxene i soda oczyszczana. Co sadzcie o
                                              soku z ogorkow? Aha, jeszcze biore sylimarol. Zabraklo mi 2KC.

                                              Jakos przebrnalem przez pierwsza czesc dnia. Teraz tylko czekam na wyrok snu... zeby nie koszmary.

                                              Lekarz powiedzial, ze wyjde z tego, ze nie jest tak zle. Chyba nie wiem, co dzieje sie. Nawet moje owe
                                              12-dniowe picie nie zrobilo na nim wrazenia. Tylko czemu zapisal mi branie magnezu i witamin z
                                              grupy B dopiero w 4 dniu? Pomylil sie? Nie zna sie?

                                              Co bede dalej pisal. Nic nie wymysle. Wyrko, lek, poty i jutro od nowa. Kolejny zmarnowany dzien w
                                              tym przekletym zyciu. Wychodzenie to jedna sprawa, ale odkrecenie wszystkich zaleglosci
                                              spowodowanych chlaniem, to - druga.
                                              • aaugustw Re: Tranxene 07.12.06, 21:31
                                                marblad napisał:
                                                > Mysle, ze do wychodzenia z ciagu. Ale i na dwor niechetnie bym wyszedl.
                                                > Byl dzisiaj magnez, wit. B i C...
                                                > Jakos przebrnalem przez pierwsza czesc dnia. Teraz tylko czekam na wyrok
                                                snu...
                                                > Lekarz powiedzial...
                                                _________________________________________________________________________.
                                                On wie co robi... - widze to po Tobie, np. nie dostajesz bolesnych skurczu
                                                miesni nog, ktore nie pozwalaly mi spac...
                                                Marblad, nie ma drogi na skroty... - cierp i wychodz z tego... - Dobranoc.
                                                A...
                                                • marblad Re: Tranxene 07.12.06, 21:42
                                                  Dobranoc.

                                                  Bede cierpial, choc lydki mam dretwe i calkowicie wysiadla mi koordynacja ruchow. Chodze, czasami
                                                  szybko, jak ten nerwowy idiota... ale co ja bede pisal.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka