Dodaj do ulubionych

Umarł pijak

25.02.07, 01:16
Trzy godziny temu miałem telefon. Dzwoniła sąsiadka z miejscowości, gdzie mam
działkę. Powiedziała mi, że dziś w południe podczas amputacji odmrożonych nóg
w szpitalu w Ł. zmarł mój najbliżej mieszkający sąsiad Marek A. Miał 45 lat.
Pił od 15 roku życia. W wieku 30 lat z powodu padaczki i innych schorzeń
układu nerwowego otrzymał rentę. Mieszkał i był wraz ze starszym bratem
alkoholikiem na utrzymaniu matki - gospodyni wiejskiej, wdowy po mężu
alkoholiku, który zapił się na śmierć w wieku ok. 50 lat. Mareczek rentę
przepijał a matka karmiła, opierała i kupowała leki. Dwa lata temu zmarła.
Panowie A. sprzedali ziemię , dobytek i żywiznę. Otrzymane pieniądze
przepili. Mieli gest. Po gorzałę była zamawiana taksówka na telefon. Dopóki
nie wyłączyli. Kiedyś (jeszcze przed śmiercią ich matki )piłem razem z nimi.
Za wysmołowany dach, za wykopanie szamba, za postawienie płotu, piliśmy.
Żył jeszcze wtedy mój ojciec i za wszystkie te roboty płacił gorzałą , bo
taki był obyczaj. A ja piłem razem z nimi. Żniwa, świniobicie, wykopki, to
dopiero było okazje. Nie wypadało się nie napić, nie wypadało nie postawić
Pili prawie wszyscy.
Kiedy sam skończyłem z alkoholem, przestałem za każdą robotę płacić wódką,
przestałem jeździć po glajchę na najbliższą metę i przestałem pożyczać
pieniądze. Kupowałem im za to chleb i karmiłem ich umierające z głodu psy.
Dwa razy odwoziłem do Warty na odwyk starszego, a młodszego Marka razem z
sąsiadami postanowiliśmy umieścić w domu opieki społecznej. Nie dało rady.
Kiedy starszy wracał z odwyku zatrzymywał go w domu, bo tamten miał jeszcze
swoją biedniutką rentę. Na Royala starczało. Na życie już nie. Nie wiem czy
wiecie, ale tam można za 16 PLN kupić 1 litr spirytusu. Sam go kiedyś piłem.
10 PLN kosztuje 1/2 bimbru. Kilkakrotnie razem z sołtysem i sąsiadami
proponowaliśmy panom poddanie się kuracji. Bez echa. Oni nie kradli, nie
gwałcili, nikogo nie bili. Oni tylko pili. Stan umysłu obydwu był na poziomie
hm.... Na jesieni sołtys podwiózł im na podwórko przyczepę węgla. Sąsiedzi
się złożyli. Po miesiącu węgla nie było. Sprzedali na gorzałę. W ostatnie dni
mieszkali w tzw. fejzie - letniej kuchni, gdyż z domu sprzedali wszystko
łącznie z piecami. Spali w walonkach i kożuchach, budzili się żeby się napić,
a srali i rzygali pod siebie. Kiedy młodszy stracił przytomność , ten
starszy oczywiście nie wiadomo po jakim czasie powiadomił sąsiada. Lekarka z
pogotowia zemdlała. Nogi młodego do kolan były sczerniałe i gniły. Zmarł
podczas amputacji. Starszy został zabrany na detoks.
Podobno nie ma przypadków beznadziejnych.
Obserwuj wątek
    • tenjaras Re: Umarł pijak 25.02.07, 08:18
      "przypadek beznadziejny" to diagnoza lekarska zanim powstało określenie
      alkoholizm, inaczej mówiąc, przypadek beznadziejny to każdy alkoholik,
      człowiek, który nie potrafi pić normalnie

      czy przypadek beznadziejny może wyjść ze swojej tragicznej sytuacji?
      tak, średnio patrząc, 20% społeczeństwa jest zagrożona alkoholizmem, 10% tej
      grupy ludzi dowie się o możliwości wyzwolenia, co dziesiąty z tych 10% umrze
      trzeźwy, w pierwszych dniach powiedzieli mi - zrób wszystko, abyś to był ty

      oni nie mogli zrobić nic, ja wszystko, albo nic, bo nie można się trochę
      wyleczyć z braku kontroli nad ilością wypijanego alkoholu

      nie miałem obok siebie ludzi, którzy mi podpowiadali co mam robić, miałem
      takich, którzy mi opowiadali co zrobili w podobnych sytuacjach do tych, z
      którymi się borykałem, wybory należały do mnie, a dziś jestem trzeźwy

      obok mnie umierają alkoholicy, ludzie, których znam równie blisko jak Ty i
      jedyne co mogę zrobić, to być pomocny wtedy, kiedy oni zaczną szukać pomocy,
      kiedy próbuję coś narzucić efekt jest dokładnie odwrotny, działałem dokładnie
      tak samo, mówili mi w lewo, a ja w prawo, ba! sam sobie mówiłem w lewo, a
      szedłem w prawo...

      jestem tu i mogę te słowa pisać dlatego, że na mojej drodze stanął ośrodek
      odwykowy i pracujące tam psycholożki oraz ogromna rzesza anonimowych
      alkoholików, którzy wspierali mnie w początkach, są dziś i będą jutro, nigdy
      się na tych siłach nie zawiodę, jeśli sam tak nie zdecyduję
    • rauchen Re: Umarł pijak 25.02.07, 10:10
      umarl czlowiek,
      pijak przestal po prostu pic.
      Moze po prostu ekstremista-zwolennik ideii samodzielnego przestania pic, co
      nigdy jednak nie stalo sie faktem za jego zycia.
      Mnie wlasnie najbardziej boli w tych forumowych przepychankach na temat
      szkodliwosci AA i trzepania mozgu przez terapeutow, ze nikt jakos nie odnosi
      sie do faktu, ze mozliwe ze kilka z tych osob wlasnie wylacznie poprzez zapicie
      sie na smierc, byloby w stanie przestac pic, a to ze jednak przestali pic za
      zycia zawdzieczaja tylko i wylacznie AA i terapeutom.
      Nie pije 15 miesiecy. W ciagu tych miesiecy bez pomocy po ktora poprosilam, tez
      istnieje szansa ze zapilabym sie na smierc.
      Nie pisalabym na forum - mozliwe ze nikt by nawet nie opisal przypadku zapicia
      sie 30letniej alkoholiczki na tym forum.
      Nie wzbudzilabym wspolczucia, nie wzbudzialbym czegokolwiek, bo by mnie by tu
      nie bylo.
      Wzbudzam wspolczuje tym ze udalo mi sie przezyc moje 15 ostatnich miesiecy bez
      alkoholu, przechodzac przy tym zmiany, o ktorych nawet nie mialam pojecia ze
      beda moim udzialem.
      Przezyc ostatnie chwile zycia, ilekolwiek by ich nie zostalo w zyciu jeszcze
      przed nami jako trzezwi ludzie - to dla mnie wydaje sie w tym wszystkim
      najwazniejsze. Nie sposoby dzieki jakim nam sie to udalo.
      Szkoda ze wiele osob o tym zapomina.
      To wyglada mniej wiecej tak, jakbysmy byli podobni tylko i wylacznie do
      ostatniego dnai naszego picia, jako pijacy alkoholicy.
      Kiedy przestajemy pic zaczynaja sie roznice a powodem jest sposob w jaki nam
      sie udalo przestac.
      Trzezwosc, a przede wszystkim ocalale zycie, tak jakby po prostu niektorzy
      mieli za przeproszeniem w DUPIE!
      • havana06 Re: Umarł pijak 25.02.07, 13:21
        Janu, to co napisałeś jest bardzo prawdziwe, okrutne, mądre i nie wiem co
        jeszcze.
        Mną to wstrząsnęło!
        Dało mi też dużo do myślenia!

        Dzieki , Janu i pozdrawiam.
        havana
    • zyg_zyg_zyg Re: Umarł pijak 25.02.07, 14:07
      Domyslam sie, ze ciezko jest patrzec jak czlowiek umiera, zwlaszcza kiedy sam
      wiesz, ze mozna zejsc z tej drogi ku smierci i zyc lepiej.

      Myslisz, ze to byl przypadek beznadziejny? Beznadziejny dla kogo?
      Dopuszczasz taka mysl, ze jemu tak bylo dobrze? A wszyscu starali sie go
      przekonac, ze wrecz przeciwnie. Ja sie czasem nad tym zastanawiam. Zastanawiam
      sie, czy moje dobre zycie on uznalby za dobre zycie, warte zamiany. Chyba nie.

      I czy proba pomocy Markowi A. to nie jest ta sama bajka, jak ta, kiedy addicted
      probuje otworzyc mi oczy i pokazac ze tak naprawde jestem gleboko
      nieszczesliwa, kiedy ja wiem, ze jest inaczej.

      Czasem sie zastanawiam.
    • aaugustw Re: Ku pamieci przedwczesnie zmarlego kolegi... 25.02.07, 15:14
      janulodz napisał:
      > Trzy godziny temu miałem telefon. Dzwoniła sąsiadka z miejscowości, gdzie mam
      > działkę. Powiedziała mi, że dziś w południe podczas amputacji odmrożonych nóg
      > w szpitalu w Ł. zmarł mój najbliżej mieszkający sąsiad Marek A. Miał 45 lat.
      _____________________________________________________________________________.
      Tak jak napisala Rauchen; umarl czlowiek.
      Ten chory czlowiek umarl zbyt mlodo i w tragicznych dla siebie
      okolicznosciach...
      Wiadomosc ta wywolala we mnie smutek i wspomnienia, sprzed ok.18 laty.
      Wywolala ona obraz mojego przyjaciela - alkoholika, ktory takze umarl
      na dzialce. Byl on wtedy 10 lat mlodszy od Marka A.
      Zarowno z moim bylym przyjacielem, jak i z Markiem A. zwiazany jestem
      glebokim uczuciem, do ktorego do ktorego przyczynila sie ta nasza wspolna
      choroba alkoholowa.
      Jego przedwczesny zgon dla jednych stal sie pewna sensacja lokalna,
      dla innych moze ulga i radoscia, ze pozbyli sie takiego...
      Ja, w takich przypadkach - jako alkoholik - zawsze pytam siebie;
      "Czy zrobiles wszystko, co bylo w Twojej mocy, aby pomoc temu
      cierpiacemu choremu czlowiekowi...!?
      A...
    • e4ska Re: Umarł pijak - jak to widzą aowcy 25.02.07, 17:48
      Dziwnie widzą...
      Jaras - jak zwykle - to samo, czyli ta sama opowieść, jak to na jego drodze - co
      za pech - stanęli psychiatrzy i wielka księga, łącznie ze specyficznym umywaniem
      rąk: "obok mnie umierają alkoholicy, ludzie, których znam równie blisko jak Ty i
      jedyne co mogę zrobić, to być pomocny wtedy, kiedy oni zaczną szukać pomocy,
      kiedy próbuję coś narzucić efekt jest dokładnie odwrotny"...
      Pijak, który szuka pomocy... jasne... ale skoro nie szuka, to... wymyśl coś
      oprócz wyrażania nabożnych życzeń... cóż, siła wyższa CIEBIE wybrała - jesteś
      wielki, tamtego nie raczyła zauważyć - jesteś tym bardziej wielki.

      Rauchen - zmarł pijak, ktory - nie chciał sie leczyc ani na terapii, ani w AA :
      "Moze po prostu ekstremista-zwolennik ideii samodzielnego przestania pic, co
      nigdy jednak nie stalo sie faktem za jego zycia". On w ogóle zamierzał przestać?
      jakoś nie, i nie zachęcili go do trzeźwości ani Janu, ani sołtys, ani
      nieboszczka matka - nikt.
      Dalej - podobnie jak z Jarasem - Rauchen ma nogi do ziemi, bo poszła do
      psychiatry i jest w AA.

      Zyg - w AA jest fajnie, nie macie pojęcia, jakie to szczęście być w AA, co wy
      się znacie, żadne getto, prawda, Zyg??? : "I czy proba pomocy Markowi A. to nie
      jest ta sama bajka, jak ta, kiedy addicted probuje otworzyc mi oczy i pokazac ze
      tak naprawde jestem gleboko
      nieszczesliwa, kiedy ja wiem, ze jest inaczej".

      August: nieszczęśliwa miłośc do nieszczęśliwego pijaka: "Zarowno z moim bylym
      przyjacielem, jak i z Markiem A. zwiazany jestem
      glebokim uczuciem, do ktorego do ktorego przyczynila sie ta nasza wspolna
      choroba alkoholowa". Dobrze, August, że tylko chorobę miałeś wspólną - i nic
      poza tym. I jeszcze: jak to był jedynie drobnopijoczek? Taki drobnopijoczek,
      który miał pecha - pecha, tyle że innego niż Jaras. Czy możesz kochać
      drobnopijoczka?

      A to, że starszy - "leczył się" w psychiatryku i dał się odwieźć na detoks?
      Czemu mu ci mądrzy ratowacze życia nie pomogli?

      co wyleczy starszego... skutecznie - bida go wyleczy. Bo jak wróci, rentki nie
      będzie... ale chyba dostanie te zusowskie srebrniki, pogrzebowe - to jeszcze
      sobie popije - ale do czasu. opieka społeczna? ile da? Co potem - kiedy zacznie
      kraść, to mogą go kiedyś znaleźć - martwego... Rentkę załatwią? ano - trzeba.

      Z głodu zdechnie, a robić - nie będzie.

      To nie tylko - pijaństwo... Wódka to tylko jeden z problemów - skutek może... i
      nic tu po mądrościach bezsilnych AA...


      • aaugustw Re: Umarł chory czlowiek - jak to widzi Eska 25.02.07, 19:05
        e4ska napisała:
        > Z głodu zdechnie, a robić - nie będzie.
        > ...i nic tu po mądrościach bezsilnych AA...
        ______________________________________________.
        W uporze swym zdechnie, a trzezwiec nie bedzie!
        I nic zostanie z tej żółci, ciagle zawistnej mendzie...
        A...
      • zyg_zyg_zyg Re: Umarł pijak - jak to widzi e4ska... 25.02.07, 19:39
        klasycznie...

        Moze uzywam niewlasciwych slow, a moze Ty e4sko juz calkowicie zatracilas sie i
        zasleplas w sledzeniu i wylapywaniu wszystkiego, co moze w Twoim mniemaniu
        swiadczyc przeciwko AA, ale nie zrozumialas mnie zupelnie.

        W moim poscie nie bylo slowa o AA. Bylo o tym, ze nie mam pojecia, jak powinno
        wygladac zycie innych ludzi i nie mam pojecia, czy chcieliby zyc po mojemu. I
        o tym, ze podejrzewam, ze Marek A. nie chcialby zyc po mojemu i po Twojemu tez
        nie.

        A addicted myli sie myslac ze wie, co jest dobre a co zle dla innych ludzi, co
        daje a co odbiera im szczescie.

        Moze to wyda Ci sie dziwne (a moze nawet nieprawdziwe), ale nie mysle o AA za
        czesto. Podejrzewam nawet, ze zajmuje mi to duzo mniej czasu i pochlania duzo
        mniej uwagi niz Tobie.

        Nie wkladaj, prosze, w moje usta slow ktorych nigdy nie wypowiedzialam. I
        postaraj sie nie uprzedzac sie do mnie tylko dlatego, ze mnie AA pomoglo.
        • addicted11 Re: Umarł pijak - jak to widzi e4ska... 01.03.07, 22:43
          zyg:

          A addicted myli sie myslac ze wie, co jest dobre a co zle dla innych ludzi, co
          > daje a co odbiera im szczescie.

          cos tu chyba pomylilas fakty.

          zupelny nonsens

          niby ze ja wiem co jet dobre dla innych???

          toc przeciez moja cala obecnoc na forum to jet wynik sprzeciwu przeciw
          uszcesliwianiua na sile.

          ja komu mowie co ma robic?

          napisz gdzie?

          chyba na odwrot.
          ja mowie zeby mi nie mowic co dla mnie dobre.

          a ze napialem gdzies ze watpie w szczerosc dekllaracji o szczesciu?
          tak uwazam, ale nie daje zadnych recept na szczescie.

          poza tym to w ogole uwazam ze naduzywa ie tego wzglednego i niejanego pojecia
          szczescie.

          szczecie to jet wygrac w totka a rezta to tylko kwetia pojrzenia na
          rzeczywistosc.

          • addicted11 Re: Umarł pijak - jak to widzi e4ska... 01.03.07, 22:45
            poza tym obludne jet to Aowskie uzalanie sie nad amputowanymi nogami bo w
            innych sytuacjach ci ami ludzie sa goracymi zwolennikami tracenia nog i
            przepijania majatkow w ramach "odbijania ie od dna" i przekonywania ie do AA
          • zyg_zyg_zyg Re: Umarł pijak - jak to widzi e4ska... 02.03.07, 11:05
            Nie mowisz co jest dobre dla innych.
            Nie mowisz nikomu co ma robic.
            Ale mylisz sie piszac o mnie w ten sposob:

            "
            czlowiek ma naturalna potrzebe decydowania o sobie, kierowania swym zyciem.
            ktos podsuwa mu odwrotna recepte- poddaj sie.
            taki ktos poddaje sie i wewnetrznie, podswiadomie jest bardzo nieszczesliwy.
            "

            Mylisz sie twierdzac, ze "poddanie sie" jest dla mnie zrodlem nieszczescia. I
            mylisz sie (to juz obok tematu) ze "poddanie sie" jest u mnie rownoznaczne z
            niedecydowaniem o sobie, rezygnacja z ambitniejszych planow, braniem co
            przyjdzie, byciem ofiara losu.
            • addicted11 Re: Umarł pijak - jak to widzi e4ska... 02.03.07, 13:52
              zyg_zyg_zyg napisała:

              > Nie mowisz co jest dobre dla innych.
              > Nie mowisz nikomu co ma robic.
              > Ale mylisz sie piszac o mnie w ten sposob:
              >
              > "
              > czlowiek ma naturalna potrzebe decydowania o sobie, kierowania swym zyciem.
              > ktos podsuwa mu odwrotna recepte- poddaj sie.
              > taki ktos poddaje sie i wewnetrznie, podswiadomie jest bardzo nieszczesliwy.
              > "
              >
              > Mylisz sie twierdzac, ze "poddanie sie" jest dla mnie zrodlem nieszczescia. I
              > mylisz sie (to juz obok tematu) ze "poddanie sie" jest u mnie rownoznaczne z
              > niedecydowaniem o sobie, rezygnacja z ambitniejszych planow, braniem co
              > przyjdzie, byciem ofiara losu.


              Zyg zygu, ta teza nie jest mojego autorstwa,
              na ten temat czytalem w Polityce, podalem nawet link.
              dlatego i tylko dlatego osmielilem sie uzyc tak bezczelnej formy jak " czlowiek
              ma naturalna potrzebe" itp

              a wiec- nie moje wymysly- powtarzam za Polityka.

              a ze to odzwierciedla moj poglad to aKURAT ZBIEG OKOLICZNOSCI- O KTORYM TEZ
              PISALEM.
              • addicted11 specjalnie 02.03.07, 14:02
                dla zyg zyg
                fragment 1:
                Wielu badaczy sądzi, że potrzeba kontroli nad swym życiem i – co się z nią
                wiąże – optymistycznej wiary, że jest ona możliwa, stanowi jedną z
                elementarnych potrzeb. Prof. Mirosław Kofta mówi, że przyrównać ją można do
                potrzeb biologicznych. Człowiek źle się czuje w charakterze trybiku w maszynie,
                która działa bez żadnego udziału z jego strony. („Złudzenia, które pozwalają
                żyć” pod red. Mirosława Kofty i Teresy Szustrowej, PWN, 2001).

                fragment2
                W psychologii uznaje się powszechnie, a potwierdza to doświadczenie potoczne,
                że człowiek, dziecko także, angażuje się znacznie bardziej w urzeczywistnianie
                celów i scenariuszy, kiedy je sobie wybiera sam, a nie gdy mu są one narzucone.
                Niczego nie narzucając dziecku rodzice mogą ukazywać różne drogi, scenariusze,
                mogą doradzać i podpowiadać. To niezwykłe, jak zwyczajne słowa zachęty mogą
                wpływać na naszą pozytywną motywację – pisze Franken. Jeśli ktoś inny wierzy,
                że mogę tego dokonać, to dlaczego miałbym myśleć – że nie?




                calosc

                www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=Lead30&news_cat_id=1152&news_id=211089&layout=18&forum_id=8588&fpage=Threa
                ds&page=text

                i zeby nie byl- nie uwazam, ze to co napisza w polityce to prawda objawiona i
                bezsporna.
                ale uwazam, ze tezy tego artykulu maja prawo byc traktowane na rowni z wypisami
                z Wielkiej Ksiegi itp.

                a nawte bardziej, bo autorka tekstu czerpie wiedze z roznych zrodel i calosci
                wiedzy psychologicznej a nie jak Wielka Ksiega z glowy Billa W. i paru innych
                raczej amatoorw z zakrsu psychologii.
                Natomiast to, co stanowi Ksiega jest tu pisane niemal jakby to byla Biblia.
                musze dzialac dla rownowagi
                • addicted11 Re: specjalnie 02.03.07, 14:51
                  jeszcze taka refleksja...


                  dlaczego czlowiek z problemem alkoholowym z reguly dlugoo pije i nie chce
                  przestac?

                  bo nie umie sie pogodzic, ze nie potrafi kontrolowac zycia po alkoholou.

                  dlaczego z reguly przestaje?

                  bo stwierdza, ze nie chce lub nie moze juz dluzej zyc uzaleznioy od chemii.

                  co jest wiec motywem?
                  chec zwalczenia uzaleznienia- czyli wola niezaleznosci.

                  no i gdy taki pijaczyna odzyska troche panowania nad soba oferuje mu sie
                  poddanie sie w AA i oddanie swojej woli Sile wyzszej.

                  deszcz---> rynna



                  napsize jeszcze, ze wg mnie bez sensu troche zderzamy argunenty naukowe z
                  argumentami Aowskimi, ktorych natura jest nazwijmy to duchowa.

                  to jest zupelnie inny grunt.
                  czlowiek na gruncie duchowym moze byc "poddany" a jednoczesnie czuc sie wolny-
                  bo wierzac w sprawczosc Boga uznaje, ze ten lepiej poieruje jego zyciem- albo
                  tez uznaje, ze i tak Bog nim kieruje- wiec po prostu stwierdza fakt.

                  ale nie wiem, czy noga stolowa moze pokierowac moim zyciem lepiej niz ja sam:)
                  • aaugustw Re: specjalnie 02.03.07, 16:43
                    addicted11 napisał:
                    > jeszcze taka refleksja...
                    > dlaczego czlowiek z problemem alkoholowym z reguly dlugoo pije i nie chce
                    > przestac?>
                    > bo nie umie sie pogodzic, ze nie potrafi kontrolowac zycia po alkoholou.
                    > dlaczego z reguly przestaje?
                    >
                    > bo stwierdza, ze nie chce lub nie moze....
                    - - - - - - - - - - - - - - -
                    Addi, Tobie z pewnoscia pomylilo sie mleko z alkoholem...!?
                    Z reguly to ludzie przestaja pic mleko...!
                    Alkohol z reguly przestaje pic ok. 5 na stu (100)!
                    ___________________________________________________________.
                    addicted11 napisał dalej:
                    > ale nie wiem, czy noga stolowa moze pokierowac moim zyciem
                    lepiej niz ja sam:)
                    - - - - - - - - - - -
                    Czasami sam sie nad tym zastanawiam, kiedy czytam takie Twoje mysli...!
                    Kto wie, gdybym zlapal te noge do mojej reki...!
                    A... ;-))
                    • addicted11 Re: specjalnie 02.03.07, 17:05
                      Niestety auguscie, potrzeba kontroli wlasnego zycia jest powwzechnie i od
                      dziecinstwa tlumiona, spychana w niebyt, i nieliczni sa tacy szczesliwi (
                      neiszczesliwi) ktorzy maja tego swiadomosc.

                      Pozostali zostali tak omotani systemami nakazow, oraz oszukani,ze pogubili sie
                      i w efekcie lubia jak cos lub ktos ich prowadzi przez zycie.
                      jak to mozliwe, przeciez to sprzeczosc?

                      brzmi jak sprzecznosc- jak to mozliwe?

                      otoz mozliwe.

                      otoz taki czlowiek- Tischner nazwal go Homo Sovieticus- czlowiek o zniewolonej
                      duszy- wolnosc w pewnych obszarach postrzega jako zagrozenie.

                      najpierw okreslona wolnosc jest kwestionowana, potem pyta sieretorycznie "czy
                      to wolnosc" aby odpowiedziec "nie, to nei wolnosc"
                      taka wolnosc jest inaczej nazywana- aby odebrac jej podmiotowosc.

                      i juz jej nie ma.

                      dla rownowagi- jako ze ten mechanizm checi sprawowania kontroli nad zyciem caly
                      czas w czlowieku drzemie- oferuje sie mu w zastepstwie inne rodzaje wolnosci,
                      czasem prawdziwe ( chociaz ograniczenie tej pierwszej wolnosci nie ma sie nijak
                      do uzyskania tej nastepnej)
                      albo wrecz fikcyjne, nazywajac wolnoscia to co nia nie jest.

                      i mamy Homo sovieticus.

                      tk dzialaja systemy opresyjne na dluzsza mete ( bo na krotsza wystarczy dac w
                      morde i wystrzelac najbardziej opornych)
                      tak dzialaja koncerny handlowe
                      tak dzialaja dilerzy narkotykowi
                      tak dziala alkohol

                      i w koncu w mojej opinii tak dziala AA.
                      • addicted11 abu uzupelnic znalazlem definicje w Wiki 02.03.07, 17:08
                        Homo sovieticus - spopularyzowane w Polsce przez ks. Józefa Tischnera
                        określenie człowieka przyzwyczajonego do komunistycznej formuły państwa,
                        oczekującego, że od państwa otrzyma pracę, opiekę socjalną, zdrowotną i inną w
                        zamian za płacenie podatków. Autorem sformułowania był znany rosyjski pisarz i
                        socjolog Aleksander Zinowiew.

                        „Homo sovieticus – wg Tischnera – to zniewolony przez system komunistyczny
                        klient komunizmu – żywił się towarami, jakie komunizm mu oferował. Trzy
                        wartości były dla niego szczególnie ważne: praca, udział we władzy, poczucie
                        własnej godności. Zawdzięczając je komunizmowi, homo sovieticus uzależnił się
                        od komunizmu, co jednak nie znaczy, by w pewnym momencie nie przyczynił się do
                        jego obalenia. Gdy komunizm przestał zaspokajać jego nadzieje i potrzeby, homo
                        sovieticus wziął udział w buncie. Przyczynił się w mniejszym lub większym
                        stopniu do tego, że miejsce komunistów zajęli inni ludzie- zwolennicy
                        <<kapitalizmu>>. Ale oto powstał paradoks. Homo sovieticus wymaga teraz od
                        nowych <<kapitalistów>>, by zaspokajali te potrzeby, których nie zdołali
                        zaspokoić komuniści. Jest on jak niewolnik, który po wyzwoleniu z jednej
                        niewoli czym prędzej szuka sobie drugiej. Homo sovieticus to postkomunistyczna
                        forma <<ucieczki od wolności>> , którą kiedyś opisał Erich Fromm” (Tischner,
                        1992)

                        • aaugustw Re: abu uzupelnic znalazlem definicje w Wiki 02.03.07, 17:55
                          addicted11 napisał:
                          > Homo sovieticus - spopularyzowane w Polsce przez ks. Józefa Tischnera
                          > określenie człowieka przyzwyczajonego do komunistycznej formuły państwa,
                          > oczekującego, że od państwa otrzyma pracę, opiekę socjalną, zdrowotną i inną
                          w zamian za płacenie podatków...
                          ________________________________________________________________________.
                          Mnie tego Ty mowic nie musisz.
                          Przed 22-laty, kiedy wyzwolilem sie juz z systemu komunistycznego, na
                          wlasnej skorze odczulem ten bol nowonarodzenia sie... - Przezylem
                          istna gehenne zwiazana z przestawieniem mojej swiadomosci w swiecie ludzi,
                          w ktorym sie znalazlem - samodzielnych, samodzielnie myslacych i wolnych.
                          Moj alkoholizm wcale mi w tym nie pomagal, wrecz przeciwnie...
                          Ale po co to az tak komplikowac...!
                          To co opisales jest normalka u kazdego, kto sie urodzil...! ;-))
                          Najpierw (jak zadne zwierze) dlugo jestesmy zdani na pomoc drugich
                          ludzi. Jestesmy karmieni i prowadzeni za raczke, i tak nam z tym
                          dobrze, ze chcielibysmy cale zycie byc karmieni, pieszczeni, itd...
                          A tu trzeba nauczyc sie chodzi, przy tym ile guzow... - Potem
                          trzeba (mus) isc do szkoly, uczyc sie i zbierac doswiadczenia...!
                          Kazdy z nas powinien szukac sensu swego zycia. Sensem zycia jest
                          udac sie na te wedrowke po "swiecie" i odkrywac jego tajemnice,
                          przy tym traktowac to jako zabawe i przyjemnosc...!
                          Zycie to nauka... Sens mojego zycia zmienia sie w kazdym okamgnieniu.
                          On jest plynny, jak i samo to zycie. Sensem mojego zycia jest takze
                          przyjac ten duchowy obszar mojego zycia, ktorym zostalem bogato
                          obdarzony... Szukac tego poczatku...
                          Musze konczyc, bo dzis mam w realu Mityng Anonimowych Alkoholikow AA...!
                          A... ;-))
                        • janulodz Re: abu uzupelnic znalazlem definicje w Wiki 02.03.07, 18:19
                          Można by długo o zniewolonych umysłach, Homo Sovieticusach, Pink Foydach, wierszykach, balonikach,wolności i niezależności, marzeniach o szczęściu i szczęścia pojmowaniu. Rozwojach duchowych, wyższości terapii nad samodzielnym działaniem, AA, WK i 12 Krokach
                          W tym wątku nie o to mi chodziło.
                          Chciałem ukazać bezsensowność tej sytuacji i absolutną bezradność wobec obu braci. Obaj uwikłani w beznadziejność. Uzależnieni od wódy, siebie nawzajem i rzeczywistości przez siebie stworzonej.
                          Być może ten młodszy miałby szanse na życie, gdyby żyła jego matka. Być może, ta właśnie matka uwikłała siebie i swoich synów w ten chory układ.
                          Na pewno patologia rodzinna, obyczajowość, ograniczenie umysłowe i intelektualne, niemożliwość oceny sytuacji i beznadziejne uzależnienie.
                          Nie ma co owijać w bawełne, ci ludzie są bardzo "niekontaktowi" umysłowo. Sprawiają wrażenie debili. Nie obrażając niczyich uczuć, ani przekonań i wrażliwych serduszek co niektórych pań. Na pewno mają swoje marzenia, jakieś myśli i czymś się kierują w swoim postepowaniu. Nie "siedzę w ich głowach"
                          i nie wiem, ale po ich czynach i zachowaniu nie bardzo widać, by choć chwilę zamyślili się nad możliwością zmian w swoim życiu.
                          Z drugiej strony nie zagrażają otoczeniu, nie są agresywni, funkcjonują zgodnie z przyjętymi normami obyczajowymi.
                          Żadnego kontaktu, ani chwili trzeźwości i coraz wieksze pogrążanie się w bagnie.
                          Pewnie tylko śmierć to zakończy.
                          • addicted11 Re: abu uzupelnic znalazlem definicje w Wiki 02.03.07, 19:36
                            janulodz napisał:

                            > Można by długo o zniewolonych umysłach, Homo Sovieticusach, Pink Foydach,
                            wier
                            > szykach, balonikach,wolności i niezależności, marzeniach o szczęściu i
                            szczęści
                            > a pojmowaniu. Rozwojach duchowych, wyższości terapii nad samodzielnym
                            działanie
                            > m, AA, WK i 12 Krokach
                            > W tym wątku nie o to mi chodziło.
                            > Chciałem ukazać bezsensowność tej sytuacji i absolutną bezradność wobec obu
                            br
                            > aci. Obaj uwikłani w beznadziejność. Uzależnieni od wódy, siebie nawzajem i
                            rze
                            > czywistości przez siebie stworzonej.
                            > Być może ten młodszy miałby szanse na życie, gdyby żyła jego matka. Być może,
                            t
                            > a właśnie matka uwikłała siebie i swoich synów w ten chory układ.
                            > Na pewno patologia rodzinna, obyczajowość, ograniczenie umysłowe i
                            intelektualn
                            > e, niemożliwość oceny sytuacji i beznadziejne uzależnienie.
                            > Nie ma co owijać w bawełne, ci ludzie są bardzo "niekontaktowi" umysłowo.
                            Spraw
                            > iają wrażenie debili. Nie obrażając niczyich uczuć, ani przekonań i
                            wrażliwych
                            > serduszek co niektórych pań. Na pewno mają swoje marzenia, jakieś myśli i
                            czymś
                            > się kierują w swoim postepowaniu. Nie "siedzę w ich głowach"
                            > i nie wiem, ale po ich czynach i zachowaniu nie bardzo widać, by choć chwilę
                            za
                            > myślili się nad możliwością zmian w swoim życiu.
                            > Z drugiej strony nie zagrażają otoczeniu, nie są agresywni, funkcjonują
                            zgodnie
                            > z przyjętymi normami obyczajowymi.
                            > Żadnego kontaktu, ani chwili trzeźwości i coraz wieksze pogrążanie się w
                            bagnie
                            > .
                            > Pewnie tylko śmierć to zakończy.

                            Tak Janku, zgadzam sie, taka bezsilnosc jest obezwladniajaca.

                            Powiem skrycie, ze temat bezsilnosci wobec zachowan i postaw innych to dla mnie
                            wielka zagadka, przeraza mnie i fascynuje zarazem.

                            Tu mamy proze zycia- alkoholizm.

                            Ostatnio dziewczyna na watku obok pisala o matce, ktora przyjela ojca- wg mnie
                            sytuacja podobna, bezsilnosc wobec czyjegosa instynktu samobojczego,
                            autodestrukcyjnego, bo jak to nazwac.

                            Czasem widzimy, jak dziewczyna jest z facetem- lub odwrotnie- i jedna osobe
                            niszczy druga, wykorzystuje, a mimo to ta druga strona nie odejdzie.

                            kiedys ktos tu pisal na forum o rodzinie. synalek oczko w glowie mamusi i
                            pogardzana corka. tak cale zycie.
                            na starosc synalek sie na schorowana mamusie wypial a corka obchodzi jej dupe.
                            i nadal corkjakby lasi sie by zyskac milosc. nadal mamusia ubostwia synalka

                            to sie wymyka wszelkim racjonalnym wyjasnieniom i schematom.
                            to ssie nie miesci w glowie. ale tak jest.


                            moze to jest jakis ped ku smierci?


                            obserwacja osoby, ktora bierze narkotyki czy pije w sposob skrajny- i jak
                            sie niszczy jest tak samo obezwladniajace.

                            chociaz w przypadku tych pijakow moze to byc tez- a moze raczej jest- juz
                            skrajne otepienie, juz nie jest to swiadome, to jakos organizm sie kuli i
                            kurczy, szykujac na smierc?

                            jednak mimo to kiedys byl ten moment, gdy jeszcze swiadomosc mieli i wybrali
                            tak a nie inaczej ( albo poddali sie losowi)





                • zyg_zyg_zyg Re: specjalnie 02.03.07, 15:39
                  > musze dzialac dla rownowagi

                  Ciezka misje do spelnienia sobie znalazles :-)
                  I nie mowie o "kontrowaniu" Wielkiej Ksiegi, tylko o tej rownowadze.

                  Dzieki za wyjasnienie!
    • jerzy30 nie on pierwszy i nie ostatni - niestety 25.02.07, 18:23
      natomiast dzieki AA, temu forum, itp. taki przypadkow moze byc i jest coraz
      mniej - bo jest mniejsza "szansa" wejscia na droge juz uporczywego picia na
      umór - nawet te teksty na tym forum pomagaja w wybraniu drogi - widze od wielu
      lat ze liczba grup AA stale sie powieksza a na spotkania przychodzi coraz
      wiecej ludzi - mlodych ludzi - jak cos uslysza na mityngu czy jak sobie
      poczytaja na tym forum o umieraniu z powodu akkoholizmu, i o ucinaniu
      odmrozonych nog - to sie opamietaja i odstawia ten jeden kieliszek za duzo
    • kolejanek Re: Umarł pijak 25.02.07, 18:45
      Szkoda,ze nawet w takim temacie niektórzy nie potrafia sie powstrzymac od
      osobistych wycieczek.
      • e4ska Re: Umarł pijak 25.02.07, 18:48
        Za to ty - powstrzymałeś się, Kolejanku, jak zwykle.
        • tenjaras Re: Umarł pijak 25.02.07, 18:59
          co Twoim zdaniem powinienem jeszcze zrobić dla alkoholików?
      • janulodz Re: Umarł pijak 25.02.07, 19:32
        Nic i nikt nie był w stanie tym ludziom cokolwiek pomóc. Alkohol stanowił ich jedyny świat. Oni innego ne znali. Środowisko, obyczaje, wykształcenie, przyzwyczajenie i degenerujące uzależnienie. Jak ja im mówiłem o trzeźwym życiu, zajęciach innych, niż udział w pijackich sesjach, czytaniu, słuchaniu, oglądaniu choćby telewizji, to było dla nich jak opowieści z Marsa. Na koniec każdej rozmowy to było "pożycz dychę". Kiedy zawoziłem jednego z nich na detoks, to był tam skierowany przez lekarza pogotowia, tylko akurat pogotowie nie mogło pojechać. On nawet nie wiedział co się z nim dzieje. Po kilku tygodniach wracał i natychmiast się upijał. Nikt nawet nie próbował z nim TAM rozmawiać. Matka ich lała po mordzie i goniła do roboty, a młodszego zamykała w chałupie. I nie pił . Bo nie mógł fizycznie. Po jej śmierci już tak.
        Wszyscy wiedzieli, że oni są alkoholikami, i dawali im alkohol. Bo jego brak by ich zabił. Tak była prawda. Mój alkoholizm w porównaniu z jego był piękny. Miałem ciepło, sucho, telewizorek, komputerek, samochód, kasiorkę i kobietę, która się mną opiekowała. Tylko ja miałem jeszcze do czego wracać. Na szczęście.
        Przecież on teraz dla zdobycia "łyka" nie cofnie się przed niczym.
        Do tej pory nikogo jeszcze nie zabił. I dzisiaj się dowiedziałem, że wcale na żaden detoks go nie zabrali. Znacie sposób na uratowanie tego starszego?
        Ja nie wiem.
        A może on jest na swój sposób szczęśliwy?
        • deoand Re: Umarł pijak 25.02.07, 19:40
          takie beznadziejne pijaki to mają syndrom białej pościeli ...
          .. jak ich położą do szpitalnego łóżka to .... umierają ...

          u siebie zreszta też tylko kilka chwil później ...
    • e4ska Re: Umarł pijak 25.02.07, 22:14
      O kim to w tak piękny, poetycki sposób, z subtelnością duchową napisał august:
      "W uporze swym zdechnie, a trzezwiec nie bedzie!
      I nic zostanie z tej żółci, ciagle zawistnej mendzie...
      A... "

      Drodzy subtelni... zwłaszcza ci subtelnie przyklaskujący podobnym
      subtelnościom... jak wy sobie, na siłę wyższa i niższą, potraficie pogodzić
      takie subtelności z waszymi wzniosłościami kroków i wykroczeń. Ja, w swojej
      niesubtelności, nie mam zwyczaju pisać o zawistnych mendach, mimo że mogłabym,
      oj mogłabym... ale - to nie w moim obyczaju - i nie w mojej głowie.
      Pisał Jaras o przydymionych zwierciadłach, o świecie odbijanym przez mętne
      umysły - o projektowaniu własnych fobii na innych ludzi. Popatrzcie na projekcje
      augusta - co widzicie? Jak patrzy na innych? jak ich widzi - w żółci i jadzie
      ich widzi, nie inaczej.

      Mało mu, że wyżywa się na więźniach, to jeszcze musi sobie ulżyć na forum... ale
      - niech mu tam... mnie tam rybka, więźniów - trochę szkoda, ale trzeba było nie
      pchać się za kratki.

      a co do merituum - przedstawiłam oto pewien szablon myślenia - że wszyscy
      napisali w tym przypadku tak, jak zwykli to czynić w innych przypadkach... nie
      zastanowiło to was, drodzy? np. Rauchen - po co ci wspominać o samodzielnym
      trzeźwieniu w przypadku takiej śmierci w takich okolicznościach? np. Zyg - że
      jej w AA cudownie i dygresja do Addiego... np. august - o związku z drugim
      alkoholikiem... np. Kolejanek - zarazara do eski - z bejsbolem - jak zwykle...

      tymczasem - drodzy, w takich przypadkach wszelki dotychczasowy system "leczenia"
      pozostaje bezradny. I co my mamy? mamy jedno - PRAWO. bo ten drugi - może być
      naprawdę niebezpieczny... dla siebie - też. Co ma zrobić gmina? Dlaczego tego
      typu kwestie nie są omawiane, nie szuka sie rozwiązań - w każdej miejscowości
      mamy do czynienia z ludźmi niezdatnymi do samodzielnego życia - co dalej? AA?
      Nie bądźmy śmieszni.

      Jaras, co do twojej rzetelności i uczciwości jestem na 100% pewna, że nic w
      tobie udawanego nie ma, mimo że taki los wydaje mi się smutny - z mojego punktu
      widzenia. Ale - każdy musi znaleźć swoje sposoby istnienia - dobre dla siebie i
      dla bliskich. Natomiast: chodzi mi o to, co napisałeś - "co Twoim zdaniem
      powinienem jeszcze zrobić dla alkoholików?" - w tych społecznych układach,
      tradycjach, marazmie - nic, Jaras, więcej nic zrobić nie możesz. Rób to, co do
      tej pory - tacy jak ci dwaj bracia pozostają poza twoim zasięgiem. Nie zawsze
      alkoholika może wyratować drugi alkoholik - czasem musi to być bardzo konkretna
      interwencja.
      • tenjaras Re: Umarł pijak 25.02.07, 23:31
        z całego mojego doświadczenia, choć nie uważam siebie za tuza, wiem, że nie
        można nic zrobić na siłę, przynosi to dokładnie odwrotny skutek, alkoholika nie
        da się na siłę przywrócić do zdrowego rozsądku

        można jednak zasiać ziarno, pokazać, że zna się problem, odczuło się to na
        własnej dupie i pokazać jak się z tego wylazło, nie udawać gieroja, że
        niewiadomo co to nie ja, bo wspomnianego Marka A. to nie wyciągnie z nałogu,
        taki człowiek nie uwierzy w swój zdrowy rozsądek, ma oczy i mózg i choćby nie
        wiadomo jak mocno i długo pił, nie wyłączy tego, chyba, że umrze

        to nie gmina, jaras, sołtys czy kupa węgla wyciąga pijaków z alkoholowego dna,
        ale ich własna świadomość, dlatego sianie ziarna, dlatego bycie tu gdzie trzeba

        pieprzyć to se można, aż do skichania... dopóki się nie zrozumie, do czego jest
        pieprz
        • janulodz Re: Umarł pijak 25.02.07, 23:51
          Myślałem Jarasie żeś Ty jest facet ze zdroworozsądkowym podejściem do
          rzeczywistości,ale widzę, że bardzo się myliłem.
          Nie spotkałeś nigdy na swojej drodze człowieka tak uzależnionego, którego
          jedynym celem i nadrzędną wartością w życiu jest alkohol. Jego nie interesowały
          własne posrane gacie, własny smród, i całe te Twoje pieprzone ZIARNA, tylko
          tkwiła w nim zwierzęca (przepraszam zwierzęta), nieodparta chęć wypicia. On nie
          czytał, nie oglądał telewizji, nie dyskutował z nikim o niczym innym, jak o
          mozliwosci "zrobienia" kolejnej flaszki. Nigdy nie spotkałeś takiego człowieka?
          Czyżby Twój subtelny świat to tylko "duchowo rozwinęci alkoholicy".Jak jesteś
          taki mądry to zapraszam do siebie. Pokaż jak się " sieje"
        • e4ska Re: Umarł pijak 26.02.07, 00:00
          Jaras, ty wiesz:
          "wiem, że nie można nic zrobić na siłę, przynosi to dokładnie odwrotny skutek,
          alkoholika nie da się na siłę przywrócić do zdrowego rozsądku"

          Wytłumacz mi zatem - po co władze wpychają alkoholikom na siłę terapie długachne
          bardzo, mityngi - 90...

          czytam na witrynie łódzkiej lokalnej, że mopsy uzależniają dawanie zapomóg pod
          warunkiem, że alkoholik polezie na terapie czy mityng. Jestem obserwatorem
          mimowolnym takich przedsięwzięć.

          ile państwo musi wydać kasy na bzdurne terapie osób, które piły, piją i będą
          piły - i zachlewają terapie... mityng darmowy, ale - ile osób zdemoralizuje
          taka, która - pije lat trzydzieści, do nieprzytomności - i żyje, ludzie, nic tej
          babie nie jest - okaz zdrowia...

          Zasiać ziarno - a jak kto głupi, nierozgarnięty... tępy? Jak zasiać, właśnie...
          gdy ten jakby nie ma świadomości - ściana, pustka...

          Jak mamy obcować z alkoholikami w naszym środowisku - nie z pozycji AA, ale jako
          sąsiad-ka, jako kuzyn-ka, jako znajomy-a? To jest wielki problem - mnie akurat
          bardzo rzecz interesuje.

          W tym przypadku jeszcze - jak bardzo mylące są nasze przechwałki patriotyczne,
          że my, w Polsce, rodziny mamy zdrowe, ech... i nie lubi się feministek. Jednak -
          w tej rodzinie wielka wina obarcza nieżyjącą matkę - i wiele innych matek, które
          w ten sam sposób wychowały pijaków...
          Same przestały być człowiekiem, poświęcając sie ciężkiej pracy - a potem -
          szybciutko - po ich śmierci - synowie umierają jak zwierzęta... wiem, miałam do
          czynienia... smutne i odrażające.

          Zmiana postaw kobiet - konieczna. Heroicznych matek, żon, córek, sióstr,
          narzeczonych... kobieta nie jest służącą - ale to jakby inne tematy:)
          • janulodz Re: Umarł pijak 26.02.07, 00:22
            Skąd się biorą takie postawy ludzi pokroju Jarasa. Niepojęte. Nieważne, że
            opieka sąsiedzka, żeby pijak przeżył, nieważne, że troska ludzi wrażliwych,
            nieważny węgiel . Najważniejsze ZASIAĆ ZIARNO. W czym ja się pytam. W
            wyjałowionej, pustej głowie upodlonego do granic człowieczeństwa alkoholika.
            Zaproponować mu rozwój duchowy, AA, terapie z pisaniem piciorysów, jak on
            utrzymać ołówka w ręku nie może, a i pisać pewno zapomniał.
            Takiego wylecz pyszałku nadęty i pokaż jak się to robi.
            Takich patologii jest w tej chwili na kopy. Takich wsi popegeerowskich i
            dzielnic pofabrycznych i miasteczek po przemysłach upadłych. Ludzi
            beznadziejnie uzależnionych. Może te krucjaty Twoje i ziarna sianie tam
            skierować. Przynajmniej jaki pożytek większy będzie. Zobacz ilu tej duchowości
            doczekać się nie może. Tylko nie zapomnij ze sobą paru flaszek zabrać. Lepiej
            się gada.
            • tenjaras Re: Umarł pijak 26.02.07, 08:26
              jesteś teraz rozemocjonowany, nie dziwię się, kiedy moja matka zapiła się w
              czerwcu zeszłego roku przepadł kawał mojej motywacji do trzeźwienia, ale słowo
              pisane ma to do siebie, że można do niego wrócić gdy szum ucichnie

              nie jestem królowa śniegu janulodz, jestem alkoholikiem, któremu nic tylko
              napić się było w głowie, dotarło do mnie gdzie jestem, do czego doszedłem w
              pijackim amoku, latem 2004, gdyby nie to pewnie zimą byłbym jak wspomniany
              przez ciebie Marek A., pamiętam jak mnie tu kiedyś e4ska skomentowała
              żartobliwie "co robi przyzwyczajenie do kafelek w łazience" - czy coś w ten
              deseń

              poświęciłem wszystko dla alkoholu, dziś żartuję - nie posadziłem drzewa, nie
              zbudowałem domu, nie założyłem rodziny, bo miałem ważniejsze rzeczy na głowie...

              wiem co się działo z Markiem A., bo dzieli mnie od niego jeden kieliszek,
              naprawdę nie musisz mi tłumaczyć co się stało, obserwuję to wokół siebie, nie
              pozwalam sobie zapomnieć

              to że akurat ja wyszedłem, a inni nie, dręczyło mnie bardzo długo, aż do czasu
              gdy przeczytałem o tym, zdanie "Bóg przywrócił mu rozsądek i tej nocy problem
              alkoholizmu przeminął" było tym tropem, a Twoje alergiczne podejście do moich
              prób zrozumienia mnie nie interesują, tak się to stało i już, doszedłem wtedy
              do tego, że nie ma innej drogi do rozsądku alkoholika jak zaszczepiać
              powolutku, na tyle, na ile on jest gotów przyjąć, a nie gadający do niego
              przekazać - rozumiesz? to nie ja i ty decydujemy czy człowiek typu Marka A.
              przestanie pić tylko on

              nie jest też tak, że nie miałeś mu nic do powiedzenia, na pewno miałeś, na
              pewno nieraz myślał o tym co dla niego robiłeś, ale nie poddał sie informacji,
              że alkohol go w końcu zabije, nie szukał pomocy, był jak dziecko, które chce
              zielonego cukierka, a nie czerwonego i wyrzucał całe pudełko landrynek
              pewnie już dawno nie wierzył, że może przestać pić

              myśląc nad swoim wyzwoleniem i patrząc wstecz mojego życia dokładnie widać, jak
              sytuacja dochodziła do takiego, a nie innego finału, skorzystałem z szansy,
              Marek nie, ale nic nas nie różni, on nie żyje, a ja nie jestem jakiś bardziej
              zasłużony, po prostu jestem uratowany, pamiętam, że nie to było moim planem, a
              raczej utrzymanie tamtego standartu picia, i dziś mogę pokazać alkoholikom, że
              jest wyjście, nie mówić im, pokazać, nie odwracam się od nikogo, nie unikam
              dawnych znajomych, widzą i wiedzą, bo im powiedziałem gdzie znalazłem pomoc,
              to, że siedzę przy kompie, to że AA, to nie znaczy, że teraz bułkę przęz
              bimbumłkę, ale streetworkerem nie jestem, nie chodzę do hospicjum myć ludzi,
              nawet do więzień nie chodzę, jestem na grupie, na którą przychodzą jeszcze
              mocno zmaltretowani alkoholicy, bo to blisko ośrodka odwykowego w Gdyni

              myślę, że takie gminne działania jak pokazuje e4ska też są narzędziem "siania",
              ludzie ci ocierają się o informację gdzie szukać pomocy, ale nikt za nich nie
              będzie decydował, poza tym, to nie jest czarodziejska różdżka, nie jest tak że
              pyk i już nie piją, potrzeba czasu i tylko życzyć wytrwałości i cierpliwości
              tym pracownikom, bo łatwo się zniechęcić

              nawet to forum jest takim narzędziem, nie byłoby mnie tu, gdybym w to nie
              wierzył, ale cały czas mam na uwadze to, że żebym mógł pomóc innym, najpierw
              muszę pozwolić pomóc sobie, wtedy będę wiedział jak to robić
              • e4ska Re: Umarł pijak 26.02.07, 09:13
                Jaras, współczuję ci sytuacji rodzinnej - w ogóle myślę, że twoja biografia
                biegnie tak a nie inaczej - bo - że tobie pomogli obcy ludzie, nikt spokrewniony
                - to dlatego, że nie miał kto okazać ci zainteresowania, pomocy... właściwie -
                nawet jeśli matka żyła - przez jej alkoholizm byłeś sierotą. Przyszła mi do
                głowy taka myśl - że kiedy umiera nieraz młoda jeszcze kobieta i zostają małe
                dzieci - a ta młoda już piła (mam na uwadze konkretny przypadek), lepiej, że
                umiera wcześniej niż później. Lepiej mieć matkę umarłą niż alkoholiczkę - sama
                jestem alkoholiczką i wiem, co mówię - dla mojego syna byłoby lepiej - z tym, że
                ja - nie piję. Przestałam - i udało się.

                Natomiast jest inny problem - model pomocy dla alkoholików: poza AA i terapią do
                AA nawiązującą - nie ma nic. Zrozumiały zamęt wprowadził tutaj np. pomysł z
                elektrodami - jakże, można by nie pić bez duchowości?

                Marazm w profilaktyce alkoholizmu jest zasługą wielkich dobroczyńców - palcem
                nie muszę pokazywać... tych z samej góry i rzesz pomniejszych. Nadzieja - w
                przepisach prawnych. Od wzniosłych kroków aowskich większe wrażenie na pijakach
                robi akcja, kiedy pijanej mamusi zabiera sie niemowlę w wózeczku, a ją - z ulicy
                - wiezie do aresztu. Zamiast na kosztowne terapie - lepiej dać kasę komuś, kto
                się niemowlęciem zaopiekuje - choćby na czas macierzyńskiej edukacji więziennej.

                A że biedna nie będzie mogła zwalić swojej głupoty i braku odpowiedzialności na
                rzekomą chorobę - jej sprawa... Mnie tam nikt nie musi pocieszać - i dobrze jest
                mi... wiem, na czym stoję - wystarczy.

                Od pijaków - wymagać, a nie łzy ocierać. Nie każdy pijak jest Jarasem - fajnie,
                że nie pijesz:)))
                • tenjaras Re: Umarł pijak 26.02.07, 15:46
                  ja też sobie współczuje sytuacji rodzinnej, ale moją rolą nie jest się użalać
                  tylko wydobywać ;-)

                  a co do innych poza odwykówkami - które już same w sobie mają bardzo różnorodne
                  programy zdrowienia, 12 Krokami AA, są jeszcze całe masy religii, które
                  wychodzą ze swoimi możliwościami pomocy alkoholikom, jak najbardziej również
                  sektami choć to bardziej dotyczy współuzależnionych niż samych pijaków,
                  wszelkiego rodzaju ruchami niuejdżowymi... jest tego sporo, kwestia jest taka,
                  że ja wylazłem takimi metodami jakimi wylazłem, dobrze mi w tym i o tym mówię

                  reaguję tylko na na niepotrzebne ściemnianie, że to droga do bani, bo nie ja
                  jeden tak wyszedłem z dna alkoholowego i wielu jeszcze tak wyjdzie, wiem, że
                  polega ona na kontakcie z drugim alkoholikiem, niepijącym i pijącym oraz
                  fachowcami w dziedzinie - psychologami, nie psychiatrami, wyspecjalizowanymi w
                  problemie alkoholowym, a nie z zawodu - bo to działa, nawet na tym forum, o ile
                  te spotkania dotyczą problemów związanych z alkoholizmem i sposobami
                  wychodzenia z nich, a nie jakimiś innymi tematami...
          • zyg_zyg_zyg Re: Umarł pijak 26.02.07, 09:22
            > Wytłumacz mi zatem - po co władze wpychają alkoholikom na siłę terapie
            > długachne bardzo, mityngi - 90...

            To pytanie do Jarasa, ale ja tez odpowiem - nie wiem. Tak samo nie rozumiem
            wielu innych dzialan wladz. Moze to z bezradnosci i dlatego, ze "trzeba jakos
            pomoc" a tak naprawde nie wiadomo jak? Ja mysle ze to nie jest pytanie do
            Jarasa ani do mnie, tylko do tychze wladz.

            Ja jestem bezsilna wobec uzaleznienia innych ludzi. Nawet AA nie pomoze :-)
            takim, ktorzy po prostu nie chca przestac.

            E4sko, moze powinnas wejsc do jakiejs komisji do spraw alkoholizmu w Lodzi i
            stamtad zmieniac rzeczywistosc, bo tutaj mozesz tylko wyrazac swoje swiete
            oburzenie. A rzeczywistosc jest ciagle taka sama. Nie kpie.
        • aaugustw Re: Umarł pijak 26.02.07, 10:08
          tenjaras napisał:
          > z całego mojego doświadczenia, choć nie uważam siebie za tuza, wiem, że nie
          > można nic zrobić na siłę, przynosi to dokładnie odwrotny skutek, alkoholika
          nie da się na siłę przywrócić do zdrowego rozsądku można jednak zasiać ziarno,
          pokazać, że zna się problem, odczuło się to na własnej dupie i pokazać jak się
          z tego wylazło, nie udawać gieroja, że niewiadomo co to nie ja, bo wspomnianego
          Marka A. to nie wyciągnie z nałogu, taki człowiek nie uwierzy w swój zdrowy
          rozsądek, ma oczy i mózg i choćby nie wiadomo jak mocno i długo pił, nie
          wyłączy tego, chyba, że umrze to nie gmina, jaras, sołtys czy kupa węgla
          wyciąga pijaków z alkoholowego dna, ale ich własna świadomość, dlatego sianie
          ziarna, dlatego bycie tu gdzie trzeba pieprzyć to se można, aż do skichania...
          dopóki się nie zrozumie, do czego jest pieprz
          __________________________________________________________________________.
          Zaloze sie, ze te glebokie slowa potrafi zrozumiec (i odczuc) tylko inny
          chory alkoholik...!
          Przypomnialem sobie w tej chwili slowa, ktore Bill w swoim tomiku
          napisal, (pisze z pamieci):
          "...z napotkanym pijakiem takze mozna sobie pogaworzyc,
          a jak staje sie zbyt nachalny trzeba go po prostu omijac..!"
          A... ;-))
      • zyg_zyg_zyg Re: Umarł pijak 26.02.07, 00:39
        e4sko
        CZYTAJ ZE ZROZUMIENIEM
        • janulodz Re: Umarł pijak 26.02.07, 11:03
          Sa ludzie Jarasie, do których żadna motywacja nie dotrze. Wychowani w określonych warunkach, przez matki kochające, ale nie rozumiejące mechanizmów uzależnień. Dorastający w srodowiskach alkohologennych. Z marnym wykształceniem i przytępionym myśleniem niestety. Uzależnionych i nie mających szans na chociażby branie do naśladowania przykładów. Ludzie nawet po detoksach, ale trafiający w to samo miejsce, gdzie słynne powiedzenie lekarza, "że jeden kieliszek nikomu nie zaszkodził" zamienione jest w powiedzenie jeden na godzinę.
          Gdzie nie ma żadnej swiadomości, że alkoholiowi nie wolno nawet tego jednego.
          Marek był z takiego środowiska. Po miesiecznym pobycie w szpitalu, gdzie siłą rzeczy nie pił, pierwszego dnia po powrocie do domu "na przywitanie" walnął szklanę. Żadnego boga,ideału, motywacji, chęci, przykładu. Dziadek pił i się zapił, ojciec tak samo. Każde moje spotkanie z nim to było pytanie "mosz co się napić". Ja nie miałem. I zainteresowanie sie kończyło. Rozmawiałem z ludzmi z gminy. Z wójtem i radnymi. Mogli go umieścić w gminnym ośrodku pomocy społecznej.Na tzw dzienny pobyt.
          Ale musiałby tam przychodzić trzeźwy. A on nie trzeźwiał nigdy.
          Po kilku miesiącach wójtowi zabrali prawo jazdy, za prowadzwnie samochodu po pijaku. Taka gmina.
          Sąsiedzi za każdą pomoc częstują wódka, a widząc go w stanie zespołu odstawiennego ratują kielichem.
          Kiedyś za zycia matki w ich domu odbywał się rytuał tzw "święcenia".
          Teraz nawet ksiądz omija ten dom.
          Rzeczywiście podatny grunt na rozwój duchowy i warunki do otrzeźwienia.
          Pozostał jeszcze jeden pijak. Jeszcze żyje

      • aaugustw Re: Umarł chory czlowiek - jak to widzi Eska 26.02.07, 10:30
        Eska napisala:
        O kim to w tak piękny, poetycki sposób, z subtelnością duchową napisał august:
        "W uporze swym zdechnie, a trzezwiec nie bedzie!
        I nic zostanie z tej żółci, ciagle zawistnej mendzie...
        A... "
        (i dodaje Eska):
        Drodzy subtelni... zwłaszcza ci subtelnie przyklaskujący podobnym
        subtelnościom... jak wy sobie, na siłę wyższa i niższą, potraficie pogodzić
        takie subtelności z waszymi wzniosłościami kroków i wykroczeń.
        _____________________________________________________________.
        Eska, zanim Tobie odpowiem, przypomne najpierw Twoje wlasne
        slowa, ktore napisalas o starszym bracie zmarlego, (cyt.):

        > "Co potem - kiedy zacznie kraść, to mogą go kiedyś znaleźć - martwego...
        Rentkę załatwią? ano - trzeba. Z głodu zdechnie, a robić - nie będzie." <

        Kto nie ma szacunku dla zmarlych i osob znajdujacych sie w zalobie.
        Kto nie ma szacunku dla ludzi, z ktorymi ja sie identyfikuje, ten nie
        zazna szacunku rowniez ode mnie...!
        I tu nie pomoze Tobie nawet powolywanie sie na subtelnosc i Program
        duchowy AA...!
        (a´propos; skad u Ciebie to raptowne zainteresowanie sie innymi z aa
        i tym duchowym Programem AA...!? - Czyzbys podswiadomie szukala tam
        tarczy obronnej dla siebie !?)
        Eska, zaraz poznasz, ze moja subtelnosc jest inna od Twojej, ja jestem
        zwyklym alkoholikiem, trzezwiejacym i reagujacym emocjonalnie na kazdy
        odruch chamstwa i nieludzkich zachowan... - Nie jestem przy tym doskonalym,
        ale daze w tym kierunku...!
        A wiec odpowiadam:
        Wierszyk ten dedykowany jest przede wszystkim Tobie i wszystkim tym,
        ktorzy podobnie mysla jak i Ty...!
        A...
        Ps. Czy Ty tez zdechniesz, nic ze soba nie robiac...!?
        (zastanawiam sie wlasnie jaka jest ta roznica miedzy
        Toba a tym starszym bratem Marka A. !?)
        • e4ska Re: Umarł chory czlowiek - jak to widzi Eska 26.02.07, 11:11
          "> "Co potem - kiedy zacznie kraść, to mogą go kiedyś znaleźć - martwego...
          Rentkę załatwią? ano - trzeba. Z głodu zdechnie, a robić - nie będzie." <

          Kto nie ma szacunku dla zmarlych i osob znajdujacych sie w zalobie.
          Kto nie ma szacunku dla ludzi, z ktorymi ja sie identyfikuje, ten nie
          zazna szacunku rowniez ode mnie..."
          Kto tu jest w żałobie? Chyba nie Janu... a więc - ty:))))) Kondolencje.

          "(zastanawiam sie wlasnie jaka jest ta roznica miedzy
          > Toba a tym starszym bratem Marka A. !?)"

          Żadnej nie ma, auguście, żadnej najmniejszej różnicy... Znajdź dziesięć
          szczegółów, które różnią Eskę od brata Marka A:))))

          Wyjątkowo rozweselający bobek... dzięki, auguście.

          Zyg, tu nie komisje ważne - ale zmiana świadomości społecznej, że tak powiem.
          Jeśli ja inaczej będę patrzyła na problem, to może inni też zaczną patrzeć
          inaczej - w końcu wszystko płynie - zmienia się - i zmienia... a ja też inaczej
          patrzę na siebie, na swoje plusiki i minusiki:)

          Optymistycznie - mnie np. podoba się, że niektóre uzależnione osoby, tutaj też
          pisujące, znajdują czas na pomoc - już nie pijakom, ale np. dzieciom -
          organizując coś dla nich... kiedy sie wytrzeźwieje lub próbuje trzeźwość
          zachować, warto jest być pożytecznym - nie tylko w strukturach
          aowsko-terapeutycznych. Oczywiście, nie wiem czemu, ale ochładza się
          terapeutycznie entuzjazm ludzi świeżo wylazłych z nałogu - żeby myślały o sobie,
          a nie o innych.

          moje zdanie - właśnie od razu wejść w świat nieuzależnionych, nie ograniczać
          swojej działalności do mityngów... nie samym gadaniem pijak żyje.

          Pozdrowienia dla... dla kogoś, kto widzi coś więcej ponad pijaków z ich
          magicznymi flaszkami:)))
          • janulodz Re: Umarł pijak 26.02.07, 11:32
            Żeby była jasność.
            Starszy brat po śmierci Marka ma w dupie jego pogrzeb i wszelkie z tym związane formalności. Załatwiają to sąsiedzi. A on juz pije na poczet przyszłego zasiłku pogrzebowego. Ma otwarty kredyt. Na mecie dostaje za darmo. A zmarłego nawet nie ma w co ubrać, bo wszystkie łachy przepite.
            Taka to boleść.
            Na pogrzeb jadę w środę. Kondolencji nie złożę, bo nie będzie komu.
            Na pogrzebie matki też ich nie było. Zaczęli wcześniej stypę.
            • aaugustw Re: Umarł pijak 26.02.07, 11:58
              janulodz napisał:
              > Żeby była jasność.
              > Starszy brat po śmierci Marka ma w d...
              _____________________________________________.
              Nie ma przypadkow beznadziejnych, dlatego moja
              reakcja bylaby taka, ze zaproponowalbym jemu
              spotkanie - koniecznie do poludnia...!
              Obiecalbym mu piwo, pod warunkiem, ze wyslucha
              mnie 15 min. albo nawiazalbym kontakt z Grupa AA
              i przedstawil im ten problem.
              A...
              Ps. Powyzsze nie mialoby sensu tylko wtedy, jezeli
              ten ktos do tego stopnia jest chory psychicznie,
              ze nie dociera do niego zadna juz prawda, ale wtedy
              trzeba skierowac kroki gdzie indziej, a nie zostawic
              czlowieka chorego jego wlasnemu losowi.
            • jerzy30 kondolencje mozesz bratu zlozyc - jak bedzie 26.02.07, 20:10
              i jak bedzie w stanie je uslyszec - zadbaj zebys Ty nie pochlal bo w takich
              sytuacjach czlek jest slaby - bardzo slaby
          • aaugustw Re: Umarł chory czlowiek - jak to widzi Eska 26.02.07, 11:40
            e4ska napisała:

            > Wyjątkowo rozweselający bobek... dzięki, auguście.
            ___________________________________________________.

            Alez prosze, Eska...! ;-))
            A...
            Ps. Ciesze sie rowniez...! ;-))
        • baasil Re: Umarł chory? czlowiek... 26.02.07, 11:21
          Życie jest chorobą-w momencie narodzin jesteś skazany na śmierć.a czym
          wypełnisz ten czas?podobno,kazdy ma wybór i wolną wolę.a czyjegoś życia nie da
          rady przeżyć,tym bardziej,że czasem najtrudniej przeżyć swoje.
          statystyka-w Polsce jest ok.800 tys.osób uzależnionych,badź nadużywających
          alkoholu(są to bardzo ostrożne szacunki).i jesli wierzyć statystyce,to jest to
          ponad 2% populacji w Polsce.z tego co wiem,w przypadku,gdy jakaś choroba dotyka
          2% populacji,ogłasza się epidemię.
          słyszeliście coś o tym by takową ogłoszono?(ptasie grypy,sepsy,itp.-o tym
          głośno).czy to dlatego,że siedliskiem(ogniskiem)epidemii,trzeba by ogłosić
          gorzelnie?
          z czego nasze państwo czerpie krociowe zyski?z wydobycia ropy,węgla,złota?
          cóż tam kolejny zmarły pijak...
      • kolejanek Re: Umarł pijak 26.02.07, 12:35
        e4ska napisała:

        > Kolejanek - zarazara do eski - z bejsbolem - jak zwykle...


        Co zrobić...

        kiedy Eska...

        pała...

        szczerą nienawiścią?
        • e4ska Nienawiść? Śmieszne... 01.03.07, 11:37
          Głupiś, Kolejanku, z tą nienawiścią... nienawiść to wielkie uczucie, miażdżące -
          i żeby nienawidzić, hohoho... trzeba mieć za co.

          Uczucie, jakie żywię wobec nawiedzonych, czyli dozgonnie "trzeźwiejących" -
          nieuleczalnie chorych na śmiertelną chorobę, jaką im wmówiono na terapiach,
          odwykach i mityngach, jest mieszaniną zaciekawienia, lekceważenia i politowania.
          Takież same uczucie mam wobec namolnych terapeutów i sprytnych psychiatrów.

          Do niektórych aowców od zawsze czuję i szacunek, i sympatię wielką, lubię ich i
          cieszę sie, kiedy wejdą na forum - zawsze czytam, nie zawsze komentuję - ile
          można pisać... nie wiem, od czego to zależy - lubie i już.

          Ale - wszelka polemika ze świętymi zasadami jest przez ciebie i tobie podobnych
          odbierana jako żółć i fobia. Kontrargumentów brak, to się przypisuje drugiemu
          najgorsze cechy... gdybym ja miała fobie jakieś, to bym nie mogła normalnie żyć,
          nie byłabym zdolna utrzymać się, zarabiać, odpoczywać, bawić się, rozmawiać z
          ludźmi, planów sporządzać: co jutro, co za pół roku, co za rok, za dwa, za trzy
          lata - żyłabym w samotności szczęśliwa raz na jakiś czas, że mogę iść do
          terapeuty i tam sobie pogadać... przez 45 minut. I pytać psychiatry, co zrobić
          ze swoją deprechą:(((

          albo opowiadać skacowanym o swoim pijaństwie i jak wyszłam z nałogu... i tak
          tydzień w tydzień.

          Eeee, ale żeby to była nienawiść, hehe... wiesz, co to jest nienawiść? I jak
          wyzbyć się nienawiści - tego ci na terapiach nie powiedzą, bo sami nienawidzą...
          tylko nienawistnik może do tego stopnia gardzić człowiekiem.

          Poczytaj Freuda, jak mi nie wierzysz. Chory facet, chora teoria:)))
          • aaugustw Re: Nienawiść? Śmieszne... 01.03.07, 15:26
            e4ska napisała:
            > ...żeby nienawidzić, hohoho... trzeba mieć za co.
            - - - - - - - - - - - - - - -
            Jak to, Ty Eska i nie masz za co nienawidzic...!?
            A chociazby tych terapeutow, za to, ze Ty najmadrzejsza a oni glupi
            i nie dali Tobie zadnych szans...!
            Albo te Wspolnote Alkoholikow, za te ich "durne" zasady obowiazujace na
            ich Mityngach AA, gdzie nie mozna popisac sie swoja elokwencja, madroscia
            i pycha...!
            ________________________________________________________________________.
            e4ska napisała dalej:
            > Uczucie, jakie żywię wobec nawiedzonych, czyli dozgonnie "trzeźwiejących",
            jest mieszaniną zaciekawienia, lekceważenia i politowania.
            > Takież same uczucie mam wobec namolnych terapeutów i sprytnych psychiatrów.
            - - - - - - - - - - - - - -
            Eska, po co sie tak meczyc. Trzezwiejacy alkoholicy w AA nazywaja to krotko:
            NADYMANE (albo pijane) EGO.
            A... ;-))
    • stasia50 Re: Umarł pijak-i pobijcie sie słownie 27.02.07, 22:52
      moi kochani dlaczego są miedzy wami przepychanki słowne umarł człowiek dla
      niego była to jedyne rązwiązanie tylko picie, nieznał innego życia poco między
      wami tyle nienawiści czy należy do aa albo diabli wiedzą gdzie?tyle nienawiści
      na tym forum niema dobrego słowa dlaczego? odbijacie pałeczke jeden do
      drugiego? przykro. że jesteśmy tylko ludżmi a tyle jadu z nas płynie przykro
      czytać te posty pozdrawiam i rozwagi troche jestem niedowidząca mąż jest
      alkocholikiem raz dobrze raz żle ale jest to człowiek chory jesteśmy ze sobą
      kupe lat przeszłam dobre i złe chwile ale to mój mąż nic tego niezmieni
      niechce sie leczyć ja go do tego niezmusze bo niechce sam .podoba mi sie Pan
      august w wypowiedziach a wy go tak poniżacie nieładnie wiem każdy ma swoje
      zdanie ja też mimo swojej wady ale każdemu podam dłoń jak potrafie mu pomóc
      pozdrawiam was serdecznie
      • aniolparys Re: Umarł pijak-i pobijcie sie słownie 28.02.07, 06:50
        stasia50 napisała:

        > podoba mi sie Pan august w wypowiedziach a wy go tak poniżacie nieładnie

        Mam taką prywatną teoryjkę dlaczego tak się dzieje.
        Bo ludzie są niedobrzy.
        August nieudolnie i nachalnie reklamuje tutaj organizację o nazwie AA. Bierze on
        udział w konkursie piękności o tytuł Największego Członka. Zwykli Anonimowi
        Alkoholicy nie lubią uczestników konkursu i uważają ich za szkodników.
        Pogardliwie nazywają ich Krwawymi Diakonami. Jest ich niestety dużo. Gdy spośród
        aktywnych członków AA wybierzesz losowo dwóch, to istnieje możliwość, że obydwaj
        będą Krwawymi Diakonami. Dlatego do więzień wysyłają ich trójkami.
        Krwawi Diakoni uważają, że wszystko co dobre na tym świecie pochodzi od AA i AA
        jest dobre dla każdego.
        Ludzi wkurza telewizja. Najbardziej w telewizji denerwują ich idiotyczne reklamy
        uniwersalnych proszków do prania do wszystkiego z wybielaczem. Trudno dyskutować
        z telewizorem. Więc zastępczo obrywa się Augustowi.
        Niedobry człowiek, gdy go żona zdenerwuje, to kopie psa.
        Ludzie są niedobrzy.
        • tenjaras Re: Umarł pijak-i pobijcie sie słownie 28.02.07, 07:50
          aniolparys napisał:

          > Krwawi Diakoni uważają, że wszystko co dobre na tym świecie pochodzi od AA i
          > AA jest dobre dla każdego.

          skucha, to nie jest krwawy diakon, krwawy diakon to taki, który myśli, że
          wszystko co dobre pochodzi od niego, jest niezastąpiony, jego dowcip jest
          zawsze celny, a inni powinni na nim się wzorować, tacy ludzie w AA są określani
          mianem krwawiących, ponieważ w pewnym etapie okazuje się, że muszą przyznać
          rację innym, reakcja na to, że nie są niezastąpieni jest właśnie owym
          krwawieniem

          o ile się nie mylę pierwszym, który użył tego określenia był Bill i mówił o
          sobie...
        • zyg_zyg_zyg Re: Umarł pijak-i pobijcie sie słownie 28.02.07, 12:03
          Ladna teoria :-)
          Tylko dopracuj ten kawalek z diakonami, w ktorym jest, ze dwoch do wiezienia
          nie, bo jest mozliwosc, a trzech to juz mozna (no i uwzglednij uwage Jarasa). A
          cala reszta Twojej teorii to by sie u mnie nawet zgadzala. Nie mam telewizora
          :-)
    • tranzyt80 Re: Umarł pijak 28.02.07, 12:14
      janulodz napisał:
      Sprzedali na gorzałę. W ostatnie dni
      > mieszkali w tzw. fejzie - letniej kuchni, gdyż z domu sprzedali wszystko
      > łącznie z piecami. Spali w walonkach i kożuchach, budzili się żeby się napić,
      > a srali i rzygali pod siebie. Kiedy młodszy stracił przytomność , ten
      > starszy oczywiście nie wiadomo po jakim czasie powiadomił sąsiada. Lekarka z
      > pogotowia zemdlała. Nogi młodego do kolan były sczerniałe i gniły. Zmarł
      > podczas amputacji. Starszy został zabrany na detoks.


      A po detoksie,zapewne "Starszego" przewioza do psychiatryka,na cieply
      oddzialik,z regularnym papu.A towarzycho tam wielce myslace,przeroznej masci
      cwaniacy-kombinatorzy,potrzebuje ktos,to przemalowuja od reki na kolorowo swoja
      szara prze- i przyszlosc,najwazniejsze,ktos chce sluchac.Sa bardzo zadowoleni,a
      niektorzy nawet szczesliwi,czuja pismo nosem;),jeszcze troche sie podlecza i
      wyjda... Na oddziale WC,ciepla bierzaca woda,kultura-TV,opieka medyczna i
      duchowa,wszystko jak na przycisniecie guzika.My se jak te pany!I nikt tu nie
      zrzedzi.Panuje spokoj.To nie to co peron,lawka,piwnica.Dlatego dzisiaj jest
      dobrze.A jutro...?Hym...zyc ciezko...zyc wogole na dluzej bez "glajchy" jakos
      sie nie da.
      podatniku przystan na chwile,na korytarzu,i posluchaj uwaznie jak to ci
      odwazniejsi miedzy soba juz cedza,przez dziasla,nieposkromione mysli i
      zyciodajne kropelki... ;)
      • janulodz Re: Umarł pijak 28.02.07, 17:31
        Nic z tego. Starszy zrezygnował z ciepełka, kibelka z prysznicem i duchowosci wszelakich. Jest zasiłek po umarlaku, jest na glajchę. Trzeba żyć, żeby pić. Do wiosny starczy. Podobno idzie ocieplenie. Przyjechał jeszcze jeden. Zaczęli zanim ten sztywny ostygł. Jest szansa, że dostanie rentę chorobową. Ma marskość wątroby. Royal to załatwił.
        • aaugustw Re: Umarł pijak 28.02.07, 17:37
          janulodz napisał:

          > Nic z tego. Starszy zrezygnował z ciepełka, kibelka z prysznicem i duchowosci
          w
          > szelakich. Jest zasiłek po umarlaku, jest na glajchę. Trzeba żyć, żeby pić.
          Do
          > wiosny starczy. Podobno idzie ocieplenie. Przyjechał jeszcze jeden. Zaczęli
          zan
          > im ten sztywny ostygł. Jest szansa, że dostanie rentę chorobową. Ma marskość

          > troby. Royal to załatwił.
          __________________________-
          OK!
          Czesc do jutra. - Jade na mityng.
          A...
        • tranzyt80 Re: Umarł pijak 28.02.07, 18:53
          Osobiscie nie mialem przyjemnosci byc w psychiatryku,
          ale tak wyobrazalem sobie alko-pesjonariuszy i ich kuracje.
          Wiekszosci idzie o zaswiadczenie dla rodziny lub urzedu,
          bezdomnym o podreperowanie sil na dalsze picie,a zapewne sa i tacy,
          nie bede zaprzeczal,ktorzy maja uczciwy zamiar,definitywnie zerwac z piciem.

          "Starszy",widac okaz nad okazy,zrezygnowal ze wszystkiego,nawet z kilkunastu
          dni pobytu w szpitalu,podleczenia sie,dojscia do siebie.Wiadomo,ze zrezygnowal
          dla Royalu.Czy tacy jak "Starszy" maja wogole jakakolwiek szynse...?
          • janulodz Re: Umarł pijak 28.02.07, 21:58
            A kto byłby zdolny do tak heroicznego wyczynu, jak "starszy"?
            Nic to wygody, centralne, wanny i bidety, kuchnie wykwintne i jakiekolwiek ciepłe jedzenie, pranie, kąpiele, fryzjery, bajery, płeć piękna, media wszelakie, gazety, ksiązki, że o kinie nie wspomnę, kawiarnie, wczasy, jakieś leczenia, badania - to wszystko nie dla niego. ON PIJE. I PIJE. I PIJE. 24 godziny na dobę.
            Podobno nigdy nie jest tak, żeby nie mogło byc gorzej.
            • tenjaras Re: Umarł pijak 01.03.07, 09:54
              wróć do siebie, kiedy "Starszy" uzna, że możesz mu pomóc, bo nie ma innego
              wyjścia, przyjdzie do Ciebie

              szykuj się na taką chwilę

              i doceń jego poświęcenie - robi coś, czego Ty wolisz uniknąć, wiesz jak to
              zrobić i jesteś gotów podzielić tą wiedzą, a on jest dowodem na to, że warto
              było coś w swoim życiu zmienić...
              • janulodz Re: Umarł pijak 01.03.07, 14:38
                Jarasku
                Spuść parę. Niepotrzebnie się tak nadymasz. Wróć na ziemię, jako i ja uczyniłem.
    • drak02 Re: Umarł pijak 01.03.07, 14:56
      Historia tragiczna i smutna.
      MOżna w nieskończoność zastanawiac się i roztrżasać dylematy typu, co by było
      gdyby?
      Dla mnie istotnym wnioskiem jest to , że alkoholizm to choroba smiertelna i
      im bardziej zaawansowane uzależnienie ( faza chroniczna) tym prawdopodobieństwo
      wyjscia z nałogu mniejsze. Banalny wniosek ale wielu pijących alkohilików uważa
      że jescze nie czas na podjęcie zdecydowanych działań, jeszcze można sobie
      trochę wypić , potem najczęsciej jest juz zapóźno, a udaje się nielicznym.
      • janulodz Re: Umarł pijak 01.03.07, 15:22
        Też tak sądzę i uważam, że dla niektórych nie ma ratunku. Kiedy wszystko jest nastawione na alkohol, to umysł nawet nie pojmuje, że może być inaczej. Ten facet jest nawalony od 40 lat. On nawet nie wie, że można być trzeźwym. On bez alkoholu umrze. Takie ma odczucie. Alkohol to jego życie.To tkwi w nim i nic już się nie zmieni. Najwyżej obłed, albo śmierć. Do obu ma blisko.
        • aaugustw Re: Umarł pijak 01.03.07, 15:34
          janulodz napisał:
          > Też tak sądzę i uważam, że dla niektórych nie ma ratunku.
          Kiedy wszystko jest nastawione na alkohol, to umysł nawet nie pojmuje,
          że może być inaczej. Ten facet jest nawalony od 40 lat. On nawet nie wie,
          że można być trzeźwym...
          _________________________________________________________________.
          Jako alkoholik uwazam, ze im blizej dna, tym wieksze sa szanse na
          zatrzymanie tej choroby, ale i ryzyko smierci jest juz wtedy
          cholernie duze...
          A co do umyslu, ze takowy nie pojmuje, że może być inaczej - mam tez
          odmienne zdanie (z wlasnego doswiadczenia).
          Nie pilem ponad 5 lat i tez wydawalo mi sie, ze jestem trzezwy, dopoki
          nie poznalem alkoholikow ze Wspolnoty Anonimowych Alkoholikow - AA...
          A...
          • drak02 Re: Umarł pijak 01.03.07, 16:40
            Rozmyślam o tym przypadku i dochodze do wniosku, że na pewnym etapie picia,
            kiedy pijący nie ma już niczego, przepił wszystko co było do przepicia,
            nie ma rodziny , żony , dzieci bliskich , wtedy nie brak jakiejkolwiek
            motywacji do życia w trzeźwosci. Wtedy podejrzewam że nawet widmo śmierci nie
            jet straszne, nic się nie liczy i dla pijacego jakiekolwiek próby zaprzestania
            picia sa bezsensu , bo trzeźwe życie przeraza go, przerasta, i pewnie wogóle
            nawet nie ma ochoty żyć normalnie. Wtedy ta myśle śmierć tanieje.
            • tenjaras Re: Umarł pijak 01.03.07, 21:57
              i na to jest sposób, mnie właśnie przekonało, że zdychając wielokrotnie nie
              umrę rzeczywiście jeszcze baardzo dłuugo
              • tranzyt80 Re: Umarł pijak 01.03.07, 22:18
                jak popatrzysz dzisiaj na siebie,co myslisz,dlaczego akurat w Twojej glowie
                nastapil ten decydujacy "KLIK",po ktorym przestales pic,dlaczego u Tylko u
                Ciebie ????????????

                dlaczego Ty,dlaczego nie u wiekszosci dawnych kumpli...jak myslisz ?
                ja tez uslyszalem u siebie ten KLIK,niestety zaden z kumpli go nie uslyszal...
                • tranzyt80 Re: Umarł pijak 01.03.07, 22:36
                  (u) przed Tylko,wygumkowac!;)

                  PS.
                  dlaczego natura jest taka...jaka jest,troche dziwna jakas,
                  czyzby wybierala sobie tylko niektorych alkoholikow do trzezwosci ?
                  czy tym "wybranym" jakoby oszczedza cierpien,chce daje im druga szanse na godne
                  zycie...czy to tylko nasza zasluga,nasze osobiste zwyciestwo,
                  trudno to zrozumiec,dlaczego ratuje sie tak malo chorych ?
                  moze nie odkryto jeszcze wlasciwej "szczepionki",TEJ wlasciwej metody?
                • tenjaras Re: Umarł pijak 01.03.07, 22:38
                  obudziło się rozsądne myślenie wobec alkoholu

                  już wielokrotnie tu pisałem, że zrozumiałem to czytając Wielką Księge AA i
                  czasem używam określenia "wybraniec", przeczytałem też, że nie muszę się już
                  obawiać o siebie, ten objaw zdroworozsądkowego myślenia może się poszerzyć na
                  inne aspekty życia, są tam wskazówki jak to zrobić, wyjątkowo proste, ale nie
                  obyło się bez komplikacji wynikających z mojej natury i podejść do "kierowania"
                  mną, na co reaguję szczególną alergią ;-) ale na pewno wynikających z mojego
                  podejścia, bo same wskazówki są te same od lat

                  mogę robić wszystko, ale nie muszę, to właśnie się zmieniło, a zaczęło od
                  samego alkoholu, gdzie zrozumiałem, że będąc nie wiadomo jakim alkoholikiem,
                  mogę nie pić - i nie piję
                  • janulodz Re: Umarł pijak 01.03.07, 23:25
                    Aż się bałem sam przed sobą przyznać, że tez sie uważam za wybrańca losu.
                    Mogę nie pić i nie piję, bo nie mogę pić. Bo jak się napiję to będę pił i dlatego nie piję, bo nie chcę.
                    I odkryłem , że przeniosło się to na inne aspekty mojego życia. Sam pokierowałem swoim dalszym losem, posiłkując się własnymi doświadczeniami i odczuciami. Szczególną alergią reaguję na próby kierowania mną, co wywołuje we mnie niechęć do wszelkiego rodzaju kroków, Wielkich Ksiąg i innych wskazówek bez wzgledu na to jak się je pojmuje.

                    • addicted11 Re: Umarł pijak 01.03.07, 23:50
                      male dziecko reaguje alergia na to, gdy kaze mu sie, szczegolnie gdy nie
                      rozumie po ca zrobic to co mu sie kaze.
                      jet to naturalna wrodzona ludzka reakcja wynikajaca z potrzeby niezaleznosci i
                      samostanowienia.

                      w skali wiekzej swiadcza o tym wzelkei hitorie zrywow powdtanczych i
                      niepodleglociowych.
                      czesto walczono o niepodleglosc i wolnosc koztem zycia.

                      nieraz narody wybieraja wolnoc mimo ze za nia idzie bieda.


                      nietety rownoczesnie od wiekow rozne instytucje- wojsko, religia, zkola,
                      spoleczenstwo- probuja z roznych przyczyn i w roznym celu te ludzka potrzebe
                      wyplenic.

                      i jeszcze chyba nikt w historii nie odbieral wolnosci nie mowiac, ze za tym
                      stoja jakies szczytne cele czy idee.

                      taki los czlowieka- nie dac sie stlamic.




                    • aaugustw Re: Umarł pijak 02.03.07, 11:49
                      janulodz napisał:
                      > Szczególną alergią reaguję na próby kierowania mną, co wywołuje
                      we mnie niechęć do wszelkiego rodzaju kroków, Wielkich Ksiąg i innych
                      wskazówek bez wzgledu na to jak się je pojmuje.
                      ______________________________________________.
                      O, jaki slodki jest sens tej mysli Janu...! ;-))
                      Zwlaszcza to zakonczenie...!
                      A...
                      Ps. Janu... - Caly Program AA (Anonimowych Alkoholikow),
                      to tylko SUGESTIE...! ;-))
                    • tenjaras Re: Umarł pijak 02.03.07, 19:37
                      August opisuje to jako różnicę między niebem a ziemią, nie wiem, może mój czas
                      trwał tylko rok, dwa i byłem w tym czasie na spotkaniach Anonimowych
                      Alkoholików, realizowałem swoje cele, zachcianki, nie Program, krótki czas i
                      obecność pewnie zatarły róznicę, ale wyraźnię wiem, że jest mi lżej, od czasu
                      gdy się poddałem

                      kiedy czytałem Twój wpis po prostu wiedziałem, że choć podobni jest mi jakoś
                      właśnie lżej - może nie mam tego? "Mogę nie pić i nie piję, bo nie mogę pić. Bo
                      jak się napiję to będę pił i dlatego nie piję, bo nie chcę."

                      ja się nie boję
            • aaugustw Re: Umarł pijak 02.03.07, 12:30
              drak02 napisał:
              > Rozmyślam o tym przypadku i dochodze do wniosku, że na pewnym etapie picia,
              > kiedy pijący nie ma już niczego, przepił wszystko co było do przepicia,
              > nie ma rodziny , żony , dzieci bliskich , wtedy nie brak jakiejkolwiek
              > motywacji do życia w trzeźwosci. Wtedy podejrzewam że nawet widmo śmierci nie
              > jet straszne, nic się nie liczy i dla pijacego jakiekolwiek próby
              zaprzestania picia sa bezsensu , bo trzeźwe życie przeraza go, przerasta, i
              pewnie wogóle nawet nie ma ochoty żyć normalnie. Wtedy ta myśle śmierć tanieje.
              __________________________________________________________________.
              Tu moge podzielic sie tylko juz wlasnym doswiadczeniem:
              Nie wiem, czy mozna w tej chorobie glebiej jeszcze upasc, anizeli
              to bylo w moim przypadku (nie chce tu z nikim sie licytowac), chce
              tylko dac powazna odpowiedz na powazne rozmyslania Draka02 i porownac je.
              Na dworze juz switalo. Lezalem w lozku w ubraniu, przepocony i
              dygocacy na calym ciele. Tysiace mysli na sekunde klebilo sie w
              mojej glowie. Bylem sam w mieszkaniu. W obcym mi wtedy kraju.
              Bez znajomosci jezyka. Zona z dwojka dzieci opuscila mnie pare tygodni
              wczesniej. Bylem bez pracy, bez pieniedzy, bez kumpli, bez zdrowia i sil.
              Nie moglem nawet zlesc z lozka do umywalki aby sie napic wody...
              Czulem smierc. Balem sie jej. Ona mi nie staniala. Chcialem zyc.
              Mysle, ze lezy to w naturze czlowieka chciec przetrwac...
              Czulem w sobie dalej uczucia wstydu i odpowiedzialnosci za moje dzieci,
              za rodzine... - Po co ja je tu wywloklem, na obczyzne...!? Chcialem im
              jeszcze cos dac. Chcialem sie wobec nich zrehabilitowac... Chcialem tej
              szansy...! - Nie chcialem pozostawic po sobie takich wspomnien...
              A jednoczesnie dla siebie nie chcialem juz NIC.
              Wtedy najchetniej bylbym niewolnikiem lub wolem roboczym, zeby miec
              sily i moc robic tylko dla nich - dla rodziny... Chcialem przestac pic,
              ale nie potrafilem...!
              Wiedzialem, ze jezeli uda mi zwlec z lozka, moje kroki beda skierowane
              do najblizszej budki z alkoholem, gdzie stali tacy jak ja.
              Udalo mi sie zwlec z tego barloga, nie musialem sie ubierac a moje
              trzesace sie nogi zaprowadzily mnie zamiast pod budke - do zony,
              ktora pierwszy raz poprosilem o pomoc, zeby zawiozla mnie na odtrucie.
              I tak sie stalo...! - Potem terapia, potem ponad 5 lat abstynencji
              i tez szczesliwego zycia bez Mityngow AA i nawrot choroby (jedyny).
              Potem znowu odtrucie, znowu terapia (juz krotka - w tym samym miejscu).
              Potem regularne juz odwiedziny innych alkoholikow na Mityngach AA,
              a potem juz sluzby na rzecz innych w AA i wybor zycia, ktore polega
              na stalym rozwoju duchowym, a jakie to zycie jest moze uda sie opisac
              innemu alkoholikowi. Ja tego szczescia opisac nie potrafie...! ;-))
              Rozni sie ono jakoscia od tamtego szczescia, jak niebo i ziemia...!
              A...
              • myszabrum Re: Umarł pijak 02.03.07, 12:41
                Hmm. Teksty konfesyjne, Auguście, nie są w Twoim stylu. Co się stało ;))?
                • aaugustw Re: Umarł pijak 03.03.07, 17:53
                  myszabrum napisała:

                  > Hmm. Teksty konfesyjne, Auguście, nie są w Twoim stylu. Co się stało ;))?
                  __________________________________________________________________________.
                  Przepraszam Myszabrum, ze odpowiadam z takim opoznieniem...! ;-))
                  Zawsze znajda sie takie powody, ze albo nie mozna bylo wczesniej,
                  albo ze napisalo sie, jak Ty to nazwalas; "tekst konfesyjny".
                  Dlaczego, pytasz...!?
                  Uwazam, ze to Ty swoim pytaniem obrocilas "kijkiem Wisle"...
                  Tak postawionym pytaniem wmawiasz mi napisanie tego rodzaju tekstu.
                  Nie afirmuje w nim ani swojej wiary, ani Boga w nim nie ukrywam...
                  Opisalem maly urywek z zycia - swoje ostatnie chwile "na dnie"...
                  Mialem dwa powody;
                  - chcialem nawiazac do wypowiedzi poprzednika
                  - chcialem przypomnac sobie kim jestem...
                  A... ;-))
              • tranzyt80 Re: Umarł pijak 02.03.07, 14:54
                aaugustw napisał:
                (...)
                Ja tego szczescia opisac nie potrafie...! ;-))
                > Rozni sie ono jakoscia od tamtego szczescia, jak niebo i ziemia...!


                -nie umiesz opisac?!...umiesz! umiesz!...i to jak piknie;),
                badz spokojny!
                i nie nakrecaj sie niepotrzebnie przed drzemka:)))
                spij szczesliwie,marzac o... niebie:)
                tylko nie zapomnij nastawic klepsydry;),pobudka i opisywac szczescie dalej...
                • tranzyt80 Re: Umarł pijak 02.03.07, 15:07
                  przed chwila sluchalem "return to the dark side of the moon"-PINK FLOYD,
                  i tez czulem odlot w kierunku szczwescia,
                  tylko moje,na pewno ciut wykoslawione do Twojego ;)

                  • aaugustw Re: Umarł pijak 02.03.07, 17:01
                    tranzyt80 napisał:
                    > przed chwila sluchalem "return to the dark side of the moon"-PINK FLOYD,
                    > i tez czulem odlot w kierunku szczwescia,
                    > tylko moje,na pewno ciut wykoslawione do Twojego ;)
                    __________________________________________________.
                    Nie przejmuj sie... - To z pewnoscia wynika z tego
                    koslawego odbioru zalamujacych sie fal...! :-((
                    Nastaw swoj odbiornik na fale nadawcze z tego
                    wlasciwego Odbiornika...! ;-))
                    A...
    • addicted11 Re: Umarł pijak 02.03.07, 19:44
      byl taki film Czesc Tereska.
      opowiadal o kilku dniach z zycia nastolatki z marginesu zyjacej w blokowisku i
      staczajacej sie.

      Odtworczyni glownej roli to dziewczyna autentycznie z marginesu.
      Wlasciwie grala siebie.

      Jednak rezyser jakos odnalazl ja. Zagrala w filmie. Weszla w zupelnie inny
      swiat.Swiat, ktorego poznanie jet dane malo komu.
      Poznala roznych ludzi i inne sciezki rozwoju dla siebie niz powielanie
      miedzypokoleniowej nedzy.

      Rezyser zabieral ja na promocyjne pokazy.
      Miala chwile slawy, przed soba wiele mozliwosci.

      Jednak Tereska wrocila na stare smieci.
      Wrocila na obskurne meliny by siadac na kolanach starych zuli, by uprawiac
      milosc ze smierdzacymi woda i potem kryminalistami.
      By pic najtansze wina, krasc, ladowac w poprawczakach.

      I wez mi to wyjasnij?
      • aaugustw Re: Umarł pijak 03.03.07, 16:33
        addicted11 napisał:
        > byl taki film Czesc Tereska.
        - - - - - - - - - -
        Przypadkowo widzialem ten film.
        ______________________________.
        addicted11 napisał dalej:
        > Jednak Tereska wrocila na stare smieci.
        > Wrocila na obskurne meliny by siadac na kolanach starych zuli, by uprawiac
        > milosc ze smierdzacymi woda i potem kryminalistami.
        > By pic najtansze wina, krasc, ladowac w poprawczakach.
        >
        > I wez mi to wyjasnij?
        __________________________________________________________________.
        To proste; ten swiat byl jej najblizszy. W nim czula sie najlepiej.
        Taki swiat tylko znala...(krasc, nie myc sie, bez obowiazkow, robic
        co sie niby podoba... - byc wolnym a jednak jak bardzo zniewolonym!
        A...
    • addicted11 Re: Umarł pijak 03.03.07, 15:17
      jeszcze raz ja

      przypomnial mi sie ostatnio mailem stary znajomy.

      keidys razem sporo pilismy.
      pamietam, ze on wiele lat temu juz mowil, ze nie umie kontrolowac picia, ze nie
      umie wypic jednego.
      pil pierwsze majac swiadomosc ze wpadnie w ciag.
      zero samooszukiwania, zero racjonalizacji, iluzji i zaprzeczen.

      wiele razy mowil, ze duzo stracil przez alkohol
      wiele razy mowil, ze za to co przepil to by mial ze 3 samochody
      (dzis pewnie z 5)

      pije do dzis.
      nie jest bezdomny, nie lezy w psychiatryku- ciagnie po tej samej sciezce od lat.
      weekend ciag, weekend praca, czasem nei wyrobi, dzassem cos zgubi, czasem
      dostanie w zeby- i tak idzie.


      ciekawym jest co z takim przypadkiem zrobiliby terapeuci?
      powaznie zastanawia mnie?

      chyba byliby bezradni.

      gosciowi nic nie trzeba odklamywac, robic litrazy, wypisywac strat- on to
      wszystko wie

      nie trzeba go przekonywac do bezsilniosci wobec alko- bo on to dawnio uznal
      no i co?
      • aaugustw Re: Umarł pijak 03.03.07, 16:40
        addicted11 napisał:
        > przypomnial mi sie ostatnio mailem stary znajomy.
        > pamietam, ze on wiele lat temu juz mowil, ze nie umie kontrolowac
        picia, ze nie umie wypic jednego.
        > pil pierwsze majac swiadomosc ze wpadnie w ciag.
        > wiele razy mowil, ze duzo stracil przez alkohol
        > wiele razy mowil, ze za to co przepil to by mial ze 3 samochody
        > (dzis pewnie z 5)
        >
        > pije do dzis.
        > nie jest bezdomny, nie lezy w psychiatryku- ciagnie po tej
        samej sciezce od lat.
        > weekend ciag, weekend praca, czasem nei wyrobi, dzassem cos zgubi,
        czasem dostanie w zeby- i tak idzie.

        > ciekawym jest co z takim przypadkiem zrobiliby terapeuci?
        > powaznie zastanawia mnie?
        >
        > chyba byliby bezradni.
        >
        > gosciowi nic nie trzeba odklamywac, robic litrazy, wypisywac strat- on to
        > wszystko wie nie trzeba go przekonywac do bezsilniosci wobec alko- bo on to
        dawnio uznal no i co?
        ______________________________________________________________.
        Terapeuci nie sa Bogiem, zeby mogli kogos odczarowac...!
        On juz wie, ze nie potrafi kontrolowanie pic, ale dopoki on sam
        nie wyrazi checi zaprzestania picia, wszyscy dookola niego beda
        bezradni... - To proste do pojecia, albo...!?
        A...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka